Łukasz Ruciński: Płacz nad pękniętą bańką (spekulacje na kryzysie )

avatar użytkownika Maryla

Polnord szuka inwestorów, od których chce uzyskać ponad pół miliarda złotych. Pieniądze przeznaczy na skupowanie gruntów po okazyjnych, kryzysowych cenach.

Czy to oznacza, że stawki za nieruchomości spadły już wystarczająco, by ci, którzy mają pieniądze, ruszyli na wielkie zakupy i ożywili rynek? Niestety, Polnord i paru innych deweloperów gromadzą fundusze, ale z ich wydawaniem jeszcze poczekają. Okazji, i to dużych, będzie bowiem przybywać. Zbyt wiele osób i firm uwierzyło, że za ziemię czy mieszkanie można zapłacić każdą sumę, bo i tak potem sprzeda się je drożej. Teraz są bez pieniędzy, za to z mało chodliwym towarem.

W zawsze rosnące ceny nieruchomości uwierzyły także banki. Udzielając kredytów na coraz bardziej oderwanych od rzeczywistości warunkach, same nadmuchiwały bańkę. Efektem był szybki wzrost wartości pożyczek hipotecznych, któremu jednak nie towarzyszył równie dynamiczny wzrost depozytów długoterminowych. To rozjechanie się aktywów i pasywów spowodowało, że banki mają dziś problemy z płynnością. Aby refinansować rozdęte portfele kredytów, walczą o depozyty krótkoterminowe. Ta wojna jest kosztowna, więc jedni bankowcy proponują prawne ograniczenie oprocentowania depozytów, inni - podniesienie stóp procentowych, by mogli zarabiać więcej na udzielonych już pożyczkach.

Polskie banki same sobie tego piwa nawarzyły, więc ich apele o ratunek nie wyglądają zbyt profesjonalnie. Ale przecież nie są one pierwszymi ani ostatnimi, które wpadły w podobne tarapaty. Mimo że mechanizm bańki spekulacyjnej jest dobrze znany, takie bańki ciągle powstają - na rynku nieruchomości zwłaszcza. I dlatego Polnord gotów jest się sprzedać, by tanio kupić grunty. Za jakiś czas znów uzyska za nie okrągłą sumę.

 

http://blog.rp.pl/blog/2009/04/16/lukasz-rucinski-placz-nad-peknieta-banka/

Etykietowanie:

1 komentarz

avatar użytkownika Maryla

1. Ciemna kasa mecenasa.


Ciemna kasa mecenasa. Giertych, Al-Kaida i wojna na Ukrainie. Szokujący ustalenia w reportażu Telewizji wPolsce24

Spółką w Liechtensteinie, z której dokonywano przelewów
na konto kancelarii Romana Giertycha, zarządzały osoby obsługujące ludzi
oskarżanych o finansowanie muzułmańskiego terroryzmu i wojny
na Ukrainie. Nowe ustalenia w sprawie afery Polnordu, a także
niepublikowane wcześniej dokumenty, przedstawią w poniedziałek
dziennikarze Telewizji wPolsce24. Emisja reportażu o Giertychu
o godz. 20.10.

Sprawę
związaną z założoną w Liechtensteinie firmą Utrisque Iuris Anstalt
opisywał niedawno portal money.pl. Wcześniej informował o niej także,
w kontekście afery Polnordu, dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski.

Na czym polega sprawa firmy z Liechtensteinu?

Dokumenty
dotyczące Utriusque Iuris Anstalt złożył w prokuraturze Generalny
Inspektor Informacji Finansowej. Powód? Podejrzenie prania przez
tę spółkę brudnych pieniędzy, wyprowadzanych z Polnordu. Giełdowa firma
przelewała bowiem najbliższemu współpracownikowi Romana Giertycha,
Sebastianowi J. ps. „Foka” po 120 tysięcy złotych miesięcznie. Te same
kwoty – 120 tysięcy złotych miesięcznie – były wielokrotnie w ciągu 2013
roku przelewane z konta Utriusque Iuris Anstalt na konto kancelarii
Romana Giertycha.

Raj podatkowy i spółka-widmo

Liechtenstein
to raj podatkowy i miejsce, gdzie zakładane są spółki mające ukrywać
pieniądze. Lokalne prawo pozwala na tworzenie spółek, które są właściwie
niemożliwe do prześwietlenia dla organów finansowych. Tak jest
przypadku formy prawnej „Anstalt”, wykorzystanej w tej sprawie.
Uwidoczniani są wyłącznie przedstawiciele zarządu, nie sposób ustalić,
kto jest realnym beneficjentem działań firmy.

Utriusque Iuris
Anstalt została założona w kwietniu 2012 roku. W zarządzie znalazła się
pracownica kancelarii Romana Giertycha J.K. (imię i nazwisko znane
redakcji). Była ona typowym „słupem”, jej rola skończyła się właściwie
na złożeniu potwierdzonego notarialnie podpisu, który znalazł się potem
na dokumentach rejestrowych liechtensteińskiej spółki.

Rosjanka od pieniędzy

Innym
członkiem zarządu była Wiktoria Olegowna Kriażewa, urodzona
w Pietrozawodsku Rosjanka z francuskim paszportem, reprezentująca
podmiot o nazwie Swiss Protecta z innego raju
podatkowo-finansowego, Panamy.

To na niej skupiła się uwaga mediów i komentatorów odnoszących się do nowego wątku sprawy Polnordu i Giertycha.

Kriażewa
jest specjalistką od ukrywania pieniędzy. Obsługiwała m.in.
działającego w Stanach Zjednoczonych rosyjskiego finansistę-aferzystę
Jakowa Szlaposznika. Trzymał on pieniądze w zarejestrowanej na Bermudach
Lexor Foundation. Kriażewa była w 2014 roku członkiem zarządu Lexor
Foundation i reprezentowała ją oficjalnie w postępowaniu przeciwko
Szlaposznikowi przed CFTC (Commodity Futures Trading Commission) w USA.
Kriażewa była związana także z zarejestrowaną w Szwajcarii spółką
Tangem, firmą działającą w branży kryptowalut. Założyli ją menadżerowie
strategicznego dla reżimu Putina koncernu naftowego Sibur.

Prawnik z Vaduz i Pandora Papers

Ale
jeszcze ciekawszą postacią w sprawie Utriusque Iuris Anstalt był Frank
Zindel, prawnik ze stolicy Liechtensteinu Vaduz, partner w kancelarii
Schreiber&Zindel Treuhand-Anstalt. Kancelaria specjalizuje się
w zakładaniu i zarządzaniu liechtensteńskimi strukturami offshore, asset
protection (co mniej więcej znaczy – ukrywaniem pieniędzy) oraz
obsłudze międzynarodowych klientów. Zindel pełni rolę trust managera,
reprezentanta i członka rad fundacji w wielu podmiotach.

Jedną
z nich był Utriusque Iuris Anstalt, czyli firma, z której szły przelewy
do kancelarii Giertycha i co do której Generalny Inspektor Informacji
Finansowej nabrał podejrzeń w kwestii możliwości prania
brudnych pieniędzy.

Nazwisko Zindla i nazwa jego
liechtensteinskiej kancelarii pojawiają się w aktach gigantycznych afer
związanych z ukrywaniem i praniem pieniędzy – Pandora Papers i Panama
Papers. W dokumentach znanych jako Panama Papers można odnaleźć go jako
pośrednika w spółkach z lat 90. i 00. Przeglądając Pandora Papers
odnajdujemy go m.in. w założonej w 2014 roku spółce Marysdale
Investments Limited z Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Jej likwidatorem był
Engelbert Schreiber junior z jego liechtensteinskiej kancelarii.
Kremlowski oligarcha i finansowanie wojny z Ukrainą

Zindel ma też
bardzo mocne związki z Rosją. W przeciwieństwie do Kriażewej sięgają
one samego topu tamtejszego establishmentu gospodarczego. Pod adresem
kancelarii Franka Zindla zarejestrowano HREF Foundation, która była
znaczącym akcjonariuszem spółki powiązanej z interesami niejakiego
Sergieja Gordiejewa. HREF była klasyczną strukturą służącą do ochrony
pieniędzy oligarchy. Zindel pełnił w niej funkcję trust managera
i członka rady fundacji.

Urodzony w 1972 roku Siergiej Gordiejew
to rosyjski miliarder. Jest głównym udziałowcem grupy PIK, największego
dewelopera w Rosji.

Według ustaleń dziennikarzy śledczych
i amerykańskiego Departamentu Skarbu spółki powiązane z PIK (m.in.
Inżtiepłoprogres i General Contractor MFS) kontraktowały ochotników
do oddziałów walczących przeciwko Ukrainie. Firmy Gordejewa oferowały
potencjalnym żołnierzom, poza oficjalnym żołdem, 400 tys. rubli
za zaciągnięcie się i od 100 do 300 tys. rubli za miesiąc
walki na Ukrainie.

W lutym 2024 r. Gordiejew oraz kilka spółek
z grupy PIK zostali objęci sankcjami USA za „materialne i organizacyjne
wspieranie wojny”. Co oczywiste, Gordiejew znajduje się także
na ukraińskiej. 16 grudnia 2024 roku, w ramach 15. pakietu sankcji
antyrosyjskich, został dodany, wraz ze swoimi głównymi spółkami,
do listy sankcyjnej Unii Europejskiej.

Bractwo Muzułmańskie, Ahmed Nasreddin, Al-Kaida

Jeszcze
mroczniejsza jest przeszłość Franka Zindla. Prawnik obsługujący
interesy rodziny Giertychów został w 2004 roku oskarżony o pranie
i ukrywanie pieniędzy mających służyć finansowaniu
muzułmańskich terrorystów.

Frank Zindel oraz jego kancelaria Schreiber &
Zindel Treuhand-Anstalt pojawiają się w pozwie złożonym przez rodziny
ofiar zamachów z 11 września 2001 roku. Powodowie zarzucali
im świadczenie usług trustowych i finansowych, które miały pomagać
w ukrywaniu, transferowaniu i praniu pieniędzy w założonej przez Bractwo
Muzułmańskie międzynarodowej sieci finansowej Al-Taqwa. Zarządzał nią
oskarżany o finansowanie terrorystów Ahmed Idrisa Nasreddin. On sam
i Al-Taqwa zostali oskarżeni przez rząd Stanów Zjednoczonych
o finansowanie stojącej za zamachami organizacji Osamy bin Ladena
– Al-Kaidy.

Stanowisko prokuratury: „Analiza dowodów nie
pozwoliła na uwzględnienie zdarzeń” Mimo, że prokuratura dysponowała
materiałami dotyczącymi Utriusque Iuris Anstalt w ogóle nie zajęła się
tym wątkiem.

Podmiot o nazwie Utriusque Iuris
Anstalt występował w materiale dowodowym, jako jeden z wielu, w zakresie
ustalania przepływu środków finansowych badanych w sprawie, jednakże
analiza dowodów nie pozwoliła na uwzględnienie tych zdarzeń jako
elementu prania brudnych pieniędzy

— informuje w piśmie do telewizji wPolsce24 rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

W 2025
roku sprawa Romana Giertycha, będąca częścią śledztwa dotyczącego
wyprowadzania pieniędzy z Polnordu, została umorzona. Zdaniem lubelskich
śledczych sprawa śledczy postąpili zgodnie z prawem i zasadami sztuki.
Prokuratura zapewnia też, że Giertych nie wywierał na nią
żadnych nacisków.

Stanowisko Romana Giertycha: wszystko zgodnie z prawem

Roman
Giertych konsekwentnie zaprzecza wszystkim stawianym mu w związku
ze sprawą Polnordu zarzutom. Twierdzi, że działania prokuratury
przeciwko niemu miały charakter polityczny.

Poseł Koalicji
Obywatelskiej informuje, że spółka w Liechtensteinie została założona
przez jego żonę, Barbarę Giertych, która chciała przenieść swoją
działalność w sprawach sporów małżeńskich również na teren Roty
Rzymskiej. Giertych podkreśla, że wszystko odbyło się legalnie a spółka
przyniosła straty.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl