12. Dywizja Pancerna SS Hitlerjugend - IV

avatar użytkownika Tymczasowy

Drugi najpowazniejszy sprawdzian slawnej niemieckiej pancernej dywizji "mlodziezowej" SS, noszacej numer 12 nastapil prawie pol roku pozniej. W miedzyczasie dywizja odradzala sie z popiolow. W tamtych okolicznosciach przyrodniczych, po odtworzeniu, ta jednostka wojskowa oczywiscie nie mogla byc lepsza od jej pierwotnego ksztaltu. Uzupelnienia pochodzily w duzej mierze z Kriegsmarine i z gwaltownie stopnialej Luftwaffe. Trafiali tez rekonwalescenci, ktorzy rowniez nie byli najlepszym materialem ludzkim do wojowania. Wielu podoficerow, ktorzy mieli 17-18 lat, postarzalo sie o te pol roku, ale zdobylo doswiadczenie.

Operacja, w ktorej przyszlo 12. PDSS Hitlerjugend wziac udzial nosi nazwe "Ofensywy w Ardenach". Operacja polegala na uderzeniu w kierunku polnocno-zachodnim dwoma olbrzymimi szczypcami (ramionami) od Walu Zachodniego przez Gory Ardeny do Antwerpii, olbrzymiego belgijskiego portu. Gdyby sie to udalo, nastapilby pogrom wojsk alianckich, na co bardzo liczyl A.Hitler.  Po drodze lezaly wiec gory i pagorki oraz geste lasy bez ulatwienia jakim moglyby byc dobre drogi. A tak w ogole, to cala operacja odbywala sie na terenach Belgii i Luksemburga. Niemcy za plecami mieli rzeke Ren, a tuz przed soba, linie umocnien nazywana Walem Zachodnim.

Uklad sil atakujacych byl nastepujacy (od polnocy na poludnie). 15.Armia Polowa, 6. Armia Pancerna, 5. Armia Pancerna i 7. Armia Polowa. Pierwsza z tych armii pelnila role flankujaca. Tzw. Schwerpunkt lezal w pasie dzialania 6.Armii Pancernej, dowodzonej przez SS Obergruppenfuehrera Josepha Dietricha., w sklad ktorej wchodzila 12.PDSSH. Ta armia miala najblizej do zalozonego celu. Skladala sie z 4 dywizji pancernych i 7 dywizji piechoty. Jej pas frontu rozciagal sie na 37 km.

Wielka ofensywa niemiecka zaczela sie 16 XII 1944r. po przygotowaniu artyleryjskim o godzinie 5:30. Temperatura wynosila -12 stopni Celsjusza i byla sniezyca. Dzieki niej osiagnieto zaskoczenie, co oznaczalo, ze setki zolnierzy amerykanskich trafilo do niewoli. Niekiedy atakujacy z pasja zolnierze niemieccy byli tak pewni sukcesu, ze ignorowali poddajcych sie. Jeden z GIs wspominal, ze zaniepokoil ich dzwiek jadacych czolgow. Byl inny niz Shermanow, wiec wraz z kolega podeszli do drogi, po ktorej jak sie okazalo, jechaly czolgi niemieckie. Dowodca  jednego z czolgow "pokazal palec" tym  gapiom, zas jakis grenadier zaczal sie z nich nasmiewac.

Pierwszy dzien walk (16 XII 1944) byl dla 12.PDSSH troche podobny do pierwszego dnia D-Day w Normandii. Zanim pojechala na zachod  po osi Losheim-Malmedy Musiala sobie dzien poczekac. Sprawca byl 48. pulk grenadierow ludowych (volksgrenadier), ktory mial przebic i oczyscic droge ktora miala atakowac dywizja pancerna. Takie sa reguly sztuki wojennej.

Obszar lezacy w kregu zainteresowan nacierajacej dywizji broniony byl przez zupelnie niedoswiadczona amerykanska 99.Dywizje Piechoty z Pittsburga. Jej trzon stanowily trzy pulki piechoty noszace numery: 393, 394 i 395. Nie oddali jeszcze strzalu w wojnie i nazywano ich "Battle Babies" (Niemowlaki Bitewne). Obsadzali linie frontu dlugosci 11 km., czyli 3 razy ponadnormatywnie. Za to byli bardzo dobrze okopani, bunkry-ziemianki pokryte balami drewna, itd.

Przed grenadierami ludowymi stal 1.batalion nalezacy do amerykanskiego 394. pulku piechoty. Niemcow juz na wstepie oblozyla ogniem wlasna artyleria. Troche czasu musialo minac zanim poszkodowani sie ogarneli. A jak juz to zrobili, to trzeba bylo isc pod gorke. Na pozycje przeciwnikow dotarli pozno, a batalion US Army stawil siny opor. Przytocze jeden fragment walk. Grenadierzy zblizyli sie na odleglosc kilkunastu metrow od farmy, gdzie zajmowal pozycje pluton mozdzierzy kalibru 81 mm. Mozdzierzysci podniesli lufy swej broni prawie do 90 stopni i otworzyli ogien. Pociski spadly na atakujacych Niemcow. Dolaczyly dziala obroncow i grenadierzy ludowi poniesli straty i wycofali sie. Pozycje amerykanskiego batalionu zostaly niemal w calosci utrzymane. W ogole, trzeba powiedziec, ze nie tylko tutaj, ale na calym pasie natarcia zolnierze niemieckich armii nie osiagneli celow wyznaczonych na pierwszy dzien natarcia. Zaskoczenie minelo, zapowiadalo sie zle.

Nastepnego dnia 12.PDSSH ruszyla do walki. Przyszlo jej zdobywac blizniacze wsie Krinkelt i Rocherath, ktore staly na drodze wojsk niemieckich starajacych sie przelamc front w tzw. Kotlinie Losheim. Na polnoc od niej gonila do przodu Kampfgruppe Peiper, zas na poludniu, chyba najbardziej elitarna 1. Dywizja Pancerna SS LSSAH. Grenadierzy pancerni i czolgi 12.PDSSH usilnie starali sie zajac blizniacze wsie. Mialy one duze znaczenie logistyczne. Przebiegaly przez nie "Rollbahns", dwie drogi z pieciu przyznanym obu dywizjom pancernym. Broniace wsi jednostki 99.DP byly wspierane przez: 741. batalion pancerny, kompanie 644. batalionu niszczycieli czolgow M10, jedna kompanie 612. batalionu niszczycieli czolgow oraz kilka dzial holowanych. Mialy sie gdzie chowac wsrod domow i budynkow gospodarskich, a i rozliczne pojedynki odbywaly sie na lepszych warunkach niz na otwartym polu i z wiekszej odleglosci.

Atakujacy zolnierze nie zwazali na straty. GIs niszczyli ich bronia reczna i mozdzierzami, na czolgi mieli bazooki. Prawde mowiac Rocherath-Krinkelt nie musialy byc atakowane czolowo, mozna je bylo obejsc od tylu, Jednak gen. Priess, dowodca 1. Korpusu Pancernego SS nie wydal takiego rozkazu. Dywizja "mlodziezowa" musial przez cale dnie sie wykrwawiac.

Jeszcze 17 XII broniacy wsi zostali wzmocnieni przez 26. Dywizje Piechoty, ktora dotarla poprzez Grzbiet Elsenhorn, gdzie zgromadzily sie potezne amerykanskie sily artyleryjskie. W blizniaczych wsiach tez nie brakowalo artylerii. Bronily ich czolgi Sherman i samobiezne dziala pancerne oraz holowane haubice, takze kalibu 76 mm. Wprawdzie nie przebijaly pancerza przedniego Panter, ale z boku i z tylu, alez owszem. Odnotowano epizod, kiedy to dwa unieruchomione czolgi amerykanskie, stojac jeden obok drugiego, kryte przez mgle i ciemnosci, zniszczyly piec czolgow niemieckich. Pozniej spotkal je ten sam los. W innym miejscu, z bazooki trafiono nieostroznie przejezdzajaca Pantere. Ta sie spalila i zablokowala ulice. Zwloki spalonych czolgistow wygladaja jak skurczone karly. Lepiej bylo po wydostaniu sie z czolgu zginac od broni recznej piechoty.

Wypada zauwazyc, ze 12.PDSSH wpakowala sie w walki typowe dla zmagan w miastach, a tam teren jest zawsze niebezpieczny dla pieknych stalowych pojazdow. Kiedy dowodca plutonu czolgow, sierzant Willi Frisch dotarl do centrum blizniaczych wsi znajdujacego sie w poblizu kosciola, to zastal (jak wspomina) "cmentarzysko czolgow". Wsrod nich byly czolgi dowodzone przez Beutelhausera i SS-Haubsterfuehrera Brodela. Czesciowo spalony korpus tego drugiego zwisal z wiezyczki maszyny. Dalej inne zniszczone czolgi z jego jednostki. Fischer wyczul co sie swieci i staral sie wycofac. Nie udalo mu sie, polujace dzialo ppanc. trafilo go w bok i w gasienice.

Dowodca batalionu czolgow, plk. Helmut Zeiner, zrobil swoja siedzibe w budynku kolo kosciola. Sierzant Gerhard Engel wspomina, ze kiedy zglosil sie do pukownika, ten byl w depresji i wygladal na zrezygnowanego. Pewnie ten stan pogorszylo trafienie jadacej nieopodal Pantery, ktora zaloga unieruchomionego wczesniej Shermana zamienila w plonaca pochodnie. Wsie nie wygladaly jak linia frontu. Jeden dom byl zajety przez Niemcow, w stojacym obok budynku znajdowali sie zolnierze amerykanscy. Tak wiec, kiedy grenadierzy pancerni zajeli dom przy drodze laczacej blizniacze wsie, to nie opanowali arterii, bo po drugiej strony ulicy bronili sie GIs.

Walki o blizniacze wsie trwaly trzy dni. Po ich zakonczeniu i przemieszczeniu sie natarcia w innnym kierunku Amerykanie opuscili je w dniu 19 XII.

Glowne zrodlo: Charles B. MacDonald, "The Battle of Bulge", Weidenfeld and Nicolson, London 1984.

 

napisz pierwszy komentarz