Jaki czas obowiązywał w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku?
Odpowiedź na to tytułowe pytanie wydaje się banalnie prosta: taki jaki powinien obowiązywać zgodnie z międzynarodowymi konwencjami. Smoleńsk leży w tej samej strefie czasowej co Moskwa, czyli w strefie UTC+3. Zmiana czasu z zimowego na letni w europejskich strefach czasowych następuje w ostatnią niedzielę marca, czyli w 2010 roku było to 29 marca. W tym czasie w Rosji wszedł w życie nowy podział na strefy, zaproponowany przez Miedwiediewa w listopadzie 2009 roku. Czas moskiewski przyjęły przemysłowa Udmurcja i obwód samarski, oraz także zegarów nie przestawiono na czas letni w wysuniętych najdalej na wschód regionach kraju: na półwyspach Czukotka i Kamczatka.
W Rosji obowiązuje teraz dziewięć stref czasowych, zamiast dotychczasowych 11.Pytanie brzmi: czy 29 marca w Smoleńskim obwodzie zmieniono czas na letni? Wydaje się, że nie, że obowiązywał czas zimowy.
Na rosyjskim portalu ”Smolensk auto” w dniu 10.04.2010 , o godzinie 10.25 c.m. pojawia się pierwsza informacja o katastrofie.(jak podaje Autor „ze źródeł zbliżonych do oficjalnych)
http://www.smolensk-auto.ru/forum/index.php?showtopic=16192
Jak wiemy, takie informacje zaczęły pojawiać się w Polsce, która przeszła na czas letni, około 9-tej(nieoficjalne) a około 9.20 już oficjalne. To pokazuje, że różnica czasu między Warszawą wynosiła 1 godzinę, a nie 2 godziny jak to powinno być, gdyby w Smoleńsku obowiązywał czas letni.Potwierdzenia tego stanu rzeczy mamy w relacjach świadków. Uczestnicy uroczystości w Katyniu, którzy podróżowali do Smoleńska pociągiem, a zamieścili swoje relacje z tej podróży w sieci mówią o tym, że dotarli do Smoleńska o godzinie 6.00 czasu miejscowego i dodają, że akurat wtedy był wschód słońca(jeden określa, że "Już świta", a inny ""Mocne kwietniowe słońce".
Jeśli to był wschód słońca i godzina około 6-ta rano, to wg kalkulatora "Wschodów i zachodów słońca" (http://darekk.com/sunrise-sunset-calculator), musiało to być o godzinie wg czasu zimowego (dokładnie wschód słońca o godz. 6.02 c.m.)
W Naszym Dzienniku zamieszczono relację świadka katastrofy, emerytowanej smoleńskiej nauczycielki o polskich korzeniach.
W relacji tej emerytowanej nauczycielki jest jeden fakt mocno zastanawiający, chodzi o określenie przez nią przybliżonej godziny katastrofy. Dziennikarka tak przytacza słowa kobiety:
"Zdaniem kobiety, około godziny 10.00 wiadomo było, że coś złego się dzieje, ludzie, usłyszawszy wybuch, zaczęli biec w kierunku szosy. Kobieta ruszyła za nimi."
Czyli mówi o godzinie 10-tej czasu miejscowego. Ale czy na pewno?
Przecież oficjalna godzina katastrofy, to 10:41.05 c.m., czyli 8:41.05 c.p.
Czy jest możliwa taka rozbieżność czasowa w jej relacji(41 minut!)?
Nauczycielka, a więc osoba, która raczej ma rozeznanie czasowe i nie mogłaby się tyle pomylić. Jak wiemy, pierwsze informacje o katastrofie(nieoficjalne) pojawiły się około 9-tej czasu polskiego (tvn24 podawał, że miał informacje tuż przed 9-tą, a w "Polsat News" na pasku pojawiła się informacja o kłopotach około 9.04 c.p.). Skoro tak, to słowa nauczycielki oznaczają, że w Smoleńsku obowiązywał czas zimowy, czyli wyprzedzał czas w Polsce o 1 godzinę, co jest potwierdzeniem relacji podróżnych z pociągu.
Pytanie brzmi, dlaczego Rosjanie tak postąpili, że pozostawili w Smoleńsku czas zimowy, a czas zdarzeń(katastrofa) w dokumentach oficjalnych podawali wg czasu moskiewskiego(który powinien być też w Smoleńsku? Co przez to chcieli osiągnąć? Pod koniec kwietnia w Smoleńsku obowiązywał już czas letni i 2-godzinna różnica z czasem polskim.
Czy nie chodziło tu o wywarcie presji czasowej, by nie było u załogi samolotu myśli o lotnisku zapasowym i dużego opóźnienia w rozpoczęciu uroczystości?
W dniu 7 kwietnia, kiedy była uroczystość w Katyniu z udziałem Tuska i Putina, tvn 24 pogubiło się w czasie(pomiędzy godzinami w programie, a czasem rzeczywistym w Smoleńsku i wychodziły z tego komiczne sytuacje.
W chwili obecnej Rosja zimą "jedzie" i tak na czasie letnim (latowym - czas strefowy +1h), a
latem na czasie "superletnim" (czas strefowy +2h).
Bez większej filizofii, wystarczy aby jednorazowo Rosja nie przeszła na czas "latowy" - to
pozwoliłoby wytracić 1 godzinne "zawyżenie" obecnego czasu w poszczególnych strefach.
Podobne praktyki stosują: Hiszpania, Francja i Benelux - które "kradną" czas nie ze swojej
strefy.
A potulna Polska siedzi cicho i nie ma odwagi upomnieć sie o swoje, a tezultat - zachód słońca
zimą po 15.
Chyba czas to zmienić?
- stan35 - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać
napisz pierwszy komentarz