Święta Boża Rodzicielko… módl się za nami...

avatar użytkownika intix

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bądź Pozdrowiona... Panno nad pannami...

>Święta Boża Rodzicielko…

 Maryjo Niepokalana...

Bądź Pozdrowiona... Królowo Pokoju...

Pełna Pokory...  wierna Panu Bogu...

 

W kolejny rok życia naszego wchodzimy...

Prowadź nas do Syna Swego, Maryjo...

Jezus Chrystus jest Pokojem naszym...

Pragniemy iść za Tobą, Jego śladem...

Prowadź nas, proszę… byśmy nie błądzili...

Abyśmy w pokoju serc zawsze żyli...

Niech znikną zwątpienia... wszelkie niepokoje...

Wspieraj nas o Pani... Królowo Pokoju...

Bogu "Fiat" powiadać... ucz nas nieustannie...

Niech pokój serc, umysłów i  sumień... nastanie...

 

Aby Wolność prawdziwa i Pokój nastały 

W naszej  Ojczyźnie i na świecie całym...

 

Święta Boża Rodzicielko…

Królowo Pokoju... wspieraj nas, o Pani...

Abyśmy Panu Bogu… tak jak Ty...  ufali...

Abyśmy Wolę Bożą… i Twoją wypełniali...

 

>"zróbcie wszystko cokolwiek wam powie..."

 

Aby Jezus był Królem serc… i na Polskim Tronie...

Abyśmy w naszej Ojczyźnie budowali Królestwo Boże…

 

Święta Boża Rodzicielko…

Najczulsza Mateńko nasza…

 Najświętsza Maryjo Niepokalana...

Prowadź nas,  proszę, i wspieraj, o Pani..

Królowo Pokoju... Królowo Polski...

Módl się za nami...

 

 

 

 

 

 

*********************************************************

/” Święta Boża Rodzicielko… módl się za nami…” – J.B.K. 30.12.2013r./

 

 

 

***

> Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki i Światowy Dzień Pokoju

 

BRATERSTWO PODSTAWĄ I DROGĄ DO POKOJU > Pełny tekst orędzia Papieża Franciszka na Światowy Dzień Pokoju, 1.01.2014 r.   

 

> Chcesz służyć sprawie pokoju - szanuj wolność (1981) Orędzie Jana Pawła II na XIV Światowy Dzień Pokoju

 

 

 

 

35 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Święta Boża Rodzicielko módl się za nami

Zdrowaś Maryjo,łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.

Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej.

 Amen.

Niech Nowy 2014 rok stanie się cywilizacją miłości i życia.



Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Chyba nie można sobie wyobrazić lepszego
początku nowego roku, jak rozpoczynanie go wraz z Maryją. Zwracamy się
dzisiaj do Maryi z dziecięcym zaufaniem, licząc na to, że będzie nam
pomagała przeżywać dobrze każdy dzień. Prośmy, aby dodawała nam także
otuchy i zachęcała do rozpoczynania od nowa wszelkich naszych starań,
zwłaszcza wtedy, gdy będąc słabi, doświadczymy upadku grzechu lub
zgubimy drogę; prośmy, by wstawiała się u Jezusa za każdym z nas,
prosząc o naszą wewnętrzną przemianę i wzrastanie w miłości zarówno do
Boga jak i w posłudze bliźnim.

W ręce Maryi – Świętej Bożej
Rodzicielki, złóżmy nasze szczere pragnienia zjednoczenia się z Jej
Synem Chrystusem, licząc, że za Jej przyczyną On sam uświęci naszą pracę
zawodową i wszelkie zajęcia wynikające z powołania jakim obdarzył nas
Bóg. Wzywajmy Jej imienia, za każdym razem gdy czujemy szczęście i
pomyślność, jak i wtedy gdy pojawią się jakiekolwiek trudności. Ona
zawsze pamiętając o swoich dzieciach, kiedy tylko usłyszy swoje imię
przez nas wypowiedziane, pośpieszy nam z pomocą, stając się dla nas
„znakiem pociechy i niezawodnej nadziei”. Ona nie pozostawi nas nigdy
samych w trudnym położeniu.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika intix

2. Słowo Boże na dziś: Żyła uwielbieniem Boga

Środa, 1 stycznia 2014 roku
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki


Łukasz 2,16-21

Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.


Macierzyństwo Maryi odsłania nam tajemnicę życia Jezusa. Miała Ona odwagę zgodzić się na to, by w Jej życiu to, co dotyczy spraw intymnych, pięknych, kobiecych – łączyło się z Bogiem. Gdy człowiek wchodzi w taką bliskość Oblubieńczą z Bogiem, otrzymuje łaskę pokazania Jezusa.

Macierzyństwo Maryi zmienia Jej życie, życie Józefa, mężczyzn, którzy stali się apostołami i uczniami Jej Syna, zmienia życie kobiet, które Jezusowi towarzyszyły w drodze. Maryja wyzwala potrzebę bycia pielgrzymem. Pasterze, których spotkaliśmy w świętą noc Bożego Narodzenia, zdążali z pośpiechem, szukali i znaleźli Świętą Rodzinę. Maryja zdążała z pośpiechem w góry, po zwiastowaniu. Macierzyństwo, jest udzielaniem tego, co człowiek sam praktykuje, czym żyje i jak żyje. Tak żyć, aby inni chcieli szukać Jezusa, a gdy Go znajdą, pozostać przy Nim.

Co czynimy z dobrym pośpiechem, takim, który nas i innych czyni "błogosławionymi? Taki pośpiech, który uczy wiary w spełnienie się słów Pana. Taki pośpiech, którego zwieńczeniem jest wielbienie: "Wielbi dusza moja Pana". Kogo chcemy szukać lub, co szukać? Dlaczego szukamy? Co znaleźliśmy w minionym Roku Pańskim, co zrozumieliśmy, na jakie tajemnice otworzyły się nam oczy, które słowa Pisma wprawiły nas w zdumienie Bogiem? To, co szukam i znajduję może zmienić moje życie. To nie powinno być cokolwiek. Spotykamy pasterzy, którzy wiedzą dokąd idą, czego chcą, co mówią o "tym Dziecięciu".

Maryja jest Matką dla Jezusa, dla pasterzy, dla uczniów Syna, również dla nas. Matka to ktoś, kto odsłania sprawy najważniejsze w życiu dziecka. Maryja odsłania wielką Tajemnicę naszej wiary – Osobę Jezusa Chrystusa. Czyż macierzyństwo nie polega na tym, aby życie, nowe życie przechodziło przez człowieka? To, co pozwalam odsłonić przed moim sercem, to, co przechodzi przez serce, staje się moim doświadczeniem, moją mocą.

Zachowuj w sercu to wszystko, co Bóg czyni w tobie i wokół ciebie. Rozważaj w sercu, choćby życie wydawało się krzywdzące, niesprawiedliwe, a ludzie nieuczciwi. O czym mówię? O macierzyństwie, o życiu tajemnicą duchowego macierzyństwa. Trudno jest być Matką od nędznej stajni do poniżającej Golgoty. Lecz Maryja nosiła w sobie pokój. To wszystko jest możliwe, gdy dar pokoju, dar Ducha Świętego ożywia moje serce.

Maryja chłonie sercem wszystkie wydarzenia towarzyszące przyjściu na świat Jezusa. Gdy Jezus będzie już mówił, będzie słuchała, rozważała i zachowywała w sercu Jego słowa. Tymczasem rozważa i zachowuje to wszystko, co łączy się z Jego przyjściem na Ziemię. Słucha świadków tego wydarzenia i wpatruje się w nich, ich radość, hojność wobec Jej Syna, otwartość serca. Jej serce słucha, rozważa i zachowuje, to znaczy poczyna się w nim słowo, rozwija i rodzi. To proces siania słowa, czułej jego pielęgnacji w sercu i rodzenia się.

Serce Maryi żyje i oddycha otwartością. Jest w nim umiejętność przyjmowania, nasłuchiwania, skupienia, uwagi na tym, co ktoś mówi. Tak wyraża się Jej miłość, Jej macierzyństwo. Otwarte serce, słuchające jest podatne na ból, na zranienie, na usłyszenie tego, co może przeniknąć cierpieniem na wiele lat. Być człowiekiem o sercu otwartym, to zaufać również wtedy, kiedy nie ma do tego żadnych przesłanek. Kochając sercem, stajemy się w nim bezbronni. Łatwo nas zranić. Miłość jest bezbronna, ufna, otwarta, szczera, piękna. Zranienie nie może zniszczyć miłości, a jedynie ją pogłębić, spotęgować, ożywić na drodze bolesnego oczyszczania. To jest rodzenie tego, który nas zranił.

Ci, którzy nas ranią, doprowadzają innych do odczuwania bólu serca, oni też, często nie wiedząc o tym proszą o zajęcie się nimi, okazanie im ojcowskiej czy macierzyńskiej troski. Ci, którzy bolą potrzebują duchowego odrodzenia. Dokonuje się to wtedy, gdy przyjmujemy ból od człowieka, który nam zaufał, poczuł się przy nas bezpiecznie, a przez to nas zranił. Zranić, to podzielić się tym, co jest nadmiarem naszego serca. Możemy zranić radością, miłością, osobistą pasją, ale też rozczarowaniem, złością, nienawiścią. Chcąc uczestniczyć w procesie rodzenia się duchowe, czy odrodzenia człowieka, trzeba otworzyć się na to, co on nosi w swoim sercu. Tak bardzo przemawiają dzisiaj do mnie te słowa: "Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu".

Maryja jest kobietą czułą, mocną i dającą schronienie w swoim sercu. Przeżywa innych, przeżywa to, co słyszy i widzi w człowieku. Pozwala się zranić, aby człowiek z nią pozostał. Pozostajemy z tymi, których zraniliśmy, ale i z tymi, którzy nas zranili. Przez ból i rany duchowo dojrzewamy. To jest rodzenie się i rozwój pod czułym spojrzeniem Maryi. Ona daje czas na przemianę. Niczego nie przyspiesza, nie żąda, abyśmy byli doskonali. Zgadza się na braki, które w nas są. Jej miłość wprowadza w wolność, dając czas na dorastanie.

Ks. Józef Pierzchalski SAC
***
a także

>Obyś Boga usłyszał

>Adoracja Słowa...

***
Bóg zapłać...

avatar użytkownika intix

3. Kochana Marylo

Witam serdecznie w Nowym Roku...:)
Ciebie...
I Wszystkich Drogich Czytelników mojego bloga...
***

...Niech Nowy 2014 rok stanie się cywilizacją miłości i życia....

z Panem Bogiem... i z Świętą Bożą Rodzicielką, Maryją...
Tylko z Nimi... każda chwila jest szczęśliwa...

Życzę Wszystkim... Szczęśliwego Nowego Roku 2014...!!!...:)

Pozdrawiam serdecznie... noworocznie...:)
Szczęść Boże...
***

avatar użytkownika intix

6. "Niech Maryja pomaga w głoszeniu Ewangelii"

Ojciec Święty przewodniczył Eucharystii w rozpoczynającą Nowy
Rok uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi. 1 stycznia jest też w
Kościele obchodzony jako Światowy Dzień Pokoju
.


"Niech Maryja pomaga w głoszeniu Ewangelii"
 



Fabio Frustaci /PAP/EPA
Papież Franciszek całuje figurę Dzieciątka Jezus w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki.


Papieska homilia w tłumaczeniu na język polski (tłumaczenie z włoskiego - KAI): 

Pierwsze czytanie przedstawiło nam ponownie starożytną modlitwę
błogosławieństwa, jaką Bóg podpowiedział Mojżeszowi, aby nauczył jej
Aarona i jego synów: "Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan
rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech
zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem" (Lb 6,24-25).
Wyjątkowe znaczenie ma wysłuchanie tych słów błogosławieństwa na
początku nowego roku: będą one towarzyszyć naszej drodze w otwierającym
się przed nami okresie czasu. Są to słowa mocy, odwagi i nadziei. Nie
jest to nadzieja iluzoryczna, oparta na kruchych ludzkich obietnicach.
Nie jest to też nadzieja naiwna, wyobrażająca sobie, że przyszłość
będzie lepsza tylko dlatego, że jest przyszłością. Powodem tej nadziei
jest właśnie Boże błogosławieństwo, błogosławieństwo zawierające
największe życzenie, życzenie Kościoła dla każdego z nas, pełne całej
miłosiernej opieki Pana, Jego opatrznościowej pomocy.

Życzenie zawarte w tym błogosławieństwie dokonało się w pełni w
kobiecie, Maryi, jako tej, która miała się stać Matką Boga i dokonało
się w Niej wcześniej, niż we wszelkim innym stworzeniu.



Matka Boża! To jest główny i zasadniczy tytuł Najświętszej Maryi Panny.
Chodzi w nim o pewną cechę, rolę, jaką wiara ludu chrześcijańskiego
zawsze dostrzegała w swej czulej i autentycznej pobożności do Matki
Niebieskiego Pana.



Przypomnijmy to wielkie wydarzenie w historii Kościoła pierwszych
wieków, jakim był Sobór w Efezie, podczas którego zostało autorytatywnie
zdefiniowane boskie macierzyństwo Maryi. Prawda o Bożym macierzyństwie
Maryi odbiła się echem w Rzymie, gdzie wkrótce potem została zbudowana
bazylika Santa Maria Maggiore, pierwsze sanktuarium maryjne Rzymu i
całego Zachodu, w którym czczony jest wizerunek Matki Bożej - Theotokos -
jako Salus populi romani. Powiada się, że mieszkańcy Efezu podczas
Soboru gromadzili się po bokach bazyliki, gdzie spotykali biskupi i
wołali: "Matka Boża!" Wierni prosząc o oficjalną definicję tego tytułu
Matki Bożej, zaświadczali, że uznawali w Niej Boże macierzyństwo. Jest
to spontaniczna i szczera postawa dzieci, które dobrze znają swoją
Matkę, bo ją niezwykle czule kochają.



Maryja jest zawsze obecna w sercu i pobożności, a przede wszystkim na
drodze wiary ludu chrześcijańskiego. "Kościół ... pielgrzymuje w czasie.
... kroczy śladami wędrówki odbytej przez Maryję Dziewicę" (Jan Paweł
II, Enc. Redemptoris Mater, 2). Nasza droga wiary jest tą samą, co droga
Maryi. Dlatego czujemy, że jest nam Ona szczególnie bliska! Jeśli idzie
o wiarę, będącą fundamentem całego życia chrześcijańskiego, Matka Boża
miała udział w naszej kondycji, musiała chodzić tymi samymi drogami, po
których uczęszczamy, czasami trudnymi i ciemnymi, musiała iść naprzód w
"pielgrzymce wiary" (II Sobór Watykański, Konst. Lumen gentium, 58).



Nasza droga wiary jest nierozerwalnie złączona z Maryją, od chwili
kiedy Jezus umierając na krzyżu dał nam Ją za Matkę, mówiąc: "Oto Matka
twoja" (J 19,27). Słowa te mają wartość testamentu i dają światu Matkę.
Od tej chwili Matka Boża stała się także naszą Matką! W godzinie, w
której wiara uczniów była nadwątlona wieloma trudnościami i
niepewnościami, Jezus powierzył ich Tej, która pierwsza uwierzyła i
której wiara nigdy nie ustała. A "niewiasta" staje się naszą Matką w
chwili, kiedy traci Syna Bożego. Jej zranione serce poszerza się, aby
zrobić miejsce dla wszystkich ludzi, dobrych i złych, i kocha ich tak,
jak kochała Jezusa. Kobieta, która na weselu w Kanie Galilejskiej
zaoferowała swoją współpracę wiary, by objawiły się w świecie Boże cuda,
na Kalwarii podtrzymuje płomień wiary w zmartwychwstanie Syna i
przekazuje ją innym z matczyną miłością. Maryja staje się w ten sposób
źródłem nadziei i prawdziwej radości!



Matka Odkupiciela uprzedza nas i nieustannie umacnia nas w wierze,
powołaniu i misji. Swoim przykładem pokory i otwartości na wolę Boga
pomaga nam w przełożeniu naszej wiary na radosne i bezgraniczne
głoszenie Ewangelii. W ten sposób nasza misja będzie owocna, ponieważ
będzie czerpała wzór z macierzyństwa Maryi. Jej zawierzamy naszą drogę
wiary, pragnienia naszego serca, nasze potrzeby, potrzeby całego świata,
a zwłaszcza głód i pragnienie sprawiedliwości i pokoju. I przyzywamy
Jej wszyscy razem: Najświętsza Matko Boga!



avatar użytkownika intix

7. Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko


Nie można lepiej rozpocząć Nowego Roku jak wzywając imienia Świętej
Bożej Rodzicielki Maryi, to Ona, Matka Syna Bożego jest obecna w sposób
dyskretny, wszędzie tam, gdzie jest jej Boski Syn. 




Witaj, Święta Boża Rodzicielko,

Ty wydałaś na świat Króla,

który włada niebem i ziemią na wieki wieków.

(Tekst liturgiczny Uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki.

Antyfona na wejście – Seduliusz)

  

Na papirusie, pochodzącym z przełomu III i IV wieku,
odnalezionym w Egipcie, utrwalona została antyfona: "Pod Twoją obronę".
Modlitwa ta jest wyznaniem wiary w Boże Macierzyństwo NMP: "Pod Twoją
obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko…".


 W modlitwie Zdrowaś Maryjo prosimy z wiarą: "Święta Maryjo, Matko Boża,
módl się za nami grzesznymi…". W Litanii do Wszystkich Świętych oraz w
Litanii Loretańskiej wyznajemy naszą wiarę modlitwą: "Święta Boża
Rodzicielko, módl się za nami
". A w Godzinkach wyśpiewujemy prawdę o
Bożym Macierzyństwie Maryi: "Ciebie Monarcha wieczny od wieków swojemu/
Za Matkę obrał Słowu Jednorodzonemu".


  W pobożności polskiej, już na początku chrześcijaństwa na naszych
ziemiach, rozbrzmiewało uroczyste wyznanie wiary w Boże Macierzyństwo
NMP: "Bogurodzica, Dziewica, Bogiem sławiena Maryja…". Do tego hymnu
nawiązuje Juliusz Słowacki: "Bogarodzico! Dziewico!/ Słuchaj nas Matko
Boża (Hymn "Bogarodzico"). Adam Mickiewicz w uroczysty sposób ujmuje
tajemnicę Wcielenia: "Grom, błyskawica!/ Stań się, stało: /Matką
dziewica,/ Bóg ciało!" ("Hymn na dzień Zwiastowania Najświętszej Panny
Maryi").


   Wiara w Jezusa Chrystusa prowadzi nas do wyznania wiary w Boże
Macierzyństwo Najświętszej Maryi Panny. Zbawiciel bowiem, Wcielony Syn
Boży, "narodził się z Maryi Panny". Prawda ta skłania nas do
postawy uwielbienia Pana Boga za Jego wsp
aniały plan zbawienia świata. Rodzi także nadzieję. Matka Syna Bożego jest także naszą Matką.
 



Macierzyństwo Maryi i nasze synostwo 

 
Otwarcie się Maryi na macierzyństwo stało się przyczyną Jej radości,
ale też i naszej nadziei. Kościół zachęca nas, abyśmy na tajemnicę Nocy
Betlejemskiej spojrzeli oczami Matki Chrystusa. To pomoże nam otworzyć
się na Jezusa. Moment przyjęcia Boga, zaakceptowania Jego wkroczenia w
naszą ludzką rzeczywistość oraz „urodzenie” Jezusa w nas – zwane „nowym
narodzeniem” – jest naszym zbawieniem. Staramy się naśladować Maryję,
która jako pierwsza przyjęła Jezusa do siebie i Jej przysługuje
szczególna godność i wyniesienie ponad innych ludzi. Serce Maryi było
zawsze dla Niego, było Jego sercem, bo zostało Jemu oddane na
wyłączność.


  
Maryja wszystkie sprawy zachowywała w swoim sercu i jako Matka wie o
Nim wszystko. Bóg obdarował Maryję duchowym macierzyństwem obejmującym
całą ludzkość. Ona staje się naszą Matką zgodnie z testamentem Jezusa:
„Oto Matka Twoja, oto twój Syn”. Jesteśmy synami Maryi, bo ta, która
zrodziła Syna, rodzi także i nas do wiary w Jej Syna. Ona jest najlepszą
pośredniczką.
 



Wchodzimy w nowy rok 

  Pierwszy dzień Nowego Roku to ósmy dzień od Narodzenia Jezusa. Tego dnia życzymy sobie – posługując się słowami z czytania liturgicznego – aby Pan nam błogosławił i strzegł nas. „Niech
Pan rozpromieni Oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje Oblicze i niech cię obdarzy pokojem
”.
Wciąż świętujemy narodzenie naszego Pana, bo – choć jest to święto
Maryi – trudno jest oddzielić Matkę od Syna. Wchodząc w nowy rok,
wzywamy imienia Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, bo to Ona, Matka Syna
Bożego, jest obecna przy Nim i przy nas – w sposób bardzo dyskretny. Za
Jej pośrednictwem powierzamy się Jezusowi.


  
Fiat Maryi jest dla nas wzorem przyjęcia Boga. Maryja żyje dla chwały
Bożej i tego nas uczy. Życząc sobie nawzajem Bożego błogosławieństwa,
powierzamy się także Maryi, która zawsze jest tam, gdzie Jej Syn.




Congregavit nos in unum Christi amor
________________________________


avatar użytkownika intix

8. Ks. Jacek Bałemba SDB, Katolickie kazanie na Nowy Rok

Na zaproszenie Księdza Proboszcza wygłosiłem dzisiaj kazanie odpustowe w moim mieście, w kościele, w którym wierni przyjmują Komunię Świętą na klęcząco, balaski przykryte są pięknym białym obrusem. Cierpliwi Czytelnicy niniejszego bloga zechcą łaskawie wziąć pod uwagę, że kaznodzieja mówił do wiernych, którzy treści tu publikowanych nie znają. Belferskie 45 minut :)

Zapraszam do uważnej lektury, bo powiedziano tu wiele i powiedziano stosownie do okoliczności. W pierwszy dzień Nowego Roku Pańskiego 2014 wzmacniamy się Prawdą!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Przewielebny Księże Dziekanie,
Przewielebny Księże Proboszczu,
Czcigodni Kapłani – według godności i urzędów,
umiłowani w Chrystusie Panu Bracia i Siostry!

        Gromadzi nas tutaj szczególnie ważna dla parafii uroczystość odpustowa. Parafia jest pod wezwaniem Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny. I dzisiaj, zgodnie z kalendarzem liturgicznym, obchodzimy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi. Maryja jest rzeczywiście Matką Bożą – Świętą Bożą Rodzicielką.

        Wyrażając tę prawdę klękamy do codziennego pacierza i tak się modlimy: Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis peccatoribus – „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi”. I modlimy się słowami starożytnej antyfony: Sub tuum praesídium confúgimus, sancta Dei Génitrix – „Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko”. A w Litanii Loretańskiej prosimy:

Sancta Maria, ora pro nobis.
Sancta Dei Génetrix, ora pro nobis
.
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko, módl się za nami.

        W tych dniach świątecznej radości rozbrzmiewa w świętej liturgii Kościoła słowo z Ewangelii wg św. Jana: Et Verbum caro factum est et habitávit in nobis – „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14). Słowo, czyli Syn Boży, druga Osoba Trójcy Świętej, przyjmuje ludzkie ciało, staje się człowiekiem i rodzi się z Maryi Dziewicy. Dlatego Maryja jest nazywana i jest rzeczywiście Matką Bożą, Matką Boga – Mater Dei.

        Dogmat o Bożym Macierzyństwie został ogłoszony na soborze w Efezie w 431 roku. Święta Dziewica jest Matką Boga, ponieważ urodziła Słowo Boże, które stało się ciałem. Święta Dziewica jest Matką Bożą – Θεοτόκος  [Theotókos], zrodziła bowiem według ciała Słowo Boże.

        Sobór Efeski naucza o zjednoczeniu dwóch natur w Chrystusie: natury boskiej i natury ludzkiej – Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. To zjednoczenie nazywa unią hipostatyczną.

        Czytamy w tekście Soboru Efeskiego: „Ponieważ święta Dziewica urodziła cieleśnie Boga zjednoczonego hipostatycznie z ciałem, mówimy, że jest ona Bogarodzicą. Nie dlatego, że początek istnienia natury Słowa był z ciała – było bowiem «na początku i Bogiem było Słowo, i Słowo było u Boga», Ono samo jest twórcą wieków, jest współwieczne z Ojcem, jest stworzycielem wszystkiego – lecz ponieważ, jak już powiedzieliśmy, zjednoczyło się hipostatycznie z [naturą] ludzką i przyjęło narodziny cielesne z matki”.

        W liturgii Kościół wyznaje: „Maryja poczęła za sprawą Ducha Świętego Jednorodzonego Syna Bożego i zachowując chwałę dziewictwa, wydała światu Światłość Przedwieczną, Jezusa Chrystusa naszego Pana, Dawcę życia” – prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka.

        Św. Jan Damasceński pisał: „Sławimy świętą Dziewicę jako Matkę Boga (Θεοτόκος) w ścisłym i prawdziwym tego słowa znaczeniu. Bo jak prawdziwie Bogiem był Ten, który się z Niej narodził, tak prawdziwie jest Matką Boga ta, która porodziła prawdziwego Boga, kiedy z Niej przyjął ciało. A mówiąc, że Bóg się z Niej narodził, nie twierdzimy, jakoby sama Boska natura Słowa wzięła z Niej początek bytu, lecz tylko, że to Boże Słowo, zrodzone przedwiecznie z Ojca poza czasem, bez początku i zawsze współistniejące z Ojcem i Duchem Świętym «na końcu tych dni» (Hbr 1, 2), dla naszego zbawienia zamieszkało w Jej łonie i bez własnej przemiany wzięło z Niej ciało i narodziło się. Bo nie zwyczajnego człowieka porodziła święta Dziewica, lecz prawdziwego Boga”.

        Godność Matki Bożej jest podstawą wszystkich innych przywilejów Maryi.

        Przepięknymi, pełnymi delikatności i ufności słowami modli się Liturgia koptyjska:

O Dziewico Niepokalana,
Matko Boga, łaski pełna,
Twoje święte łono nosiło Emanuela,
Twoje piersi karmiły Tego,
który karmi wszystkich.
Ty jesteś ponad wszelką chwałą
I wszelką chwałę przewyższasz.
Bądź pozdrowiona, Boża Rodzicielko,
radości aniołów,
pełnią łaski przewyższająca wszystko,
co o Tobie przepowiedzieli prorocy.
Pan z Tobą,
Tyś porodziła Zbawienie świata.

        Święto istnieje oficjalnie od 1931 roku, kiedy to papież Pius XI, w 1500. rocznicę Soboru Efeskiego, włączył je do obrzędów na pamiątkę tegoż Soboru. Pius XI wyznaczył na coroczną pamiątkę dzień 11. października. Reforma liturgiczna w roku 1969 nie zniosła tego święta, ale podniosła je do rangi uroczystości nakazanych i przeniosła na 1. stycznia. Wybrano ostatni dzień w oktawie Bożego Narodzenia, aby po wyśpiewaniu hymnów dziękczynnych na cześć Pana Jezusa, złożyć odpowiedni hołd Jego Świętej Rodzicielce.

        Uroczystość dzisiejsza, która jest przypomnieniem i uczczeniem dogmatu o Bożym Macierzyństwie Najświętszej Maryi Panny, jest stosowną okazją, aby podjąć refleksję nad katolicką (a więc prawdziwą) wiarą, nad katolicką (a więc prawdziwą) doktryną, nad katolickimi (a więc prawdziwymi) dogmatami. Chodzi o Prawdę, którą Bóg objawił a Kościół do wierzenia podaje.

        Bóg objawia człowiekowi – nam, ludziom – Prawdę. Mówimy więc o Bożym Objawieniu. Boże objawienie możemy rozumieć jako czynny proces ukazywania przez Boga Prawdy człowiekowi. Bardziej podstawowe jednak rozumienie terminu Objawienie dotyczy samej treści czyli tego, co Pan Bóg objawia człowiekowi. W tym sensie Kościół naucza, że Objawienie Boże zawarte jest w Piśmie Świętym i Tradycji.

        Całokształt Prawdy Bożej nazywamy depozytem wiary – depósitum fídei. Zadaniem Kościoła jest wiernie strzec tego depozytu wiary, wyjaśniać go i nauczać, bronić, przekazywać z pokolenia na pokolenie, aby wszyscy ludzie mogli Prawdę Bożą poznawać, bronić jej i według niej żyć – a w ten sposób dostąpić zbawienia.

        Św. Paweł pisze do młodego biskupa Tymoteusza:

        „Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu” (2 Tm 3, 14-17).

        „Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie! Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm 1, 13-14).

        „O, Tymoteuszu, strzeż depozytu wiary unikając światowej czczej gadaniny i przeciwstawnych twierdzeń rzekomej wiedzy, jaką obiecując niektórzy odpadli od wiary” (1 Tm 6, 20-21).

        Pan Jezus wyraźnie mówi o konieczności zachowania wiary, aby być zbawionym:

        Qui credíderit et baptizatus fúerit, salvus erit; qui vero non credíderit, condemnabitur – „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 16).

        Amen, amen dico vobis: Si quis sermonem meum serváverit, mortem non videbit in aeternum – „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki” (J 8, 51).

        W Wyznaniu wiary św. Atanazego czytamy:

        Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut téneat cathólicam fidem –„Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary”.

        Bracia i Siostry, już z tych elementarnych stwierdzeń możemy wyciągnąć wnioski i poczynić podsumowania:

        Na naszej drodze życia nie jesteśmy pozostawieni sami. Pan Bóg objawia nam Prawdę. Boże Objawienie zawarte jest w Piśmie Świętym i Tradycji. Zachowanie objawionej przez Boga Prawdy jest konieczne do zbawienia. Możemy i powinniśmy zachować Bożą Prawdę, bronić jej i według niej żyć.

        Te wnioski są ogromnie doniosłe i ważne dla nas dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z jakimś natarczywym ruchem ku zmianie. Iluż to ludzi ochrzczonych oraz ludzi spoza Kościoła ma dzisiaj takie groteskowe oczekiwania, że Kościół powinien się zmienić, że powinien zmienić nauczanie w tej i tamtej kwestii! Iluż to ludzi ochrzczonych oraz ludzi spoza Kościoła ma dzisiaj takie groteskowe oczekiwania, że Kościół powinien iść z duchem czasu! Nie chcą wiedzieć ci ludzie, że Kościół powinien iść nie z duchem czasu, ale z Duchem Świętym – drogą wierności! Tacy ludzie wpadli w pułapkę nieracjonalnego założenia, że to, co nowe i inne – zmienione – jest lepsze. Otóż w Kościele sprawy mają się odwrotnie. Kościół już otrzymał od Pana Boga dar doskonały. Kościół już otrzymał od Pana Boga wszystko to, co jest potrzebne, aby człowiekowi – wszystkim ludziom! – podarować nieskażony dar prawowiernej, poprawnej doktryny oraz łaski, która zbawia człowieka. Nie jest zadaniem Kościoła zmieniać, unowocześniać czy „ulepszać” Chrystusową naukę, ale ją wiernie zachować i przekazywać.

        Św. Jan Damasceński pięknie przemawia jako gorliwy katolicki pasterz: „Ty zaś, o wybrane zgromadzenie Kościoła, szlachetne grono o wypróbowanej wierności; wy, którzy szukacie pomocy u Boga i wśród których Bóg przebywa, przyjmijcie od nas nieskalaną naukę prawowiernej wiary; dzięki niej umacnia się Kościół, tak jak nam to zostało przekazane przez naszych Ojców”.

        Patrząc dzisiaj z troską na miotany falami Kościół i patrząc na Bożą Prawdę otrzymaną od Chrystusa, mówimy najprościej: nie zmiana, ale wierność! Wierność Prawdzie, wierność Bożemu Objawieniu, zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji!

        W historii Kościoła byli tacy, którzy ważyli się naukę Bożą zmieniać, modyfikować, przeinaczać, zniekształcać, unowocześniać. Już św. Paweł z troską przestrzegał wiernych: „Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was” (Dz 20, 29-31).

        Bracia i Siostry, są i dzisiaj w Kościele pewne sprawy, które nas niepokoją. Jest problem zniekształcania katolickiej doktryny, problem pomijania niektórych artykułów wiary (np. prawdy o piekle), jakieś nieliczenie się z dwutysiącletnią Tradycją, która wydała rzesze świętych, męczenników, wyznawców, dziewic, doktorów Kościoła, wielkich Świętych obrońców wiary – defensores fidei –duchownych, osób zakonnych i świeckich. Mówi się tu i ówdzie z pogardą o Tradycji, dyskryminuje się osoby i środowiska, które chcą pozostać wiernymi Tradycji. Jest jakiś pęd ku zmianie, ku reorganizacji, ku nowości, aby coś robić inaczej, nowocześniej. Jest problem nonszalancji, nieuszanowania, profanowania największej świętości, to znaczy Najświętszego Sakramentu. Jak to się stało, że tylko w ostatnich kilkudziesięciu latach Polacy przestali klękać przed Najświętszym Sakramentem? Jest problem profanacji Najświętszego Sakramentu, profanacji naszych kościołów, profanacji Krzyża. To są nurty zwodnicze i zjawiska pomylone. Czy te sprawy nas obchodzą?

        Kiedy z troską i bólem mówimy o tych sprawach, nie chodzi nam o szukanie wrogów zewnętrznych. To są sprawy jak najbardziej nasze własne, które dotyczą nas, Kościoła. Te sprawy powinny nas obchodzić!

        Postawmy zatem pytania:

        Kto organizuje dzisiaj modlitwy ekspiacyjne, czyli wynagradzające?

        Kto zamawia Msze Święte ekspiacyjne?

        Kto odprawia Msze Święte ekspiacyjne?

        Pokorny ojciec Pio modlił się: „O Ojcze święty, ile profanacji, ile świętokradztw musi znosić Twoje łaskawe serce! Któż więc, Boże, stanie w obronie tego łagodnego Baranka, który nigdy nie otworzył ust swoich w swojej sprawie, lecz zawsze tylko w naszej?”.

        Kto – który pasterz, osoba konsekrowana, człowiek świecki – stanie w obronie największego skarbu, jakim na polskiej ziemi i w całym wszechświecie jest nasz Pan Jezus Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie? Sanctissimum Sacramentum – Najświętszy Sakrament!

        Co, po co i dla kogo chcemy budować na polskiej ziemi?

        Już nam Pan Bóg jasno tłumaczy:

        „Jeżeli Pan domu nie zbuduje,
        na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą”

       (Ps 127, 1).

        Bracia i Siostry, w Kościele nie chodzi o zmianę i o jakieś nowości. W Kościele chodzi o wierność! Wierność Bożemu Objawieniu zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji! A jeśliby ktoś odważał się zmieniać, „ulepszać”, unowocześniać czy tworzyć w Kościele jakąś nową religię – new religion! – niech się opanuje, i niechże weźmie pod uwagę słowa św. Pawła wypowiedziane z apostolskim autorytetem – bardzo aktualne i dzisiaj: „Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 6-9).

        Dzisiaj „trąbi się” często – także w mass mediach katolickich – o niszczeniu Kościoła, o wrogach Kościoła, ale przedstawia się te sprawy tak, jakby ci wrogowie byli gdzieś poza Kościołem, na zewnątrz. Pytamy jednak czy ktoś z powagą i odpowiedzialnością widzi i diagnozuje problem rozbijania Kościoła od wewnątrz? Problem zniekształcania doktryny, problem zubażania i deformacji kultu Eucharystycznego, problem deptania naszych katolickich polskich, wielowiekowych zwyczajów? Czy tzw. polska inteligencja katolicka podejmuje tę poważną kwestię?

        Nie chodzi o krytykę Kościoła, który w swojej istocie jest święty i nieomylny – Chrystusowy. Chodzi o diagnozę faktów, procesów, zjawisk, tendencji, opinii i poglądów, które zniekształcają oblicze Kościoła. Niektórzy boją się stawiania takiej diagnozy z takich czy innych względów. Był taki papież odważny, św. Pius X, który w encyklice Pascendi jasno ukazał ten problem. Pisał:

        „Zwlekać nam dłużej nie wolno. Wymaga tego przede wszystkim ta okoliczność, iż zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni.

        Będziemy więc mówić, Czcigodni Bracia, nie o niekatolikach, lecz o wielu z liczby katolików świeckich, oraz – co jest boleśniejsze – o wielu z grona samych kapłanów, którzy wiedzeni pozorną miłością Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, głoszonymi przez wrogów Kościoła, zarozumiale siebie mienią odnowicielami tego Kościoła, i rozzuchwaleni liczbą swych zwolenników napadają nawet na to, co tylko jest najświętszego w dziele Chrystusowym, nie oszczędzając nawet Osoby Boskiego Zbawiciela, którą ze świętokradzką odwagą sprowadzają do stanowiska prostego i ułomnego człowieka”.

        Oto diagnoza poważna, odpowiedzialna, oto diagnoza pasterza, który nie milczy, lecz owczarnię Pańską przestrzega przed wilkami, które wtargnęły do wnętrza owczarni. Problem aktualny na początku XX wieku. Problem o wiele bardziej aktualny dzisiaj!

        Co nam więc czynić nam trzeba w czasach, które zasadnie moglibyśmy nazwać czasami pomieszania powszechnego?

        Przyjmijmy słowa Wyznania wiary św. Atanazego czytamy:

        Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut téneat cathólicam fidem. „Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary”.

        Przylgnijmy – umysłem i sercem – do Bożej niezmiennej Prawdy, do Prawdy Bożego Objawienia zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji.

        Stałość wiary. Pewność wiary. Niezawodność wiary.

        Potrzeba pokory, aby uznać i wyznać, że Pan Bóg jest prawdomówny i niezmienny. Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów! W liście Benedykta XVI do biskupów, wydanym z okazji publikacji motu proprio Summorum Pontificum – dokumentu, który uwalniał w Kościele celebrację najdoskonalszego aktu kultu, jakim jest Msza Święta trydencka – czytamy: „To, co przez poprzednie pokolenia było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie, i nie może być nagle całkowicie zabronione albo potraktowane jako szkodliwe”. Tak mówi Słowo Boże: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8)!

        Kiedy mówimy o Tradycji, dotykamy samych fundamentów Kościoła. Katolik nie może nie być człowiekiem Tradycji!

        Sięgajmy do źródeł pewnych, zdrowych, krystalicznych – w szczególności zachowajmy i praktykujmy: Credo czyli Wyznanie wiary, Modlitwę, szczególnie Modlitwę Pańską czyli Ojcze nasz, Przykazania Boże i kościelne oraz Sakramenty Święte. Rozważajmy ze czcią katolickie dogmaty. Zachowajmy i uczmy młode pokolenie naszych katolickich zwyczajów, zaczynając od postawy klęczącej przy przyjmowaniu Komunii Świętej i przy codziennym pacierzu odmawianym rano i wieczorem w zaciszu domowego ogniska. Twórzmy środowiska katolickiej i polskiej kultury, zakładajmy biblioteki katolickiej literatury, sięgajmy do bogatego dwutysiącletniego rezerwuaru katolickiej myśli, doktryny, piśmiennictwa, dokumentów soborów, orzeczeń papieży, pism wielkich świętych obrońców katolickiej wiary, do życiorysów świętych. Dzielmy się dobrą książką, artykułem. Kochajmy Tradycję i w niej znajdujmy światło, jak po Bożemu przeżywać nasze życie w trudnym dniu dzisiejszym.

        W ten sposób znajdziemy skuteczne i niezawodne remedium – środek zaradczy – na dwa główne problemy Kościoła, którymi nie są ataki wrogów zewnętrznych, ale błąd i grzech, które znajdują prawo obywatelstwa w samym środku Kościoła.

        Wymyślają różni ludzie ciągle nowe sposoby odnowy Kościoła. Ściślej: odnowy ludzkiego wymiaru Kościoła. A przecież…

        Od dwudziestu wieków daje nam Pan Bóg – jakby na tacy! – program niezawodny nie nowej, lecz Bożej odnowy Kościoła.

        Ten program to jest wierność Bożemu Objawieniu zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji, wierność Prawdzie i łasce, czyli mądrość i świętość, w czym zawiera się także walka z błędem i grzechem.

        W ten sposób bezpiecznie zrealizujemy najszlachetniejszy Chrystusowy program: Instaurare omnia in Christo – odnowić wszystko w Chrystusie! Uznać Jego królowanie!

        I jeszcze jedno. W czasach współczesnych, które moglibyśmy zasadnie nazwać czasami pomieszania powszechnego, możliwe jest zachowanie katolickiej wiary. Pan Bóg daje nam drogocenny dar prawdy i łaski. Boża hojność się nie wyczerpała! Pan Bóg nie opuszcza swojego ludu! Pan Bóg nie opuszcza swojego Kościoła!

        Pan Bóg codziennie daje nam szeroko otwarte możliwości wierności Prawdzie. Pan Bóg codziennie daje nam szeroko otwarte możliwości realizacji dobra.

        Mogę zachować wierność Prawdzie!

        Mogę czynić dobro!

        Dlatego w pierwszym dniu Nowego Roku Pańskiego 2014 przyjmijmy słowo nadziei, które zagrzewa nas szlachetnego boju w obronie Prawdy, kreśląc niezawodne pespektywy wiecznej nagrody dla tych, którzy okażą się sługami wiernymi.

        Pisze św. Paweł: „Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu” (1 Kor 15, 58). „W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy. A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze” (Ga 6, 9-10).

        Maryję, Matkę Bożą, Pannę wierną, Wspomożycielkę wiernych, prosimy na Nowy Rok Pański:

        Matko Boża, pomóż nam wierność Prawdzie zachować.

        Matko Boża, pomóż nam codziennie czynić dobro.

        Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.


avatar użytkownika guantanamera

9. @intix

Wspieraj nas o Pani... Królowo Pokoju...

Bogu "Fiat" powiadać... ucz nas nieustannie...

Niech pokój serc, umysłów i sumień... nastanie...

Dzięki za Twoją piękną modlitwę do Maryi, Świętej Bożej Rodzicielki...
 
   

avatar użytkownika Maryla

10. BOGURODZICA -- Maria

BOGURODZICA -- Maria Konopnicka

GŁOS
Nigdym ja ciebie, ludu, nie rzuciła,
Nigdym ci mego nie odjęła lica,
Ja - po dawnemu - moc twoja i siła!

LUD
Bogarodzica!...

GŁOS
Rzeszom ja twoim skroś zmierzchów hetmanię,
Jako w zaranie.

Przed tobą idę i przy tobie stoję
Z bojowym hasłem, z piór orlich szelestem,
A kiedy ducha bierzesz na pierś zbroję,
Tarczą ci jestem...
I w klęsce nawet w blask odziewam złoty
Poległe roty.

Sztandar ja mosę, ponad ziemię wzbity,
Iżby go oczy gasnące widziały,
A iżby znak mój powiewał w błękity,
Jak za dni chwały.
Sztandar ja niosę, a nie puszczam z ręki,
Mimo wiek męki.

A choć go dzisiaj wiatr nie żenię chyży,
Co orły białe porywał na boje,
Choć poczerniały u mogił, u krzyży
Proporce moje,
Lecz żołnierzowi sztandar, i zwinięty,
Drogi a święty.

Żołnierze sąście zawołania mego
I mej chorągwi towarzysze wierne,
A poprzez wieki rubieży mych strzegą
Duchy pancerne...
Żołnierze sąście, sąście kość orłowa
Rycerzy słowa!

A ja was wiodę i stawiam, gdzie trwoga,
Przez sioła, grody a przez ziemie rolne...
I tak sprawuję zdane mi przez Boga
Hetmaństwo polne...
Od mej buławy idzie rozkazanie
Szumem po łanie.

A ja was wiodę - niewiasty i męże,
Na mury fortec i za twierdzy bramy,
Bo choć dziś insże bronie i oręże,
Lecz bój - ten samy!
A przebojowali musi być i będzie
W mojej komendzie.

Ten tylko bowiem lud upada w cienie.
Który sam sobie nie dochował wiary,
Temu, co stracił sztandaru widzenie.
Na nic sztandary!
Mocnym i wiernym duchom ja przywodzę
W wolności drodze.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika intix

11. Słowo Boże na dziś: Przywoływać do Boga

Czwartek, 2 stycznia 2014 roku
>Św. Bazylego i >Grzegorza z Nazjanzu
Jan 1,19-28

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», On wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.


Jan jest powołany w tym celu, aby przywoływać innych do Boga. Wielu przez grzech weszli jakby do ciemnych jaskiń smutku i zwątpienia w odmianę swojego stanu duchowego i moralnego. Bóg posyła Jana, aby ich wywoływał z jaskiń śmierci, w jaką wprowadził grzech. Każdy słyszący głos Jana, będący w stanie zgubienia i wewnętrznej śmierci w tym głosie słyszał swoje imię, słyszał wołającego po imieniu Boga.

Głos Jana, był głosem Boga wzywającego do powstania ze snu. Obecność na pustyni pokazuje kierunek wewnętrznego budzenia się i powrotu do życia, a jest nią pokuta. Na pustyni człowiek doświadcza działania Boga i szatana. Potrzeba decyzji odejścia od słuchania złego ducha, a posłuchania tego, który mówi na pustyni naszego niepokoju.

"Prostujcie drogę Pańską". Czy drogi Pańskie należy prostować, czy też własne, ludzkie ścieżki? Myśl, która się pojawia, gdy czytamy to zdanie jest taka: "Idźcie prostą drogą do Pana". A taką jest droga słuchania Boga i pokuty.

Ks. Józef Pierzchalski SAC
***
a także

>Bóg bliski...

***
Bóg zapłać...

avatar użytkownika intix

12. @Maryla

Dziękuuuję... za piękny wiersz Marii Konopnickiej...

(...)
Ten tylko bowiem lud upada w cienie.
Który sam sobie nie dochował wiary,
Temu, co stracił sztandaru widzenie.
Na nic sztandary!
Mocnym i wiernym duchom ja przywodzę
W wolności drodze
.

Pozwolę sobie dodać ostanie zwrotki, z wiarą i nadzieją, że jednak...
(...)
A wy się czujcie nie jak luza marna,
Co krzykiem trwogi przed bojem wybucha,
Lecz jako zwarta chorągiew i karna
Na żołdzie ducha.
I jak rycerstwo, któremu hetmani
Niebieska Pani.

Tak, odnowione jest zaprzysiężenie
Hetmaństwa mego i rycerskiej wiary,
A teraz — wznieście nad groby i cienie
Światła sztandary,
Scheda wy moja i moja dzielnica!
LUD
...Bogarodzica!...

***
ponieważ... my ślubujemy... przysięgamy...
i na tym się kończy...  Śluby Jasnogórskie... nie wypełnione...:(
>Krucjata Różańcowa za Ojczyznę

Różaniec Święty… każdego dnia do odmówienia…
>Nabożeństwo Pierwszych Sobót Miesiąca,
O co prosiła Matka Boża Fatimska…
Pokora, Pokuta… Pokuta… Pokuta… za nas…
Za wszystkich grzeszników całego świata…
Modlitwa o Dusz Uzdrowienie…
O ludzkich serc ku Panu Bogu zwrócenie…
O wstawiennictwo u Boga za nami Matki Bożej…
Królowej Różańca Świętego, Najświętszej Maryi Panny… Fatimskiej Pani…
Aby Miłosierny Bóg zmiłował się nad nami i nad całym światem…


Święta Boża Rodzicielko…
Najczulsza Mateńko nasza…
Najświętsza Maryjo Niepokalana...
Prowadź nas,  proszę, i wspieraj, o Pani..
Królowo Pokoju... Królowo Polski...
Módl się za nami...


avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

13. Do Pani Intix

Szanowna Pani Joanno,

Dziękuję za kolejny piękny prezent noworoczny , wiersz o Matce Boga



Ukłony

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Pelargonia

14. Kochana Intix,

Witaj prześliczna, Niepokalana

Tyś nam za Matkę od Boga dana

Więc Cie błagamy jak Matkę swoją

Bądź nam w nieszczęściach naszych ostoją

Ku Tobie Matko lud modły wznosi

I dla ojczyzny o łaski prosi

Bo w Twą opiekę ona oddana

Ratuj ja Święta Niepokalana

Tyś w Częstochowie tron Swój obrała

Ciebie jak Panią czci Polska cala

Przez śluby króla Kazimierza Jana

Matko Najświętsza, Niepokalana

Dużo łask z rąk Maryi Królowej Polski oraz Dzieciątka Jezus życzę Ci, Asiu, na Nowy 2014 rok.

Pozdrawiam serdecznie

"Ogół nie umie powiedzieć, czego chce, ale wie, czego nie chce" Henryk Sienkiewicz

avatar użytkownika intix

15. Słowo Boże na dziś: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata

Piątek, 3 stycznia 2014 roku
Jan 1,29-34



Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym". Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.

Jan nie mógł się oprzeć radości zrodzonej w sercu, gdy zobaczył Jezusa. Jego radość wyzwoliła się w okrzyku: "Patrzcie! Baranek Boży. Ten, który usuwa grzech świata". Patrzenie na Jezusa budzi radość serca. Ono staje się wolnym. Radość jest z wolności. Patrzenie na Pana jest wprowadzaniem w wolność, smakowaniem w niej. Znakiem odsłaniającym wchodzenie w wolność jest towarzysząca sercu radość.

Wskazanie Jana jest wezwaniem do kontemplacji: "Patrzcie!". Z patrzenia wypływają pragnienia. Odczuwamy to, czego pragnie Bóg. Pojawia się w sercu przynaglenie, by pragnąć tego samego. Radość rodzi się ze zgodności naszych pragnień z Jezusem. Mamy te same pragnienia, te same myśli, a co z tego wynika, te same dążenia. Jezus pragnie mojej wolności. Ona jest życiem, jej brak – wegetacją, a nawet śmiercią.

Patrzenie na Jezusa idącego w moją stronę jest niczym innym jak równoczesnym zdążaniem w Jego kierunku, wychodzeniem naprzeciw. Kontemplacja jest wychodzeniem naprzeciw Pana. U Jej początku jest silne pragnienie spotkania Go. Kontemplacja jest wchodzeniem w "świat" Jego myśli, odczuć, wzruszeń, pragnień.

Jan chrzci, aby objawił się Jezus. Potrzeba być w tej misji, w powołaniu, do jakiego On nas przeznaczył. Objawiamy Jezusa przez czynienie tego, co Bogu się podoba, co Jemu jest miłe. W Nim jest pragnienie, by człowiek, jego życie, praca, spotkania odsłaniały wszędzie Jego obecność, aby pokazywały to, jakim jest.

Jan swoim stylem życia umożliwia Jezusowi przyjście do siebie. Chrystus objawia się w prawdziwości, autentyzmie ludzkich zachowań. Jan wypełniał to, co Bogu się podobało, a przez to ludzie powracali do Niego. Wynika z tego, że to stanowczo za mało samemu pragnąć Jezusa, Jego przyjścia. Potrzeba emanacji prawdziwości będącej zachętą dla innych, aby i oni zapragnęli przyjścia Pana. Tak żyć, aby w ludziach, którzy nas otaczają, rodziło się pragnienie Boga, potrzeba wpatrywania się w Jego Oblicze, a tym samym wolności i prawdziwości własnego istnienia.

Nie jest najważniejsze to, jaką pracę wykonujemy, lecz, na kogo wskazujemy; kogo lub co, jaki świat wartości, jaki styl życia odsłaniamy będący zachętą do spotkania Jezusa.

Ks. Józef Pierzchalski
***
a także

>Zginanie kolan...
***
Bóg zapłać...

***

> Uniżenie przed Bogiem centralną kwestią kultury - ks. Jacek Bałemba

avatar użytkownika intix

16. Szanowny Panie Michale

Panie Michale
Kolejny raz powtórzę się, wiem, że to nieładnie...
Zawsze mam te same odczucia... nic na to nie poradzę...
Proszę... proszę mi wybaczyć...
Pieta...
Zawsze...
Wywołuje u mnie wielkie wzruszenie...
Jak WIELKIE musiało być CIERPIENIE...
Cierpienie Ducha i Ciała...
Cierpienie Trójcy Przenajświętszej...
I Matki Bożej... Matki Bolesnej
Która Współcierpiała...
Jak Wielkie musi być każdego dnia dzisiaj
Ich Cierpienie...
Kiedy spotyka Ich... TEGO WSZYSTKIEGO ...
Niezmierzonej Miłości dla nas...
Przez człowieka... ODRZUCENIE...


Odejście od Pana Boga... wiele... wiele ludzkich grzechów...
wśród nich eutanazja, in vitro, aborcja, teraz dochodzi... zagłada CZŁOWIECZEŃSTWA, którą niesie "GENDER"...
W wielu miejscach na ziemi
Matka Boża... krwawymi łzami płacze...
Wielu... nie chce o TYM słyszeć...
Wielu... nie chce TEGO zobaczyć...

Polsko... wracaj do Boga...


***
Panie Michale...
Dziękuję...
Pozdrawiam serdecznie

avatar użytkownika intix

17. Droga Pelargonio

Piękna  modlitwa... piękna pieśń...
Módlmy się nadal... módlmy się...

Przez Ciebie Bóg do nas mówi
Maryjo, cała przeczysta!
W Tobie i przez Ciebie Bóg do nas mówi.
Wyproś nam serce proste,
napełnij nas swoja radością.
Dziewico mówiąca FIAT i śpiewająca MAGNIFICAT,
uczyń nasze serca tak przejrzystymi jak Twoje.
Maryjo, cała pokorna,
ukryta w tłumie, otoczona tajemnicą,
pomóż nam nieść światu Dobrą Nowinę
i zanurzyć się w Tajemnicę Chrystusa,
abyśmy mogli dzielić się Nim z naszymi braćmi.
 
Maryjo, cała wierna,
Ty bez przerwy szukałaś oblicza Pana,
Ty przyjęłaś Jego tajemnicę
i rozważałaś ją w sercu swoim.
Ty żyłaś zgodnie z tym, w co uwierzyłaś,
i byłaś wzorem stałości w próbie
i w uniesieniu radości.
Pomóż nam być wiernymi naszym zobowiązaniom,
być dobrymi i wiernymi sługami Twego Syna
aż do ostatniego dnia naszego życia na ziemi.
Amen.

Piotr z Argos

***

***
Kochana Ewo...
Dziękuję Ci całym sercem...
Ja Tobie również... i Twojej Mamie... Wszystkim Twoim Bliskim...

avatar użytkownika intix

18. Dziękuję Wszystkim...

Serdeczne Bóg zapłać... za wspólne rozważania... wspólne modlitwy...
Szczęść Boże... na ten 2014r.

Z Panem Bogiem... i z Maryją...

avatar użytkownika intix

19. Jeszcze... Słowo Boże na dziś: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?

Sobota, 4 stycznia 2014 roku
Jan 1,35-42

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?» Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr.

Jan przypatrywał się Jezusowi, wpatrywał się w Niego. Niezwykła jest ta postawa, gdy zauważymy, że chwilę po niej słyszymy niezwykłe wyznanie: "Oto Baranek Boży". To wyznanie jest impulsem dla uczniów Jan, aby pójść za Jezusem. W świadectwie, świadectwie wyznaniu wiary zawiera się siła powołania, zachęty do pójścia tam, gdzie zdąża Jezus. Dwom uczniom Jana potrzebne było wyznanie ich dotychczasowego Nauczyciela, aby mieli odwagę pójść dalej. To, co dał im Jan, wystarczało na czas jakiś. Obecnie są powołani do "miłowania więcej", "rozumienia więcej", "dania z siebie więcej". Trzeba słuchać ludzi wpatrujących się w Jezusa, kontemplujących Boga. Ci, którzy się modlą, stają się prorokami.

W uczniach Jana była potrzeba poznania tego, którego spotkali. Chcieli wiedzieć więcej Jezusie, dlatego pragnęli z Nim pozostać. Życie razem jest szansą wzajemnego poznania się. Bycie blisko Jezusa daje możliwość przyprowadzenia innych do Niego.

Brat brata pociąga do Pana. Andrzej przyprowadził Szymona. To ważne, by z najbliższymi dzielić się własnymi przeżyciami, własnymi odkryciami osób spotkanych. Dobra relacja Andrzeja z Szymonem, otwartość na brata jest czynnikiem wprowadzającym w dar większej otwartości, jaką jest otwartość na Chrystusa.

Ks. Józef Pierzchalski SAC
***
a także

>Galilea...

***
Bóg zapłać...

avatar użytkownika gość z drogi

20. Droga @Intix :)

serdeczne podziękowanie za rozpoczęcie Nowego Roku z modlitwą maryjną na ustach :)
Pieta ...mam taką maleńką przywiezioną przez kogoś ze świętego miejsca...ilekroć na Nią patrzę...ból serce rozdziera..boleść Matki ,śmierć straszna Syna i TA ofiara ...dla Nas...
czy jesteśmy Jej godni ?
Zdrowaś Maryjo
módl się za nami

gość z drogi

avatar użytkownika intix

21. Droga Zofio

...ból serce rozdziera..boleść Matki ,śmierć straszna Syna i TA ofiara ...dla Nas...

czy jesteśmy Jej godni ?..
.

Gdyby każdy człowiek na ziemi zadał sobie takie pytanie...

Dziękuję Ci, że przyłączyłaś się do wspólnych rozważań... do wspólnych modlitw...
Dziękuję również Wszystkim... którzy tu ... niewidoczni...
Módlmy się... kto wierzy...

Pod Twoją obronę
uciekamy się,
Święta Boża
Rodzicielko,

naszymi prośbami
racz nie gardzić
w potrzebach
naszych,

ale od wszelakich
złych przygód
racz nas zawsze wybawiać,
Panno chwalebna
i błogosławiona.

O Pani nasza,
Orędowniczko nasza,
Pośredniczko nasza,
Pocieszycielko nasza.

Z Synem swoim nas
pojednaj,
Synowi swojemu nas
polecaj,
swojemu Synowi nas
oddawaj.

Amen.
***

***
Z Panem Bogiem... i z Maryją...

avatar użytkownika gość z drogi

22. Droga Intix

nie zawsze się odzywam,ale zawsze jestem :)
serdeczności :)

gość z drogi

avatar użytkownika intix

23. Gościu (z) Drogi...:)

W skrytości serca tak się domyślałam...
Dziękuję Ci...:)

Pozdrawiam serdecznie...:)

avatar użytkownika intix

24. O początkach, argumentach i oczach serca… Homilia niedzielna!

Kolejny raz w tak niedługim czasie słyszymy ten fragment
Ewangelii Jana, który nazywamy prologiem. Wiele osób mówi nie raz, że za
często, że nie zrozumiały, że za bardzo skomplikowany. To prawda trudny
to fragment. Ale w owym trudzie spotkania z tym Słowem, można odnaleźć
niesamowite rzeczy.

II Niedziela po Bożym Narodzeniu, A (J 1, 1-18)

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego
nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było
światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie
ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy
uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby
zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca
każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a
świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej
własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je
przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w
imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z
Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I
oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach:
Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył
mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy
otrzymali - łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez
Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt
nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o
Nim/ pouczył.

1. Na początku…

Dowiadujemy się bowiem, że Słowo, które stało się ciałem, czyli Jezus –
druga Osoba Trójcy Świętej, nie ma początku w Betlejem, ale istniał od
zawsze. To właśnie przez to Słowo i mocą Ducha Świętego, Bóg stworzył
Wszechświat:

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i
pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży
unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I
stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją
od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I
tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy”. (Rdz 1,1nn) Bóg
wypowiedział Słowo i to się stało! 

2. Argumenty…

I choć przerasta nas ta tajemnica Bożego Narodzenia, a w pobożnych
kolędach śpiewamy Jezusowi pytająco i z podziwem, dlaczego przychodził
na ziemię, skoro w niebie było Mu tak dobrze, to koniecznym jest, byśmy
odrywając się nieco od cukierkowego klimatu świąt, zauważyli w tym
wszystkim rolę Boga Ojca.

To z Jego decyzji Słowo staje się Ciałem. To ze względu na nas, Jezus
przychodzi na ziemię, a jedynym argumentem dla którego to się stało,
była i jest miłość Boga do człowieka. Nie dla stajenki, nie dla
Nazaretu, nie dla Świątyni, nie dla cudów i nauczania, nie dla krzyża
ale z miłości do człowieka. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna
swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale
miał życie wieczne” (J 3,16)

3. Oczy serca…

Dzięki tej Tajemnicy Jezus jest wśród nas! Niech zatem to dzisiejsze
spotkanie ze Słowem sprawi, że w naszym życiu doświadczymy owoców
modlitwy św. Pawła z drugiego czytania: „[Proszę] aby Bóg Pana naszego
Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w
głębszym poznaniu Jego samego. [Niech da] wam światłe oczy serca tak,
byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo
chwały Jego dziedzictwa wśród świętych”. (Ef 1,15-18)

Ks. Michał Olszewski SCJ

***

Bóg zapłać...

avatar użytkownika intix

25. Matka Boża niczego nie zgubi, niczego nie pozwoli skraść

Pan Bóg stworzył Matkę Najświętszą niepokalanie poczętą i ukazuje w Niej cuda wszechmocy swego miłosierdzia; dlatego deprecjonowanie pobożności maryjnej jest wielką krzywdą dla integralności wiary katolickiej, a próby tzw. „oczyszczania kultu maryjnego” są wielce niepokojące — mówi o. Marek Grzelczak, dominikanin, posługujący przy sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej w Tarnobrzegu.

Ojciec wydaje się żywą ilustracją tego, co Yves Congar i wielu innych sławnych teologów połowy XX wieku ze zgorszeniem nazywało mariodulią. Chodziło o nadmierny i przerośnięty, ich zdaniem, kult Matki Bożej, niejako przysłaniający jedyny kult Boga Najwyższego. Tymczasem ojciec, choć wychowany w epoce posoborowej, świadomie wraca do dawnych wzorców koncentrowania swojej pobożności na Maryi. Dlaczego?

Ci wielcy luminarze wymienieni na początku mają ukryte założenie. Zakładają, że jest możliwy przerost pobożności maryjnej — kultu Matki Bożej, i zdystansowanie kultu Pana Boga. Trzeba się zastanowić, w jakim stopniu to ich założenie jest prawdziwe. Jeżeli przyjrzymy się scenie zwiastowania, to przecież tam Bóg owszem, przez posłańca, ale swoje myśli wypowiada. I już tam występuje uznanie Matki Najświętszej. Po pierwsze: zmiana Jej imienia na „Pełna Łaski”. W imieniu zawarte jest powołanie. Matka Najświętsza nie zastanawia się nad obecnością anioła, lecz nad słowem, które wypowiedział, i rozważa, co ono ma znaczyć. Archanioł Gabriel śpieszy z wyjaśnieniem, że powołaniem Dziewicy z Nazaretu, które będzie realizacją treści nowego imienia, jego sensu, jest Boże macierzyństwo. Znajdujemy zapewnienie, że Matka Boża podoba się Panu Bogu; znalazła upodobanie w Jego oczach.

Pierwszym, który wypowiada pochwały Matki Najświętszej, jest zatem Pan Bóg; pierwszym, który Ją obdarował, jest Pan Bóg. I jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, że Pan Bóg obdarował Ją Sobą, niczego nie skąpiąc i niczego nie zatrzymując dla Siebie — całego Siebie powierzył Dziewicy z Nazaretu w tajemnicy Wcielenia — to czy człowiek, który ma naśladować Pana Boga, jest w stanie Pana Boga prześcignąć w darach, które mógłby Matce Bożej złożyć? Czy człowiek, który ma naśladować Pana Boga, jest w stanie zdystansować Pana Boga w pochwałach, które ma wypowiadać względem Matki Najświętszej? Zaczynamy chyba rozumieć, że w tej „rywalizacji” — jeżeli miałby śmiałość i czelność ją podjąć z Panem Bogiem — człowiek jest zawsze drugi w wychwalaniu Matki Najświętszej, bo Pan Bóg nie da się wyprzedzić w miłości i hojności. Cześć Matki Najświętszej płynie z wyboru Bożego, z decyzji Pana Boga. My mamy Pana Boga naśladować i wszystko Matce Bożej oddawać, tak jak Pan Bóg Siebie Jej powierzył. Jej miłości, Jej fiat, Jej posłuszeństwu, Jej pokorze Siebie powierzył. Człowiek naprawdę nie ma niczego lepszego do zrobienia, jak naśladować Boga swojego.

Padały też zarzuty o bałwochwalstwo i o konieczność oczyszczenia zniekształconego nim, prawdziwego chrześcijaństwa... Odnoszę wrażenie, że faktycznie były one osadzone w religioznawstwie przełomu wieków XIX i XX, kiedy dowodzono, że kult Matki Bożej i Jezusa to odpowiednik kultu Ozyrysa i Izydy, że Jej kult jest odpowiednikiem żeńskiego pierwiastka boskiego i tak dalej...

Tego nie wiem, takich rzeczy nie czytałem, to mnie nie interesowało, ale wiemy mniej więcej, że pozytywizm i jeszcze wcześniej oświecenie, które przypisują sobie niemalże przymioty wiedzy pełnej i doskonałej, bardzo niechętnie postrzegają rolę Matki Najświętszej w Kościele. Jest to również jakieś „protestantyzowanie”... Poza tym robienie takich porównań stanowi próbę zrównania religii katolickiej z religiami pogańskimi.

Czynili tak przede wszystkim religioznawcy ateistyczni czy antykatoliccy i odnoszę wrażenie, że XX-wieczny nurt w katolicyzmie, podważający kult Maryi, chcąc nie chcąc, inspirował się koncepcjami pochodzącymi z tych kręgów światopoglądowych.

Tak, to takie ukąszenie, dosyć jadowite i jątrzące, i zakażające cały organizm. Ale przecież pobożność maryjna jest z gruntu katolicka i stanowi jeden z fundamentalnych elementów wiary katolickiej i objawienia Bożego. Bo przecież, jeżeli cokolwiek ważnego się dzieje, to jest tam obecna Matka Najświętsza: Wcielenie, w Kanie Galilejskiej, na Golgocie, w Wieczerniku. Jej obecność jest też przewidziana w czasach apokaliptycznych. I jeżeli mamy cokolwiek o Niej mówić, to weźmy chociażby słowo „Niewiasta”, które wybrzmiewa w ustach Pana Jezusa i ma znaczenie objawiające — Ją samą, a jednocześnie, w relacji Syna do Matki, objawia to, kim jest Pan Jezus: potomkiem Niewiasty, który przyszedł, żeby w śmiertelnych zmaganiach zmiażdżyć głowę węża, a sam doznać uszczerbku na pięcie.

Ojciec odnosi się do Protoewangelii z Księgi Rodzaju: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę?

Tak jest, Pan Jezus wyraźnie dwa razy wypowiada słowo „Niewiasto” do swojej Matki: w Kanie Galilejskiej i z wysokości Krzyża. W Kanie Galilejskiej w sposób zakamuflowany, a jednak wyraźny występuje powtórzenie treści Protoewangelii, bo jest tam obecna Matka, jest obecny Syn i jest obecne słowo, które Bóg objawia, mówiąc do Matki: „Niewiasto”. Tak samo objawia Ją z wysokości Krzyża, gdy nastała owa godzina, dla której przyszedł. Więc jest to wielka krzywda dla katolików, jeżeli są stymulowani czy prowadzeni we wspomnianym kierunku.

„Niewiasta” pojawia się jeszcze w dwunastym rozdziale Apokalipsy.

W Apokalipsie jest mowa o nieprzyjacielu, który chciał szkodzić Niewieście. Nie mogąc jej dosięgnąć, pełen gniewu stanął na brzegu morza i rozpoczął walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa. Ci, którzy zachowują przykazania Jezusa i dają świadectwo swojej przynależności do Niego, są potomstwem Matki Najświętszej, Niepokalanej. Pan Jezus zaś mówi: Kto ma przykazania Moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Czyli zachowanie przykazań Bożych jest świadectwem miłości do Pana Jezusa. Żeby mieć udział w zwycięstwie Pana Jezusa, to trzeba z miłości do Niego wydać na uszczerbek swoją piętę. Nie ma nic za darmo. O tym wszystkim mowa jest ciągle w kontekście Niewiasty; widoczny jest zatem wątek bliskości Pana Jezusa i Jego zmagań z osobą Matki Najświętszej, o której mówimy, że jest groźna jak zbrojne zastępy czy że bosą stopą depcze po całej potędze przeciwnika. W swojej pokorze jest Ona wolna od jakichkolwiek sukcesów nieprzyjaciela, bo swoją pokorą miażdży pychę szatana. I my mamy tą ścieżką iść. I tak jak pierwsze przyjście Pana Jezusa, naszego Zbawiciela, dokonało się przez Maryję, również drugie przyjście odbędzie się przez Nią, w Jej obecności. Mówił tak na przykład kardynał August Hlond.

Ataki na maryjność trwają cały czas. Pojawiły się informacje, że faktyczną przyczyną represji spadających na franciszkanów Niepokalanej jest ich gorliwa maryjność w duchu kolbiańskim. Model maryjności, który propagował ojciec Kolbe, jest przez wielu uważany za szkodliwy. Tymczasem to, co robi ojciec, niewiele od niego odbiega. Nie słyszałam ojca kazania, które przynajmniej w części nie byłoby poświęcone Matce Bożej. Dlaczego tak „w kółko” o Maryi?

Ponieważ stara łacińska maksyma, De Maria numquam satis (O Maryi nigdy dosyć), nic nie straciła na aktualności. Trudno mi odnieść się do podejrzenia, że kłopoty franciszkanów Maryi Niepokalanej są związane z ich maryjnością; natomiast sam zarzut nie jest zupełnie nowy, w jakichś mutacjach pojawia się tu i ówdzie. Jeżeli pobożność maryjna św. Maksymiliana Kolbego jest czymś niewłaściwym, to była czymś niewłaściwym zawsze. A jednak Kolbe został beatyfikowany i kanonizowany. Jeżeli pobożność maryjna jest deprecjonowana, to jest to wielka krzywda dla integralności wiary katolickiej — dlatego że Pan Bóg stworzył Matkę Najświętszą niepokalanie poczętą i w niej, jako w szlachetnym naczyniu, uprzywilejowanym i obdarzonym łaskami, ukazuje cuda wszechmocy swego miłosierdzia. Jaśnieją wśród tych klejnotów dogmaty, które głoszą chwałę Boga. Oddawanie czci Matce Najświętszej jest zawsze pochwałą Pana Boga, który Ją tak pięknie stworzył. Tota pulchra es Maria — cała piękna jesteś, Maryjo, tak śpiewamy. Wychwalamy Pana Boga w Jego arcydziele.

Jest wielce niepokojące, gdy podejmowane są próby tzw. „oczyszczania kultu maryjnego” — przez kogokolwiek, czy to świeckich, czy to duchownych. Zresztą znakomicie przewidział to św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w swoim Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. A przecież zaznacza on w nim, że kult Matki Najświętszej i oddanie się Matce Bożej jest dla Jezusa Chrystusa. Przypomnijmy chociażby sformułowanie: „Cały Twój jestem, Panie Jezu, i wszystko, co moje, do Ciebie należy przez Maryję, Twą najświętszą Matkę”. Jest ono jak najbardziej maryjne, a jednocześnie mieści się w samym centrum wiary katolickiej.

Jakie są zasady pobożności maryjnej opartej na traktacie św. Ludwika Grignion de Montfort? Dlaczego ojciec tę książkę tak ceni?

Książka jest rzeczywiście traktatem, systematycznym wykładem pobożności maryjnej, takim scholastycznym, ułożonym po kolei; trudno ją przeczytać ciurkiem i też język może być nieco przeszkodą. Dobrze jest przeczytać ją raz od początku do końca, a potem sycić się tymi treściami, żeby wsiąkały w nas jak w gąbkę, a nie raz wylane spłynęły i gdzieś zniknęły. Książkę tę znam już od pierwszej połowy lat 80., ale jakieś pełniejsze jej zrozumienie otrzymałem zaledwie trzy czy cztery lata temu. Otóż trzeba zrozumieć, że Matka Najświętsza niczego nie zatrzymuje dla siebie, ale jako posłuszna służebnica Pańska wszystko, co otrzymuje, oddaje i przekuwa na chwałę Boga. Ona nieustannie wyśpiewuje Magnificat.

Ważnym fragmentem Traktatu jest wywód o realizacji przyrzeczeń chrzcielnych. Św. Ludwik udowadnia, że najdoskonalszym sposobem wypełnienia przyrzeczeń chrzcielnych jest niewolnictwo miłości dla Maryi, przynależność do Niej, oddanie się Jej całkowicie i bez reszty. Nawet przekonuje czytelnika, że jest to większe wyrzeczenie niż śluby zakonne. W zakonnych ślubach posłuszeństwa, czystości i ubóstwa oddajemy jakieś nasze dobro, z czegoś rezygnujemy, podejmujemy jakieś zobowiązania.

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort gdy mówi o dobrach materialnych i duchowych, które w naszym życiu zdobywamy, wymienia również zasługi. Dobrymi uczynkami, wiernością, które się Panu Bogu podobają, zasługujemy na obiecaną przez Niego nagrodę: życie wieczne. A niewolnictwo z miłości względem Matki Najświętszej to oddanie Jej tego wszystkiego.

W tym jest myśl, że człowiek o własne dobro nie bardzo potrafi zadbać. Chociażby na przykład o dobro materialne. W życiu każdego niemal człowieka zdarzyło się, że został okradziony, sam coś zgubił, sam niechcący zepsuł czy też ktoś inny zepsuł coś z dóbr przez niego posiadanych. Widzimy więc, że kiepsko dbamy o to, co jest nasze. Analogicznie można pomyśleć o dobrach duchowych, które są w nas złożone i które zdobywamy. Jeżeli to wszystko oddamy na własność Matce Bożej, to Ona, nie mając grzechu pierworodnego ani osobistego, żadnej skazy, żadnej niedoskonałości, zadba najlepiej i najdoskonalej o to dobro, którego stanie się właścicielką. Niczego nie straci, niczego nie zgubi, niczego nie zepsuje, niczego nie pozwoli skraść. Gdy to zrozumiemy, to może zaczniemy prosić Pana Jezusa o szczególną łaskę, by raczył nas uczynić własnością swej najmilszej Matki... A przecież Matka Boża zabiera ze sobą wszędzie swoją własność. Skoro jest wniebowzięta, i ma udział w chwale Boga, to z całą swoją własnością. Tym torem myśląc, dochodzimy do wniosku, że chodzi o zbawienie wieczne! Matka Najświętsza jest pięknym, wspaniałym i potężnym gwarantem naszego zbawienia. Wielu świętych zresztą mówiło, że znakiem Bożego wybrania i upodobania jest miłość do Matki Najświętszej, pobożność maryjna, umiłowanie różańca...
 
Często przypomina ojciec, iż wielu świętych mówiło, że zwycięstwo przyjdzie przez Niepokalane Serce Maryi.

Jestem głęboko przekonany, że Matka Najświętsza, jak mówią stare teksty, przezwyciężyła i pokonała wszystkie herezje. Nie heretyków. Herezje. Bo przecież trzeba przezwyciężać błąd, żeby żyć w prawdzie. Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort pięknie pokazuje, że ci wszyscy, którzy tęsknią za Duchem Świętym, jak najbardziej powinni być maryjni, ponieważ Maryja jest oblubienicą Ducha Świętego. Tam, gdzie jest Oblubienica, jest też niezawodnie Duch Święty. Ci wszyscy, którzy przyjmują Matkę Najświętszą do swojego życia, którzy pragną pielęgnować głęboką zażyłość i przywiązanie do Niej, będą podatni na działanie Ducha Świętego. A Duch Święty jest światłem rozumu, rozświetla ciemności niezrozumienia, przegania mroki i ciemności grzechu, daje świadectwo o grzechu i jednocześnie mówi w tym świadectwie o łasce zbawienia, odkupienia w tajemnicy Chrystusowego Krzyża. Matka Najświętsza była pod Krzyżem. To wszystko się ze sobą wiąże. Matka Najświętsza w Kanie Galilejskiej jest obecna po to, by Pan Jezus objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Sobór w Efezie mówi o Chrystusie — prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku, czyli o tajemnicy Wcielenia, i jednocześnie o Theotokos — Bożej Rodzicielce. Czyli Matka Najświętsza postawiona jest przez Boga na straży prawdy o Panu Jezusie — tego, kim On jest. Stąd Jej obecność w dziele Syna. Jej rola to – swoją pokorą obnażyć pychę nieprzyjaciela i wszystkich jego sług. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby wyszły na jaw zamysły serc wielu. Proszę spojrzeć na historię Kościoła: pierwsze ataki jakichkolwiek herezjarchów zawsze szły przeciwko Matce Bożej. Ona po prostu obnaża kłamstwo herezji i ukazuje prawdy wiary.

Zaczęliśmy tę rozmowę od Congara, kończymy na herezjarchach...

Jeśli kogoś nie przekonują argumenty wzniosłe, teologiczne czy te z traktatu św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, to niech sięgnie po te z życia wzięte. Chłopaki w wojsku robią jeden drugiemu przykrości. Jak najszybciej i najtaniej zrobić przykrość drugiemu człowiekowi? Mówiąc brzydko o jego mamusi. Ten, którego matkę obrażają, słusznie będzie zagniewany i będzie bronił jej dobrego imienia. Nie pozwoli na to, żeby o jego mamusi ktokolwiek źle mówił. Jeżeli wchodzimy w towarzystwo i ktoś przychodzi ze swoją matką, to czy tego młodego człowieka zaprosimy do stołu, a mamusię posadzimy w kąciku? Może będzie miał ten syn czy córka odwagę, żeby wziąć swoje krzesełko i usiąść w kąciku obok niej, ceniąc sobie bardziej obecność i bliskość matki niż całe to towarzystwo, które się dobrze bawi przy stole? Jeżeli zaś wejdzie ze swoją matką i wszyscy obecni zauważą ją, przywitają się, uszanują, będą zabawiać rozmową, to czyż ten syn czy córka nie będzie zadowolony, nie będzie mógł spokojnie uczestniczyć w tym towarzystwie? To chyba jest zrozumiałe w porządku natury. A jeśli jest tak w porządku natury, to dlaczego ma to nie działać w porządku łaski? Jeżeli zapraszamy Pana Jezusa, a pomijamy Jego Matkę i stawiamy ją w kąciku, to czy ten Syn, który nigdy w niczym nie uchybił czwartemu przykazaniu Dekalogu, miałby pójść za sugestią gospodarza i odsunąć swoją Matkę do kąta? Raczej zasmucony podejdzie i będzie razem z Nią, bo jest Mu bliższa niż ten gospodarz, który tak nieprzystojnie zachował się w stosunku do Jego Matki. A z kolei jeżeli uszanują Jego Matkę, posadzą w towarzystwie, będą się cieszyli Jej obecnością, będą obsługiwać, to przecież zaskarbią sobie sympatię i życzliwość tego Dostojnego Gościa, którym jest Pan Jezus.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Dominika Krupińska
.
Rozmowa PCh24.pl


***
>>>Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
(Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort)

avatar użytkownika gość z drogi

26. Królowo Pokoju

módl się za nami

gość z drogi

avatar użytkownika intix

27. Słowo Boże na dziś: Niech mi się stanie...

Wtorek, 25 marca 2014 roku
> Zwiastowanie Pańskie
Łukasz 1,26-38

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa Wtedy odszedł od Niej anioł.

"Bóg posłał anioła". Czyni to z potrzeby serca. Posyła, aby zaproponować rozwiązanie. Nie może patrzeć na cierpienie nas, których powołał do życia, nie zaś do śmierci, powołał do radości, nie zaś do życia w smutku. Nie znajduje w człowieku grzesznym zachęty do takiego postępowania, do wychodzenia naprzeciw. Bóg jest otwarty, wychodzący naprzeciw bez względu na postawę moralną i duchową człowieka. On nie zniechęca się moją grzesznością. Boli Go ona, lecz nie powstrzymuje od wychodzenia naprzeciw. Bóg nie zamyka się na mnie. Posyła anioła, ponieważ tęsknię za wypełnieniem Jego obietnicy, Jego pragnień serca.

Zmieszanie się Maryi. Odczuwa lęk, lecz jest on błogosławiony. Lęk, który jest z Boga, skłania ją do stawiania pytań, wyrażania odczuć, odsłonięcia się. Ten lęk nie zamyka ją w sobie, nie zmusza do wycofania się z dialogu. Anioł mówi "Nie bój się". Dostrzegł obawę Maryi. Ona nie ukrywa tego, co czuje. Jest szczera, wyraźna w pokazywaniu wnętrza. Bóg pomaga jej przez anioła, mówiąc do niej. Nawet w lęku Bóg mówi do mnie. Jego przyjście może niepokoić. Niepokoi to, co we mnie jest nieprzygotowane na Jego przyjście. Nigdy nie mogę się na nie przygotować. Uświadamiam sobie, że to nie ja się przygotowuję, lecz On mnie przysposabia do tego spotkania przez codzienną kontemplację. Maryja codziennie rozważała w swoim sercu obietnice Boga.

"Poczniesz i porodzisz Syna". Jak mogła przyjąć taką wieść, z jakimi odczuciami serca? Wydaje się, że z nieskrywaną radością. Co jest najpiękniejsze dla kobiety? To, że jest bardzo kochana przez swojego mężczyznę oraz, że będzie miała dziecko. Jej radość łączy się z bólem. Wiele jest spraw niejasnych, niedopowiedzianych. Chcąc uwolnić radość od obecnego bólu, pozbawiam się radości. Okazuje się, że są te doznania dane człowiekowi razem. To musiało być trudne dla Maryi. Nie było obok niej Józefa. Nie mogła dzielić radości od razu, natychmiast. Nie mogła postawić Jemu pytań, które niewątpliwie były w Niej. Więc postawiła je Bogu. To jest niezwykłe, że te pytania, które człowiek pragnie postawić człowiekowi, stawia je Bogu. On jest najbliżej. Miała łaskę odczuwania, że Bóg jest bliżej niej od Józefa.

Kochała Boga i kochała Józefa. Prowadząc dialog z Bogiem, prowadziła go również z Józefem. Ten dialog dokonywał się w miłości. W miłości wszyscy są obecni, których kochamy. Oni wszyscy uczestniczą w takiej rozmowie. Rozmawiając z Bogiem, rozmawiam też z człowiekiem, którego kocham. Gdy rozmawiam z OSOBĄ, którą KOCHAM, rozmawiam z NASZYM PANEM. "W Nim żyjemy, poruszamy się, jesteśmy", kochamy, rozmawiamy, śmiejemy się, odpoczywamy, płaczemy, przeżywamy obawy. Może łatwiej byłoby Jej rozmawiać z Józefem, niż z Aniołem? Bóg chciał, żeby Józefa przy niej nie było, w sensie fizycznej obecności, na dotknięcie dłonią, na czułe spojrzenie. Nieobecność Józefa, zbliża ją do tego, którego kocha. Spotkanie z Bogiem nie oddala, lecz zbliża do człowieka. Kontemplacja Jego słów pozwala kochać głębiej, rozumieć więcej, odczuwać to, czego bez kontemplacji odczuć nie możemy.

Maryja stawia pytania, szukając w nich szczęścia dla obiecanego Syna, dla Józefa i siebie. Jest "pełna łaski", pełna szczęścia, pełna troski o tych, których kocha. Jej "pełnią" są ci, których kocha, z którymi jest wszędzie nigdy się nie rozstając. Przez postawione pytania i usłyszane odpowiedzi – dojrzewa do misji, czyli do miłości. Pytania, jakie stawia, wynikają z jej wrażliwości, czułości serca. One pogłębiają Jej czułość w słuchaniu.

Z czułości Jej serca emanuje pragnienie służby. Gdy człowiek jest wzruszony Bogiem, niczego Mu nie odmówi. Służba jest owocem kontemplacji słowa, zanurzenia się w Bogu przez Słowo. Bóg wzrusza, otula ciepłem swojego serca. Pragnienie służby łączy się nierozdzielnie z odnalezieniem przez Maryję nowego DOMU, w którym zamieszka z Jezusem i Józefem. Gdzie brakuje czułości, brakuje też domu, chęci do dawania. Maryja znalazła DOM w zwiastowaniu. Ten DOM przenika otwartość, szczerość, prawdziwość, kontemplacja, czułość – życie pełnią serca.

Dzieła Boże dokonują się często w głębokiej samotności. Gdy Bóg objawia człowiekowi swoją wolę, misję do spełnienia, otula niejako to wydarzenie ciemnością, intymnością, którą człowiek doświadcza jako dojmujące poczucie samotności. Takie "sam na sam" z Bogiem może być doświadczeniem bolesnym. Człowiek może czuć się osamotniony, bo NIKOGO z ludzi wówczas nie ma, nawet najbliżsi nie mogą wejść w tę tajemnicę. Tak naprawdę człowiek jest SAM wobec Boga. To jest trudne. Może nawet wywoływać lęk, przerażenie. Jest tajemnicą Boga, że w taki właśnie sposób przychodzi do człowieka, nawiedza go, w taki właśnie sposób odkrywa przed nim swe zamiary, swe plany. Spotkanie z Bogiem może być naznaczone doświadczeniem głębokiej samotności.

Bóg przez Anioła zapewnia Maryję, że jest "łaski pełna". Co to znaczy: "łaski pełna"? Człowiek jest "łaski pełen", to znaczy – otrzymuje pełnię łask do wypełnienia zadania, które Bóg mu powierza. Może odczuwać głębokie osamotnienie czy wręcz samotność, ale jest "pełen łaski", czyli otrzymuje to wszystko, co jest potrzebne, co jest konieczne, aby udźwignąć wolę Boga i tajemnicę własnego życia.

Maryja "zmieszała się i rozważała, co by to miało znaczyć…". Człowiek może odczuwać w sobie coś w rodzaju niepokoju, niepewności, nawet zagubienia. Tak jak Maryja. To nasza ludzka kondycja – boimy się tak często nieznanego, boimy się, że cały nasz dotychczasowy ustabilizowany świat nagle runie. Boimy się przychodzącego Boga, ponieważ tajemnica wywołuje lęk, poczucie niepewności, własnej kruchości.

"…rozważała, co by to miało znaczyć…". Ważne, abyśmy nie uciekali od nawiedzeń Boga, nie uciekali od samotności, w którą Bóg wprowadza, gdy przychodzi. Trzeba wówczas "rozważać", to znaczy: medytować, kontemplować, rozeznawać na modlitwie. Rozważać swoje życie. Rozważać to wszystko, co się wydarza w moim życiu. Rozważać to, co być może niepokoi, burzy poczucie stabilizacji. Maryja pyta: "Jakże się to stanie?". Trzeba usilnie pytać Boga, co znaczy to wszystko, co mnie dotyka, co przeżywam, czego doświadczam – jaki jest tego sens?, po co to jest mi potrzebne?, ku czemu służy?

Gdy próbujemy wejść w rozeznawanie, gdy medytujemy czy kontemplujemy Słowo, przychodzi Bóg ze swoim pocieszeniem: "Nie bój się…, znalazłaś łaskę…". Przychodzi Boże pocieszenie. Pośród naszej samotności, może nawet rozdarcia serca, ciemności i niezrozumienia, PRZYJDZIE Boże pocieszenie. Byle tylko nie uciec. Byle tylko wytrwać w tym "sam na sam" z Bogiem, wytrwać z ciężarem tajemnicy, do której inni nie mają dostępu, choćbyśmy nawet bardzo tego chcieli…

Po doświadczeniu pocieszenia przyjdzie poznanie. Przyjdzie światło. Bóg objawi sens swoich działań, Bóg objawi drogę i poprowadzi – tak jak Maryja otrzymała światło, poznanie co do Bożych zamiarów: "poczniesz…, porodzisz…, nadasz Mu imię…". Po doświadczeniu głębokiej samotności, niezrozumienia, ciemności, zagubienia, rozdarcia, niepewności, nawet lęku – przychodzi pocieszenie, poznanie i wejście w jeszcze głębszy dialog z Bogiem. Dialog tak głęboki, tak osobisty, że człowiek przestaje się już lękać, przestaje się bać tajemnicy… Jest w stanie wyrazić zgodę na stan, w który Bóg go wprowadził. "Niech mi się stanie"…

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Bóg zapłać...

avatar użytkownika intix

28. Dziś... Wigilia Święta Zesłania Ducha Świętego...

a także:

> NMP Królowej Apostołów

***
Akt ofiarowania >Wielkopolskiej Akcji Katolickiej w opiekę Maryi,
Królowej Apostołów podczas Zjazdu Katolickiego w Borku. 6 - 7 lipca 1935 r.

(Prymas Polski August Hlond)

Maryjo, Królowo Apostołów, Kościoła św. Opiekunko!
Ciebie wybrał Bóg spośród wszelkiego stworzenia, abyś w szczególniejszy sposób uczestniczyła w dziale odkupienia ludzkości i zbawienia dusz nieśmiertelnych.
Pani w raju obiecana, przez narodów wymodlona! Tyś to z ust archanielskich odebrała wtajemniczenie w Boski plan zbawienia świata przez Miłość odwieczną.

Twoje słowo oto ja służebnica Pańska stało się wedle wyroków odwiecznej Mądrości jutrzenką zbawienia.
Idąc przez życie w pełni łask i w blasku cnót, pełniłaś służbę Pańską z  pokornym poddaniem się woli Bożej. W świętości niepokalanego żywota z niewzruszoną stałością woli byłaś narzędziem wybranym Odkupienia, pierwszą pomocnicą apostolską, w modlitwie, trudzie i cierpieniu. Twej pieczy macierzyńskiej umierający na Krzyżu Syn Twój oddał rodzaj ludzki odkupiony. Od tej godziny jesteś dla nas wszystkich przemożną Matką odkupionych. Wspomożeniem Wiernych, Królową Apostołów.

Przeto pod Twoją Matczyną opiekę oddajemy dzisiaj uroczyście całe nasze apostolstwo Akcji Katolickiej. Błogosław naszym zamiarom i pracom, naszym zabiegom i dziełom, naszym słowom i uczynkom, aby z nich spłynęły zdroje mocy na Kościół Syna Twego a łaski zbawienia na dusze nieśmiertelne, odkupione Jego przenajdroższą Krwią.
Spraw, byśmy w słońcu Twego błogosławieństwa umocnili się w apostolstwie i uczyń nas szczerymi zwiastunami zbawczej miłości Boskiej, bojownikami za Królestwo Prawdy i Łaski.
O Pani nasza, wiary żywej pełna!
Niech wiara będzie światłem i prawem naszego apostolstwa. Daj nam pojąć wielkość służby, pełnionej dla Boga i dla dusz nieśmiertelnych.
O Matko pięknej miłości!
Wyproś nam wielką miłość Boga i bezinteresowne ukochanie bliźnich, nade wszystko biednych zbłąkanych braci i sióstr.
Maryjo, wiernych Wspomożycielko!
Napełnij nas gorliwością, która nie ustaje przy niepowodzeniach, wierna jest w wielkich i w małych rzeczach, mężna i ufna w przeciwnościach, rozumna i odważna w trudnościach.
Najświętsza Panienko.
Natchnij nas duchem pokory, abyśmy poznali, że w Królestwie Bożym jesteśmy sługami nieużytecznymi i nic uczynić nie możemy bez pomocy zwyż. Daj nam zrozumienie prawdy, że daremnie trudzić się będziemy, jeżeli Pan domu nie zbuduje.
Maryjo! Mistrzyni ducha poświęcenia i ofiarności!
Nikt nie był tak złączony z jedynym i najwyższym Kapłanem Chrystusem jak Ty, Matka Boża i Matka duchowa Kościoła św.
Daj nam, powołanym do Królewskiego kapłaństwa ludu Bożego, ducha radosnego samozaparcia i ofiary, abyśmy nim uświęcili dzieło naszego apostolstwa dla składania ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa.
W świętej radości i ufności podjęliśmy dzieło Akcji Katolickiej. Pod Twoim przewodnictwem, w świetle Twego przykładu i z Twoim błogosławieństwem, o Matko Niebieska, apostołów. Królowo, pragniemy go dokonać na chwałę Twego Boskiego Syna, dla dobra Kościoła i na pożytek naszych braci i sióstr w drogiej Ojczyźnie naszej.
Spraw, aby Polska za Twoją, Królowo Korony naszej, przyczyną, była zawsze krajem szanującym prawa Boże i wolność sumień katolickich, a jako przedmurze chrześcijaństwa, była ojczyzną dusz wielkich, świętych, bohaterskich.
O to usilnie Cię błagają Twoi synowie i córy, w apostolskich zastępach Akcji Katolickiej zszeregowani.
Za sprawą Syna Twego tchnij w nasze szeregi ducha zwycięskiego apostolstwa. Wyjednaj nam żywot zbożny i w znój apostolski bogaty. Wyproś nam łaskę wytrwania i chwałę wiekuistą. Przez Syna Twego, Jezusa Chrystusa, Pana i Odkupiciela naszego. Amen.

Druk: Miesięcznik Kościelny Archidiecezyj Gnieźnieńskiej i Poznańskiej 50(1935) nr 7-8 s. 242-243

avatar użytkownika intix

30. Święta Boża Rodzicielko... módl się za nami...

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą... Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus...
Święta Maryjo... Matko Boża... módl się za nami grzesznymi... teraz i w godzinę śmierci naszej...Amen.

Święta Boża Rodzicielko... módl się za nami... abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych...

Święta Boża Rodzicielko…
Najczulsza Mateńko nasza…
Najświętsza Maryjo Niepokalana...
Prowadź nas,  proszę, i wspieraj, o Pani..
Królowo Pokoju... Królowo Polski...
Módl się za nami...
Amen.

avatar użytkownika intix

33. 1 stycznia UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI

A-B-C

Lb 6, 22-27; Ga 4, 4-7; Łk 2, 16-21

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę... Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.

WPROWADZENIE

Przed kilku czy kilkunastu godzinami radośnie i szumnie witaliśmy Nowy Rok... Teraz chcemy spokojnie podziękować Ojcu niebieskiemu za ten dar. Chcemy na pierwszej kartce kalendarza napisać słowa: W Imię Boże!

Oddajemy się również pod opiekę Matki Bożej, pod opiekę Bogurodzicy, bo to dziś Jej święto. Dziś prosimy Ją, by wypraszała nam wierność Bogu i pokój serca, czyli - harmonię z Bogiem, z sobą i z bliźnimi.

Przeprośmy Boga za nasze grzechy...

HOMILIA

Życzenia pokoju Bożego.

Jeszcze będzie się mylić nam data, ale mamy już Nowy Rok... Za tamten Stary Rok - Bogu niech będą dzięki! A teraz, w Nowym Roku, czujemy się tak, jak byśmy zaczynali nowe życie. Stąd - tyle radości o północy, stąd za oknami wybuchy petard i sztuczne ognie. W sumie - gratulujemy sobie nadejścia tego dnia, bo niektórzy już go nie doczekali.

Młodzi cieszą się, bo przybywa im sił, urody i wolności, ale też - nieprzewidzianych zakrętów w życiu, stąd - konieczna ostrożność, by nie szarżować, bo na zakręcie może być niebezpiecznie. Starsi z kolei mają już o jeden rok „z górki" i już się mniej cieszą, bo ubywa siły i urody, ale przybywa rozwagi i niestety pokusy zarozumiałości i gorszenia się zachowaniem młodych („za nas tak nie było"). Wszyscy zaś jesteśmy trochę bezradni, stąd uciekamy się do Matki Bożej.

„Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko!"

Dziś w kalendarzu świeckim jest Światowy Dzień Pokoju, ale w kościele słyszymy, że to jest Święto Maryjne. Dziś bowiem jest Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Święto Matki Boga-Człowieka, w skrócie: Święto Matki Bożej.

Po raz pierwszy nazwała tak Maryję święta Elżbieta, gdy wypowiedziała słowa przy pozdrowieniu: „A skądże mi to, że Matka Pana mego przychodzi do mnie?" Po paru wiekach w r. 431 tytułem tym obdarzył Matkę Jezusa Sobór Efeski i to wśród niebywałego entuzjazmu tamtejszej ludności. Przewodniczący soboru, św. Cyryl Aleksandryjski, widząc tę wielką miłość do Maryi zawołał: „Święta Mario, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej". Od XVI wieku powtarzamy te słowa złączone z pozdrowieniem Anioła Gabriela w modlitwie Zdrowaś Maryjo.

W dzisiejszej liturgii Słowa Maryja jest na pierwszym planie - jako Matka Boża. Dziś składa nam życzenia, jakie słyszeliśmy w I czytaniu: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni swe oblicze nad tobą. Niech cię obdarzy swą łaską... i pokojem". Mówimy „pokojem", a nie spokojem, bo najpierw musi być pokój serca, żeby był spokój na ziemi (bp A. Nossol).

Życzenia

Mówimy dziś: życzę ci szczęścia, zdrowia, zadowolenia w życiu. A tu w kościele życzymy sobie przede wszystkim opieki Matki Bożej, bo od Niej zaczął się na ziemi pokój Boży. Tutaj na liturgii Matka Boża składa nam życzenia błogosławieństwa Pana i pokoju Bożego. To błogosławieństwo, mamy nadzieję, pozwoli, by spełniły się i te inne, powtarzane dziś wiele razy, życzenia.

Boży pokój... Boży dar... to łaska darmowa, ale także owoc naszej dobrej woli, owoc naszej współpracy z łaską Bożą.

Potrzebny jest wszystkim, starym i młodym.

Jak będzie w naszych sercach, to zapanuje dokoła nas spokój i radość.

Życzenia

W dniu Święta Matki Bożej, w dzień Światowego Dnia Pokoju, powtórzmy w duchu za św. Franciszkiem z Asyżu:

Panie, uczyń nas narzędziem Swego pokoju.
Tam, gdzie krzywda, nieśmy przebaczenie.
Tam, gdzie zwątpienie, nieśmy nadzieję.
Tam, gdzie beznadzieja, nieśmy wiarę.
Tam, gdzie ciemność, nieśmy światło.
Tam, gdzie smutek, nieśmy radość.
Jeszcze raz: Bożego pokoju - przez Maryję, Matkę Bożą. Amen.

Raz jeszcze ponawiamy życzenia: szczęśliwego Nowego Roku... Zaczynamy go przecież w Uroczystość Bogurodzicy. Oddajemy Matce Bożej każdy dzień tego roku i prosimy Ją, byśmy wiernie pełnili wolę Bożą, jak Ona ją pełniła. Wzajemnej ufności i wierności Bogu!

Ks. Zdzisław Wietrzak SJ - JEZUS ŻYJE

avatar użytkownika gość z drogi

34. "Jeszcze raz: Bożego pokoju - przez Maryję, Matkę Bożą. Amen."

Kochani,Bożego Pokoju...nam i Swiatu i tej nieszczęsnej Ukrainie naszej Sąsiadce
ukłony noworoczne

gość z drogi