"Demokracja kontra liberalizm?"

avatar użytkownika michael

*

W IX Kongresie „Polska Wielki Projekt”, w panelu, którego moderatorem był Zdzisław Krasnodębski, padło pytanie czy Nowa wiosna ludów? Demokracja kontra liberalizm. Odpowiedź: Tak. Liberalizm jest faktycznym wrogiem demokracji, przy czym ten liberalizm w swojej propagandowej narracji używa wulgarnego chwytu erystycznego polegającego odwróceniu albo zamianie znaczenia pojęć.
Podmiana znaczeń jest oszustwem ideologicznym powiązanym z innym szachrajstwem, polegającym na propagowaniu fałszywego opisu globalnych przemian cywilizacyjnych. Drugie łgarstwo to karykatura nowoczesności i mit "postępu". Czyli kłamstwo do kwadratu. 
 
A więc:
  1. Pierwsze oszustwo - ideologiczne. Wszelkie odmiany ideologicznego liberalizmu, ostatnio posługującego się pseudonimem "demokracji liberalnej" są w rzeczywistości ideologią skrajnie totalitarną, która w realnym działaniu jest wręcz fanatycznie antydemokratyczną. Mówią o działaniu w obronie demokracji, a faktycznie postępują odwrotnie, zwalczając wszelkie jej przejawy. Na tym polega zamiana znaczenia pojęć.

    Liberalizm jest antydemokratyczną formacją totalitarną.

    Liberalizm, gdy mówi o wolności - faktycznie odbiera prawa i wolność wszystkim swoim adwersarzom, wyklucza wszystkich ludzi o odmiennych poglądach, nawet tylko wyrażających inny pogląd. Gada o różnorodności, bezwzględnie tępiąc wszelkie przejawy samodzielnej myśli i agresywnie zwalczając każdą różnorodność. Wszystko zgodnie ze starą komunistyczną teorią marksizmu-leninizmu: Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam.

    Pierwszy lepszy przykład, nieomal z ostatniej chwili:
    Przypadek Zofii Noceti-Klepackiej, która wyraziła swój pogląd w sprawie seksualizacji dzieci w szkole. Tylko tyle. To wystarczy, aby wyeliminować ją z życia społecznego, odebrać medale olimpijskie, wykluczyć z federacji sportowej... Dokładnie tak jak w stalinowskich rozprawach komunistycznej inkwizycji wykonującej wyroki policji myśli. To jest czysty totalitaryzm, wykluczający wszelką wolność. Liberalny szariat.
     
  2. Drugie oszustwo o postępie i globalizacji. Cywilizacja człowieka myślącego rozwija się konsekwentnie od tysięcy lat i jest to w miarę stabilny rozwój polegający na stopniowym rozwiązywaniu problemów trapiących ludzi. Kiedyś żyliśmy w hierarchicznym stadzie, w którym plemienna władza miała monopol na materialne i niematerialne atrybuty władzy. Przez tysiące lat rozwój społecznych i technicznych umiejętności homo sapiens rozpraszał kolejne monopole. Przez ostatnie kilka tysięcy lat dyfuzja monopoli władzy przyspieszała, ostatnio tempo tych zmian następuje wręcz gwałtowne, a ich zasięg wciąż jest globalny. I teraz uwaga!

    Prędkość i zasięg tych zmian nie jest skutkiem ani przyczyną żadnej ideologii ani nie jest niczym złym ani dobrym. Przeciwnie - globalny charakter postępu jest tylko stanem rzeczywistości, jest objawem tego jak jest. Na tym polega "Dysonans cywilizacyjny i globalna klęska totalitaryzmu" ("Gazeta Obywatelska" Nr 194, 07.06.2019). Tysiące lat temu, kiedy ludzie wynaleźli łuk, ówczesna technika strzelecka była doskonalona przez setki lat i dotarła do każdego zakątka naszego globu. Czyli tak rozumiany postęp zawsze w końcu stawał się globalny i zawsze miał jeden kierunek. Dyfuzja monopolu władzy biegła zawsze od władzy do obywateli.

    Od tysięcy lat postęp zawsze polegał na odkryciu nowych możliwości, które były źródłem nowych umiejętności, co prowadziło do wytworzenia nowych narzędzi, których rozpowszechnienie pozbawiało elity jakiegoś monopolu. Dokładnie w ten sposób internet pozbawił autokratyczne władze monopolu dostępu do informacji i jej dystrybucji. Na tym polega postęp, który nieuchronnie pozbawia autokratyczną arystokrację jakiegoś monopolu i zawsze ma zasięg globalny. 

    Zawsze, gdy autokratyczna władza traci kawałek przestrzeni swojego panowania, pojawia się reakcja starej oligarchii, która agresywnie zabiera się za obronę traconego monopolu. Takimi reakcjonistami są współcześni liberałowie, którzy wszelkimi dostępnymi środkami bronią swojej autorytarnej domeny przed realnym rozwojem cywilizacji. Ich sposobem działania, ich modus operandi jest powstrzymanie globalnego postępu cywilizacji człowieka myślącego poprzez oszustwo i dezinformację, współcześnie polegające na kierowanie ludzkiej energii w mit fałszywego postęp, pchając cywilizację w pułapkę oszukańczej rewolucji obyczajowej.
    Postęp otwiera nowe możliwości, a nie nowe sposoby kopulacji.

    Na tym polega ich sztuczka tak zwanego "marksizmu kulturowego". Jak ich zwał, tak ich zwał, zawsze jest to ich bolszewicka "maskirowka".
     
    Dzisiejszy felieton dotyczy aktualnych oszustw przeobrażonego komunizmu pierwszej połowy XXI wieku, dlatego nie zawiera zbyt szczegółowego nawiązania do historii komunistycznych korzeni oplatających świat.
    Zamiast rozpisywania się o politycznej zmianie komunistycznej strategii, jesienią 1967 roku, po rosyjskiej klęsce w wojnie sześciodniowej, po raz setny zaproponuję zmodernizowaną definicję komunizmu. Funkcja trafnej definicji jest nie do przecenienia. Oto ta definicja:
     
    ZMODERNIZOWANA DEFINICJA KOMUNIZMU
    Komunizm jest zorganizowaną grupą przestępczą, złożoną z ludzi interesu, świadomie i celowo realizujących plan zniszczenia systemów etycznych i społeczno-politycznych w państwach, dążącą do wrogiego przejęcia władzy politycznej, w stopniu umożliwiającym trwałą degenerację prawa państwowego, w sposób zapewniający tej grupie przejęcie kontroli nad gospodarką, w celu długotrwałej pasożytniczej eksploatacji jej zasobów materialnych i ludzkich, pod ochroną prawa państwowego i międzynarodowego. Ten cel zorganizowana grupa przestępcza realizuje wszelkimi dostępnymi, nawet zbrodniczymi środkami. 
     
  3. Przedstawiona wyżej definicja pozwala na jasne zrozumienie rzeczywistości. Widać wyraźnie. Komunizm zawsze był mafią zainteresowaną wyłącznie pieniędzmi zdobywanymi w pasożytniczej eksploatacji całych państw. Grabież i rabunkowa ekspoatacja i nic więcej. Tak samo jak naturalne biologiczne pasożyty, komunistyczna mafia realizowała cały program pokazany w powyższej definicji, aby obezwładnić państwowy system obronny, odebrać wolę i zdolność do oporu całego społeczeństwa, tyle, że w odróżnieniu od prawdziwych pasożytów, komunizm posługuje się innymi toksynami spełniajacymi funkcję paralizowania systemów społecznych i politycznych. Zamiast trucizn komunizm posługuje się totalną dezinformacją i propagandą ideologiczną. Ideologia ich zatrutego postępu i nowoczesności jest taką toksyną, wprowadzajacą w euforię fałszywej miłości. Komunizm jest jak modliszka urywajaca łeb pogrążonemu w miłosnej ekstazie samcowi. Tak wyglada ten seksualny postęp.
 
Postęp nie polega na zastąpieniu starej aksjologii nową, ani na unowocześnieniu sposobu pieprzenia. Postęp polega na tym, by nie pieprzyć bez sensu. 
 
Postęp nie rozluźnia obyczajów lecz stawia wymagania, takie by człowiek potrafił stanąć w prawdzie wobec prawdziwych wyzwań współczesności, by rzetelnie rozumiejąc jak jest, mógł rozwiązywać realne problemy. Prawdziwy postęp jest rozwojem możliwości nauki, techniki, gospodarki a także polityki odbierającej autorytarnej władzy kolejne monopole, przekazując je od władzy do obywateli, z czym totalitarny liberalizm nie umie i nie chce sobie poradzić. Dlatego stosuje wredne metody. 
 
Znalezione obrazy dla zapytania flecista z hameln

 

Im prawda jest bliższa, tym bardziej agresywna i nienawistna jest propaganda komunistycznego kłamstwa. 

* * *

następny - poprzedni

5 komentarzy

avatar użytkownika michael

1. Postęp

Postęp nie polega na zastąpieniu starej aksjologii nową, ani na unowocześnieniu sposobu pieprzenia. Postęp polega na tym, by nie pieprzyć bez sensu.
avatar użytkownika michael

2. Ludzie wychowani w systemie totalitarnego ustroju społecznego,

w rodzinnym środowisku beneficjentów totalitarnej władzy politycznej, sami odnoszący życiowe sukcesy, jak oni sądzą, dzięki swojej totalitarnej mentalności w sposób naturalny krzepną w swojej postawie i naturalnych zachowaniach "homo sovieticus".   

"Homo sovieticus" nie jest w stanie zrozumieć zjawisk cywilizacji "homo sapiens", którą z natury swojej aintelektualnej mentalności gardzi, a nawet nienawidzi. Janczarowie komunistycznych formacji mają niewykształcone, szczątkowe sumienie, dysponują zdegenerowanym przez relatywizm pojęciem prawdy oraz wyłączonym  z oprogramowania mózgu systemem aksjologicznym.

Jednym słowem "homo sovieticus" nie jest w stanie uszanować żadnej świętości, poza tym, co wynika z postmodernistycznych instrukcji. Dlatego nie dziwie się, gdy oni robią to, co robią.  Kiedyś tacy sami ludzie w Katyniu, albo w kazamatach na Rakowieckiej strzelali z pistoletów systemu "makarow" w nasze potylice i nikt nie zaobserwował żadnych problemów z ich sumieniem. Przecież my nie jesteśmy dla nich ludźmi. 

 RAZ zauważył, że tym i takim ludziom do bieżącego działania potrzebne są nowe interpretacje do wszystkich "przedmodernistycznych" zjawisk. Bez tego system operacyjny w ich czaszce zawiesza się. 
avatar użytkownika michael

3. 350 metrów długości, 10 metrów szerokości

350 metrów długości, 10 metrów szerokości, 2 osoby na metr kwaratowy. Maksymalnie 7-8 tysięcy osób. Kadr z TVN. Wyborcza łże, jak zwykle, a reszta łże mediów kłamie za nią.

Źródło: Husky

avatar użytkownika michael

4. Algorytm Haidta rzeczywiście jest niesamowicie skuteczny,

gdy rozmawiamy sobie miedzy sobą. Jest to oczywista oczywistość.
 
Jest w tym bardzo ważny problem. Ten sposób komunikacji działa bez pudła, gdy rozmawiają ludzie, którzy porozumiewają się w obustronnie zrozumiałym języku. Totalitarna swołocz w momencie stwierdzenia różnicy "kodu kulturowego" automatycznie wyłącza wolę rozmowy i równie automatycznie włącza pogardę. Czyli zerwanie łącza.
 
Wtedy wadą tego algorytmu jest on sam. Dla mnie oczywiste jest istnienie pakietu relacji społecznych. Nawet nie potrzebuję lektury "Prawego umysłu" Jonathana Haidta, który jest w moim odbiorze tak oczywisty, że aż naiwny. Ale to nie ma znaczenia, jestem matematykiem, więc takie pojęcie przestrzeni oraz relacji w tej przestrzeni są naturalne. Przekładając to na ludzki język wiemy, że nic w historii nie dzieje się z jednej przyczyny, a realne zjawiska zawsze są bardzo złożonym splotem wielu niezależnych procesów, często rządzących się odmiennymi porządkami. Taki splot niezwykle rzadko daje się rozplątać w łatwy sposób, metodą Aleksandra Macedońskiego rozcinającego węzeł gordyjski.
 
I wtedy, gdy siedzimy przy stole, albo piszemy dla odbiorcy, którego szanujemy i dlatego mamy zamiar przekonać do czegoś istotnego, powinniśmy a nawet musimy zastanowić się nad translatorem, czyli nad językiem komunikacji, a nawet nad podjęciem inicjatywy edukacyjnej w zamiarze zbudowania platformy komunikacyjnej.
 
I JESZCZE MAŁY PROGRAM +
 
Tym się różnimy od totalitarnych polityków, że oni w sytuacji braku kontaktu włączają pogardę i mają sprawę z głowy, bez konfliktu sumienia, często dlatego, że oni sumienia wcale nie mają. W ten sposób oni sami tracą możliwość nawiązania kontaktu i nigdy nie zrozumieją dlaczego. Ten mechanizm logiczny zawsze winą za porażkę zwala na interlokutora. Oni nigdy się nie mylą. I dlatego zaczęli przegrywać. I nawet na marach nie zrozumieją dlaczego.
 
Nasz misja jest inna. My nikim nie pogardzamy, w sposób naturalny szanujemy drugiego człowieka i dostrzegamy wagę politycznego zadania przekonywania oponentów. Jeśli chcemy konstytucyjnej większości parlamentarnej, musimy jakoś do ludzi docierać, jeśli prowokować, to tylko do zrozumienia rzeczywistości. Dlatego wspaniały algorytm Jonathana Haidta może być perełką użytą jako pointa rozmowy. A na początku trzeba przekonać naszego czytelnika, że wszystkie problemy polityczne są splotami czy tam pakietami wielu relacji społecznych, ograniczonych wieloma warunkami, nie zawsze poddającymi się naszej woli.
 
Czyli często mamy rację, ale niestety czasem, by ta racja była oczywista nie tylko dla nas, przedtem trzeba się mocno napracować. Nie piszemy tylko do siebie, ale także do naszych czytelników.
avatar użytkownika michael

5. Uparty "Mówisz - masz"