No i zaczelo sie!

avatar użytkownika Tymczasowy

Jakze piekna to bedzie katastrofa! Gromadzilo sie i gromadzilo, wisialo w powietrzu i wisialo, az zostal spelniony warunek wystarczajacy wydarzenia, ktorego zaczynamy byc swiadkiem.

Ostatnie slowo do draki powiedzial marszalek Sejmu RP, Wlodzimierz (po ichniemu to Wladimir) Czarzasty. Mocny to gracz w polskiej polityce i nieco porywisty. Kiedy przed laty toczyla sie w kraju dyskusja na temat wyborow korespondencyjnych, na przyklad takich, jakie sie wlasnie wtedy odbywaly w niemieckiej Bawarii, Czarzasty strasznie straszyl. Wedlug niego, ludziom w Polsce beda wysylane "koperty smierci". Po objeciu stanowiska w Sejmie, czlek ow nadzwyczaj chetnie zaczal grac role, w starodawnym jezyku polskim mowilo sie - zagonczyka. Obecny premier Don.Tusk w przeszlosci zdazyl uzyc wielu takich i  jak rekawiczki, odrzucic. Uzasadnia to uzywanie okreslenia "zjeby" a nie  "zagonczycy".

Czarzastemu przyszlo wydac opinie na temat przyznania Pokojowej Nagrody Nobla dla prezydenta Stanow Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Swoja negatywna opinie (mial do niej prawo) mogl sformulowac bezbarwnie, wrecz nudnie. Ale niegdys bardzo kudlaty, dzis lysawy, zdecydowal sie wyjsc z lasu. Wyostrzyl wypowiedz. Na swoje nieszczescie, choc w momencie uzycia narzadow glosowych wydawalo mu sie, ze rezultat bedzie calkiem przeciwny; wywolal burze, ktorej wagi analitycy polityczni w Polsce dzis jeszcze nie pojmuja.

Ambasador U.S.A., T.Rose, ktory z pochodzenia jest zydem i ma to tez swoje znaczenie, natychmiast zareagowal dosc ostro oglaszajac, ze zrywa wszelkie stosunki z Czarzastym. Uzyl slow: "Effective immediately", co oznacza, ze skutkiem natychmiastowym. Wcale nie musial reagowac, bo opinia Czarzastego nie  byla drastyczna. No i stalo sie, zdanie ambasadora, to zdanie wladz kraju, ktory reprezentuje. Marszalek Sejmu zostal odciety. Jezeli dodac do tego, ze Polska nie ma w Waszyngtonie swojego ambasadora, tylko kierownika placowki, nieszczesnego B.Klicha, to nie da sie uniknac konstatacji, ze stosunki pomiedzy wladzami Polski i wladzami zaprzyjaznionego mocarstwa sa popsute.

Afera Czarzastego ma dalszy ciag. Don z Sopotu odszczeknal amerykanskiemu ambasadorowi, jakby nie zauwazajc, ze dla nego samego sprawa ma charakter - powiedzialbym - cmentarny. Ten odpowiedzial krotko i dyplomatycznie. Tyle, ze dyplomatyczny byl tylko poczatek, reszta, zupelnie nie. Brzmialo to tak: "Szanowny Panie Premierze, zakladam, ze Twoja przemyslana i dobrze sformulowana wiadomoc zostala do mnie wyslana przez pomylke, poniewaz z pewnoscia miales na mysli, piszac do Marszalka Sejmu Wlodzimierza Czarzastego, ktorego NIKCZEMNE  [pokreslenie moje], lekcewazace i obrazliwe komentarze na temat prezydenta Trumpa mogly potencjalnie zaszkodzic Twojemu rzadowi". Rose poglaskal po glowce Dona, by z niego szydzic. Uzyl slowa "nikczemne", ktore pochodzi z polki slow bardzo ostrych.

Sa tacy, ktorzy uwazaja, ze Tusk sie przestraszyl. Tak czy inaczej, zadzialal automatyzm. Don rzucil w przestrzen publiczna sfore funkcjonariuszy gotowych na kazde zawolanie oraz niektorych politykow. Na przyklad ministra Zurka, ktory, jak wiadomo, nie jest najostrzejsza kredka w piorniku [lubie to okreslenie, szkoda, ze niebawem sie zleksykalizuje]. Zurek stanowczo oswiadczyl: "Polacy powinni dzisiaj stac murem za marszalkiem Sejmu, Wlodzimierzem Czarzastym". Wszyscy jak jeden maz? Teraz opinia publiczna czeka na akcje min. R.Sikorskiego, wszak to on robi na odcinku spraw zagranicznych. Jakos jest juz spozniony, choc chetnie w przeszlosci wypowiadal sie na tematy, na ktorych sie nie znal lub nie musial drzec geby. Cierpliwie czekamy na ten fragment spektaklu.

"Afera Czarzastego" jest wielkim prezentem dla PiS i zostanie on do maksimum wykorzystany. Skolnny bylby powiedziec, ze bedzie to samograjem. Lewica w Polsce stara sie maskowac. Do strawienia jest uczciwosc ludzi z partii Razem, tych, ktorzy staraja sie czerpac z Mlodego Marksa i klasycznej lewicy. Z kolei, Nowa Lewica, ktorej wspolprzewodzi Czarzasty, zmetniala w przyszlych z zachodu nowinkach obyczajowych. Zapomnieli o masach, wykletym ludzie, ktory ma powstac. Stali sie wyrazicielami mniejszosci. Zas ich korzenie wyrastaja z Wlodzimierza Lenina i sowieckiej Moskwy. Poki co, najdobitniej zdemaskowal towarzyszy prof. Przemyslaw Czarnek w wywiadzie w Programie 3 Polskiego Radia: "Slowa Wlodzimierza Czarzastego o Trumpie brzmialy jak SZCZEKACZKA ROSYJSKA [podkreslenie moje]. Nic innego nie mozna powiedziec. I w tym sensie on naraza Polske na niebezpieczenstwo".

Jak bardzo onacy publicysci w kraju bywaja pogubieni, swiadczy komentarz funka z Polityki, niegdys z Gazety Wyborczej, M. Danielaka. Swojemu tekstowi dal przydlugi tytul: "Ambasada USA zrywa stosunki z Czarzastym. O lepszym prezencie  nie mogl nawet marzyc". Zas w "haku" zapodal: "Dla Czarzastego i Nowej Lewicy to dar z nieba i polityczne zloto". Cytowanie funka z Polityki to wielka przyjemnosc. Na przyklad zapodal on, ze: "[...] w praktyce bunczuczne slowa Rose'a nie maja wiekszego znaczenia". Az trudno w to uwierzyc, ze czlek tak to sobie zmyslnie wykombinowal. Dalej, dolaczyl nieuchronnie PiS i prezydenta RP, dr Karola Nawrockiego. I na koniec, efektowna wydzielina z glowy Danielaka: "Wlodzimierz Czarzasty powinien zainwestowac w trzy butelki szampana i wyslac je z serdecznym podziekowaniem na Nowogrodzka, do Kancelarii Prezydenta i ambasady USA. Jest za co byc wdziecznym".

Sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze kombinacja Czarzastego polegac by miala na wykorzystaniu momentu i pobudzeniu swojego elektoratu, ktory podobno jest bardzo antyamerykanski, a antytrumpowski w szczegolnosci. Wedlug kalkulacji mialo przybyc Nowej Lewicy kilka procencikow.

Wole juz opinie dziennikarza, ktorego zdanie czesto sobie cenie. To red. Bartosz Rydlinski z "Interii'. Jest on przekonany, ze pod rzadami Czarzastego Lewica moze po prostu zniknac w ciagu kilku lat. 

Ciekawym momentem jest to, ze ambasadora Rose'a uwaza sie za "short fuse", czyli "krotki lont", zas Czarzasty oglosil: "[...] nie zmienie stanowiska w tych fundamentalnych dla Polek i Polakow sprawach".

Dlaczego Amerykanie uderzyli wlasnie teraz, bo sprawa Czarzastego jest tylko pretekstem? W koncu administracja prezydenta Trumpa przymierzala sie do tego od wielu miesiecy. Mysle, ze wyrok zapadl w momencie, kiedy rzad Dona podjal decyzje o duzym udziale w programie SAFE. Dla Trumpa, czlowieka businessu, rownalo sie to z odcieciem od wielu miliardow dolarow, gdyz SAFE wyklucza kupowanie uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych. Sa onacy, ktorzy ratuja sie argumentem, ze elektrownie atomowa w Polsce bedzie budowala firma amerykanska. Jednak wystarczy porownac sumy, to calkiem inna skala. Znaczenie moze miec rowniez to, ze niebawem premier Orban przegra w wyborach i Amerykanie straca swojego, obecnie  najbardziej oddanego sojusznika w Unii Europejskiej. Polska pod rzadami Prawicy moglaby byc mocnym przyczolkiem w tej slabnacej na znaczeniu organizacji coraz mniej suwerennych panstw.

 

2 komentarze

avatar użytkownika UPARTY

1. Jak tylko usłyszałem, że Amerykanie zwrócili się

personalnie do Czarzastego z prośba o poparcie kandydatury Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla to pomyślałem sobie, że to jest bardzo ważne. O ile pamiętam, nigdy do tej pory Marszałek Sejmu nie był przez nikogo z zagranicy o nic proszony.
Wszyscy obserwujący scenę polityczną w Polsce musieli być pewni, że Czarzasty odmówi Trumpowi. Tak więc Amerykanie chcieli wywołać awanturę i stworzyli sobie do niej pretekst.
Myślę, że jest to początek realizacji jakiegoś planu politycznego. Z niekłamanym żalem muszę przyznać, że tym razem znowu nie konsultowali oni ze mną założeń swojego planu, więc jestem skazany na domysły.
Analizę kontekstu całej sprawy zaczął bym od deklaracji Zełenskiego, Prezydenta Ukrainy, mówiącej o tym iż negocjacje z USA o gwarancjach bezpieczeństwa zakończyły się sukcesem.
Myślę też, że program SAFE, podobnie jak umowa MERCOSUR jest odpowiedzią Niemiec na te gwarancje. Przecież Niemcy nie mają żadnego poważnego potencjalnego zagrożenia dla siebie prócz Rosji. Tak więc ewentualne objęcie gwarancjami bezpieczeństwa również Polski doprowadziło by do sytuacji w której znaczenie militarne, a w konsekwencji i polityczne Niemiec oraz całej Unii Europejskiej spadło by praktycznie do zara. Znaleźli by się bowiem za amerykańskim murem obronnym przebiegającym przez Polskę i Ukrainę. W rezultacie kwestie bezpieczeństwa nie były by tematem rozmów ani z Amerykanami, ani tym bardziej z Rosjanami, więc Amerykanie nie musieli by w ogóle rozmawiać z Niemcami ani z Unią w sumie na żaden temat. Europa stała by się mało znaczącym politycznie półwyspem Azji. Tym samym imperialne ambicje Niemiec i elit europejskich stały by się groteską. Bo nie mając wpływu ma bezpieczeństwo światowe, nie mogąc brać udziału w żadnym realnym konflikcie, bo niby z kim, stali by się nikomu nie potrzebni.
Jeśli chodzi zaś o Węgry i Orbana, to nie należał on do grona sojuszników USA a raczej miał związki z Rosją, podobnie jak Serbia i Bułgaria.
Po Warszawie chodzą plotki, że trwają w tej chwili negocjacje amerykanów z PSL w sprawie, chyba trzeba powiedzieć łapówki dla tego środowiska, za porzucenie koalicji z Uśmiechniętymi. Jeżeli tylko Amerykanie będą zainteresowani zmianą rządu w Polsce, to ona nastąpi.
Środowisko Uśmiechniętych jest formacją postpeerelowską. Najlepszym moim zdaniem opis tego środowiska był zawarty w pewnej piosence z Kabaretu Starszych Panów zaczynającej się od słów "My jesteśmy tanie dranie/ dranie tanie niesłychanie".
Myślę też, że Hołownia ma chrapkę na stanowisko Premiera. Odbyć to się może tylko w drodze konstruktywnego wotum nieufności wobec Tuska ale wniosek taki musi być przegłosowany w Sejmie a takowe głosowanie musi zarządzić Marszałek Sejmu.
Trzeba więc znaleźć uzasadnienie do zmiany Marszałka na takiego, który nie będzie przeciwny zmianie premiera.
Oczywiście te powyższe dywagacje to czysto teoretyczny scenariusz, być może w ogóle nie związany z rzeczywistością. Ot, takie sobie bajanie starszego pana ale może też i coś jest na rzeczy.

uparty

avatar użytkownika Maryla

2. Sikorski w końcu zabrał głos


Sikorski w końcu zabrał głos w słów Rose'a! Dziwna wypowiedź. Wspomniał o... "jakiejś koordynacji z naszą opozycją"


Sikorski komentował w ten sposób podczas briefingu dla polskich mediów w Polskim Muzeum w Ameryce w Chicago napięcia dotyczące wypowiedzi amerykańskiego ambasadora o marszałku Sejmu Włodzimierzu Czarzastym.

Ja nie zamierzam się odnosić do tego, będąc w Stanach Zjednoczonych, rozważę to po powrocie do kraju. Natomiast, będę chciał wiedzieć na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją

— powiedział.Szef polskiej dyplomacji odmówił sprecyzowania, co miał na myśli mówiąc o możliwej koordynacji z opozycją.

Pytany o to, czy starania administracji Trumpa , by wpływać na politykę wewnętrzną w Polsce i innych krajach zagraża politycznemu konsensusowi na temat sojuszu z Ameryką, Sikorski odparł:

Rzeczywiście w przeszłości tak bywało, że wśród sojuszników nie ingerowaliśmy w procesy rywalizacji partyjnej w swoich krajach nawzajem i mnie się to bardziej podobało.

Wicepremier nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy decyzja marszałka Sejmu o odmowie poparcia wniosku o nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa była konsultowana z rządem. Oznajmił jedynie, że „jest zawsze do dyspozycji najwyższych władz państwowych, a więc i prezydenta i drugiej osoby w państwie, jaką jest marszałek”.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl