Co dalej z PiS-em? - II
W pierwszej czesci tej calosci omowilem w skrocie tekst prof. Andrzeja Kisielewicza zatytulowany: "Czy Prawo i Sprawiedliwosc moze odzyskac 40 procent poparcia?". Koncentrowal sie on na trzech glownych sprawach. Jedna w miedzyczasie wyjasnila sie sama. Podzial w partii nie wymaga juz dowodzenia. Po niemal dwoch miesiacach, jakie minely od czasu tamtej publikacji przestal byc hipoteza i stal sie faktem widocznym golym okiem. Mozna jedynie podyskutowac czy sluszna jest propozycja uznania przez wladze partii pluralizmu: "Trzeba otwarcie potwierdzic istnienie w PiS dwoch lub trzech frakcji". Autor pewnie ma racje, ale nie zamierzam podejmowac dyskusji.
Natomiast dwie inne postawione sprawy zdecydowanie wymagaja polemiki. Moim zdaniem, najwazniejsza jest sprawa niegdysiejszej utraty i obecnie potrzeby ich odzyskania przez Partie, ludzi o umiarkowanych pogladach politycznych, ktorych nazywa sie tez "wyborcami srodka" czy centrum. Problem zaczyna sie juz na poziomie definicyjnym. Ja nie wiem jak ich zdefiniowac, podobnie jak nie ma jednej definicji prawicowosci i lewicowosci. Dosc powiedziec, ze PiS uwazany jest przez jednych za partie prawicowa, zas socjalistyczna, przez innych. I jedni i drudzy potrafia dostarczyc argumentacji na rzecz swoich twierdzen.
Zostawmy na boku etykietowanie. Idzmy dalej, jezeli, zdaniem Kisielewicza, po wyborach parlamentarnych w 2023 r. czesc osob usposobionych umiarkowanie przeniosla swoja sympatie do Konfederacji, czyli partii bardziej konserwatywnej od PiS-u, to dlaczego nalezy starac sie ich odzyskac lagodna, umiarkowana polityka? Przeciez im odpowiadala troche radykalniejsza prawicowosc.
Jest problem z ludzmi szukajacymi Swietego Graala. Potocznie oznacza to dazeniu do waznego celu, ktory jest nieuchwytny. Rzadsza forma takiej postawy (ja tez tak kiedys grzeszylem) polega na "uruchomieniu" potencjalnych wyborcow, ktorzy notorycznie nie biora udzialu w wyborach. Ten kawal laki jest tak pokazny, ze moze obejmowac nawet wiecej niz polowe uprawnionego elektoratu. Nie mowie o porywach wiatru, jest to zjawisko tak czeste, ze mozna uznac je za normalne. Raz "wieksza polowe" stanowia bierni, innym razem "aktywni". Dla ilustracji przedstawiam kilka przypadkow triumfu biernosci z ostatnich ponad 30 lat (tylko wybory do Sejmu): 1991 - 43.20%, 1997 - 47.93%, 2001 - 46.29%, 2005 - 40.57% i 2011 - 48.92%. Wlasciwie, w jeszcze innych wyborach, ktore odbyly sie w 2015 r. , mozna uznac, ze byl remis - frekwencja wyniosla 50.92%. "Prawdziwi" obywatele przewazyli w czterech pozostalych wyborach parlamentarnych w tym okresie. Panuje zgodnosc co do obrazu typowego, biernego w wyborach obywatela. To ludzie z bardzo niskim poziomem wyksztalcenia i o niskim statusie materialnym. Tzw. margines spoleczny pasuje tu mocno. Zdziwienie moze budzic obecnosc mlodziezy w tym towarzystwie. Mlodzi ludzie glosuja erratycznie. Bywa, ze porwie ja nowosc partii lub sprytni polityczni hochsztaplerzy, demagodzy. Normalna postawa mlodziezy jest biernosc wyborcza. Moze to dziwic, ale przedzial wieku 18-29 lat jest ogolnie rzecz biorac najmniej aktywna kategoria wyborcow. Starsi ludzie mogliby swoja biernosc usprawiedliwiac, ale ci? Agnieszka Turska-Kawa w swej ksiazce pt. "Determinanty chwiejnosci wyborczej", Katowice, Wydawnictwo US 2015 tlumaczy mlodych tak: "Powodem chwiejnosci mlodych jest generalna niestabilnosc tego okresu zycia; sa przed podjeciem waznych decyzji zyciowych, prywatnych i zawodowych. Zachowania najmlodszych wyborcow sa zdecydowanie czesciej czynnikami krotkoterminowymi, majacymi zwiazek z biezacymi wydarzeniami spoleczno-politycznymi, w duzej mierze naznaczajacymi wybor okreslonymi emocjami".
Co do osob glosujacych tez mozna miec pewne watpliwosci. Czesc z nich cechuje chwiejnosc wyborcza i nie wynika to tylko z akceptacja programow wyborczych roznych partii. Skrystalizowanie preferencji wyborczych wymaga wysilku i wiedzy na jakims przyzwoitym poziomie. Tymczasem tylko okolo ludzi czyta gazety, oglada TV czy chocby tylko rozmawia o polityce. Biorac pod uwage wszystkie takie czynniki, kompetencje obywatelska wykazuje tylko 20% ludzi.
Czestsza forma jest pozyskiwanie centrum. Od dawna w charakterze pewnika wystepowala opinia, ze ten, kto przyciagnie centrum, ten wygrywa wybory. Porozumienie Centrum kiedys wygralo wybory. Ostatnio "Trzecia Droga" osiagnela sukces odwolujac sie wlasnie do centrowosci. Tamci po bokach, oni pomiedzy nimi. Jednakze, dzis polskie spoleczenstwo jest bardzo mocno spolaryzowane. Nie trzeba szukac nieuchwytnego Swietego Graala, on jest widoczny jak na dloni. Kilka partii prawicowych od wielu miesiecy, sondaz po sondazu, osiagaja poparcie wystarczajace do przejecia wladzy. Wystarczy zadbac o porozumienie i dalej - jednosc. Pierwszym krokiem musi byc usuwanie istniejacych przeszkod, co w istocie rzeczy jest odsuwaniem roznych politykow.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz