Decydowało pierwsze „piętnaście minut”
kokos26, pt., 28/11/2008 - 08:52
W Czechosłowacji po aksamitnej rewolucji postąpiono racjonalnie, propaństwowo, odważnie i patriotycznie.
Po przesłaniu do prezydenta ustaw dekomunizacyjnych i lustracyjnych mąż stanu Vaclav Havel wyszedł do rodaków i w świetle kamer oświadczył, że je podpisze, choć sam znajduje się na liście kandydatów na agenta StB.
Czechosłowacki odpowiednik naszej słynnej „ Komisji Michnika” nie penetrował archiwów po to, aby „tajną wiedzę” zatrzymać dla siebie w celu objęcia na lata kierownictwa nad „Ministerstwem Prawdy”. Oni po prostu zdobytą listę agentów wśród dziennikarzy przekazali do opublikowania prasie zachodniej. W ten prosty sposób medialne ataki na lustrację ustały z dnia na dzień jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Za najlepszy sposób zapobiegnięcia uwłaszczaniu się komunistów wybrano metodę dekomunizacji i reprywatyzacji.
Mimo ataków lewackiej europejskiej prasy i michnikoidów z Polski na „seanse nienawiści”, „zwierzęcy antykomunizm” i wezwania do „wybaczenia i pojednania”, jeden z czeskich ówczesnych decydentów odparł krótko „czy akt wybaczenia Ali Agcy dokonany przez Jana Pawła II oznaczał zwolnienie go z odbywania kary?”.
Dzisiaj mamy to, co mamy. Beneficjanci „moskiewskiej pożyczki” robią za autorytety (właśnie, kiedy to piszę redaktor Miecugow w TVN24 spija mądrość ze słodkich ust Włodzimierza Cimoszewicza, TW „Carex”).
Choć nie wszystko naszym południowym sąsiadom wyszło idealnie to na polskim tle mogą być z siebie dumni.
Nie dziwmy się, więc, że brawurowa 15 kilometrowa eskapada Polskiego Prezydenta wykonana w celu obnażenia rosyjskiego naigrywania się z prawa międzynarodowego i niedotrzymywanie umów odniosły efekt odwrotny.
Stracone pierwsze polskie „piętnaście minut” spowodowało, że polskie lobby w naszym kraju jest w mniejszości, a opinia publiczna jest tak skutecznie urabiana, że „młodzi, dobrze wykształceni z dużych miast” wypisują ku uciesze gawiedzi takie oto komentarze na portalu należącym do ITI i pupilka Jerzego Urbana, po zawieszeniu szefa prezydenckiej ochrony, do którego Lech Kaczyński miał bezgraniczne zaufanie.
OBRAZIŁ SIĘ? Bardzo dobrze niech tam jedzie sam. będę się modlił żeby chciał tam został i nie wracał. wszyscy się ucieszymy jak nas uwolni od siebie.
~SZABDA , 27.11.2008 17:25
BLEFUJE Spokojnie- kaczy palant blefuje. Zrobi wszystko, żeby Olszowiec pojechał z nim na wycieczkę do cesarza Japonii. Taka gratka za darmowa kasę!
~Ola , 27.11.2008 17:31
To rozwiąże dużo problemów W razie śmierci prezydenta jego obowiązki przejmuje marszałek sejmu (albo senatu). Skończy się wetowanie ustaw i pajacowanie na szczytach.
~wk , 27.11.2008 17:22
Czy ktoś jeszcze kwestionuje opinię Lecha Wałęsy jasno określająca kogo mamy obecnie za prezydenta??
~Svizzero , 27.11.2008 17:27
JAK PATRZE NA PREZYDENTA to jestem dumny ze swojego sołtysa
~tod , 27.11.2008 17:34
prezydent Jakaś ochrona musi być !
Może chociaż kaftan bezpieczeństwa ???
~zwolennik prezydenta , 27.11.2008 17:37
Samolotu też nie chciej !!!! Idź piechotką, akurat wrócisz na koniec kadencji w 2010...
~leo , 27.11.2008 17:38
Ludzie - zróbmy coś z tym "prezydentem" i Pisem ...!!!
~zrozpaczony , 27.11.2008 17:37
Jak z tego wynika „Ten, kto ma miękkie serce musi mieć twardą d..ę”.
Dzięki zaniechaniom z 1989 roku mamy taką oto sytuację, że każdy, kto się opowie za polskim interesem narodowym zostanie wyszydzony, wyśmiany i przykładnie ukarany ku uciesze rozradowanej gawiedzi.
- kokos26 - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać
1 komentarz
1. Mimo to,są jednak podobieństwa
mirekd