Marzec 1968 r. w oczach swiadka - II

avatar użytkownika Tymczasowy

Wydarzenia marcowe w Polsce mialy swoj kontekst miedzynarodowy. Jak byl w nim osadzony polski Marzec '68  przedstawil dr Jasiewicz na wspominianej w poprzednim odcinku konferencji w Toronto. Zrelacjonowal to Krzysztof Zarzecki i ja to wlasnie przekazuje. Dr Jasiewicz jako ten kontekst miedzynarodowy uznal "wiosne studencka" 1968 r. w Paryzu i manifestacje antywojenne i antyrasistowskie w Stanach Zjednoczonych.

"Kontekst globalny pozwolil prelegentowi uswiadomic sluchaczom, jak rozne byly frustracje, ktore doprowadzily w 1968 roku do zajsc w demokratycznych krajach zachodnich, od spontanicznej, choc trwajacej zaledwie kilka miesiecy fali protestow studentow i intelektualistow w kraju pod rzadami totalitarnymi, zmanipulowanych nastepnie w ramach walki dwoch koterii w rzadzacym obozie. Szczegolnie szokujace bylo zestawienie oblednych maoistowskich hasel, po jakimi przebiegaly rozruchy studenckie we Francji, z minimalistycznymi w gruncie rzeczy postulatami socjalizmu zm ludzka twarza, o jaka upominali sie studenci polscy, ktorzy, jak dr Jasiewicz przypomnial z wlasnych przezyc, rozpoczynali zebrania od mazurka Dabrowskiego, a konczyli Miedzynarodowka".

Antysemityzmu nie brakowalo, tak w marksizmie, jak i w praktyce ZSRR i KDL. Sam K.Marks (choc Zyd) byl antysemita. J.W.Stalin rowniez. Przetrwal jeszcze do genseka Brezniewa, chocby w postaci "numerus clausus", czyli kwot procentowych ograniczajacych ilosc zydowskich studentow i nauczycieli akademickich.

Dr Jasiewicz przypomnial, ze podzial wprowadzony przez W.Jedlickiego w tekscie "Chamy i Zydy" zostal zdyskredytowany; rzeczywisty podzial w gorze partyjnej przebiegal pomiedzy twardoglowymi i rewizjonistami, a Zydzi stanowili prominentna czesc jednych i drugich.

Nastepnie K.Zarzecki przeszedl do wspomnien. Okazalo sie, ze w latach 1960. mial kilku przyjaciol, zydow z pochodzenia. "Jako mlody redaktor w "Czytelniku" dostalem wowczas propozycje objecia kierownictwa tzw. redakcji przekladowej zachodniej w mlodziezowym wydawnictwie "Iskry". Obejmowalem ja po kierowniku wyjezdzajacym do Izraela. [...] prawie cale kierownictwo "Iskier", kiedy w nich zaczalem pracowac, spoczywalo w zydowskich rekach. Zydami byli dyrektor, dyrektor administracyjny, redaktor naczelny, zastepczyni redaktora naczelnego, kierownik newralgicznej redakcji polityczno-spolecznej, a zadna z tych osob nie zegnala sie ze stanowiskiem ani nie szykowala sie do wyjazdu.[...]Kierownikiem redakcji literatury rosyjskiej i radzieckiej w "Iskrach" byl w latach szescdziesiatych Ignacy Szenfeld, ktory juz przed wojna debiutowal we Lwowie jako poeta, a po wojnie, w Polsce i na emigracji, zaslynal jako swietny tlumacz pisarzy rosyjskich. Pan Ignacy milczal o swojej przeszlosci, ale od jednego z naszych wspolnych przyjaciol wiedzialem, ze ma za soba makabryczne przezycia wojenne w Sowietach, i nietrudno bylo sie domyslic, ze nienawidzi systemu. Pana Ignacego odwiedzal czesto w "Iskrach" Zygmunt Braude, kierownik analogicznej redakcji literatury rosyjskiej i radzieckiej w Panstwowym Instytucie wydawniczym, i zdarzalo mi sie widziec ich konferujacych przyciszonymi glosami. Zastanawia mnie dzisiaj, co moglo laczyc tych dwoch panow o tak diametralnie roznych zyciorysach, chyba tylko sprawy zawodowe.[...] Braude, przedwojenny adwokat, czlonek KPP, podczas wojny oficer polityczny i sledczy I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kosciuszki, po powrocie do Polski od wrzesnia 1944 kierownik Biura Prawnego Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego, a w latach 1945-1952 dyrektor gabinetu ministra, opuscil to stanowisko w stopniu podpulkownika, po czym pracowal w PIW-ie do wyjazdu w 1969 roku, gdzie jako 'ofiara polskiego antysemityzmu' dostal od krola dunskiego mieszkanie i emeryture".

 

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz