Jeszenszky: Atak na Węgry obraża nas wszystkich (fronda)

avatar użytkownika Maryla

Antywęgierski chór zjednoczył wszystkie zachodnioeuropejskie kierunki lewackie – napisał dla portalu Fronda.pl Geza Jeszenszky, były minister spraw zagranicznych Węgier.

Licząca 170 stron węgierska ustawa o mediach na pierwszy rzut oka może przestraszyć, zwłaszcza tego, komu w uszach pobrzmiewa sformułowany przez Ferenca Deáka postulat jednoparagrafowego prawa prasowego: „w prasie nie wolno kłamać!”. Nie wykluczam, że właśnie to żądanie jest podstawowym celem nowej ustawy. W niektórych szczegółach, w określonych rozwiązaniach od początku widzę pewne błędy, które dają pretekst do ataku, ale nawet przez moment nie sądziłem, by ustawa zagrażała mediom, wolności słowa, a tym bardziej, by zagrażała demokracji na Węgrzech.

Dynamiczna działalność obecnego rządu węgierskiego imponuje, choć od tekstów ustaw i pewnych sformułowań oczekiwałbym lepszego ich przemyślenia. Główny kierunek i cele pozostają mi jednak bliskie i godne wysiłku. Jeśli chodzi zaś o metody, to oceni je historia. Najważniejsze jest pytanie, dokąd zaprowadzą nas dotychczasowe decyzje, czy uda się naprawić przestępcze, korupcyjne i głupie poczynania rządów ostatnich ośmiu lat? To one sprawiły, że Węgry z wzorcowego kraju udanych przemian stały się maruderem, krajem, który nie budzi już nawet litości.

Intensywność krytyki, która przyszła z zewnątrz na nasz kraj pod koniec grudnia ub.r., zaskoczyła mnie. Samokontrolę uważam za rzecz bardzo ważną, dlatego proponowałem, by zamiast się burzyć, należałoby zmierzyć się z padającymi zarzutami, zbadać, jakie są ich podstawy i przyczyny. Styczeń jednak przyniósł coś nowego. Całkowicie dla mnie niewiarygodna koalicja Węgrów (takich jak np. dawny komunista, maoista Miklós Haraszti) oraz obcokrajowców (jak „nowolewicowy” anarchista roku '68 Daniel Cohn-Bendit) wciągnęła łatwowiernych, naiwnych ludzi do antywęgierskiej oszczerczej kampanii, jakiej jeszcze nie było. Wszystko to europejska polityka partyjna zamknęła w swoje ramy: partie socjalistyczne połączyły się z (lewicowo)liberalnymi oraz z Zielonymi przeciw opcji ludowej i konserwatywnej. Węgry stały się tylko pretekstem. Antywęgierski chór zjednoczył wszystkie te zachodnioeuropejskie kierunki, które osobiście uważam za szkodliwe, fałszywe i błędne: pobłażających komunizmowi i usprawiedliwiających go, kompromitujących prawdziwą ochronę środowiska bezmyślną przesadnością „ciemnozielonych”, wrogów chrześcijaństwa, propagandzistów homoseksualizmu i doktrynerskich utopistów. Obudzili się ci, którzy nie mieli ani jednego słowa krytyki wobec rządu Gyurcsánya, gdy oszukiwał, korumpował, a w rocznicę Powstania '56 poprowadził policję do brutalnych akcji. Teraz ci sami w odniesieniu do obecnego rządu jednym chórem krzyczą: Ukrzyżuj go!

Czy rzeczywiście usta prasy opozycyjnej są u nas kneblowane i zaklejane, jak to niektórzy mówili i pokazywali w Parlamencie Europejskim? Viktor Orbán trafnie zauważył wtedy: Czy w dobie internetu można sobie wyobrazić, by na Węgrzech obywatele nie dowiedzieli się o czymś, co nie podoba się rządowi? Czy w internecie można zdusić słowa krytyki? Tego próbują Chiny, wenezuelski dyktator czy Łukaszenka, może trochę mniej brutalnie władze rosyjskie, ale u nas nie ma nawet najmniejszych oznak tego. Czy Orbán ma coś wspólnego z tymi typami? Takie porównywanie, tego typu atak oburza zarówno mnie, jak i kilka milionów moich współobywateli. To jest słowna agresja. A gdy kraj cierpi z powodu zewnętrznego ataku, na bok odkłada się spory polityki wewnętrznej, by razem dać odpór atakującemu. Konstytucyjna większość (2/3) FIDESzu faktycznie nie oznacza 5-6 milionów węgierskich wyborców, ale to, co zainicjowała przeciwko nam międzynarodowa lewica, obraża nas wszystkich, gdyż sugeruje, iż skoro większość tak głosowała, jak głosowała, skoro przełykamy upadek wolności prasy i nie demonstrujemy przeciw temu rządowi, to nie jesteśmy demokratami. Orbána i jego rząd można i trzeba krytykować za ich działania, lecz to, co uczynili niektórzy eurodeputowani, jest oburzające. Nie dziwię się, że premier Węgier powiedział: Wypraszam sobie! I poparł to mocnymi argumentami.

Géza Jeszenszky

 

Géza Jeszenszky (ur. 10 listopada 1941 w Budapeszcie) – historyk i dyplomata, w latach 1990–1994 minister spraw zagranicznych Republiki Węgierskiej w rządzie Józsefa Antalla jr. (MDF – Węgierskie Forum Demokratyczne); 1994-98 parlamentarzysta z ramienia MDF; 1998-2002 ambasador Węgier w USA.

 

http://fronda.pl/news/czytaj/jeszenszky_atak_na_wegry_obraza_nas_wszystkich

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz