Marzec 1968 r. w oczach swiadka - III
Gdziez to umacniacze stalinizmu nie trafiali po smierci J.Stalina i pewnych zmianach demokratyzujacych system? Widzialem jednego na stanowisku pracownika naukowego w dziedzinie pedagogiki, dla porzadku, na imie mial Naum. Przyszedl on wprost z Armii Czerwonej, Nastepnie, bedac szefem Powiatowego Urzedu Bezpieczenstwa Publicznego w Nysie zastrzelil niewinnego czlowieka. Inny ratowal sie pracujac jako kierownik komorki bhp w kopalni, "Pszow", jakby sie ktos pytal. Ale trafiali tez do szanowanych w Polsce wydawnictw. Niby wysokie progi, ale coz tam, ubectwu przeciez nikt nie byl w stanie odmowic. Krzysztof Zarzecki w swoim artykule pokazal, jak to moglo wygladac:
"Wydawnictwa skadinad sluzyly czesto za przechowalnie zwalnianych karnie po rewelacjach Swiatly pracownikow wiadomych sluzb, a najbardziej bulwersujacym tego przykladem jest pulkownik Jacek Rozanski, Jozef Goldberg "de domo", szef Wydzialu Sledczego MBP, ktory pewnego dnia wyladowal na fotelu dyrektora wydawnictwa PIW. Janusz Krasinski w trzecim tomie swojej niezapomnianej teatrologii, 'Na stracenie', 'Twarza do sciany', 'Niemoc' i 'Przed agonia', jedynej dotad powiesciowej proby ukazania, czym naprawde byl PRL, opowiada, jak swiezo mianowany dyrektor, podjawszy obchod swego nowego krolestwa, natknal sie w jednym z pokojow na redaktorke, ktora na jego widok zemdlala, rozpoznajac w nim oficera, ktory nadzorowal w sledztwie jej tortury. Historia ta, opowiadana szeptem, zywa byla nadal w PiW-ie, kiedy kilkanascie lat potem zostalem tam kierownikiem redakcji anglosaskiej".
Zarzecki przypomnial tez kilku innych emigrantow pomarcowych: Helene Wolinska, Stefana Michnika i Salomona Morela. "Dostepne takze dzisiaj sa sazniste, choc niepelne listy nazwisk zydowskich utrwalaczy systemu komunistycznego, ktorzy wyemigrowali na przelomie lat szescdziesiatych i siedemdziesiatych, ludzi tzw. frontu ideologicznego (prasy, literatury, filmu, nauki, sztuki), ale takze wojska, wywiadu, no i aparatu przymusu".
I na koniec, obszernie, wspomnienia o znajomym Zarzeckiego:
"Ogolnie znanym i lubianym w Toronto emigrantem pomarcowym byl Henryk Dasko [...] Byl on czlowiekiem szlachetnym i prawym[...] Henio, urodzony w 1947 roku, dorastal w warszawskiej enklawie partyjnej nomenklatury w rejonie Lazienek. Byl synem lodzkiego adwokata, wiezionego przed wojna za dzialalnosc komunistyczna, nazwiskiem Mojzesz Josel Rosenberg, ktoremu po wojnie prezydent Lodzi wystawil oficjalny dokument pozwalajacy na 'uzywanie nazwiska Wladyslaw Daszkiewicz'[...] Podczas wojny pozniejszy pan Daszkiewicz ukrywal sie wraz z zona na zachodniej Ukrainie i Wolyniu, potem byl dzialaczem Zwiazku Patriotow Polskich, a po powrocie do Polski, 'otrzymal prestizowe i odpowiedzialne stanowisko szefa kancelarii prezydenckiej'. Co mlodsi czytelnicy nie skojarza sobie moze, ze byla to kancelaria Boleslawa Bieruta, prezydenta z nadania sowieckiego, co do ktorego juz niemal wszystkie zrodla przyznaja, ze byl dlugoletnim agentem NKWD. A juz prawie nikt nie wie tego, co w 'Diamencie odnalezionym' w popiele', ksiazce o prawdziwym tle i przeklamaniach 'Popiolu i diamentu' Jerzego Andrzejewskiego oraz filmowej wersji tej powiesci w rezyserii Andrzeja Wajdy, napisal o ojcu Henia w 1995 roku Krzysztof Kakolewski: 'tajemniczy pan Daskiewicz, ktory w imieniu prezydenta podpisywal odmowy prosb o ulaskawienie'. Byly to oczywiscie prosby skazywanych na smierc wiezniow rezimu".
Bedzie jeszcze jeden odcinek tej calosci, w ktorym szerzej i precyzyjniej napisze o Marcu '68.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz