Politologiczna patologia

avatar użytkownika michael

*

Książka "Zmierzch demokracji. Zwodniczy powab autorytaryzmu" pani Ann Applebaum jest dowodem rzeczowym zamachu realizowanego przez autorytaryzm demokracji liberalnej przeciwko demokracji. Powtarzam: jest to jeden z dowodów rzeczowych celowej kampanii prowadzonej przeciwko demokracji.

Jan Maria Rokita w ostatnim numerze "Sieci" z 15 lutego 2021 roku, w artykule "Spisek, który sam się sypnął" poleca artykuł, opublikowany przez mocno lewicową dziennikarkę Molly Ball w "Time" i zatytułowany "The Secret History of the Shadow Campaign That Saved the 2020 Election" ("Tajna historia kampanii cieni, która uratowała wybory 2020 roku"). Pan Jan Rokita zaleca czytanie tego tekstu w oryginale [link]. Tego nie da się opisać - to trzeba przeczytać.

Pani Molly Ball, najprawdopodobniej w dobrej wierze, opisała krok po kroku potężnie finansowany spisek, który zorganizował operację wojenną angażującą tysiące ludzi oraz wielkie siły i środki tylko w jednym celu - by zniszczyć szanse wyborcze amerykańskich republikanów, aby uniemożliwić wybór Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach roku 2020 roku. Pani Molly Ball szczegółowo opisuje przebieg realizacji konkretnych działań zaplanowanych i kierowanych przez centrum dowodzenia tej zdalnie sterowanej rewolucji.

W felietonie "#NieStrajkuję" (02.11.2020) przedstawiłem hipotezę spisku, który trwał ponad sześć miesięcy, by nakładem sporych sił i środków przygotować wybuch potężnych antypaństwowych zamieszek, zaplanowanych w Polsce na październik 2020 roku. Przypominam fakt, że polska opozycja wiosną 2020 roku, w "Porozumieniu" z Jarosławem Gowinem forsowała przeniesienie wyborów prezydenckich w Polsce na jesień 2020 roku. Gdyby to się im powiodło, próba generalna amerykańskiego cyrku byłaby kompletna. Przecież uzasadnione jest przypuszczenie, że polska rewolucja październikowa 2020 roku była próbą generalną amerykańskiej awantury zorganizowanej  przeciwko wyborowi Donalda Trumpa.
Wystarczy spojrzeć na fakty i porównać oba zdarzenia. 

Harmonogram polskiej rewolucji październikowej 2020 roku

«Przygotowanie tak złożonej kombinacji operacyjnej, jaką widzimy w polskiej rzeczywistości musiało zająć minimum sześć miesięcy od chwili wystawienia zlecenia oraz uzgodnienia ze zleceniodawcą harmonogramu czynności przygotowawczych, zawierającego termin osiągnięcia gotowości bojowej obliczony na dzień 15 października 2020 roku +/- jeden tydzień.

(...) początek sześciomiesięcznych przygotowań musiał nastąpić na przełomie kwietnia i maja, czyli w szczycie bezpardonowej walki totalitarnej opozycji o przełożenie wyborów prezydenckich na jesień roku 2020. Jesień 2020 roku, jak wynika z tajnych informacji otrzymanych od meteorologicznych służb specjalnych rozpoczęła się dnia 22 września. Biorąc pod uwagę założoną przez zleceniodawcę w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) tygodniową tolerancję terminów, już od początku października zleceniodawca mógł przystąpić do wyselekcjonowania ze strumienia bieżących zdarzeń dogodnego pretekstu koniecznego do wyzwolenia ataku, co oczywiście mogło nastąpić dopiero po osiągnięciu gotowości bojowej ustalonej na dzień 15 października 2020 roku.

Pretekstem oczywiście mogło być dosłownie wszystko, każde zdarzenie. Mogło to być na przykład zatrzymanie Romana Giertycha, wzrost liczby zakażeń COVID-19, cokolwiek bądź. Każde zdarzenie mogło być potraktowane dokładnie tak jak kiedyś prowokacja gliwicka, która rozpoczęła wojnę.
Akurat 22 października trafił się wyrok K 1/20 Trybunału Konstytucyjnego.
No i wojna wybuchła.

Fakt, wszystko dzieje się zgodnie z programem. Na finansowanie ogólnopolskiej rewolucji październikowej poszło najprawdopodobniej coś około 45 milionów EUR, rewolucja wybuchła zgodnie ze starą komunistyczną tradycją wtedy, kiedy trzeba było.
Pozostaje retoryczne pytanie:

Kto jest zleceniodawcą? Kto trzyma smycz?»

michael, 2 listopada 2020 roku.

*

Mam wrażenie, że obie panie pisały o tej samej konieczności zastosowania wszelkich dostępnych środków, nie wyłączając przemocy, terroru, kłamstwa, cenzury, a nawet i celowo popełnianego oszustwa i przestępstwa, by pokonać przeciwnika politycznego pod pretekstem demokratycznych wyborów. Przebieg tych wyborów musi być na tyle zakłócony, by nastąpił wynik pożądany przez polski i amerykański totalitaryzm. 

Obie panie piszą o konieczności wynikającej z przekonania, że jedynym politycznym przeciwnikiem demokracji liberalnej jest "imperium zła". Więcej powiem, obie panie w swoim rozumieniu rzeczywistości, czynią założenie, że ich przeciwnik polityczny, to "samo zło". Demokracja liberalna - to "samo dobro". Wszystko, co nie jest demokracją liberalną - to "samo zło", które trzeba zniszczyć wszelkimi dostępnymi środkami, nie wyłączając zbrodniczych. W ten sposób demokracja liberalna spełnia wszystkie przesłanki definicji formacji totalitarnej. Demokracja liberalna zupełnie tak identycznie jak marksistowska demokracja socjalistyczna jest przekonana, że Kościół Katolicki to "samo zło". Dlatego kiedyś socjalistyczna demokracja zabiła księdza Jerzego Popiełuszkę. 

To nie jest absurd, to jest prawda o absolutnie nielogicznej i wewnętrznie sprzecznej pętli rozumowania, w której z fałszywego założenia o złych intencjach przeciwnika politycznego, wynika rzekoma konieczność zastosowania niedemokratycznych środków w obronie rzekomo zagrożonej demokracji. To jest prawda o propagandzie uzasadniającej rzekomą konieczność walki z rzekomym autorytaryzmem. To jest prawda o "proletariuszach wszystkich krajów, którzy łączą się" w totalitarnej walce przeciwko łacińskiej cywilizacji Zachodu i jej historycznej demokracji.

Przypuszczam, że obie panie są nieświadome tego absurdu, choć może jest inaczej. Pani Ann Applebaum jest inteligentną i doświadczoną dziennikarką, mieszka i pracuje w Polsce widzi, co się dzieje. Czy rzeczywiście dostrzega autorytaryzm polskiej prawicy? Czy nie zauważa agresywnego autorytaryzmu światowej liberalnej demokracji? 

Szczerze wątpię. Nie tylko szanowna pani z Chobielina być może tkwi na manowcach współczesnej politologii. Być może jest pod wpływem lokalnego środowiska politycznego. Ale nie jestem w stanie uwierzyć, że nie zdaje sobie sprawy z fundamentalnego faktu całkowitego zniknięcia podziału pomiędzy prawicą a lewicą. Ten podział ma dzisiaj wyłącznie historyczne znaczenie, a granice faktycznych interesów i politycznych strategii przebiegają gdzie indziej. Rzeczywistość XXI wieku podzieliła światowa politykę na dwie rozłączne i wzajemnie wykluczające się przestrzenie:  

Współczesna wizja świata podzielona jest na:
totalitarną politykę globalną
przeciwko wszelkiej
innej polityce, rzeczywiście demokratycznej.

Totalitaryzm niszczący wszelką demokrację. Jak zawsze w rzeczywistości, ten podział z jednej strony jest bardzo ostry, ale z drugiej strony gubi się w bardzo skomplikowanej przestrzeni geopolitycznych interesów. No i niestety ludzie pseudonaukowo zajmujący się polityką nie chcą zauważyć, albo udają że nie wiedzą jaka jest prawda.

Nie widzą, albo nie chcą zauważyć prostego faktu, że tak zwana demokracja liberalna jest na wskroś totalitarna i już jawnie posługuje się wszystkimi narzędziami totalitarnej władzy. Kłamstwo, cenzura, oszustwo, terror i przymus, prowokacja i brutalna agresja, a wszystko bez żadnego szacunku do żadnych wartości, instrumentalnie posługiwanie się pogardą i nienawiścią, wprost kopiując bestialstwo rewolucji francuskiej lub bolszewickiej. Tak wygląda post polityka realnego totalitaryzmu.

Totalitaryzm liberalnej demokracji jest potężnym i realnym zagrożeniem współczesnego świata.

 

Totalitarnym PO, PSL, Lewicy, żadnej Hołowni, Konfederacji ani ich ideologii
nie tylko nie należy powierzać żadnej władzy,
ale po prostu niczego, nawet złamanego grosza!

* * * 

następny - poprzedni

4 komentarze

avatar użytkownika michael

1. Jest bardzo prawdopodobne,

że polska totalitarna opozycja, razem z panem Budką i pozostałymi Lempartami była i nadal jest królikiem doświadczalnym amerykańskich demokratów, ćwiczących amerykańskie rozgrywki na polskim społeczeństwie. Chodzi oczywiście o amerykańskie rozgrywki nie tylko w USA ale i w międzynarodowym środowisku politycznym.

Świadczy o tym identyczność podejmowanych metod działania oraz źródeł finansowania. Jedyną dostrzegalną różnicą było wykorzystanie różnych komunikatorów do komenderowania masowymi protestami. W Polsce był to "Telegram" w USA był to "Zoom". 

Zastanawiająca jest w tym wszystkim rola Radka Sikorskiego, jako małżonka pani Ann Applebaum, która jest rzeczywiście kimś znaczącym w Ameryce. 

avatar użytkownika UPARTY

2. Nie wykluczam, że plan był ambitniejszy.

Mnie się wydaje, że im bardziej chodziło o to, by w Polsce nie było warunków do przeprowadzenia jakichkolwiek wyborów, by zapanowała całkowita anarchia. Wydaje mi się, że im chodzi o likwidacje naszego państwa w znaczeniu zintegrowanych instytucji a nie o jakiś konkretny kształt władzy państwowej.
Po drugie, myślę, że przygotowania były o wiele dłuższe, przynajmniej od 2018 roku od pierwszego marszu feministek. Natomiast jeśli chodzi o podobieństwa między Polską a USA to biorą się z tego, że lewactwo na całym świecie myśli tak samo.

uparty

avatar użytkownika michael

3. @ UPARTY - rzeczywiście im chodzi o całkowitą likwidację Polski

Twórcy tych planów posługują się wszystkimi dostępnymi środkami, nawet zbrodniczymi. Demokracja liberalna, LGBT, aborcja, rasizm, antysemityzm, muzułmanie, wojna, kłamstwo, czarna propaganda są tylko jednymi z narzędzi nowej globalnej polityki. Utopijni twórcy tej polityki wyobrażają sobie, że potrafią zapanować nad każdym z użytych narzędzi. To jest niesłychanie ambitny plan, a jego korzenie od ładnych paru stuleci siedzą w Europie. Jeden z pierwszych zauważonych przez historię wybuchów tych ambicji nastąpił w końcu XVIII wieku w jaśnie oświeconej rewolucji francuskiej. To były czasy potęgi europejskiego kolonializmu i jego kolonialnych imperiów. Imperia już nie istnieją, ale ich ambitne plany wciąż tkwią we współczesnych strategiach politycznych.

Twórcy tego nowego dealu starym kolonialnym zwyczajem gardzą wszelkimi "prymitywnymi miejscowymi ludami". Dla nich wszelkie masy muzułmańskie, chrześcijańskie i wszelkie inne, to tylko godna pogardy masa "dzikich", nie okrzesanych tubylców. To tylko bierna i plastyczna masa, mięso armatnie i pożeracze reklam. Współczesny globalny kolonializm wciąż ma ambitne plany zrodzone na Kongresie Wiedeńskim i utrwalone przez Otto von Bismarcka i wspaniale przysposobione przez wszystkich marksistowskich następców, aż do współczesnej lewicy i neomarksistowskiej demokracji liberalnej.

Te plany są wciąż takie same od kilku wieków i rzeczywiście stają się coraz ambitniejsze. Ich aktualnym celem jest zbudowanie kolejnego mocarstwa euroazjatyckiego - od Lizbony do Władywostoku. Niestety nie jest to sen nocy letniej.

Mam takie dziwne przekonanie, że jest to jeden z dwóch kręgów mentalności, a co za tym idzie, dwóch strategii realnej polityki w historii homo sapiens i jego ludzkiej filozofii. Mogę to bardzo zwięźle opisać poprzez alegorię nieba i piekła.

PIEKŁO jest kręgiem szatana i zawsze realizowane jest w formacji totalitarnej, na przykład w postaci cywilizacji turańskiej według Feliksa Konecznego. Kojarzy mi się to z ponerologią polityczną i przeróżnymi teoriami zajmującymi się miejscem zła w życiu społecznym, socjologii i na koniec w filozofii polityki. Totalitarna filozofia takiej polityki może być streszczona na polskim przykładzie w haśle "ZABIĆ POLSKĘ, ZABIĆ POLSKIEGO PAPIEŻA, ZABIĆ WSZYSTKICH POLAKÓW". Tak jest, ponieważ Polska nie mieści się w koncepcji mocarstwa euroazjatyckiego.
W tej politycznej filozofii nie mieści się absolutnie żaden szacunek do ludzkiego życia ani do człowieka jako takiego. Jesteśmy masą do lepienia wielkich imperiów. Nie ma tu miejsca na empatię, szacunek, miłość ani na podmiotowość osoby ludzkiej.

Jest taka ciekawostka. Kiedyś w Ameryce poszukiwano charakterystyki człowieka najlepiej nadającego się na szefa dużego przedsiębiorstwa albo nawet korporacji. Wydawało się niektórym, że to powinien być sprawny drań bez serca, który bez wyrzutów sumienia jest w stanie niszczyć konkretnych ludzi, poświęcając ich dla dobra interesu firmy. Tak jak generał w wojsku. W praktyce okazało się, że to nie jest tak, koncepcja się nie sprawdziła. Tacy ludzie zawsze osiągając sukces doprowadzali firmę do katastrofy. Mniej więcej tak jak Adolf Hitler. Podbił pół świata, a później musiał się zastrzelić.

NIEBO jest antytezą formacji totalitarnej. To wiele wyjaśnia, choć nie wszystko. Napisałem kiedyś felieton "Gdy się komuś pomiesza MONTESQUIEU z MACHIAVELLIM". Gy się odrobinę nad tym zastanowić, obaj raczej należeli do niebieskiej formacji, ponieważ ich podmiotem był człowiek, a nie imperium.

Teraz, w XXI wieku jedyną przyszłością jest formacja niebieska, ponieważ jej podmiotem również jest człowiek, a nie żadne imperium. I nie jest to jedyne uzasadnienie. Klęska totalitaryzmu jest sukcesem ludzkiej cywilizacji. W konstrukcji chrześcijaństwa człowiek jest podmiotem, dysponuje wolą wolą, jest osobą świadomą i siłą sprawczą, co jest nie do zaakceptowania w żadnej formacji totalitarnej.

I to jest najprawdopodobniej najważniejsza przyczyna antykatolickiej i antychrześci-jańskiej agresji wszystkich totalitarnych systemów. To jest fundamentalne źródło konfliktu pomiędzy niebem a piekłem.
Chodzi o ludzką podmiotowość.

avatar użytkownika michael

4. Totalitarny "pic na wodę"

Czyli stare kłamstwa w miejsce nowych. Dzisiaj w programie TVP Info ("Minęła ósma") jakaś posłanka platformy kłamców wystąpiła z nową narracją już przygotowaną przeciwko wczorajszemu wystąpieniu Premiera Mateusza Morawieckiego w Sejmie. Narracja jest chytra. Pani posłanka stawia PiS-owi zarzut z którego wynika, że jeszcze w czasie panowania rządów PO-PSL odbyło się sejmowe głosowanie nad wprowadzeniem ustaw, które miały uszczelnić system podatkowy. PiS głosował wtedy przeciw, a  posłanka PO jątrzy dzisiaj. 
PiS wtedy głosował przeciw, a gdy objął władzę wprowadził Jednolity Plik Kontrolny (JPK), czyli wykorzystał rozwiązanie Platformy i dopiero jego wprowadzenie przez PiS umożliwiło realne uszczelnienie VAT. Pic na wodę i bezczelne kłamstwo. Dowód tego kłamstwa - poniżej:

Ten argument został ostatnio użyty przez panią Premier Ewę Kopacz w czasie jej wystąpienia przed Sejmową Komisją ds. VAT.Prawdopodobnie ani wtedy Pani Premier ani dzisiejsza posłanka nie miały pojęcia dlaczego PiS za czasów rządów Donalda Tuska głosował przeciwko ówczesnej ustawie. PiS głosował wtedy przeciwko, ponieważ ta ustawa była bezskuteczna i nie mogła działać. To był pic na wodę. Ustawa tylko nakładała obowiązek sporządzania przez przedsiębiorców tego Jednolitego Pliku Kontrolnego i pozostawianie tego pliku u siebie, bez żadnego włączania jednolitego pliku krajowego systemu podatkowego. Ten plik miał po prostu istnieć i być dostępny na wypadek kontroli skarbowej. 

Po prostu lipa. Plik tkwił sobie w archiwach firm i tkwił i nic z tego nie wynikało.

Dlatego wtedy PiS głosował przeciw. Po objęciu rządów PiS, uaktywnił ten Plik, przede wszystkim uruchamiając cały system skarbowy, do którego ten Plik mógł być włączony. Ten system dopiero umożliwił korzystanie z całej struktury obserwacji systemu podatkowego w czasie rzeczywistym, tak aby rzeczywiste uszczelnienie poboru podatku było możliwe,

Prawdopodobnie ani pani Premier Ewa Kopacz ani dzisiaj pani Posłanka Marta Wcisło nie zdawały sobie sprawy, że proponowany przez ówczesny rząd Donalda Tuska Jednolity Plik Kontrolny był zasłoną dymną, faktycznie osłaniającą ordynarne przekręty, w których ukradziono polskiemu budżetowi pięć pięć i pół tysiąca ton ukradzionych stuzłotówek.

Dopiero wykorzystanie tego systemu i jego organizacja była właściwym rozwiązaniem problemu luki VAT. Jest fatalnym nieporozumieniem, że dzisiaj ani prowadzący program dziennikarz TVP Info, ani replikujący poseł PiS Robert Gontarz nie mieli pojęcia o tym jaka jest prawda. Ich niekompetencja jest realną osłoną totalitarnej dezinformacji, uporczywie prowadzonej antypolskiej propagandy, prowadzonej przez globalne lewactwo.

Argument, który mógł powalić kłamliwą gadaninę totalitarnej opozycji był niedostępny dla "rządowych mediów" i dla polityków PiS.