Nietrafna wypowiedz gen. R.Polki o ataku na Iran
Gen. R.Polko jak dotad rzeczowo i rozsadnie komentowal w mediach rozne wydarzenia wojskowe i wojenne. Tym razem jego komentarz byl niefortunny. Mowa o slowach zamieszczonych na Polsacie w dniu 28 II 2026 r. Tekst nosi tytul: "'Nieuprawniona ingerencja'. Gen. Polko skomentowal atak na Iran". Z wysokosci pozycji wyzszego oficera skarcil politykow i wojskowych Izraela i Stanow Zjednoczonych, ze nie wiedza, co robia. "Tak, ze wlasciwie nie wiadomo, jak sobie tlumaczyc, na czym ma polegac prewencyjny charakter tej operacji, a z punktu widzenia zolnierza ja chcialbym wiedziec, co jest oczekiwanym celem koncowym, do czego ta operacja zmierza, jakie cele maja byc osiagniete". Dla mnie zabrzmialo to jak: "Ja jestem gornik z kopalni Bytum i ja sie pytum". I ponowil pouczanie z pozycji wysokiej rangi trepa: "No dobrze by bylo, gdyby, zanim jakakolwiek operacja rozpocznie sie, byl zdefiniowany cel koncowy". W tym przypadku, to przejaw postawy "No see, no hear". Przeciez nie od miesiecy, ale od lat wiadomo o co chodzi. Wiadomo dlaczego oba kraje uderzyly na Iran. Jak sie zna przyczyny, to nie powinno sie bajdurzyc, ze sie nie wie jakie sa cele. Tak przyczyny, jak i cele byly eksplikowane wielokrotnie. Przed atakiem podkreslano koniecznosc uniemozliwienia Iranowi produkowania broni jadrowej oraz wsparcie spoleczenstwa iranskiego, ktorego protesty przeciwko wladzy ajatollahow krwawo stlumiono. Nawet zwykly zjadacz chleba wie, ze Iran wspoltworzy wrogi Zachodowi i nie tylko, Uklad Zla: Rosja-Chiny-Korea Pln.-Iran. Stamtad plyna impulsy i wsparcie dla terroryzmu. Do tego, jasne jest, ze nie wszystkie cele moga byc ujawnione, bo to mogloby szkodzic ich osiagnieciu. W drugim dniu dzialan wojennych zaczyna sie mowic, ze tym razem, w kolejnej rozprawie z Iranem idzie o ostateczne rozprawienie sie z szyickim rezimem. Tego pragnie nie tylko Izrael, co jest zrozumiale, ale i U.S.A. oraz, co jest niespodzianka, sunnicka Arabia Saudyjska. Nie popelni sie bledu, jesli sie doda sunnickie kraje Zatoki Perskiej.
To nie wszystko, bowiem Polko zagrzmial jak iranski propagandzista: "Mysle, ze to jest niepotrzebna interwencja [...] z tej strony zagrozenia nie bylo". Wynika z tego, ze: "Amerykanie, jak w Iraku, nie buduja pokoju, tylko poteguja chaos". Ten pokoj, wartosc przeciez najwyzsza, ktorym kiedys wycieraly sobie geby wladze ZSRR. Stworzyly nawet Swiatowa Rade Pokoju z niesmiertelnym szefem, Romeshem Chandra. Gdyby im pozwolic budowania pokoju (w swoim rozumieniu), to w roznych czesiach swiata nie poozostalby kamien na kamieniu. Trzeba tez przyznac, ze w Kraju Rad nie bylo chaosu, byl spokoj i cisza. Mozna rzec, jak w grobie. No bo niby jak, idace w miliony ofiary systemu mialyby halasowac? Te prawie 20 tysiecy przeciwnikow rezimu ajatollahow, ktore ostatnio stracilo zycie na ulicach miast iranskich nie naruszy "ladu i porzadku" wprowadzonego przez duchownego dyktatora.
Kiedys, na naszym portalu, napisalem serial na temat wojny w Iraku i likwidacji rezimu Saddama Hussejna. Opieralem sie na kluczowych, wydanych w Stanach Zjednoczonych ksiazkach na ten temat. Wtedy, prezydent G.W.Bush ze swoja armia i wsparty przez wojska NATO, wlacznie z polskimi, za jeden z glownych celow operacji uznal zniszczenie Broni Masowego Razenia (WMD), ktorej, jak sie okazalo, wcale tam nie bylo. Z bolem przyszlo mi uznac, ze chyba Zachod zrobil blad wchodzac tak mocno na Bliski Wschod. Mimo, ze rezim iracki dokonal wczesniej inwazji na Kuwejt czy uzyl broni chemicznej do zagazowania wiosek kurdyjskich. Saddam mial tez rozne plany "grandioso". Szkoda Libii, mimo, ze Kaddafi promowal, wspieral, a nawet organizowal terroryzm (Lockerbie). Przy okazji obalenia rezimu w Bagdadzie naruszona tez zostala stabilnosc w Syrii. Teraz jednak na dobre zmieniam zdanie. Moglbym, na przyklad zacytowac podziekowania prezydenta Ukrainy Zelenskiego. Takze przywolac "wywolanie chaosu" w Jemenie przez Iran. Bez likwidacji albo powaznego ograniczenia dyktatury w Iraku pokoju na Bliskim Wschodzie nie bedzie.
Polko osmieszyl sie powtarzajac popularne niekiedy haslo, ze z powietrza, bez postawienia butow zonierskich na ziemi, nie da sie wygrac wojny. Zapodal: "To co jest kluczowe i na co warto zwrocic uwage, to, ze uderzenia z powietrza, obojetnie jak precyzyjne, tak naprawde niczego nie zmienia". A potem, misio juz zupelnie wyszedl z lasu: "No jeszcze swiat nie widzial tego, zeby za pomoca uderzen lotniczych z powietrza [a moga byc inne uderzenia lotnicze, np. spod ziemi?] mozna bylo dokonac jakiejkolwiek zmiany".
Wypada wzbogacic wiedze genarala. W dniach 24 iII - 2 VI 1999 r. odbyla sie NATO-wska kampania powietrzna, ktorej celem byl Federalna Republika Jugoslawii. Miala ona dwa glowne cele. Pierwszym, bylo zakonczenie "czystek etnicznych" w Kosowie. Drugim - wymuszenie procesu demokratyzacji w Jugoslawii. Mowiono nawet, ze kampania ta byla "pierwsza w historii wojna o prawa czlowieka". Rezim S.Milosevica szarpal sie i kombinowal.W koncu musial ulec. Alianci osiagneli postawione cele. I nie byly to "jakiekolwiek cele". A co z Milosevicem, ktorego uznano za zbrodniarza wojennego? W marcu 2001 r. nowe wladze aresztowaly go i oddaly pod sad miedzynarodowy. Zmarl za kratkami w Hadze w 2006 r.. Stosunkowo mlodo, bo dozyl tylko 65 lat.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz