Marzec 1968 r. w oczach swiadka - I

avatar użytkownika Tymczasowy

Wydarzenia marcowe 1968 r. do dzis pozostaja kontrowersyjne. Pokaze czym byly wedlug wiedzy i opinii uczestnika tych wydarzen. Byl to urodzony w 1926 r. Krzysztof Zarzecki. Walczyl w Powstaniu Warszawskim. Byl on, wiec  w 1968 r. czlowiekiem dojrzalym. Zarzecki byl z zawodu tlumaczem. W latach 1955-1963 kierowal redakcja przekladow Panstwowego Wydawnictwa "Iskry", a od 1976 r. byl szefem Redakcji Anglosaskiej w Panstwowym Instytucie Wydawniczym. Przetlumaczyl miedzy innymi ksiazki: Erskine Caldwella, Trumana Capote, Jerome Salingera, Johna Dos Passosa i bliskiego moim upodobaniom, Dashiella Hammetta, ktorego dziela zebrane, oprawione w skore, niedawno przekazalem do prywatnej biblioteczki mojego ziecia, tez Edwarda.

K.Zarzecki wraz z zona, dr Irena Harasimowicz-Zarzecka, ktora byla tlumaczka polskich dziel na jezyk rumunski, przez trzy dekady mieszkali w Toronto. Stad mialem okazje poznac Zarzeckiego. Oboje panstwo Zarzeccy powrocili na stale do Polski w 2014 r. i piec lat pozniej, w 2019 r. tam zmarli.

Szperajac niedawno w papierzyskach zgromadzonych w moim gabinecie przypadkiem trafilem na maszynopis tekstu K.Zarzeckiego zatytulowany: "Refleksje pomarcowe". Stwierdzil on: "Dzielac sie refleksjami na ten temat, bede chcial sie odwolywac nie tylko do faktow historycznych, lecz co najmniej w rownej mierze do wlasnych wspomnien, bo bylem w koncu swiadkiem tych wydarzen. Oberwalem nawet palka od goledzinowca na ulicy Smolnej, na obrzezu manifestacji pod kC, i wiem, jak to smakuje".

Autor napisal swoj tekst poruszony wieczorem poswieconym czterdziestej rocznicy wydarzen marca 1968 r., ktora to impreza odbyla sie w George Ignatieff Theatre. Patronowal jej Konsulat Generalny RP w Toronto i Polish-Jewish Foundation. Przyszlo duzo ludzi, glownie Zydzi,[dodam od siebie, ze w Toronto i w Montrealu sa najwieksze skupiska Zydow w Kanadzie] tak, ze 160-osobowy amfiteatr zostal zapelniony i kilkadziesiat osob umieszczono w osobnej sali, gdzie przebieg wydarzenia transmitowano. Najpierw przemawial konsul Konowrocki. Grzecznie przeprosil w imieniu Polski obecnych na sali emigrantow z 1968 r. i ich dzieci. "W jego przemowienie wkradla sie jednak ta dowolnosc interpretacyjna, ze emigrowali oni przymusowo (po angielsku 'compulsorily', bo w tym jezyku bylo prowadzone spotkanie). Dotykaly ich bolesne oszczerstwa, wymyslne szykany i brutalne naciski, ale przeciez bezapelacyjnego, fizycznego przymusu wyjazdu nie bylo; w koncu tysiace Zydow w Polsce pozostaly i do dzis tam mieszkaja.[...] Nieliczni co aktywniejsi uczestnicy wystapien marcowych, Zydzi i nie-zydzi, otrzymywali niewysokie wyroki, ale niczyje zycie i zdrowie nie bylo w praktyce zagrozone. Nie byla to juz epoka wiezien-katowni w lubelskim Zamku, na krakowskich Monteluppich czy warszawskim Mokotowie, wywozek do sowieckich lagrow AK-owskich bohaterow walk z Niemcami, kapturowych sadow skazujacych polskich patriotow na wieloletnie wiezienie, jesli nie wrecz na smierc, jak bohaterow formatu rotmistrza Pileckiego czy generala Augusta Emila Fieldorfa, mordow PSL-owcow w przededniu sfalszoanych wyborow...Mozna by wyliczac setki podobnych przykladow". Swoja droga, Polka,  Jadzia Staniszkis, corka znanego, konserwatywnego polityka prze wojna, ktora nie trzymala sie z tzw. "komandosami" tez trafila do wiezienia. Tam napisala pierwsza ze swoich swietnych ksiazek. W natloku "solidarnosciowych" zdarzen nie mialem okazji by je o to zapytac. Musialoby to byc bardzo interesujace.

Zarzecki umiescil Marzec 1968 w szerszym kontekscie. Przypomnial, ze nie byl to pierwszy, liczny wyjazd Zydow z Polski. Wszak wczesniej byla dwa inne, znacznie liczebniejsze w latach 1940. i 1950. Skad sie one wziely? Autor tekstu obszernie zacytowal tekst prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego pt. "Tlo historyczne pogromu kieleckiego". Pozwole sobie zacytowac czesc tego obszernego cytatu. Otoz, ZSRR az do 1967 r. goraco popieral powstanie panstwa Izrael i pozniej go wspieral.

"Otoz powolujac do zycia panstwo zydowskie, trzeba bylo je zaludnic i wowczas, dla wywolania paniki wsrod Zydow, tajne sluzby komunistyczne zaczely inscenizowac pogromy w krajach satelickich. Prof. Pogonowski podaje liczbe 16 takich pogromow, w tym 5 w samym Budapeszcie, a prof. Pitr Wrobel, w odczycie na Vandrbilt University w Nashville, stan Tennessee, w roku 2006, przypomnial przykladowo, ze na Slowacji bylo ich okolo 6 (wymienil dwa w Bratyslawie, w Preszowie, w Koszycach, w Topolczanych, wspomnial takze pogrom w Sowietach (chodzi o Kijow). Wedlug prof. Pogonowskiego doprowadzono wowczas do exodusu z tzw. demoludow 711 tysiecy Zydow, z ktorych jednak tylko 232 tysiace faktycznie trafilo do Izraela; w innym tekscie napotkalem na liczbe 100 tysiecy Zydow, ktorzy wyjechali z Polski w latach czterdziestych, byc moze zawyzona, ale na pewno wielekroc wieksza niz pomarcowe 20 tysiecy. Ciekaw bylbym zrodel dokumentujacych, w jaki sposob dokonywal sie ow exodus lat czterdziestych, bo musial on byc przynajmniej w czesci, jesli nie w calosci utajniony.[...] Swego czasu zdarzylo mi sie cytac opisy ucieczek przez zielona granice grup przemycanych z Polski Zydow, ktore w rzeczywistosci byly pilotowane przez tajne sluzby komunistyczne. Nie trzeba dodawac, ze ucieczka przez zielona granice szarego obywatela byla wtedy prawie niemozliwa. Moj starszy kolega po fachu, Bronislaw Zielinski, znany pozniej szeroko jako tlumacz Hemingwaya, odsiadywal wowczas wyrok kilkuletniego wiezienia za probe ucieczki z komunistycznego raju po tym, jak nieopatrznie wrocil  do polski z Wloch. Co zas do lat piecdziesiatych, kiedy po smierci Stalina zaczeto z krajow bloku sowieckiego wypuszczac zydowskich emigrantow, liczby dotyczace Polski sa rowniez pokazniejsze niz pomarcowe 20 tysiecy. Leszek Zebrowski podaje, ze w samych latach 1956-1957 wyjechalo ponad 36.5 tysiaca, a Henryk Dasko w swej ksiazce pisze: 'W latach 1956-1960 wyjechalo z Polski ponad 40.00 Zydow'".

 

 

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz