Przepoczwarzanie herr D. Tuska w polskiego patriotę...

avatar użytkownika Krzysztofjaw
Zastanawiająca ale też bezczelnie kłamliwa jest próba propagandowego przepoczwarzania się D. Tuska w polskiego patriotę czy też nawet od dawna rusofoba i przynajmniej sceptyka wobec Niemców. 
 
Nie wiem co on sobie ubzdurał w tej swojej łepetynie, ale taka próba nawet dla swojego elektoratu jest tak karkołomna, że aż śmieszna. Tyle tylko... że on faktycznie traktuje swych wyborców jak idiotów, którzy będą na niego (PO) głosowali mimo jego kłamstw i hipokryzji. Nie byłem nigdy zwolennikiem PO, ale żal mi tych, którzy jeszcze przy niej trwają. 
 
Jest to dla mnie szokujące i alogiczne... no chyba, żeby przyjąć, że faktycznie ten elektorat jest po prostu głupi i "łyka" wszystko, co umiłowany przywódca im bredzi. Oczywiście tutaj pomijam aktyw partyjny, partykularne interesy (w tym finansowe), ewentualność zdrady państwa polskiego i służenia obcym (II Targowica) czy też chęć ponownego objęcia władzy i spijania z niej wszelkiego rodzaju fruktów. 
 
Mówię raczej o zwykłych Polakach, którzy jednak po raz kolejny chcą głosować na PO i jej ponownego lidera. Nie potrafię takiej postawy tłumaczyć sobie inaczej jak właśnie stadną głupotą i zaślepieniem połączonym nieracjonalną nienawiścią do PiS-u albo nawet czymś jeszcze gorszym, ale nie chcę się zagłębiać w istotę psychologiczno-psychiatrycznych chorób i zaburzeń osobowości. Jest też jeszcze jeden czynnik, który może wpływać na taką postawę, który mogę zawrzeć w zwrocie D. Tuska: "polskość to nienormalność". Ci ludzie po prostu nie czują się Polakami a patriotyzm uważają za anachronizm. I sądzę, że chyba nawet przeważają oni wśród wyborców PO. No to niech sobie z tej Polski wyjadą, bo żaden Polak i ten, kto czuje się Polakiem nie będzie po nich płakał. 
 
Wracając do tego przepoczwarzania D. Tuska w polskiego patriotę to warto zobaczyć jeszcze raz zdjęcia, które wyobrażają D. Tuska jako niby rusofoba czy nawet germanofoba: 
 
foto: https://wpolityce.pl/polityka/157867-zdjecie-ktore-mowi-wszystko-kim-jest-tusk-i-jakie-sa-jego-relacje-w-putinem-strach-i-sluzalczosc-nigdy-nie-sfotografowaly-sie-lepiej
 
Ten ukłon poddaństwa wobec W. Putina jest symptomatyczny...
 

 

https://static.polityka.pl/_resource/res/path/8d/ab/8dab6750-fea0-4573-9b6e-d5260496b3a9_f1400x900
 

I te rozmowy na molo w Sopocie, które mówią wszystko... D. Tusk pilnie słucha W. Putina a później widać, że z rozmów są zadowoleniu...

 
 
fot. PAP/Radek Pietruszka
 
I te prawie "usta-usta" z A. Merkel... Taka para gorejąca pożądaniem...
 
fot. Bloomberg / Michele Tantussi
Tu raczej A. Merkel pała z uśmiechem miłością do w. Putina a on jako stary czekista z ociąganiem odwzajemnia jej uczucia. 

 

Nie przedstawiłem słynnego zdjęcia, na którym widać D. Tuska uśmiechniętego i przybijającego "żółwiki" z W. Putinem tuż po tragedii smoleńskiej. On sam wypiera się tego zdjęcia. Pokazałem tylko pięć fotografii, aby uczynić zadość stwierdzeniu: "przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi a wrogowie moich przyjaciół są moimi wrogami".
 
-------------------------------------------
 
Niejako uzupełnieniem tego postu niech będą moje teksty: z 21 stycznia 2022 roku p.t. "Dlaczego a'priori jestem rusofobem (moskwofobem) i germanofobem?", który napisałem jeszcze przed najazdem hord rosyjskich na Ukrainę oraz ten z 5 marca zatytułowany "Niemcy - wieczny sojusznik Rosji!"
już po tej napaści.  
 
(Są to reprinty tych artykułów i jeżeli ktoś nie ma cierpliwości, by je przeczytać to już na to nic nie poradzę, tylko zachęcam).  
 
-------------------------------------
 

Pierwszy z nich (21.01.22).

 
Motta: 
 
1. "Osobiście ze względów historycznych wolę być zawczasu rusofobem i germanofobem niż po czasie okazać się zdrajcą Polski popierającym sojusz - kondominium niemiecko-rosyjskie, które znów się odrodziło na niekorzyść Polski, ale i całej Europy".
 
2. Pamiętajmy o przeszłości, bo "...ten, kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, to nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości" (Marszałek Polski J. Piłsudski) a "...naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości...” (bł. Prymas Polski S. Wyszyński).
 
Poniżej powody, które powodują u mnie takie przekonanie czy też nastawienie jak fobie wobec Rosji i Germanii (Niemiec). 
 
Po pierwsze: dawna historia.
 
Nie chciałbym tutaj tworzyć eseju historycznego, ale chyba każdy kto choć nawet w małym stopniu zna naszą historię nie może temu zaprzeczyć. 
 
Od zarania istnienia Polski jako państwa zawsze mieliśmy dwóch największych wrogów będących jednocześnie na nieszczęście naszymi bezpośrednimi sąsiadami. Były i są to Niemcy (Prusy) i Rosja (Moskwa), przy czym warto wspomnieć, że to z reguły nie Polska była źródłem agresji i nienawiści do tych krajów, ale to dla nich od zawsze Polska stanowiła podmiot tejże agresji i nienawiści... co doprowadziło m.in. do ostatecznego rozbioru Polski i ustanowienia - tak wyczekiwanej od wieków przez te państwa - wspólnej niemiecko-moskiewskiej granicy. 
 
Ale i w naszej historii możemy odnotować swoje zwycięstwa zarówno nad Niemcami czy Moskalami. 
 
Bitwa Warszawska 1920 roku była kolejną zwycięską bitwą nad Moskalami, których - na przestrzeni dziejów - byli zdolni pokonać właśnie tylko Polacy. 
 
4 lipca 1610 roku wojska polskie ówczesnego wojewody kijowskiego (późniejszego - od 1918 roku - hetmanem i kanclerza wielkiego koronnego) Stanisława Żółkiewskiego liczące około 7 tys. żołnierzy rozbiły pod Kłuszynem 35 tys. armię rosyjską wspomaganą przez armię Szwedzką. Wkrótce potem doszło do rokowań, które rozpoczęły się 5 sierpnia, zakończonych układem z dnia 27 sierpnia, na mocy którego królewicz Władysław został uznany carem Rosji. W obręb moskiewskich murów wojska polskie wkroczyły 12 września, a 8 października Żółkiewski przybył na Kreml. Car Wasyl Szujski oraz jego bracia Dymitr Szujski i Iwan Szujski zostali więźniami hetmana. Natychmiast Wasyl Szujski uznał prawa królewicza Władysława Wazy do tronu rosyjskiego. Dowódcą wojsk polskich na Kremlu moskiewskim został Aleksander Korwin Gosiewski. Była to jedyna w historii Rosji jej klęska, której wynikiem był upadek Moskwy i przejęcie jej przez wrogie jej wojska! Rok później 29 października 1611 hetman Żółkiewski w uroczystym orszaku wkroczył ze swoim wojskiem do Warszawy wioząc ze sobą Wasyla Szujskiego oraz jego braci, którzy w obecności szlachty i senatu na Zamku Królewskim złożyli królowi Zygmuntowi III Wazie przysięgę wierności. Oddali pokłon polskiemu królowi i narodowi polskiemu uniżenie bijąc głową w posadzkę.
 
Wcześniej, 10 kwietnia 1525 roku na Goldzie rynku krakowskiego - po wcześniejszym zawarciu traktatu między królem Zygmuntem I Starym a Albrechtem Hohenzollernem - odbył się Hołd Pruski, w wyniku którego Prusy Zakonne zostały przekształcone w Księstwo Pruskie jako lenno Polski. Albrecht odebrał z rąk króla proporzec z herbem Prus Książęcych jako symbolem lenna. Oznakę zależności od króla i Korony symbolizowała umieszczona na piersi czarnego pruskiego orła litera S (Sigismundus) oraz korona na jego szyi.
 
Jeszcze wcześniej 15 lipca 1410 roku rozegrała się Bitwa pod Grunwaldem, w której Polacy pod wodzą Króla Władysława Jagiełły rozgromili niemieckie wojska krzyżackie pod wodzą Wielkiego Mistrza Krzyżackiego Ulricha von Jungingena...
 
No tak, ale w końcu nie było Polski na mapie świata przez 123 lata a warto przypomnieć, że rozbiory Polski były też wynikiem wewnętrznej zdrady narodowej dokonanej w Targowicy przez zdrajców narodu polskiego w 1792 roku. W rzeczywistości spisek został zawiązany w Petersburgu na życzenie i pod patronatem (Niemki) cesarzowej Rosji Katarzyny II, która po osiągnięciu swojego celu (dokonania wspólnie z Prusami i Austrią rozbioru Polski) rozwiązała Konfederację Targowicką. Czyż w dużej mierze zachowanie dzisiejszej polskiej "totalnej opozycji" nie przypomina Targowiczan?
 
Co prawda splot szczęśliwych okoliczności (I WŚ) umożliwił w roku 1918-tym odzyskanie przez nasz kraj niepodległości, ale tego faktu tak do końca nie zaakceptowali nasi odwieczni agresorzy. Musieliśmy i tak walczyć o nasze ziemie z rozbiorcą niemieckim w czasie powstań śląskich i Powstaniu Wielkopolskim i rozbiorcą moskiewskim, który w 1920 roku - tym razem już jako Rosja Sowiecka zaatakował nasz kraj i tylko "Cudem nad Wisłą" obroniliśmy dopiero co odzyskaną przez nas niepodległość. 
 
Nie trwało to jednak długo, bo raptem tylko około 20 lat. W 1939 roku obaj nasi wrogowie zaatakowali nasz kraj rozpoczynając II WŚ a zgodnie z Paktem Ribbentrop - Mołotow (który był podstawą tego ataku) znów osiągnęli swój cel, czyli wspólne graniczne sąsiedztwo. 
 
Obaj jednak agresorzy chcieli zawładnąć Europą samodzielnie i do dzisiaj uważają to za swój błąd - stąd ich obecne dążenie do wzajemnej współpracy.  Zarówno A. Hitler jak i J. Stalin planowali w końcu przechytrzyć siebie nawzajem i zaatakować swojego sojusznika. Szybszy okazał się A. Hitler atakując  22 czerwca 1941 roku Rosję Sowiecką, w co przez kilka dni nie mógł uwierzyć J. Stalin. Tylko wydaje się, że nie wierzył w to, że jednak A. Hitler go wyprzedził. Dla Niemiec ten atak okazał się początkiem ich klęski a trauma z tej klęski II WŚ tkwi głęboko w sercach Niemców, tak samo jak onegdaj trauma po przegraniu I WŚ i po "Traktacie Wersalskim", który od zawsze był przez Niemców uważany za upokarzający. 
 
Zresztą też warto - już w odniesieniu do okresu powojennego - zauważyć, że entuzjastami A. Hitlera było przeszło 90% Niemców i niemal cały przemysł niemiecki. Trudno wobec tego oczekiwać, że owa trauma nie zostawała rodzinnie przenoszona kolejnym pokoleniom a do dzisiaj największe i długoletnie firmy niemieckie w dużej mierze ową traumę pielęgnują i do dzisiaj jeszcze możemy znaleźć zatrudnionych w nich potomków najważniejszych NSDAP-owców (mało tego: w niektórych siedzibach tych niemieckich firm do dziś stoją popiersia przemysłowców - hitlerowskich nazistów). 
 
Po drugie: niedawna historia.
 
Współzwycięstwo Rosji Sowieckiej nad hitlerowskimi, nazistowskimi Niemcami,  pozwoliło jej na przejęcie we władnie połowy Europy i rządzenie w tych krajach poprzez własny totalitarny ustrój - komunizm. Jako Polacy pamiętamy to bardzo dobrze. Niby odzyskaliśmy wolność od jednego totalitaryzmu - nazizmu to wpadliśmy w sidła kolejnego. 
 
Tak na marginesie. 
 
Niemcy i Rosja to kraje, które stworzyły dwa najkrwawsze systemy totalitarne na świecie i kraje, w których te systemy uzyskały masową akceptację społeczną. Wprawdzie Sowieci tą akceptację w dużej  mierze musieli uzyskać siłą i masowymi mordami swoich obywateli a niemieckie społeczeństwo taką  akceptację masowo wyraziło bez konieczności masowych represji ze strony NSDAP (Ordnung muss sein?), to jednak jest to zarazem zaskakujące, ale jednocześnie mogące tłumaczyć jakoś tą niemiecko-rosyjską wzajemną fascynację. Ale to już temat dla socjologów i psychologów... Zresztą oba totalitaryzmy to - z jednej strony  - narodowo-socjalistyczny marksistowski nazizm, a z drugiej strony socjalistyczny robotniczo-chłopski, klasowy marksistowski komunizm. Oba te totalitaryzmy czerpały z jednego marksistowskiego źródła... Ten fakt też ich przybliża ich do siebie... A dziś - co symptomatyczne - na świecie, w tym w UE, szaleją kulturowi noemarksiści...
 
Niemcy po wojnie dostały się po połowie: światowi tzw. zachodnich wolnych narodów (RFN) i komunizmowi (NRD), przy czym warto zauważyć, że obie marki (zachodnia i wschodnia) były wymienne jeden do jednego a początek upadku komunizmu zaczął następować od momentu wydania przez Rosję zgody na przyszłe zjednoczenie Niemiec (1985 lub 1986 rok), co w końcu nastąpiło a Niemcy od momentu zjednoczenia  zainwestowały przeszło 2 biliony euro na integrację byłego NRD z RFN, ale nawet do dzisiaj ta potężna kwota nie wystarczyła do pokonania jakościowych różnic między terenami byłej NRD  i RFN: ta pierwsza dalej rozwija się słabiej niż ta druga a i poziom życia też jest różny, nie mówiąc już o różnicach mentalnych. 
 
Tym niemniej RFN była pod ścisłym nadzorem zwycięskich aliantów: USA, Anglii i Francji. Kontrolowano i reglamentowano przede wszystkim rozwój jej armii a do dzisiaj każdy (podobno aż do 2099 roku) nowy kanclerz Niemiec musi podpisać tzw. "lojalkę" tym trzem aliantom [1]. 
 
Ponadto do dzisiaj Niemcy nie mają swojej Konstytucji a jedynie dokument zwany "Grundgesetz, Ustawa Zasadnicza nadana 23 maja 1949 roku przez trzy mocarstwa okupacyjne (USA, Wielką Brytanię i Francję) z mocy „nie ulegającego wypowiedzeniu prawa zwycięzców”. Jej ostatni, 146 artykuł, głosi, że zastępcza Grundgesetz “utraci moc obowiązującą w dniu, w którym wejdzie w życie konstytucja przyjęta w drodze swobodnej decyzji Narodu Niemieckiego ... a 139, który głosi: “Postanowienia niniejszej Ustawy Zasadniczej nie naruszają przepisów prawnych o „Uwolnieniu narodu niemieckiego od narodowego socjalizmu i militaryzmu”. Ten tajemniczy przepis o “uwolnieniu narodu niemieckiego”, to datowane 5 marca 1946 roku zarządzenie Amerykańskich Władz Wojskowych (American Military Government), wydane z mocy Dyrektywy nr. 24 z dnia 12 stycznia 1946 roku wojskowego organu Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec działającej zgodnie z ustaleniami konferencji w Jałcie i uzgodnieniami poczynionymi podczas poczdamskiej konferencji Wielkiej Trójki (Truman, Churchill, Stalin) obradującej na przełomie lipca-sierpnia 1945 roku. Ponad 75 lat po zakończeniu wojny decyzje alianckich władz okupacyjnych nadal obowiązują w Bundesrepublik, mają najwyższą rangę i są wpisane w Ustawę Zasadniczą [3]".
 
Teraz domyślamy się jednego z powodów niechęci Niemiec do USA i NATO czy też m.in. dlaczego UK wyszła ze zniemczanej UE, potencjalnej IV Rzeszy?
 
Tymczasem upadł ZSRR a nastała Federacja Rosyjska, gdzie po kilku latach demokratyzacji nastąpiła era W. Putina, który rzewnie tęskni za potęgą ZSRR i systematycznie odbudowuje imperialne podejście do świata z czym zgadza się niestety większość narodu rosyjskiego... ach ta ich potrzeba posiadania "cara"...
 
Po trzecie: czasy obecne
 
Podczas gdy Niemcy są dziś "pokojowym" agresorem wobec krajów UE i próbują w Europie zbudować swoją IV Rzeszę (sferderalizowna i bez narodowych granic UE) to W. Putin prowadzi aktywną wojnę hybrydową nawet posuwając się do agresji (Gruzja, Ukraina) czy czyniąc prowokacje na polsko-białoruskiej granicy testując tzw. wschodnią flankę NATO.
 
Niestety dla świata ostatnie wybory w USA wygrał J. Biden, który jest już zniedołężniałem dziadkiem a tak naprawdę w USA rządzi dziś komunistka - wiceprezydent K. Harris. Nastąpiło znaczne osłabienie międzynarodowego znaczenia USA, co niezmiernie cieszy zarówno Niemców, jak i Moskwę. 
 
Jedną z pierwszych decyzji J. Bidena było cofnięcie trumpowskich ograniczeń i sankcji na budowę rosyjsko-niemieckiego rurociągu Nord Stream 2, tym samym dając "zielone światło" na jego dokończenie. A ta inwestycja w dzisiejszych czasach jest chyba najbardziej jaskrawym przykładem idealnej współpracy Niemiec i Rosji. Ponadto postawił na współpracę z Niemcami (jako właścicielami UE) oraz tym samym na Rosję, oczywiście kosztem krajów naszego regionu, w tym przede wszystkim kosztem największego jego przedstawiciela, czyli Polski. Taka postawa J. Bidena może zakończyć się fiaskiem V4 i Trójmorza, co też idealnie wpisuje się w próbę stworzenia przez nową administrację niemiecką Jednego Państwa Europa z siedzibą w Brukseli a tak naprawdę w Berlinie. 
 
A jak wspaniale kwitnie współpraca niemiecko-rosyjska (kondominium niemiecko-rosyjskie) to widać po wspomnianych Nord Streamach, pracy niemieckich polityków w Moskwie (np. były kanclerz Gerhard Schröder w Gazpromie) czy  ostatnio odmówienie przez Niemcy możliwości przelotu przez ich terytorium powietrzne natowskich samolotów transportowych niosących pomoc rzeczowo-militarną Ukrainie przygotowującą się na ewentualną agresję Rosji na ich kraj. Widać tu wyraźnie jakimi hipokrytami są Niemcy: z jednej strony gaworzą o pokoju czy demokracji a z drugiej już jawnie wspierają zapędy imperialistyczne Putina. 
 
Zresztą sądzę, że już sobie Niemcy i Rosja ustaliły swoje przyszłe wpływy w Europie, gdy w końcu zostanie już zbudowana jedna sfederalizowana UE pod nadzorem niemieckim i za zgodą J. Bidena. Niemcy jednak muszą się spieszyć, bo ewentualny kolejny prezydent USA może już nie być im - tak jak dzisiejszy - przychylny.  
 
Po czwarte: refleksje końcowe
 
Sądzę, że Niemcy mają w genach butę i chęć podporządkowywania sobie innych a już nas-Polaków w szczególności. To ich przeświadczenie o "rasie Panów" tkwi w nich bardzo głęboko. Teraz wyrosło już nowe pokolenie nie pamietające II WŚ. To oni teraz rządzą i o ile jeszcze pokolenie czynnych niemieckich nazistów po wojnie udawało skruchę, to teraz to nowe już pokolenie o wojnie nie chce pamiętać (bo ponoć to ich już nie dotyczy) i znów wedle nich "z czystym sumieniem" wracają do swoich  butnych korzeni. 
 
Zresztą przez dziesiątki lat prowadzili oni swoistą politykę historyczną wybielającą Niemców z II WŚ i tworząc jakąś odrębną "grupę nazistów", którymi przecież mogli być i Polacy... Doszło nawet do tego, że sami zaczynają się uznawać za pierwsze ofiary nazistów - kuriozum historyczne, ale dziesiątki lat międzynarodowej propagandy zrobiło swoje: świat już zaczyna tak myśleć. 
 
I przerażające jest to, że jedne z najbardziej poszkodowanych przez Niemców narodów - Żydzi - wspólnie z Niemcami prowadzili i prowadzą wspólnie tą ich politykę i dzisiaj też próbują zrzucić winę "za nazizm" na Polaków... Zresztą podobno już się opracowuje jeden europejski wspólny proniemiecko-prożydowski podręczniku do historii. Ale właśnie to żydowskie "Przedsiębiorstwo Holocaust" wykreowało słynne i antypolskie powiedzenie "polskie obozy koncentracyjne", to oni wstrzymują ekshumację w Jedwabnym, aby zapobiec prawdy o tym, że to nie Polacy a Niemcy byli sprawcami mordu Żydów w tej miejscowości, to oni kreują takiego kompletnie niewiarygodnego i kłamliwego T. Grossa na autorytet historyczny, to oni wreszcie (co tak naprawdę jest jedną z przyczyn współczesnej żydowskiej antypolskości) nieprawnie i ahistorycznie żądają od Polski (a winni od Niemiec a w części i od Rosji) jakiś mitycznych odszkodowań za utracone, bezspadkowe mienie w czasie II Wojny Światowej i po niej w okresie komunizmu w Polsce.   
 
A wróćmy na chwile jeszcze do Niemców. 90% obecnych Niemców ma  (miało) w rodzinie hitlerowców, to spokojnie mogą sobie z nich czerpać idee i marzenia. Oczywiście dziś wojna zbrojna odpada, ale Niemcy chcą sobie podporządkować inne kraje poprzez właśnie np. sfederalizowanie UE i dominację ekonomiczną a także poprzez jakieś szalone "Zielone Łady" czy programy redukujące emisję CO2 mające uchronić ludzkość przed zagładą poprzez zmiany klimatyczne, m.in. system ETS czy pakiet „Fit for 55” (co za wyrafinowane i przynoszące ogromne dochody bzdury)... Zresztą i tu widać hipokryzję Niemców. Walczą z Polską (dla dobra klimatu - sic!) o zamykanie u nas kopalni węglowych a sami otwierają nowe na terenie własnego państwa, jak np. niedawno oddana do użytku nowa elektrownia węglowa Datteln 4 w Zagłębiu Ruhry. Niby ze wszystkich napędzanych węglem elektrowni niemieckich ta jest najbardziej przyjazna środowisku, ale przecież to od Polski żąda się wygaszania kopalń i elektrowni węglowych a Niemcy sobie budują mimo całego tego zgiełku klimatycznego.  Ta ich nowa elektrownia ma moc 1100 megawatów i powstała mimo ustaleń tych wszystkich "szczytów klimatycznych". Hipokryzja w czystej postaci i nierówne traktowanie Polski na arenie UE. 
 
Ale też to, że dziś jestem rusofobem (a raczej moskwofobem w znaczeniu siedziby władz Rosji a nie samego narodu rosyjskiego) i germanofobem oznacza po prostu moje zdanie odnoszące się do historii, które można tłumaczyć dziś po prostu moją skrajną nieufnością do tych państw. Nie oznacza to wcale, że nie mamy z nimi współpracować, ale ta współpraca musi być oparta na wzajemnym szacunku: nie możemy za każdym razem tylko przed nimi "klękać". 
 
A czy postawienie przez Polskę na USA jako największego naszego sojusznika okazuje się być błędem? Nie sądzę, bo obecnie - i to mimo polityki J. Bidena - właśnie dla naszego bezpieczeństwa ważniejsza jest przynależność do amerykańskiego NATO niż do niemieckiej UE, która być może niedługo okazać się może już IV Rzeszą. 
 
[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2022/01/blogowanie-wojna-hybrydowa-globalna.html
[2] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/08/gloryfikujmy-nasze-zwyciestwa.html
[3] https://www.tysol.pl/a68759-Nasz-HIT-Dr-Rafal-Brzeski-Czy-Niemcy-sa-panstwem-suwerennym-W-swietle-obowiazujacych-dokumentow-niezupelnie
 
---------------------------------------------
 
I drugi tekst z 05.03. 2022 napisany już po napaści Rosji na Ukrainę.
 
Jest taki kraj, który wyhodował W. Putina. To Niemcy, którzy od setek lat są ściśle związane z Rosją swoistym przymierzem. Nie ma sensu przypominać dziś fakty historyczne jak wspólne z Rosją rozbiory Polski czy ten ostatni IV wynikający z Paktu Ribbentrop–Mołotow będący tak naprawdę początkiem II Wojny Światowej. Natomiast w dzisiejszej sytuacji możemy powiedzie jedno: gdyby nie Niemcy to nigdy nie powstałaby tak wielka imperialna władza W. Putina. 
 
Trudno mi powiedzieć dlaczego tak jest, ale jakoś Niemcy mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą jej fascynacją.  I chyba nie jest przypadkiem, że oba społeczeństwa są bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie. 
 
Społeczeństwo niemieckie w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na Polaków. 
 
Jedyną cechą, której ewentualnie można by zazdrościć Niemcom to ślepe, krok po kroku, dążenie do osiągnięcia swoich celów, np. w biznesie. To ich wyróżnia na tle całej Europy, ale jednocześnie ta cecha wyklucza wysoką inteligencję i kreatywność, których Niemcom bardzo brakuje. Ale potrafią dbać o swoje interesy, które przez ostatnie kilkadziesiąt lat były ściśle związane ze współpracą z Rosją a już z W. Putinem w szczególności. Kondominium niemiecko-rosyjskie kwitło przez ostatnie lata wspaniale, czego przykładem jest budowa dwóch Nord Streamów uzależniających całą Europę od dostaw rosyjskich surowców energetycznych a niemiecko-rosyjskie rurociągi w założeniu miały doprowadzić do sytuacji, w której redystrybucją rosyjskiego gazu na Europę zajmowałyby się oczywiście Niemcy. 
 
I doprawdy już nie wiem komu bardziej zależy na budowie Eurazji od Władywostoku do Lizbony: Niemcom czy Rosji, ale przecież jeszcze przed wojną na Ukrainie wszystko szło dobrze w realizacji tej idei. Nowy rząd niemiecki oficjalnie już potwierdził, że UE ma stać się Jednym Sfederalizowanym Państwem Europa bez państw, granic, narodów. Prezydent USA J. Bidem dał zielone światło na uruchomienie Nord Stream 2 i oddał tak naprawdę całą UE w ręce Niemiec a tym samym dał im wolną rękę do ich ścisłej współpracy z Rosją. A po powstaniu Jednego Państwa Europa pod zarządem Niemiec zapewne bylibyśmy światkami ścisłego porozumienia tego nowego europejskiego tworu z Moskwą, które byłoby już zalążkiem Euroazji. 
 
Mam nadzieję, że te plany wobec agresji putinowskiej na Ukrainę legły w gruzach, choć wcale nie jestem taki pewien, bo zachowanie Niemiec w czasie tej wojny też jest niepokojące. 
 
To one najbardziej blokowały ustanowienie ostrych sankcji na Rosję. Ostatecznie po kilku dniach się zgodziły, ale też np. wykluczyły z sankcji w postaci odcięcia Rosji od SWIFT dwa największe rosyjskie banki: Sbierbank i Gazprombank - z uwagi na to, że są zaangażowane w transakcje dotyczące dostaw energii do UE. Dalej sobie płynie gaz z Rosji do Niemiec rurociągiem Nord Stream I i wszystko wskazuje na to, że pomimo m.in. polskich postulatów o jego zamknięcie, nic się w tej materii nie zmieni. Niemcy pomagają Ukrainie wysyłając im 5 tys. hełmów (!) i w jednej trzeciej niesprawne i nienadające się do użytku rakiety "Strela", pamiętające jeszcze czasy NRD. Owszem pod naciskiem świata deklarują już wysyłanie nowszych rakiet, ale sądzę, że tylko dlatego, aby dalej się nie kompromitować. Nie ma decyzji o rozbiórce Nord Stream II i sądzę, że nie będzie a rurociąg po prostu poczeka na uruchomienie w lepszych, powojennych czasach. 
 
Swego czasu napisałem post: "Dlaczego a'priori jestem rusofobem (moskwofobem) i germanofobem?", w którym stwierdziłem m.in.: "Sądzę, że Niemcy mają w genach butę i chęć podporządkowywania sobie innych a już nas-Polaków w szczególności. To ich przeświadczenie o "rasie Panów" tkwi w nich bardzo głęboko. Teraz wyrosło już nowe pokolenie nie pamietające II WŚ. To oni teraz rządzą i o ile jeszcze pokolenie czynnych niemieckich nazistów po wojnie udawało skruchę, to teraz to nowe już pokolenie o wojnie nie chce pamiętać (bo ponoć to ich już nie dotyczy) i znów wedle nich "z czystym sumieniem" wracają do swoich  butnych korzeni".
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 
 
Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta: ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

 

napisz pierwszy komentarz