Uroczystość Chrystusa Króla

avatar użytkownika intix

      

 

 

 

Chrystus jest Królem wszechrzeczy, ponieważ jest Synem Bożym i Odkupicielem ludzkości. Jego nauka jest podstawą ładu w życiu ludzi. Dzięki jej spełnianiu może zaistnieć «królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju» (prefacja). Święto Chrystusa Króla, ustanowione przez papieża Piusa XI w 1925 roku, obchodzi się w ostatnią Niedzielę października, bezpośrednio przed uroczystością Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym, aby uwydatnić zjednoczenie się w Chrystusie trzech części Jego Królestwa: Kościoła walczącego, triumfującego i cierpiącego.
„ Panować będzie od morza do morza i od rzeki aż po krańce ziemi. I uwielbią go wszyscy królowie, wszystkie narody będą mu służyły ”
Graduał
(Źródło: Mszał Rzymski 1963)

"Ze światem, który nie chce uznać nad sobą rządów Boga i Jezusa Chrystusa, występuje do walki chrystianizm, ażeby zasady sprawiedliwości i miłości wprowadzić nie tylko do życia prywatnego, lecz i społecznego oraz politycznego; w Chrystusie należy szukać pomocy do zwalczania zła. Przypominanie tej prawdy ma na celu święto Chrystusa Króla. Obchodzi je Kościół w ostatnią niedzielę października, bezpośrednio przed dniem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym, by uwydatniło się zjednoczenie wokół Chrystusa trzech odłamów Kościoła: wojującego, tryumfującego, cierpiącego.
We Mszy modli się Kościół, aby wszystkie ludy, powaśnione między sobą wskutek grzechów, zjednoczyły się w uznaniu przesłodkiego panowania Syna Bożego (Modl.), który jako Baranek był zabity i godzien jest chwały najwyższej (Intronit.) Dogmatyczną podstawę majestatu Chrystusowego podaje Lekcja: Chrystus jako Bóg jest równy Bogu Ojcu we wszystkim, w stosunku do stworzeń jest ich przyczyną sprawczą i celem ostatecznym: Chrystus jako Człowiek jest głową Kościoła jednocząca wszystko w Bogu."

(MSZAŁ RZYMSKI wyd. II 1956r., Opactwo ŚŚ. Piotra i Pawła w Tyńcu.)

 

 

Na Uroczystość Chrystusa Króla – hymn z Laudesów:
Vexilla Christus inclyta

Zwycięski Chrystus sztandary
Rozwija sławne szeroko;
Narody! Hołdy swej wiary
Składajcie u Króla boku.

Zdobywcze czyni podboje
Nie siłą, strachem czy klęską,
Lecz krzyża znakiem i znojem
Miłości mocą zwycięską.

Szczęśliwe państwo prawdziwie,
Gdzie Chrystus Królem uznany,
Gdzie praw się strzeże troskliwie
Ludzkości z nieba nadanych.

Znikają walki domowe,
Społeczność pokój zasila,
Bezpieczne życie państwowe
Uśmiechem zgoda umila.

Małżeństwa trwają w wierności,
W czystości młodzież się chowa,
W przykazań świętej karności
Rozkwita cnota domowa.

Pragniemy Twojej światłości
Najsłodszy Królu i Boże,
Gdy pokój szczery zagości,
Niech świat Cię wielbi w pokorze.

Bądź wieczna chwała Synowi,
On ziemskich bereł jest Panem,
Z Nim razem – Ojcu, Duchowi
Niech hołdy będą oddane. Amen.

(Przełożył z łaciny Jan Archita)

 

 

KAZANIE
NA UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA

Chrystus-Król

"A Baranek ich zwycięży, iż jest Panem nad pany i Królem nad królami i którzy z Nim są wezwani, wybrani i wierni" (Apok. 17, 14).

       Obchodzimy dzisiaj Uroczystość Chrystusa Króla.

       Było to w roku 1925, kiedy papież Pius XI, idąc za popędem własnego serca i czyniąc zadość prośbom setek biskupów i milionów wiernych, uroczystym pismem czyli encykliką zaczynającą się od słów "Quas primas" z wyżyn tronu swojego jako Namiestnik Chrystusowy obwieścił światu i nakazał nowe święto Chrystusa Króla, które na wieczne czasy ma być obchodzone w ostatnią niedzielę października.

       "Będzie waszym obowiązkiem – tak pisze w owej encyklice Ojciec Święty do kapłanów całego świata – abyście lud pouczali o naturze, znaczeniu i ważności tego święta, by wierni prowadzili odtąd życie prawdziwie chrześcijańskie, godne wiernych i oddanych sług Boskiego Króla", więc zastanowimy się nad królewską godnością Pana naszego Jezusa Chrystusa i nad znaczeniem i ważnością uroczystości poświęconej Chrystusowi Królowi.

       Chrystus Królem naszym; ustanawiając święto Chrystusa Króla, miał Kościół Boży na uwadze królewską godność Chrystusową znaną nie od dziś, lecz od wieków. "Królowi wieków nieśmiertelnemu, cześć i chwała" (1). Pismo święte nazywa Boga Królem wieczności; "zanim góry stanęły i stworzona jest ziemia i okrąg jej, Ty jesteś, o Boże, od wieków i aż na wieki", mówi psalmista Pański (2).

       Ten, który stworzył niebo i ziemię, Bóg w Trójcy Przenajświętszej Jedyny, Ojciec, Syn i Duch Święty, który na ziemi stworzył ludy i narody a na tronach ich królów osadził, Królem jest i Panem królów i mocarzów tego świata; "błogosławiony jesteś, Panie, Boże ojców naszych i chwalebny i sławny i wywyższony na wieki... błogosławionyś jest na stolicy królestwa Swego i przenajchwalebniejszy i przenajwyższy na wieki" (3); więc: "błogosławcie aniołowie Pańscy Panu, błogosławcie niebiosa i wody, błogosławcie wszystkie moce, słońce i gwiazdy, błogosławcie noce i dni, światłości i ciemności, błogosławcie ziemia, góry i pagórki, morza i rzeki, ptaki i wszystkie bestie i bydło, błogosławcie synowie ludzcy Panu, chwalcie a wywyższajcie Go na wieki" (4), "bo królestwo Jego królestwo wieczne i władza Jego na wieki" (5).

       Tak opiewa prorok Daniel królewski majestat Pana nad pany, Króla nad króle, Tego, który wszystko stworzył, wszystkim rządzi, w którego ręku losy narodów, zlewy potopów, groza pożarów, burz i orkanów nawałność.

       A oto królewski Syn królewskiego Ojca, druga Osoba w Bóstwie, odwieczny i wszechmocny, zrodzony od wieków, równy Ojcu w świętości, władzy i chwale, ma opuścić niebo, by jako Mesjasz i przyobiecany Odkupiciel przyjść na świat i w ciele ludzkim jako Bóg-Człowiek w jednej i to Boskiej osobie objąć panowanie nad upadłą ludzkością, z Bogiem ją pojednać i założyć królestwo Boże na ziemi.

       Tego Mesjasza oczekują ludy i proroki przez cztery tysiące lat a oczekują Go jako Pana nad pany, jako Króla, który nowe królestwo zbudować ma na ziemi; nie wiedzą, jakie to będzie królestwo, lecz widząc w duchu proroczym Jego majestat królewski, opisują Jego tron, wielbią Go i chwalą, tęsknią za Nim jako za Królem królów, Panem panujących, Księciem pokoju.

       Niezliczone są miejsca Pisma św. Starego Zakonu, które mówią nam o królewskiej godności oczekiwanego Mesjasza: "wzbudzę stolicę królestwa twego, jakom obiecał Dawidowi, Ojcu twemu, mówiąc, nie będzie odjęty z pokolenia twego mąż, któryby był księciem nad Izraelem" (6); "i będzie wierny dom twój i królestwo twe aż na wieki przed obliczem twym i stolica twoja będzie trwała zawsze" (7); "a Dawidowi i potomkom jego i domowi i stolicy jego niech będzie pokój aż na wieki od Pana" (8); "niech będzie Pan, Bóg twój błogosławiony, któremuś się podobał i posadził cię na stolicy Izraelskiej, przeto, że Pan umiłował Izraela na wieki i postanowił cię królem, abyś czynił sąd i sprawiedliwość" (9); "i postawił stolicę Jego nad stolicę królów" (10); tak księgi królewskie opisują królewskie pochodzenie i królewską władzę przyszłego Mesjasza, króla.

       A psalmista Pański w duchu proroczym tak opiewa godność królewską oczekiwanego Zbawcy: "i osadzę na wiek wieków potomność jego a stolicę jego jako dni niebieskie a będzie jako słońce przed mymi oczyma, jak pełny księżyc na wieki i świadek wierny na niebie" (11); "i będzie na wieki utwierdzona" (12); a Jeremiasz prorok mówi: "i postawię stolicę Jego nad stolicami królów" (13).

       A oto kończą się dni Starego Zakonu; Słowo Ciałem się staje i zamieszkuje między nami; wypełniają się proroctwa; z królewskiego rodu Dawida rodzi się Mesjasz, Król; królowie ze wschodu witają w Nim Króla; jako Królowi składają w ofierze mirrę, kadzidło i złoto, nazwa Jego Chrystus, pomazaniec; namaszczony jako Król, wyposażony w królewską władzę, by rządził ludem swym, stanowił nowe prawa, nowy zakon, by nowe założył królestwo.

       Chrystus Królem; nie tylko jako Bóg, ale jako człowiek; "będzie królował w domu Jakubowym na wieki a królestwu Jego nie będzie końca" (14); "dana mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi" (15); dał Mu ją Ojciec Przedwieczny, "jako mnie posłał Ojciec, tak ja posyłam was".

       I obejmuje królestwo swoje na ziemi; włada sercami tysięcy, milionów; kruszy moc czartowską, wyzwala ludzkość z niewoli szatana i grzechów, swoją krwią serdeczną odkupuje ją; tron swój stawia ponad trony mocarzów tego świata, panuje nad narodami i ich królami; czy chcą, czy nie chcą, czy Go uznają czy nie uznają, On Królem i Panem ich w czasie i wieczności.

       Lecz królestwo Jego nie jest z tego świata; nie ziemskie przyszedł zbudować królestwo, lecz królestwo Boże, królestwo ducha, prawdy, światła i miłości.

       Zapytany przez Piłata: "tyś jest król?", odpowiada: "ty mówisz, że ja jestem królem; ja się na to urodziłem i na to przyszedłem na ten świat, abym świadectwo dał prawdzie" (16), lecz "królestwo moje nie jest z tego świata" (17).

       Przez trzy lata chodzi z uczniami swymi po ziemi świętej i naucza, na czym polega to królestwo Jego, które nie jest z tego świata; uczy, że królestwo Jego zbudowane jest na sprawiedliwości, na prawdzie i na miłości; naucza, że królestwo Jego oparte jest na ofierze, umartwieniu i cierpieniu; uczy, że królestwo Jego, które zaczyna się na ziemi a kończy się w niebiesiech to pokora, cichość, czystość, ubóstwo i miłosierdzie.

       O istocie królestwa swego poucza nas w kazaniu na górze; mówi, którzy są błogosławieni tj. którzy należą do królestwa Jego.

       Zrozumieli uczniowie i żydzi, na czym polega Jego królestwo; w przeddzień męki Jego, gdy wkracza do Jerozolimy jako Król, królewską oddają Mu cześć; tysiączne tłumy w triumfie wprowadzają swego Króla; ścielą gałęzie palmowe i szaty swoje pod stopy Jego i wołają: "Hosanna, błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, król Izraelski" (18).

       W kilka dni później stawiają Mu tron; na wzgórzu, za miastem, na wyżynach Golgoty, tron hańby i poniżenia w oczach świata, tron chwały i wywyższenia w oczach Bożych i w królestwie niebieskim, krzyż; na nim napis "Jezus Nazareński, król żydowski" i z wyżyn tego tronu, rozwierając szeroko ramiona, obejmuje królestwo swe nad światem, nad sercami milionów, nad ludami i narodami świata.

       Chrystus Król; "Królowi wieków nieśmiertelnemu, cześć i chwała" (19).

       Każde królestwo ma swój kodeks prawny, swoje ustawodawstwo, na którym się opiera, którym się rządzi; podstawą prawa królestwa Chrystusowego to miłość; miłość Boga i bliźniego; będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, ze wszystkich sił swoich a bliźniego jak siebie samego; na tych dwóch przykazaniach zawisł cały zakon Chrystusowy.

       Gdy Chrystus Król z wyżyn tronu swego na Golgocie obejmował swe panowanie nad światem i narodami, obejmował je wśród głuchego pomruku tłumu, który dyszał niezadowoleniem, bluźnierstwem i nienawiścią ku swemu królowi.

       I oto fale nienawiści i niezadowolenia idą poprzez wieki; kodeks Chrystusowy, przyjęty przez wiernych poddanych Chrystusa-Króla, dla wielu jest przedmiotem zgorszenia, bluźnierstwa i nienawiści; bo świat innym chce się rządzić kodeksem, innym prawem, prawem pychy, swawoli, nadużywania wolności; prawo Chrystusowe krępuje go, nakłada więzy pożądliwościom, zmusza do pokory i wstrzemięźliwości, ścieśnia szeroką drogę uciech i radości.

       Królestwu Chrystusowemu przeciwstawia się królestwo szatana, królestwo tego świata. Walka podjęta u stóp tronu Chrystusowego, u stóp Krzyża, walka prawdy z kłamstwem, szczerości z obłudą, światła z ciemnością, niewiary z wiarą wre poprzez wieki a w czasach naszych doszła do zenitu.

       Chciano by zedrzeć Chrystusowi-Królowi płaszcz królewski, chciano by Mu odmówić prawa rządzenia narodami, prawa rządzenia życiem publicznym jednostek i narodów; Chrystusa-Króla chciano by zamknąć w ciasnych zakamarkach serc jednostek, chciano by Go usunąć od prawodawstwa publicznego, od rządów i od władzy.

       Oto, jak mówi Papież we wspomnianej na wstępie encyklice, zaraźliwa choroba dzisiejszego czasu, wprowadzenie pogaństwa do życia publicznego i prywatnego, tak zwany laicyzm; zbrodnia ta, jak ją nazywa Ojciec Święty, nie dojrzała w jednym dniu; od szeregu lat wylęgiwała się w łonie społeczeństw.

       Rozpoczęto najpierw zaprzeczać Chrystusowi-Królowi władzy nad narodami; Kościołowi odmówiono prawa nauczania, zapomniano, co powiedział Chrystus Pan: "idźcie i nauczajcie wszystkie narody"; zabroniono mu następnie wydawać prawa i przepisy, które kierują narody ku wiecznemu szczęściu; zaczęto traktować religię Chrystusową na równi z heretyckimi i bluźnierczymi wyznaniami, które uznano za równe objawianej nauce Chrystusa-Króla.

       Wreszcie poddano religię katolicką pod władzę świecką i wydano ją prawie że na swawolę naczelników państw i urzędników; posunięto się nawet tak daleko, że na miejsce religii Boskiej zaczęto głosić religię natury opartą tylko na naturalnym uczuciu a nie brakło nawet narodów, które uznały, że mogą się zupełnie obyć bez Boga i tak zatraciły już zupełnie religię, zapomniały o Bogu, o Chrystusie-Królu narodów i państw; tak mniej więcej obrazuje Ojciec Święty smutny stan czasów dzisiejszych.

       Zapomniano o słowach proroka Izajasza, który opisując majestat i władzę Mesjasza-Króla, mówi: "Pan sędzią naszym, Pan zakonodawcą naszym, Pan Królem naszym, On nas zbawi" (20).

       Władza Chrystusa-Króla to władza zakonodawcza; na Jego zakonie opierać winny państwa i narody swoje zakony i prawo, swoje kodeksy prawne; państwa, które na innych podstawach opierają swe prawa, same podkopują fundamenty swego bytu, bo jedno jest prawo, na którym na wieki opierać mogą państwa swój byt, prawo Chrystusowe, bo Jego królestwo wieczne jest i wszyscy królowie służyć Mu będą i słuchać Go będą, mówi Daniel prorok.

       Chrystus-Król zakonodawcą, Chrystus-Król sędzią; "bo Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszystek sąd dał Synowi" (21); i przyjdzie dzień sądu, a wtedy "ujrzą Syna człowieczego przychodzącego z mocą wielką i z majestatem" (22); wtedy objawi się majestat królewski Chrystusa-Króla w całej pełni i sądzić będzie nas nie tylko z naszego życia prywatnego, lecz sądzić będzie narody i państwa; sąd sprawować będzie nad rządami i sądami królów i wodzów narodów; szczęśliwy wtenczas będzie naród, który się rządził według praw Chrystusa-Króla i według Jego sądów sprawował sądy swoje.

       Ten Majestat królewski, tę władzę nieograniczoną Chrystusa-Króla nad narodami ma nam stawić przed oczy dzisiejsza uroczystość; ma ona być potężnym protestem przeciwko bezwyznaniowości dzisiejszych państw i przeciwko odchrześcijanianiu życia publicznego; ma być wstępem do nowej epoki dziejów Kościoła i ludzkości.

       Ma trafić do serca szerokich mas, ma wpaść w oczy wszystkim wiernym i ma stać się dla nich katechizmem i drogowskazem życia; ma położyć kres strasznej zarazie społecznej i politycznej, swawoli i bezbożności czasów obecnych, ma być zapoczątkowaniem nowego życia, sprawiedliwej wolności, porządku, ładu, zgody, pokoju a przede wszystkim miłości.

       Uroczystość dzisiejsza ma w Chrystusie-Królu łączyć ludy i narody węzłem wspólnej miłości i pokoju; ma obudzić uczucie, że ludy i narody stanowią w dziedzinie ducha jedną rodzinę, jedno państwo Boże i Chrystusowe.

       Niech więc nad narodami powiewa jeden sztandar, sztandar Chrystusowy, niech nad narodami panuje jeden Król, Chrystus, któremu cześć i chwała na wieki.

       Więc chwyćmy dziś w czyste a silne dłonie sztandar Chrystusa-Króla i nieśmy go we wielkim, manifestacyjnym, publicznym pochodzie mimo pomruku nienawiści wrogów Chrystusowych poprzez ulice naszych miast i siół; niech wrogowie nasi widzą nas zorganizowanych i przekonanych.

       Niech potężnie biją dzwony, niech brzmią trąby, niech jarzą się świece a dumnie niech idą w pochodzie sztandary katolickie a z piersi tysięcy jak grzmot gromów niech bije pod strop nieba wielka wspaniała pieśń: My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!". Amen.

–––––––––––

X. Ignacy Czechowski, Dyrektor Misyj, Krótkie kazania na niedziele i święta całego roku. Poznań 1930. NAKŁADEM AUTORA. SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI ŚW. WOJCIECHA, ss. 572-582. (a)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

Przypisy:
(1) I Tym. 1, 17.
(2) Ps. 89, 2.
(3) Dan. 3, 52. 54.
(4) Dan. 3.
(5) Dan. 3, 100.
(6) II Paral. 7, 18.
(7) II Sam. 7, 16.
(8) I Król. 2, 33.
(9) I Król. 10, 9.
(10) II Król. 25, 28.
(11) Ps. 88, 30. 38.
(12) Przysł. 29, 14.
(13) Jer. 52, 32.
(14) Łk. 1, 32-33.
(15) Mt. 28, 18.
(16) Jan 18, 37.
(17) Jan 18, 36.
(18) Jan 12, 13.
(19) I Tym. 1, 17.
(20) Iz. 33, 22.
(21) Jan 5, 22.
(22) Łk. 21, 27.
(...)
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

 

 


CHRISTUS VINCIT! CHRISTUS REGNAT! CHRISTUS IMPERAT!

NA UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA


Wersja AUDIO:

-01-
Hymn z Laudesów
Vexilla Christus inclyta


-02-
CHRYSTUS KRÓL

-03-
Królestwo Chrystusa

 

Do własnej lektury:
CHRZEŚCIJAŃSKA FILOZOFIA ŻYCIA
O. Tilman Pesch SI
Królestwo Chrystusa

 

 

 

(Link źródłowy obrazu)



Modlimy się do Najświętszego Serca Pana Jezusa


 

 

 

 

.

Pius XI, Encyklika „Quas primas”

 

 

 

Ku czci Jezusa Chrystusa Króla

Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!

 

 

 

-----------------------------------

Aktualizacja wpisu:29.10.2017

.

19 komentarzy

avatar użytkownika intix

1. Nieszpory na Święto Chrystusa Króla:

TRADYCYJNA WERSJA:
Hymn:

1. Ciebie Księciem wszystkich wieków,
Ciebie, Chryste, Królem ludów
Ciebie myśli i serc naszych
Panem władnym wyznawamy.

2. Tłum przewrotny ciągle woła:
Chrystus niech nam nie panuje!
My z radością uznajemy,
Żeś jest wielkim Królem świata.

3. Chryste, coś pokoju Dawcą,
Podbij serca buntownicze!
Co zbłąkane, swą miłością
Do owczarni jednej przywiedź.

4. Po Toś chciał na drzewie wisieć
I wyciągnąć swe ramiona,
Dać przebite włócznią ostrą
Serce ogniem gorejące.

5. Po to kryjesz się w ołtarzach
Pod postacią wina, chleba,
Zlewasz dzieciom swym zbawienie
Z przebitego boku swego.

6. Niech Ci wodze wszystkich ludów
Cześć publicznie oddawają,
Niech czczą mistrze i sędziowie,
Niech Cię uzna prawo, sztuka.

7. Króle władzą niech się chlubią,
Jeśli Tobie są poddani,
Poddaj pod swą władzę słodką
Kraj i domy z mieszkańcami.

8. Chwała niech Ci będzie Jezu,
Który masz władanie światem,
Wespół z Ojcem, Duchem Świętym,
Poprzez wieki nieskończone. Amen.

(Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych, Opactwo ŚŚ. Piotra i Pawła w Tyńcu, 1956 r.)
Za: http://jednoczmysie.pl/wybor-usunietych-i-spreparowanych-modlitw-od-1959-r/


avatar użytkownika Maryla

2. Christus Vincit, Christus Regnat, Christus Imperat

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika intix

3. Chcemy, aby Chrystus nad nami królował!

Dominikanin z Avrillé - Kazanie na święto Chrystusa Króla wygłoszone 26 X 2008 r.

Chcemy, aby Chrystus nad nami królował!

Gdy Pan Jezus po raz ostatni przekraczał bramy Jerozolimy, wiedząc, że kilka dni później zostanie odrzucony przez Żydów i ukrzyżowany, opowiedział swym uczniom przypowieść pełną znaczeń i zatrważających prawd.

Pewien człowiek szlachetnego rodu – mówił – wybrał się w daleką krainę aby otrzymać dla siebie królestwo i powrócić. I zwoławszy dziesięciu sług swoich dał im dziesięć grzywien i rzekł: Handlujcie, aż powrócę. A obywatele jego mieli go w nienawiści i wyprawili za nim poselstwo mówiąc: Nie chcemy, aby ten królował nad nami” (Łk, 19, 12–14).

Żydzi rozumieli bardzo dobrze ten rodzaj przypowieści, gdyż w tamtych czasach zarówno w Palestynie, jak i w innych ziemiach Cesarstwa Rzymskiego ci, którzy posiadali zwierzchnictwo nad rozmaitymi prowincjami, musieli udawać się do Rzymu, aby uzyskać od cesarza potwierdzenie swej władzy. A jeśli obywatele danej prowincji nie chcieli, by ktoś został ich królem, posyłali do Rzymu własną delegację, która próbowała wpłynąć na decyzję cesarza. Tak więc przypowieść Zbawiciela jest oparta o sytuacje wzięte prosto z życia.

Pan Jezus kontynuuje swą przypowieść, opowiadając, jak ów wielmoża po powrocie do domu wzywa do siebie swe sługi, by zobaczyć, ile zarobili na dziesięciu grzywnach, jakie im pozostawił; co jednak szczególnie nas interesuje, na samym końcu wypowiada znamienne słowa: „Nieprzyjaciół zaś moich, tych, którzy nie chcieli, abym królował nad nimi, przywiedźcie tu i zabijcie przede mną” (Łk 19, 27).

Ta straszliwa przypowieść wypełniła się co do słowa – jak to się musiało stać, gdyż opowiedział ją sam Syn Boży – w roku Pańskim 70, gdy przybył Tytus na czele rzymskich legionów i zniszczył Jerozolimę, skazując na śmierć przez ukrzyżowanie tysiące Żydów, ponieważ odważyli się wzniecić bunt przeciwko Cesarstwu Rzymskiemu. Jednak prawdziwym powodem tej przerażającej masakry i zburzenia Jerozolimy nie był bunt Żydów wobec Rzymu, ale raczej – jak zapowiedział bardzo wyraźnie w swej przypowieści Zbawiciel – odmowa przyjęcia Chrystusa jako swego Króla. Żydzi, podobnie jak nienawistni ludzie z przypowieści, powiedzieli: „Nie chcemy, aby ten królował nad nami”. Chrystus naprawdę udał się do odległego kraju, by otrzymać dla siebie królestwo – wstąpił do nieba, by zasiąść po prawicy Ojca, jednak Żydzi nadal uparcie odmawiali uznania Go za swego Króla: wtedy, gdy Apostołowie głosili im zmartwychwstanie Jezusa, którego oni ukrzyżowali, gdy pokazywali im pusty grób i gdy czynili niezliczone cuda na potwierdzenie swej prawdomówności.

Owi Żydzi o zatwardziałych sercach przekupili żołnierzy rzymskich, którzy strzegli grobu, nakłonili ich do kłamstwa i zeznania, że to Apostołowie wykradli z grobu ciało Jezusowe, gdy oni spali, a kiedy Apostołowie czynili cuda – starali się wtrącić ich do więzienia. Gdy anioł w cudowny sposób oswobodził ich z okowów, byli gotowi nawet ich zabić – i już wkrótce rzeczywiście do tego się posunęli, kamienując diakona, św. Szczepana, i ścinając św. Jakuba Apostoła, a pozostałych chrześcijan zmuszając do opuszczenia Jerozolimy.

Ostatecznie jednak, jak to zapowiedział Pan Jezus, ci Jego wrogowie, którzy odmówili uznania Go za Króla, zostali pozabijani przez Rzymian, ich miasto zostało obrócone w gruzy, również ich drogocenna świątynia uległa zniszczeniu – jak przepowiedział Chrystus, nie pozostał z niej kamień na kamieniu.

Dzisiaj obchodzimy uroczystość Chrystusa Króla. Święto to zostało ustanowione przez Piusa XI ponad 80 lat temu, w 1925 r., w czasach, gdy narody, które do tej pory były katolickie, które dotąd oficjalnie uznawały Chrystusa za Króla w swych konstytucjach i systemach prawnych, zdecydowały się na apostazję i zmianę swych praw w taki sposób, by Chrystusa zdetronizować. Zaczęły mówić, jak owi ludzie w przypowieści: „Nie chcemy, aby ten królował nad nami”.

Proces apostazji narodów rozpoczął się w istocie o wiele wcześniej, w XVIII wieku, a rozpędu nabrał zwłaszcza w rezultacie rewolucji francuskiej, która jako fundament życia społecznego proklamowała zamiast przykazań Bożych – prawa człowieka (...).

Wszystkich uczy się dziś, że rozdział Kościoła od państwa jest czymś dobrym, jest to jednak całkowita nieprawda, jest to sytuacja bardzo zła, ponieważ w rzeczywistości oznacza to: „Nie chcemy, aby ten królował nad nami”. Chrystus nie będzie Królem w naszym kraju, państwo jest suwerenne i niezależne, obywatele mogą swobodnie uchwalać swe własne prawa niezależnie od Chrystusa i Jego praw: na tym właśnie polega demokracja. (...) „Nie chcemy, aby ten królował nad nami”.

Wielka fala apostazji i demokratyzacji zalała Europę w XIX wieku i osiągnęła apogeum po koniec I wojny światowej wraz z upadkiem cesarstwa Austro­Węgier i zniknięciem z mapy ostatniej wielkiej monarchii katolickiej. To w takim właśnie klimacie i w takich okolicznościach Pius XI ustanowił dzisiejsze święto, aby przypomnieć ludziom – a przynajmniej katolikom – że to, co obecnie stało się zwykłym porządkiem (czy raczej nieporządkiem) rzeczy, nie jest bynajmniej czymś normalnym i że nowy system polityczny zaprowadzony na całym świecie przez tzw. demokrację ostatecznie musi zawieść.

Papież przypomniał, że system ten jest odpowiedzialny za straszliwe cierpienia ponoszone przez świat od momentu, gdy zaczął on podążać w tym właśnie kierunku, zwłaszcza podczas I wojny światowej, która właśnie dobiegła końca, a która przyniosła więcej śmierci i zniszczeń niż wszystkie poprzednie wojny w historii. Dlatego na samym początku encykliki Quas primas, ustanawiającej święto Chrystusa Króla, napisał: „(...) wylew zła dlatego nawiedził świat cały, gdyż bardzo wielu usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego; lecz także wskazaliśmy, że nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.

Była to odważna, lecz – niestety! – nieskuteczna próba powstrzymania świata od bezmyślnego podążania ku katastrofie, jednak ten ostatni krzyk ostrzegawczy został zlekceważony. Został zlekceważony nawet w samym Kościele, gdyż coraz więcej ludzi przynależących do stowarzyszeń, w których niepodzielnie panowały idee liberalne, zajmowało w Kościele wysokie stanowiska, a ostatecznie podczas II Soboru Watykańskiego idee te proklamowano jako „oficjalne” nauczanie Kościoła.

Począwszy od tego momentu to właśnie Rzym, dzisiejsi hierarchowie, narzucali tę nową doktrynę państwom, które tego jeszcze nie uczyniły, zmuszając je do zmiany prawa i konstytucji w taki sposób, by religia katolicka nie była już oficjalną religią państwa, by Chrystus nie był już Królem. Czyniono tak zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, ponieważ nadal było tam wiele państw katolickich. To właśnie hierarchowie Kościoła zmusili te kraje do zmiany konstytucji (...).

Co do samego święta Chrystusa Króla, ludzie ci nie znieśli go wprost, zmienili raczej jego znaczenie, przesuwając na sam koniec roku liturgicznego. Zmiana ta oznacza, że panowanie Chrystusa jest czymś, co ma się dokonać dopiero na końcu czasów, nie ma On panować teraz, ale dopiero wówczas, gdy nadejdzie koniec tego świata. Usunięto również pewne części ułożonego przez Piusa XI oficjum brewiarzowego przypadającego na to święto, a zwłaszcza jedną zwrotkę hymnu nieszpornego, w której był wyrażony jasny motyw zaprowadzenia tej uroczystości. Zwrotka ta mówi:

    Czerń niecna berła Ci przeczy,
    Odmawia władzy nad krajem;
    My Ciebie kornie wszechrzeczy
    Najwyższym Królem uznajem.


Usunięcie tej zwrotki przez Kościół posoborowy na straszliwą wymowę, o czym bardzo często mówił abp Lefebvre, gdyż oznacza to w istocie, że sam Kościół – lub raczej ludzie, którzy go opanowali – nie chcą już głosić, iż Chrystus jest najwyższym Królem, że przyłączyli się do nikczemnego tłumu krzyczącego: „Nie chcemy, by Chrystus panował”.

Żyjemy w dziwnych, bardzo dziwnych czasach. Wszyscy mają tego świadomość, a przebijające się coraz powszechniej oznaki niepokoju skrywają tkwiący głęboko strach. Prawda, o której pisał Pius XI, staje się coraz wyraźniejsza: „(...) na­dzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.

Narzekamy na problemy ekonomiczne, na degenerację „ukochanego systemu demokratycznego”, widoczną, gdy podczas każdych kolejnych wyborów przedstawia nam się kandydatów coraz bardziej niemoralnych i perwersyjnych, lamentujemy z powodu praw, jakie chcą oni wprowadzać, legalizujących już nie tylko zabijanie dzieci w łonach matek, ale i jawne dzieciobójstwo, „małżeństwa” homoseksualne etc. Ile jeszcze czasu musi minąć, jak nisko musimy się stoczyć, zanim ludzie zaczną uświadamiać sobie, że prawdziwy problem, problem fundamentalny polega na tym, że – jak mówi Pius XI – narody „wyrzekają się i nie chcą uznać panowania naszego Zbawiciela”?

Oczywiście mamy aborcję, oczywiście mamy dzieciobójstwo, oczywiście mamy „małżeństwa” homoseksualne i bez wątpienia czekają nas w przyszłości jeszcze gorsze rzeczy, ponieważ nic nie może powstrzymać tego procesu. Jeśli odrzucamy władzę Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa, jeśli upieramy się przy demokracji i pozwalamy ludziom samodzielnie decydować, jakie mają mieć prawa, a jakich nie – w jaki sposób można ich powstrzymać od robienia wszystkich tych przerażających rzeczy, jaka władza ma to uczynić? Odrzuciliście jedyną prawomocną władzę, chcieliście wolności – macie ją więc i nie narzekajcie!

Pamiętajmy jednak o jednym: o owej przypowieści, którą Pan Jezus opowiedział swym uczniom i która została zapisana na kartach Ewangelii, by stanowiła przestrogę dla wszystkich narodów aż do końca świata. Ci, którzy mówią: „Nie chcemy, aby ten królował nad nami”, nie unikną kary. Król powie im to, co powiedział w przypowieści: „Nieprzyjaciół zaś moich, tych, którzy nie chcieli, abym królował nad nimi, przywiedźcie tu i zabijcie przede mną”. Sam Zbawiciel wypowiedział te słowa i uczynił to z rozmysłem. Sprawił też, że spełniły się na narodzie żydowskim, który odrzucił Jego panowanie – niechybnie spełni je również na tych narodach, które dziś czynią to samo. Jak śpiewamy w jednej z antyfon w dzisiejszej jutrzni słowami proroka Izajasza: „Naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, i poganie zostaną całkiem wygładzeni”.

Co do nas jednak, Drodzy Bracia, „my Ciebie kornie wszechrzeczy najwyższym Królem uznajem”.

Nie lękajmy się więc jak ci, którzy w tych niebezpiecznych czasach z rosnącym przerażeniem patrzą w przyszłość, gdyż my chcemy uznać Chrystusa za naszego Króla, chcemy, by panował w naszych duszach i w naszych rodzinach, a gdyby to od nas zależało, również w naszych państwach. Udowodnijmy Mu to przez nasze postępowanie, przez nasze posłuszeństwo Jego prawom, przez praktykowanie naszej wiary, w każdą niedzielę, w każdy dzień tygodnia, w całym naszym codziennym życiu. Wielu ludzi żyje dziś w strachu, niektórzy są kuszeni, by wpaść w rozpacz, a nawet zaczynają snuć najbardziej szalone wizje przyszłości. Jeśli jednak jesteśmy posłuszni Chrystusowi i Jego prawom, jeśli mówimy Mu: „Chcemy, byś nad nami panował”, nie musimy się obawiać kary, która spadnie na innych, ponieważ odmówi uznania Jego władzy. Chrystus zatroszczy się o nas właśnie dlatego, że jest wszechmocnym Panem, Królem całego wszechświata. Nie mamy się czego bać.

Jak zapewne wiecie, w tym tygodniu odbywa się wielka pielgrzymka tradycyjnych katolików do Lourdes, dla uczczenia 150. rocznicy objawień Matki Bożej w tym miejscu. Oczekuje się udziału 20 tysięcy osób, w tym czterech biskupów konsekrowanych przez abp. Lefebvre’a, kapłanów oraz seminarzystów z całego świata. Gromadzą się oni wszyscy w sanktuarium w Lourdes, by świętować uroczystość Chrystusa Króla. Łączmy się z nimi w duchu i módlmy do Matki Bożej, by królestwo Jej Syna mogło się urzeczywistnić w naszych duszach, w naszych rodzinach i w naszych krajach. Jak mówi św. Ludwik Grignion de Montfort: „Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł Jezus Chrystus na świat i przez Nią też chce w świecie panować”.

To Ona jako pierwsza woła do swego Syna: „Ty jesteś najwyższym Królem” i przewodzi chórowi tych wszystkich, którzy nadal pragną, by Chrystus panował. Przyłączmy się do tego chóru w proklamowaniu Chrystusa Królem – a wówczas naprawdę nie musimy się niczego obawiać. Amen. Ω

Kazanie na święto Chrystusa Króla wygłoszone 26 X 2008 r. Tekst za „Catholic Family News” z października 2009 r. Tłumaczył Tomasz Maszczyk.

Zawsze wierni nr 12/2009 (127)

avatar użytkownika intix

4. Dlaczego...

Dlaczego moderniści przesunęli

Święto Chrystusa Króla?

Ks. Kevin Vaillancourt


Nie tak dawno temu, gdy w ostatnią niedzielę Roku Liturgicznego przygotowywałem się do odprawienia Mszy dla kilku rodzin w pewnej "misyjnej" kaplicy miało miejsce interesujące zdarzenie. Gdy przygotowywałem ołtarz do Mszy, jeden z przebywających tam mężczyzn zapytał mnie: "Ojcze, czy będzie Ksiądz odprawiał Mszę na uroczystość Chrystusa Króla, czy Mszę Ostatniej Niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego?". Było to słuszne pytanie. Znałem kilkoro z obecnych tam osób, ale nie wszystkich i być może niektórym z nich przyszło na myśl, że odprawiam Msze według Indultu Ecclesia Dei (czego nie robię i jeden z powodów dla których tego nie robię stanie się wkrótce całkiem oczywisty). Zapewniłem pytającego, że będzie to Msza na Ostatnią Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego, z czego wydał się on być zadowolonym.

Powodem powstania tego pytania jest to, że w nowym kościele, cykl liturgiczny kończy się liturgią święta Chrystusa Króla i wszelkie odniesienie do Ostatniej Niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego zostało wyeliminowane. Jest to normalne dla tych, którzy przestrzegają "zrewidowanego" liturgicznego kalendarza i uczęszczają na Novus Ordo Missae. Istnieje pewna liczba katolików, nadal związanych z Neokościołem, którzy uczęszczają na łacińską Mszę odprawianą przez księdza, posiadającego pozwolenie na jej odprawianie (na mocy Indultu Ecclesia Dei) używając zrewidowanego w 1962 roku rzymskiego Mszału. Msza, w której oni uczestniczą w ostatnią niedzielę Roku Kościelnego jest (i jest to bardziej niż prawdopodobne) Mszą Ostatniej Niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego, gdyż w ostatnią niedzielę października obchodzili już Święto Chrystusa Króla. Zauważcie, że jesteście świadkami następującej sytuacji: Ci sami ludzie, pod tym samym sztandarem posłuszeństwa stosują dwa odmienne kalendarze liturgiczne. Nic dziwnego, że Kościół utracił Swój wpływ we współczesnym świecie – sami katoliccy wierni są podzieleni w sprawie kultu oraz co do praktycznej wiary z niego wynikającej. Musi być to szczególnie uciążliwe dla indultowców (tj. tych, którzy regularnie uczęszczają na "Indultową" Mszę), ponieważ muszą zastanawiać się, jaki kalendarz stosować każdego dnia: czy ten z Mszału 1962 roku, czy może ten wydany przez współczesny Rzym? Czy przestrzeganie jednych przepisów jest "bardziej katolickie" niż stosowanie się do tych drugich? I co istotniejsze, czy powinni obchodzić uroczystość Chrystusa Króla dwa razy do roku? Ach,  ale trochę odszedłem od mojego tematu.

Kiedy modernistom udało się pod koniec lat sześćdziesiątych "postawić na głowie" codzienne życie katolików przez okaleczenie liturgicznego kalendarza, wysunęli propozycję zmiany daty obchodów wielu tradycyjnych świąt z ich honorowych, utrwalonych przez wieki dni (lub, w kilku przypadkach ustalonych stosunkowo niedawno) na jakieś inne dni roku według ich własnego wyboru. To nie tylko zmieniło sposób, w jaki katolicy oddawali cześć i modlili się przez wieki (nowy kalendarz dla nowego kościoła), ale także rozwinęło w nich nowego duszpasterskiego ducha, skłaniając ich do myślenia i modlenia się w sposób odmienny od tego jak katolicy czynili to przez stulecia. Ta druga uwaga ma szczególnie doniosłe znaczenie dla moich rozważań o zmianie daty obchodów uroczystości Chrystusa Króla.

Liturgiczny duch święta Chrystusa Króla

Niewątpliwym faktem pozostaje to, że Jezus Chrystus zawsze był czczony w Kościele jako Król oraz że posiada ten tytuł na mocy prawa, dziedzictwa i zasługi. W Nowym Testamencie, od Zwiastowania aż do Jego śmierci na Krzyżu, słowo król jest bezpośrednio powiązane z życiem i posłannictwem naszego ukochanego Zbawiciela. Aż do czasów współczesnych, nie istniał odrębny liturgiczny sposób na uczczenie Chrystusa jako Króla, chociaż niektórzy mogą argumentować, że publiczna Procesja z Palmami w Niedzielę Palmową miała w zamyśle zwrócić uwagę na ten fakt. Jakkolwiek by nie było, to dopiero w 1925 roku, papież Pius XI ogłaszając encyklikę Quas primas (O ustanowieniu Święta Chrystusa Króla), wprowadził Święto Chrystusa Króla z jego własnym Officjum i Mszą.

Ojciec Święty wyjaśnił przyczyny ustanowienia tego święta: Należy przypominać ludziom o ich obowiązkach wobec Jezusa Chrystusa jako Pana i Władcy i że Jego panowanie rozciąga się na ich życie prywatne i społeczne. Papież zauważył, że "... nawałnica zła nawiedziła świat, ponieważ bardzo wielu ludzi usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo z własnych obyczajów i życia prywatnego, rodzinnego i publicznego; … i w przyszłości nie zajaśnieje pewna nadzieja stałego pokoju między narodami, dopóki tak jednostki, jak państwa stronić będą i zaprzeczać panowaniu Zbawcy Naszego...".

Używając nadanej mu Władzy Apostolskiej, papież Pius XI zarządził, aby święto Chrystusa Króla było obchodzone w ostatnią niedzielę października – w niedzielę sąsiadującą z uroczystością Wszystkich Świętych oraz z Dniem Zadusznym (uroczystości te przypadają odpowiednio 1 i 2 listopada). Nie bez przyczyny wybrano właśnie tę datę; uczyniono tak dlatego, aby ugruntować doniosły duszpasterski przekaz dla katolików naszych czasów. Obchodząc uroczystość Królewskiej godności Naszego Pana w przededniu Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego, uznajemy, że Jezus Chrystus króluje w niebie, po prawicy Swojego Ojca, i że stamtąd panuje, nie tylko nad wiernymi na ziemi, ale też nad świętymi w niebie i duszami w czyśćcu. Doktryna Mistycznego Ciała Chrystusa jest nam ukazana w bardzo namacalny sposób, gdy przypomina się nam, że tylko ci, którzy chętnie poddadzą się rządom tego łagodnego Króla będą mogli dzielić z Nim wieczne szczęście.

Oprócz tych eschatologicznych myśli – myśli, które poprzez obchodzenie tego święta przy końcu października z pewnością zakorzenią się mocno w sercu i duszy każdego – jest również kilka bardzo "przyziemnych" rozważań. Czcząc Jezusa Chrystusa jako Króla, wyznajemy, że jest On Królem nad nami, naszymi rodzinami i nad wszystkimi narodami świata, bez względu na to czy uznają to czy też nie. Gdy w tym szczególnym, uroczystym dniu odnawiamy nasze poświęcenie Jego Najświętszemu Sercu, trzykrotnie wołając: Króluj nam, Chryste! publicznie uznajemy Jego miejsce w naszym życiu, w życiu naszych rodzin i (jak to powinno mieć miejsce) także w społeczeństwie. Nasz świat naprawdę byłby lepszy gdyby wszystkie narody świata czciły Chrystusa jak Króla i umożliwiły Kościołowi prawdziwą wolność pracy dla zbawienia całego rodzaju ludzkiego. Święto Chrystusa Króla, obchodzone w tym samym dniu i z tą samą myślą jaka przyświecała papieżowi Piusowi XI, z pewnością przyczyni się do przyśpieszenia tego szczęśliwego dnia, gdy wszyscy ludzie będą żyć pod łagodnym i miłującym władztwem Jezusa Chrystusa – Króla. Ten dzień szybko nadejdzie, jeżeli każdy katolik na całym świecie będzie codziennie czcił Chrystusa Króla całym swoim sercem, umysłem, duszą i ciałem.

Zmiana Święta – detronizacja Naszego Króla

Czy rzeczywiście przesunięcie daty publicznych obchodów święta Chrystusa Króla na inny dzień kalendarzowy naprawdę ma jakieś znaczenie? Tak, i moderniści dobrze o tym wiedzieli. Wstawiając do soborowego dokumentu Sacrosanctum Concilium, ideę zmiany kalendarza, moderniści uzyskali aprobatę dla szeroko zakrojonej "rewizji" liturgicznego życia Kościoła. Każdą zmianę poprzedzał nowy slogan: aggiornamento, mający oznaczać, że to duch czasu domaga się tych zmian. Niewiele ich obchodziło potępienie tego ducha przez Kościół, które znalazło się w Syllabusie Błędów wydanym z polecenia papieża Piusa IX. Zdanie 80 uczy nas, że żądanie by Rzymski Biskup i Kościół pogodzili się z duchem czasu jest całkowicie błędne. "Duch czasu" i panowanie Chrystusa Króla nie mogą koegzystować, jak łatwo to można zademonstrować poniżej:

Przede wszystkim, zmiana ta dokonała się po upływie niewiele ponad czterdziestu lat od ogłoszenia encykliki Quas primas. Jest to kompletne zlekceważenie nakazów Papieża wyrażonych w encyklice. Takie działanie jasno demonstruje pogardę, jaką dla tradycji Kościoła mają moderniści, bez różnicy na to, kiedy się ona ustaliła.

Po drugie, usuwając Mszę z Ostatniej Niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego i zastępując ją świętem Chrystusa Króla, wyeliminowano również jeden z wielkich "negatywów" "starego Kościoła". "Duch czasu" wolałby, abyśmy skończyli z chorobliwymi myślami o śmierci i sądzie, a zastąpili je "radosnymi myślami" – np. o niebie. Tradycyjnie, koniec Roku Kościelnego symbolizuje koniec naszego życia. Ewangelia czytana Ostatniej Niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego (1), kieruje nasze myśli do rozważań nad Czterema Rzeczami Ostatecznymi (śmiercią, sądem, niebem albo piekłem), a to zachęca nas z kolei do żalu za grzechy (usposobienia niezbędnego podczas nadchodzącego okresu Adwentu) i postanowienia by być bardziej świętszym przed Bogiem. Jednakże, gdy ta Ewangelia zostaje wyeliminowana z modlitewnego życia katolików (celowo), a liturgia mówi jedynie o radościach nieba, to wtedy to zbawienne coroczne memento jest zatracone, ze szkodą dla wszystkich.

Jak widać, usunięcie z zakończenia Roku Kościelnego myśli o naszej śmiertelności, o doniosłości Ostatecznego Wytrwania w stanie łaski aż do końca, i o Sądzie Ostatecznym, powoduje również, że znika potrzeba życia każdego dnia jak prawdziwy poddany Królestwa Chrystusa.

Co więcej, wraz z przesunięciem tego święta duchowieństwo i świeccy przyswajają sobie nowego ducha duszpasterskiego. Zamiast uznania Chrystusa za wiekuistego Sędziego całej ludzkości (na co jasno wskazuje Ewangelia Ostatniej Niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego), jest On teraz widziany w bardziej "pozytywnym" świetle: jest On Królem niebios, miejsca dokąd pewnego dnia trafi każdy, bez względu na swoją wiarę czy system moralny. Jezus nie osądza nas, ale On wita nas, pomimo wielu naszych słabości, i w ten sposób (moderniści chcą byśmy tak mówili, myśleli i wierzyli) wszyscy pójdą do nieba i będą tam wraz z Nim szczęśliwie królować. Alleluja, czyż tego nie wiesz.

Wszystkie te rozważania implikują istnienie odmiennego ducha eschatologicznego, jaki nigdy nie był znany w Kościele rzymskokatolickim od czasów apostolskich. Ten nowy duch jest częścią aggiornamento: nowy duch czasu, do którego Kościół i Jego dzieci muszą wszystko dostosować. Współcześni katolicy obchodząc święto Chrystusa Króla według planu modernistów już nie oddają czci w sposób, w jaki powinni to czynić katolicy. Z tej przyczyny doznają oni podobnie jak i cały świat moralnych cierpień. Spójrzcie tylko na to, co stało się w naszym kraju, w Europie i wszędzie indziej od czasu skażenia tej uroczystości: życie katolików stało się bardziej przyziemne, doczesne; "katoliccy" politycy dostosowali się do "ducha czasu"; Chrystus, Jego Kościół i Jego prawa nie są już respektowane w społeczeństwie; rozwody stały się jeszcze powszechniejsze (i zalegalizowane nawet we Włoszech); nowa Unia Europejska chce być tak daleko jak to tylko możliwe od najmniejszego nawet wspomnienia o "jarzmie" religii i nauce Jezusa Chrystusa. Śliska pochyłość staje się z każdym dniem bardziej śliska.

Zachęcam tych katolików, którzy są ciągle przywiązani do Neokościoła, którzy uczęszczają na łacińską Mszę (poprzez Indult – regularnie lub okazjonalnie) i którzy w rezultacie stosują dwa różne kalendarze liturgiczne, by porzucili nowy kalendarz i jego ducha, a praktykowali tylko Wiarę naszych przodków – tradycyjną Wiarę rzymskokatolicką. Gdy zaczną to czynić spostrzegą, że będą musieli porzucić Neokościół, jeżeli nie z innej to tylko z tej przyczyny, że kościół ten codziennie "przesuwa ich" [(zmieniając ich sposób myślenia)] wzdłuż ścieżki "ducha czasu": ducha świata, który nie jest duchem Chrystusa Króla. (2)

Ks. Kevin Vaillancourt

Artykuł powyższy po raz pierwszy ukazał się w The Catholic Voice z września 2004 r., OLG Press, 3914 N. Lidgerwood St., Spokane, Washington 99201-1731 USA. ( www.thecatholicvoice.org )

Tłumaczył Mirosław Salawa

Przypisy:
(1) Oto treść, usuniętej przez modernistów z liturgii na ostatnią niedzielę roku liturgicznego, Ewangelii:

"Dalszy ciąg Ewangelji według św. Mateusza, 24, 15-35.
- Onego czasu: Mówił Jezus uczniom swoim: Gdy ujrzycie brzydkość spustoszenia, która jest opowiedziana przez Daniela Proroka, stojącą na miejscu świętem, kto czyta niech rozumie: wtedy, którzy są w Żydowskiej ziemi, niech uciekają w góry: A kto na dachu, niechaj nie zstępuje, aby co wziął z domu swego, a kto na roli, niech nie wraca brać sukni swojej. A biada brzemiennym i karmiącym w one dni. A proście, aby uciekanie wasze nie było w zimie, albo w szabat. Albowiem na on czas będzie wielki ucisk, jaki nie był od początku świata aż dotąd, ani będzie. A gdyby nie były skrócone one dni, żadne ciało nie byłoby zachowane: ale dla wybranych będą skrócone dni one. Wtedy jeśliby wam kto rzekł: Oto tu jest Chrystus, albo tam: nie wierzcie. Albowiem powstaną fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy: i czynić będą znaki wielkie i cuda, tak iżby w błąd zawiedzeni byli (jeśli może być) i wybrani. Otom wam opowiedział. Jeśliby tedy wam rzekli: Oto na puszczy jest, nie wychodźcie: oto w tajemnych gmachach, nie wierzcie. Albowiem jako błyskawica wychodzi od wschodu słońca i ukazuje się aż na zachodzie, tak będzie i przyjście Syna Człowieczego. Gdziebykolwiek było ciało, tam się i orłowie zgromadzą. A natychmiast po utrapieniu onych dni, słońce się zaćmi i księżyc nie da światłości swojej: a gwiazdy będą padać z nieba i moce niebieskie poruszone będą. A na on czas ukaże się znak Syna Człowieczego na niebie: i wtedy będą narzekać wszystkie pokolenia na ziemi: I ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłokach niebieskich z mocą wielką i majestatem. I pośle Anioły swoje z trąbą i głosem wielkim: i zgromadzą wybranych Jego ze czterech wiatrów od krajów niebios aż do krajów ich. A od figowego drzewa uczcie się podobieństwa: gdy już gałąź jego odmładza się i liście wypuszcza, wiecie, iż blisko jest lato: także i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, iż blisko jest we drzwiach. Zaprawdę powiadam wam, iż nie przeminie ten naród, ażby się stało to wszystko. Niebo i ziemia przeminą, słowa moje nie przeminą".

(2) Por. Dr M. A., Chrystus Król a czasy obecne.
(Przypisy od red. Ultra montes).

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

avatar użytkownika intix

5. MSZA TRYDENCKA A SPOŁECZNE KRÓLOWANIE CHRYSTUSA

Ks. Dawid Pietras
Gdańsk, 18 VI 2016 A.D.
Prelekcja na Kongres
Społecznego Królowania Chrystusa

MSZA TRYDENCKA A SPOŁECZNE KRÓLOWANIE CHRYSTUSA




avatar użytkownika intix

6. CHRYSTUS KRÓL SPOŁECZEŃSTW

CHRYSTUS KRÓL SPOŁECZEŃSTW

ZBIGNIEW ZAŁĘSKI

... Rex sum ego. – ... Jam jest król (Jan XVIII, 37).

Nolumus hunc regnare super nos. – Nie chcemy, aby ten królował nad nami (Łk. XIX, 14).


       Od dwóch tysięcy lat i aż do końca świata około obu tych zdań, jak gdyby wokół dwóch osi, wiruje i będzie wirować historia ludzkości. One decydują o tym: na prawo czy na lewo potoczą się dzieje rozwoju społeczeństw, od nich wreszcie zawisło tychże społeczeństw szczęście lub nieszczęście. Jakkolwiek bowiem rewolucja przeciwko Chrystusowi jest w pierwszym rzędzie wewnętrznym wrzeniem, buntem grzesznego serca przeciwko suwerennemu prawu Chrystusa, to przecież ten rokosz nie zdoła srożyć się długo w zakamarkach ludzkiego serca, lecz, wzmagając się coraz bardziej w jego głębinach, wybucha w końcu, jak wulkan, na zewnątrz, by w ogniu, łzach i krwi pogrążyć także życie publiczne. A więc łupem tej rebelii staje się nie tylko kultura, wiedza, sztuka, stosunki ekonomiczne lub społeczne, lecz i ten najwyższy przejaw życia publicznego, któremu na imię: państwo.

       Toteż bunt przeciwko Chrystusowi albo wręcz odmawia, albo stopniowo i częściowo stara się uszczknąć z życia publicznego to uroczyście ogłoszone suwerenne prawo królewskie, które Chrystus obwieścił słowy: "Dana mi jest wszelka władza na ziemi i na niebie".

       A przecież Chrystus już w zamierzchłej dali czasów był uznany za przyszłego Króla. Sięgnijmy tylko pamięcią do dni proroków Izraela, a zobaczymy w ich wieszczych wizjach szerzącą się, jak płomień, wiarę w tę prawdę, na której ognistą pieczęć swej zgody położyć miał później Nowy Testament i pamięci mnogich pokoleń przekazać raz ostatni natchnionymi usty proroka z Patmos, wieszczącymi mocno a dosadnie, że Chrystus jest "Panem nad pany i Królem nad królami".

       Ale duch wybujałego indywidualizmu już od zarania XV wieku coraz gęstszym mrokiem zasnuwał tę prawdę, że Chrystus jest Królem najwyższym, biorącym w swoje władanie nie tylko każdą poszczególną jednostkę i wewnętrzny, niewidzialny świat sumień ludzkich, ale zarazem, że jest również Królem, rozciągającym swe panowanie nad moralnym i prawnym życiem człowieka we wszystkich jego zewnętrznych przejawach i stosunkach. A więc, że jest Królem – Prawodawcą rodzin, państw i narodów, słowem Królem całej ludzkiej społeczności.

       Jeszcze lękano się wprawdzie wyłamać jawnie spod berła Chrystusa, lecz niedługo już przyszło czekać na to, jak za stopniowym przyćmiewaniem tej prawdy, że Chrystus jest Królem Najwyższym, nastąpiło otwarte jej zaprzeczenie. W jego zaś tropy wnet pośpieszyło coraz uporczywsze głoszenie tego fatalnego hasła, coraz zawziętsze wcielanie w zasadę czynną i słowną tego nieszczęsnego frazesu, że religia – to rzecz prywatna, innymi słowy, że Chrystus nie ma głosu w życiu publicznym, a to zarówno w urabianiu opinii i moralności publicznej, jak w ustawodawstwie, w sprawowaniu najwyższej władzy państwowej i we wzajemnych między narodami stosunkach.

       Ilekroć tedy taki moment dziejowy nadejdzie, w którym jasny blask prawdy objawionej zaczyna jakby przygasać i ciemnieć pod wichrowym pędem nowych, przeobrażających ludzkość idej, ilekroć zatem taka doba historyczna zawita, w której błędny światopogląd coraz chciwiej wysuwa swe zachłanne macki, by zdobyć rząd dusz tak poszczególnych osób, jak całych warstw społecznych, wówczas obowiązkiem Kościoła, jako twierdzy i filara prawdy, jest zwrócić uwagę ludzkości ku owym niezmiennym, niepożytym prawdom, które Pan Bóg objawił, a Kościół, jako skarb drogocenny, przechował.

       Stało się to właśnie w pamiętnym dniu sylwestrowym 1925 roku, gdy Namiestnik Chrystusowy, po dziękczynnym zakończeniu miłościwego lata, wplótł do barwnego wieńca urzędowych świąt całego Kościoła nową uroczystość: Chrystusa jako Króla społeczeństw. Ogłoszenie zaś tego święta było właściwie ostatnim ogniwem, spajającym w organiczną całość długi łańcuch enuncjacyj papieskich, wydanych w pierwszym ćwierćwieczu bieżącego stulecia.

       Badając myśl przewodnią tego w ostatnich swych przyczynach niezmiernej doniosłości i wagi papieskiego rozporządzenia, przychodzimy do wniosku, że, chcąc ogarnąć jego rdzenną treść i wydobyć zeń na jaw pewien sens ogólny, musimy się przenieść w dziedzinę historycznego rozwoju społeczeństw.

       Kto zna dokładniej kierownicze czynniki twórczego rozwoju państwa i historii cywilizacji chrześcijańskiego średniowiecza, ten snadnie dojrzy, iż był czas, gdy życie publiczne usiłowano – przynajmniej w przybliżeniu – urządzić podług nauki Kościoła. Założony przez Chrystusa Kościół, rozlewając się szeroką falą po całej Europie i wywierając swój wpływ wychowawczy na ówczesne jej ludy, stopniowo nadawał coraz większe znaczenie tej prawdzie, że Chrystus na mocy suwerennego, królewskiego swego prawa, włada wszystkimi państwami. Pierwszą, wielką koncepcją urządzenia państwa według myśli Bożej była monarchia frankońska Karola Wielkiego, której oddanie pod berło Chrystusa odbyło się w uroczystość Bożego Narodzenia 800 roku, gdy Leon III w bazylice świętego Piotra namaścił Karola Wielkiego na chrześcijańskiego, rzymskiego cesarza. Z tą chwilą w dziejach ludzkości począł się nowy okres kulturalny: epoka chrześcijańsko-germańskiej kultury, w której, jak powiedział Leon XIII, mądrość ewangeliczna rządziła państwami. Najbardziej chyba znamiennym tego przykładem może być panowanie świętego Ludwika, który talentem nie dorównuje wprawdzie innym genialnym, samolubnym zdobywcom, ale był kochającym ojcem swych poddanych i na kształt dobroczyńcy społeczeństwa urzeczywistnił cel państwa: dobrobyt i wewnętrzny porządek społeczny. Toteż słusznie pisze o nim Wallon, że Francja stanęła wtedy na takiej wyżynie społecznego rozwoju, jaki rzadko kiedy osiągnęła i, mimo szczególnych nieszczęść, w polityce zewnętrznej i wewnętrznej takiego szczęścia i poważania doznawała, jak może nigdy ani przedtem, ani potem.

       Uniwersytet paryski właśnie za jego panowania wysunął się na czoło całego, współczesnego świata naukowego; wraz ze swym spowiednikiem rzucił podwaliny Sorbony; architektura za jego czasów osiągnęła punkt szczytowy swego rozkwitu; instytucja rycerska za jego panowania wzniosła się ostatecznie do niedosiężnych już potem wyżyn; bez światoburczych planów zapewnił bezpieczeństwo krajowi. Podobnym był inny święty koronowany, święty Henryk cesarz, którego rządy były dla jego poddanych źródłem prawdziwego szczęścia, albo odnoszący świetne nad Maurami zwycięstwo święty Ferdynand, który był równie wielkim prawodawcą, jak dbałym o rozwój kraju opiekunem.

       Ale w tych średnich wiekach ogólnie też panowało przekonanie, że szczęście w życiu publicznym osiąga się tylko przez wytrwałe posłuszeństwo ustawom Chrystusowym. Póki władcy uważali sobie za zaszczyt patrzeć na siebie, według słów św. Bernarda (Ep. 92), jako na lenników Bożych, póty znaczenie głowy państwa jaśniało blaskiem religijnej świętości, a posłuch dla jego rozkazów uważano za służbę samemu Bogu. Toteż średniowieczny poeta mógł śpiewać panującemu: "Cierniową koronę nosił cierpiący za nas Jezus... tronem był Mu krzyż... Cesarzu, schyl czoło przed Nim, który tak ciebie wywyższył. Chrześcijańską nosisz koronę, lecz w dobrobycie nie zapominaj nigdy o Najwyższym Panu, Bogu twoim" (Hagen, Minnesinger II, k. 229).

       Wtedy również na wzrost władzy papieskiej spoglądano jako na wynik społecznej władzy Chrystusa, gdy idea chrześcijańskiego, rzymskiego cesarstwa wykluła się z tego katolickiego zapatrywania, żeby obok papieża, jako przedstawiciela władzy duchowej, i z nim w wewnętrznej harmonii cesarz kierował ziemskim dobrobytem ludzkiej społeczności i wzajemnym sojuszem związanych ludów – obaj w zależności od wspólnego źródła – autorytetu: zwierzchności prawnej Chrystusa. Nie chciano przez to w erze chrześcijańskiej stwarzać teokratycznej formy państwa, jaką miało w Starym Testamencie królestwo ludu wybranego; ani nie żywiono pragnienia, by świecką władzę podporządkować zupełnie papiestwu, lub też ją bezpośrednio i wprost wywodzić od Chrystusa w tym znaczeniu, jak i papiestwo; chciano po prostu wprowadzić w życie narodów to słuszne i na prawdzie wsparte przekonanie, że Chrystus jest Królem Najwyższym; że Jego prawo musi przeniknąć wszelkie przejawy życia ziemskiego, więc nie tylko życie religijne, lecz i świecką kulturę, zatem ustrój państwowy i prawny, ustawodawstwo i wymiar sprawiedliwości.

       Znamy błędy średniowiecza; wiemy, że często ze wzniosłością teorii nie szła w parze praktyka; lecz niechby nowoczesna historiografia sprawiedliwszym i przedmiotowszym sądem darzyła wielkie dzieła tych znakomitych władców, niechby spostrzegła też jasne strony średniowiecza i nie podług kryterium nowoczesnej doktryny państwowej, według powodzeń nie uznającej moralności dyplomacji, czy też według prawa pięści dzieliła palmę historii.

       Z poglądami chrześcijańskiego średniowiecza począł zrywać renesans. Nawrotem do prawa rzymskiego i staropogańskiej kultury zaraził przedstawicieli władzy absolutystyczną, niezależną od religii i moralności ideą państwową, ganioną już także przez Arystotelesa i Cycerona. Entuzjazm zaś humanistów dla literatury pogańskiej podciął do reszty te korzenie kulturalne, które już tak głęboko tkwiły w glebie Chrystusowej. Wszakże Hugo Grotius i Machiavelli pływali po tych samych wodach, na których Bluntschli i Hegel rozwinęli żagle wszechpotęgi państwa. Bo na czymże polegał błąd renesansu? Oto na tym, że z literatury klasycznej i prawa rzymskiego powinien był przejąć renesans tylko korzyści formalne, tj. piękno pierwszej i precyzję drugiego, lecz treść tych dwóch dziedzin trzeba było poprawić, a błędne naleciałości zgoła z nich wyrugować! Tymczasem co zrobił renesans? Oto do tego stopnia wywyższył człowieka, że prawie w cień usunął Chrystusa, Boga-Człowieka, przez którego właśnie stał się człowiek "boskim". Wiary w Chrystusa z serc ludzkich wprawdzie jeszcze nie wyrwał, ale za to przeciął już praktyczne węzły z Chrystusem człowieka łączące.

       A tymczasem na to zupełne z Chrystusem zerwanie w świecie się zanosiło. Co gorsza, że ta choroba, którą niósł z sobą renesans, poczęła się rozchodzić od czoła ludzkości, od narodów, które kroczyły na czele kultury, od narodów, które wzrosły na gruncie chrześcijańskiej cywilizacji i właśnie w chwili, gdy się nasyciły i wybujały, opuściły źródło, z którego dotychczas tak obficie czerpały.

       I przyszedł czas, że te fatalne skutki, którym już od swego zarania torował drogę renesans, stały się rzeczywistością w tym ogromnym przełomie religijnym, któremu na imię: reformacja. Boć przecie ona, a zwłaszcza subiektywizm Lutra, robiący człowieka autonomiczną normą religijnych dociekań, dalej teoria, "sola fides", wyzuwająca wiarę z czynnej miłości, – wszystko to przyłożyło ostrze do korzeni chrześcijańskiego, społecznego ładu, a na koniec, dozwalając władcom nie krępować się praktycznie żadnymi więzami, reformacja wznieciła zarzewie politycznych i społecznych przewrotów, z których po dzień dzisiejszy nie może świat się wyleczyć. Wewnętrzne pokrewieństwo między reformacją a rewolucją już dzisiaj historycy i socjolodzy protestanccy najwyraźniej uznają i z trwogą je wyznają.

       Proces życiowych przemian, zapoczątkowany przez renesans, a pogłębiony przez reformację, śmiało postępował ciągle naprzód. Rewolucja francuska już okrzyknęła detronizację Boga, a od tej chwili nie tylko prawnicy tworzyli niezależne od Boga i Chrystusa teorie państwowe, lecz i socjalizm powstały w ślad za gospodarczymi przemianami czasów nowożytnych, stanął od razu na gruncie niewiary i przeczenia praw i zasad Chrystusa. Wszakże pełen wabnego pochlebstwa frazes, któremu na imię: "majestat ludu" był niczym innym, jak tylko zasadniczym wszczęciem buntu przeciw Chrystusowi-Królowi, był fałszywym przywłaszczeniem praw należnych władcy przez krnąbrnego poddanego, który wieścił teraz o sobie samym, że "dana mu jest wszelka władza".

       Czasy zatem nowożytne: od renesansu aż do dnia dzisiejszego, pod wpływem wybujałych, nowoczesnych idej, nadały zwrot życiu publicznemu: stworzyły bezwyznaniowe w swej istocie państwo, które już nie wykonywało Bożego, co do świata, planu, ani też nie zapewniało swym obywatelom ziemskiego, na moralnych zasadach wspartego dobrobytu, lecz stało się niezależnym od wszelkiej, wyższej władzy, samolubnym Molochem, otwierającym paszczę, wiecznie chciwą żeru. Na takich błędnych podstawach i majaczeniach pragnęły czasy nowożytne zbudować bez Chrystusa przyszły ustrój społeczny.

       Pomieszały prawo z przemocą, a oboje wyzuły z więzów moralności. By zaś jej czujny a natrętny stróż nie naprzykrzał im się w przyszłości, coraz się bardziej od Kościoła oddalały.

       Ale ten rozłam pomiędzy państwem a Kościołem, rozłam, który jaskrawo wystąpił w jawnym zerwaniu z Chrystusowymi prawami rzymskiego Kościoła i w samym rozdziale Kościoła od państwa, w końcowym wyniku wyzwolił z pęt takie siły, które ruszyły z posad ten kamień węgielny, na którym się wspierał światowy porządek społeczny. Małżeństwo zeświecczało i zostało wyrwane z kręgu praw należnych do ustawodawstwa Chrystusa, przez to zaś rozluźniły się węzły rodzinne i obyczajność zdziczała. Stanowiło to po prostu naturalny skutek protestantyzmu, który, zaprzeczywszy małżeństwu sakramentalnego, przez Chrystusa ustanowionego charakteru i odmówiwszy mu nadto nierozerwalności, zbuntował tym samym przeciw zwierzchności prawnej Chrystusa społeczność najdawniejszą, najsilniejszą, najdoskonalszą i najpiękniejszą ze wszystkich, będącą tym "świętym warsztatem, w którym od góry do dołu cały porządek społeczny wypracowuje się i kształci, utrzymuje i naprawia".

       Papieże widzą moralne bankructwo europejskiego życia społecznego i pochylnię rewolucji socjalnej, po której stacza się w przepaść oderwany od Chrystusa świat nowoczesny. Już na dziesiątki lat przed wybuchem wielkiego przesilenia społeczno-gospodarczego, Leon XIII, papież socjalny, przestrzegał świat, że tylko przez uznanie praw i ustaw Chrystusowych zdoła ludzkość przebić te czarne chmury, za którymi niepewna jej przyszłość się kryje. Czyż było to czym innym, jak tylko proroczym ostrzeżeniem, podobnym do tej przestrogi mesjańskiego psalmu, w którym właśnie królestwo Chrystusowe jest tak wzniośle odmalowane: "Stanęli wespół królowie, i książęta zeszli się gromadnie przeciw Panu i przeciw Chrystusowi jego; potargajmy związki ich i zrzućmy z siebie ich jarzmo".

       Ale bunt przeciw Chrystusowi-Królowi w ostatecznym wyniku skończy się przegraną wrogów. Pan ich pokruszy (Psalm 2). Nie mówi, że On sam będzie ich karał. Zresztą to nie jest konieczne. Zdruzgoczą ich własne spory, niezgody i waśnie. Finałem bowiem akcji zapoczątkowanej przez renesans i protestantyzm będzie zmurszenie Europy i obrócenie jej się w kupę gruzu.

       Bo oto współczesna, niewierząca, kulturalna ludzkość uchyla się spod jarzma Chrystusa, kanonizuje samolubstwo, a w imię postępu ogłasza egoizm. A przecież społeczeństwo, które samolubstwem się karmi, kopie pod sobą własny swój grób. Egoizm bowiem działa, jak dynamit: rozsadza społeczność ludzką i zabija wszelki dobrobyt obywatelski. Rozkłada poszczególnych członków społeczeństwa na okrutnych samolubów, wszczyna zaciekłe walki klasowe, wywołuje masowe rzezie i niszczy wszelką kulturę. Daremnie rewolucja socjalna zarzuca ustrojowi kapitalistycznemu tłumny mord ludzi w wojnie światowej i daremnie znów ustrój kapitalistyczny wskazuje na okrucieństwa bolszewizmu i jeszcze straszliwsze jego rzezie masowe – oboje ożywiał ten sam duch. Społeczeństwo bowiem od Chrystusa oderwane, bez względu na system i ustrój, w jakim się znajdzie, będzie zawsze przepojone do głębi egoizmem.

       Były i są jeszcze takie ograniczone umysły, które oskarżają chrześcijaństwo, że ono jest przyczyną upadku, jeśli zaś nie składają odpowiedzialności na karb chrześcijaństwa, to szydzą z jego nieudolności, że ono, jako religia miłości, nie zdołało przeszkodzić okropnościom wojny. Ci krótkowzroczni apostołowie nowej doby nie spostrzegają, że wszystkie swe publiczne, społeczne i międzynarodowe nieszczęścia Europa zawdzięcza właśnie temu, że przez czterysta lat pracowała usilnie w tym kierunku, by zdetronizować Chrystusa na całej linii społecznego życia.

       Toteż Chrystus jest dzisiaj Królem-Prześladowanym. Jest Królem-Wygnańcem z parlamentów, z międzynarodowych konferencyj, ze stosunków dyplomatycznych. Nic więc dziwnego, że prowadzona bez Niego polityka światowa i walka o reformy społeczne skończyła się jedna i druga walną, ogólną przegraną. Wszakże to w tym czasie ludzkość stanęła w płomieniach wojny światowej, gdy w roku 1914 już nie było ani jednego państwa na kuli ziemskiej, w którym by podług zasad katolickich, podług ustaw Chrystusa, regulowano życie publiczne. Kapitalizm i imperializm, wodzące na pasku szare masy, zarówno jak i socjalizm, wszystkie te kierunki w wewnętrznej swej istocie wyznawały poganizm i były urągowiskiem nauk Chrystusowych. We wszystkich dziedzinach życia publicznego nie znano świadomie praw Chrystusowych, lub też po prostu przeciw nim powstawano, lub wreszcie Mu ich zaprzeczano. Prasa w 95% była w liberalnych, socjalistycznych, wolnomularskich, materialistycznych rękach żydowskich. Szkolnictwo w większości państw zaledwie tolerowało katolicyzm, albo już nawet zgoła nie tolerowało, a w każdym razie ograniczało wszędzie prawa Kościoła i paraliżowało jego zbawcze wpływy, powierzając katedry liberalnym, niewierzącym nauczycielom i profesorom. W fabrykach, warsztatach, bankach i w ogóle w życiu gospodarczym już dawno nie znano ustawy Chrystusowej: "Oddaj Bogu, co jest Bożego, a człowiekowi, co jest człowieczego". Ogniskami współczesnego, społecznego życia i jego prądów duchowych są stolice. Gdyby zestawić o nich dane statystyczne, wyszłoby na jaw, że wielkie środowiska miejskie, a nie tylko stołeczne, żyły bez Boga. Niedziela dla tłumów ludności oznaczała dzień wolny od pracy, tj. dzień rozrywki. Ale po co wyszczególniamy przyczynki ogromnego przestępstwa, kiedy to da się streścić krótko w jednym zdaniu: Europa zdetronizowała Chrystusa w życiu publicznym. Najjaskrawszym i urzędowym zerwaniem z Chrystusem był rozdział Kościoła od państwa. Ta "defectio gentium" już stała się w wielu wypadkach faktem, albo dąży ku niemu. Tutaj więc bezwarunkowo musiał się spełnić 9 wiersz proroczego psalmu: "Jak naczynie z gliny pokruszysz je".

       Po tych ogromnych wstrząsach, jakie przeszedł świat w czasach ostatnich, wytężono wszystkie siły, by drogą najróżniejszych kombinacyj politycznych utrwalić na świecie pokój powszechny z usilnym wyłączeniem Chrystusa-Króla i dopominającej się o Jego prawa dyplomacji watykańskiej. Ale również i ten eksperyment pokojowy skończy się jego twórców przegraną. Dominus irridebit eos. "Pan szydzić z nich będzie" (Ps. 2, 4). I oto już oderwane od Chrystusa narody, rządy i społeczeństwa, przyklaskujące zasadzie "majestatu ludu", po tych rozlicznych międzynarodowych sojuszach i konferencjach pokojowych, boleśnie wykrzykują: Non est pax! Nie masz pokoju! Jak gdyby dosłownie spełniała się przestroga Jeremiasza: "I leczyli ranę córki ludu mego z lekkością, mówiąc: «Pokój, pokój!» a nie było pokoju!" (Jer. 6, 14).

       A jak tego pokoju wszyscy potrzebują! Nie tylko jednostka, ale cała społeczność – utyskuje na smutne następstwa szerzącego się zła. Nie tylko jednostka, lecz rodzina – a więc podstawa społeczeństwa potrzebuje ratunku. I ni jedna, ni druga nie znajdzie dla się lekarstwa, jak tylko u swego twórcy i słońca, u swej mocy i życia, u Boga.

       Na tym potężnym heliopolskim obelisku, który u zarania dynastii Chrystusowej widział Piotra umierającego na krzyżu za państwo Wielkiego Króla i był świadkiem płonących krwawo żywych pochodni w cyrku Nerona, tam już od wieków spoczywa talizman szczęścia narodów zaklęty w napisie ze złotych liter, że: Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat! Tak! tam, w płonącym sercu Romy tkwi punkt Archimedesa pokoju światowego. Ale tylko wtedy, gdy zbuntowane, zrewoltowane, nowoczesne pogaństwo skapituluje przed Chrystusem Królem i zegnie kolana na ten punkt Archimedesa. Pokój: ale tylko Chrystusowy pokój; on zaś nie wykwitnie indziej, jak tylko w Chrystusowym królestwie. (1)

Nap. Zbigniew Załęski – Warszawa


–––––––––––

Artykuł z czasopisma: "Przegląd Katolicki". Pismo tygodniowe poświęcone sprawom religijnym, kulturalnym i społecznym. Rok 72 (1934), ss. 655-657. (Redaktor Ks. Dr Józef Zawidzki P. S. M.).
(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

Przypisy:
(1) Por. Dr M. A., Chrystus Król a czasy obecne. (Przyp. red. Ultra montes).

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

avatar użytkownika Maryla

7. Zbliża się dzień publicznego

Zbliża się dzień publicznego uznania Jezusa za Króla i Pana

W
Krakowie-Łagiewnikach 19 listopada odbędzie się Akt Przyjęcia Jezusa za
Króla i Pana. Następnego dnia, w uroczystość Chrystusa Króla
Wszechświata, będzie można dokonać go we wszystkich parafiach w Polsce.
Uroczystość ma być zakończeniem Jubileuszu Miłosierdzia oraz 1050.
rocznicy Chrztu Polski.

Uroczysty Akt Przyjęcia
Jezusa za Króla i Pana rozpocznie się nabożeństwem o godz. 10.00 w
Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Następnie wierni wysłuchają konferencji
ks. bp. Romana Pindla, biskupa bielsko-żywieckiego.

W samo południe sprawowana będzie Msza
św. pod przewodnictwem ks. kard. Stanisława Dziwisza, metropolity
krakowskiego, natomiast homilię wygłosi ks. bp Andrzej Czaja, biskup
opolski – przewodniczący Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych.

Główna część ważnego dla Polski
wydarzenia aktu wiary – Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i
Pana – będzie miała miejsce przed Najświętszym Sakramentem wystawionym
tuż po Eucharystii. Odczytania aktu zawierzenia dokona ks. abp Stanisław
Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

„Zasadniczym
celem dokonania aktu jest uznanie z wiarą panowania Jezusa, poddanie i
zawierzenie Mu życia osobistego, rodzinnego i narodowego we wszelkich
jego wymiarach i kształtowanie go według Bożego prawa. Jesteśmy bowiem
świadkami wielorakiego pozostawiania Boga na marginesie życia, czy wręcz
odchodzenia od Boga. W naszym życiu ma nieraz miejsce swego rodzaju
detronizacja Jezusa, pozbawianie Go należnego Mu miejsca i czci,
możliwości wpływu na nasze życie i postępowanie. A przecież, „Bóg Go nad
wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię
Jezusa zgięło się każde kolano, istot niebieskich i ziemskich, i
podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem –
ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,9-11)” –
podkreślają księża biskupi w liście pasterskim.

Tydzień po przyjęciu aktu w
Krakowie-Łagiewnikach, w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla
Wszechświata, będzie mógł dokonać tego osobiście każdy z wiernych.

„We
wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce, każdy będzie mógł
osobiście i razem z domownikami, we wspólnocie zgromadzenia
liturgicznego, dokonać aktu przyjęcia Jezusa za Króla i Pana. Oczywiście
owocność naszego włączenia się w Jubileuszowy Akt będzie zależała od
wcześniejszego przygotowania swego wnętrza i zaangażowania, od obudzenia
naszej wiary”
– czytamy w komunikacie wydanym w sprawie Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana.

Jednym z elementów przygotowania do
uroczystości intronizacji jest nowenna, która rozpocznie się 10
listopada. Podczas dziewięciu dni wierni będą modlić się, m.in. o
uznanie Panowania Jezusa Chrystusa Króla i poddanie się Jego Prawu, Boże
Miłosierdzie i matczyną opiekę Maryi Królowej Polski.

Narodzenia potrzeby aktu intronizacji
należy upatrywać w 1996 roku. Wówczas w archidiecezji krakowskiej
prowadzono proces beatyfikacyjny Sługi Bożej Rozalii Celakówny –
krakowskiej pielęgniarki i mistyczki, zmarłej w czasie II wojny
światowej.

Podczas prac zostały odnalezione
należące do niej zapiski zawierające spis jej prywatnych objawień. Jezus
wskazywał w nich na ważność aktu intronizacyjnego od polskiego narodu.

„Jest
ratunek dla Polski: jeżeli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności
przez intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w
całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone
porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do Boga” –
czytamy w tekście objawień Rozalii Celakówny.



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

8. 1. Króluj nam Chryste, zawsze

1. Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie,
To nasze rycerskie hasło.
{ Ono nas zawsze prowadzić będzie
I świecić jak słońce jasno .} x2

2. Naprzód przebojem młodzi rycerze,
Do walki z grzechem swej duszy.
{ Wodzem nam Jezus w Hostii ukryty,
Z nim bój nasz zastęp wyruszy. }x2

3.pójdziemy naprzód naprzód radośnie
podnosząc w górę swe czoła
{ przed nami życie rozkwita w wiośnie
odważnie bo Jezus woła } X2


Akt Przyjęcia Chrystusa za
Króla i Pana jest w Polsce momentem kończącym Rok Miłosierdzia. Jednak
jak czytamy w „Komentarzu do Jubileuszowego Aktu”, nie jest
„zwieńczeniem, lecz początkiem dzieła intronizacji Jezusa Chrystusa w
Polsce i w narodzie polskim”. Ojciec Święty Franciszek w bulli
„Misericordiae vultus” zachęcał do powierzenia Chrystusowi życia
Kościoła i całej ludzkości. Prosił o wylanie miłosierdzia Bożego, „aby
owocna stała się historia, którą mamy tworzyć w najbliższej
przyszłości”. Nawiązując do tych słów, biskupi polscy podjęli decyzję o
ogłoszeniu specjalnie przygotowanego Jubileuszowego Aktu Przyjęcia
Chrystusa za Króla i Pana. Treść i tytuł zostały zatwierdzone podczas
372. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w kwietniu br.
Akt jest owocem dialogu i współpracy Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych
z przedstawicielami tych ruchów.

W liście pasterskim z 11
października br. polscy biskupi wyjaśnili, że „nie trzeba Chrystusa
intronizować w znaczeniu wynoszenia Go na tron i nadawania Mu władzy ani
też ogłaszać Go Królem. On przecież jest Królem królów i Panem panów na
wieki”. Biskupi tłumaczyli, że obecnie „jesteśmy świadkami wielorakiego
pozostawiania Boga na marginesie życia, czy wręcz odchodzenia od Boga”,
„pozbawianie Go należnego Mu miejsca i czci”. Stąd też, jak wskazuje
Zespół Episkopatu ds. Ruchów Intronizacyjnych, pilna jest potrzeba
intronizacji Chrystusa w sercach wiernych, poprzez obudzenie żywej wiary
i życia z wiary. O takiej potrzebie mówił m.in. papież Pius XI,
podkreślając w encyklice „Quas Primas”, że „trzeba, by Chrystus
panował”. Ideą przewodnią Piusa X było natomiast hasło: „Instaurare
omnia in Christo” („Odnowić wszystko w Chrystusie”).

Ks. bp Andrzej Czaja,
przewodniczący Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych, wyjaśnia, że
Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana ma być świadomym
potwierdzeniem wyboru Jezusa, jednoznacznym opowiedzeniem się za Nim i
podjęciem na nowo realizacji powołania do świętości.

– Akt ten może być
impulsem mobilizującym do odbudowania i ożywienia osobistej więzi z
Jezusem, która leży u podstaw Jego królowania w naszym życiu –
podkreśla Przewodniczący Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych.

Uroczystość Jubileuszowego
Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana w Krakowie Łagiewnikach
zainaugurowano w sobotę 19 listopada nabożeństwem o godz. 10.00.

O godz. 11.00 rozpoczęła się
okolicznościowa konferencja biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla. O
godz. 12.00 celebrowana będzie Msza św. Przewodniczyć jej będzie
metropolita krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz, a homilię wygłosi ks.
bp Andrzej Czaja, przewodniczący Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych.
Jubileuszowy Akt będzie proklamowany tuż po Eucharystii przed Panem
Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramencie. Odczyta go
przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Stanisław Gądecki.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

9. Publiczna cześć dla Chrystusa

Publiczna cześć dla Chrystusa Króla
Sobota,

 Jakie motywy skłoniły Ojca Świętego Piusa XI do tak wymownego i jakże
trafnego oraz niezwykle doniosłego aktu duchowo-religijnego nie tylko
napisania encykliki o Chrystusie Królu, lecz także do ustanowienia
uroczystości Chrystusa Króla i „nakazania czczenia Chrystusa Króla
całemu światu katolickiemu”?

Papież Pius XI jako nuncjusz apostolski w Polsce naocznym świadkiem Cudu
nad Wisłą

Warto nadmienić, iż ten Papież, zanim w 1921 roku zostanie wybrany na
Namiestnika Chrystusowego na ziemi i zarazem Następcę św. Piotra, pełni
urząd nuncjusza apostolskiego w Warszawie i jest świadkiem Cudu na Wisłą
podczas Bitwy Warszawskiej, w której II Rzeczpospolita Polska staje do
walki przeciwko o wiele większej liczebnie armii bolszewickiej.
Komuniści z Rosji realizowali wówczas antychrześcijański plan rewolucji
Lenina, aby dla ideologii materialistycznej i ateistycznej Marksa i
Engelsa, detronizujących i pogardzających panowaniem Boga Objawionego w
Jezusie Chrystusie jako Władcy wszechświata w carskiej Rosji, podbić
najpierw chrześcijańską Europę, a następnie cały świat. Co ciekawe,
Rosja z tych imperialistycznych planów dotychczas oficjalnie nigdy nie
zrezygnowała.
„Laicyzm” jako „zbrodnia” przeciwko obecności Pana Boga i Jego Prawa w
Kościele i państwie, w ludziach i narodach

Pius XI nie ma wątpliwości, iż z pomocą życiodajnej nauki o Chrystusie
Królu „pragnie… zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne
lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A
zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm, jego błędy i
niecne usiłowania”, które Ojciec Święty zalicza do „najważniejszych
przyczyn nieszczęść” całej ludzkości.

Papież nazywa tę ideologię sekularyzacji świata „zbrodnią”, która „nie
naraz dojrzała, lecz już od dawna ukrywała się w duszy społeczeństwa.
Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad
wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi,
wydawania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od
Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego. I wtedy to
zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami
fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie; następnie
podporządkowano ją władzy świeckiej i wydano ją prawie na samowolę rządu
i panujących”, co stało się już faktem historycznym w zasadzie
protestanckiej z Augsburga: „cuius regio, eius religio” („czyj rząd,
tego religia”).

U podstaw tej zasady stoi Marcin Luter wraz z reformacją, kasujących
stan duchowieństwa hierarchicznego i wprowadzających w ich miejsce stan
świecki: „każdy chrześcijanin jest Piotrem”. Skoro tak, to Hegel w
swojej „rewolucji filozoficznej” (H. Heine) idzie jeszcze dalej i sądzi,
że to sam człowiek decyduje o staniu się „ducha świata” prawdziwym
„bogiem”, czyli „duchem absolutnym”. Ten proces Pius XI analizuje w
słowach: „Dalej jeszcze poszli ci, którzy umyślili sobie, że należy
zastąpić religię Bożą jakową religią naturalną, naturalnym jakimś
wewnętrznym odruchem”, poprzez który „bóg” Hegla staje się dopiero
prawdziwym „bogiem”. Natomiast Marks z Engelsem nie mają złudzeń, iż
uwieńczeniem rewolucji zapoczątkowanej przez „mnicha” „Marcina Lutra”
musi być świadome i definitywne odrzucenie Boga chrześcijańskiego jako
Stwórcy i Zbawiciela świata i zastąpienie Go „państwem ateistycznym”,
względnie „państwem demokratycznym” w sensie „komunistycznym” jako
jedynym „pośrednikiem” pomiędzy człowiekiem a materią i materią a
człowiekiem.

Także inną formę laicyzacji – socjalistyczno-komunistyczną – Ojciec
Święty poddaje słusznej krytyce: „A nie brakło i państw, które sądziły,
że mogą się obejść bez Boga i że ich religią to – bezbożność i
lekceważenie Boga. Toteż z boleścią w sercu skarżyliśmy się w encyklice
’Ubi arcano’ i dzisiaj bolejemy nad gorzkimi owocami, jakie tego rodzaju
odstępstwo od Chrystusa wydało tak dla pojedynczych obywateli, jak i
dla państw, i to tak często i na tak długie lata, a są nimi: nasienie
niezgody wszędzie porozsiewane, płomienie zazdrości i nieprzyjaźni
objęły narody, co powoduje dotąd tak wielką zwłokę w pojednaniu ludów;
nieposkromione pragnienia, które często pokrywają się płaszczykiem dobra
publicznego i miłości ojczyzny, a z których powstaje rozdwojenie wśród
obywateli i ślepy, a niepomierny egoizm, na nic innego nie zważający,
jak tylko na własną korzyść i na własne dobro i tą jedynie miarą
wszystko inne mierzący; zburzony zupełnie pokój domowy wskutek
zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i
trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi
wstrząśnięte i ku zagładzie idące”, czego przykładami wówczas były
rewolucje przeciwko Bogu i Jego Prawu we Francji, Rosji, Niemczech czy w
Meksyku.

Jak powstrzymać tego destrukcyjnego ducha rewolucji przeciwko Bogu jako
Królowi w jego nihilistycznym marszu?
Przywrócenie panowania Chrystusa Króla eklezjalną i państwową racją
stanu

Skutkiem sekularyzacji było „zmniejszenie się powagi prawa i
poszanowania dla władzy”. Dlaczego? Pius XI w encyklice „Ubi arcano”
podkreśla: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa… usunięto z praw i z państw i
gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się,
iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną
przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają
obowiązek słuchać. Z tego powodu musiało być wstrząśnięte całe
społeczeństwo ludzkie, gdyż brakło mu stałej i silnej podstawy”. Stąd
zarówno dla Kościoła, jak i dla narodów oraz państw koniecznością jest,
jak naucza Ojciec Święty, „przywrócić panowanie Pana naszego” jako
„Króla”, ponieważ tylko przez odrodzenie prawdy o pochodzeniu wszelkiej
władzy od Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego „przygotowuje się i
dojrzewa powrót do posłuszeństwa u wielu z tych, którzy, wzgardziwszy
panowaniem Odkupiciela, stali się wygnańcami z Jego Królestwa”.

Należy podkreślić, iż nie tylko każda władza kościelna, lecz także każda
władza państwowa „formaliter”, czyli duchowo lub istotowo pochodzi od
Boga Objawionego w Jezusie z Nazaretu. Księża Biskupi przekazują władzę
np. kapłanom „materialiter”, czyli materialnie przez włożenie rąk, zaś
sam Pan Bóg czyni to w tym samym akcie włożenia rąk przez Następców
Apostołów na sposób duchowy. Podobnie w strukturze państwa: wyborcy
przekazują władzę swoim reprezentantom tylko na sposób materialny, zaś
Pan Bóg wszystkim sprawującym władzę np. w Rzeczypospolitej Polskiej na
sposób duchowy, czyli „formaliter”.

Innymi słowy, bez aktywnego udziału Pana Boga w akcie przekazywania
władzy ani Prezydent, ani Rząd, ani Sejm, ani Senat w Rzeczypospolitej
Polskiej nie posiadaliby władzy. To jest tak jak z przekazywaniem życia
przez rodziców, którzy darują swoim dzieciom jedynie swoje ciało, zaś
każdą duszę i ducha dziecka stwarza i daruje nowemu dziecku w akcie
poczęcia sam Pan Bóg jako Stwórca. Dlatego też wszyscy rządzący Polską w
Kościele i w Państwie otrzymali „formaliter” władzę bezpośrednio od
Boga jako Najwyższego Prawodawcy. Komu zatem przysługuje tytuł
najwyższego Władcy, czyli Króla?
Jezus Chrystus jako Król

Dlaczego ten tytuł przynależy w najściślejszym tego słowa znaczeniu
wcielonemu Synowi Bożemu? Z prostej racji, a mianowicie, skoro Pan Jezus
jest wraz z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym Stwórcą świata, to znaczy, że
Bóg istniejący w Trzech Osobach jest Właścicielem świata, tzn. także
Władcą świata. Dlatego też, jak uczy Pius XI, „imię i władza króla we
właściwym tego słowa znaczeniu należy się Chrystusowi – Człowiekowi;
albowiem tylko o Chrystusie – Człowieku można powiedzieć, że otrzymał od
Ojca władzę i cześć, i królestwo, gdyż jako Słowo jedną i tę samą z
Ojcem posiadający istotę, musi mieć wszystko z tymże Ojcem wspólne, a
więc także najwyższe i nieograniczone panowanie nad całym stworzeniem”.

Wszyscy sprawujący władzę w Kościele i Państwie nie są w ścisłym tego
słowa znaczeniu „władcami”, lecz dosłownie „uczestniczą” we władzy Boga
samego, ponieważ nie są stwórcami siebie i tych, którymi rządzą. Pan Bóg
zawierza zatem swoją Boską władzę ludziom, którzy „uczestniczą” w Jego
wiecznym panowaniu.
Chrystus jako Najwyższy Prawodawca ustanawia prawo z siebie samego –
ludzie stanowią prawo poprzez „uczestnictwo” we władzy Boga: Naród
Polski nie jest absolutnym suwerenem

Nauka Papieża jest jednoznaczna: „On”, czyli Chrystus, „jest Prawodawcą,
któremu ludzie winni posłuszeństwo. Ewangelie bowiem nie tyle
opowiadają o Nim, że ustanowił prawa, ile raczej przedstawiają Go, jak
ustanawia prawa; o tych wszystkich, którzy przykazania Jego zachowywać
będą, w różnych okolicznościach i w różnych słowach, mówi Mistrz Boski,
iż dadzą oni dowód swojej miłości względem Niego i w miłości tej
wytrwają” (J 14,15; 15,10).

Być wiernym Chrystusowi oznacza bardzo konkretnie zachować w przestrzeni
Kościoła i Państwa Polskiego prawdę o tym, że to Bóg Objawiony jest
Najwyższym Prawodawcą, dającym wszystkim Polakom prawo naturalne, czyli
także normy Dekalogu. Każdy rządzący i rządzony w Polsce powinien być
temu prawu naturalnemu bezwzględnie posłuszny. Nikt nie może sądzić, że
kwestia Dekalogu jest „sprawą wiary” i dlatego, według opinii
niektórych, Dekalog np. polityków polskich nie wiąże w poszczególnych
aktach stanowienia czy orzekania o prawie. Nic bardziej błędnego!

Dekalog wiąże sumienie każdego rządzącego w Polsce, tj. w Kościele i
Państwie Polskim. Każda regulacja prawna dokonywana w Polsce jest tylko
dlatego prawną, że Pan Bóg osobiście udzielił rządzącym w Polsce takiej
władzy. Przywróćmy najpóźniej dzisiaj tę prawdę wszystkim Polakom, iż to
Jezus Chrystus obiektywnie i absolutnie pewnie jest Najwyższym
Prawodawcą – także dla Prezydenta, Sejmu, Senatu i Rządu Polskiego we
wszystkich aktach stanowienia czy stosowania prawa w Rzeczypospolitej
Polskiej, w przeciwnym razie będziemy zafałszowywać prawdę o Najwyższym
Prawodawcy w Polsce. Kultura prawna w naszym Państwie wymaga istotnej
korekty w rozumieniu ostatecznego podmiotu prawa.

Niestety, od wielu dziesięcioleci pokutuje u nas fałszywa opinia, jakoby
nasz Naród był absolutnym suwerenem i że wszelka władza w naszym
Państwie pochodzi od Narodu Polskiego. To jest wprawdzie słuszna teza,
ale tylko w sensie materialnym, co już zostało podkreślone wyżej, ale
nie w sensie formalnym, czyli duchowym i istotowym. Ten wymiar
zabezpiecza w każdym podmiocie władzy w Polsce i na całym świecie pośród
wszystkich sprawujących władzę sam Pan Bóg. Jakże zatem mądrym i
głęboko w prawdzie o prawie jako prawie ugruntowanym jest akt składania
publicznego hołdu Chrystusowi Królowi ze strony Rządzących Polską i
całego Narodu.
Publiczna cześć dla Chrystusa Króla najwyższym aktem prawnym Kościoła i
Rzeczypospolitej Polskiej

Kulminacją polskiego porządku prawnego w przestrzeni Kościoła i Państwa
jest akt świadomego i wolnego uznania Jezusa Chrystusa za Króla we
wszystkim, co Polskę stanowi. Wprawdzie Polska przyjęła chrzest św. w
rodzinie Mieszka I, ale potrzeba było naszemu Narodowi i władzy
kościelno-państwowej 1050 lat do poświęcenia się Chrystusowi jako
Królowi, co zresztą „nakazała” spełnić encyklika Papieża Piusa XI w 1925
roku: „Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i
posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią
sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną
utrzymać i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny”.

Niech zatem Chrystus Pan króluje w Polsce i nad Polską oraz w całej
rozsianej po całym globie Polonii; niech Chrystus Król Nieba i Ziemi,
czyli także naszej Ojczyzny Polski, kieruje umysłami i wolnością
Rządzących naszym Narodem i Społeczeństwem, aby stanowili i orzekali w
prawie sprawiedliwie; niech Chrystus Król – także – Polski błogosławi
Polskiemu Państwu, aby było wspólnotą bezwarunkowej afirmacji życia od
poczęcia aż do naturalnej śmierci, wspólnotą prawdy, solidarności z
każdym jako bliźnim, dobra wspólnego i pozostałych ideałów w porządku
natury, aby Polska była wspólnym i pełnym dostojeństwa domem dla Polaków
i innych narodów; niech Chrystus Król prowadzi także Kościół św. w
Polsce swoimi Łaskami i Darami Ducha Świętego po drogach zbawienia aż do
bram wiekuistego szczęścia i pokoju w Królestwie Niebieskim. Niech żyje
Jezus Chrystus jako Król Nieba i Ziemi, i Polski!

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/170523,publiczna-czesc-dla-chrystusa-krola.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

10. Jubileuszowy Akt Przyjęcia

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród.

Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie.

Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste!

– W naszych sercach – Króluj nam Chryste!

– W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste!

– W naszych parafiach – Króluj nam Chryste!

– W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste!

– W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste!

– W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste!

– W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste!

– W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste!

Błogosławimy Cię i dziękujemy Ci Panie Jezu Chryste:

– Za niezgłębioną Miłość Twojego Najświętszego Serca ­– Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za łaskę chrztu świętego i przymierze z naszym Narodem zawarte przed wiekami – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za macierzyńską i królewską obecność Maryi w naszych dziejach – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za Twoje wielkie Miłosierdzie okazywane nam stale – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za Twą wierność mimo naszych zdrad i słabości – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu przepraszamy za wszelkie nasze grzechy, a zwłaszcza za odwracanie się od wiary świętej, za brak miłości względem Ciebie i bliźnich. Przepraszamy Cię za narodowe grzechy społeczne, za wszelkie wady, nałogi i zniewolenia. Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw.

Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa:

– Przyrzekamy bronić Twej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy pełnić Twoją wolę i strzec prawości naszych sumień – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

Jedyny Władco państw, narodów i całego stworzenia, Królu królów i Panie panujących! Zawierzamy Ci Państwo Polskie i rządzących Polską. Spraw, aby wszystkie podmioty władzy sprawowały rządy sprawiedliwie i stanowiły prawa zgodne z Prawami Twoimi.

Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi, a zwłaszcza tych członków Narodu, którzy nie podążają Twymi drogami. Obdarz ich swą łaską, oświeć mocą Ducha Świętego i wszystkich nas doprowadź do wiecznej jedności z Ojcem.

W imię miłości bratniej zawierzamy Tobie wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu.

Panie Jezu Chryste, Królu naszych serc, racz uczynić serca nasze na wzór Najświętszego Serca Twego.

Niech Twój Święty Duch zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Niech wspiera nas w realizacji zobowiązań płynących z tego narodowego aktu, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia.

W Niepokalanym Sercu Maryi składamy nasze postanowienia i zobowiązania. Matczynej opiece Królowej Polski i wstawiennictwu świętych Patronów naszej Ojczyzny wszyscy się powierzamy.

Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

11. Publiczna cześć dla Chrystusa


Publiczna cześć dla Chrystusa Króla

Przywrócenie panowania Chrystusa Króla jest dziś państwową racją stanu – stwierdza ks. prof. Tadeusz Guz


Czekaliśmy pięć pokoleń

Pięć pokoleń modliło się, by odbyła
się uroczystość Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana –
podkreśla Danuta Ciechowska-Mróz

Św. Małgorzata Maria – pionierka intronizacji

„Małgorzata Maria dała poznać światu
Moje Serce, wy zaś kształtujcie dusze na modłę Mojego Serca” –
powiedział przed laty Pan Jezus do Rozalii Celakówny

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

12. Przyjmujemy na nowo Jezusa

Przyjmujemy na nowo Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Mszy św. sprawowanej w katedrze świdnickiej w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata przewodniczył ks. bp Ignacy Dec

W homilii ksiądz biskup podkreślił, że
dzisiaj przyszliśmy do naszej katedry, by na nowo przyjąć Jezusa
Chrystusa za naszego Króla i Pana. Naszym zadaniem nie jest ogłaszanie
Go królem, ogłosił Go bowiem dla nas sam Bóg, ale chcemy Go przyjąć za
naszego Króla i Pana.

– Chcemy Go przyjąć do naszych umysłów, do naszej woli i do naszych
serc, abyśmy żyli Jego prawdą i Jego miłością. Ma to być nasza odpowiedź
na słowa Ojca Świętego Jana Pawła II z jego inauguracji pontyfikatu z
22 października 1978 roku: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi
Chrystusowi”. Nie bójmy się! Jezus nam niczego nie chce zabrać. Jest
Tym, kto nie zabiera, ale daje. Jezus i Jego królestwo nikomu nie
zagraża. Ten akt wiary uznania Chrystusa za Króla, Pana i Zbawiciela
otwiera nam drogę do zbawienia. Tak o tym napisał apostoł Paweł w Liście
do Rzymian: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w
sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz
zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a
wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10,9-10) – przypomniał ks. bp
Ignacy Dec.

Według kaznodziei, Jezus nie narzuca się nam, nie stosuje żadnych
reklam, żeby nas przekonać do siebie. On z delikatnością puka do naszych
umysłów i serc. W Księdze Apokalipsy czytamy: „Oto stoję u drzwi i
kołaczę, jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i
będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim
tronie” (Ap 3,20-21a).

– Dla Chrystusa powinniśmy otworzyć nie tylko nasze umysły i serca, ale –
tak jak nas wzywał do tego św. Jan Paweł – nasz Naród, nasze całe
państwo, z wszystkimi jego instytucjami: nasze ustawodawstwo, ekonomię,
politykę, kulturę, edukację, oświatę, służbę zdrowia – po prostu
wszystko, wszelką przestrzeń naszego życia osobistego, rodzinnego i
narodowego – akcentował ks. bp Ignacy Dec.

Dodał przy tym, że nie możemy się jednak zatrzymać na słowach, które
dzisiaj wypowiemy, na naszej deklaracji.

– Chcemy naprawdę Jezusa Chrystusa przyjąć do naszych umysłów, do naszej
woli, do naszych serc. Niech On sam włada naszym myśleniem, naszymi
wyborami moralnymi, naszymi sercami. Niech działa w nas, w naszych
rodzinach, w naszym Narodzie i w całym świecie – przez prawdę i miłość –
apelował, kończąc homilię, pasterz Kościoła świdnickiego.

Marek Zygmunt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika intix

13. @Maryla

Dziękuję serdecznie...

Pozwolę sobie dodać:

Ks. prof. Tadeusz Guz: co z przygotowaniem narodu do aktu zawierzenia Chrystusowi?

a także:

Ślub, czyli votum


***
Jeżeli będzie mi dane... pozwolę sobie, podzielić się rozważaniami nad Aktem Przyjęcia...
Na tę chwilę... w kilku słowach:
Maleńki krok wykonany...
aby otworzyć TE bramy

***
Szczęść Boże...

avatar użytkownika gość z drogi

15. Króluj nam Chryste

zawsze i wszędzie
Dobrego Dnia

gość z drogi

avatar użytkownika intix

17. O KRÓLU I PANU NARODÓW


O KRÓLU I PANU NARODÓW
Ks. Grzegorz Śniadoch IBP
28 października 2018 r.


__________________________
W załączeniu przypomnieniem:

=> [LINK] O BUNCIE PRZECIW BOGU - Ks. Grzegorz Śniadoch IBP


.
avatar użytkownika intix

18. Walka z kulturą Antychrysta


Kazanie – Uroczystość Chrystusa Króla
Ks. Piotr Świerczek
Warszawa / 25.10.2020


.