Gross Born i dwie inne bazy wojskowe - IV
Wychodzac z Gorodka przez chwile kontempujemy dzielo wojskowego artysty. To sciana na jakies 4 m. wysokosci i 3 m. szerokosci. Na samej gorze po lewej stronie, widac bylo helm, zas po prawej odznaczenie wojskowe. Wyglada jak kopia bardzo znanego orderu: "Gwiazdy Wojny Ojczyznianej". Nie ma tam jednak napisu biegnacego po obwodzie: "Otieczietwiennaja Wojna", za to w samym srodku, zamiast sierpa i mlota, widac glowe J.Stalina. w srodku "murala" widnieje napis: "Nikt nie zostal zapomniany. Niczego nie zapomniano".
"Najciekawszy cel wyprawy znajdowal sie na koncu. Nie dlatego, ze taki byl plan, taka byla logika sytuiacji. Najbardziej widzialne bylo Borne-Sulinowo i ono musialo byc poznane najpierw. Stamtad prowadzily slady do Gorodka, a tam nieustanne dopytywanie sie skierowalo nas do najmniejszego i najbardziej tajemniczego obiektu. Nie ma on nazwy i nie budowali go Niemcy. Polozony jest w odleglosci 35 km. od Bornego-Sulinowa. Najblizej polozona wies (kilka kilometrow) nazywa sie Kolonia Brzeznica.
Do bazy prowadzi ukryta w lesie droga. Udajemy sie tam na piechote. Tuz przy bramie wartowniczej strzgacej bramy w podwojnym pasie drutow kolczastych znajduje trzy duze i zdrowiutkie maslaki zolte. Zbieranie grzybow nie bylo w planie, wiec odkladam je na bok by zabrac w drodze powrotnej.
Przechodzimy przez brame. Przed nami duze, betonowe gruzowisko w ksztalcie prostokata o wymiarach 200 m.X150 m. Najwyrazniej, Rosjanie opuszczajac baze wysadzili koszary i garaze. Sadzac po kolorach zelazobetonu, budynki nie byly stare. Do jednego z bokow plaskiego terenu, na ktorym znajduje sie gruzowisko, przylega zalesione wzgorze. Stoja na nim porzadne, kilkumieszkaniowe domki. Tam musiala mieszkac kadra oficerska. Podoficerowie zwykle spia w koszarach w izbach podoficerskich. Ciut dalej i znow drut kolczasty z wrtownia. Obok niej duze leje; jest to pozostalosc po metalowych zbiornikach paliwa. Nie tylko tu, ale we wszystkich bazach sowieckich w Polsce, wydarto je z ziemi i sprzedano wlascicielom stacji benzynowych.
Wyglada na to, ze to juz wszystko. Zabieram sie wiec do zbierania grzybow. Trudno tego nie robic, gdy prawie depcze sie po kolonii pieknych, duzych kozlarzy babek. Na szczescie mam jakis plastikowy worek i go szybko zapelniam. Tymczasem kolega nic nie mowic, gdzies znika. Ja zas trafiam jeszcze na na malego borowika szlachetnego, czyli prawdziwka. Pierwszy to i niestety ostatni borowik tego dnia. Nastepnie, wychodze poza linie drutow i natykam sie na grupki grzybkow - prawie borowikow. Sa tam podgrzybki brunatne, podgrzybki zajaczki oraz zebiaki sinawe. Wszystkie trafiaja we wlasciwe miejsce. Wyglada na to, ze nic tu po mnie, wiec wycieram rece w w puszysty, wilgotny mech.
Powraca Olek. Jak sie okazuje mial nosa i trafil w dziesiatke. Tlumaczy, ze szukal tzw. Rejonu Technicznego, co oznacza teren o najwyzszym stopniu troskliwosci i czujnosci. Scisle tajne. Zasada jest, ze musi byc otoczony potrojnym rzedow drutow, z ktorych jeden musi byc z podlaczonym pradem elektrycznym o wysokim napieciu. No i na wejsciu do czegos takiego wlasnie stalismy.
Teren Strefy Technicznej byl silnie strzezony, co jakies 40 m. znajdowaly sie stanowiska czolgow wkopane w gorke i umocnione balami. Bylo ich tyle, ze wyglada na to, ze obslugiwal to wszystko batalion czolgow. Oprocz tego okopy i betonowe bunkry dla karabinow maszynowych. Od razu widac, ze to nie przelewki. Teren ten najwyrazniej byl nie chroniony, tylko broniony. To wszystko czekalo w pogotowiu, jakby desant NATO mial ladowac za kilka minut.
A coz takiego mialo byc bronione? Ni mniej ni wiecej, tylko silosy rakietowe w liczbie czterech. Dwa maja ksztalt wielkich rur zakonczonych po jednej stronie betonowymi rampami. Miedzy jednym, a drugim wbudowano olbrzymie stalowe bramy o grubosci jakies 30 cm., z ktorych kazda wazyla po 30 ton. Drzwi zniknely, pozostaly jedynie zawiasy.
Druga para bunkrow ma prostokatne wejscia. W odroznieniu od 'rur" maja one po kilka komor i sa glebokie. Przy scianbach widac jakies instalacje. Musialy tu byc rakiet w stanie gotowosci bojowej, tzn. ciagle podgrzewane.
Po wyjsciu z bazy trafiam na dwa sliczniutkie kozlarze pomaranczowo-zolte. Pochwale sie starszemu bratu i jutro przyjedzie jego szeroko-rodzinna ekipa by obrobic ten dziewiczy teren.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

2 komentarze
1. Kłomino (Grodek) miasto widmo 2015
https://www.youtube.com/watch?v=KFv_K0zcQ6Q
Kłomino (ros. Grodek/Гродек, niem. Westfalenhof). Opuszczone miasto. Zachodniopomorskie. Polska.
https://www.youtube.com/watch?v=PhntZwW9okI
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl
2. Wraz z wybuchem II wojny
Kłomino (woj. zachodniopomorskie) zanim zostało okrzyknięte opuszczonym i „najbardziej nawiedzonym” miejscem w Polsce była to niemiecka baza wojskowa, następnie znajdował się tu obóz jeniecki. Za czasów rosyjskich miasto było wyjęte spod polskiej jurysdykcji.
Warto przejść się przygotowaną ścieżką opisującą dawny Oflag IID Gross Born.
https://my-tuitam.pl/cmentarze/klomino-co-z-niego-zostalo/
Maryla
------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Blogmedia24.pl