Gross Born i dwie inne bazy wojskowe - II

avatar użytkownika Tymczasowy

Wojska sowieckie opuscily Borne-Sulinowo w dniu 21 X 1992 r. Ich miejsce poczatkowo miala zajac polska 2.Dywizja Zmechanizowana stacjonujaca w Czarnem i w Szczecinku. To przemianowana niegdysiejsza 20. Dywizja Pancerna, w ktorej przed laty odbywalem sluzbe wojskowa. Wyslano tam nawet kilkuset zolnierzy 41. Pulku Zmechanizowanego do pelnienia sluzby wartowniczej. Jednak pozniej podjeto decyzje przekazania bazy w rece cywili, a dokladniej, gminy w pobliskim Silnowie. W dniu 24 I 1993 r. Borne-Sulinowe zostalo otwarte dla cywili.

Jednym z pierwszych osiedlencow w pustym miasteczku byl Andrzej Michalak, ktory w 1993 r. przybyl z rodzina z Bydgoszczy. Opisane to zostalo w szczecineckim TEMACIE w artykule pt. "Kustosz z Bornego Sulinowa": "Zamieszkalismy w niewielkim, opuszczonym domu. Dookola pustki, zero perspektyw. Po kilku dniach zaczalem sie zastanawiac czy to byla dobra decyzja...Poszedl do lasu. Blakajac sie i rozmyslajac natrafil na radziecki karabinek maszynowy. Zabral go do domu. Nurtowalo go, ile takich 'skarbow' mozna jeszcze znalezc na tej ziemi. Odtad codziennie wybieral sie na wedrowki po okolicy. Zawsze wracal z jakas zdobycza. Opisywal je i skladal na strychu. Az na strychu zabraklo miejsca. Tak powstalo muzeum [...] W 2004 r. wpadl na pomysl zorganizowania Miedzynarodowego Zlotu Pojazdow Militarnych. Impreza cieszy sie z roku na rok coraz wiekszym powodzeniem".

Odwiedzilem miejscowosc we wrzesniu 1998 r. Swoje wrazenia opisalem w artykule pt. "Grossborn" opublikowanym w torontonskim "Zwiazkowcu" 15 X tegoz roku:

"Tuz przed wjazdem, na luku drogi, znajduje sie cmentarz. Robi on na mnie dziwne wrazenie. Przyzwyczajony do tego, ze cmentarze od dawna traktuje sie jako tekst kultury, cos na ksztalt otwaratej ksiazki, z ktorej dowiedziec sie mozna kim byli ci, do ktorych nalazal, zabieram sie do do tej niby lektury by wyjasnic skad to poczucie dziwnosci sie bierze. Tak wiec na przodzie, stoi pomnik w ksztalcie w ksztalcie wzniesionej ku gorze reki trzymajacej 'pepesze'. Trudno powiedziec, jakie tresci symboliczne ta reka kryje. Reka cos trzymajaca zwykla stanowic fragment wiekszej calosci; w tym przypadku, z pewnoscia ubranego w mundur osobnika. A jezeli tak, to powstaje pytanie czy on zagrzebuje sie w ziemie czy sie z niej wygrzebuje. Idzmy dalej, ten osobnikmierzy bronia do jakiegos celu czy tylko nia potrzasa? Niezglebiona jest dusza rosyjskiej estetyki.

Przygladam sie cmentarnym nagrobkom. Nie ulega watpliwosci, ze pochodza one "z odzysku".  Niemiecki grobowce wykorzystano ponownie, po prostu zrywajac tablice z napisami niemieckimi i zastepujac je tablicami z cyrylica. W sumie, jest kilkast grobow. Wsrod nich, sto kilkadziesiat, w ktorych po egzekucji umieszczono dezerterow. Tak tak, dezerterow w czasie pokoju. I pomyslec, ze w czasie II wojny swiatowej Anglicy nie pozbawili zycia kulkudziesieciu tysiecy dezerterow ze swojej armii. Amerykanie dokonali tylko jednej egzekucji z wielu tysiecy dezerterow. Pechowcem okazal sie emigrant z Polski, ktory przed pojsciem do wojska mial na sumieniu drobne przestepstwa.

Pamietam polowania na uciekinierow z jednostek wojsk sowieckich. Na ulicach Szczecinka i okolicznych drogach pojawial sie roj patroli rosyjskiej zandarmerii wspomaganej przez polskich milicjantow. Na okolicznosc polowania wyciagano z magazynow milicyjnych przestarzale pistolety maszynowe typu PPSz.

Dezerterow Armii Radzieckiej karano nie tylko fizycznie smiercia, ale i symbolicznie. Na niewielkich, lezacych na ziemi plytkach betonowych nie umieszczano nazwisk pochowanych. Na trojkatnych tabliczkach widnieje napis: 'Niizwiestnyj', czyli 'Nieznany'. Ciekawe, ze tych ludzi grzebano na froncie, a nie gdzies w kacie, pod murem, jak na przyklad, samobojcow na cmentarzach cywilnych. Moze dlatego by ich widok odstraszal innych zolnierzy?

[...] Do dzis w miasteczku osiedlilo sie juz ponad 3 tysiace osob. Glownie sa to ludzie mlodzi, choc nie brakuje rowniez emerytow, np. ze Slaska. Mieszkania sa tu tanie. Dosc powiedziec, ze w calym Koszalinskiem lezy odlogiem 200 000 ha ziemi po PGR-ach. Cena jednego hektara ziemi VI klasy wynosi 500 zl., czyli okolo 200 kanadyjskich dolarow. Przy takich cenach, czlowiek z fantazja moglby wykupic lekka reka z pol gminy i zostac obszarnikiem na miare tych z terenow dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodow.

Nazwy ulic sa mocno polskie: 'Orla Bialego', 'Wojska Polskiego' czy 'A. Niepodleglosci'. Na nie  odnowionych budynkach mozna jeszcze spotkac stare nazwy: 'Siewirnaja', 'Slupskaja' czy 'Chronienki'. Nazwy niemieckojezyczne juz sie nie przbijaja.

W miasteczku panuje przekonanie, ze pod ziemia znajduje sie siec korytarzy i podziemne obiekty. Szczegolnie podejrzany pod tym wzgledem jest, niegdys wielkiej urody, owalny Klub Oficerski zbudowany przez Niemcow, troche zapuszczony przez Rosjan. Latem tego roku zrobiono wykopy, ale nic nie znaleziono.

Natomiast nie brakuje niewypalow. O nich opowaiada mi emerytowany oficer wojsk lotniczych, Aleksander Matusiewicz, moj kolega z lawy szkolnej. Teraz odpowiada za sprawy obrony cywilnej w gminie Borne-Sulinowo. Jak sie okazuje, na terenie dawnej prochowni, czyli dawnych magazynow amunicji, poszukiwacze zlomu ciagle wykopywali jakies pociski. Poblazanie wladz skonczylo sie latem 1995 r., kiedy harcerze II Wroclawskiego Hufca pracowicie kopiac w ziemi, uzbroili siepo zeby. Trzeba bylo ich rozbroic. Do rozminowania przyslano zolnierzy 5. Mazurskiej Brygady Saperow. PO sprawdzeniu prawie 7 ha wydobyto lacznie: 111 pociskow artyleryjskich roznych kalibrow, 75 granaty mozdzierzowe  kalibru 88 mm. i 120 mm., 199 pociskow kierowanych, granaty reczne, mnostwo zapalnikow i amunicji strzeleckiej. W sumie, okolo 600 sztuk.

Wyjezdzam z tajemniczego Grossbornu (Bornego-Sulinowa) z poczuciem, ze sie nie zawiodlem. Trzeba bedzie tu wrocic za pare lat".

Nigdy juz tam nie wrocilem.

 

Etykietowanie:

3 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. ZANIM ZNIKNIE - Dom Oficera Borne Sulinowo

https://www.youtube.com/watch?v=Shi6_6o-itw

Cóż, nie da się ukryć, że widok jest przygnębiający. To, że Dom Oficera jeszcze w ogóle stoi to wyłącznie zasługa solidnej, niemieckiej konstrukcji. Po pożarze w roku 2010 kompletnemu zniszczeniu uległa największa w powiecie szczecineckim hala koncertowo-widowiskowa. Jej zgliszcza – z ocalą ścianą szczytową zwieńczona rzeźbą Diany - starszą od strony jeziora Pile.

Lepiej – co nie znaczy dobrze – prezentują się skrzydła Domu Oficera, choć i z powietrza widać, że miejscami dach się zapadł. W ruinie jest centralna część zabytku pamiętającego lata 30. XX wieku, gdy powstawał poligon dla Wehramachtu.

Gdybyśmy zeszli na ziemię oczom naszym ukazałaby się jednak pełnia dewastacji budowli, o którą od kilkunastu lat nikt się nie troszczy. Po jednym dużym pożarze, wielu mniejszych, aktach wandalizmu i szabrownictwa zabytek z wolna zamienia się w ruinę. Grozi mu całkowita zagłada, co oznaczałoby, że Borne Sulinowo stracić może najcenniejszą chyba pamiątkę swej militarnej przeszłości.

https://szczecinek.naszemiasto.pl/byly-dom-oficera-w-bornem-sulinowie-wi...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

2. Zagadkowe podziemia w lasach Bornego Sulinowa

https://www.youtube.com/watch?v=-odUc0vC0KA

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Tymczasowy

3. Marylu

Dziekuje.