Gross Born i dwie inne bazy wojskowe - V

avatar użytkownika Tymczasowy

Dwa duze kompleksy: Gross Born lager Linde i Gross Born lager Westfalenhof byly oczywiscie ze soba organizacyjnie powiazane. Dochodzil tez poligon i koszary w odleglym od Szczecinka o 20 km., Czarnem (Hammerstein). Wlasciwie, ten ostanio wymieniony moglby byc uznany za pierwszy. Powod jest taki, ze to wlasnie tam, jeszcze przed I wojna swiatowa, wojska cesarskie cwiczyly i prowadzily manewry. Kiedy pierwotny teren okazywal sie za maly dzialania rozciagano na pozniejsze tereny poligonu w Gross Born.

Wszystkie one, podobnie jak i inne doraznie stworzone przed 1939 r. obozy na Pomorzu Tylnym (Hinterpommern), wykorzystano do przyjecia mas jenieckich spodziewanych w trakcie wojny z Polska i po jej zakonczeniu. "Przeczucia" planistow okazaly sie trafne i juz od od pierwszych dni kampanii wrzesniowej plynal na Pomorze szeroki strumien zolnierzy, ktorzy sie poddali. Kampania wrzesniowa dla Polski byla kleska i wlasciwie moznaby nazywac ja Kampania Kleski. Obraz tej wojny, to nieustanne cofanie sie zapchanymi przez cywilow drogami. Polskie pulki, dywizje, Grupy Operacyjne i armie mowiac wprost, uciekaly. Nie zakryje gloryfikowane po dzis dzien przypadki bohaterskich starc w obronie. I nie szlo tylko o piechote i artylerie. Marynarka Wojenna jej nie ustepowala. Zespol nowiutkich, prosto spod spod igly i... bardzo kosztownych okretow podwodnych nie odegral zadnej roli w wojnie na Baltyku. Ich dowodztwo zachowalo sie tchorzostwo. Pewnie, ze w swiadomosci spolecznej zyje "bohaterski" czyn ORP "Orzel", ktory, przypomnijmy, pod pretekstem choroby przestraszonego kapitana, zglosil do portu estonskiego z prosba o internowanie, a pozniej, cichcem, noca sie oddalil i udal do portu brytyjskiego.  Moze lepiej bylo, wzorem calej marynarki handlowej, zrobic to przed 1 wrzesnia 1939 r., jak na wypadek "W" zaplanowano i odplynac do Wysp Brytyjskich? Jedynym jasnym rodzajem sil zbrojnych okazalo sie lotnictwo, ktore mimo przestzralego sprzetu zadalo powazne straty Luftwaffe, a i pozniej, po ewakuacji personelu przez Rumunie, przynioslo chwale Polsce.

Po budowniczych niemieckich baz wojskowych pozostaly liczne baraki z drewna zdolne pomiescic tysiace zlapanych "sil zywych npla". Od strony organizacyjnej, najwiekszym obozem jenieckim byl utworzony 26 VIII 1939 r. Dulag E (Durchgangslager E). Pierwszych jencow przywieziono juz w dniu 3 IX. Niewielu ich zmarlo z ran i chorob juz na samym  poczatku i ich groby umieszczono na cmentarzu w Gross Born. Dzis tam (przy wjezdzie do Bornego-Sulinowa) stoi duzy pomnik. 

Najporeczniej bylo dostarczac jencow z pobliza. W tym przypadku, byl to szlak bojowy niemieckiej IV Armii Polowej, ktora przetoczyla sie przez Polskie Pomorze. Tak wiec, rownoleznikowo, pociagami przetransportowano jencow z Starogardu, Wejherowa, Grudziadza i innych miejscowosci do przygotowanych obozow. W dniu 18 IX 1939 r., kiedy trwala jeszcze Kampania Wrzesniowa w Dulagu E znajdowalo sie 8 298 "zolnierzy wrzesnia", liczba prawie rowna dywizji.

W pazdzierniku 1939 r. Dulag E zostal przemianowany na Stalag II E (Stammlager II E), choc nadal podlegal Stalagowi II H w Gross Born. W tym miejscu nalezy wprowadzic pewne, niezbedne rozroznienie. Otoz, nazwa "stalag" sugeruje, ze mowa o obozie dla szeregowcow i podoficerow. Tymczasem, na poczatku czerwca 1940 r.  czesc Stalagu II E zostala przeksztalcony w "oflag", czyli oboz jeniecki oficerow. Przyczyna byla chec "goszczenia" bardzo licznych jencow armii francuskiej, ktora to okryla sie hanba w czasie tzw. kampanii francuskiej. Ta hanba polegala na tym, ze potomkowie dawnej armii cesarskiej wielkiego Napoleona Bonaparte mimo, ze (w przeciwienstwie do Polski) mieli potezna i nowoczesna armie (w przeciwienstwie do mikrych sil, jakie mieli poddani Jej Krolewskiej Mosci na Wyspach Brytyjskich) niemal zblizona do potegi wojsk III Rzeszy, walczyli slabo i zakonczylo sie tak, jak sie zakonczylo. Do "naszego" obozu przywieziono okolo 5 500 jencow, ktora wcale nie byla.

Mamy wiec taka sytuacje, polozona blizej Westfalenhofu, czesc gorna dawnego stalagu, nazywana dzis "obozem na Psiej Gorce" byla oflagiem, zas polozona nizej czesc, powiedzmy - polowa, tez byla oflagiem, ale pozostaly tam resztki jencow-prostych zolnierzy. W dniu 1 VI 1940 r. na 7 548 jencow-zolnierzy w obozie pozostalo tylko 295. Coz takiego sie z nimi stalo? Otoz, Hinterpommern od wiekow, jako teren rolniczy, potrzebowalo mas robotnikow rolnych. Granica z Polska byla tuz, tuz, wiec stamtad glownie sie oni rekrutowali. Zolnierzy ze stalagu sklaniano roznymi sposobami do przeniesienia poza oboz i pracy w gospodarstwach rolnych. Byly wsrod nich majatki junkierskie, ktorych czesc, przynajmniej od czasow krola Fryderyk II zamieniano na wlasnosc panstwowa. Kryzys w koncu XIX wieku spowodowal, ze pewna czesc majatkow, alez owszem - z dworkami, dostala sie w rece bogatych zydow. Czesc z nich wykorzystala to do kupna tytulu barona. 

CDN

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz