Sytuacja geopolityczna Polski pogarsza się od lat.
Niestety co chwila docierają do nas kolejne sygnały, wskazujące, że
kryzys bezpieczeństwa w Europie Środkowej postępuje coraz szybciej.
I to na wielu płaszczyznach.

Rosja kontynuuje zbrodnicze działania na wschodzie Ukrainy. Z
ostatnich doniesień wynika, że prorosyjscy terroryści wspierani przez
rosyjskie wojsko sięgają po kolejne tereny zajmując coraz więcej
regionów na Ukrainie. Ich determinacja nakazuje sądzić, że będą
kontynuować swoją agresywną działalność. Oni nie cofnął się również
przed zbrodniami wymierzonymi w cywilów.

Działania rosyjskiego wojska i prorosyjskiej rebelii nie
tylko niosą za sobą krwawe ofiary, ale również wzmacniają zagrożenie dla
Polski.
Przybliżają bowiem wojnę ku naszym granicom oraz wzmacniają niepokoje w kontaktach z Rosją, z którą przecież graniczymy. Podobny skutek mają loty rosyjskich samolotów, które co rusz naruszają przestrzeń powietrzną krajów NATO i Europy Środkowej. Sytuacja rodzi napięcie, które może zakończyć się tragedią, jeśli komuś „puszczą nerwy”.

Te działania w sposób realny pogarszają sytuację Polski i obniżają
wydatnie nasze bezpieczeństwo. Coraz ostrzejsza retoryka Kremla
wskazuje, że ostrze rosyjskiego miecza już jest wymierzone w Polskę. Na razie w sposób retoryczny.

Nadeszła epoka imperiów. Państwa narodowe to przeżytek. Wszystko, co znajduje się między nami a Niemcami, musi zniknąć

mówił ostatnio jeden z ideologów Kremla.

W podobnym tonie wypowiada się analityk z USA, wskazując, że decyzja o wojnie przez Putina została już podjęta.

Prezydent Putin ma jasną strategię wojny, agresji i dezinformacji

— podkreśla James Rubin.

Choć takie głosy, zapowiadające realną wojnę przeciwko m.in. Polsce,
pojawiają się coraz częściej, trudno uznać, by nasi zachodni sojusznicy
przywiązywali do tego zagrożenia odpowiednią wagę. Wciąż nie wiadomo,
czym skończy się ogłoszony na szczycie w Newport plan powstania w
Polsce tzw. Szpicy NATO, wciąż nie ma decyzji o wzmocnieniu i stałej obecności wojsk NATOwskich w naszym kraju.
Wciąż nie widać specjalnego zainteresowania Ameryki realnym
wzmocnieniem stosunków między Europą Środkową a Waszyngtonem. Co więcej,
zaskakujące sygnały płyną z Niemiec. Okazuje się, że niemiecka armia powoli przestaje istnieć. Gdyby
takie sygnały płynęły do Polski w 1939 roku należałoby przyklasnąć.
Jednak dziś wydaje się, że może być to sygnał dla Rosji oraz świata
międzynarodowego, że Niemcy nie mają zamiaru i nie mają szans wysłać
militarnej pomocy Europie Środkowej w chwili realnego zagrożenia.

Doniesienia pokazujące, że nasz unijny sojusznik nie istnieje w
obszarze wojskowym, również są dla nas i
naszego bezpieczeństwa niekorzystne.

W takiej sytuacji polska władza ma bardzo trudną misję. Próba wzmocnienia bezpieczeństwa militarnego staje się palącym problemem polityki zagranicznej oraz militarnej. Ze swoistą radą dla Europy Środkowej, w tym Polski, wystąpił ostatnio ośrodek analityczny CIA Stratfor. W jednym z ostatnich tekstów analitycy tej instytucji wzywają do powrotu polityki Józefa Piłsudskiego.

Ze względu na ponowne pojawienie się rosyjskiej siły, w
najbliższym czasie nieunikniony będzie powrót do idei Międzymorza jako
sojuszu
, któremu wsparcie zapewnić będzie miała nie tyle
Francja, jak w pierwotnej koncepcji, lecz Stany Zjednoczone. Sojusz ten
powinien skoncentrować się na Rosji. Oświadczenia gen. Hodges’a
(jednego z dowódców NATO – red.) o rozlokowaniu części sił amerykańskiej armii w krajach bałtyckich w zasadzie stanowi mały początek Międzymorza. Obszar, w
którym rozlokowane będą poszczególne jednostki, od państw bałtyckich,
przez Polskę, a następnie Rumunię i Bułgarię, aż do Morza Czarnego, jest
jasnym sygnałem dla Rosji, że to, co dzieje się na Ukrainie powoduje
zacieśnienie współpracy i scementowanie sojuszu Międzymorza

— tłumaczy Stratfor.

CAŁY artykuł można pobrać na stronach instytutu

Politykę, o której pisze ośrodek CIA, prowadził śp. Lech Kaczyński, budując wokół Polski sojusz państw Europy Środkowej.
Najdobitniej o przywiązaniu do tej polityki dał znać śp. Lech
Kaczyński, gdy w chwili zagrożenia zjednoczył kraje Europy Środkowej i
poleciał do Gruzji, by wesprzeć atakowane przez Rosję państwo. Jednak w
imię politycznych mrzonek i miraży rząd Donalda Tuska od tej polityki
odszedł, porzucając sojusz krajów regionu na rzecz relacji z Niemcami i
Rosją. Dziś okazuje się, że taka polityka – parafrazując znane
powiedzenie - była więcej niż zbrodnią. Była błędem.

Wezwanie, by Polska, Europa Środkowa i świat wrócili do idei
Jagiellońskiej, idei Międzymorza, do linii politycznej śp. Lecha
Kaczyńskiego wydaje się dziś oczywistością i koniecznością. I właśnie to
przyznają również analitycy ośrodka CIA.

W obecnej sytuacji powrót do tych idei i linii politycznej nie oznacza jednak bynajmniej przepisu na pewny sukces. Gra o podmiotowość Europy Środkowej jest obarczona sporym ryzykiem.
Nawet, jeśli udałoby się bowiem stworzyć grupę państw połączonych
wspólnymi interesami, w pasie od Skandynawii, przez Europę Środkową, po
Rumunię, czy Turcję, ten obszar współpracy nie posiada znaczącego
potencjału polityczno-gospodarczego. Bez silnej współpracy tych krajów z
USA czy np. Izraelem, Polska i Europa Środkowa nadal nie będzie się liczyć w rozgrywce między USA, Niemcami, UE, Rosją i Chinami.
Pytaniem otwartym zaś pozostaje, czy zjednoczona Europa Środkowa jest
dziś Stanom potrzebna. Może się okazać, że Waszyngton skupi się
raczej na zagrożeniach związanych z Azją i rosnącą potęgą Chin, czy też
włączy się mocniej w walkę z rosnącym w siłę Państwem Islamskim. W obu
tych scenariuszach USA mogą bardziej cenić sobie współpracę z Rosją, a nie traktowaną przez Rosję jak wróg grupą państw europejskich.

Dla Europy Środkowej gdybanie jednak zdaje się pułapką. Państwa
naszego regionu muszą robić swoje, pamiętając, że ryzyko niepowodzenia
jest duże. Polityka Międzymorza, do której zachęca również ośrodek CIA, jest dla Europy zwyczajnie koniecznością.
Tylko ona daje szanse na podmiotową grę na globalnym rynku politycznym.
Gra ta jest obliczona na zwiększenie naszego bezpieczeństwa. A być może
nawet, przy czarnym scenariuszu, na zachowanie suwerenności w
niedalekiej przyszłości. Na Polsce, jako na najsilniejszym kraju
regionu, ciąży specyficzna odpowiedzialność za rozpoczęcie polityki
łączenia Europy Środkowej wokół postulatów bezpieczeństwa oraz powstanie
sojuszu państw, które będą w stanie realnie zadbać skutecznie o swoją
przyszłość, jeśli zagrożenie rosyjskie będzie narastało.

Idea Międzymorza może się zdawać politycznym hasłem, opowieścią
fantasy, bezpodstawnym bajdurzeniem. To podejścia bałamutne. Polityka
międzymorza jest dla Europy Środkowej koniecznością. **Bez połączenia
krajów zagrożonych, bez silnych i realnych związków z USA, czyli NATOwskim decydentem, nie możemy czuć się pewnie w cieniu rosyjskiej agresji…

CZYTAJ TAKŻE:Z
dzisiejszej perspektywy widać jak trafne były słowa śp. Lecha
Kaczyńskiego: dziś Gruzja, jutro Ukraina, a potem być może i Polska