Jeden przypadek pomarcowego emigranta - I

avatar użytkownika Tymczasowy

Henryk Dasko przez przynajmniej kilkanascie lat osoba ceniona i lubiana w Polonii kanadyjskiej. Staral sie dzialac na rzecz porozumienia polsko-zydowskiego. Zmarl przedwczesnie na raka mogu. Walczac z choroba zdolal napisac ksiazke pt. "Dworzec Gdanski", ktora byla jego wspomnieniami od czasow dziecinstwa. Takie ksiazki sa zwykle wzruszajace.

Piotr Gontarczyk napisal ksiazke zatytulowana "Dworzec Gdanski. Historia niedokonczona", Krakow 2008. To, co dla Daski bylo sentymentalne i przyjemne zostalo wyjasnione i skorygowane w sposob rzeczowy, bo o to sie prosilo. Ojciec Daski nazywal sie Wladyslaw Daszkiewicz, wczesniej - Mojzesz Rosenberg. Byl lodzkim komunista i za swa dzialalnosc siedzial pod cela wspolnie z Zenonem Kliszka, pozniejszym PRL-owskim notablem. Przypuszcza sie, ze to ulatwilo mu pozniejsza kariere; zostal bowiem sekretarzem B.Bieruta. Chociaz wczesniej tez dawal sobie rade. Kiedy po wkroczeniu Sowietow na wschodnie tereny Polski we wrzesniu 1939 r. Polakow wywozono do lagrow, a na wielu dziesiatkach tysiecy dokonano egzekucji, Mojzesz Rosenberg udal sie w kierunku dla Polakow niezwyklym - na wschod. U Ruskich zostal dyrektorem duzego przedsiebiorstwa panstwowego zajmujacego sie dystrybucja zywnosci. W warszawskim domu nawet jeszcze w latach 1960., zaczynal dzien od lektury "Prawdy" i lubil sluchac rosyjskich piosenek z patefonowych plyt.  Matka H.Daski byla Rywa Kagan-Rosenbeg, ktora po wojnie byla czlonkiem redakcji warszawskiej edycji moskiewskich "Nowych Czasow". Dasko napisal o niej w swej ksiazce tak: "[...] redakcja skladala sie glownie ze starych Zydowek, popul;arnie zwanych 'sierotami po Berii'; wkraczajac tam, czlowiek mial wrazenie, ze wchodzi w glab rezerwatu albo skansenu [...] Najblizsza przyjaciolka mamy w pracy byla "Tusia" Minc, siostra Julii Mincowej, kierujacej PAP i jednoczesnie zony Hilarego Minca". Cala rodzina mieszkala na ul. Parkowej kolo Lazienek w sasiedztwie takich jak oni. Pewnie, ze byly to domy nalezace przed wojna do Polakow, ktorych wysiedlono. Oczywiscie, jak przystalo na ortodoksyjnych komunistow zatrudniali w domu sluzaca.

Sytuacje rodziny Daszkiewiczow i im podobnych przy okazji omawiania Marca '68, tak strescil Stefan Meller w ksiazce pt. "Swiat wedlug Mellera. Zycie i historia: ku wolnosci", Warszawa 2008: "Mam wiec na ten temat bardzo mieszane uczucia, bo mysle, ze z nielicznymi wyjatkami, funkcjonowanie ojca i jego kolegow po wojnie bylo haniebne lub glupie. Przy calym purytanizmie, przynajmniej manifestowanym na zewnatrz, zachowywali sie tak, jakby byli wladcami w podbitym kraju".

 

Etykietowanie: