Odpowiedź Kancelarii Prezydenta na nasz wniosek o ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian

avatar użytkownika Redakcja BM24

 

 

Publikujemy pismo znak BPU 0606-64(2)-2013 z Kancelarii Prezydenta RP, które otrzymaliśmy w odpowiedzi na nasze pismo z dnia  17 czerwca 2013 r. w którym wnosiliśmy o podjęcie przez Prezydenta inicjatywy ustawodawczej i wniesienie do sejmu własnego, prezydenckiego projektu uchwały o ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian oraz objęcie patronatem obchodów 70. rocznicy rzezi wołyńskiej przygotowanych przez Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca.

 

 

 

 

KŁAMSTWA KOMOROWSKIEGO I NAŁĘCZA

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8168

Komorowski i Kunert dzielą rodziny pomordowanych przez UPA   2013-07-10
 

Z informacji, które napływają wynika, że ogromna część organizacji kresowych nie dostała zaproszeń na oficjalne uroczystości, zaplanowane na jutro i połączone z odsłonięciem pomnika. Oczywiście ja też nie dostałem, jak i wiele innych osób, które od lat walczą o prawdę o ludobójstwie.

Zaskoczeniem jest postawa ks. kard. Kazimierza Nycza, który - jak twierdzi "Rzeczpospolita" - będzie na uroczystościach oficjalnych, a nie na społecznych. Jeżeli rzeczywiście tak zadecydował, to pokazał, że rodziny pomordowanych Polaków są "dziećmi gorszego Boga".

Moja wypowiedź w tej sprawie dla "Rzepy".

Według ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego rozdzielenie obchodów to porażka: – Od liderów środowiska kresowian wiem, że na obchody oficjalnie nie zaproszono rodzin ofiar. Rozbicie obchodów to wina prezydenta i skutek fałszywej polityki, której elementem od lat jest zamiatanie pod dywan słowa „ludobójstwo".

Całość:

http://www.rp.pl/artykul/153227,1027986-Podzialy-przed-rocznica-rzezi.html

O inicjatywach oddolnych w "Dzienniku Polskim"

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1280791-upamietnienie-zbrodni-wolynskiej-w-sejmie-i-w-calym-kraju.html

155 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

2. Prezydent Komorowski 14

Prezydent
Komorowski 14 lipca uczci ofiary zbrodni wołyńskiej w Łucku.
Nieoficjalnie wiadomo, że ludobójstwo ma nazwać czystką etniczną

Prezydent wyraził także nadzieję, że deklaracja polskich i
ukraińskich biskupów zostanie odczytana w kościołach w Polsce i na
Ukrainie, przyczyniając się do głębokiej refleksji Polaków i Ukraińców
na temat zbrodni wołyńskiej.

Według informacji Polskiej Agencji Prasowej prezydent za właściwe uznaje określenie zbrodni wołyńskiej jako czystki etnicznej.

Jak wynika z informacji PAP, strona polska liczy, że w
uroczystościach w Łucku na Ukrainie weźmie także udział prezydent
Ukrainy Wiktor Janukowycz. Kwestia ta ma być jednym z tematów środowej
rozmowy Komorowskiego i Janukowycza w Wiśle. W ocenie prezydenta 
wspólna obecność prezydentów Polski i Ukrainy w Łucku będzie lepsza dla
pojednania polsko-ukraińskiego, niż jednostronne gesty ze strony
Komorowskiego.

14 lipca w Łucku na Ukrainie odbędą się uroczystości upamiętniające
ofiary zbrodni wołyńskiej w związku z przypadającą w tym roku 70.
rocznicą mordów UPA. Mszy św. ma przewodniczyć arcybiskup lwowski
obrządku łacińskiego Mieczysław Mokrzycki. Według informacji PAP dla
polskiego prezydenta ważne jest także to, że na uroczystość zaproszono
przedstawicieli Kościołów prawosławnych na Ukrainie.

Ceremonia ma upamiętnić śmierć Polaków, zamordowanych w
latach 1943-45 przez Ukraińską Armię Powstańczą i miejscową ludność
ukraińską. Podczas uroczystości mają być upamiętnieni także ci Ukraińcy,
którzy podczas rzezi wołyńskiej z narażeniem życia ratowali Polaków.
Wizyta Komorowskiego na Ukrainie planowana jest na niedzielę 14 lipca,
ale może okazać się dwudniowa.

Wcześniej, 11 lipca, w Warszawie Komorowski odda hołd polskim ofiarom
UPA. Uroczystości, których organizatorem jest Rada Ochrony Pamięci Walk
i Męczeństwa odbędą się na Skwerze Wołyńskim. Prezydent odsłoni pomnik
poświęcony ofiarom mordów i złoży pod nim kwiaty.

Elementem dominującym nowego monumentu będzie siedmiometrowy krzyż z
figurą Chrystusa oraz 18 tablic z nazwami miejscowości, w których
dokonano masowych mordów. Bezpośrednio między krzyżem a tablicami
znajdzie się sarkofag przeznaczony na małe kapsułki z grudkami ziemi z
polsko-wschodnich terenów II Rzeczypospolitej.

Prezydent wyraził nadzieję, że w warszawskich uroczystościach
wezmą udział rodziny ofiar zbrodni wołyńskiej oraz przedstawiciele
Ukrainy, w tym ambasador Ukrainy w Polsce Markijan Malski. Podczas
środowej rozmowy z Janukowyczem Komorowski ma również rozmawiać o
powstaniu na Ukrainie cmentarzy ofiar zbrodni wołyńskiej.

Inicjatywa jest zgodna z podpisaną w piątek w Warszawie deklaracją
zwierzchników Kościołów z Polski i Ukrainy w 70. rocznicę zbrodni
wołyńskiej. Deklarację podpisali m.in. abp Światosław Szewczuk w imieniu
ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego oraz abp Józef Michalik w
imieniu Kościoła Katolickiego w Polsce. Zaapelowali w niej o wzajemne
przebaczenie win i pojednanie narodów.

Komorowski ocenia deklarację, jako wydarzenie bezprecedensowe w
historii polsko-ukraińskich relacji. Prezydent ocenia też, że trudno
porównywać deklarację z listem polskich biskupów do niemieckich z 1965
r., ponieważ tamten list "był jednostronny, natomiast deklaracja jest
wspólna", co - zdaniem Komorowskiego - zwiększa jej wartość dla
polsko-ukraińskiego pojednania.

Prezydent wyraził także nadzieję, że deklaracja polskich i
ukraińskich biskupów zostanie odczytana w kościołach w Polsce i na
Ukrainie, przyczyniając się do głębokiej refleksji Polaków i Ukraińców
na temat zbrodni wołyńskiej.

Według Komorowskiego, odczytanie polsko-ukraińskiej deklaracji w
parafiach może być kluczowe. Podobne w swym przesłaniu polsko-rosyjskie
orędzie Kościoła katolickiego w Polsce i Cerkwi prawosławnej w Rosji z
sierpnia 2012 roku nie trafiło w sposób liczący do opinii publicznej w
Rosji. Powodem tego było nieodczytanie orędzia w rosyjskich cerkwiach.

Prezydent uważa, że obecnie Polacy i Ukraińcy muszą wspólnie
skoncentrować się na tym, co można zrobić w dyskusji o faktach i w
sprawie pojednania. W tym celu, zdaniem Komorowskiego, istotne jest
organizowanie m.in. wspólnych polsko-ukraińskich debat historyków na
temat zbrodni wołyńskiej. Przykładem takiej debaty jest
ubiegłotygodniowa dyskusja polskich i ukraińskich badaczy w Pałacu
Prezydenckim, którą zorganizował Instytut Pamięci Narodowej.

Prezydent ma nadzieję, że określenie zbrodni wołyńskiej jako czystek
etnicznych użyte przez polskich i ukraińskich biskupów w przyjętej w
piątek deklaracji zakończy polityczne spory w polskim parlamencie wokół
tej sprawy.

Zapisane w deklaracji słowa o tym, że:

Ofiarami zbrodni i czystek etnicznych stały się dziesiątki tysięcy
niewinnych osób, w tym kobiet, dzieci i starców, przede wszystkim
Polaków, ale także Ukraińców, oraz tych, którzy ratowali zagrożonych
sąsiadów i krewnych.

W ocenie Pałacu Prezydenckiego mowa o ofiarach zbrodni i czystek
etnicznych w deklaracji to ogromny postęp po stronie ukraińskiej. Według
Komorowskiego słowa użyte przez polskich i ukraińskich biskupów powinny
zostać wzięte pod uwagę przez polskich polityków i zakończyć niemądrą
dyskusję o słowa i ostrość sformułowań. Zdaniem prezydenta - jak podają
źródła - określenie użyte przez biskupów to niesłychanie prawdziwa
definicja, odpowiadająca w najlepszy sposób rzeczywistości.

W Sejmie trwają prace nad projektem uchwały upamiętniającej
ofiary zbrodni wołyńskiej. Posłów dzieli kwestia ustanowienia 11 lipca
dniem upamiętniającym ofiary zbrodni wołyńskiej oraz określenia jej
terminem "ludobójstwo". Ostatecznie projekt skierowano do dalszych prac;
nie ma w nim mowy o ustanowieniu dnia pamięci ofiar, zbrodnia UPA
określona jest jako "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa".
Przeciwko tym zapisom byli m.in. posłowie PiS, natomiast posłowie PO
oraz przedstawiciele MSZ przekonywali, że pomogą one relacjom
polsko-ukraińskim.

Patronaty m-c lipiec

http://www.prezydent.pl/aktualnosci/patronaty/rok-2013/art,5,lipiec-2013...

Lipiec 2013 r.

  • Na wniosek Pana Profesora Macieja M. Sysło – Przewodniczącego
    Komitetu Organizacyjnego i Wiceprzewodniczącego Komitetu Programowego
    WCC 2013

    X Światowa Konferencja nt. Komputerów w Edukacji (WCC 2013)

    2-5 lipca 2013 roku, Toruń
  • Na wniosek Pana Włodzimierza Marcińskiego – Pełnomocnika
    Ministra Administracji i Cyfryzacji ds. Rozwoju Kompetencji Cyfrowych w
    Administracji:

    Szerokie Porozumienie na rzecz Umiejętności Cyfrowych w Polsce

    3 lipca 2013 roku – inauguracja działalności Porozumienia, Warszawa
  • Na wniosek Pani Magdaleny Gaj – Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej RP

    Światowe Sympozjum Regulatorów GRS13

    3 - 5 lipca 2013 roku, Warszawa

  • Na wniosek Prof. Zbigniewa Dziubińskiego – Prorektora ds. studenckich AWF Warszawa

    Międzynarodowa Konferencja Naukowa AIESEP nt. Wychowanie fizyczne i sport dla przyszłości

    5 – 7 lipca 2013 roku
  • Na wniosek Pana Jacka Pechmana – Dyrektora Artystycznego Festiwalu Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego „Nadzieja”

    X Festiwal Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego „Nadzieja”

    26-27 lipca 2013 roku, Kołobrzeg
  • Na wniosek Pana Andrzeja Kraśnickiego – Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego

    XXII Światowy Polonijny Sejmik Olimpijski PKOl

    27 lipca – 2 sierpnia 2013 roku, Giżycko
  • Na wniosek Pana Czesława Langa – Dyrektora Generalnego Tour de Pologne,

    70. wyścig kolarski Tour de Pologne

    27 lipca – 3 sierpnia 2013 roku
  • Na wniosek Pana Leszka Miłoszewskiego – Przewodniczącego Komitetu Koordynacyjnego Tygodnia Kultury Beskidzkiej

    50. Tydzień Kultury Beskidzkiej

    27 lipca-4 sierpnia 2013 roku,
  • Na wniosek Pana Włodzimierza Skalika – Prezesa Aeroklubu Polskiego

    8. Szybowcowe Mistrzostwa Świata Juniorów - Leszno 2013

    27 lipca - 11 sierpnia 2013 roku, Leszno
  • Na wniosek Pana Profesora Tomasza Derdy oraz Pana Doktora Jakuba
    Urbanika –Współprzewodniczących Komitetu Organizacyjnego XXVII
    Międzynarodowego Kongresu Papirologicznego

    XXVII Międzynarodowy Kongres Papirologiczny

    29 lipca – 3 sierpnia 2013, Warszawa
  •  Na wniosek Pana Generała Zbigniewa Ścibor-Rylskiego – Prezesa
    Związku Powstańców Warszawskich oraz Pani Hanny Gronkiewicz-Waltz –
    Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy

    Obchody 69. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

    31 lipca – 1 sierpnia 2013, Warszawa

27 czerwca 2013 roku Prezydent RP wziął udział w nabożeństwie żałobnym w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej, któremu przewodniczył zwierzchnik ukraińskiego Kościoła grekokatolickiego abp Światosław Szewczuk.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

3. 11 lipca - wiersz, konkurs,

11 lipca - wiersz, konkurs, koszulki i syreny   2013-07-01
 

Kilka informacji o przygotowaniach na 70. rocznicę "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu.

"Proszą tylko o pamięć - Wołyń 1943 r." - wiersz Piotra Kubiaka.

http://www.youtube.com/watch?v=GxcOYZpKXKM

-------------------------------------------------------

Prezentacja pracy konkursowej uczniów Szkoły Mistrzów Sportowych w Krakowie.

https://docs.google.com/file/d/0Bw_njXQn_tIDODFUdTYzWVN0TzA/edit?pli=1

Informacja o zwycięzcach

http://www.sms.krakow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=652%3Auczniowie-sms-zostali-laureatami-konkursu-&catid=23%3Awydarzenia&Itemid=4

------------------------------------------------------

Akcja Piotra Szelągowskiego z Poznania - koszulki "wołyńskie"

Przeczytaj i włacz się do akcji!

http://bezprzesady.pl/aktualnosci/koszulka-rocznicowa-70-lat-temu-krwawa-niedziela-pamietamy

.

A tu efekt pod pomnikiem


http://bezprzesady.pl/aktualnosci/28-czerwca-1956-w-57-lat-pozniej-poznan-pod-krzyzami

Pomoc ze Szwajcarii. 

http://bezprzesady.pl/aktualnosci/pomoc-od-patrioty-ze-szwajcarii-nadeszla

------------------------------------

Uprzejmie informuję, że w dniu 11 lipca 2013r o godz. 12:00 Burmistrz Miasta w Mszanie Dolnej / powiat limanowski / na terenie miasta  uruchomi syreny alarmowe / sygnał ciągły trwający jedną minutę /.

 

Na
apel tymbarskiego Strzelca o uruchomienie syren alarmowych już
odpowiedzieli: burmistrz Miasta Mszana Dolna Tadeusz Filipiak i wójt
gminy Tymbark Lech Nowak.

.

Pozdrawiam:

Robert Nowak – dowódca tymbarskiego Strzelca

 http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8115

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

4. Proszą tylko o pamięć Wołyń 1943

Przychodzi coraz więcej maili z zapytaniem o koszulki, gdzie można je kupić. Informuję ze są do kupienia w związkach kresowych w Szczecinie, w LOS – Gdańsk, ŚZK – Świebodzin, Gorzów i Zielona Góra (kontakty członków stowarzyszenia), Olsztyn – Związek Kresowy; Towarzystwo Miłośników Wołynia, oczywiście Poznań – wkrótce inne.
Koszulka rocznicowa – 70 lat temu; KRWAWA NIEDZIELA: PAMIĘTAMY!

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

5. Zbrodnia wołyńska. W Sejmie nadal nie ma jednomyślności

Po konsultacjach z MSZ i resortem kultury kluby nadal nie porozumiały się w sprawie projektu uchwały w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Wątpliwości podtrzymują PiS i SP, które uważają między innymi, że w tekście, w odniesieniu do wydarzeń sprzed 70 lat, powinien paść termin ludobójstwo.

Drugim postulatem zarówno PiS i SP, jak i przedstawicieli PSL, jest ustanowienie dnia upamiętniającego ofiary rzezi wołyńskiej. Nadal nie wiadomo więc, czy na posiedzeniu Sejmu w dniach 10-12 lipca będzie drugie czytanie projektu uchwały - we wstępnym porządku obrad tego punktu nie ma.

11 lipca przypada 70. rocznica kulminacji zbrodni wołyńskiej - tego dnia w 1943 r. oddziały UPA zaatakowały ok. 100 polskich miejscowości.W połowie czerwca o projekcie uchwały dyskutowali posłowie sejmowej komisji kultury i środków przekazu. Posłowie PiS i SP domagali się wówczas m.in. wprowadzenia słowa ludobójstwo i ustanowienia dnia pamięci ofiar zbrodni.

Ostatecznie komisja większością głosów uznała, że w projekcie znajdzie się zapis o zorganizowanym i masowym wymiarze zbrodni wołyńskiej, który nadał jej charakter czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa. W głosowaniu posłowie odrzucili także propozycję ustanowienia dnia 11 lipca dniem pamięci ofiar mordu UPA.

W ubiegłym tygodniu o uchwale rozmawiano na posiedzeniu Prezydium Sejmu i Konwentu Seniorów, w którym uczestniczyli przedstawiciele MSZ i Ministerstwa Kultury. Przekonywali oni, że tekst uchwały nie może być zbyt radykalny, by nie wywołać zbyt gwałtownej reakcji na Ukrainie.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz - jak podkreślają źródła w Sejmie - chce by uchwała została przyjęta przez aklamację, a nie w głosowaniu. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział jednak, że PiS nie poprze uchwały, która nie będzie zawierała terminu ludobójstwo oraz zapisu o ustanowieniu 11 lipca dniem pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej.

- Marszałek Kopacz oczekuje kompromisu, który polegałby na rezygnacji z obu tych wniosków PiS. To nie jest żaden kompromis. Trudno w sprawie faktów historycznych ustalać jaka była prawda. Prawda była taka, że doszło do ludobójstwa. Ludzie zostali zamordowani, bo byli Polakami. Decydowało kryterium narodowościowe - powiedział.

Błaszczak dodał, że uchwała, która nie zawierałaby słowa "ludobójstwo" zaprzeczałaby faktom historycznym. Jak zaznaczył, pojednanie z Ukrainą musi być budowane na prawdzie historycznej. Podobne stanowisko zajmuje Solidarna Polska. Będziemy do końca trzymać się wersji uchwały z zapisem o ludobójstwie i dorocznym świętem. Mamy bardzo dużo wątpliwości czy głosować za uchwałą z wybitymi zębami. Ostateczną decyzję jeszcze podejmiemy - zapowiedział rzecznik klubu SP Patryk Jaki.

Franciszek Stefaniuk (PSL) opowiada się za tym, by w uchwale ustanowić dzień pamięci. Prawdy nie można ukrywać i należy zachować pamięć o ofiarach. - Ofiarom należy się cześć i szacunek, a mordercom potępienie - podkreślił Stefaniuk. Według niego, dzień pamięci byłby jak zbiorowa mogiła, dla tych Polaków, którzy swojego grobu nie mają. Stefaniuk dodał, że obecna Ukraina nie ma związku z ludobójczymi formacjami.

Z kolei zdaniem szefowej sejmowej komisji kultury, posłanki PO Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej to co obecnie zawiera uchwała, to maksimum tego co można przyjąć bez nadmiernych emocji. Jest bardzo ostra - uważa posłanka PO.

Śledzińska-Katarasińska oceniła, że głosowanie nad projektem uchwały zamiast przyjęcia go przez aklamację byłoby błędem. - Lepszy byłby brak uchwały. Głosowanie jest bardzo złym wyjściem. Konflikt na pewno pamięci wołyńskiej się nie przysłuży - stwierdziła.

Wiceminister spraw zagranicznych Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiedziała w czerwcu, że uchwały są suwerennymi decyzjami podejmowanymi przez polski parlament. - Wiemy, że dla strony ukraińskiej byłoby trudne do przyjęcia połączenie rocznicy apogeum zbrodni wołyńskiej z Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian, ponieważ polscy obywatele na Kresach cierpieli nie tylko z powodu nacjonalizmu ukraińskiego, ale również totalitaryzmu sowieckiego i nazistowskiego - powiedziała wówczas wiceszefowa MSZ.

Według niej, ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian Ukraińcy odbiorą zatem jako niezasłużone obciążanie ich zbrodniami, za które w żaden sposób nie odpowiadają; w czasie II wojny światowej sami byli tych zbrodni ofiarami.

Pełczyńska-Nałęcz podkreślała również, że należy zwrócić uwagę na cel strategiczny Polski jakim jest zbliżenie Ukrainy do Unii Europejskiej. - Dlatego musimy umieć pogodzić z jednej strony prawdę historyczną i mówienie o niej w sposób otwarty, a z drugiej strony współpracę ze wszystkimi proeuropejskimi środowiskami na Ukrainie - mówiła.

Prezydent Bronisław Komorowski - według źródeł zbliżonych do Pałacu Prezydenckiego - 14 lipca uczci ofiary zbrodni wołyńskiej w Łucku na Ukrainie. Prezydent za właściwe uznaje określenie zbrodni wołyńskiej jako czystki etnicznej. Takie określenie znalazło się w podpisanej w ubiegły piątek w Warszawie deklaracji polskich i ukraińskich biskupów. Zaapelowali w niej o wzajemne przebaczenie win i pojednanie narodów.

W Sejmie brakuje porozumienia ws. upamiętnienia zbrodni na Wołyniu

Po konsultacjach z MSZ i resortem kultury kluby nadal nie
porozumiały się w sprawie projektu uchwały w 70. rocznicę zbrodni
wołyńskiej. Wątpliwości podtrzymują PiS i SP, które uważają m.in., że w
tekście, w odniesieniu do wydarzeń sprzed 70 lat, powinien paść termin
"ludobójstwo".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

6. Stepan Bandera na kresach 1/3

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

7. Polskie Kresy a nacjonalizm ukraiński. Walka o prawdę i pamięć.

Opublikowano 15 lip 2012

Kibolski Klub Dyskusyjny. Poznań, 24.11.2011.
Spotkanie kibiców Lecha Poznań z dr Lucyną Kulińską (Kraków). Tematem spotkania walka o pamięć i o prawdę nt. ludobójstwa na polskich Kresach z rąk bandytów UPA.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

8. rola prezydenta Komorowskiego w wykoślawieniu idei 70 rocznicy

Poglądy prezydenta Komorowskiego na zbrodnie OUN-UPA - tak twierdzi były prezydent Leonid Krawczuk - są następujące:

"wydarzenia na Wołyniu można nazwać czystkami etnicznymi, ale nie [można] charakteryzować ich jako ludobójstwa, i nie [można] obwiniać tylko jednej strony. W istocie broni używały obie strony, i Armia Krajowa, i UPA."

Dodatkowo wiadomo, że doradca prezydenta Komorowskiego, profesor Nałęcz w wywiadzie telewizyjnym powiedział, że już dzień wcześniej zapoznał się z projektem wspólnego, niestety nie udanego, oświadczenia episkopatów.

Wszystko wskazuje, że rola prezydenta Komorowskiego w wykoślawieniu idei 70 rocznicy jest szczególna i jednoznaczna, niestety, nie pozytywna.

http://www.istpravda.com.ua/short/2013/07/1/127841/

01.07.2013
Krawczuk o "ludobójstwie" na Wołyniu: "Nie wolno nam milczeć"
Ukraina i Polska w 2003 r. uznały, że przeszłość nie powinna działać jak czynnik podziału. Teraz Polacy zmienili swoje stanowisko, i ta decyzja Polski nie sprzyja porozumieniu po między naszymi państwami.
Tak w wywiadzie dla gazety "Dzień" skomentował uchwałę Senatu RP dotyczącą jednostronnej oceny tragicznych wydarzeń na Wołyniu w latach 1940-tych pierwsz prezydent Ukrainy, przewodniczący Społecznego Komitetu "Pojednania między narodami" Leonid Krawczuk.
Krawczuk powiedział, że strona polska w rzeczywiści wycofała się z ważnej wspólnej rezolucji parlamentu ukraińskiego i polskiego Sejmu z 2003 roku w 60 rocznicę tragedii.
"Uchwalono wyważoną decyzję, i na pierwszym miejscu były problemy współpracy i przyszłości - powiedział prezydent -. Teraz Polacy zmienili swoje stanowisko."
Według Krawczuka, przenoszenie tej kwestii na poziom międzypaństwowy nie było rozsądną decyzją: "Jeśli tak się stało, należało postępować według dokumentów międzynarodowych, w tym według Konwencji ONZ z 1948 r., która określa istotę ludobójstwa. Ponadto istnieje trybunał haski.".
"Dlatego należy przenieść kwestię na wysoki poziom, ale nie tak, prowincjonalnie, podejmować uchwałę i obwiniać tylko jedną ze stron - powiedział Krawczuk -. Pomimo tego, że nie chcę używać niedyplomatycznych określeń, ale decyzję Polski uważam za nie przemyślaną - ona nie sprzyja porozumieniu po między naszymi państwami. "

Według prezydenta, ukraiński rząd nie powinien milczeć w odpowiedzi na uchwały Senatu: "Najważniejsze - nie milczeć, aby nie powstało wrażenie, że nie zwracamy uwagi na takie kwestie. Ukraina powinna reagować na wszelkie stwierdzenia, czy w Polsce, czy w Rosji. Czasem uciekamy się do stosowania taktyki "samo przejdzie", ale historia gromadzi fakty i to prowadzi do realnych działań, które komplikują nasze życie. "
Leonid Krawczuk podkreślił, że strona ukraińska nie neguje faktu, że w 1943 roku doszło do tragicznych wydarzeń i że były ofiary.
Powiedział również, że spotkał się z polskim prezydentem Bronisławem Komorowskim, który "zajmuje wyważone stanowisko i uważa, że wydarzenia na Wołyniu można nazwać czystkami etnicznymi, ale nie [można] charakteryzować ich jako ludobójstwa, i nie [można] obwiniać tylko jednej strony. W istocie broni używały obie strony i Armia Krajowa, i UPA. "
Przypomnijmy, że Krawczuk niedawno był w Polsce i starał się przekonać polityków polskich, aby "nie otwierać puszki Pandory" i nie upolityczniać historii.
(....)
Dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Polsce jednostronnie przerzuca winę za ukraińsko-polskiego konflikt etniczny w latach 1940 -tych na Ukraińców, nazywając tragedię "rzezią" i "ludobójstwem".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

9. Zabrakło potępienia

Zabrakło potępienia zbrodniczej ideologii

Prof. Włodzimierz Osadczy

Podpisana wczoraj deklaracja Kościołów rzymsko- i greckokatolickiego w Polsce i na Ukrainie w przededniu 70. rocznicy rzezi wołyńskiej – w moim odczuciu – to kolejny etap negocjacji, który może przybliżyć nas do prawdy. Z tego dokumentu jednak niewiele się dowiadujemy. Pada data 11 lipca 1943 roku, ale nie wiemy właściwie, co się wówczas wydarzyło. Można wyczytać, że komuś stała się wielka krzywda, ale już kto i komu ją wyrządził, nie dopowiedziano. W dokumencie wydanym przez Episkopat Ukrainy można było wyczytać, że była to „krwawa niedziela”, że życie straciło wówczas wiele osób. We wczorajszym dokumencie takich informacji nie ma.

Jesteśmy chrześcijanami, wiemy, że mamy przebaczać, ale mamy też dążyć do prawdy. A cóż tu jest prawdą? Patrząc na ten dokument, możemy powiedzieć, że jest on taki, jaki był rozkład sił wśród jego sygnatariuszy.

Chcę powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy. W tym dokumencie znajdujemy słowa „przepraszam”. Ale czy te słowa powinien wypowiadać Kościół greckokatolicki? Czy to Kościół reprezentuje środowiska, które dokonywały mordów? Wszędzie i zawsze podkreśla się rozdział państwa i Kościoła, a tu co się dzieje? Kościół jest od tego, żeby mówić prawdę! Kościół nie ma za co przepraszać, bo sam był ofiarą. Przypomnę, że mordowani byli nie tylko kapłani katoliccy, choć ich było najwięcej, ale także greckokatoliccy, a nawet dwóch prawosławnych biskupów!

Oczekiwaliśmy od Kościoła, że potępi zbrodniczą ideologię! To środowiska nacjonalistów dokonały zbrodni, wymordowane zostały całe wioski. W moim odczuciu w podpisanym dokumencie zabrakło solidarnej postawy Kościoła jako ofiary.

Autor jest dyrektorem Ośrodka Badań nad Historią i Tradycją Metropolii Lwowskiej Obrządku Łacińskiego.

http://www.naszdziennik.pl/wp/42321,zabraklo-potepienia-zbrodniczej-ideo...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

10. Narracja z Kremla

Rosyjski komentator: Polacy znaleźli sobie kolejne ludobójstwo. Na Ukrainie.
http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/rosyjski-komentator-polac...

Po tym jak Polski prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie samolotu lecącego na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, Polska przestała bawić się z Rosją w historyczną dyplomację i nie łączy już więcej dzisiejszych stosunków z Federacją Rosyjską z okrągłymi datami z przeszłości. Ale to dotyczy tylko Rosji - pisze komentator rosyjskiego portalu Slon.ru
Od redakcji KRESY.PL: Poniższe tłumaczenie artykułu z rosyjskiego portalu opinii publikujemy, aby przybliżyć polskim czytelnikom sposób, w jaki Rosjanie (nawet ze środowisk opozycyjnych) piszą o Polakach i polskich dążeniach do wyjaśnienia zbrodni na naszym narodzie. Poglądów wyrażonych w tekście nie należy utożsamiać ze stanowiskiem redakcji.

***

Po tym jak Polski prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie samolotu lecącego na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, Polska przestała bawić się z Rosją w historyczną dyplomację i nie łączy już więcej dzisiejszych stosunków z Federacją Rosyjską z okrągłymi datami z przeszłości. Ale to dotyczy tylko Rosji. Z innymi sąsiadami Polacy nie zdążyli jeszcze zakończyć wszystkich sporów o wspólną historię, a polski Sejm musi czymś się zajmować. Przecież w tym roku mija 70 rocznica rzezi wołyńskiej na zachodniej Ukrainie i posłowie dokładają wszelkich starań, aby ustalić ilu zamordowanych Polaków najlepiej wyliczyć w tej sprawie, tak aby wystarczyło do oskarżenia Ukraińców o ludobójstwo.

Rzeź na Wołyniu to czystka etniczna, którą przeprowadziła UPA i inne bandy nacjonalistów ukraińskich na Zachodniej Ukrainie w latach 1943-44. Dążyli oni do tego, żeby na Wołyniu mieszkał tylko jeden naród, a dokonać tego chcieli poprzez wygnanie lub wymordowanie wszystkich Polaków, Żydów, Rosjan, Czechów i innych mniejszości. Większość Żydów zginęło jeszcze w 1941 roku, więc tym razem więcej zginęło Polaków. Szacunki dotyczące liczby ofiar różnią się w zależności od poziomu patriotyzmu oceniającego: zaczynając od 30.000 wśród historyków o najbardziej kosmopolitycznych poglądach do 120.000 wśród największych polskich patriotów.

Długi czas sprawa Wołynia ogrywała marginalne znaczenie w polskiej polityce zagranicznej. Została przyćmiona przez roszczenia wobec bardziej poważnych oprawców - Niemców i Rosjan. Ale z Niemcami Polska zdołała się pogodzić, z Rosją po potępieniu paktu Ribbentrop - Mołotow i uznaniu Katynia główne kwestie historyczne również jakby zostały zamknięte. Natomiast jest jeszcze ostatnia możliwość, by pokazać polską krzywdę w związku z kolejnymi prześladowaniami, jakie dotknęły Polaków: poprzez wytknięcie Ukraińcom wszystkiego, co nagromadziło się przez 70 lat od rzezi wołyńskiej.

Polskie władze już uzgodniły, żeby w związku z rocznicą „Wołynia” przyjąć senacką uchwałę, która ostatecznie wszystko uporządkuje i przy której wcisną do polskiego kalendarza, już pełnego od dat związanych z różnymi smutnymi wydarzeniami, jeszcze jeden Dzień Pamięci Ofiar – tym razem rzezi wołyńskiej. Na tym porozumienie się skończyło i rozpoczął się wielodniowy spór dotyczący sformułowania uchwały – bo przecież do czego służą historyczne rocznice, jak nie do tego, żeby pokazać wyborcom, która partia bardziej i bezgranicznie kocha Polskę. Prawie każda frakcja polskiego sejmu napisała własny projekt uchwały wołyńskiej, oskarżając innych o fałszowanie historii kraju na rzecz krótkoterminowych korzyści politycznych.

Jednym z głównych punktów sporu dotyczył ilości ofiar jaką należy określić w uchwale. Każda partia posiada swój własny wariant. A ponieważ żadna ze stron nie ma bezwzględnej większości w Sejmie, ostateczna liczba polskich ofiar w 1943 prawdopodobnie zostanie ustalona w trakcie konsultacji i głosowania posłów, być może w kilku rundach.

Największej ilości ofiar potrzebują członkowie partii ludowej (PSL) - aż 200.000, żeby wystarczyło z zapasem dla ich konserwatywnego wiejskiego elektoratu. Partia rządząca „Platforma Obywatelska” wprost przeciwnie – chce czegoś bardziej elastycznego, ponieważ w przeciwieństwie do innych spotkają się jeszcze z Ukraińcami na międzynarodowych negocjacjach. Zatem, niech będzie „kilkadziesiąt tysięcy”, będzie można dogodzić zarówno ukraińskim ekspertom, którzy uważają, że zginęło tylko 30.000 Polaków, jak i najbardziej zagorzałym polskim patriotom, bo przecież 200.000 to także ogólnie rzecz biorąc kilkadziesiąt tysięcy.

Kaczyński wymaga, żeby ofiar było co najmniej 100 tysięcy. W przeciwnym wypadku straci wiele na swojej wiarygodności jego drugi wymóg – wyraźne pokazanie w uchwale, że masakra na Wołyniu, to zbrodnia ludobójstwa na Polakach.

Generalnie Polacy bardzo lubią używać terminu „ludobójstwo” w odniesieniu do każdego grupowego mordu swoich rodaków. Nawet wydarzenia w Katyniu, gdzie według najbardziej śmiałych szacunków zostało rozstrzelanych około 20.000 Polaków, nalegają, żeby określać tę tragedię mianem ludobójstwa, choć liczba ta jest na pewno ogromna sama w sobie, to blednie w porównaniu z innymi stratami samych Polaków w czasie II wojny światowej. Poza tym ludobójstwo – jest to stosunkowo ściśle zdefiniowane pojęcie prawne, którego definicja jest zapisana w dokumentach ONZ. Jest to celowa zbrodnia przeciwko ludności, obejmująca celowe wyniszczenie dowolnego narodu czy grupy religijnej. W przypadku Katynia specjalny antypolski element w rozstrzeliwaniach nie istniał – mordowano głównie oficerów, a wielu zwykłych Polaków w ogóle zwolniono.

Polacy już przegrali kilka międzynarodowych procesów, właśnie z powodu takiego sformułowania, mimo to nadal uparcie mówią o licznych ludobójstwach na narodzie polskim, których pełna jest ich historia. Ta upartość wynika ze specyfiki języka polskiego, w którym nie ma słowa, które brzmiałoby podobnie do terminu, do jakiego przywykło większość europejczyków (genocide(ang.), геноцид(ros.)). Polacy zamienili greckie i łacińskie korzenie na rodzime słowiańskie i używają słowo „ludobójstwo” – czegoś podobnego do rosyjskiego смертоубийства. Oczywiście, formalnie ono tłumaczy się jako ludobójstwo, ale brzmi znacznie łagodniej i dopasowuje się do szerokiej interpretacji.

W ostatnich latach słowo „ludobójstwo” od częstego używania weszło w Polakom w nawyk na tyle, że nie wypada już dowolnego morderstwa Polaków określać, czymś mniej znaczącym niż ludobójstwo. A sprzeciwianie się w takiej kwestii jest zawsze bardzo trudne. Zatem, zabijano Polaków? Zabijano. No więc „ludobójstwo” i nie ma sensu się kłócić.

Teraz mianem ludobójstwa Polaków próbują określić masakrę wołyńską. Mimo, że przy całej swojej zbrodniczości jest to typowa czystka etniczna. Banderowcy nie bronili Polakom opuszczać Wołynia, natomiast zabijali tych, którzy go opuścić nie chcieli. Oczywiście to w żaden sposób ich nie usprawiedliwia i nie sprawia masowego mordu mieszkańców mniej odrażającym. Ale są międzynarodowe terminy prawnicze z całkiem dobrymi określeniami rzezi, i dobrze by było, gdyby używano ich przynajmniej w oficjalnych dokumentach rządowych.

„Platformy Obywatelska” zdaje sobie z tego sprawę i próbuje wprowadzić łagodniejszą definicję zbrodni wołyńskiej – „czystka etniczna z cechami ludobójstwa”. Nie chcą stwarzać podstaw do dodatkowych kłótni z rządem Ukrainy, z którymi relacje w ostatnich latach i tak uległy pogorszeniu. Ostatecznie oficjalnej uchwały parlamentu nie będzie czytał nikt poza ukraińskim MSZ. Ale Kaczyński w sojuszu z mniejszymi partiami uparł się i żąda, żeby o rzezi wołyńskiej było wyraźnie napisane – ludobójstwo. Bo przecież jak to: oznaki ludobójstwa są, a jego samego nie ma?

Głównym argumentem Kaczyńskiego w drodze po zwycięstwo w polskiej polityce jest pytanie: co jest dla nas, Polaków, ważniejsze – prawda historyczna czy krótkoterminowe interesy polityczne? Oczywiście, prawda historyczna, do diabła z interesami – odpowie większość Polaków. Mimo, że sam Kaczyński reaguje inaczej. Całkiem niedawno, w 65 rocznicę Wołynia jego zmarły brat i prezydent Lech bał się powiedzieć słowa na temat Bandery i UPA czy całej masakry, żeby tylko nie urazić swojego przyjaciela Juszczenki. Wtedy w modzie była przyjaźń polsko-ukraińska skierowana przeciwko Rosji. Ale od tego czasu Polacy i Ukraińcy trochę się odkochali, dlatego nadszedł czas, żeby Kaczyński rozliczył Ukraińców na całej linii, za wszystkie ich historyczne zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu. I zapewne nie spocznie, dopóki osobiście nie sprawdzi, na ile niezawodnie pracują służby na jakimś prowincjonalnym lotnisku na ukraińskim Wołyniu.

Maksym Samorukow

Slon.ru

Tłumaczenie: Aleksandra Bożyk

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

11. zemsta TW Zbigniewa Ścibor-Rylskiego i Komorowskiego

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i budzących wyłącznie dobre emocje symbolicznych znaków w historii Polski może zostać objęty ustawową ochroną jako ogólnonarodowe dobro.

Jest nim pochodzący z czasów II wojny światowej znak Polski Walczącej: znana chyba każdemu rodakowi charakterystycznie wystylizowana litera „P” z kotwicą.

Jak poinformował „Dziennik Polski”, nad zgodnym z prawem jego wykorzystaniem będą czuwać Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Tak zakłada projekt nowelizacji ustawy o ROPWiM przygotowany przez grupę posłów, głównie Platformy Obywatelskiej, m.in. z Małopolski. To ukłon w stronę wnioskującego o to Związku Powstańców Warszawskich. Powód? Wykorzystywanie symbolu niezgodnie "z charakterem i znaczeniem. A więc m.in. do celów politycznych

- czytamy w „DP”.Jak podał „Dziennik Polski”, inicjatorzy zmiany tej ustawy chcą, by znowelizowane prawo weszło w życie przed 1 sierpnia br., kiedy przypada 69. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

12. Powstał Skwer Ofiar Wołynia w

Powstał Skwer Ofiar Wołynia w Lublinie   2013-07-01
 

Bardzo dobra wiadomość.  Dodam, że dzisiaj także:

Poniedziałek, 1 lipca, g. 16.00 - Lublin
- Dziedziniec KUL przy al. Racławickiej 20 - Czwarta rocznica haniebnej
decyzji KUUL o nadania doktoratu h.c. Wiktorowi Juszczence - modlitwa
pod pomnikiem Jana Pawła II w intencji pomordowanych przez UPA i SS
Galizien

---------------------------------------------

Mamy Skwer! 

Jednogłośnie
(choć przy obecności tylko połowy składu) Rada Miasta Lublin podjęła
zgłoszoną przez blisko 2,5 tysiąca obywateli uchwałę o nadaniu jednemu
ze skwerów nazwę Ofiar Wołynia.  

Trwająca
kilka tygodni akcja lubelskich środowisk kresowych i narodowych dała
też inne efekty – jak już informowaliśmy władze Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego zdecydowały się same uczcić pomordowanych na
Wołyniu i całych Kresach Wschodnich II RP.  - Wybaczyć nie znaczy zapomnieć, choć nie znaczy też wypominać – mówił ks dr hab. Sławomir Pawłowski,
koncelebrujący w kościele akademickim KUL mszę św. w intencji
pomordowanych na Wołyniu i Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. 

Ks. bp. Artur Miziński i prorektor KUL o. prof. dr hab. Andrzej Derdziuk
zapalili symboliczne świece pamięci przed tymczasową tablicą
upamiętniającą ofiary Rzezi Wołyńskiej. O ogniu – oczyszczenia i prawdy,
mówił też w swym kazaniu ks. dr hab. Sławomir Pawłowski. -
Historia XX wieku zna wiele zła, od ludobójstwa Ormian, przez Wołyń po
Kołymę, znamy też wiele „krwawych niedziel”, takich jak ta 11 lipca 1943
r.. Ale ta niedzielna noc, kiedy zmartwychwstał Chrystus daje nam siłę,
by przetrwać mimo tych ciemności! Krew Chrystusa woła z ziemi nie tylko
ofiary, ale i sprawców. Modlimy się za zbawienie zmarłych, za skruchę i
pokutę winnych, za mądrość i pojednanie żyjących – mówił ks dr. hab.
Pawłowski. 

W
poniedziałek, 1 lipca – dalszy ciąg obchodów: tradycyjna manifestacja
Kresowian pod KUL-em o godz. 16 i nabożeństwo z udziałem krewnych ofiar
Rzezi Wołyńskiej, które w kościele akademickim odprawi o. rektor
Derdziuk. Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości przejdą na Cmentarz
przy ul. Lipowej, gdzie pomodlą się pod Krzyżem Wołyńskim. Następnie zaś
– udadzą się na nowy Skwer Ofiar Wołynia.  

Konrad Rękas

Kresowianie na sesji.

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8114

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

13. Galicyjska dywizja Waffen SS Autor: Jarosław Gdański

http://ioh.pl/artykuly/pokaz/galicyjska-dywizja-waffen-ss,1057/

(...)

Ukraińcy zajmowali wiele stanowisk w administracji GG, zwłaszcza na terenach wschodnich – w tym również na Lubelszczyźnie i Rzeszowszczyźnie. Stanowili również, obok przedwojennych policjantów polskich, znaczący kontyngent sił porządkowych na ziemiach polskich okupowanych przez III Rzeszę. W Zakopanem i Krynicy istniały, przeznaczone dla Ukraińców, szkoły kształcące funkcjonariuszy policyjnych.

Chcąc zapewnić sobie kadry policyjne na okupowanych terenach wschodnich, Szef Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres – OKH) 25 lipca 1941 r. wydał zarządzenie nr 11/4590 w sprawie zwolnienia z niewoli żołnierzy niektórych narodowości – Niemców nadwołżańskich, Litwinów, ?otyszy, Estończyków, Ukraińców, a później również Białorusinów. Do czasu wstrzymana tej akcji na mocy rozporządzenia OKW nr 3900 z 13 listopada 1941 r. zostało zwolnionych 318 770 ludzi, w tym 277 761 Ukraińców. Później z niewoli byli zwalniani przede wszystkim jeńcy wstępujący do formacji ochotniczych, pomocniczych i policyjnych (do 1 maja 1944 r. zostało zwolnionych 823 230 ludzi)2. Kierowani do prac na rzecz gospodarki Rzeszy, a także służący w jednostkach roboczych i budowlanych Wehrmachtu i SS, często nie zmieniali swego statusu jeńców i jako tacy wykazywani byli w niemieckich statystykach.

Mobilizację częściową lub powszechną, na potrzeby własne i władz okupacyjnych, na podległych terenach przeprowadzały kolaboranckie zarządy krajowe. Dotyczyło to przede wszystkim republik nadbałtyckich. Bezpośrednią przyczyną zdecydowania się przez Niemców na ten sposób zaciągu było załamanie się akcji werbunku ochotniczego do formacji policyjnych i wojskowych jednostek pomocniczych. Mobilizacja dotyczyła zwykle wyznaczonych roczników, a stający do niej, przynajmniej teoretycznie, mogli wybierać pomiędzy wstępowaniem do narodowych formacji w Wehrmachcie, Waffen SS czy policji lub służby pomocniczej a pracą na rzecz gospodarki Rzeszy na miejscu lub w Niemczech.

Do Waffen SS zaciągali się bezpośrednio tylko ochotnicy pochodzący z republik nadbałtyckich i Ukraińcy. Po ogłoszeniu przez Niemców rozpoczęcia formowania ukraińskich jednostek Waffen SS zgłaszali się do nich zarówno byli wojskowi, liczący na objęcie stanowisk dowódczych, jak i młodzi, nieprzeszkoleni wojskowo ludzie, kierowani chęcią służenia w narodowych jednostkach wojskowych w walce przeciwko Związkowi Sowieckiemu, który pozbawił ich kraj niepodległości. Pewną rolę mogła odegrać tu swoista elitarność tej formacji. Mobilizacja i zaciąg ochotniczy odbywały się początkowo za przyzwoleniem metropolity lwowskiego Andrzeja Szeptyckiego i przy poparciu unickiego kleru.
(...)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

14. Gazeta Wyborcza -Paweł Wroński

Czy Wołyń połączy Polskę i Ukrainę

W środę Bronisław Komorowski ma przekonywać prezydenta Ukrainy, by
razem uczcili ofiary zbrodni wołyńskiej.Prezydent ma nadzieję, że ta deklaracja oraz wspólna msza żałobna w
kościele oo. Bazylianów w Warszawie będzie miało przełomowe znaczenie.
Idzie zdecydowanie dalej niż deklaracja z 2005 r. sygnowana ze strony
ukraińskiej przez kard. Lubomira Huzara. Poza tym w odróżnieniu od
dokumentu z 2005 r. zostało o nim poinformowane społeczeństwo Ukrainy.


Podpisane w Warszawie porozumienie po raz pierwszy wskazuje, że
na Wołyniu w 1943 r. dokonano "czystek etnicznych" i po raz pierwszy ze
strony władz ukraińskiego Kościoła zabrzmiały przeprosiny. Według Pałacu
Prezydenckiego to ze strony ukraińskiej odważna próba zmierzenia się z
przeszłością. Po raz pierwszy pada bowiem wskazanie, kto był inicjatorem
zbrodni, a także wyraźne przeprosiny.

Z kolei prezydent
już kilkakrotnie deklarował, że nie ma problemów z mówieniem także o
odwecie, który za zbrodnię na Wołyniu dokonały polskie jednostki
partyzanckie.

W czasie uroczystości upamiętniającej
zbrodnię wołyńską w katedrze łuckiej wspólnie za jej ofiary będą się
modlili duchowni greckokatoliccy i katoliccy. Prezydent ma nadzieję, że
wezmą w niej udział także przedstawiciele duchowieństwa prawosławnego.


Z prezydentem Wiktorem Janukowyczem spotka się w środę w Wiśle
po spotkaniu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej, na które został
zaproszony prezydent Ukrainy.

W ocenie Pałacu
Prezydenckiego dotychczasowa dyskusja w sprawie zbrodni wołyńskiej miała
charakter "niemądrego licytowania się na wyrazy". - Chodzi o sejmową
uchwałę w sprawie upamiętnienia zbrodni wołyńskiej. Część ugrupowań
dopomina się, aby zostało w niej zawarte stwierdzenie, że zbrodnia
wołyńska była ludobójstwem - uważa.

Prezydent zamierza
zadbać o upamiętnienie grobów Polaków ofiar UPA na Wołyniu. Do tej pory
upamiętniono zaledwie dwa takie miejsca pochówku Polaków.


Jego zdaniem należy też popierać spotkania polskich i ukraińskich
historyków badających wydarzenia na polskich kresach, bo do tej pory
"każdy mówił do siebie". To znaczy istniały dwa oddzielne dyskursy,
które prowadzili w swoim gronie polscy i ukraińscy historycy. Pierwszą
próbą była zeszłotygodniowa sesja naukowa w Pałacu Prezydenckim
zorganizowana przez IPN.
Prezydent weźmie także udział w polskich obchodach. W tym w odsłonięciu
w Warszawie tablic z nazwami wszystkich wymordowanych polskich wiosek
na Wołyniu.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

15. „Potępić UPA – prawosławnego

„Potępić UPA – prawosławnego Ukraińca posłanie do Braci Polaków w 55.
rocznicę mordów wołyńskich”
to książka wyjątkowa. Jest to osobisty
przekaz Ukraińca Wiktora Poliszczuka. Książka powstała w związku z 55.
rocznicą zbrodni UPA na Wołyniu, w roku 1998. Jak pisał autor, jego
posłanie kierowane było „do wszystkich tych, którzy ucierpieli z powodu
zbrodniczej działalności OUN-UPA – na Wołyniu, na Polesiu, we Lwowskiem,
Tarnopolskiem, Stanisławowskiem”. Książka ta jest kwintesencją poglądów
Poliszczuka, swego rodzaju syntezą, podaną w bardzo przystępnej formie.
Autor odpowiada na pięć kluczowych pytań: Co się wydarzyło przed 55-ciu
laty na Wołyniu? Dlaczego to się wydarzyło? Jaki jest obecny stan
stosunków polsko-ukraińskich? Dlaczego tak jest? Co trzeba zrobić, aby
doprowadzić do rzetelnego pojednania polsko-ukraińskiego?

W książce autor oskarża także władze państw zachodnich, w tym zwłaszcza
Stanów Zjednoczonych, o umożliwienie środowiskom postbanderowskim
swobodnego działania i lansowania kłamliwej historii tej organizacji.
Nie szczędzi też władz polskich po 1989 roku, uznając, że w imię
fałszywie pojętego „sojuszu polsko-ukraińskiego” przymykała oczy na
szerzenie się banderowskiej propagandy. Praktyka taka okazuje się drogą
do nikąd, bo miast przybliżać Polaków do Ukraińców – wykopuje między
nimi nowe rowy podziału. Jego diagnoza jest prosta – tylko potępienie
UPA i jej zbrodni, odcięcie się Ukraińców od tej tradycji historycznej
umożliwi prawdziwe pojednanie obu narodów.

Potępić UPA – Wiktor Poliszczuk, Warszawa 2013, Wydawnictwo Capital

Książka „Potępić UPA” jest do kupienia w księgarni sklep-niezalezna.pl.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

16. Sejmik Małopolski potępił

Sejmik Małopolski potępił ludobójstwo dokonane przez UPA   2013-07-02
 
W
poniedziałek 1 lipca na swym wyjazdowym posiedzeniu w Nowym Sączu
Sejmik Małopolski - jako piąty z kolei Sejmik - przyjął uchwałę oddająca
cześć Polakom i obywatelom polskim innej narodowości pomordowanym przez
zbrodniarzy z OUN i UPA oraz potępił ludobójstwo.



Prezydium - od lewej: Jacek Soska (PSL), Kazimierz Barczyk (PO) i Bogusław Mąsior (SLD).



Uchwałę referuje jej autor, dr Marek Lassota, dyrektor oddziału IPN w Krakowie.



Spośród 29 radnych wojewódzkich, którzy byli obecni na posiedzeniu ...



.... zagłosowało 29-ciu, czyli 100%.



W imieniu rodzin pomordowanych ....



 .... dziękowałem radnym Sejmiku za ich odwagę, zwłaszcza za użycie słowa "ludobójstwo".



Dziękował także poseł Andrzej Romanek z Solidarnej Polski.

Brawo
Radni! Wielkie słowa uznania dla Was wszystkich, a szczególnie dla
przewodniczącego Kazimierza Barczyka, który wyszedł z tą inicjatywą.
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8119

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

17. List otwarty do arcybiskupa

List otwarty do arcybiskupa Józefa Michalika    2013-07-02
 

Od płk. Jana Niwińskiego. 

Kresowy Ruch Patriotyczny

(Porozumienie Organizacji Kresowych i Kombatanckich)

Al. Ujazdowskie 6A, 00-461 Warszawa

Warszawa, 1 lipca 2013 r.

Ekscelencja

Ks. Arcybiskup Józef Michalik

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Metropolita Przemyski

LIST OTWARTY

Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie!

            Z ufnością i ogromną nadzieją przystąpiłem do lektury Deklaracji Kościołów     z
Polski i Ukrainy z dn. 28.06.2013 ws. zbrodni wołyńskiej. Po wnikliwym
jednak przestudiowaniu tego dokumentu przyjąłem jego treść z
rozczarowaniem, najgłębszym bólem i najwyższym oburzeniem. Nie znający
bowiem tematu z autopsji czytelnik, może po analizie tekstu Deklaracji
dojść do wniosku, że Polacy ponoszą taką samą winę za mordy, jak
zbrodniarze spod znaku OUN-upa, lub wręcz, że to Polacy byli sprawcami
bestialskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej  w okresie 1939 – 1947, a nie jego ofiarami.

            Jako
b. komendant placówki AK w Rybczy i b. komendant Polskiej Samoobrony
Kresowej we wsi Rybcza na Wołyniu mam obowiązek zaprotestować    w
imieniu ponad 200 tysięcy ofiar banderowskiego ludobójstwa, w tym 150
tys. Polaków: dzieci wypruwanych z łona matek, tych przed ołtarzem
rozgniatanych banderowskim butem, zarąbanych siekierami, po przyjęciu I
Komunii Świętej, ich rodzeństwa i matek, dzieci nadziewanych na
sztachety, przybijanych gwoździami      do ścian budynków i podłóg, drewnianymi kołkami do ziemi, i tych wielu małych męczenników, których nie sposób wyliczyć.

            Protestuję
w imieniu 70-letniego mieszkańca Rybczy – Piotra Piotrowskiego, któremu
upowcy zadali 37 kłutych ran na ciele, zerwali paznokcie z rąk i nóg,
wydłubali oczy, obcięli język, uszy i nos.
        

            Protestuję
w imieniu moich towarzyszy broni z Rybczy – Marcina Mysłowskiego,
Franciszka Mytkowskiego i mego stryjecznego brata Piotra Niewińskiego,
których bandyci z UPA ukrzyżowali na topoli przy młynie we wsi Wilia w
kwietniu 1944 r.

            Jako
katolik z dziada pradziada protestuję w imieniu ponad 200 duchownych
rzymskokatolickich szczególnie bestialsko pomordowanych przez
degeneratów         z UPA. Księża
ci do dziś nie doczekali się upamiętnienia swojej męczeńskiej śmierci
ani nawet Mszy św. za spokój swych dusz (ponieważ księża unikali podania
sprawców zbrodni). W wielu wypadkach oddziały UPA mordujące księży
rzymskokatolickich były dowodzone przez duchownych greckokatolickich.

            W
Deklaracji czytamy m.in. „Jesteśmy świadomi, że tylko prawda może nas
wyzwolić (por. J 89, 32); prawda, która niczego nie upiększa i nie
pomija, która niczego nie przemilcza …”. Niestety, Deklaracja podpisana
przez Waszą Ekscelencję w całej rozciągłości zaprzecza tym słowom.

            Pytam
więc w czyim imieniu Ksiądz Arcybiskup skierował prośbę o przebaczenie
do Ukraińców? W imieniu tych 150 tys. Polaków pomordowanych przez
bandytów z UPA? Dlaczego do Ukraińców? Przecież zbrodniarze z UPA
stanowili zaledwie znikomy odsetek narodu ukraińskiego. Zatem nie naród
ukraiński dopuścił się zbrodni na Polakach, tylko OUN-UPA, która
wymordowała również    ok. 80
tys. swoich rodaków, czego dowiedli Wiktor Poliszczuk i Witalij
Masłowskij – nienacjonalistyczni ukraińscy historycy. A może za „braci”
uważa Ksiądz Arcybiskup pogrobowców Bandery we współczesnej Ukrainie,
stawiających pomniki mordercom, uznający ich za bohaterów i
organizujących faszystowskie pochody młodzież z pochodniami na wzór SS
we Lwowie i innych miastach zachodniej części Ukrainy?
Z
czego wynikałoby, że Wasza Ekscelencja przeprasza za to, że Polacy
ośmielili się bronić swojego życia przed mordercami, gdy mieli ku temu
możliwości i święty obowiązek. 

            Przez dokument przewija się wyraziście kwestia przebaczenia. Mnie natomiast uczono   na
lekcjach religii, że warunkiem przebaczenia jest przyznanie się do
winy, wyrażenie skruchy i naprawienie krzywdy. Niestety, jak dotąd nic
takiego nie nastąpiło ze strony ideowych spadkobierców banderowców.
Przeciwnie, duchowni greckokatoliccy święcili i nadal święcą pomniki
Bandery i innych morderców z OUN-
UPA,
odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach i przedstawicielach innych
narodowości zamieszkujących Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej.
     

            Drugim pojęciem używanym często w Deklaracji jest pojęcie „pojednanie”.   Z
kim, że pozwolę sobie zapytać, Wasza Ekscelencjo? Z tymi, którzy na
Ukrainie i w Polsce czczą morderców z OUN-UPA? To tak jakby jednać się i
bratać np. z SS, NKWD czy UB. Nie! Z katami, mordercami i degeneratami
ani z ich ideowymi spadkobiercami nie ma i nie może być pojednania.
Natomiast symboliczne pojednanie dokonało się przez krew Polaków i
Ukraińców zastygłą na tych samych siekierach, nożach, widłach, sierpach,
których banderowcy używali do zabijania. Tego aktu pojednania nikt już
nie cofnie. Z kolei współcześni Polacy i Ukraińcy,  z wyjątkiem pogrobowców Bandery, nie mają do siebie żadnych pretensji, a ich wzajemne relacje są ogólnie poprawne.

            Jestem
całym sercem za współpracą i przyjaznymi relacjami wolnej Polski i
wolnej Ukrainy. Ale nie nastąpi to nigdy w pożądanym wymiarze, dopóki
władze państwowe i episkopaty kościołów na Ukrainie nie nazwą
bestialskiego mordu na Polakach ludobójstwem, nie potępią zbrodniczych
organizacji OUN-UPA i nie pociągną żyjących jeszcze sprawców do
odpowiedzialności.

 

Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie!

            Episkopat
Polski zmarnował, poprzez podpisanie Deklaracji wręcz historyczną
okazję, by nazwać zbrodnię ludobójstwa po imieniu, wskazać i potępić ich
sprawców, oraz wezwać wszystkie uczciwe siły na Ukrainie do tego
samego. Tylko w ten sposób bowiem można ułożyć właściwe stosunki
pomiędzy Polską a Ukrainą – tzn. oprzeć ją na prawdzie, spełniając tym
samym standardy cywilizacyjne, umożliwiające  w przyszłości przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej. Niestety, Deklaracja nie spełnia ani jednego z tych warunków.

            Ubolewam,
że Episkopat Polski poprzez podpis Waszej Ekscelencji pod tym
dokumentem przyłączył się do brudnej gry, jaką prowadzą w imię fałszywie
pojmowanej poprawności politycznej przedstawiciele gremiów sprawujących
władzę w naszym kraju. 
 

            Z należytym poważaniem –

Przewodniczący KRP 

Jan Niewiński

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8121

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

18. Fragmenty filmu "Skrawek piekła na Podolu"

"Skrawek piekła na Podolu" w reż. Jolanty Kessler-Chojeckiej to jeden z czterech filmów jakie zaprezentujemy w ramach przeglądu filmowego Echa Wołynia.

Mieszkańców Warszawy, Rzeszowa, Częstochowy, Szczecina, Białegostoku, Wrocławia zapraszamy na projekcje 7 lipca. Natomiast 11 lipca film zostanie zaprezentowany w Łodzi oraz Gdyni.

Wstęp wolny na wszystkie pokazy.

Szczegółowe informacje na stronie: http://pamiec.pl/portal/pa/1456/12503/Przeglad_filmowy_Echa_Wolynia__7_l...

Fragmenty filmu "Skrawek piekła na Podolu"
https://www.facebook.com/photo.php?v=474341845992738

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

19. IPN

http://www.zbrodniawolynska.pl/czytelnia

publikacje i dokumenty w pdf

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

20. niech ich Komorowski prosi o przebaczenie, przecież to robił

Ukraińscy nacjonaliści nie życzą sobie obecności Bronisława Komorowskiego 14 lipca w Łucku. Oświadczenie w tej sprawie wydała nacjonalistyczna Swoboda, która grozi organizacją manifestacji w czasie jego wizyty.
Na stronie internetowej tej partii opublikowano oświadczenie szefa jej wołyńskiego oddziału Anatolija Witiwa. Jego zdaniem, w Polsce mamy do czynienia z antyukraińską histerią, czego przejawem ma być uchwała Senatu w sprawie Wołynia, którą członek Swobody, określa mianem pseudohistorycznej i szowinistycznej.

Anatolij Witiw twierdzi, że wizyta prezydenta jest "niepożądana i niestosowna" i może doprowadzić do zaostrzenia ukraińsko-polskich stosunków. Szef wołyńskich nacjonalistów przekonuje, że Bronisław Komorowski ma zamiar symbolicznie poniżyć Ukraińców, którzy "walczyli o niepodległość na swojej ziemi" i przedstawić ich jako morderców. Wizyta może być uznana za próbę narzucenia "neoimperialistycznej wersji wydarzeń 1943 roku".

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukrainscy-nacjonalisci-protestuja-przeci...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

21. Tusk, Komorowski, dla nich polskość to wzniosło-ponuro-śmieszny

DONALD TUSK POLAK ROZŁAMANY, ZNAK 1987, nr 11-12 (pełny tekst)


DONALD TUSK POLAK ROZŁAMANY, ZNAK 1987, nr 11-12 (pełny tekst)



Polskość jako zadany temat... Wydawałoby się: tylko usiąść i
pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani,
powstańcy i marszałkowie, majaczą

Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe
misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?

Jak wyzwolić
się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane
literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości,
gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych
marzeń i nieuzasadnionych rojeń?


Polskość to nienormalność — takie
skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego
niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu:
historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki
brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie
chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się
nienormalny, wypełniony do grainic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek,
ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę
Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują,
kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich
chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy
Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi.

Jest jakiś
tragiczny rozziew w polskości - między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a
realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem
niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą — [----]
[Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6
(Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 poz. 204)] porywa się na czyny
wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do
ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od
Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i
biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia prowadzi w krainę mitu. Sama
jest mitem.

Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z
nawałnicami. I trudno, by było inaczej. „Czym jest nasze życie? — pisał Andrzej
Bobkowski w Szkicach piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). —
Nawijaniem na kawałek tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania
ich ze sobą. Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć
ślad prababki? Do czego przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego — do
opowiadań, prawie do legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój
przechodni i przez dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi
wygodami i ze złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię
w kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju
ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę, rozbijają i
obtłukują przedmioty? To nie jest życie — to ciągła tymczasowość życia motyla i
dlatego w charakterze naszym jest może tyle cech
przypominających tego
owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?..."

Gdy spisuję te luźne uwagi,
czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim trudem formułuję nawet
banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem, emocją, a i te są
zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona
także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię
się między goryczą i wzruszeniem, dumą i
zażenowaniem. Wtedy sądzę — tak po
polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i
tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym
wyborem.

Donald Tusk

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

22. Upamietnienie pomordowanych

Upamietnienie pomordowanych Kresowian w Jarosławiu   2013-07-03
 

Relacja Stanisława Szarzyńskiego. 

W
środę 26 czerwca br. w Kościele OO Reformatów w Jarosławiu odbyła się
Msza św. koncelebrowana  w intencji Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez
UON –UPA na Polakach na Wołyniu. Mszy św. przewodniczył i wygłosił
homilię ks. prałat Andrzej Surowiec, archiprezbiter jarosławski. Była to
wyjątkowa homilia prawdy o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów
ukraińskich na Polakach, Ukraińcach i obywatelach innych narodowości.
Dlatego, jak powiedział ks. prałat na tablicy pomnika jest napisane, że
to było ludobójstwo.

Mimo
doznanych krzywd, zachęcał by starać się wybaczyć i dążyć do 
pojednania.  Po Mszy św. uczestnicy przeszli na stary cmentarz, gdzie po
części oficjalnej, ks. prałat poświęcił pomnik usytuowany przy głównym
wejściu na cmentarz, obok pomnika Sybiraków.   Pomnik powstał z
inicjatywy Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-
-Wschodnich.


Uroczystość
przy pomniku odbyła się z udziałem Kompanii Honorowej Wojska Polskiego,
Orkiestry, Pocztów Sztandarowych Szkół, przedstawicieli Organizacji
Kresowych Jarosławia, Przemyśla, Rzeszowa i Leżajska.



W
Mszy św. i uroczystości przy pomniku uczestniczyli samorządowcy z
Burmistrzem Jarosławia -Andrzejem Wyczawskim, Posłowie z PIS, PO, PSL
oraz Senator Andrzej Matusiewicz z PIS.



Z kresowym pozdrowieniem!
Stanisław Szarzyński


P.S. W Przemyślu uroczystości wołyńskie będą 14 lipca 2013r. msza św. w Katedrze o g. 10.00 z homilią Abpa J. Michalika.


Po Mszy św. uroczystości na cmentarzu. Mam nadzieję ,że wszystko odbędzie
się godnie.


Z Panem Bogiem!

.

.

.

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8126

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

23. Banderowcy nie chcą

Banderowcy nie chcą Komorowskiego na Wołyniu, a Żydzi banderowców USA 2013-07-03

Informacja z serwisu kresowego.

Prezydent Komorowski ze swoimi dwoma pomocnikami zrobili bardzo wiele dla przypodobania się "świadomym" Ukraińcom. Nie wahali się niezliczoną ilość razy upokarzać rodziny ofiar OUN-UPA. Jednak wszystko na nic, wszystko za mało. Antysemici ze "Swobody", którzy za swoje ksenofobiczne wypowiedzi mają zakaz wjazdu do USA, sami zakazują wjazdu NA Wołyń prezydentowi RP.

Daremnie Komorowski i jego profesor zamykali oczy na udział OUN-UPA w Holokauście, daremnie zamykali uszy na antysemickie wypowiedzi ideowych następców OUN-UPA. Oni żądają jeszcze więcej. Co dalej, panie prezydencie?

Poniżej druga informacja - o zakazie wjazdu członków banderowskiej "Swobody" do USA - za antysemityzm. Anty-polonizm "Swobody" jednak nikogo w świecie nie interesuje.

WM

"Swoboda" oświadcza, że prezydent Polski - persona non grata w Łucku

Wtorek, 2 lipca 2013 r.

http://www.pravda.com.ua/news/2013/07/2/6993387/

Wizyta prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego w Łucku, zapowiedziana w dniu 14 lipca jest niepożądana, ponieważ może to sprowokować zaostrzenie stosunków polsko-ukraińskich.

Ten stwierdził poseł, szef wołyńskiej obwodowej organizacji WO "Svoboda" Anatolij Witiw, informuje służba prasowa partii.

"Po tym, gdy 20 czerwca 2013 r. Senat uchwalił anty-ukraińską, pseudo-historyczną i szowinistyczną uchwałę w sprawie wydarzeń na Wołyniu, wizyta Prezydenta RP w Łucku jest niepożądana i niedorzeczna (niewłaściwa). Społeczeństwo ukraińskie może przyjąć taką inicjatywę polskiego prezydenta jako prowokację." - powiedział.

Według Witiwa, "Komorowski chce przyjechać do Łucka, aby symbolicznie upokorzyć Ukraińców, który walczyli o niepodległość na swojej ziemi, i pokazać ich w charakterze "morderców".

"Po wielu miesiącach rozpętywania anty-ukraińskiej histerii przez polskich polityków Bronisław Komorowski nie ma nic do roboty w Łucku" - stwierdza "swobodowiec".

Zgodnie z jego słowami, "obecność polskiego prezydenta na Wołyniu w tych warunkach nie tylko nie prowadzi do wzajemnego porozumienia między dwoma narodami, lecz może sprowokować akcję protestu społeczeństwa."

"Mieszkańcy Wołynia mogą zinterpretować ten gest jako dążenie strony polskiej do narzucenia nam swojej neo-imperialnej wersji wydarzeń w 1943 roku na zachodniej Ukrainie, na podstawie sfabrykowanych (fałszywych) i niewiarygodnych faktów historycznych" - oświadczył Witiw.

W jego opinii, wizyta Komorowskiego w Łucku byłoby celowa tylko wtedy, gdyby on "odwiedził ukraińskie wsie, których mieszkańcy byli ofiarami ataków polskich oddziałów okupacyjnych w czasie II wojny światowej, i publicznie wyraził skruchę przed Ukrainą za wiele lat grabieżczej (agresywnej) polityki Rzeczypospolitej."

"Prezydent Polski, wreszcie, powinien publicznie potępić zbrodnie popełnione przez Polaków na Ukraińcach na Chełmszczyźnie na wiosnę 1944 roku oraz podczas operacji "Wisła". Taki krok głowy polskiego państwa byłby pozytywnym sygnałem i pomógłby w realizacji polsko-ukraińskiego porozumienia." - powiedział parlamentarzysta.

"W innym przypadku Bronisław Komorowski będzie personą non grata w obwodowej (wojewódzkiej) stolicy Wołynia" - powiedział "swobodowiec".

"Jednocześnie nadal będziemy konsekwentnymi zwolennikami dobrych stosunków z narodem polskim, i dołożymy największych starań dla znalezienia kompromisu w sprawie sprawiedliwego poglądu na naszą historyczną przeszłość i wspólne perspektywy w rodzinie wolnych narodów europejskich w przyszłości" - zapewnia Witiw.

Jak informują media, prezydent RP Bronisław Komorowski planuje w dniu 14 lipca odwiedzić Łuck i uczcić pamięć ofiar Wołyńskiej Tragedii z lat 1943 - 1945.

Antysemityzm nie przejdzie: ukraińskim nacjonalistom odmówiono wjazdu do USA

27.06.2013

http://izrus.co.il/diasporaIL/article/2013-06-27/21587.html

Szef oddziału Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie potwierdził: liderzy ukraińskiej partii parlamentarnej "Swoboda" Oleh Tjahnybok i Ihor Myrosznyczenko spotkają się z odmową wjazdu do Stanów Zjednoczonych za antysemityzm. Trafili na "czarną listę" razem z islamistami.

Szef oddziału Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie Efraim Zuroff potwierdza: liderzy ukraińskiej parlamentarnej partii "Swoboda" Oleh Tjahnybok i Ihor Myrosznyczenko mają zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Według ukraińskich mediów Tjahnybok i Myrosznyczenko nie zostaną wpuszczeni do USA z powodu ich antysemickiej retoryki.

"Rzeczywiście, "Swoboda" i dwóch jej przedstawicieli znalazła się na wykazie dziesięciu największych antysemitów świata w 2012 roku, opracowanym przez Centrum. Został przekazany do Departamentu Stanu USA z rekomendacją, aby osoby z wykazu znalazły się na liście osób, których obecność na terytorium państwa jest niepożądana" - powiedział Zuroff dla Gazety "Izwiestia".

Portal IzRus poinformował już o tym wykazie, sporządzonym na podstawie wypowiedzi i publikacji polityków, urzędników i osób prywatnych na całym świecie. "Swoboda" zajmuje w nim 5 miejsce. Według raportu, Tjahnybok, lider partii, która uzyskała 12% głosów w wyborach do Rady Najwyższej (45 miejsc w parlamencie), wezwał do czystki około 400 000 Żydów i innych mniejszości etnicznych mieszkających na Ukrainie, a także domagał się uwolnienia republiki z tzw "moskalsko- żydowskiej mafii".

Z kolei poseł do Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy ze "Swobody" Ihor Myrosznyczenko nazwał Żydówką kobietę rodem z Czerniowiec, aktorkę w Hollywood. Milę Kunis.

"Ona nie jest Ukrainką, ale Żydówką z pochodzenia. Z tego jest dumna, i gwiazda Dawida w jej ręce. Tylko o kraju, w którym się urodziła - ani słowa, nic pozytywnego. Dlatego uważać ją za swoją - język się wzbrania. Niech sobie kocha Amerykę lub Izrael, lecz nie powinna się kleić do Ukrainy", - napisał wybraniec narodu na osobistej stronie na Facebooku.

Jako zauważyły "Izwiestia", sami "bohaterowie" antysemickiego skandalu - Tjahnybok i Myrosznyczenko - twierdzą, że nie otrzymali oficjalnego powiadomienia, że mają zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych. "Nie zamierzam jechać do Ameryki i nie ubiegałem się o żadną wizę. A rozpowszechniana informacja prasowa - to systematyczne dyskredytowanie "Swobody"- powiedział korespondentowi gazety Ihor Myrosznyczenko.

Twierdzi on, że "żadnych antysemickich wypowiedzi ani z jego strony, ani ze strony lidera partii Oleha Tjahnyboka nie było". Takich założeń, według niego, nie ma także w programowych dokumentach stowarzyszenia "Swoboda", które jest "jedyną ukraińską siłą polityczną, która na poziomie ustawodawczym stara się wzmacniać prawa mniejszości narodowych"

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8127

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

24. Niech prezydent nie boi się mówić Ukraińcom słowa "ludobójstwo"

Dodano: 03.07.2013 [12:50]
Szakalicka: Niech prezydent nie boi się mówić Ukraińcom słowa "ludobójstwo" - niezalezna.pl
foto: Ipn.gov.pl

Apelujemy do prezydenta Komorowskiego, aby nie bał się mówić
słowa "ludobójstwo". Domagamy się, aby mówił to wyraźnie na Ukrainie
jak i w Polsce
- mówię to jako przedstawiciel organizacji kresowych i organizator 70. rocznicy obchodów ludobójstwa Polaków na Wołyniu - podkreśla portalowi niezalezna.pl Ewa Szakalicka.




- Nie ma żadnego powodu, aby tego co robili Ukraińcy podczas II
wojny wobec Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej nie nazywać
inaczej niż ludobójstwo. Ta zbrodnia w świetle prawa jest
ludobójstwem. Ona jest również tak traktowana przez IPN i tak jego
prokuratury rozpatrują te sprawy. Ta prawna kwalifikacja jest
przyjmowana.
IPN zna to najlepiej, bo jest blisko tych świadectw i dokumentów.



Nie ma innego powodu, aby polski prezydent, premier, Sejm, czy
Senat nie używał tego określenia. Po co używa się jakiś synonimów, jak;
konflikt, czystka etniczna, mord, rzeź itd. To jest kuriozum.




W świetle prawa było to ludobójstwo i jako takie nie podlega przedawnieniu.
Nakłada to na państwo polskie obowiązek ścigania sprawców. Obowiązek
też zadośćuczynienia rodzinom ofiar. Nie musi być ono zaraz finansowe,
może mieć wymiar moralny. My nie wiemy co stoi na przeszkodzie, że wielu
osobom nie może przejść przez gardło słowo: ludobójstwo.



Pan Juszczenko jako prezydent Ukrainy, którego Polska tak
popierała, ogłaszał bohaterami swojego kraju Suchenycza czy Banderę –
odpowiedzialnych właśnie za to ludobójstwo. Czym się kierował? Interesem
Ukrainy!
I wcale go nie obchodziło, co myślą wtedy Polacy czy rodziny zamordowanych ofiar. Myślał tylko o swoim interesie.



My się oglądamy na innych, rozpatrujemy to na płaszczyźnie międzynarodowej. A gdzie prawda? Gdzie pamięć o tylu tysięcy naszych ofiar?
– pyta Szakalicka.

Autor:
Żródło:

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

25. Obojętność władz

W ciągu najbliższych kilkunastu dni odbywać się będą ogólnopolskie uroczystości ku czci ofiar krwawej niedzieli i ludobójstwa dokonanego przez UPA na Wołyniu. Rozpoczną się one 5 lipca o godz. 10 przed pomnikiem-mauzoleum na pl. Dunikowskiego we Wrocławiu. Z kolei w niedzielę 7 lipca o godz. 9:30 zostanie odprawiona msza św. na Jasnej Górze i odbędzie się XIX Światowa Pielgrzymka Kresowian. Natomiast 10 lipca o godz. 10 będzie miała miejsce otwarta sesja naukowa w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, a o godz. 17:30 msza św. na Wawelu. W samą rocznicę, czyli 11 lipca o g. 12 zostanie odprawiona msza św. w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży w Warszawie, a po niej wyruszy marsz pamięci na Krakowskie Przedmieście. Wszystkie te wydarzenia są oddolnymi inicjatywami rodzin ofiar. Wspierają je organizacje społeczne oraz władze samorządowe i kościelne. Działalność rodzin odbywa się przy obojętności władz państwowych, w tym również prezydenta RP. Pokazuje to, jaki jest faktyczny stosunek do spraw narodowych establishmentu politycznego, ukształtowanego na ideologii Jerzego Giedroycia, Adama Michnika i Bronisława Geremka.
Autor: Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Żródło: Gazeta Polska Codziennie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

26. Prezydent o obchodach

Prezydent o obchodach rocznicy zbrodni wołyńskiej

Bronisław Komorowski zapowiedział, że udaje się 14 lipca do Łucka na
obchody 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej, bo chce wypełnić polityczną
treścią niedawne wspólne oświadczenie biskupów polskich i ukraińskich w
tej sprawie. 

Bronisław Komorowski poinformował też, że rozmawiał z Wiktorem
Janukowyczem o jego obecności na uroczystościach w Łucku. - Wiem, że są
przeszkody natury absolutnie obiektywnej utrudniające jemu obecność w
Łucku, ale jednocześnie uzyskałem zapewnienie, że w Łucku w czasie tych
uroczystości państwo ukraińskie będzie reprezentowane na odpowiednim
poziomie przez kogoś innego - powiedział polski prezydent.

 

- Umówiliśmy się, że będziemy jeszcze tę rozmowę kontynuowali, że
postaramy się jako prezydenci zaznaczyć nasze osobiste, a także urzędów
prezydenckich zaangażowanie w proces pojednania polsko-ukraińskiego przy
okazji wspólnego przeżywanie dramatu z czasów II wojny światowej -
zaznaczył Bronisław Komorowski.

 

Wyraził też przekonanie, że uda się przeprowadzić dialog i pojednanie
polsko-ukraińskie w taki sposób, że nikt nie będzie się czuł w sposób
celowy zraniony.

 

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zadeklarował wolę wspólnego
działania na rzecz pojednania obu narodów. - Cokolwiek będziemy robić,
wszystko będziemy robić razem i będzie to skierowane na pojednanie
naszych narodów. Co jest bardzo ważne: te działania będą skierowane na
przyszłość, na młodzież - oświadczył ukraiński prezydent.

 

Zapowiedział, że z prezydentem Komorowskim przygotowują wspólnie
komunikat dotyczący zbrodni wołyńskiej, który zostanie opublikowany w
przededniu rocznicy tych tragicznych zdarzeń.

 

14 lipca w Łucku na Ukrainie odbędą się uroczystości upamiętniające
ofiary zbrodni wołyńskiej w związku z przypadającą w tym roku 70.
rocznicą mordów UPA.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

27. Niedokończona Msza Wołyńska na Jasnej Gorze – Światowy Zjazd Kre

List otwarty

Światowego Kongresu Kresowian

do Kresowian i Przyjaciół Kresów 

Drodzy Przyjaciele!  

Jak co roku – zapraszamy w pierwszą niedzielę lipca, na XIX Zjazd i Pielgrzymkę Kresowian na Jasną Górę. Uroczystości
zainauguruje o godz. 9.30 w kaplicy Cudownego Obrazu msza święta,
podczas której homilię wygłosi Kustosz Narodowej Pamięci – ks. Tadeusz
Isakowicz- Zaleski.

Jasnogórski Zjazd organizowany jest w okresie kulminacji obchodów 70 rocznicy ludobójstwa dokonanego przez OUN UPA na Kresach, w przeddzień rocznicowych uroczystości w Warszawie. Z tego tez względu pragniemy, jako organizatorzy, nadać mu szczególny wymiar.
Podjęliśmy próbę wkomponowania uroczystości na Jasnej Górze w kalendarz
obchodów ogólnopolskich tak, aby podnieść ich rangę, wesprzeć naszą
zbiorową modlitwą i z Jasnej Góry zaapelować o masowy udział w
warszawskich uroczystościach w dniu 11 lipca. Chcieliśmy także stworzyć
taką rocznicową formułę Zjazdu, w której znalazłby dla siebie miejsce
każdy, kto chciałby dołożyć osobistą cegiełkę do aktu pamięci o ofiarach
banderowskiego ludobójstwa. Służyć temu będzie WOŁANIE Z JASNEJ GÓRY O
PRAWDĘ I PAMIĘĆ, Litania Wołyńska, a także Marsz Pokoleń Kresowych pod
jasnogórski szczyt i złożenie pod figurą Matki Najświętszej – Krzyża
Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN UPA .

Realizujemy
ten pomysł wraz z patriotyczną młodzieżą, która w ten sposób chce dać
wyraz ciągłości pokoleniowej pamięci o Dzieciach Kresów. Przygotowywana
prezentacja multimedialna młodych będzie połączeniem spektaklu
teatralnego, filmów, fotografii archiwalnej, fragmentów starych kronik,
muzyki. Skonstruowana w ten sposób Niedokończona Msza Wołyńska ma w
swoich częściach pokazać koleje polskich, kresowych losów.

INTROIT –Zaginiona Atlantyda – Życie codzienne na dawnych Kresach (T.K. Kozłowski)

KYRIE – Koniec naszego świata – wybuch II wojny światowej

DIES IRAE – Dzieci Kresów – przywrócone pamięci. (Teatr ERATO)

AGNUS DEI – Młodzi jako most – przenoszący pamięć o ofiarach ludobójstwa na następne pokolenia.

LITANIA WOŁYNSKA – i koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu młodych Polaków z Wołynia .

Każdy
z uczestników Zjazdu – może wziąć udział w wołaniu o pamięć i prawdę
poprzez czytanie wspomnień Kresowian cudem ocalonych z banderowskiego
holocaustu. Scenariusz dla tych prezentacji stanowić bedzie 3 tomowe
dzieło „Dzieci Kresów” dr Lucyny Kulińskiej.
Poszczególne teksty do prezentacji przekazywać będą zainteresowanym członkowie Młodzieżowego Studia „Lwowskiej Fali”. Oczekujemy też, że każdy z uczestników Zjazdudołoży znicz, jako swoją cząstkę biało-czerwonego Krzyża Pamięci.

Nie
wysyłamy Państwu indywidualnych, imiennych zaproszeń. Nie jesteśmy w
stanie dotrzeć do tak wielkiej liczby zainteresowanych droga pocztową.
Zaproszenia kierujemy poprzez media i Internet. Liczymy na to, ze każdy
kto poczuwa się do uczestniczenia wraz z nami w tym religijnym akcie
pamięci – przyjedzie, jak co roku, na Jasną Gore i jeśli siły pozwolą –
dotrwa z nami do jasnogórskiego apelu. Wszystkich więc Was – bez względu
na zajmowane stanowiska, honory i zasługi – jednakowo serdecznie
zapraszamy, bo wszyscy jednako, jako Boże dzieci – jesteśmy równi przed
Matką Najświętszą na Jasnej Górze.

Oczekując
Waszej obecności w Sanktuarium Jasnogórskim w dniu 7 lipca br. –
wyrażamy najgłębsze uznanie dla wszystkich organizatorów dotychczasowych
lokalnych uroczystości rocznicowych; ludzi, którzy dołożyli wszelkich
starań, by w swoich środowiskach godnie uczcić pamięć Rodaków
pomordowanych na Kresach Wschodnich II RP.

- Kresowianie jednością silni!

O tę jedność w szczególnym dla nas momencie – apeluję w imieniu Światowego Kongresu Kresowian.

Danuta Skalska – rzecznik ŚKK

Info: kongreskresowian@vp.pl

tel: 507-169-825

W załączeniu: plakat – “Zjazd Jasna Gora 7 VII 2013″ - do pobrania TUTAJ

ulotka-jasnag-wolyn (1)

Kliknij na obrazek, żeby powiększyć

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

28. dzisiaj,

dzisiaj, 14:13Tylko u nas

"Instrukcje dowództwa OUN-UPA były jasne – żadnych świadków zbrodni". Tym bardziej musimy pamiętać!

I słuchać świadków, którzy kiedyś lub dzisiaj przemówili. Reportaż Narbutt w najnowszym tygodniku "Sieci" te relacje odkrywa.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

29. OBCHODY 70 ROCZNICY ZBRODNI


OBCHODY 70 ROCZNICY ZBRODNI WOŁYŃSKIEJ
I SOLIDARNOŚCI KRESOWIAKÓW

11 LIPCA 2013 r. W WARSZAWIE

Program

12:00 Msza św. w kościele pod wezwaniem św. Aleksandra na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie.


13:30 Marsz Pamięci z Pl. Trzech Krzyży, ul. Nowym Światem, ul.
Krakowskim Przedmieściem do Pl. Zamkowego. Złożenie kwiatów pod tablicą
pamiątkową umieszczoną na Domu Polonii ul. Krakowskie Przedmieście 64,
przemówienia okolicznościowe, zaprezentowanie stowarzyszeń kresowych,
zaproszenie do udziału w imprezach towarzyszących.

16:00
Koncert Pamięci – część artystyczna na zakończenie zgromadzenia
publicznego. Tłem dla wykonania dzieła muzycznego będzie inscenizacja
stworzona z przedwojennych fotografii Polaków, którzy w 1943 roku
zostali pomordowani na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W ten sposób
pragniemy ożywić pamięć o ofiarach.

18:00 zakończenie oficjalnych obchodów w Warszawie na Placu Zamkowym.

Szanowni Państwo!

Marsz Pamięci będzie pierwszym po wojnie Marszem Jedności i
Solidarności Kresów. Na transparentach napiszmy nazwy miejscowości, w
których przed wojną zamieszkiwali członkowie poszczególnych organizacji
kresowych idących w pochodzie ( np. Podkamień, Huta Pieniacka, Lwów,
Krzemieniec itd.).
Głęboko wierzymy, że wszystkie kresowe
organizacje i sympatycy ruchu kresowego wezmą udział w Marszu Pamięci,
niezależnie od tego, z jaką prowincją zabraną są związane. Niech nie
zabraknie obok Wołyniaków rodzin z dawnych województw: wileńskiego,
nowogródzkiego, poleskiego, tarnopolskiego, lwowskiego i
stanisawowskiego, z ziem I Rzeczypospolitej.

Z wyrazami szacunku.
dr Lucyna Kulińska
dyr. Aleksandra Biniszewska
red. Ewa Szakalicka


Informacje: Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca
– Ewa Szakalicka tel. kom. 609 963 763, Aleksandra Biniszewska tel.
kom. 602 603 588

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

30. Oprawca jeszcze żyje

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz%2Fwacla...

Mamusia nie mogła uciekać. Postanowiłem z nią zostać. Jeden z Ukraińców trzymał mnie za rękę, a trzej położyło matkę na ziemi i zaczęło ją przeżynać! Jak bluznęła krew, mama krzyknęła - Wacek uciekaj! - Wyrwałem się tym bandziorom i zacząłem uciekać. Strzelali za mną, ale nie trafili. Twarze ukraińskich morderców , którzy przeżynali mamę piłą, zapamiętałem na całe życie! Wciąż w moich uszach rozbrzmiewa krzyk mordowanej matki, Niektórych ze zbirów zadających jej śmierć w męczarniach rozpoznałem. Jeden z nich Iwan Rybczuk żyje jeszcze i mieszka w Gruszówce. To on przeżynał matkę piłą.
Moja rodzina pochodzi z Zasmyk gmina Lubitów powiat Kowel - wspomina Wacław Gąsiorowski. - Urodziłem się w 1929 r. Moi rodzice mieli na imię Władysław i Amelia z Wiśniewskich, prowadzili gospodarstwo rolne o powierzchni 12 ha. Miałem jeszcze trzech braci Czesława, Ludwika i Stanisława. W naszym domu, jak pamiętam, zawsze panowała patriotyczna atmosfera. Ojciec walczył w Legionach marszałka Józefa Piłsudskiego i często nam o swych bojach opowiadał. Jak jeździliśmy do Kowla, to wskazywał nam miejsca, w których walczył. Zawsze nas uczył, że krwi dla Ojczyzny żałować nie wolno. Dodam też, że ojciec był także osadnikiem wojskowym i gospodarstwo w Zasmykach dostał za udział w walkach, zwłaszcza zaś za uczestnictwo w wojnie 1920 r. z bolszewikami. Ukraińcy mu tego nigdy nie zapomnieli. We wrześniu 1939 r. , gdy wracał furmanką z Kowla, napadli go w lesie i ciężko pobili.

Pochowaliśmy go w Zasmykach

- Zatłukli go praktycznie na śmierć. Koń z jego ciałem jakoś doczłapał się do domu. Pochowaliśmy ojca na cmentarzu w Zasmykach. Była to pierwsza ofiara mordów ukraińskich w naszej miejscowości. Miałem wtedy 10 lat i bardzo śmierć ojca przeżyłem. Nie bardzo zdawałem sobie sprawę z tego, co dzieje się na Wołyniu, ani z tego, że ukraiński sąsiad może zarąbać polskiego sąsiada. Matka starała się mnie chronić przed tymi wszystkimi okropieństwami. Do 1943 r. jakoś w Zasmykach dało się żyć. Owszem, trwała wojna, ale do naszej wsi związane z nią wydarzenia nie docierały bezpośrednio. Ja co prawda szybko dorastałem, ale dalej nie zdawałem sobie sprawy z tego, co nam grozi. Razem z braćmi pomagałem matce prowadzić gospodarstwo i jakoś się żyło. W 1943 r. jak zaczęły się rzezie Polaków, matka zachorowała. Pojechałem z nią do lekarza w Budkach Ossowskich, który ją leczył. Miejscowość ta była odległa od Zasmyk o jakieś 25 kilometrów. Przespaliśmy się u jakiegoś gospodarza, znajomego mamy. Nad ranem zostaliśmy obudzeni przez hałas na dworze. Okazało się, że Ukraińcy otoczyli wieś i zaczynają łapać i zbierać Polaków. Wyciągnęli nas na podwórko.

Wacek, uciekaj!

- Mamusia nie mogła uciekać. Postanowiłem z nią zostać. Jeden z Ukraińców trzymał mnie za rękę, a trzej położyło matkę na ziemi i zaczęło ją przeżynać! Jak bluznęła krew, mama krzyknęła - Wacek uciekaj! - Wyrwałem się tym bandziorom i zacząłem uciekać. Strzelali za mną, ale nie trafili. Twarze ukraińskich morderców , którzy przeżynali mamę piłą, zapamiętałem na całe życie! Wciąż w moich uszach rozbrzmiewa krzyk mordowanej matki, Niektórych ze zbirów zadających jej śmierć w męczarniach rozpoznałem. Jeden z nich Iwan Rybczuk żyje jeszcze i mieszka w Gruszówce. To on przeżynał matkę piłą. Po wojnie wpadł w łapy NKWD i odsiedział w łagrze 15 lat. Teraz jest kombatantem i chodzi w aurze bohatera walczącego o wolność Ukrainy. Ma pewnie wiele odznaczeń i dodatek kombatancki. Ja wtedy przez las uciekłem do Zasmyk. Po jakimś czasie wstąpiłem do oddziału samoobrony. By do niego się dostać, musiałem oszukać „Jastrzębia” i powiedzieć, że jestem starszy. Dzieci bowiem do partyzantki nie przyjmowano. Trafiłem do plutonu, którym dowodził ppor. „Nagiel” czyli Jan Witwicki.

W obronie mordowanej ludności

- Ja przeważnie byłem pozostawiany z plutonem na osłonę Zasmyk, choć uczestniczyłem też w pochodach oddziału. „Jastrząb” nie stał zbyt długo w jednym rejonie, ale krążył po terenie, starając się uprzedzić ruchy Ukraińców. Co rusz pokazywał się w nowym m miejscu, starając się stworzyć wrażenie, że w okolicy działa nie jeden, ale kilka dużych polskich oddziałów. Boje z Ukraińcami w obronie mordowanej ludności polskiej musieliśmy toczyć na okrągło. Zdarzało się, że przybywaliśmy z późno, tuż po dokonanej zbrodni. Nie pamiętam, jaka to była wieś, chyba Moczułki, wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, jak „Jastrząb” płacze. A to był twardy żołnierz, który rzadko pokazywał emocje. Widok, jaki tam zastaliśmy, przechodził ludzkie pojęcie. Maleńkie dzieci powbijane na kołki w płocie. Kobiety leżały na podwórku z rozprutymi brzuchami. Jedna z nich była w ciąży. Wyrwany z jej brzucha płód leżał obok niej. Wszyscy mężczyźni mieli odrąbane siekierami głowy.

Grób dla matki

- Wszyscy zastanawiali się, jak można się posunąć do takiego zwyrodnialstwa. Wszyscy mocniej ściskali w rękach karabiny. Przechodziliśmy też przez miejscowość, w której zarżnięto moją matkę. Jej szczątki wraz z innymi pomordowanymi wrzucono do studni, które upowcy następnie zrównali z ziemią. Powiedziałem o tym ppor. „Naglowi”, ale ten orzekł, że jak wygramy wojnę to zadbamy, by pomordowani tu Polacy mieli swoje mogiły. To oczywiście nie stało się nigdy! Jak zaczęliśmy jeździć na Wołyń, to usiłowałem zlokalizować te studnie, ale tam już tak wszystko zarosło, ze nie można było niczego odszukać. Mamie urządziłem na cmentarzu w Zasmykach symboliczną mogiłę razem z grobem ojca. Napisałem na tablicy, że tu spoczywa Amelia Gąsiorowska z Wiśniewskich, która zginęła tragicznie. Nie napisałem na tablicy, że zamordowali ją Ukraińcy. Takie tablice są bowiem często rozbijane. Prawdziwy chrzest bojowy przeszedłem w Zasmykach, kiedy UPA podjęła kolejną próbę zajęcia wioski. Stałem wtedy na warcie z Józefem Łukaszewskim, jak zobaczyliśmy idącą kolumnę. Natychmiast daliśmy znać „Naglowi” , który zarządził alarm placówki.

Złapaliśmy popa

- Zajęliśmy cztery wyznaczone rubieże obronne. Przywitaliśmy napastników silnym ogniem, a później przystąpiliśmy do kontrataku. Pognaliśmy ubowców aż pod Turię za Zieloną. Tam złapaliśmy popa z torbą. - Nie bejte mene, bo ja swiaszczalnik! - zaczął krzyczeć na nasz widok. Bić go nikt nie chciał, ale jeden z chłopaków zajrzał mu do torby. Pop miał w niej noże i ulotki z napisem – smert Lacham! – Chłopaki złapali go za brodę i odciągnęli na bok. Mnie kazali się odwrócić. Pop już długo nie skamlał...
(...)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

31. Mateusz Marek/Nasz

zdjecie

Mateusz Marek/Nasz Dziennik

„Zgubili” tysiąc wsi


11 lipca na skwerze Wołyńskim w Warszawie
prezydent odsłoni tablice z nazwami 2,5 tys. miejscowości, które padły
ofiarą rezunów OUN-UPA. Problem w tym, że według wyliczeń Ewy Siemaszko
takich miejsc było o tysiąc więcej.

Władza i Kresowiacy będą czcić oddzielnie 70. rocznicę apogeum
zbrodni wołyńskiej. Prezydent na skwerze Wołyńskim w Warszawie.
Organizacje pozarządowe zapowiadają, że na Mszę św., marsz pamięci i
koncert przyjdzie ponad 5 tys. osób.

11 lipca przypada 70. rocznica kulminacji zbrodni wołyńskiej. Tego
dnia w 1943 r. oddziały UPA zaatakowały około stu polskich wsi,
brutalnie mordując mieszkańców i obracając w perzynę ich domostwa.

Oficjalne obchody rocznicy, organizowane przez Kancelarię Prezydenta
czy Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, będą przebiegać obok imprez
przygotowanych przez Ogólnopolski Komitet Obchodów 70. Rocznicy
Ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Bronisław Komorowski odmówił udziału w
nich i objęcia ich patronatem honorowym.

Rozpoczną się one w samo południe Mszą Świętą w kościele św.
Aleksandra na pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Udział w nich zapowiedzieli
m.in. parlamentarzyści. Po nabożeństwie, ok. godz. 13.30, rozpocznie
się marsz pamięci, który z pl. Trzech Krzyży przejdzie Nowym Światem,
Krakowskim Przedmieściem do Domu Polonii. Tam pod tablicą pamiątkową na
siedzibie „Wspólnoty Polskiej” złożone zostaną kwiaty i wygłoszone
okolicznościowe przemówienie. Będzie też prezentacja stowarzyszeń
kresowych.

O godz. 16.00 na pl. Zamkowym rozpocznie się koncert pamięci, na
który złoży się prezentacja multimedialna Ewy Siemaszko o zbrodni i
wykonane w całości oratorium „Kres Kresów” autorstwa Krzesimira
Dębskiego i Lecha Makowieckiego. Tłem będzie inscenizacja z
przedwojennych fotografii Polaków, których pomordowano na Wołyniu i w
Małopolsce Wschodniej. W marszu wezmą udział przedstawiciele organizacji
kresowych, ale również członkowie grup rekonstrukcyjnych, kombatanci,
członkowie „Sokoła” i „Strzelca”, harcerze.

– Zgłosiłam, że w marszu weźmie udział ok. 5 tys. osób, ale już teraz
mogę powiedzieć, że uczestników będzie znacznie więcej – mówi Ewa
Szakalicka z Federacji Organizacji Kresowych, współorganizatorka
tegorocznych obchodów. Imprezę przygotowywano od pół roku z intencją, by
stała się ważnym punktem na mapie wołyńskich uroczystości. – Tu nie
chodziło o udział w pielgrzymce autokarowej, gdzieś na Ukrainę. Ale o
wspólne przeżywanie rocznicy i modlitwę. Wielu z tych ludzi nawet nie
jest w stanie pojechać za drugą stronę granicy. To jest taka trauma –
wskazuje Szakalicka.

Natomiast Bronisław Komorowski tego dnia przyjedzie na warszawski Żoliborz, gdzie zaplanowano państwowe obchody.

Podczas uroczystości, która rozpocznie się godz. 9.30 na skwerze
Wołyńskim, zostaną odsłonięte tablice. Umieszczono na nich nazwy
miejscowości, w których ginęli Polacy. Jak relacjonuje Szakalicka,
początkowo Komitet prowadził rozmowy z ROPWiM, Kancelarią Prezydenta,
IPN i władzami Warszawy.

Chcieliśmy, by to wszystko było objęte patronatem państwowym na
najwyższym szczeblu. Jednak po 20 maja otrzymaliśmy informację podczas
spotkania w Kancelarii Prezydenta, że uroczystości państwowe są na
skwerze Wołyńskim. Stało się jasne, że imprezy się rozeszły. Ale nie z
naszej winy
– podkreśla.

Władze państwowe o tyle poszły na rękę organizatorom uroczystości, że
godzinę ich rozpoczęcia ustalono przed wydarzeniami planowanymi przez
Komitet. – Na tablicach ma być wypisanych 2,5 tys. miejscowości, choć
pani Ewa Siemaszko ocenia, że zaatakowanych wsi było 3,5 tys.
– dodaje.

Kilka dni temu doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz oświadczył, że
głowa państwa nie może objąć swym patronatem wszystkich uroczystości.
Jak tłumaczył, jeśli Kancelaria Prezydenta udziela patronatu, to
występuje w roli „współorganizatora i recenzenta, a wśród planowanych
obchodów są, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne”.

Jednym z elementów obchodów obywatelskich jest inscenizacja
historyczna napadu ukraińskiego na wieś polską. Prezydent
Rzeczypospolitej nie może patronować takim pomysłom – mówił Nałęcz.
Jak
zaznacza Ewa Szakalicka, ta inicjatywa spotkała się jednak z pozytywnym
odzewem.

Każdego dnia przyłączają się do nas kolejne środowiska, przyjazd
zapowiadają kolejne autokary. Instytucje państwowe odmówiły nam pomocy
finansowej. Wszystko robimy społecznie
– podkreśla.

Maciej Walaszczyk


http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/42836,zgubili-tysiac-wsi.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

32. Część trzecia: Ewa Szakalicka

Część trzecia:
Ewa Szakalicka prosiła o wsparcie przy organizacji obchodów Rzezi Wołyńskiej. Można wpłacić darowiznę na subkonto: 44 1440 1387 0000 0000 1553 9917 Koncert Fundacja Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie Kuklówka Radziejowicka 23A , 96-325 Radziejowice KRS 0000326847
Kurier WNET - Aleksander Wierzejski

posłuchaj teraz
Część czwarta:
Tomasz Nałęcz i Ewa Szakalicka o sporze ws. obchodów 11 lipca - zbrodni ludobójstwa na Kresach. Dlaczego prezydent RP nie objął patronatem społecznych obchodów?

posłuchaj teraz

http://www.radiownet.pl/#/publikacje/poranek-25-czerwca-2013

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

33. vide odpowiedź z kancelarii

Policzek od prezydenta Komorowskiego. Uroczystości wołyńskie rozbite, zapomniano o 1000 miejsc, w których zginęli Polacy

Tomasz Nałęcz uznał uroczystości przygotowywane przez Kresowiaków za "kontrowersyjne".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

34. jak widać, ryba psuje sie od głowy

Wójt Kłaja zakazał kolportażu ulotek o Krwawej Niedzieli na Wołyniu   2013-07-04
 

A
to jak "pojednanie" wygląda w praktyce w Kłaju. Jest to tym bardziej
smutne, że w 2009 r. na zaproszenie autora poniższego listu miałem
okazję opowiadać tamtejszym gimnazjalistom o Kresach Wschodnich. Zdjęcia
ze spotkania sprzed czterech lat są pod linkiem

--------------------------------------------------------------

List z Kłaja

"Rzeź wołyńska” to straszliwa tragedia, której 70 rocznica obchodzona jest w całej Polsce.

Jako
nauczyciel gimnazjum w Szarowie postanowiłem wraz z innymi
nauczycielami stosownie uczcić pamięć o pomordowanych i nagłośnić to
tragiczne zdarzenie wśród  młodzieży i mieszkańców .  Przygotowaniem do obchodów miała być seria pogadanek z młodzieżą szkoły o tej straszliwej tragedii.

Przeprowadziłem osobiście takie pogadanki- zwracając uwagę nie tylko na sam akt nienawiści i  mordów , ale również na  potrzebę
budowania porozumienia z Ukraińcami. Propagowanie budowania pozytywnych
relacji z Ukraińcami nie było trudne gdyż od lat mając pozytywne
doświadczenia w tym względzie – wielokrotnie z mojej inicjatywy
gościliśmy w szkole Polaków i Ukraińców – wiedziałem, że młodzież
przyjmie to z akceptacją.  

Akcję
pamięci o „ KRWAWEJ NIEDZIELI” pragnęliśmy rozpropagować wśród
mieszkańców Gminy Kłaj. W tym celu opracowałem ulotkę w której
informujemy o tragedii - korzystając ze źródeł naukowych. W ulotce tej
zamieściliśmy również opis sposobów mordowania Polaków. Ważne, że
wzywamy  również w niej do pojednania polsko- ukraińskiego.  

Chętni uczniowie już w czasie wakacji w swoim sąsiedztwie mieli roznieść ulotkę. 

Jakież ogromne było moje   zdumienie, gdy Wójt Gminy Kłaj  Pan   Zbigniew Strączek   „ złapawszy” na gorącym uczynku uczennice roznoszące ulotki zabronił kolportowania tych informacji.

Niebawem  na oficjalnej stronie internetowej zamieścił taki komunikat: 

Informacja w sprawie ulotek dotyczących "70 rocznicy zbrodni na Polakach"

W
związku z ulotkami, które są rozpowszechniane na terenie gminy Kłaj,
dotyczącymi dokonanej na Polakach zbrodni mającej miejsce 70-siąt lat
temu na Kresach, Wójt Gminy Kłaj informuje, że Urząd Gminy nie jest
zaangażowany w prowadzoną akcję. Strona internetowa podana w treści
ulotki nie jest stroną prowadzoną przez Urząd Gminy tylko przez osobę
prywatną. 
 

Ze smutkiem przyjęliśmy decyzję Pana Wójta. 

PS  druga część obchodów będzie miała miejsce niebawem   na Kresach, gdzie ponad 30 osobowa grupa wraz z naszymi ukraińskimi przyjaciółmi odda hołd pomordowanym.

więcej na www.gminaklaj.pl 

Nauczyciel  Gimnazjum w Szarowie

Wojciech Smoter

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8139

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

35. kolejny apel w próżnię, Komorowski nie chce czcić Polaków

Apel o ustanowienie odznaczeń ws. ludobójstwa na Wołyniu

W 70. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej pochodzenia polskiego, żydowskiego, a także ukraińskiego Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apeluje do władz III RP o ustanowienie odznaczenia dla tych Ukraińców, którzy z narażeniem życia nieśli pomoc mordowanym przez swych rodaków sąsiadom.

Podobnie jak prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Łukasz Kamiński uważamy, że „droga do pojednania prowadzi przez poznanie i wypowiedzenie prawdy nawet o najtrudniejszej, najboleśniejszej przeszłości”. Dlatego nie wahamy się użyć jedynie adekwatnego określenia na wydarzenia sprzed 70 lat: to było ludobójstwo.

Nie chcemy jednak, aby ktokolwiek fałszywie rozciągał odpowiedzialność za nie na cały naród ukraiński, bowiem wiele jego córek i synów wykazało się ogromnym, a niestety zupełnie dzisiaj zapomnianym bohaterstwem, w różnoraki sposób ratując ludzi skazanych na śmierć przez tych swoich rodaków, których umysły uległy zaczadzeniu najgorszą, bo ze swej istoty zbrodniczą odmianą nacjonalizmu.

Jeżeli mamy budować dobre stosunki polsko-ukraińskie, musimy je opierać na prawdzie historycznej, a ta bywa zarówno tragiczna i wstydliwa, jak chwalebna i dumna. Pomni mądrych słów księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, że ofiary rzezi wołyńskiej wołają nie o zemstę, lecz o pamięć, chcemy aby ta pamięć została wyrażona m.in. przez oddanie należnego szacunku dzielnym tym Ukraińcom, którzy znaleźli w sobie odwagę przedłożenia chrześcijańskiego miłosierdzia i moralnej szlachetności ponad niskie instynkty oraz irracjonalne motywy argumentowane z gruntu błędną ideą. Sporo z nich spotkał za to ten sam los, jaki zgotowali ich sąsiadom zbrodniarze z OUN-UPA.

Dlatego zwracamy się do najwyższych władz Rzeczypospolitej o ustanowienie stosownego odznaczenia, żeby cały świat dowiedział się w 70. rocznicę ludobójstwa na Kresach nie tylko o ukraińskich mordercach, ale także o reprezentujących ten sam naród bohaterach.

Przewodniczący POKiN

Edward Wilhelm Jankowski

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

36. Rocznica mordu na profesorach

Rocznica mordu na profesorach lwowskich bez modlitwy 2013-07-04

Oto jak wyglada tzw. "pojednanie". Słowa słowami, a czyny czynami.

Korespondencja KAI ze Lwowa.

Bez modlitwy naukowcy z Ukrainy i Polski uczcili 3 lipca na Wzgórzach Wóleckich we Lwowie pamięć pomordowanych tam 72 lat temu wybitnych polskich profesorów tego miasta. Krótka ceremonia odbyła się przy pomniku wniesionym ku ich czci w 2011. Przy wtórze muzyki żałobnej, odegranej przez ukraińską orkiestrę wojskową wieńce złożyli rektorzy: Politechniki Wrocławskiej i Lwowskiej oraz innych uczelni lwowskich. Wieniec złożył też konsul generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd. Władze miasta reprezentował Wasyl Kosiw, zastępca burmistrza.

„Wzgórza Wóleckie to miejsce szczególne dla miasta Lwowa i dla wielu miast w Polsce” – powiedział rektor Politechniki Wrocławskiej prof. Tadeusz Więckowski. Przypomniał, że to tam w 1941 rozstrzelano profesorów lwowskich. „Zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Czy tylko dlatego, że byli profesorami? Intelektualistami? Chyba tak, bo trzeba było zniszczyć elitę” – zastanawiał się polski naukowiec. Zaznaczył jednak, że „miejsce to stało się jeszcze czymś o wiele ważniejszym teraz, w naszych czasach: bo przecież bez tych profesorów lwowskich nie byłoby dzisiaj akademickiego Lwowa. Nie byłoby akademickiego Wrocławia i wielu innych miast w Polsce”. Zdaniem mówcy, „ten lwowski duch akademicki pozostał tu, we Lwowie, ale jego część przeniesiono do Polski, do różnych miast, szczególnie do Wrocławia. Dlatego też pomnik ten jest taki szczególny”. Po zakończeniu rektorzy obu Politechnik zapalili też znicze pod pomnikiem profesorów lwowskich, wzniesionym wcześniej przez miejscowych Polaków.

„Zaproszono mnie tutaj i myślałem, że będę się modlił razem z duchownymi Kościoła rzymskokatolickiego” – powiedział KAI greckokatolicki kapłan o. Bohdan Prach, wicerektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie. Tymczasem poinformowano go, że organizatorzy uroczystości nie przewidzieli tam żadnych akcentów religijnych. Nie zauważono też księży łacińskich. We lwowskiej rzymskokatolickiej kurii metropolitalnej potwierdzono, że nikt ich nie zapraszał na dzisiejsze obchody, podobnie jak nie zaproszono przedstawicieli miejscowych organizacji polskich. 4 lipca lwowscy Polacy tradycyjnie przyjdą na to miejsce, aby razem z duchowieństwem wspólną modlitwą uczcić pamięć profesorów lwowskich.

kcz (KAI Lwów) / Lwów

Przez lata nie zdołano ustalić dokładnego przebiegu zbrodni na polskich profesorach we Lwowie w 1941 roku. O mord profesorów posądzano członków ukraińskiego batalionu "Nachtigall". Taka plotka od 1941 r. krążyła po Lwowie. Należy zaznaczyć, że nie zdołano ustalić dowodów, które wskazywałyby na bezpośrednie uczestnictwo Ukraińców kolaborantów w mordzie, lecz prawdopodobnie to oni dostarczyli Niemcom informacji, które przyczyniły się do aresztowania ofiar.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

37. PROJEKT WOŁYŃ 2013. REWOLUCJA

LUBLIN: 22 maja przedstawiciele Fundacji Niepodległości złożyli wizytę w Zespole Szkół Nr 5 im. Jana Pawła II przy ul. Elsnera. Na zaproszenie wychowawczyni jednej z klas I Grażyny Fiok przybyli oni do szkoły wraz z młodzieżą Środowiskowego Hufca Pracy oraz wolontariuszami – uczestnikami wołyńskich, wakacyjnych obozów, podczas których porządkowane są cmentarze i miejsca pamięci na byłych Kresach II Rzeczypospolitej.

W trakcie spotkania z młodzieżą zaprezentowano na rzutniku filmiki i zdjęcia dokumentujące nie tylko prace porządkowe na wołyńskich nekropoliach, ale także codzienne, obozowe życie. Spotkanie z uczniami ZSP Nr 5 zapoczątkowuje serię spotkań z młodzieżą lubelskich szkół, których tematem będą wyprawy na Wołyń współorganizowane przez Fundację Niepodległości. Ich celem jest nie tylko propagowanie historii Wołynia, ale także rekrutacja młodych ludzi, którzy chcieliby wziąć udział w tegorocznym projekcie porządkowania polskich cmentarzy na Ukrainie – Wołyń 2013. Rewolucja. Warto nadmienić, że pierwsze spotkanie promujące ideę porządkowania wołyńskich cmentarzy odbyło się w kwietniu, w lubelskim Ratuszu, gdzie radni naszego miasta mogli zapoznać się z charakterem wołyńskich działań bronowickiej młodzieży zrzeszonej w Środowiskowym Hufcu Pracy.

Po spotkaniu z młodzieżą przedstawiciele Fundacji Niepodległości spotkali się z dyrektorem szkoły Mieczysławem Klimczakiem, który realizuje na terenie swojej placówki fundacyjny projekt 2013 – Rok Żołnierzy Wyklętych.

Wołyń 2013. Rewolucja rozpocznie się w tym roku 7 sierpnia i potrwa do 22 sierpnia. Zapraszamy do obejrzenia relacji wideo z wystawy przedstawiającej wyjazd w roku 2012:

http://www.fundacja-niepodleglosci.pl/index.php/multimedia/filmoteka/250...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

38. Mirosław Hermaszewski uratowany z pogromu UPA

Generał Hermaszewski opowiada o tym jak uszedł z życiem podczas masakry UPA na Wołyniu. (11.07.2011)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

39. Roman Szuchewycz – dowódca


Roman Szuchewycz – dowódca UPA, który zaakceptował antypolskie czystki na Wołyniu [SYLWETKA]

Roman Szuchewycz, działacz Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, w
latach 1934-1937 więziony za organizację zamachów na przedstawicieli
polskich władz. Od 1943 r. dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii, która
do 1945 r. dokonała masowych mordów ok. 100 tys. Polaków z Wołynia i
Galicji Wschodniej.
(..)
Po wybuchu wojny w 1939 r., a
następnie zajęciu Polski przez Niemcy i ZSRS, Szuchewycz przyjechał do
Krakowa. Tam też, po rozłamie w łonie OUN, powstała w lipcu 1940 r.
banderowska frakcja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – OUN-B. Jej
czołowymi działaczem, oprócz Stepana Bandery i Jarosława Stećki, był
właśnie Szuchewycz.
W 1941 r. Szuchewycz został
jednym z zastępców dowódcy (por. Hansa-Albrechta Herznera) ukraińskiego
oddziału w służbie niemieckiej – batalionu „Nachtigall”. Obok batalionu
„Roland” wchodził on w skład tzw. Drużyn Ukraińskich Nacjonalistów
(DUN). Celem oddziałów była antysowiecka działalność
sabotażowo-dywersyjna. Dla ukraińskich nacjonalistów oba bataliony
stanowiły jednak zalążek przyszłej armii ukraińskiej.(..)
Pod koniec 1941 r. Szuchewycz
przeszedł do służby w niemieckim 201. batalionie policyjnym, który
powstał z połączenia batalionów „Nachtigall” i „Roland”. Podporządkowany
gen. SS Erichowi von dem Bach-Zelewskiemu batalion otrzymał zadanie
ochrony obiektów strategicznych i walki z sowiecką partyzantką; oskarża
się go także o udział w pacyfikacjach białoruskich wsi. „Nie wiemy co
się w 1942 r. na Białorusi dokładnie działo, ale okupacja niemiecka była
tam szczególnie brutalna. Szuchewycz był członkiem tego batalionu i ten
fakt kładzie wyraźny cień na jego biogramie” – tłumaczył Motyka.



W 1943 r., po rozformowaniu batalionu, Niemcy przewieźli Szuchewycza
do Lwowa. Tam też, w obawie przed aresztowaniem, ukraiński nacjonalista
zaczął się ukrywać.



Obradujący w sierpniu 1943 r. III Zjazd OUN-B powierzył
Szuchewyczowi dowództwo nad UPA, awansując go na stopień generała. Po
powstaniu w lipcu 1944 r. Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej (UHWR)
Szuchewycz został jej sekretarzem generalnym.



Jako dowódca UPA Szuchewycz ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za
masowe mordy polskiej ludności cywilnej na Kresach Wschodnich. Szacuje
się, że w latach 1943-1945 UPA zamordowało ok. 100 tys. Polaków,
mieszkańców Wołynia i Galicji Wschodniej.



„Jako głównodowodzący UPA Szuchewycz nie przeciwstawił się temu, co
działo się na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Dopiero we wrześniu 1944
r. mamy do czynienia
z pierwszymi rozkazami o wstrzymaniu ataków na Polaków (…). Nawet jeśli
nie mamy pisemnego rozkazu o rozpoczęciu zbrodni przez UPA to jej
dowódca ponosi za nie bezpośrednią odpowiedzialność. Nie tylko ich nie
powstrzymał, ale je akceptował” – ocenia prof. Jan Pisuliński z
Uniwersytetu Rzeszowskiego.



Roman Szuchewycz dowodził UPA do swej śmierci - zginął otoczony przez siły NKWD 5 marca
1950 roku w Biłohoroszczy koło Lwowa. „Z pewnością był znakomitym
organizatorem, jeśli potrafił zebrać wokół siebie znaczne grono
współpracowników oddanych fanatycznie sprawie niepodległości i przy ich
pomocy zmobilizować kadry armii liczącym w swym szczytowym okresie
działalności (1943-1944) 30-40 tys. ludzi pod bronią, tzn. ponad 6
dywizji partyzanckich, zmobilizować rezerwę wśród chłopów, tzw.
kuszczowe widdiły, rozwiązywać zagadnienia logistyczne” – przypomniał
prof. Torzecki, podkreślając jednocześnie, że terror nie było obcy
Szuchewyczowi od początku jego działalności w referacie bojowym OUN.



W 2007 r. prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko nadał Szuchewyczowi
pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy. W ogłoszonym wówczas dekrecie
Juszczenko podkreślił, że jest to wyraz wdzięczności "za szczególny i
osobisty wkład w walkę o wolność i niepodległość Ukrainy"
. W 2011 r.
Naczelny Sąd Administracyjny Ukrainy (NSAU) uznał, że dekret Juszczenki
był niezgodny z prawem. NSAU utrzymał tym samym wyrok sądu
administracyjnego w Doniecku z 2010 r., który odebrał przyznany
Szuchewyczowi tytuł.(..)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

40. Zbrodnia wołyńska jest

Zbrodnia
wołyńska jest ludobójstwem, ponieważ intencją sprawców było zaplanowane
wymordowanie Polaków jako Polaków, tak jak intencją Niemców
zamordowanie Żydów jako Żydów

Stygmatyzując zbrodnię wołyńską nie pchamy Ukrainy w stronę Rosji.
To napiętnowanie zbrodniczego czynu UPA, a nie narodu ukraińskiego. To
leży w interesie współczesnej Ukrainy - uważa dr Sławomir Dębski z UW.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

41. Rocznica Krwawej Niedzieli -

Rocznica Krwawej Niedzieli - znicze, syreny i uchwała KPN    2013-07-05
 

Kolejne informacje. 

Pamiętając o Nich zapalmy znicz (to jest bezpłatne).

http://ofiarykrwawejniedzielinawolyni.pamietajmy.com.pl/

Można to rozesłać Przyjaciołom i Znajomym

Niech Oni spoczywają w Pokoju

Irena

-----------------------------------------------------

Kolejna gmina upamiętni rocznicę 

             Na
prośbę tymbarskich Strzelców w sprawie uruchomienia syren alarmowych w
dniu 11 lipca 2013r w związku z przypadającą 70 rocznicą ludobójstwa na
Wołyniu i Galicji Wschodniej  pozytywnie
odpowiedziała gmina Mszana Dolna. Jak poinformował wójt gminy Bolesław
Żaba w tym dniu we wszystkich jednostkach OSP na terenie gminy zostaną
uruchomione syreny alarmowe.

             Gmina
Mszana Dolna jest już trzecią jednostką samorządową, która na terenie
powiatu limanowskiego w ten symboliczny sposób upamiętni tę tragiczną
zbrodnię na Polakach i innych mniejszościach narodowych dokonaną przez
nacjonalistów ukraińskich i UPA. Przypomnijmy, że w akcję włączyły się
już miasto Mszana Dolna i gmina Tymbark.

 

Robert Nowak

---------------------------------------------------

Walne Zebranie Związku Konfederatów Polski Niepodległej (KPN) z lat 1979-89             

 

Uchwała ws. potępienia ludobójstwa ukraińskiego 

 

W
70 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, Związek Konfederatów Polski
Niepodległej z lat 1979-89 zobowiązuje wszystkie organy Związku
Konfederatów i apeluje do wszystkich swoich członków o działanie w kraju
i za granicą na rzecz uznania przez wszystkie kraje świata, a w
szczególności przez Republikę Ukraińską,  oraz
przez organizacje międzynarodowe właściwe dla obrony praw człowieka,
masowych mordów Polaków, Żydów, Ormian, Czechów i innych obywateli RP, w
tym także tysięcy Ukraińców, którzy nie chcieli się podporządkować
nacjonalistom spod znaku Stepana Bandery, dokonanych przez Organizację
Ukraińskich Nacjonalistów - Ukraińską Powstańczą Armię (OUN-UPA) i
Waffen SS Galizien, w województwach południowo -wschodnich
Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1939 – 1947, za akty ludobójstwa w rozumieniu prawa międzynarodowego. 

Ze
wstydem i oburzeniem przyjmujemy opór przed adekwatnym nazwaniem tych
ukraińskich zbrodni przeciwko ludzkości, w tym uparte trzymanie się
przez władze ustawodawcze RP w ich uchwałach terminu „czystki etniczne o
znamionach ludobójstwa”. Odrzucamy wszelkie względy na politykę i
dobrosąsiedzkie stosunki z Ukrainą,  mające uzasadnić lęk przed nazwaniem ludobójstwa – ludobójstwem, bez jakichkolwiek dodatków.  Przeciwnie
– właśnie bez wyraźnego nazwania tych zbrodni ludobójstwem – pamięć o
nich będzie nadal przeszkodą dla prawdziwego pojednania między naszymi
sąsiedzkimi narodami. Brak jasnego określenia będzie nadal umożliwiać
kłamstwa strony ukraińskiej –  i zamykać Ukrainie drogę do koniecznego stanięcia w prawdzie wobec ciemnego fragmentu własnej historii.  

Nie jest naszą rzeczą zastępowanie  narodu żydowskiego  w
jego walce o prawdę i potępienie winnych Zagłady– lecz pragniemy
przypomnieć, że wielotysięczna pomocnicza Ukraińska Policja sformowana
przez okupantów niemieckich, zanim zdezerterowała do UPA i przeszła od
prześladowania Polaków do ich mordowania, gorliwie wspomagała Niemców w
Zagładzie Żydów – obywateli Rzeczypospolitej.  

Powtarzamy: Sejm i Senat RP muszą określić  ukraińskie mordy na obywatelach RP w latach 1939 – 1947 jednoznacznie - jako ludobójstwo.
Państwo polskie musi również działać na rzecz wyciągnięcia konsekwencji
z uznania tych mordów za ludobójstwo. W szczególności władze polskie
muszą wymóc na Republice Ukraińskiej ściganie sądowe osób podejrzanych o
udział w ludobójstwie a dotychczas za to nie ukaranych oraz penalizację
pochwalania tych zbrodni we wszelkich formach, w tym szczególnie w
środkach przekazu. Oznacza to także żądanie likwidacji pomników i innych
upamiętnień Bandery – oraz upamiętnień innych zbrodniarzy winnych aktów
ludobójstwa.  

Wyrażamy
szacunek wobec działań Episkopatu Polskiego na rzecz pojednania z
Cerkwią Grecko-Katolicką na Ukrainie i Cerkwią Prawosławną we właściwych
dla Kościoła formach. Podziwiamy determinację Episkopatu
rzymsko-katolickiego  Ukrainy w staraniach o prawdę w rokowaniach z Episkopatem grecko-katolickim, szczególnie gdy uwzględnić trudną  sytuację
w jakiej pozostaje tam wspólnota rzymskokatolicka. Szczególne
podziękowania pragniemy przekazać Arcybiskupowi Lwowskiemu  za
Jego konsekwentną i mężną postawę. Prace te i ich wyniki, jakie by one
nie były, nie mogą służyć jednak za alibi dla stanowiska Państwa
Polskiego – które ma inne, właściwe  dla państwa zadania i środki działania.  W szczególności władze Rzeczypospolitej nie mogą zaniedbać szansy nacisku na Ukrainę, jakiej aktualnie dostarczają zabiegi  tego państwa o przyjęcie do Unii Europejskiej. Polska ma obowiązek postawić veto tym staraniom, jeśli Ukraina nie uzna mordów  obywateli RP w latach 1939 – 1947 przez OUN-UPA oraz Waffen SS Galizien – jako mordów ludobójczych.  

Naszą dewizą pozostaje hasło:

Polska i Ukraina – przyjaźń i pojednanie!

OUN-UPA i Waffen SS Galizien – hańba i potępienie! Za ludobójstwo!

 

Kraków, w dniu wspomnienia Świętych Piotra i Pawła 29 czerwca 2013 roku

 

 http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8144

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

42. "Janukowycz nie uczci ofiar

"Janukowycz nie uczci ofiar zbrodni, ma inne obowiązki"

Tomasz Nałęcz powiedział, że nie wiadomo, kto będzie reprezentował Ukrainę podczas obchodów rocznicy zbrodni.
Obiektywne powody. Tylko tyle o przyczynach zapowiadanej
nieobecności prezydenta Ukrainy na obchodach 70. rocznicy zbrodni
wołyńskiej w Łucku mówi doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Polski prezydent wybiera się na te uroczystości. Tomasz Nałęcz mówił w radiowej Trójce, że Wiktor Janukowycz ma inne zobowiązania.

Tomasz Nałęcz mówił, że nie wiadomo, kto będzie reprezentował
Ukrainę podczas obchodów rocznicy zbrodni. Dodał, że trwają prace nad
wspólnym komunikatem w sprawie wydarzeń sprzed 70 lat.Zdaniem Tomasza Nałęcza nie powinniśmy się koncentrować opiniami radykałów z ukraińskiej partii Swoboda, gdyż realizują oni swoje interesy niekoniecznie zbieżne z interesami wszystkich Ukraińców.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

43. Wołyń 1943 -



Wołyń 1943 - pamiętamy

http://www.sandecja.org/31,1724,Wolyn_1943__pamietamy.htm

Sandecja Nowy SączW
dniu  11 lipca 2013 r. będziemy obchodzić 70 rocznicę Ludobójstwa
dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów  na Polakach z Wołynia oraz
Małopolski Wschodniej w 1943-1944 r.



Data 11 lipca jest szczególna. W tym dniu siedemdziesiąt lat temu,
w niedzielę o świcie oddziały Ukraińskiej Powstańczej  Armii (UPA),
Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) dokonały skoordynowanego
i zaplanowanego  ludobójczego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie
w  powiatach horochowskim i włodzimierskim na Wołyniu pod hasłem
„Śmierć Lachom”.

W Krwawą Niedzielę 13 lipca 1943 r. zostało zamordowanych w okrutny sposób tysiące Polaków.
Z tej okazji Stowarzyszenie Kibiców Sandecji wraz z Klubem Gazety
Polskiej oraz nowosądeckim oddziałem Polskiego Towarzystwa Historycznego
serdecznie zaprasza wszystkich Sądeczan na organizowane wspólnymi
siłami obchody Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu, które odbędą się
w sobotę 13 lipca w Nowym Sączu.



O godz. 17  uroczystości rozpocznie msza święta w Bazylice św.
Małgorzaty, odprawiona w intencji Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. Po mszy
świętej na godz. 18 na Placu 3 maja nieopodal Rynku zaplanowano
symboliczne złożenie kwiatów oraz zapalenie zniczy. Okazałym
podsumowaniem uroczystości będzie historyczny wykład specjalnego
Gościa.  Będzie nim Pani historyk dr Lucyna Kulińska z krakowskiego AGH,
która wygłosi wykład na temat „Ludobójstwo Polaków na Wołyniu
1943-1944”. Wykład oraz spotkanie odbędzie się o godz. 18 30 w salce na
Placu Kolegiackim 1 przy Bazylice.

Serdecznie zapraszamy!



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

44. Wołyńskie ludobójstwo

Wołyńskie ludobójstwo – z dr. Leonem Popkiem, historykiem z IPN, prezesem Towarzystwa Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Podolskiej w Lublinie, rozmawia Mateusz Rawicz.

Jest Pan autorem książki „Ostrówki. Wołyńskie ludobójstwo”, która uzyskała tytuł „Książki Historycznej Roku” w konkursie organizowanym przez IPN, TVP i Polskie Radio. Jak długo mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej mieszkali na Wołyniu?

Tradycja ustna mówi, że trafili tam z Mazowsza i mieszkali na Wołyniu już w czasach Władysława Jagiełły. Dokumenty, które udało mi się odnaleźć – wykazy mieszkańców i powinności względem dworu – pochodzą z XVI wieku.

Skąd wiadomo, że byli z Mazowsza?

Mówili do końca gwarą mazurską. Mazurzyli, nie używali „rz”, „ż”, mówili „s”, „c”. Pomimo zaborów, braku szkół zachowali czystość językową. Nie było naleciałości języka ruskiego czy ukraińskiego.

Jak udało im się zachować przez kilkaset lat odrębność językową, religijną i etniczną?

Pozwoliły im przetrwać bardzo silne więzy religijne z Kościołem katolickim oraz przykazania kościelne, jak np. zachowywanie postów. Z opowiadań rodzinnych wiem, że wiara była bardzo silna, przekazywana z pokolenia na pokolenie. W obyczajach już były pewne naleciałości, wpływy kultury ruskiej i ukraińskiej, wierzeń przedchrześcijańskich (gusła i zabobony). Żenili się w obrębie tych dwóch wsi. Ożenek z kimś spoza tych miejscowości był uznawany za mezalians. Jeżeli ktoś decydował się na ożenek czy wyjście za mąż z kimś spoza tych dwóch wsi, to ta osoba robiła to w celach majątkowych albo przyszły małżonek był osobą o wyjątkowej urodzie. Ożenki między sobą powodowały, że były dziesiątki rodzin o tym samym nazwisku, trzeba było ich rozróżniać i stąd wprowadzono przezwiska. Były przypadki, że np. w mojej rodzinie – Szwedów był Jan syn Jana, sąsiad też był Szwed i też był synem Jana i nie byli rodziną. Dla odróżnienia rodzin tworzono przezwiska od ułomności, sytuacji związanych z daną osobą.

Czy przed sierpniem 1943 r. dochodziło tam do konfliktów etnicznych?

Między Polakami-Mazurami a Rusinami-Ukraińcami nie było wcześniej konfliktów, bo nie podłoża zatargów. Wszyscy klepali tą samą biedę, mieszkańcy Ostrówek nie byli bogatsi od mieszkańców okolicznych wsi ukraińskich. Był głód ziemi. Ziemia ostrowiecka wcale nie była lepsza od ziemi w Równem czy w innych miejscowościach. Różnili się tym, że Polacy byli bardziej przedsiębiorczy. To wynikało z wyższej kultury.

Jedni i drudzy musieli emigrować za chlebem…

Na początku XX wieku wyjeżdżano za chlebem na Syberię, gdzie rząd carski dawał za darmo bardzo duże areały ziemi za darmo. Część rodzin wróciła, ale np. rodzina Ulewiczów mieszka tam do dziś. Wyjeżdżano do Stanów Zjednoczonych, do Argentyny, Brazylii. Na emigrację udawały się najbardziej zdesperowane ale i najbardziej przedsiębiorcze jednostki. Niektórzy wracali, inni zostawali. Mój dziadek wyjechał do pracy w USA, ale wrócił.

Ile osób mieszkało w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej w 1943 r.?

W Ostrówkach co najmniej 664 osoby, 121 rodzin. To nie znaczy, że było tyle domów. W jednym domu czasami mieszkało 2, 3, a nawet 4 rodziny. Były to rodziny wielopokoleniowe, czasem kilka osób z tej samej rodziny po zawarciu przez ich latorośle małżeństwa mieszkało w jednym domu. Było to też związane z uprawą ziemi. Ziemia nie była dzielona, dogadywano się i uprawiano ją razem. To była wielka sztuka rzadka na Mazowszu. W Woli Ostrowieckiej mieszkało co najmniej 866 osób, 197 osób, w sumie w obu wsiach prawie 1500 osób.

Ukraińcy próbowali wymordować Polaków rękami niemieckimi…

Na początku lipca 1943 r. dokonano napadu pod Ostrówkami na oddział niemiecki, pod samochodem wybuchła mina i zginął dowódca. Była to prowokacja banderowców, którzy wiedzieli, że Niemcy w takich sytuacjach pacyfikowali całe wsie. Tak było i wtedy, niemieccy żołnierze od razu przystąpili do pacyfikacji wsi, podpalili dwa gospodarstwa, zginęło kilka osób, które wrzucili do ognia. Jeden mieszkaniec wsi znał język niemiecki i wytłumaczył, że to prowokacja.

Co wydarzyło się 30 sierpnia 1943 r.?

Do końca sierpnia Wołyń był wypalony, rzezie Polaków zaczęły się wiosną 1943 r., z chwilą przejścia oddziałów policji ukraińskiej w służbie niemieckiej do UPA. Ich liczbę szacuję na 6 tysięcy osób. Mieli doświadczenie w mordowaniu, wymordowali cały naród – 200 tysięcy Żydów na Wołyniu. Zlikwidowali getto żydowskie w Mińsku. Morderstwa na Wołyniu zaczęły się wiosną od północy, od Sarn. Do końca sierpnia na Wołyniu pozostały tylko enklawy polskości, głownie te obronione przez samoobronę polską, przetrwał też cały powiat lubomelski. Zdarzały się tam przypadki mordowania działaczy społecznych czy nauczycieli, pojedyncze rabunki, poszukiwanie broni u Polaków. Ukraińcy mieli doskonałe rozeznanie, dobrze wiedzieli kto działał w podziemiu, kto posiadał broń. 29-30 sierpnia nastąpił atak na wszystkie wsie w powiecie lubomelskim.

Była to świetnie zorganizowana akcja…

Była to akcja na dużą skalę, podwody używane do wywożenia majątku pochodziły z ukraińskich wsi odległych nawet o 30-40 kilometrów. Atak był równoczesny, różnica polegała tylko na tym, że w niektórych wsiach przeprowadzono atak 29, w innych z 29 na 30, a na Ostrówki i Wolę rankiem 30 sierpnia. Ostrówki i Wolę otoczono oddzielnymi kordonami wojska rankiem 30 sierpnia. Siły banderowskie liczyły około 2500 osób. Oprócz tych sił do wsi weszły grupy, do każdego domu po 3-5 osób, uzbrojonych także w broń palną, które wezwały gospodarzy na zebranie do szkoły. W Ostrówkach kobiety i dzieci zostały zabrane do kościoła. Mieli być spaleni w kościele, ale wywiązała się walka Ukraińców z Niemcami, Niemcy ze względu na dużą przewagę Ukraińców odstąpili, banderowcy zdecydowali, że zabiją Polaków gdzie indziej. Wypędzili ludzi zamkniętych w kościele i pędzili przez cztery kilometry pod ukraińską wieś Sokół, część mordowano podczas drogi, część zamordowano przy pomocy broni palnej pod wsią Sokół.

Prośby o ratowanie życia nie pomogły?

Prośby o darowanie życia dzieciom nie pomogły. Wszyscy zostali zamordowani, nawet malutkie dzieci i kobiety w ciąży.

Ukraińcy zabijali głównie przy użyciu tępych narzędzi…

Mężczyzn w Ostrówkach mordowano w dwóch gospodarstwach, w tzw. okólniku u Trusiuka, albo u Suszka za stodołą, prowadzono po dziesięciu do przygotowanych dołów i zabijano przy pomocy tępych narzędzi. U Trusiuka strzelano, a dobijano siekierami czy młotami. Natomiast u Suszka zabijano tylko przy pomocy tępych narzędzi. W 1992 r. odnaleźliśmy dół u Trusiuka, z którego ekshumowaliśmy 80 osób i jedną osobę znaleźliśmy w studni, był to ponad dziewięćdziesięcioletni Władysław Kuwałek. Scenariusz w Woli Ostrowieckiej jest podobny, kobiety i dzieci zostały zamknięte w szkole, mężczyźni zgromadzeni na placu szkolnym i stamtąd odprowadzani po dziesięć osób do gospodarstwa Strażyca i mordowani siekierami, młotami, maczugami. W dole w tym gospodarstwie ekshumowaliśmy 243 osoby, żadna z tych osób nie została zabita z broni palnej.

Ofiary nie próbowały uciekać?

Próbowały, ale zostały zabijane, część osób, około dwudziestu, uciekła na miejscowy cmentarz, chciała zginąć na poświęconej ziemi. Wszyscy zginęli, nigdy nie zostali pochowani. W tamtym roku znalazłem dużą kość przedramienia. Były próby pochowania przez Polaków, którzy ocaleli, ale uniemożliwił to silny ostrzał UPA. Kilku Polaków zginęło też z rąk banderowców wracając po mienie.

Cały czas odnajdywane są kolejne miejsca pochówku ofiar…

W 2011 r. udało się odnaleźć kolejne zbiorowe mogiły. Namierzyliśmy miejsce ich spoczynku korzystając z wykrywacza, który odnalazł łuski.

Kto pochował te osoby?

Było lato, ciała szybko się rozkładały, banderowcy kazali mieszkańcom wsi Sokół zakopać trupy Polaków, żeby nie doszło do epidemii.

Upamiętnianie Polaków z Ostrówek zaczęło się w 1990 r.

Była to pierwsza wizyta od 1943 r. Byli wśród nas ludzie, którzy się tam urodzili i wychowywali. Ukraińcy wskazali nam miejsca pochówku ofiar, leżało tam krowie łajno. Postanowiliśmy, że trzeba godnie uczcić pamięć ofiar i zabraliśmy się do pracy. Cmentarz był zdewastowany, przy pomocy byłych mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej i tamtejszych Ukraińców uporządkowaliśmy go.

Ukraińcy chętnie pomagali?

Gościli nas i pomagali w pracach. Zostały przełamane pierwsze lody, ludzie żyli w niepewności i niechęci, uważali, że wszyscy Ukraińcy byli w to zamieszani. Zaczęły się wspólne spotkania i rozmowy. Okazało się, że nie wszyscy Ukraińcy pomagali mordować Polaków, kilka polskich rodzin zostało uratowanych przez Ukraińców z narażeniem życia.

W Ostrówkach powstał pomnik ofiar, ale nie doszło do odsłonięcia…

Ukraińskie władze nie chciały, żeby było słowo pomordowani, żeby było cokolwiek o sprawcach. Nie zgodzili się też na umieszczenie nazwisk pomordowanych. Pomnik miał się składać w centralnej części z Krzyża z napisem i godłem Polski. Godło zostało w zeszłym roku wyrwane i skradzione przez nieznanych sprawców. Znajdują się tam dwie mogiły, jedna ze szczątkami zamordowanych w 1992 r., druga ze szczątkami ekshumowanych w 2011 r. Na tych mogiłach wokół krzyża, z jednej i z drugiej strony miało być dwanaście tablic z nazwiskami tysiąca pięćdziesięciu osób pomordowanych. Radzie Ochrony Pamięci i rodzinom udało się wywalczyć kompromisowy napis „W hołdzie Polakom, którzy tragicznie zginęli 30 sierpnia 1943 r. mieszkańcom Ostrówek i Woli Ostrowieckiej”. Określenie „tragicznie zginęli” ma mniejszy wydźwięk, ale tylko tyle udało nam się wywalczyć.

Tygodnik Nasza Polska nr 19 (914) 7 V 2013 r.

http://www.bibula.com/?p=68416

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

45. Połowa Polaków nic nie wie o rzezi wołyńskiej

Blisko połowa Polaków nie ma podstawowej wiedzy na temat rzezi wołyńskiej, niemniej wydarzenia te najczęściej są postrzegane jako zbrodnia popełniona przez Ukraińców na Polakach - wynika z sondażu przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej. Tylko dwóch na stu badanych skłonnych jest twierdzić, że ofiary i sprawcy byli po obu stronach.Ponad połowa badanych, którzy cokolwiek słyszeli o rzezi wołyńskiej, twierdzi, że wina za nią spoczywa na Ukraińcach. Takiej odpowiedzi udzieliło wprost 29% respondentów, kolejne 21% określa sprawców jako ukraińskich nacjonalistów (banderowcy, UPA), a nieliczni (2%) doprecyzowują, że obok Ukraińców w zbrodniach brali udział Rosjanie i Niemcy lub też zrzucają odpowiedzialność na ukraińskich przywódców. Tylko trzech na stu badanych dostrzega winę po obu stronach twierdząc, że sprawcami zbrodni byli zarówno Ukraińcy, jak i Polacy, a znikoma grupa (1%) wini jedynie stronę polską.

Znaczna część ankietowanych (łącznie 13%) jest zdania, że zbrodni dokonali Niemcy lub Rosjanie (12%) albo też udziela innych odpowiedzi (1%). Blisko jedna trzecia respondentów (31%) mimo deklaracji, że słyszała o rzezi wołyńskiej, nie potrafi powiedzieć, kto był jej sprawcą.Mimo deklarowanej wiedzy w tym zakresie co czwarty respondent nie potrafił powiedzieć, kto był ofiarą zbrodni, a odpowiedzi niemałej grupy badanych wskazują, że mylą oni rzeź wołyńską z innymi tragicznymi wydarzeniami z okresu II wojny światowej. Blisko co dziesiąty mówiąc o ofiarach zbrodni wymienia polskich oficerów i wojskowych lub szerzej - polskie elity, tym samym błędnie kojarząc wydarzenia na Wołyniu ze zbrodnią katyńską. Trzech na stu badanych udziela odpowiedzi lapidarnych, wskazując, że ofiarą tamtych wydarzeń była ludność rdzenna lub po prostu niewinni ludzie. Znikoma liczba respondentów (poniżej 0,5%) jest zdania, że na Wołyniu zabijano wyłącznie Żydów, Niemców bądź Rosjan. Badanie przeprowadzono w dniach 6-12 czerwca na liczącej 1010 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych Polaków.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

46. Lipiec miesiącem pamięci o ofiarach Rzezi wołyńskiej!

"Zabij mnie i moje dzieci,
Podpal nasz rodzinny dom,
Lecz wolności mej i dumy,
Nie pozwolę szargać psom."

Lipiec miesiącem pamięci o ofiarach Rzezi wołyńskiej!

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

47. Inicjatywa IPN i dzielnicy Wola Mural na Woli przypomni o zbrod

Ludzie, którzy odeszli, świat, którego już nie ma – oto główne przesłanie muralu, który właśnie powstaje na warszawskiej Woli, z okazji 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej.
Mural, który tworzy grupa Good Looking Studio, powstanie na ścianie
kamienicy przy ul. Młynarskiej 34, przy skrzyżowaniu z ul. Żytnią.

Projekt upamiętnienia ofiar zbrodni wołyńskiej
przygotował młody artysta Mikołaj Ostaszewski. Wykorzystał m.in. logotyp
rocznicy autorstwa innego artysty, Krzysztofa Findzińskiego.

Oficjalne odsłonięcie planowane jest na 10 lipca o 11:00.

Zginęło 100 tys. Polaków

Mural jest wspólną inicjatywą Instytutu Pamięci Narodowej i dzielnicy Wola. Jest związany z tym, że w lipcu minie 70. rocznica kulminacji zbrodni wołyńskiej.

Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-45 zginęło ok. 100
tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej
i miejscową ludność ukraińską. W wyniku odwetu Polaków zginęło ok 10-12
tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.



http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,mural-na-woli-przypomni-o-zb...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

48. no i co zrobi Kopacz? Wiemy, wiemy....


Ukraińcy piszą do Kopacz: uznać rzeź wołyńską za ludobójstwo

148 deputowanych ukraińskiego parlamentu z partii
komunistycznej i Partii Regionów zaapelowało w liście do marszałek Sejmu
Ewy...
czytaj dalej »
"(...) Dzisiaj potrzebujemy prawdy o rzeczywistym obliczu ukraińskiego nacjonalizmu" - napisali.
Deputowani
odwołali się do czerwcowej uchwały Senatu RP, która określiła zbrodnię
wołyńską jako "czystkę etniczną noszącą znamiona ludobójstwa".

Zwrócili się do marszałek Kopacz "z gorącą prośbą o wspieranie przez
polski Sejm rezolucji Senatu", o uznanie "masakry wołyńskiej" za akt
ludobójstwa popełnionego przez Organizację Ukraińskich
Nacjonalistów-Ukraińską Armię Powstańczą (OUN-UPA) i "potępienie
przestępstw ukraińskich nacjonalistów".

"Wiemy, że temat ten
wywołał kontrowersje nie tylko w polskim parlamencie, ale w całym
społeczeństwie polskim" - przyznali. Przypomnieli, że "wielu uczestników
tej dyskusji" krytykowało zwolenników uchwały Senatu RP "za to, że w
ten sposób wywołują sprzeczności pomiędzy naszymi dwoma narodami,
wzywają do historycznej walki, wbijają klin między naszymi krajami".

Komuniści i Partia Regionów

Autorzy
listu, deputowani Komunistycznej Partii Ukrainy i Partii Regionów
prezydenta Wiktora Janukowycza, podkreślają, że nie zgadzają się z taką
interpretacją uchwały. "Prawdy historycznej nie można ukrywać", a
"przymykając oko na zbrodnie, sami w ten sposób stajemy się ich
wspólnikami" - zaznaczyli.

"Rozwój i wzmocnienie przyjaźni międzynarodowej pomiędzy Ukrainą a
Polską uważamy za niemożliwe w wypadku utraty pamięci o setkach tysięcy
niewinnych obywateli - Białorusinów, Polaków, Żydów, Cyganów, Rosjan i
Ukraińców - wszystkich tych, którzy zginęli w rzezi wołyńskiej" -
wskazali deputowali w liście, pod którym jako pierwszy podpisany jest
lider komunistów Petro Symonenko.

Deputowani podkreślają, że na
Ukrainie "ludzie nie znają prawdy o tych strasznych wydarzeniach". W
kraju nasilają się "nastroje ksenofobiczne, antysemickie i
neonazistowskie", a ich wyraziciele zasiadają w Radzie Najwyższej
Ukrainy i "korzystają aktywnie z trybuny parlamentarnej, aby propagować
te poglądy".

Uchwała Senatu RP

Senat RP w
uchwale, przyjętej 20 czerwca w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej,
określił ją jako "czystkę etniczną nosząca znamiona ludobójstwa". W
ocenie senatorów, o takiej kwalifikacji historyczno-prawnej świadczy
zorganizowany i masowy charakter zbrodni UPA na wołyńskich Polakach,
oraz towarzyszące im okrucieństwo. W uchwale podkreślono też potrzebę
pojednania z Ukrainą.

14 lipca w Łucku na Ukrainie odbędą się
uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni wołyńskiej w związku z
przypadającą w tym roku 70. rocznicą masowych zbrodni popełnionych przez
UPA na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Kulminacja
zbrodni nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA zaatakowały ok. 100
polskich miejscowości.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

49. Radom

WOŁYŃ 1943. MSZA ŚW. W 70. ROCZNICĘ LUDOBÓJSTWA NA WOŁYNIU I KRESACH POŁUDNIOWO – WSCHODNICH II RP. RADOM, 14 LIPCA 2013R.

MIEJSCE: KOŚCIÓŁ GARNIZONOWY (RADOM, PL. KONSTYTUCJI 3 – MAJA)

GODZ. 11.30 – ZŁOŻENIE KWIATÓW NA PŁYCIE GROBU NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA

GODZ. 12.00 – MSZA ŚWIĘTA W INTENCJI OFIAR LUDOBÓJSTWA DOKONANEGO PRZEZ UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW NA OBYWATELACH POLSKICH, NA WOŁYNIU I KRESACH POŁUDNIOWO – WSCHODNICH II RP

ORGANIZATORZY: BRACTWO KURKOWE ŚW. SEBASTIANA W RADOMIU, TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW LWOWA I KRESÓW POŁUDNIOWO – WSCHODNICH, NARODOWY RADOM

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

50. Tomasz Szymaniak od: Kresy

ZAPRASZAMY !!! Kresy Wschodnie

W związku z 70 rocznicą Rzezi Wołyńskiej z 1943 roku, Muzeum Ziemi
Leżajskiej , Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie i Klub Towarzystwa
Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich w Leżajsku
zapraszają w najbliższy wtorek 9 lipca o godz.17. 00
na wykład i projekcję filmu „ Kryptonim ''Pożoga''. Dramat na Wołyniu ( 1939 – 1945 ).

https://fbexternal-a.akamaihd.net/safe_image.php?d=AQCgBbPX2syuj6Hr&w=15...);">

okladka


W związku z 70 rocznicą Rzezi Wołyńskiej z 1943 roku,
Muzeum Ziemi Leżajskiej , Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie i Klub
Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich w Leżajsku
zapraszają w najbliższy wtorek 9 lipca o godz.17. 00 na wykład i
projekcję filmu „ Kryptonim – Pożoga- . Dramat na Wołyniu ( 1939 – 1945
).

Program :

9 lipiec 2013 r. godz. 17. 00 – 20. 00 . Sala Konferencyjna Muzeum Ziemi Leżajskiej. Wstęp bezpłatny.

- wykład okolicznościowy p. Tomasza Berezy z IPN o/ w Rzeszowie

- projekcja filmu „ Kryptonim – Pożoga- . Dramat na Wołyniu ( 1939 – 1945 ).

Realizacja .: Wincenty Ronisz

Czas trwania: 87 min.

Film ukazuje dramat, który rozegrał się na Wołyniu w 1943 r. Wydarzenia
opisywane są przez pryzmat ocalałych z tragedii. Dokument pokazuje
również działalność ośrodków samoobrony ludności polskiej oraz
formowanie się

i aktywność 27 Wołyńskiej Dywizji AK.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

51. Szanowni Państwo! Marsz

Szanowni Państwo!

Marsz Pamięci będzie pierwszym po wojnie Marszem Jedności i Solidarności Kresów. Na transparentach napiszmy nazwy miejscowości, w których przed wojną zamieszkiwali członkowie poszczególnych organizacji kresowych idących w pochodzie ( np. Podkamień, Huta Pieniacka, Lwów, Krzemieniec itd.).
Głęboko wierzymy, że wszystkie kresowe organizacje i sympatycy ruchu kresowego wezmą udział w Marszu Pamięci, niezależnie od tego, z jaką prowincją zabraną są związane. Niech nie zabraknie obok Wołyniaków rodzin z dawnych województw: wileńskiego, nowogródzkiego, poleskiego, tarnopolskiego, lwowskiego i stanisawowskiego, z ziem I Rzeczypospolitej.

Z wyrazami szacunku.
dr Lucyna Kulińska
Aleksandra Biniszewska
red. Ewa Szakalicka

Informacje: Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca – Ewa Szakalicka tel. kom. 609 963 763.

PROGRAM OBYWATELSKICH
OBCHODÓW 70. ROCZNICY LUDOBÓJSTWA
NA WOŁYNIU I W MAŁOPOLSCE WSCHODNIEJ
11 LIPCA 2013 r. W WARSZAWIE

11:30 otwarcie wystawy o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w gmachu Sejmu RP ul. Wiejska 4/6/8 (obok Pl. Trzech Krzyży). Organizator Klub Parlamentarny PiS.

12:00 Msza św. w kościele pod wezwaniem św. Aleksandra na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie.

13:30 Marsz Pamięci z Pl. Trzech Krzyży, ul. Nowym Światem, ul. Krakowskim Przedmieściem do Pl. Zamkowego. Złożenie kwiatów pod tablicą pamiątkową umieszczoną na Domu Polonii ul. Krakowskie Przedmieście 64, przemówienia, zaprezentowanie stowarzyszeń kresowych.

16:00 Koncert Pamięci – akcent artystyczny na zakończenie zgromadzenia (Pl. Zamkowy). Zostaną wykonane przedwojenne polskie pieśni z Wołynia i Podola oraz nowe utwory specjalnie skomponowane na nasz Koncert. Wystąpią Lech Makowiecki, Teatr Muzyczny Od Czapy, Piotr Bajus, Marcin Styczeń. Scenografię stworzoną przedwojenne fotografie Polaków, których w 1943 r. zamordowano na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W ten sposób ożywimy pamięć o ofiarach.

18:00 zakończenie obywatelskich obchodów w Warszawie na Placu Zamkowym.

21:00 Kino pod Chmurką naprzeciwko kościoła św. Anny, filmy dokumentalne o zagładzie Polaków.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

52. Bp Guzdek:"Niech okrągła

Bp
Guzdek:"Niech okrągła rocznica rzezi wołyńskiej będzie okazją do
uznania prawdy, że nasi rodacy na Kresach wschodnich ginęli tylko
dlatego, że byli Polakami"

"Rana zadana przed siedemdziesięciu laty nadal krwawi i boli.
Szczególnie bolesne jest to, że przez wiele lat usiłowano zabić pamięć o
ofiarach rzezi wołyńskiej" - napisał biskup polowy WP.

Bp Guzdek zarządził, aby 11 lipca br. "we wszystkich kościołach
garnizonowych księża kapelani odprawili Msze św. w intencji ofiar
zbrodni wołyńskiej oraz razem z wiernymi odśpiewali+Suplikacje+".


Tego samego dnia o godz. 12.00 uderzmy w dzwony, aby w ten sposób wezwać wszystkich do modlitwy i refleksji

- wezwał bp polowy w przekazanym w sobotę PAP przesłaniu w związku z
70. rocznicą zbrodni wołyńskiej. Przypomniał też, że w niedzielę - 7
lipca -  zgodnie z zaleceniami Sekretariatu Episkopatu Polski należy do
modlitwy powszechnej podczas niedzielnych Mszy św. dodać okolicznościowe
wezwanie w intencji ofiar rzezi na Wołyniu.
11 lipca br. -
przypomniał bp Guzdek - "mija 70 lat od +krwawej niedzieli+, kiedy
nacjonaliści ukraińscy rozpoczęli zaplanowaną i przeprowadzoną na
szeroką skalę eksterminację polskiej ludności na tzw. Kresach".


Zginęły wówczas dziesiątki tysięcy naszych rodaków. Zrównano z
ziemią i spalono wiele kościołów oraz zagród, a nawet całe wioski, po
których zostały tylko zgliszcza. Rana zadana przed siedemdziesięciu laty
nadal krwawi i boli. Szczególnie bolesne jest to, że przez wiele lat
usiłowano zabić pamięć o ofiarach rzezi wołyńskiej

- napisał biskup polowy WP.


Dodał, że "wspominając tamte tragiczne wydarzenia jednocześnie
pytamy: Czy uda się zbudować dobrosąsiedzkie stosunki dwóch narodów za
cenę przemilczeń i kłamstw?".

Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J 8, 32) - powiedział
Jezus. Niech okrągła rocznica rzezi wołyńskiej będzie okazją do uznania
prawdy, że nasi rodacy na Kresach wschodnich ginęli tylko dlatego, że
byli Polakami

-napisał bp Guzdek.


Nawiązując do słów naszego narodowego wieszcza Adama
Mickiewicza chcemy dziś wołać: "Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na
niebie, zapomnij o mnie" (Dziady, cz. III)

- dodał. 
Bp Guzdek zaznaczył, że "w pamiętną niedzielę 11 lipca
1943 roku nie dokończono wielu Mszy świętych na wołyńskiej ziemi; krew
Chrystusa z eucharystycznej ofiary zmieszana została z krwią i
cierpieniem tych, którzy stali się uczestnikami +Kalwarii Wschodu+".

Przypomniał też słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Bydgoszczy, w
1999 roku, gdy papież za szczególną powinność swego pokolenia w Kościele
uznał "zebranie wszystkich świadectw o tych, którzy dali życie dla
Chrystusa".


Liturgia świętej Eucharystii prowadzi do znaku pokoju, pojednania
i komunii. Proszę, niech rocznicowe wspomnienia, publikacje i
dramatyczne świadectwa uczestników tamtych dni staną się solidnym
fundamentem pod budowę dobrosąsiedzkich relacji

- napisał bp Guzdek. 
Przywołał również zdanie Abrahama Heschela,
że "ludzkość nie zginie z braku informacji, ale jedynie z braku pamięci i
utraty sumienia" oraz słowa Jana Pawła II, który w 2001 r. mówił:
"Chrześcijanie obydwóch narodów (polskiego i ukraińskiego) muszą iść
razem w imię jedynego Chrystusa, ku jedynemu Ojcu, prowadzeni przez tego
samego Ducha, który jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie -
udzielone i uzyskane - rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym
sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi
będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem
budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i
autentycznej solidarności". 
Bp polowy WP udzielił pasterskiego
błogosławieństwa "wszystkim, którzy włączą się w uroczystości 70.
rocznicy zbrodni wołyńskiej, aby modlić się w intencji ofiar oraz prosić
o wybaczenie doznanych krzywd i pojednanie pomiędzy narodem polskim i
ukraińskim".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

53. KOMUNIKAT 4. ZAPROSZENIE NA

KOMUNIKAT 4.

ZAPROSZENIE
NA OBCHODY 70 ROCZNICY ZBRODNI WOŁYŃSKIEJ
11 LIPCA 2013 r. W WARSZAWIE

Szanowni Państwo!

12:00 Msza św. na Placu Trzech Krzyży w Warszawie.

Przwodniczy:
ks. Tadeusz Pikus Biskup Pomocniczy Warszawski
Mszę św. koncelebrują:
ks. Antoni Pacyfik Dydycz Ofm Cap. Biskup Drohiczyński,
ks. Mieczysław Mokrzycki Arcybiskup Metropolita Lwowski Przewodniczący Rzymskokatolickiego Episkopatu Ukrainy,
ks. prałat dr Tadeusz Balewski, proboszcz parafii pw. św. Aleksandra w Warszawie,
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, proboszcz ormiańskokatolickiej parafii południowej.
Organy i śpiew: Marek Gierczak, organista i śpiewak operowy

13:30 Rusza Marsz Pamięci – trasa: Plac Trzech Krzyży, ul. Nowy Świat, ul. Krakowskie Przedmieście.
Uczestnicy w strojach stonowanych, transparenty z napisami miejscowości zaatakowanych, ewentualnie podaną liczbą ofiar, transparenty z napisami miejscowości rodzinnych pozostałych poza granicami. Kir na znak żałoby. Marsz w ciszy, ewentualnie będą odczytywane miejscowości i liczba ofiar (Wanda Pachla z Torunia).
Marsz Pamięci będzie pierwszym po wojnie Marszem Jedności i Solidarności Kresów.
Głęboko wierzymy, że wszystkie kresowe organizacje i sympatycy ruchu kresowego wezmą udział w Marszu Pamięci, niezależnie od tego, z jaką prowincją zabraną są związane. Niech nie zabraknie obok Wołyniaków rodzin z dawnych województw: wileńskiego, nowogródzkiego, poleskiego, tarnopolskiego, lwowskiego i stanisawowskiego, z ziem I Rzeczypospolitej.
15:00 Uroczystości przy Domu Polonii ul. Krakowskie Przedmieście 64, gdzie na zewnątrz znajduje się tablica upamiętaniająca ludobójstwo dokonane na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich. Złożenie kwiatów. Przejście na Plac Zamkowy w okolice sceny – przemówienie okolicznościowe w imieniu organizatorów wygłosi dr Lucyna Kulińska z Krakowa, nastąpi przedstawienie delegacji, zaproszenie na imprezy towarzyszące, komunikaty związane z bezpieczeństwem i organizacją powrotów oraz zaproszenie na widowisko artystyczne.

16:00 Koncert Pamięci – pierwszy raz od okresu przedwojennego zostaną przypomniane polskie melodie z Wołynia i z Podola. To wkład młodych kompozytorów i wykonawców w uczczenie pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich. Zapewne Kresowianie ze wzruszeniem wysłuchają piosenek z ojczystych stron. Zobaczymy Teatr Muzyczny Od Czapy, Marcina Styczenia, Piotra Bajusa, Lecha Makowieckiego, który wykona znaną balladę "Wołyń 1943". Na telebimach będzie wizualizacja fotografii ofiarowanych przez rodziny pomordowanych. Prowadzenie – Wojciech Reszczyński.

Zaprasza organizator Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca
Kontakt: Ewa Szakalicka tel. kom. 609 963 763, e.szakalicka@wp.pl

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

54. Wrocław 14 lipca

12:00 Msza Święta w intencji pomordowanych na Kresach przez bandy UPA
Kościół garnizonowy pw. św.Elżbiety
17:00- 19:00
Civitas Christiana ul. Kuźnicza 11/13
„W 70. rocznicę Krwawej Niedzieli”. Świadectwa, historia, dyskusja.
Spotkanie z: dr Lucyną Kulińską, ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim i Stanisławem Srokowskim
20:00- 22:00
Wrocław Rynek (Plac Gołębi) koło budynku BZWBK
Publicznie odczytywanie kilkuset nazwisk Polaków zamordowanych z rąk UPA wraz z nazwami miejscowości napadniętmi przez ukraińskie bandy OUN-UPA i nazistów z SS-Galizien

Organizatorzy: Inicjatywa Historyczna
Partner: Odra-Nimen, Civitas Christiana

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

55. Odczytanie deklaracji ws.

Odczytanie deklaracji ws. zbrodni na Wołyniu

We wszystkich kościołach greckokatolickich na Ukrainie
zostanie dziś odczytany tekst deklaracji, którą 28 czerwca br.
w Warszawie podpisali przedstawiciele Kościoła greckokatolickiego
i rzymskokatolickiego na Ukrainie i w Polsce.

W deklaracji napisani, że ofiarami zbrodni i czystek etnicznych na
Wołyniu stały się dziesiątki tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet,
dzieci i starców, przede wszystkim Polaków, ale także Ukraińców, oraz
tych, którzy ratowali zagrożonych sąsiadów i krewnych. Ofiara ich życia
wzywa nas w tych rocznicowych dniach do szczególnie głębokiej refleksji,
do gorliwej modlitwy o odpuszczenie grzechów i przebaczenie, a także o
łaskę stawania w prawdzie wobec Boga i ludzi.

TREŚĆ DEKLARACJI 

Odczytanie deklaracji w kościołach w Polsce przewodniczący
Konferencji Episkopatu Polski pozostawił decyzji biskupów diecezjalnych.
Dziś w całym kraju do modlitwy wiernych będzie dodane wezwanie za
ofiary wydarzeń na Wołyniu oraz za ich oprawców.

W drugą niedzielę lipca, 14 lipca, w katedrze łuckiej odbędzie się uroczystość żałobna w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej.

– Wielkim obowiązkiem naszego Kościoła jest otoczenie czcią tych wszystkich, którzy oddali życie – mówi metropolita lwowski ks. abp Mieczysław Mokrzycki.

Ks. abp zapewnia też o staraniach, by ci, których kości rozrzucone są
na ziemi wołyńskiej doczekali się godnego i chrześcijańskiego pochówku.
Modlitwę w intencji ofiar w tym dniu zanosić będą również wierni
Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie.

Na uroczystościach w 70. rocznicę rzezi wołyńskiej będziemy się
modlić za zamordowanych; będziemy też prosić o darowanie win tym, którzy
podnieśli rękę na brata oraz o pokojowe współistnienie narodu polskiego
i ukraińskiego – napisał w przesłaniu ks. biskup polowy WP Józef
Guzdek.

Ks. bp Józef Guzdek zarządził, aby 11 lipca br. “we wszystkich
kościołach garnizonowych księża kapelani odprawili Msze św. w intencji
ofiar zbrodni wołyńskiej oraz razem z wiernymi odśpiewali +Suplikacje+”.

“Tego samego dnia o godz. 12.00 uderzmy w dzwony, aby w ten sposób wezwać wszystkich do modlitwy i refleksji” – wezwał bp polowy w przekazanym przesłaniu w związku z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej.

Mija 70 lat od +krwawej niedzieli+, kiedy nacjonaliści ukraińscy
rozpoczęli zaplanowaną i przeprowadzoną na szeroką skalę eksterminację
polskiej ludności na tzw. Kresach – powiedział ks. bp.

- Zginęły wówczas dziesiątki tysięcy naszych rodaków. Zrównano z
ziemią i spalono wiele kościołów oraz zagród, a nawet całe wioski, po
których zostały tylko zgliszcza. Rana zadana przed siedemdziesięciu laty
nadal krwawi i boli. Szczególnie bolesne jest to, że przez wiele lat
usiłowano zabić pamięć o ofiarach rzezi wołyńskiej”
– napisał ks. biskup polowy WP.

Ks. bp polowy WP udzielił pasterskiego błogosławieństwa “wszystkim,
którzy włączą się w uroczystości 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej, aby
modlić się w intencji ofiar oraz prosić o wybaczenie doznanych krzywd i
pojednanie pomiędzy narodem polskim i ukraińskim”.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

56. Wystawa - Wołają z grobów,

Wystawa - Wołają z grobów, których nie ma   2013-07-07
 

Informacja do szerokiego rozpowszechnienia. 

Premiera wystawy plenerowej pt. „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma” – Warszawa 10 lipca 2013 r. 

.

Dziesięcioletnia Stefcia, ośmioletnia Stasia, Witek – dwunastolatek...

Strach,
ból fizyczny, dramat osierocenia, bezdomność... Historię dwanaściorga
dzieci ocalonych z ludobójstwa, ich bliskich i przyjaciół we
wspomnieniach opowiedzianych po 70 latach przedstawia pierwsza plenerowa
wystawa poświęcona ludobójstwu na Kresach II Rzeczpospolitej „Wołyń
1943. Wołają z grobów, których nie ma.” Wstrząsające relacje świadków
przywołują dramat dwóch okupacji, narastającą grozę wojenną, a w końcu
ludobójcze działania ukraińskich nacjonalistów, w których mordowano całe
rodziny, wsie, kolonie... Chór z Ostrówek, szkoła powszechna w
Zagajach, to tylko niektóre przykłady skupisk ludzkich unicestwionych
niemal w całości, które przedstawiono na wielkoformatowych fotografiach.
Niejednokrotnie to jedyne ocalone pamiątki rodzinne.  

Bohaterowie
wystawy przywołują swych pomordowanych bliskich z imienia i nazwiska,
jednak większość spośród około 130 tys. ofiar do dziś pozostaje
bezimienna. Nieznane są też miejsca ich pogrzebania, ciała bowiem były
palone, wrzucane do studni... a dowody mordów konsekwentnie zacierane.
Rozpaczliwa potrzeba odnalezienia pozostałości dawnych domostw, śladów
wymordowanych rodzin towarzyszy uratowanym przez całe życie - tymi
emocjami bohaterowie dzielą się na wystawie. Pamięć o tych miejscach
przywołano na ekspozycji w sposób symboliczny, poprzez umieszczenie
wykazu miejsc kaźni w województwach wołyńskim, tarnopolskim, lwowskim,
stanisławowskim.  

Wystawa
prezentuje drastyczne fotografie w wewnętrznej części ekspozycji, do
której dostęp jest wyłącznie przez tzw. wizjery. Prezentacji towarzyszy
elektroniczny katalog umieszczony pod adresem www.wolyn1943.pl, który
uruchomiony zostanie 9 lipca. Zapraszamy do odwiedzania strony, na
której można przeczytać relacje świadków w całości - na wystawie
opublikowano jedynie ich fragmenty - czy obejrzeć więcej fotografii. 

Autorzy wystawy:

Scenariusz i teksty: Ewa Siemaszko

Koncepcja wystawy: Agnieszka Gorczyca, Michał Ruczyński, dr Marcin Stefaniak

Koncepcja graficzna: Katja Niklas, Ula Zalejska-Smoleń z layouteexpress.pl

Kurator wystawy: Agnieszka Gorczyca

 

Ekspozycję
zorganizowali: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie,
Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Towarzystwo Miłośników Wołynia i
Polesia 

Termin: 10 lipca 2013 r. o godz. 17:00

Miejsce: Krakowskie Przedmieście 64 w Warszawie, przed siedzibą Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” 

Wystawę
obejrzysz: w Warszawie: 10 – 31 lipca 2013 r.; w Szczecinie: 3 sierpnia
– 17 września 2013 r.; w Rzeszowie: 20 września – 31 października 2013
r. i innych miastach.

.

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8157

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

57. Zjazd i pielgrzymka Kresowian na Jasnej Górze

kresowania-jasna-gora-pap-deska

Kresowianie wraz z rodzinami, apelowali o pamięć o ofiarach
"ideologii banderowskiej", podczas 19. pielgrzymki swego środowiska na
Jasną Górę. Spotkanie odbyło się pod hasłem "Niedokończona Msza
Wołyńska".

Mszę dla
uczestników pielgrzymki odprawiono w jasnogórskiej kaplicy Cudownego
Obrazu. Homilię wygłosił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski - duszpasterz
Ormian, historyk, autor książki "Przemilczane ludobójstwo na Kresach",
honorowy członek Światowego Kongresu Kresowian. Nawiązał m.in. do
zbliżającej się 70. rocznicy "krwawej niedzieli" na Wołyniu 11 lipca
1943. r., kiedy - jak mówił - doszło do apogeum ludobójstwa dokonanego
tam przez ukraińskich nacjonalistów.

Ks. Isakowicz-Zaleski podkreślił, że zbrodnię tę popełniono na Kresach
- miejscu słynącym niegdyś ze wzajemnego szacunku, tolerancji,
życzliwości. Wymieniał i opisywał niektóre akty ludobójstwa dokonywanego
często przez sąsiadów ofiar. Wskazał, że prócz Polaków z rąk
nacjonalistów ginęli Ormianie, Żydzi, Czesi, a także "sprawiedliwi Ukraińcy, którzy ratowali Polaków, ratowali Żydów i nie popierali Stefana Bandery".

Zaznaczył, że na rozprawę z Polakami w
lipcu 1943 r., gdy zaatakowano 99 osad, celowo wybrano właśnie
niedzielę. "Słusznie nasze spotkanie nosi nazwę „Niedokończonych mszy
wołyńskich”. Albowiem te msze święte rozpoczęte w tę niedzielę nigdy nie
skończyły się - bo kapłanów zamordowano w czasie mszy świętych
siekierami czy w inny barbarzyński sposób, mordowano ludzi w kościołach
(...)" - mówił.

Choć 95 proc. ofiar
stanowili chłopi, ginęli też przedstawiciele inteligencji – nauczyciele,
lekarze, a także łącznie ok. 180 duchownych; wśród nich księża, którzy
często byli przywódcami nie tylko duchowymi, ale też społecznymi. Ks.
Isakowicz-Zaleski określił ich "apostołami" - przekazywali bowiem
wszystkim, niezależnie od wyznania, podstawowe prawdy wiary. "Za to
właśnie zostali zamordowani - są męczennikami. Do dzisiaj władze
kościelne nie chcą przeprowadzić ich procesów beatyfikacyjnych" -
powiedział.

Ocenił też, że mimo, iż minęło 70 lat od tej zbrodni, III Rzeczpospolita "ciągle nie chce powiedzieć prawdy". "Ciągle politycy
mają ten ogromny problem czy powiedzieć prawdę, czy nie – czy pozwala
na to Bruksela, czy z Kijowa też jest jakaś zgoda. Ciągle mówi się:
„tak, był KL Auschwitz, tak, był Katyń”, ale milczy się w sprawie Wołynia" - mówił.

W tym kontekście
skrytykował m.in. odnoszącą się do 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej
uchwałę Senatu z 20 czerwca, nazywając ją "ucieczką w jakieś pokrętne
półprawdy, ćwierćprawdy". Ocenił też, że również podpisana 28 czerwca
deklaracja zwierzchników Kościołów z Polski i Ukrainy w tej sprawie "nie
zawiera prawdy o ludobójstwie".

"Nie mówi się, kto
kogo zabił i dlaczego. Są eufemizmy - tragedia wołyńska, czystki
etniczne. Wyczyścić to sobie można ubranie, jak jest pobrudzone, ale
zabijanie kobiet, dzieci i starców, to nie jest czystka, to jest
ludobójstwo" - mówił dodając, że do dzisiaj na zachodniej Ukrainie nie
ma pomników ofiar, są natomiast pomniki Stefana Bandery i wielu
przywódców UPA. "Na obecnej Ukrainie zachodniej jest to możliwe, bo nie
ma prawdy" - stwierdził.

Ks.
Isakowicz-Zaleski wymienił trzy wnioski związane z wydarzeniami sprzed
70. lat: pierwszy to moralny obowiązek pamięci o ofiarach. "Dopóki jest
pamięć, o tych ludziach się mówi, zamawiane są za nich msze święte.
Najgorszą rzeczą jest wytarcie ludzi z pamięci" - powiedział.

Drugi wniosek
to potrzeba zgody, pojednania i przebaczenia, choć - jak zaznaczył -
nie chodzi o skłócenie z Ukraińcami. "Naszym wrogiem nie był naród
ukraiński, była ideologia banderowska" - podkreślił. Jako trzeci,
ogólniejszy, wniosek wskazał konieczność wierności piątemu przykazaniu -
jako fundamentowi religii chrześcijańskiej. "Nie zabijaj - to jest ta
dewiza, którą wnoszą Kresowianie. Nie wolno niszczyć: na tym się nie
zbuduje ani wolnego państwa, ani zgody, ani przyjaźni" - podkreślił.

"Nasze działanie
powinno iść w kierunku życzliwości, przyjaźni i pojednania. „Módlmy się
bardzo żeby z krwi męczenników wołyńskich, kresowych, wyrosła prawda,
miłość i zgoda" – zaapelował na Jasnej Górze ks. Isakowicz-Zaleski.

W lipcu br. mija 70.
rocznica apogeum zbrodni wołyńskiej. Kulminacja brodni nastąpiła 11
lipca 1943 r., gdy oddziały UPA zaatakowały ok. 100 polskich
miejscowości.

Dla polskich
historyków tzw. rzeź wołyńska z lat 1943-44, która swoim zasięgiem
objęła także tereny południowo-wschodnich województw II RP, była
ludobójczą czystką etniczną liczącą ponad 100 tys. ofiar (są też
szacunki mówiące o ok. 120-130 tys. ofiar).

Dla badaczy z
Ukrainy zbrodnia ta była konsekwencją wojny Armii Krajowej z UPA, w
której wzięła udział ludność cywilna. Strona ukraińska ocenia swoje straty
na 10-12, a nawet 20 tys. ofiar, przy czym część ofiar zginęła z rąk
UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców
rzezi.

20 czerwca Senat
przyjął uchwałę, w której oddał hołd Polakom, którzy 70 lat temu padli
ofiarą mordów UPA na Wołyniu. W przyjętej niejednomyślnie uchwale
senatorowie określili zbrodnię wołyńską jako "czystkę etniczną noszącą
znamiona ludobójstwa". Podkreślili też potrzebę pojednania z Ukrainą.

Natomiast 28 czerwca zwierzchnicy Kościołów
z Polski i Ukrainy podpisali wspólną deklarację. "Wiemy, że
chrześcijańska ocena zbrodni wołyńskiej domaga się od nas jednoznacznego
potępienia i przeproszenia za nią. Uważamy bowiem, że ani przemoc, ani
czystki etniczne nigdy nie mogą być metodą rozwiązywania konfliktów
między sąsiadującymi ludami czy narodami, ani usprawiedliwione racją
polityczną, ekonomiczną czy religijną" - brzmi fragment deklaracji.

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/zjazd-i-pielgrzymka-kresowian-na-jasnej-gorze,7936445720

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

58. Przyjęcia honorowego patronatu odmówił Prezydent Bronisław Komor

XIX Światowy Zjazd i Pielgrzymka Kresowian na Jasnej Górze


Już po
raz kolejny w pierwszą niedzielę lipca w Częstochowie odbywa się Zjazd
Kresowian. W tym roku przypada on w kulminacyjnym momencie obchodów 70
rocznicy zbrodni wołyńskiej.

Uroczystości zainaugurował o godz. 9.30 w Kaplicy
Cudownego Obrazu Msza św. Jasnogórski Zjazd organizowany jest w okresie
kulminacji obchodów 70. rocznicy ludobójstwa, dokonanego przez OUN UPA
na Kresach, w przeddzień rocznicowych uroczystości w Warszawie.

Z Jasnej Góry będziemy wołać o prawdę i
pamięć o zbrodni na Kresach – mówi Danuta Skalska, rzecznik Światowego
Kongresu Kresowian.

Pobierz

Jednym z głównych punktów zjazdu jest
„Niedokończona Msza Wołyńska”, która składa się z kilku części m.in.:
prezentacji multimedialnej, spektaklu teatralnego, pokazu filmów,
archiwalnych fotografii, starych kronik i muzyki. W ten sposób zostaną
ukazane losy Polaków mieszkających na Kresach.

Współrealizatorami zjazdu jest IPN oraz
patriotyczna młodzież, która pragnie w szczególny sposób uczcić pamięć
Dzieci Kresów prezentując podczas obchodów prezentację multimedialną.

Przyjęcia honorowego patronatu odmówił Prezydent Bronisław Komorowski.

Pobierz

Na zakończenie koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu młodych Polaków z zespołu wokalnego „Faustyna” z Wołynia.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

59. Ocalały: nikt nie

Ocalały: nikt nie przewidział, że może dojść do takich okrucieństw
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ocalaly-nikt-nie-przewidzial-ze-moze-dojs...

Nie wiem, czy ktokolwiek przewidział, że może dojść aż do takich
okrucieństw - mówi w wywiadzie dla PAP Stanisław Antonow, który przeżył
ukraińskie czystki etniczne we wsi Pełtew w Galicji Wschodniej, ukryty
wraz z bratem w schronie w stodole.


Wołyń, 1939 r. Fot. NAC

Wołyń, 1939 r. Fot. NAC

Agnieszka Pipała : Pamięta pan rodzinną wioskę?

Stanisław Antonow: Tak, mieszkaliśmy we wsi Pełtew,
powiat Złoczów w województwie tarnopolskim. W Pełtwi chodziłem do
szkoły, ale już do kościoła jeździliśmy konnym zaprzęgiem jakieś 5
kilometrów do Glinian, bo u nas, w naszej wsi była tylko cerkiew.
Dopiero przed samą wojną Polacy zbudowali kościółek w Pełtwi. I ja
miałem swój udział w tej budowie - wraz z ojcem i starszym bratem
woziliśmy drewno. A w czasie nabożeństw różańcowych w tym kościółku moja
mama się bardzo udzielała, śpiewając modlitwy. Przez naszą wieś
przepływała też rzeka Pełtew.

Polacy i Rusini wspólnie zasiedlali wieś. Wtedy nikt nie używał nazwy
Ukraińcy, tylko Rusini. Na ponad 300 mieszkańców Pełtwi, tylko około 40
rodzin było polskich. To była duża, średnio zamożna wioska; było też
wielu zamożnych rolników. Mój tato np. zarobił trochę w USA na swoje
gospodarstwo.

Jak współżyły te społeczności? Czy osobno, ale w zgodzie, czy
razem, wspólnie obchodząc najważniejsze święta, czy były mieszane
małżeństwa?

Żyliśmy wszyscy razem. Razem się bawiliśmy, chodziliśmy do szkoły. To
byli nasi sąsiedzi, koledzy, znajomi. Moim dobrym kolegą był Milek,
Ukrainiec. Wspólnie spędzaliśmy czas, Polacy i Ukraińcy. Wieczorami
spotykaliśmy się i śpiewaliśmy piosenki, przeważnie po ukraińsku. To
chyba jedno z najmilszych moich wspomnień. Pamiętam też wspólne zabawy
np. w wojnę czy jazdę na łyżwach po zmrożonej wodzie, która gromadziła
się w jamniskach, czyli ogromnych dołach po wydobyciu piasku. Miałem
drewniane łyżwy z wmontowanym drutem, które sznurkami mocowało się do
butów. Te czasy przedwojenne wspominam jak sielankę. Nikt nie dzielił
wtedy nas pod względem narodowościowym. Żyliśmy razem. Wspólnie.
Pomagano sobie wzajemnie w pracach polowych. Były też mieszane
małżeństwa; jedna z sióstr mojej mamy wyszła za Ukraińca, ale oni
osiedlili się w USA.

Czy ludność ukraińska szanowała polską władzę na tym terenie?

Chyba tak, choć niewiele mogę o tym powiedzieć, bo byłem dzieckiem i nie
zajmowały mnie te sprawy. Ale przecież to była Polska, a więc i władze
były polskie, cała administracja była polska, choć mogli w niej pracować
i Ukraińcy.

Jak Ukraińcy zareagowali na wkroczenie Sowietów, a potem Niemców? I jak zmieniło to ich relacje z ludnością polską?

Dopiero jak wkroczyli Niemcy, pojawiły się różnice i podział na "my" i "wy". Rodzice
np. dostali ultimatum, że w ciągu 48 godzin mają opuścić dom, wieś.
Wtedy pojawiły się też nacjonalistyczne organizacje, jak UPA i wtedy też
zaczęto nazywać ich Ukraińcami. A Niemcom było na rękę, że Ukraińcy
"czyszczą" tereny z Polaków.

Czy były jakieś obawy, że może dojść do takiej zbrodni?

Nie wiem, czy ktokolwiek przewidział, że może dojść aż do takich
okrucieństw. Choć jakieś obawy na pewno były, a ludzie rozmawiali między
sobą. Takie informacje dochodziły i do nas, skoro moi rodzice
przygotowali w stodole schron, w którym ukryli mnie z bratem. Był
przykryty słomą i odsuwaną deską, aby można było wejść do środka albo
uciec np. w razie podpalenia.

Czy słyszał Pan coś wtedy o UPA i Banderze?

Mam takie wspomnienie z tamtych lat. Sąsiad Milek, z którym ja się
bawiłem, kolegowałem, przystąpił do banderowców, a to przecież właśnie
oni mordowali Polaków. Milek był starszy ode mnie jakieś 2-3 lata. I nie
wiem, czy to nie zaważyło na tym, że moi rodzice przeżyli, że ich tylko
skatowano na podłodze domu, a nie zamordowano. Czy on czasem tam nie
był i nie oszczędził moich rodziców przed zarąbaniem siekierą czy
czymkolwiek innym... Bo oni nie zabijali strzelaniem, ale mordowali
brutalnie, rąbali siekierami, torturowali, rozszarpywali.

Jak się Pan uratował?

Mnie rodzice ukryli z jednym ze starszych braci w schronie, wykopanym w
stodole. Miałem jakieś 12-13 lat. Sami natomiast się nie ukryli.
Opowiadali, że zostali powaleni na podłogę, skopani, pobici, skatowani
żeby zdradzili, gdzie są dzieci. Nie wiem, czy oprawcy mówili nasze
imiona, pytając o nas konkretnie, czy chodziło im o dzieci w ogóle. Bo
najstarszy z braci był już żonaty, pracował na kolei i tam został. A mąż
siostry pracował we Lwowie i nie pamiętam, czy oni właśnie wtedy nie
pojechali do Lwowa. Ale z naszej rodziny nikt nie zginął, nikt nie
został zamordowany. Wszyscy się uratowali. Nie wiem jak uratowali się
rodzice. Podejrzewam, że może Rusinów wstrzymywało trochę nasze
nazwisko. Moja mama z domu była Bomberzbach, a po mężu Antonów, pisane
przez "ó" i tak się podpisywaliśmy. Ale potocznie nazywano nas Antonow,
czyli już nie tak bardzo po polsku.

Ilu Polaków z Pana wioski zostało wtedy zamordowanych?

Wiem, z opowiadania rodziców, o 12 zamordowanych rodzinach. Może nikt
ich nie uprzedził, że właśnie na tę noc przygotowano rzeź... Jednak
część mieszkańców mogła się też wcześniej wynieść z wioski, gdy zaczęły
dochodzić wieści o tym, co planują Ukraińcy. Ludzie rozmawiali między
sobą. Np. rodzina Rawskich, taka znana polska rodzina, z tradycjami
patriotycznymi, w której polskość była bardzo pielęgnowana, chyba
ocalała. Wydaje mi się, że oni wyjechali do Lwowa, jak zaczęło się mówić
o działaniach band UPA.

Czy pamięć o zbrodni jest wciąż żywa, czy to już tylko historyczny fakt sprzed lat?

O tamtych wydarzeniach pamiętam, ale jest to dla mnie już tylko
historia. Rodzice mieli jeszcze nadzieję wrócić po wojnie na swoje. Tam
został ich majątek, ich dom. Ale wyjechaliśmy do Brzeska, tam
zamieszkaliśmy. Tam też poznałem swoją żonę, podjąłem pracę. Rodzice
mieli nadzieję na powrót, ale po wojnie Pełtew i tamte tereny znalazły
się już poza granicami Polski, w ówczesnym ZSRR.

Czy Pełtew i tamte tereny na Wschodzie są nadal dla Pana ojczyzną?

Moją małą ojczyzną jest Brzesko. Ono zajmuje miejsce w moim sercu jako
taka mała ojczyzna. Tam pracowałem w browarze wraz z ojcem małżonki. A
wcześniej z bratem pracowaliśmy u Rybickiego w polu. Kopaliśmy
ziemniaki. Natomiast Pełtew we wspomnieniach pojawia się jako miejsce
urodzenia i czas beztroskiej zabawy, jako sielanka okresu
przedwojennego.

Jaki stosunek do zbrodni wołyńskiej mają Pana dzieci?

Dla nich jest to tylko fakt historyczny. Najstarsza córka trochę się tym
interesowała, oglądała i zbierała jakieś zdjęcia, czasem słuchała
wspomnień. Ale emocjonalnego stosunku moje dzieci nie mają do tych
wydarzeń.

Czy polska pamięć o Wołyniu jest Pana zdaniem wystarczająca?

O tych wydarzeniach pamięta się chyba mało. Więcej mówi się o zbrodni w
Katyniu, o Smoleńsku. Temat zbrodni wołyńskiej powoli staje się chyba
niewygodny w kontekście przyjaźni polsko-ukraińskiej.

Jak budować pojednanie między Ukraińcami a Polakami po tym co
stało się na Wołyniu w czasie wojny? Czy uważa Pan, że pojednanie z
Ukraińcami jest możliwe?

To należy już do młodych. To oni mogą doprowadzić do pojednania i
przyjaźni. Szczególnie, że dla nich te wydarzenia to historia. Natomiast
ja nie mam odwagi czy ochoty, aby spotkać się z tym moim kolegą
Milkiem. Nie wiem nawet czy żyje. Nie chcę też rozmawiać o tych
sprawach. Nawet z ciekawości, żeby się dowiedzieć, dlaczego moi rodzice nie zostali zamordowani.

Nie kusiło Pana, by wrócić do swojej wsi?

Mój starszy brat, mieszkający w Opolu, pojechał tam, pooglądał, ale
tylko turystycznie. Natomiast mnie tam nie ciągnie w ogóle. Z nikim
stamtąd nie utrzymuję kontaktów. Tamte tereny są dla mnie wspomnieniem.
Jedynie żal mi nieżyjących już rodziców, bo ciężko pracowali, na to co
osiągnęli i co musieli później zostawić. Nostalgię, sentyment mam do
Brzeska, do nowej ojczyzny, gdzie się uczyłem, pracowałem, gdzie
zacząłem nowe życie, no i teraz do Mielca, gdzie jest mój rodzinny dom.

(MW)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

60. Wrocław i Szczecin -

Wrocław i Szczecin - uczczenie pamięci ofiar ludobójstwa na Kresach   2013-07-08
 

W
piatek 5 lipca br. we Wrocławiu, a w niedzielę 7 lipca br. w Szczecinie
odbyły się ważne uroczystosci z okazji 70. rocznicy Krwawej Niedzieli.
Wielkie słowa uznania tak dla organizacji kresowych i patriotycznych,
jak i dla wspierających ich władz kościelnych.

Koncelebra pod przewodnictwem arcybiskupa Józefa Kupnego, nowego metropolity wrocławskiego.

Relacja z Wrocławia na stronie Radia Rodzina

http://www.radiorodzina.pl/wiadomosci/7457/

i portalu Niezalezna.pl

http://niezalezna.pl/43246-wroclaw-pamieta-o-ofiarach-wolynia

Wspaniałe kazanie biskupa Ignacego Deca ze Świdnicy.


http://www.youtube.com/watch?v=6nO90IlDA_M&feature=youtu.be

----------------------------------------------------

Szczecin pamięta o ofiarach Wołynia  

Metropolita
lwowski, abp Mieczysław Mokrzycki przewodniczył dziś Mszy św. w
bazylice archikatedralnej w Szczecinie. Zebrani modlili się za ofiary
pomordowane na Wołyniu w latach 1943-1945 przez nacjonalistów
ukraińskich. Według różnych szacunków mogło zginąć wtedy nawet 130 tys.
Polaków, a w ramach akcji odwetowej około 10 tys. Ukraińców.

-
Uświadomienie sobie grzechu i nazwanie go po imieniu jest zawsze
początkiem pojednania. Wymaga to pokory i wiąże się z pewną ofiarą, ale
bez tego, pojednanie jest niemożliwe - mówił w homilii abp Mieczysław
Mokrzycki. - Prawda o wydarzeniach z historii wzywa nas do rachunku
sumienia nie po to, by rozdrapywać stare rany i od nowa przeżywać
bolesną przeszłość, ale by stanąć przed Bogiem w prawdzie - kontynuował
abp Mokrzycki.

Metropolita szczecińsko-kamieński,
abp Andrzej Dzięga, mówił z kolei na początku liturgii, że "dusze te
wołają o Msze święte i nasze błaganie, aby dopełnić tych modlitw,
których oni nie mogli dopełnić, bo ich czas został przerwany". Prosił
też, by modlić się za sprawców zbrodni, którzy stanęli przed Bogiem i
potrzebują miłosierdzia.

pk / Szczecin

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8162

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

61. Mateusz Marek/Nasz

zdjecie

Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Kresowianie u stóp Królowej Polski


Światowy Zjazd i Pielgrzymka Kresowian do Matki Bożej Częstochowskiej odbyła się wczoraj po raz dziewiętnasty.

Jasnogórski Zjazd organizowany jest w okresie kulminacji
obchodów 70. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach, w
przeddzień rocznicowych uroczystości w Warszawie – podaje Biuro Prasowe
Jasnej Góry. Dodano, że właśnie dlatego od stóp Matki Bożej Królowej
Polski płynie apel o masowy udział w warszawskich uroczystościach w dniu
11 lipca.

„W zjeździe i pielgrzymce uczestniczą Kresowianie, sympatycy i
przyjaciele ruchu kresowego. Obecni są: Jan Skalski, prezes Światowego
Kongresu Kresowian, Maria Mirecka-Loryś, honorowy członek Kongresu, a
także przedstawiciele Organizacji Kresowych i Patriotycznych,
przedstawiciele Związku Sybiraków i Związku Wypędzonych z Kresów
Wschodnich, członkowie Organizacji Kombatanckich i Kresowych z kraju i
zagranicy, oddziały Towarzystwa Miłośników Lwowa, Wilna, Wołynia,
Podola, Polesia oraz ich poczty sztandarowe” – wyjaśniono w komunikacie.

Rano uczestnicy zjazdu i pielgrzymki wspólnie modlili się w
kaplicy Matki Bożej w czasie Mszy św. sprawowanej za poległych i
pomordowanych na Kresach Wschodnich II RP. Eucharystii przewodniczył i
zebranych powitał o. Zbigniew Kluska, zaś homilię wygłosił ks. Tadeusz
Isakowicz-Zaleski.

Następnie Kresowianie spotkali się w sali o. Kordeckiego, gdzie
wysłuchano przemówień m. in. Jana Skalskiego, prezesa Światowego
Kongresu Kresowian, oraz dr Lucyny Kulińskiej, prezes Społecznej
Fundacji Pamięci Narodu Polskiego.

Wśród poruszonych tematów omówiono m.in. kwestię przygotowania
do warszawskiej manifestacji w 70. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez
OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP w latach 1939-1947.

Ponadto istotnym elementem zjazdu była – zaznacza Biuro Prasowe
Jasnej Góry – niedokończona Msza Wołyńska, czyli prezentacja
multimedialna filmów, fotografii archiwalnej, fragmentów starych kronik,
muzyki połączonych ze spektaklem teatralnym, a także Litania Wołyńska i
koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu młodych Polaków z Wołynia.

Po południu, o godz. 17.00, wyruszył Marsz Pokoleń Kresowych, ułożono Krzyż Pamięci Ofiar Ludobójstwa OUN-UPA pod figurą Matki Bożej przed szczytem Jasnej Góry, odbył się Apel poległych.

 http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/47416,kresowianie-u-stop-krolowej-polski.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

62. Szanowna Pani

Szanowna Pani Marszałek,

Kresowy Ruch Patriotyczny i szerokie spektrum innych środowisk z nim solidarnych zakładały, że w 70. rocznicę zagłady Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej uda się wreszcie urzeczywistnić usilne, kilkudziesięcioletnie dążenia Kresowian, świadków tych zbrodni i rodzin pomordowanych, do godnego uczczenia i upamiętnienia ponad 200 tysięcy naszych rodaków, obywateli polskich - ofiar bezprzykładnego w dziejach współczesnej Europy i świata banderowskiego ludobójstwa.

Niestety, niezrozumiałe i bulwersujące Polaków stanowisko najwyższych władz państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, ukierunkowane na niedopuszczenie do wspólnego upamiętnienia bestialsko pomordowanych rodaków, osłabienie wymowy przygotowywanych przez Komitet Społeczny uroczystości, a także rozpętanie bezprecedensowej nagonki na organizatorów, włącznie z próbami rozbicia i skłócenia środowisk kresowych postawiły pod znakiem zapytania właściwe przeprowadzenie uroczystości rocznicowych.

W świetle powyższego za sprawę najwyższej wagi państwowej i narodowej uważamy przyjęcie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w rocznicę apogeum banderowskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, jednoznacznej uchwały uznającej barbarzyńskie mordy na Polakach, obywatelach II Rzeczypospolitej za ludobójstwo, zaś OUN-UPA za organizacje zbrodnicze, potępiającej jednocześnie nacjonalistycznych oprawców ukraińskich za dokonane zbrodnie dla których nie ma i nie może być przedawnienia oraz ustanawiającej 11 lipca dniem pamięci ludobójstwa.

W tym kontekście należy przypomnieć, że projekt uchwały dotyczącej zbrodni ludobójstwa był już przygotowywany przez posłów czterokrotnie i akceptowany przez prezydium sejmu, ale zawsze, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zdejmowany w ostatniej chwili z porządku obrad naszego parlamentu.

Mając na uwadze powyższe za nie do przyjęcia uważamy postawę tych posłów, którzy przy opracowywaniu obecnego projektu uchwały sejmu nawiązującej do 70-tej rocznicy ludobójstwa, bardziej zadbali – jak to określili – o „wrażliwość ukraińską” niż pamięć, honor i godność Polaków oraz prawdę historyczną. Powstaje bowiem zasadne pytanie o czyją wrażliwość troszczą się tak naprawdę liczni posłowie i posłanki – aktywnych dziś pogrobowców Bandery i Szuchewycza, czy uczciwych Ukraińców tych, którzy podobnie jak Polacy ucierpieli z rąk banderowskich spod znaku OUN-UPA?

Czyż to nie hańba i upokorzenie dla naszych posłanek i posłów, że już wiele lat temu bo w sierpniu 1996 r., 95-ciu parlamentarzystów ukraińskich, a nie polskich, wystosowało apel o potępienie OUN-UPA jako organizacji zbrodniczych (tekst w załączeniu), gdzie jego autorzy postulowali: „powołanie międzynarodowej komisji, której zadaniem byłoby obiektywne, w oparciu o niekwestionowane źródła, ustalenie faszystowskiego charakteru OUN-UPA oraz udokumentowane potwierdzenie zaplanowania zbrodni ludobójstwa...” Apel skierowany był do narodów, parlamentów i rządów Ukrainy, Białorusi, Izraela, Polski, Słowacji, Rosji i Jugosławii, aby wyraźnie uświadomiły sobie niebezpieczeństwo groźby nacjonal-faszyzmu, jakie zawisło nad Ukrainą. Było to tym bardziej karygodne, że zarówno polskie władze państwowe jak i szeroko rozumiane media całkowicie zignorowały ten znamienny w swej wymowie apel.

Jak na ironię, sytuacja powtarza się obecnie z jeszcze większą siłą w przededniu obchodów 70-tej rocznicy banderowskiego ludobójstwa na Polakach.

Tym razem bowiem już 148 parlamentarzystów Rady Najwyższej Ukrainy wystosowało kolejny apel do polskiego Sejmu na Pani ręce (w załączeniu). Podkreśla on, że: „Rozwój i wzmocnienie przyjaźni międzynarodowej pomiędzy Ukrainą i Polską uważamy za niemożliwe w wypadku utraty pamięci o setkach tysięcy niewinnych obywateli – Białorusinów, Polaków, Żydów, Cyganów, Rosjan, Ukraińców, wszystkich tych, którzy zginęli w rzezi wołyńskiej... Bandera, Szuchewycz i ich poplecznicy są nadal traktowani przez niektórych jako bohaterowie Ukrainy. Dlatego właśnie dzisiaj potrzebujemy prawdy o rzeczywistym obliczu ukraińskiego nacjonalizmu ... zwracamy się do Pani jako Marszałka Sejmu z gorącą prośbą ... o uznanie masakry wołyńskiej faktem ludobójstwa popełnionego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię i o potępienie przestępstw ukraińskich nacjonalistów”.

I tym razem, jak można było się spodziewać, polska opinia publiczna nie została stosownie poinformowana o tym jakże ważnym wydarzeniu, poza krótką wzmianką w radio i szczątkowymi informacjami na nielicznych portalach internetowych.

Czy tak funkcjonują media w demokratycznym państwie prawa, w tak istotnych dla Polaków sprawach? Przecież wspomniane apele ukraińskich parlamentarzystów w pełni potwierdzają słuszność naszych postulatów, które wielokrotnie już na przestrzeni lat kierowaliśmy do Sejmu, również na Pani ręce.

W tej sytuacji my świadkowie zbrodni wołyńskiej, depozytariusze pamięci i honoru ofiar ludobójstwa banderowskiego w latach 1939-1947 żądamy aby Sejm RP poddał pod głosowanie, przed 11 lipca br., i przyjął uchwałę w tej sprawie biorąc za podstawę projekt uchwały autorstwa Klubu PSL, który naszym zdaniem najpełniej oddaje istotę omawianego problemu. Podjęcie takiej uchwały traktujemy już nie jako test patriotyzmu, ale wręcz jako miarę człowieczeństwa i chrześcijańskiej powinności.

Nauczeni przykrym doświadczeniem postępowania władz Rzeczypospolitej, zmuszeni jesteśmy zwrócić się do wyborców – obecnych i przyszłych, szczególnie zaś Kresowian i ich potomków, stanowiących jedną trzecią elektoratu polskiego, aby z uwagą i skrupulatnością śledzili postawę i aktywność posłów w odniesieniu do tego bolesnego dla narodu polskiego problemu. Ich ocena powinna być wyrazem stanowiska wobec poszczególnych polityków podczas najbliższych wyborów parlamentarnych.

Z należytym poważaniem,

Jan Niewiński

Przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego

Warszawa, 9 lipca 2013 r.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

63. Świadectwo patriotyzmu

Świadectwo patriotyzmu 2013-07-09

Od wielu dni trwa seria inicjatyw oddolnych, organizowanych przez różne środowiska i stowarzyszenia. Ich celem jest upamiętnienie obywateli polskich, pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z UPA i SS Galizien. W porównaniu do tego, co w tej sprawie działo się – a ściślej mówiąc, nie działo się – jeszcze kilka lat temu, to jest to generalna zmiana na lepsze. Świadczy też to tym, że patriotyzm w polskim społeczeństwie jest nadal silny. I to pomimo ostrej propagandy środowisk związanych z PO i „Gazetą Wyborczą”.

Cieszy także zaangażowanie niektórych księży biskupów. Dla przykładu, rewelacyjne kazania na uroczystościach we Wrocławiu wygłosił bp Ignacy Dec ze Świdnicy. Podobnie mądrze i odważnie w Szczecinie mówił abp. Mieczysław Mokrzycki ze Lwowa. Z kolei ojcowie paulini szeroko otwarli drzwi Jasnej Góry dla Kresowian i ich potomków. Bóg zapłać! Wszystkim świeckim i duchownym, którzy na prawdzie, a nie na eufemizmach i przemilczeniu, budują drogę do pojednania i przebaczenia.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska Codziennie, 9 lipca 2013 r.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

64. "100 tysięcy ludzi, Polaków,

"100 tysięcy ludzi, Polaków, małych dzieci, kobiet zginęło wtedy i to są te fakty, z którymi nie powinno się dyskutować"

W środę ma się odbyć czytanie projektu uchwały powstającej na okoliczność 70. rocznicy mordów na Wołyniu. Marszałek Sejmu, Ewa Kopacz powiedziała, że jest za użyciem w tym tekście słowa "ludobójstwo".

"Mimo wszystko do tego tekstu, który był wynikiem pracy komisji, zostały zgłoszone wnioski mniejszości i poprawki. Dzisiaj mamy posiedzenie prezydium i konwentu, ponieważ komisja zwróciła się do prezydium Sejmu, aby to Sejm był tym, który wniesie jednolity tekst. Próbowaliśmy się spotkać jednocześnie z przedstawicielami Ministerstwa Kultury, ale też z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i po tej próbie i takiej bardzo wyczerpującej dyskusji postanowiliśmy, że właśnie jutro, pierwszego dnia, kiedy będą obrady Sejmu, odbędzie się pierwsze czytanie tejże uchwały" - powiedziała radiowej Jedynce. "100 tysięcy ludzi, Polaków, małych dzieci, kobiet zginęło wtedy i to są te fakty, z którymi nie powinno się dyskutować" - dodała Kopacz.

ToR/Polskie Radio

http://www.fronda.pl/a/ewa-kopacz-chce-by-polski-sejm-nazywal-zbrodnie-w...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

65. Lwów ustanowił nagrodę na cześć 70-lecia UPA

Opublikowano 15 paź 2012

Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) jest współodpowiedzialna wraz z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) za zorganizowane ludobójstwo polskiej ludności cywilne.
Po wojnie UPA walczyła na terenie nowych granic Polski, z oprócz LWP również z oddziałami poakowskimi (np. Zgrupowanie Warta), WiN, KBW, UBP, WOP, atakowała posterunki MO i polskie wsie. Później, zarówno w trakcie wysiedleń ludności ukraińskiej do ZSRR w latach 1944-1946, jak i w trakcie akcji Wisła, zbrojnie starała się powstrzymać wysiedlenia ludności ukraińskiej. Na terenie ZSRR walczyła z regularnymi oddziałami Armii Czerwonej, Istribitielnymi Batalionami, milicją, organami bezpieczeństwa i antypartyzanckimi oddziałami NKWD.
W Polsce jej aktywność znacząco zmalała po akcji „Wisła" w 1947, ostatnie oddziały przestały istnieć w ZSRR w 1956.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

66. PAP dla lemingów- ludobójcza czystka etniczna

Z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego odbędą się w czwartek w Warszawie uroczystości państwowe związane z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej. Ofiary UPA upamiętni nowy pomnik na Skwerze Wołyńskim na stołecznym Żoliborzu, pod którym złożone zostaną wieńce i odbędzie się apel poległych.
Uroczystości rozpoczną się o godz. 9.30 na Skwerze Wołyńskim na stołecznym Żoliborzu. Prezydent i przedstawiciele najwyższych władz państwowych m.in. rządu, Sejmu i Senatu, wezmą udział w mszy polowej, której ma przewodniczyć metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Planowana jest modlitwa ekumeniczna, przemówienie, które wygłosi prezydent, a następnie odsłonięcie pomnika i złożenie pod nim kwiatów. Uroczystość w asyście honorowej Wojska Polskiego ma zakończyć apel poległych.

"To będzie centralna uroczystość z udziałem najwyższych władz państwowych, w której spokojnie i godnie oddamy hołd ofiarom zbrodni wołyńskiej. Zbrodni, która jest bardzo bolesną kartą w stosunkach polsko-ukraińskich" - powiedział w niedawnej rozmowie z PAP Andrzej Krzysztof Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która jest organizatorem uroczystości. Kunert poinformował też, że autorem nowego monumentu poświęconego ofiarom zbrodni wołyńskiej jest rzeźbiarz Marek Moderau, znany m.in. jako autor pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

"Monument poświęcony ofiarom zbrodni wołyńskiej będzie dość rozległy, bo liczący ok. 160 metrów kwadratowych, a jego elementem dominującym będzie wielki piękny siedmiometrowy krzyż z figurą Chrystusa. Przed krzyżem znajdzie się 18 tablic z nazwami miejscowości z siedmiu przedwojennych województw II Rzeczypospolitej: wołyńskiego, poleskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego, lwowskiego oraz częściowo lubelskiego i krakowskiego, w których dokonano masowych mordów w latach 1942-1947. A bezpośrednio między krzyżem a tablicami będzie sarkofag przeznaczony na małe kapsułki z grudkami ziemi z tych miejscowości. To upamiętnienie będzie rodzajem sanktuarium poświęconego ofiarom zbrodni OUN-UPA" - podkreślił Kunert.

Poza Warszawą prezydent Komorowski upamiętni ofiary zbrodni wołyńskiej 14 lipca w Łucku na Ukrainie. Wizyta ta - w ocenie prezydenta - ma pozwolić wypełnić polityczną treścią niedawne wspólne oświadczenie biskupów polskich i ukraińskich dotyczące zbrodni wołyńskiej sprzed 70 lat. 28 czerwca w Warszawie kościelni hierarchowie z Polski i Ukrainy podpisali deklarację, w której stwierdzili: "Pragniemy dzisiaj oddać hołd niewinnie pomordowanym, ale i przepraszać Boga za popełnione zbrodnie oraz raz jeszcze wezwać wszystkich, Ukraińców i Polaków, zamieszkujących zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce oraz gdziekolwiek na świecie, do odważnego otwarcia umysłów i serc na wzajemne przebaczenie i pojednanie".

Własne obchody 70. rocznicy apogeum zbrodni wołyńskiej przygotowują w Warszawie organizacje kresowe. W czwartek odbędzie się m.in. msza św. na Placu Trzech Krzyży, marsz pamięci i koncert na Placu Zamkowym.

W 2013 r. mija 70. rocznica masowych zbrodni popełnionych przez Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Dla polskich historyków zbrodnia wołyńska z lat 1943-45, która swoim zasięgiem objęła także tereny południowo-wschodnich województw II Rzeczpospolitej, była ludobójczą czystką etniczną, która pochłonęła ok. 100 tys. ofiar. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12, a nawet 20 tys. ofiar, przy czym część ofiar zginęła z rąk UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi.

http://gosc.pl/doc/1625492.Nowy-pomnik-dla-Wolynian

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

67. 10:09 Kopacz zagłosuje za


Kopacz zagłosuje za "masowym wymiarem zbrodni wołyńskiej"

Kopacz zagłosuje za "masowym wymiarem zbrodni wołyńskiej"

Przedkładam pojednanie nad moje odczucia. Dlatego też
zagłosuję za projektem uchwały ws. zbrodni wołyńskiej przedstawionym...
czytaj dalej »

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

68. Sejm m.in. o 70. rocznicy

Sejm m.in. o 70. rocznicy rzezi wołyńskiej

Posłowie na rozpoczętym trzydniowym posiedzeniu zajmą się m.in. projektem uchwały w 70. rocznicę zbrodni na Wołyniu. Projekt był omawiany już na wtorkowym posiedzeniu Prezydium Sejmu i Konwentu Seniorów, jednak klubom nie udało się osiągnąć porozumienia co do tekstu uchwały.
Projektem uchwały w 70. rocznicę zbrodni na Wołyniu Sejm ma zająć się w środę po południu. Jak mówiła na porannej konferencji prasowej marszałek Ewa Kopacz, „ofiarom tragicznych wydarzeń na Wołyniu należy się szacunek i pamięć, ale przede wszystkim prawda”.

– Żyjący tu, w tym kraju mają jeden obowiązek, szczególnie politycy - dążenie do pojednania. To jest polska racja. Dlatego osobiście, mimo że w sercu noszę to o czym mówię, wiem jak wygląda historia, przedkładam dążenie do pojednania nad moje odczucia. I dlatego będę głosowała nad projektem, który został przedstawiony przez komisję (kultury i środków przekazu) jako sprawozdanie, bo on zawiera tę prawdę – oceniła Kopacz.

Według niej „to jest projekt, który dąży do pojednania i mówi prawdziwie o tej strasznej zbrodni, która miała miejsce na Wołyniu”. Jak podkreśliła, w projekcie komisyjnym ”jest słowo ludobójstwo”.

Projektem uchwały zajmowała się komisja kultury i środków przekazu. Posłowie PiS i SP domagali się na czerwcowym posiedzeniu m.in. wprowadzenia słowa „ludobójstwo” i ustanowienia dnia pamięci ofiar zbrodni. Komisja większością głosów uznała jednak, że w projekcie znajdzie się zapis o zorganizowanym i masowym wymiarze zbrodni wołyńskiej, który nadał jej „charakter czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”. W głosowaniu posłowie odrzucili propozycję ustanowienia dnia 11 lipca dniem pamięci ofiar mordu UPA.

We wtorek o projekcie uchwały dyskutowano na posiedzeniu Prezydium Sejmu i Konwentu Seniorów. Szefowie klubów PO i PiS poinformowali dziennikarzy po Konwencie Seniorów, że przedstawiony przez komisję kultury projekt uchwały i przedstawione do niego wnioski mniejszości będą głosowane w piątek.

http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/sejm-min-o-70-rocznicy-rzezi-woly...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

69. W Sejmie debata nad uchwałą w

W Sejmie debata nad uchwałą w sprawie zbrodni wołyńskiej

W Sejmie rozpoczęła się debata nad projektem uchwały upamiętniającej
ofiary zbrodni wołyńskiej. Posłów dzieli kwestia ustanowienia 11 lipca
dniem upamiętniającym ofiary zbrodni wołyńskiej oraz określenia jej
terminem "ludobójstwo".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

70. "Ludobójstwo" dzieli posłów.


"Ludobójstwo" dzieli posłów. Polityczny spór o Wołyń

"Ludobójstwo" dzieli posłów. Polityczny spór o Wołyń

Klub PO poparł przedłożony przez sejmową komisję kultury
projekt uchwały upamiętniającej 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej, w...
czytaj dalej »


PiS uważa, że określenie zbrodnii wołyńskiej mianem "czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa" jest eufemizmem.

-
Należy używać jednoznacznego i precyzyjnego określenia "ludobójstwo" -
mówił poseł PiS Piotr Babinetz podczas środowej debaty w Sejmie.

Podkreślił
przy tym, że termin "ludobójstwo" jest zgodny z wykładnią IPN. Terminem
"ludobójstwo" posłużyli się m.in. prokuratorzy IPN w Lublinie, którzy
prowadzą największe śledztwo w sprawie zbrodni popełnionej na Polakach
przez ukraińskich nacjonalistów.

Użycia zwrotu "ludobójstwo" chce
również Solidarna Polska. - Określenie zbrodni wołyńskiej
"ludobójstwem" nie zaszkodzi relacjom Polski z Ukrainą; pojednanie z
Ukraińcami może być budowane wyłącznie na prawdzie - mówił poseł SP
Patryk Jaki.

Także poseł PSL Franciszek Stefaniuk ocenił, że
termin "ludobójstwo" w uchwale nie godzi w stosunki polsko-ukraińskie.
- Mordował nie ukraiński naród, lecz zbrodnicze formacje -
podkreślił. "Dziś zbrodniczych formacji nie można wiązać z obecnym,
niepodległym państwem ukraińskim" - dodał poseł PSL.

Natomiast
klub SLD poprze wniosek mniejszości, w którym określono popełnioną na
Polakach na Wołyniu zbrodnię jako "zbrodnię ludobójstwa ze względu na
jej zorganizowany i masowy wymiar".

Głosowanie w piątek

W
projekcie przedstawionym przez komisję kultury zapisano m.in., że "Sejm
Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd i cześć obywatelom II
Rzeczypospolitej Polskiej bestialsko pomordowanym przez ukraińskich
nacjonalistów".

"W lipcu 2013 r. przypada 70. rocznica apogeum
fali zbrodni, których na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej
dopuściła się Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i oddziały
Ukraińskiej Powstańczej Armii. Zorganizowany i masowy wymiar zbrodni
wołyńskiej nadał jej charakter czystki etnicznej o znamionach
ludobójstwa. W latach 1942-1945 na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej
ofiarą zbrodni padło ok. 100 tys. obywateli polskich" - brzmi projekt.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

71. Posłowie ustalą w piątek

Posłowie ustalą w piątek poprzez głosowanie, czy to, co zdarzyło się z 1943 roku na Wołyniu, było "ludobójstwem", czy też "czystką etniczną o znamionach ludobójstwa".
- Krew naszych rodaków woła o prawdę, bez żadnego światłocienia. Nie wolno posługiwać się eufemizmem, lecz jednoznaczną wykładnią - uzasadniał wczoraj w imieniu PiS poseł Piotr Babinetz konieczność określenia zbrodni wołyńskiej jako "ludobójstwo". Proponował też, by 11 lipca - apogeum mordów na Wołyniu - uznać za Dzień Pamięci Zbrodni Wołyńskiej i Męczeństwa Kresowian.

- To nie jest problem lingwistyczny, ale istotny z punktu widzenia naszej polityki wschodniej - mówił przewodniczący klubu PO Rafał Grupiński i pokazywał egzemplarz paryskiej "Kultury". Przypominał słowa Jerzego Giedroycia, żeby pamiętać o historii, ale uprawiać politykę realistycznie. Podkreślał, że Polska powinna dbać o prozachodnie dążenia Ukrainy.

- Czy pan wierzy, że testamentem Giedroycia było budowanie relacji z Ukrainą na kłamstwie? - ripostował poseł Marek Ast z PiS.

Uchwała z okazji 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej miała być formą uczczenia ofiar. Sejm miał ją przyjąć przez aklamację 11 lipca. Komisja kultury i środków masowego przekazu nie była jednak w stanie przygotować jednego tekstu, pod którym podpisałyby się wszystkie ugrupowania polityczne. W pierwotnym projekcie znalazł się zapis, że "zbrodnia wołyńska była czystką etniczną o znamionach ludobójstwa", oddawano hołd ofiarom, przypominano Ukraińców, którzy ratowali Polaków. Wydawało się, że taki zapis pozytywnie zaopiniowany przez ekspertów, w tym IPN, zostanie przyjęty przez wszystkie ugrupowania. Ale na burzliwym posiedzeniu komisji okazało się, że jedynie PO popiera pierwotny zapis. - To świadczy, że chodzi o zwykłą politykę - twierdził Grzegorz Schetyna, szef komisji spraw zagranicznych. Wcześniej w Senacie mimo porozumienia co do tekstu uchwały analogiczne poprawki do sejmowych zaproponował PiS.

Zapis o "ludobójstwie" poparły w Sejmie nawet SLD i koalicyjne PSL. - Tu na sali jest Wadim Kolesniczenko, wiceszef Partii Regionów Ukrainy, który podziela nasze stanowisko - mówił Jerzy Stefaniuk z PSL. Niedawno grupa posłów Partii Regionów i komunistów wezwała polski Sejm, aby mordy OUN i UPA nazwać ludobójstwem.

- Pan, panie Kolesniczenko, był zwolennikiem, aby język rosyjski był urzędowym na Ukrainie - mówił z kolei w kierunku ukraińskich gości na galerii Mirosław Sycz z PO, członek Związku Ukraińców w Polsce. Przypomniał, że są również ukraińskie ofiary polskiego odwetu. Mówił o palonych przez polskie wojsko cerkwiach w czasach II RP. - Nie widzę na tej sali woli pojednania - zakończył.

- Przestańcie kłamać, uważacie, że od sprawy wołyńskiej zależy wejście Ukrainy do Unii Europejskiej - krzyczał Patryk Jaki z Solidarnej Polski. Oskarżał PO, że przez zaniechania obecnego rządu Polacy i Ukraińcy tak mało wiedzą o zbrodni wołyńskiej.

W samej PO poglądy w tej sprawie są niejednolite. Poseł Mirosław Koźlakiewicz zwrócił się do przewodniczącego klubu z dwuznacznym apelem, by relacje polsko-ukraińskie opierać na prawdzie. Przed obradami marszałek Ewa Kopacz mówiła, że w uchwale powinno być zawarte stwierdzenie o ludobójstwie, potem, że popierana przez jej klub formuła służy pojednaniu, ale ona "historię ma w sercu".

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,14256328,Klotnia_w_Sejmie_o__ludobojstwo_.htm...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

72. 11 VII 1943, Kisielin: moje prywatne ludobójstwo

http://minakowski.pl/11-lipca-1943-kisielin-ludobojstwo/

W niedzielę 11 lipca 1943 w Kisielinie, jak co tydzień ludzie poszli
do kościoła. Nie wrócili. Obywatele RP mówiący po rusku wyrżnęli
obywateli RP mówiących po polsku. 4 lata wcześniej (wrzesień 1939)
ziemię tę podbił Związek Sowiecki i uznał za swoje terytorium, a ludność
za swoich obywateli. Choć to paradoks – dzięki temu mogłem się urodzić,
bo wiosną 1940 Sowieci zrobili pobór do wojska i wcielili 22-letniego
Faustyna Kraszewskiego do swojej armii. W lipcu 1943 wciąż był w Armii
Sowieckiej, nie było go więc w domu. Ale jego rodzina była.

Na czerwono osoby zamordowane przez Ukraińców Rusinów w parafii Kisielin w roku 1943 (głównie w niedzielę 11 lipca 1943)

Józef Kraszewski, ur. ok. 1845, syn Eliasza i Pelagii Zeldec,
wnuk Mateusza Kraszewskiego zmarłego 30 VIII 1827 w Kisielinie na
Wołyniu i Petroneli z Ziobrowskich zmarłej w Kisielinie 15 IV 1841).

żona: Albertyna Gronowicz, ur. ok. 1850

  1. Bronisław, ur. ok. 1860.

    żona: Józefa Dorocińska, ur. ok. 1870
    1. Stanisława, ur. ok. 1920.

      mąż: N. Możecki, ur. ok. 1920.
    2. Teresa, ur. ok. 1920.

      mąż: N. Zalewski, ur. ok. 1920.
    3. Mieczysław, ur. ok. 1925, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: ok. 18 lat).
  2. Jan, ur. ok. 1870, zm. 1924 (wiek: ok. 54 lata).

    żona: Stanisława Ziółkowska, ur. ok. 1890, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: ok. 53 lata)
    1. Janina, ur. ok. 1920.

      mąż: N. Bartoszewski, ur. ok. 1910.
    2. Piotr, ur. 19 V 1923, Kisielin.

      żona (ślub: 1947): Kazimiera N., ur. ok. 1930
      1. Stanisława, ur. ok. 1960.

        mąż: N. Kiliman, ur. ok. 1950.
      2. Janina, ur. ok. 1960.

        mąż: N. Hawryluk, ur. ok. 1950.
      3. Ryszard, ur. ok. 1960.
      4. Danuta, ur. ok. 1960.

        mąż: N. Środa, ur. ok. 1950.
  3. Marceli, ur. ok. 1870.

    żona: Agata Sławińska, ur. ok. 1883, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: ok. 60 lat)
    1. Władysław, ur. 1900, Kisielin, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: 43 lat).

      żona: Maria Zinkiewicz, ur. ok. 1900
      1. Zdzisław, ur. ok. 1920.
      2. Jadwiga, ur. ok. 1920.
      3. Henryk, ur. 1924, Kisielin, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: 19 lat).
    2. Tadeusz, ur. ok. 1900.
    3. Stanisław, ur. ok. 1900, zm. ok. 1900, bezpotomny.
    4. Paweł, ur. ok. 1900, zm. ok. 1900, bezpotomny.
    5. Marian, ur. ok. 1900, zm. ok. 1900, bezpotomny.
    6. Józef, ur. ok. 1900, zm. ok. 1900, bezpotomny.
  4. Antoni, ur. ok. 1877, zm. 1929, Kisielin (wiek: ok. 52 lata).

    żona: Helena Retko, ur. 15 III 1879, Warszawa, zm. 4 III 1954, Olsztyn, poch.: Cmentarz Komunalny przy ulicy Poprzecznej, Olsztyn (wiek: 74 lat)
    1. Maria, ur. ok. 1898, zm. 8 VIII 1943, Zielona par. Kisielin (zamordowana przez Ukraińców na progu własnego domu) (wiek: ok. 45 lat).

      mąż: Leon Witwicki, ur. 1893, zm. 8 VIII 1943, Zielona par. Kisielin (zamordowany przez Ukraińców siekierą we własnym łóżku) (wiek: 50 lat)
      1. Emilia, ur. 1923, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: 20 lat).
      2. Bogumił, ur. 1924, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: 19 lat).
    2. Konstancja, ur. ok. 1913.

      mąż: N. Per, ur. ok. 1910.
    3. Leon, ur. ok. 1916.

      żona: Zofia Zwierzyńska, ur. ok. 1930.
    4. Faustyn, ur. 15 II 1918, Kisielin, zm. 14 XII 1989, Olsztyn, poch.: Olsztyn-Dywity (wiek: 71 lat).

      żona (ślub: dnia 4 I 1948, Olsztyn, parafia św. Józefa): Apolonia Waleryś, ur. 26 VII 1927, Jezioro, par. Stojanów, tarnopolskie, Polska, zm. 1998, Olsztyn, poch.: Olsztyn-Dywity (wiek: 71 lat)
      1. po nim żyjące potomstwo, w tym wnuk, Marek Jerzy Minakowski, autor niniejszego tekstu.
    5. Bronisław, ur. ok. 1920.

      żona: Stanisława Zwierzyńska, ur. 1906, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: 37 lat)
      1. Jan, ur. 24 V 1942, zm. 24 V 1987 (wiek: 45 lat).

        żona: Alina N., ur. ok. 1950.
    6. Paweł, ur. 16 IV 1920, zm. 26 IV 1984 (wiek: 64 lat).

      żona: Mirosława Wiśniewska, ur. ok. 1920
      1. po nim żyjące potomstwo
    7. Stanisława, ur. ok. 1920.

      mąż: Grzegorz Witwicki, ur. 1895
      1. Czesława, ur. 1926, zm. 11 VII 1943, Kisielin (zamord. przez Ukraińców) (wiek: 17 lat).
      2. Roman, ur. 1931.
    8. Franciszka, ur. ok. 1920.

      mąż: Stanisław Czekaj, ur. ok. 1910.
    9. Józefa, ur. ok. 1900.

      mąż: Antoni Pawelski, ur. ok. 1900, zm. 1984
      1. po nim żyjące potomstwo
    10. Janina, ur. ok. 1920.
    11. Dodatkowo trójka rodzeństwa zmarła w dzieciństwie o nieustalonych imionach

Opracował Marek Jerzy Minakowski, syn Wiesławy z Kraszewskich
urodzonej 1948 w Olsztynie a wnuk Faustyna Kraszewskiego z Kisielina, na
podstawie książki W. Dębskiego „Było sobie miasteczko”, akt
metrykalnych parafii Kisielin w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie
i relacji rodzinnych.

A na dowód, że jesteśmy “stamtąd” – akt ślubu protoplastów (Kisielin, 25 II 1834, czyli 109 lat przed masakrą):

Akt ślubu Eliasza Kraszewskiego, Kisielin, 1834


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

73. KOMUNISTA I KŁAMCA NAŁĘCZ

Prof. Nałęcz o obchodach 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej

Prezydent Bronisław Komorowski z ogromną
życzliwością odnosi się do społecznych obchodów 70. rocznicy zbrodni
wołyńskiej; obchody społeczne i państwowe powinny się dopełniać - 
podkreślił prof. Tomasz Nałęcz, Doradca Prezydenta RP.

 

W czwartek rano w Warszawie odbędą się uroczystości państwowe
związane z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej. Ofiary UPA upamiętni nowy
pomnik na Skwerze Wołyńskim na stołecznym Żoliborzu, pod którym złożone
zostaną wieńce i odbędzie się apel poległych.

 

Własne obchody 70. rocznicy apogeum zbrodni wołyńskiej przygotowują w
Warszawie organizacje kresowe. W czwartek po południu odbędzie się
m.in. msza św. na Placu Trzech Krzyży, marsz pamięci i koncert na Placu
Zamkowym.

 

Prof. Nałęcz zapewnił, że prezydent "z ogromną życzliwością" odnosi
się do obywatelskich obchodów 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej. - To jest
zrozumiałe, że zwłaszcza rodziny ofiar tej zbrodni są pełne bólu, są
pełne żalu, mają prawo do swoich emocji w tej sprawie i wpychanie tych
zachowań rodzin ofiar w taki gorset z obchodów państwowych, moim zdaniem
nie służyłoby żadnej ze stron - zaznaczył Tomasz Nałęcz w rozmowie z
dziennikarzami.

 

Podkreślił, że sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Andrzej Krzysztof Kunert, który jest gospodarzem czwartkowych
uroczystości na Skwerze Wołyńskim w Warszawie "dołoży wszelkich starań",
żeby zaprosić na nie rodziny kresowian. - Zresztą kalendarz został tak
skomponowany, żeby można było bez kłopotu wziąć udział i w tych
uroczystościach państwowych i w tych obywatelskich. Tu nie ma żadnej
konkurencji. Jest intencją Kancelarii Prezydenta, żeby te uroczystości
się dopełniały - zapewnił.

 

Prof. Nałęcz mówił też o zbliżającej się wizycie prezydenta na
Ukrainie, podczas której Komorowski weźmie udział w obchodach rocznicy
zbrodni wołyńskiej. W niedzielę 14 lipca będzie uczestniczył we mszy
świętej w katedrze w Łucku. Został na nią zaproszony przez metropolitę
lwowskiego arcybiskupa obrządku łacińskiego Mieczysława Mokrzyckiego.

 

Prezydencki doradca potwierdził, że w obchodach tych nie weźmie
udziału prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Władze tego kraju mają
reprezentować - według prof. Nałęcza - jeden z wicepremierów Ukrainy i
przedstawiciele administracji Janukowycza.

 

Zapytany co jest powodem nieobecności prezydenta Ukrainy,
odpowiedział, że prezydent Komorowski zna te powody. Zastrzegł, że "nie
mają nic wspólnego z polityką".

 

Prof. Nałęcz podkreślił, że toczą się prace nad wspólną deklaracją
obydwu prezydentów w siedemdziesiątą rocznicę zbrodni wołyńskiej.

 

- Wierzę głęboko, że uda się takie oświadczenie przygotować,
opracować. To nie jest rzecz łatwa. Świadomość historyczna dotycząca
tego wydarzenia w Polsce i na Ukrainie, bardzo się różnią. Wystarczy
powiedzieć, że prace czterech kościołów nad deklaracją trwały wiele,
wiele miesięcy. Prezydent życzliwie temu patronował, wpierał to jak
mógł, namawiał do sfinalizowania właśnie takich działań dokumentem, ale
przecież do ostatniej chwili praktycznie się ważyły losy tego dokumentu -
mówił.

 

- Wszystko wskazuje na to, że ten tekst będzie, ale dopóki go nie ma,
nie chciałbym dawać stuprocentowej gwarancji - dodał. Tomasz Nałęcz
podkreślił, że tekst deklaracji prezydentów Komorowskiego i Janukowycza
będzie "w podobnym duchu" co deklaracja zwierzchników Kościołów z Polski
i Ukrainy podpisanej w ubiegłym tygodniu.

 

- Taka jest intencja, żeby do mostu pojednania i porozumienia, które
biskupi zbudowali, dołożyć kolejne jeszcze przęsło. Z tym, że ja bym tu
nie oczekiwał jakiegoś przełomu, bo nie jest najważniejsze, co mówią
politycy, najważniejsze jest jak to oddziałuje na stan podświadomości
milionów Polaków i milionów Ukraińców - powiedział prof. Nałęcz. (PAP)

PO za „czystką etniczna o znamionach ludobójstwa"

http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/znamiona-ludobojstwa-czy-ludobojs...
Stanowisko klubu parlamentarnego PO jest tożsame z tekstem uchwały, jaki został przyjęty przez komisję kultury i środków przekazu – powiedział podczas środowej debaty w Sejmie szef klubu PO Rafał Grupiński.

– Każde nasze słowo i zdanie wpisuje się w bardzo ostre spory między Ukrainą, która ciąży w stronę Rosji, a Ukrainą, która ciąży w stronę Europy Zachodniej – mówił. Według niego każde oświadczenie polskiego parlamentu musi zarówno oddawać prawdę o zbrodni, jak i mieć na uwadze kwestię przyszłości współpracy i pojednania polsko-ukraińskiego oraz perspektywę związania się Ukrainy albo z Rosją, albo z Europą.

– Dlatego mamy termin „ludobójstwo” w uchwale, chcemy o tym mówić w 70. Rocznicę – zaznaczył Grupiński. Ale jednocześnie - dodał - PO chce, żeby padające tu słowa służyły pojednaniu, a „nie rozszerzały rany i zmieniały politykę międzynarodową i Polski”, podwaliny pod którą - jak przypomniał - kładł m.in. Jerzy Giedroyc.

– To jest testament, którego warto, abyśmy przestrzegali jeśli mienimy się tymi, którzy myślą o przyszłości Polski, jeśli mienimy się polskimi patriotami, a zarazem strażnikami pamięci polskich tragedii, polskich dramatów – powiedział szef klubu PO.

PiS: „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa” to eufemizm

– Uważamy, że nie wolno posługiwać się eufemizmem „charakter czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”, ale należy używać jednoznacznego i precyzyjnego określenia „ludobójstwo” – przekonywał poseł PiS Piotr Babinetz podczas debaty w Sejmie.

Podkreślił przy tym, że termin „ludobójstwo” jest zgodny z wykładnią IPN. Terminem „ludobójstwo” posłużyli się m.in. prokuratorzy IPN w Lublinie, którzy prowadzą największe śledztwo w sprawie zbrodni popełnionej na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów.

Poseł PiS przekonywał też, że w uchwale powinien znaleźć się zapis o ustanowieniu dnia pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej, który jego zdaniem powinien przypadać 11 lipca. Tłumaczył, że w ten sposób dzień pamięci ofiar ukraińskich nacjonalistów będzie trwale wpisany do kalendarza polskich rocznic historycznych.
Ruch Palikota za uchwałą w wersji komisji

– Ukraińcy powinni sami rozliczyć się ze swoją przeszłością – powiedział poseł RP Piotr Bauć.

– Oczywiście pamiętamy i będziemy starali się dopominać o godne uczczenie tych ofiar, bo wiemy, że wiele jeszcze grobów i miejsc, gdzie ta zbrodnia była dokonana, nadal jest zapomniana, albo jest po prostu w poniewierce, a pewne gesty na pewno się należą – mówił poseł Ruchu Palikota.

Natomiast – jak zaznaczył – rozstrzygnięcie, czy wydarzenia na Wołyniu były „zbrodnią ludobójstwa”, czy „po prostu zbrodnią” jest „rozstrzygnięciem czysto legislacyjnym”.

– Sądzę, że dla kogoś, kto ma poczucie moralne, określenie go zbrodniarzem, bez dodatkowych przymiotników jest i tak bardzo ciężkie i jednoznacznie skazujące na potępienie, a przynajmniej wewnętrzną pracę moralną. Myślę, że dalsze, niezbyt mądre rozdrażnianie sytuacji między Polską a Ukrainą nie ma sensu – ocenił Bauć.

Poseł powiedział, że RP opowiada się w związku z tym za kształtem uchwały, który zaproponowała Komisja Kultury i Środków Przekazu. Jednocześnie poparł jednak postulaty PiS i SP dot. wpisania do uchwały ustanowienia dnia 11 lipca dniem pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej.

Stefniuk (PSL): może „bestialstwo” pasowałoby do tych wydarzeń

Poseł PSL Franciszek Stefaniuk opowiedział się za obecnością w uchwale stwierdzenia o ustanowieniu 11 lipca dniem pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej. – Jeżeli mówimy o pamięci, to nie znaczy, że raz na 70 lat czy na 10 lat powiedzieć o tym i zapomnieć. Trzeba o tym pamiętać – podkreślił.

Odniósł się też do dyskusji dotyczącej tego, czy w projekcie uchwały powinno znaleźć się stwierdzenie o „czystce etnicznej o znamionach ludobójstwa” czy o „ludobójstwie”.

– Może jest jeszcze i mocniejsza kategoria: „bestialstwo”, które by pasowało do tych wydarzeń. Nie rozumiem, że mówi się, że to godzi w relacje polsko-ukraińskie – powiedział poseł PSL.

Dodał, że był pytany, czy nie boi się, że uchwała zawierająca zwrot „ludobójstwo” zepsuje relacje polsko-ukraińskie.

– Powiedziałem, że się nie boję, tak samo jak nie boję się o stosunki polsko-niemieckie potępiając Hitlera, jak nie obawiam się o stosunki polsko-rosyjskie potępiając zbrodnie Stalina. Z całą mocą chcę powiedzieć, że to nie naród ukraiński mordował Polaków, Żydów, Ormian i Ukraińców, którzy byli związani z Polakami. To odnosi się do zbrodniczych formacji – podkreślił Stefaniuk.

– Dziś zbrodniczych formacji nie można wiązać z obecnym, niepodległym państwem ukraińskim – dodał poseł PSL.
SLD: zbrodnia wołyńska była ludobójstwem

Poseł SLD Tomasz Kamiński mówił w debacie, że „OUN i UPA nazywały swoje działania antypolską akcją, ale to określenie ukrywało zamiar, jakim było wymordowanie i wypędzenie Polaków z tych ziem”.

– W tej debacie publicznej bardzo często nam umyka to, czego dotyczy projekt uchwały. Mija właśnie 70. rocznica kulminacji zbrodni wołyńskiej, w wyniku której na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ponad 100 tys. Polaków zamordowanych (...) nie przez naród ukraiński, ale przez nacjonalistyczne organizacje ukraińskich oprawców – mówił.

Kamiński podkreślił, że celem uchwały nie jest potępienie narodu ukraińskiego, ale potępienie zbrodniczych organizacji, które dokonywały eksterminacji Polek i Polaków na wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej.

Przypomniał, że z rąk ukraińskich ginęły także rodziny polsko-ukraińskie i Ukraińcy, którzy pomagali polskiej ludności. – Debatując nad tą uchwałą należy się zastanowić, do jakich makabrycznych wydarzeń prowadzą wszelkiego rodzaju nacjonalizmy. Niech to również będzie dla nas ogromną przestrogą – powiedział Kamiński.

SP: termin „ludobójstwo” nie zaszkodzi relacjom z Ukrainą

Poseł Solidarnej Polski Patryk Jaki zwracając się do posłów PO podkreślił, że wbrew ich opinii określenie zbrodni popełnionej przez UPA „ludobójstwem” nie zaszkodzi ani polskim relacjom z Ukrainą, ani jej planowanemu na jesień stowarzyszeniu z UE.

– Przestańcie kłamać, że od sprawy wołyńskiej zależy wejście Ukrainy do Unii Europejskiej – mówił Jaki. Podkreślił przy tym, że posłowie SP opowiadają się nie tylko za słowem „ludobójstwo” w uchwale, ale także za ustanowieniem 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.

– 100 tysięcy obywateli zginęło tylko dlatego, że byli Polakami – mówił Jaki i przytaczał opisy bestialskich mordów popełnianych przez oddziały UPA, które mordowały nie tylko mężczyzn, ale także kobiety i dzieci.

– Ukraińskie zbrodnie pod względem ekstremalnego okrucieństwa nie mają sobie równych. Ich autorzy nie ustępują największym kanaliom i zbrodniarzom czasów drugiej wojny światowej – powiedział poseł SP. Podkreślił też, że użycie terminu „ludobójstwo” na określenie zbrodni wołyńskiej nie tylko zgodne jest z konwencją ONZ z 1948 r., ale także z przepisami polskiego kodeksu karnego.

Poseł SP apelował też m.in. do rządu o upowszechnianie wiedzy o zbrodni wołyńskiej w polskim społeczeństwie. Powołał się przy tym na ostatnie badania CBOS w tej sprawie, z których wynika, że prawie połowa Polaków nie ma podstawowej wiedzy na ten temat. CBOS podał w ubiegłym tygodniu, że aż 47 proc. badanych zadeklarowało, że nie wie ani kto był sprawcą zbrodni wołyńskiej, ani kto był jej ofiarą. 7 proc. ankietowanych podało, że rzeź wołyńska to zbrodnia dokonana na Polakach przez Niemców lub Rosjan.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

74. Wołyńskie ludobójstwo – z dr.

Wołyńskie ludobójstwo – z dr. Leonem Popkiem, historykiem z IPN, prezesem Towarzystwa Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Podolskiej w Lublinie, rozmawia Mateusz Rawicz.
http://www.bibula.com/?p=68416

Jest Pan autorem książki „Ostrówki. Wołyńskie ludobójstwo”,
która uzyskała tytuł „Książki Historycznej Roku” w konkursie
organizowanym przez IPN, TVP i Polskie Radio. Jak długo mieszkańcy
Ostrówek i Woli Ostrowieckiej mieszkali na Wołyniu?

Tradycja ustna mówi, że trafili tam z Mazowsza i mieszkali na Wołyniu
już w czasach Władysława Jagiełły. Dokumenty, które udało mi się
odnaleźć – wykazy mieszkańców i powinności względem dworu – pochodzą z
XVI wieku.

Skąd wiadomo, że byli z Mazowsza?

Mówili do końca gwarą mazurską. Mazurzyli, nie używali „rz”, „ż”,
mówili „s”, „c”. Pomimo zaborów, braku szkół zachowali czystość
językową. Nie było naleciałości języka ruskiego czy ukraińskiego.

Jak udało im się zachować przez kilkaset lat odrębność językową, religijną i etniczną?

Pozwoliły im przetrwać bardzo silne więzy religijne z Kościołem
katolickim oraz przykazania kościelne, jak np. zachowywanie postów. Z
opowiadań rodzinnych wiem, że wiara była bardzo silna, przekazywana z
pokolenia na pokolenie. W obyczajach już były pewne naleciałości, wpływy
kultury ruskiej i ukraińskiej, wierzeń przedchrześcijańskich (gusła i
zabobony). Żenili się w obrębie tych dwóch wsi. Ożenek z kimś spoza tych
miejscowości był uznawany za mezalians. Jeżeli ktoś decydował się na
ożenek czy wyjście za mąż z kimś spoza tych dwóch wsi, to ta osoba
robiła to w celach majątkowych albo przyszły małżonek był osobą o
wyjątkowej urodzie. Ożenki między sobą powodowały, że były dziesiątki
rodzin o tym samym nazwisku, trzeba było ich rozróżniać i stąd
wprowadzono przezwiska. Były przypadki, że np. w mojej rodzinie –
Szwedów był Jan syn Jana, sąsiad też był Szwed i też był synem Jana i
nie byli rodziną. Dla odróżnienia rodzin tworzono przezwiska od
ułomności, sytuacji związanych z daną osobą.

Czy przed sierpniem 1943 r. dochodziło tam do konfliktów etnicznych?

Między Polakami-Mazurami a Rusinami-Ukraińcami nie było wcześniej
konfliktów, bo nie podłoża zatargów. Wszyscy klepali tą samą biedę,
mieszkańcy Ostrówek nie byli bogatsi od mieszkańców okolicznych wsi
ukraińskich. Był głód ziemi. Ziemia ostrowiecka wcale nie była lepsza od
ziemi w Równem czy w innych miejscowościach. Różnili się tym, że Polacy
byli bardziej przedsiębiorczy. To wynikało z wyższej kultury.

Jedni i drudzy musieli emigrować za chlebem…

Na początku XX wieku wyjeżdżano za chlebem na Syberię, gdzie rząd
carski dawał za darmo bardzo duże areały ziemi za darmo. Część rodzin
wróciła, ale np. rodzina Ulewiczów mieszka tam do dziś. Wyjeżdżano do
Stanów Zjednoczonych, do Argentyny, Brazylii. Na emigrację udawały się
najbardziej zdesperowane ale i najbardziej przedsiębiorcze jednostki.
Niektórzy wracali, inni zostawali. Mój dziadek wyjechał do pracy w USA,
ale wrócił.

Ile osób mieszkało w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej w 1943 r.?

W Ostrówkach co najmniej 664 osoby, 121 rodzin. To nie znaczy, że
było tyle domów. W jednym domu czasami mieszkało 2, 3, a nawet 4
rodziny. Były to rodziny wielopokoleniowe, czasem kilka osób z tej samej
rodziny po zawarciu przez ich latorośle małżeństwa mieszkało w jednym
domu. Było to też związane z uprawą ziemi. Ziemia nie była dzielona,
dogadywano się i uprawiano ją razem. To była wielka sztuka rzadka na
Mazowszu. W Woli Ostrowieckiej mieszkało co najmniej 866 osób, 197 osób,
w sumie w obu wsiach prawie 1500 osób.

Ukraińcy próbowali wymordować Polaków rękami niemieckimi…

Na początku lipca 1943 r. dokonano napadu pod Ostrówkami na oddział
niemiecki, pod samochodem wybuchła mina i zginął dowódca. Była to
prowokacja banderowców, którzy wiedzieli, że Niemcy w takich sytuacjach
pacyfikowali całe wsie. Tak było i wtedy, niemieccy żołnierze od razu
przystąpili do pacyfikacji wsi, podpalili dwa gospodarstwa, zginęło
kilka osób, które wrzucili do ognia. Jeden mieszkaniec wsi znał język
niemiecki i wytłumaczył, że to prowokacja.

Co wydarzyło się 30 sierpnia 1943 r.?

Do końca sierpnia Wołyń był wypalony, rzezie Polaków zaczęły się
wiosną 1943 r., z chwilą przejścia oddziałów policji ukraińskiej w
służbie niemieckiej do UPA. Ich liczbę szacuję na 6 tysięcy osób. Mieli
doświadczenie w mordowaniu, wymordowali cały naród – 200 tysięcy Żydów
na Wołyniu. Zlikwidowali getto żydowskie w Mińsku. Morderstwa na Wołyniu
zaczęły się wiosną od północy, od Sarn. Do końca sierpnia na Wołyniu
pozostały tylko enklawy polskości, głownie te obronione przez samoobronę
polską, przetrwał też cały powiat lubomelski. Zdarzały się tam
przypadki mordowania działaczy społecznych czy nauczycieli, pojedyncze
rabunki, poszukiwanie broni u Polaków. Ukraińcy mieli doskonałe
rozeznanie, dobrze wiedzieli kto działał w podziemiu, kto posiadał broń.
29-30 sierpnia nastąpił atak na wszystkie wsie w powiecie lubomelskim.

Była to świetnie zorganizowana akcja…

Była to akcja na dużą skalę, podwody używane do wywożenia majątku
pochodziły z ukraińskich wsi odległych nawet o 30-40 kilometrów. Atak
był równoczesny, różnica polegała tylko na tym, że w niektórych wsiach
przeprowadzono atak 29, w innych z 29 na 30, a na Ostrówki i Wolę
rankiem 30 sierpnia. Ostrówki i Wolę otoczono oddzielnymi kordonami
wojska rankiem 30 sierpnia. Siły banderowskie liczyły około 2500 osób.
Oprócz tych sił do wsi weszły grupy, do każdego domu po 3-5 osób,
uzbrojonych także w broń palną, które wezwały gospodarzy na zebranie do
szkoły. W Ostrówkach kobiety i dzieci zostały zabrane do kościoła. Mieli
być spaleni w kościele, ale wywiązała się walka Ukraińców z Niemcami,
Niemcy ze względu na dużą przewagę Ukraińców odstąpili, banderowcy
zdecydowali, że zabiją Polaków gdzie indziej. Wypędzili ludzi
zamkniętych w kościele i pędzili przez cztery kilometry pod ukraińską
wieś Sokół, część mordowano podczas drogi, część zamordowano przy pomocy
broni palnej pod wsią Sokół.

Prośby o ratowanie życia nie pomogły?

Prośby o darowanie życia dzieciom nie pomogły. Wszyscy zostali zamordowani, nawet malutkie dzieci i kobiety w ciąży.

Ukraińcy zabijali głównie przy użyciu tępych narzędzi…

Mężczyzn w Ostrówkach mordowano w dwóch gospodarstwach, w  tzw.
okólniku u Trusiuka, albo u Suszka za stodołą, prowadzono po dziesięciu
do przygotowanych dołów i zabijano przy pomocy tępych narzędzi. U
Trusiuka strzelano, a dobijano siekierami czy młotami. Natomiast u
Suszka zabijano tylko przy pomocy tępych narzędzi. W 1992 r.
odnaleźliśmy dół u Trusiuka, z którego ekshumowaliśmy 80 osób i jedną
osobę znaleźliśmy w studni, był to ponad dziewięćdziesięcioletni
Władysław Kuwałek. Scenariusz w Woli Ostrowieckiej jest podobny, kobiety
i dzieci zostały zamknięte w szkole, mężczyźni zgromadzeni na placu
szkolnym i stamtąd odprowadzani po dziesięć osób do gospodarstwa
Strażyca i mordowani siekierami, młotami, maczugami. W dole w tym
gospodarstwie ekshumowaliśmy 243 osoby, żadna z tych osób nie została
zabita z broni palnej.

Ofiary nie próbowały uciekać?

Próbowały, ale zostały zabijane, część osób, około dwudziestu,
uciekła na miejscowy cmentarz, chciała zginąć na poświęconej ziemi.
Wszyscy zginęli, nigdy nie zostali pochowani. W tamtym roku znalazłem
dużą kość przedramienia. Były próby pochowania przez Polaków, którzy
ocaleli, ale uniemożliwił to silny ostrzał UPA. Kilku Polaków zginęło
też z rąk banderowców wracając po mienie.

Cały czas odnajdywane są kolejne miejsca pochówku ofiar…

W 2011 r. udało się odnaleźć kolejne zbiorowe mogiły. Namierzyliśmy
miejsce ich spoczynku korzystając z wykrywacza, który odnalazł łuski.

Kto pochował te osoby?

Było lato, ciała szybko się rozkładały, banderowcy kazali mieszkańcom
wsi Sokół zakopać trupy Polaków, żeby nie doszło do epidemii.

Upamiętnianie Polaków z Ostrówek zaczęło się w 1990 r.

Była to pierwsza wizyta od 1943 r. Byli wśród nas ludzie, którzy się
tam urodzili i wychowywali. Ukraińcy wskazali nam miejsca pochówku
ofiar, leżało tam krowie łajno. Postanowiliśmy, że trzeba godnie uczcić
pamięć ofiar i zabraliśmy się do pracy. Cmentarz był zdewastowany, przy
pomocy byłych mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej i tamtejszych
Ukraińców uporządkowaliśmy go.

Ukraińcy chętnie pomagali?

Gościli nas i pomagali w pracach. Zostały przełamane pierwsze lody,
ludzie żyli w niepewności i niechęci, uważali, że wszyscy Ukraińcy byli w
to zamieszani. Zaczęły się wspólne spotkania i rozmowy. Okazało się, że
nie wszyscy Ukraińcy pomagali mordować Polaków, kilka polskich rodzin
zostało uratowanych przez Ukraińców z narażeniem życia.

W Ostrówkach powstał pomnik ofiar, ale nie doszło do odsłonięcia…

Ukraińskie władze nie chciały, żeby było słowo pomordowani, żeby było
cokolwiek o sprawcach. Nie zgodzili się też na umieszczenie nazwisk
pomordowanych. Pomnik miał się składać w centralnej części z Krzyża z
napisem i godłem Polski. Godło zostało w zeszłym roku wyrwane i
skradzione przez nieznanych sprawców. Znajdują się tam dwie mogiły,
jedna ze szczątkami zamordowanych w 1992 r., druga ze szczątkami
ekshumowanych w 2011 r. Na tych mogiłach wokół krzyża, z jednej i z
drugiej strony miało być dwanaście tablic z nazwiskami tysiąca
pięćdziesięciu osób pomordowanych. Radzie Ochrony Pamięci i rodzinom
udało się wywalczyć kompromisowy napis „W hołdzie Polakom, którzy
tragicznie zginęli 30 sierpnia 1943 r. mieszkańcom Ostrówek i Woli
Ostrowieckiej”. Określenie „tragicznie zginęli” ma mniejszy wydźwięk,
ale tylko tyle udało nam się wywalczyć.

Tygodnik Nasza Polska nr 19 (914) 7 V 2013 r.



Komorowski i Kunert dzielą rodziny pomordowanych przez UPA   2013-07-10
 

Z
informacji, które napływają wynika, że ogromna część organizacji
kresowych nie dostała zaproszeń na oficjalne uroczystości, zaplanowane
na jutro i połączone z odsłonięciem pomnika. Oczywiście ja też nie
dostałem, jak i wiele innych osób, które od lat walczą o prawdę o
ludobójstwie.

Zaskoczeniem jest postawa ks. kard. Kazimierza
Nycza, który - jak twierdzi "Rzeczpospolita" - będzie na uroczystościach
oficjalnych, a nie na społecznych. Jeżeli rzeczywiście tak zadecydował,
to pokazał, że rodziny pomordowanych Polaków są "dziećmi gorszego
Boga".

Moja wypowiedź w tej sprawie dla "Rzepy".

Według
ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego rozdzielenie obchodów to porażka: –
Od liderów środowiska kresowian wiem, że na obchody oficjalnie nie
zaproszono rodzin ofiar. Rozbicie obchodów to wina prezydenta i skutek
fałszywej polityki, której elementem od lat jest zamiatanie pod dywan
słowa „ludobójstwo".

Całość:

http://www.rp.pl/artykul/153227,1027986-Podzialy-przed-rocznica-rzezi.html

O inicjatywach oddolnych w "Dzienniku Polskim"

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1280791-upamietnienie-zbrodni-wolynskiej-w-sejmie-i-w-calym-kraju.html

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8168

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

75. Kolejne upamiętnienia ofiar

Kolejne upamiętnienia ofiar banderowskiego ludobójstwa    2013-07-10
 

Czy
zabiją jutro dzwony w Warszawie iKrakowie? Tego nie wiadomo do dziś, bo
obaj kardynałowie nie odpowiedzieli na prośby rodzin pomordowanych
Kresowian. Dobrze więc, że są inni odważni. Pisałem już mądrej decyzji
biskupa polowego Józefa Guzdka. dzis o decyzji biskupa płockiego.

Bp Libera prosi o upamiętnienie Rzezi Wołyńskiej  

W
świątyniach diecezji płockiej 11 lipca o godzinie 12.00, w 70. rocznicę
ludobójstwa na Wołyniu, zabiją dzwony. Z taką prośbą zwrócił się do
duchowieństwa biskup płocki Piotr Libera.

Bp
Libera przypomina, że 11 lipca obchodzona będzie 70. rocznica
ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia. Wśród
nich było 160 księży katolickich, 22 siostry zakonne i 16 zakonników.

„Niech
będą zewnętrznym wyrazem pamięci, modlitwy, zadumy i hołdu zamordowanym
na Wołyniu naszym braciom i siostrom” – podkreśla biskup płocki.

KAI eg / Płock

------------------------------------------------

11 lipca - syreny w Przemyslu

-------------------------------------------------

 

Uchwała   nr  XXXIII/278/13

Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich z dnia  27 czerwca 2013r.

http://www.oborniki-slaskie.pl/zpr/lipiec_2013/APEL/APEL.php

w
sprawie zajęcia stanowiska Rady Miejskiej w obornikach Śląskich, w
sprawie uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez Organizację
Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię, w latach 1939 –
1947, na obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej, zamieszkujących tereny
województwa wołyńskiego i Małopolski Wschodniej.

 Na
podstawie art. 18 ust 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie
gminnym   (t. j. Dz. U. z 2013r., poz. 594)  Rada Miejska w Obornikach
Śląskich zwraca  się 

z następującym apelem do  Mieszkańców Gminy Oborniki Śląskie.
§ 1

W
latach 1939 – 1947 na terenie województwa wołyńskiego i Małopolski
Wschodniej z inicjatywy i za sprawą nacjonalistów ukraińskich
dopuszczono się masowych mordów na obywatelach Rzeczypospolitej
Polskiej.

W dniu 11 lipca mija 70 rocznica „Krwawej Niedzieli” dając początek Rzezi Wołyńskiej.

Rada
Miejska w Obornikach Śląskich, dając należne świadectwo pamięci, oddaje
hołd ponad 100 tysiącom Polaków i obywatelom polskim innych narodowości
pomordowanym, okaleczonym i poddanym cierpieniom przez nacjonalistów z
Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Powstańczą Armię i
innych ukraińskich formacji zbrojnych.

           
Uważamy za niedopuszczalne wszelkie próby relatywizowania historii czy
rehabilitowaniu ludobójców z OUN i UPA. Uważamy, że dla teraźniejszości
niezbędne jest ujawnienie, opisanie i naznaczenie tego strasznego zła
szczególnie tam gdzie to się dokonało.

           
Uznajemy za konieczne uczczenie pamięci oddziałów polskiej samoobrony,
która stanęła do nierównej walki z siłami ukraińskich nacjonalistów i
których działania uchroniły przed pomordowaniem większej liczby ludzi.

           
Pamiętając o ofiarach ludobójstwa dziękujemy wszystkim Ukraińcom,
którzy z narażeniem życia własnego i swoich bliskich w akcie współczucia
i humanitaryzmu ratowali swoich polskich sąsiadów.

           
Wyrażamy przekonanie, że jedynie działania oparte na prawdzie i
uczciwości stanowią fundament prawdziwego porozumienia między narodami.
Te wartości powinny tworzyć dziś podstawę stosunków i trwałej przyjaźni
pomiędzy Rzeczypospolitą Polską a Republiką Ukrainy.          
§ 2

Stanowisko przekazuje się do wiadomości publicznej.

§3

Uchwała wchodzi w życiem z dniem podjęcia i podlega ogłoszeniu w sposób zwyczajowo przyjęty.

                                                                                  Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej

w Obornikach Śląskich

Henryk Cymerman

 ------------------------------------------

9.07, wtorek, 18.00Kryptonim Pożoga (dok. 1998, 58’), reż. Wincenty Ronisz 
Historia
Wołynia w latach II wojny światowej autorstwa wybitnego dokumentalisty,
twórcy filmów o dziejach polskiej wojskowości i losach Polaków w XX
wieku. Film rozpoczyna panorama dziejów Wołynia do 1939 roku i
charakterystyka pierwszych lat okupacji. W dramatycznych relacjach
świadków powracają obrazy zagłady polskich wsi i miasteczek na Wołyniu w
lipcu i sierpniu 1943 roku oraz zbrodni dokonywanych przez ukraińskich
nacjonalistów. Film przedstawia także dzieje polskiej samoobrony na
Wołyniu, formowanie oddziałów 27 Wołyńskiej Dywizji AK i toczone przez
nią walki.
----------
10.07, środa, 18.00Poeta nieznany (dok., 2004, 57’), reż. Wincenty Ronisz
Pełen
poetyckich kadrów z Wołynia film dokumentalny o żołnierzu i poecie
Zygmuncie Rumlu, spadkobiercy tradycji poetyckiej Malczewskiego,
Goszczyńskiego i Słowackiego. Rumel, uczestnik kampanii wrześniowej i
dowódca VIII Okręgu Batalionów Chłopskich – Wołyń, rzecznik porozumienia
z Ukraińcami, został okrutnie zamordowany w nocy z 10 na 11 lipca 1943
roku, gdy jako parlamentariusz udał się do kwatery lokalnego dowództwa
SB OUN na Wołyniu by rozmawiać o powstrzymaniu rzezi i napadów na
polskie osady. Film pokazujemy w 70. rocznicę jego śmierci.
----------
12.07, piątek, 18.00Było sobie miasteczko (dok., 2009, 50’), reż. Tadeusz Arciuch i Maciej Wojciechowski
Film
o zagładzie Kisielina na Wołyniu. W lipcu i sierpniu 1943 roku Ukraińcy
zamordowali ponad 600 mieszkańców tej parafii. Historię miasteczka i
okolicznych wsi, losy mieszkańców oraz okoliczności zagłady
udokumentował Włodzimierz Sławosz Dębski w książce "Było sobie
miasteczko. Opowieść wołyńska". W filmie, do którego muzykę skomponował
jego syn Krzesimir Dębski, o Kisielinie opowiadają członkowie rodziny
Dębskich oraz Ukraińcy, jego obecni mieszkańcy. Po projekcji spotkanie z
twórcami filmu Tadeuszem Arciuchem, Krzesimirem Dębskim. i Maciejem
Wojciechowskim. 
----------
13.07, sobota, 16.00Sindrom pamjati (Syndrom pamięci), (dok. 2009, 2 x 51’), reż. Sergij Iuszin
Zrealizowany
z rozmachem dokument, do którego zdjęcia i materiały kręcono na
Ukrainie i w Polsce, w czterech 50 minutowych odcinkach konfrontuje
opinie i głosy ukraińskich i polskich historyków, publicystów, polityków
oraz bezpośrednich świadków wydarzeń. W Domu Spotkań z Historią
pokażemy dwie części tego filmu – pierwszą "Raj na krwi" i czwartą "Rzeź
wołyńska" – które odnoszą się zarówno do trudnych polsko-ukraińskich
relacji, zbrodni z 1943 roku, jak też ukraińskiej oraz polskiej pamięci o
tych wydarzeniach.
----------
17.07, środa, godz. 12.00 i 18.00Pamięć ofiar, pamięć sprawców. W 70 rocznicę krwawej niedzieli na Wołyniu
10
lipca 1943 roku, w niedzielę, formacje Organizacji Ukraińskich
Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, przy wsparciu ludności
cywilnej zaatakowały Polaków zamieszkałych w około 100 miejscowościach i
osadach na Wołyniu. W niektórych mordowano mieszkańców zgromadzonych na
mszach w kościołach. O historii i życiu codziennym spalonych wsi,
ocalałych mieszkańcach, sprawiedliwych Ukraińcach, problemach z
upamiętnieniem dokonanych zbrodni oraz odmiennej pamięci ofiar i
sprawców mówić będzie Tomasz Kuba Kozłowski podczas 74 spotkania z cyklu
„Opowieści z Kresów”. 


Dom Spotkań z Historią, Warszawa, ul. Karowa 20, www.dsh.waw,pl

 
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8170

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

76. arch. IPN/- Nierozliczone

zdjecie

arch. IPN/-

Nierozliczone zło powróci


Nacjonaliści ukraińscy chcieli mieć
niepodległą Ukrainę „czystą jak szklanka wody”, czyli taką, w której nie
będzie żadnej innej narodowości oprócz Ukraińców. Polaków mieszkających
obok nich od wieków byli gotowi usunąć bez litości i bez wyjątku.
Okazją do pozbycia się polskich sąsiadów stała się druga wojna światowa.

Już we wrześniu 1939 roku nacjonaliści i komuniści ukraińscy
mordowali żołnierzy polskich wracających z frontu oraz uciekinierów z
Polski centralnej chroniących się na ziemiach kresowych.

Kolejna fala zbrodni rozpoczęła się po wybuchu wojny
niemiecko-sowieckiej. Niemcy tolerowali antypolskie wystąpienia
Ukraińców, które od początku 1943 roku stały się masowe. Rzezie objęły
najpierw wschodnie powiaty Wołynia, a w kolejnych miesiącach przesuwały
się do centrum i dalej na zachód. W lipcu i sierpniu osiągnęły swoje
apogeum, którego symbolem jest Krwawa Niedziela 11 lipca, kiedy to
zostało zaatakowanych około stu miejscowości, w których żyli Polacy. W
tym dniu napadano nawet w czasie Mszy św. w kościołach.

W końcu 1943 roku na Wołyniu właściwie nie było już Polaków. W
najokrutniejszy sposób wymordowano co najmniej 60 tysięcy ofiar, a ci,
którym udało się przeżyć, musieli uciekać. Ukraińcy ponadto stosowali
„taktykę spalonej ziemi”. Obrabowane gospodarstwa polskie po
wymordowaniu mieszkańców były palone i unicestwiane.

Wycinano nawet drzewa wokół domostw, a teren zaorywano, by w
przyszłości nie można było dokonać identyfikacji domów, studni z
zamordowanymi i masowych grobów. Niszczono też budynki publiczne,
szkoły, kościoły, kaplice.

W ten sposób przepadło na zawsze wiele budowli zabytkowych, w tym
stare polskie dwory. W tym czasie rzezie przeniosły się do Małopolski
Wschodniej, gdzie w 1944 roku pochłonęły co najmniej 70 tysięcy ofiar w
trzech województwach: lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim. Mordy
trwały aż do ekspatriacji w 1946 roku, a zdarzały się jeszcze i w roku
następnym.

Wielokrotnie podróżowałam po Kresach wraz z rodziną, moimi dziećmi.
Szukając polskich śladów, pytałam o drogę Ukraińców. Wskazywali ścieżki
do zapomnianych miejsc, śladów po polskim dworze, kościele, cmentarzu,
mogile. Niekiedy odrywali się od swych zajęć, nadkładali drogi. Nigdy z
ich strony nie doznałam najmniejszej nawet niechęci, wręcz okazywali
sympatię, gościnność. Wtedy wracały przeczytane wspomnienia,
przypominały się fotografie i losy moich rodaków tak okrutnie
wymordowanych, kobiet, dzieci… I pytanie: jak to było możliwe?

Wcześniej przecież wielu z nich żyło w zgodzie. A teraz pozostały –
niepogrzebane w poświęconej ziemi – ich kości oraz nieme ślady cierpień:
krzyż w szczerym polu w miejscu, gdzie kiedyś od pokoleń była gwarna
wioska, osada. Ile jest takich miejsc? Tych samotnych krzyży…

Nie potrafimy do końca zrozumieć ludobójstwa dokonanego przez
nacjonalistów ukraińskich. Nie potrafimy odpowiedzieć dlaczego. Biskup
łucki Marcjan Trofimiak mówił, że nie ma odpowiedzi, „bo to jest
mysterium iniquitatis – tajemnica zła, zła, które nie poddaje się
żadnemu racjonalnemu wytłumaczeniu, zła, które wykracza poza wszelkie
ludzkie pojęcia. Z tą tajemnicą zmierzyć się może jedynie tajemnica
przeogromnej Bożej miłości, która zaprowadziła Jego jedynego Syna na
szczyt Golgoty”.

I wskazywał na pociechę płynącą z Księgi Mądrości: „Dusze
sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka (…). Choć nawet w
ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest
nieśmiertelności. (…) Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi
siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną
ofiarę” (Mdr 3, 1.4.5b-6).

Ofiarom ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego jesteśmy winni naszą
pamięć i modlitwę. W imię prawdy zbrodnia na niewinnych i bezbronnych
ofiarach musi zostać potępiona, bo nie ma dla niej żadnego
usprawiedliwienia. Pojednanie oparte na kłamstwie nie ma znaczenia, a
nierozliczone zło może się powtórzyć w przyszłości.

Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa

http://www.naszdziennik.pl/mysl/47716,nierozliczone-zlo-powroci.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

77. arch. IPN/- Pierwsze

zdjecie

arch. IPN/-

Pierwsze strzały


Relacja Adaminy Czaban, byłej mieszkanki miasteczka Poryck w powiecie Włodzimierz Wołyński, woj. wołyńskie (w zbiorach Ewy Siemaszko)

(…) Otwieram [książkę „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów
ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”] i z bijącym sercem
szukam moją mieścinę Poryck. Czytam, a tam jestem ja, jako 13-letnia
dziewczynka Adamina, że wchodzę do kościoła i mówię, żeby wszyscy
uciekali, bo będą Ukraińcy napadać na kościół. To była prawda, ale ja
wtedy podeszłam do swojej cioci Józefy Humiczewskiej i jej mówię: niech
ciocia idzie ze mną do domu (mieszkaliśmy razem), bo pełno Ukraińców
jest przed kościołem i mówią, że będą napadać.

A ciocia mówi: zaraz wyjdziemy, tylko skończą suplikacje śpiewane. Na
pewno obok wszyscy słyszeli, jak mówiłam. Po suplikacjach wychodzimy z
ciocią z kościoła tylnymi drzwiami od zakrystii. W drzwiach stał nasz
mały kuzyn, który służył do Mszy św., rozpalał kadzidło, i wtedy padły
pierwsze strzały. My z ciocią wróciłyśmy do kościoła i cały czas leżałam
razem z ludźmi na posadzce w bocznym ołtarzu, były wgłębienia, jak
leżałam, położyła się koło mnie daleka ciocia, była ranna – tak mówiła, i
nie wiem, czy zmarła od ran, czy druga kula, czy granat ją zabił. Do
dzisiaj nie wiem, jak ta ciocia się nazywała, bo Poryck był rodzinnym
miasteczkiem mojej mamy – co drugi dom, to jakaś rodzinka.

Widziałam, jak bandyci nosili słomę pod ołtarz i nałożyli granaty,
bomby, i podpalili. Wtedy granaty zaczęły się rozrywać, wtedy zaczęliśmy
się dusić i zaczęły się włosy palić. Wtedy mężczyźni, którzy jeszcze
żyli, wyrwali wieko z podziemia, gdzie były groby, i zaczęliśmy tam
wskakiwać. Nie wiem, jak długo siedzieliśmy cicho. Bandyci myśleli, że
wszystkich pozabijali i odjechali zabijać po domach. Wtedy przybiegli
matki, dzieci szukać swoich bliskich i krzyczeli, żeby kto żywy uciekał,
bo banda może wrócić. Widziałam, jak bandyci stali w drzwiach od
ołtarza i rzucali granatami, i strzelali, nie widziałam, żeby chodzili
po kościele. (…)

Adamina Czaban

http://www.naszdziennik.pl/mysl/47717,pierwsze-strzaly.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

78. arch/- Męczennicy

zdjecie

arch/-

Męczennicy wołynia


Wśród tysięcy Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów znaczącą grupę stanowią osoby duchowne i zakonne.

Powstały w Instytucie Pamięci Narodowej zespół badaczy aktualnie
stara się sporządzić listę osób duchownych różnych wyznań, którzy
zginęli w latach 1939-1947 z rąk pobratymców. Na obecnym etapie badań
szacuje się, że z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło przynajmniej 180
osób duchownych i zakonnych obrządku łacińskiego i
bizantyjsko-słowiańskiego.

Należy postawić kluczowe pytanie: dlaczego ukraińscy nacjonaliści mordowali osoby duchowne i zakonne?

Polak nie miał prawa żyć

Na Kresach Wschodnich Kościół katolicki obrządku łacińskiego był
utożsamiany z polskością. Katolik łacinnik to Polak, grekokatolik to
Rusin (Ukrainiec), wyznawca prawosławia to Rosjanin.

Dla ukraińskich nacjonalistów nieważne było, czy ktoś jest osobą
duchowną, zakonną, starcem, osobą dorosłą czy też niemowlęciem: jeśli
był Polakiem, nie miał prawa żyć na „ukraińskiej ziemi”. Osoby duchowne i
zakonne, podobnie jak nauczyciele, kolejarze, lekarze, leśnicy,
pracownicy administracji państwowej, byli tą warstwą społeczną, którą
według nacjonalistów ukraińskich utożsamiano z „uciskiem Ukraińców”, i
wszyscy oni mieli ponieść zapłatę za „krzywdy wyrządzone narodowi
ukraińskiemu”.

Kościół katolicki i jego duchowni byli kojarzeni jako symbol
zachodniej kultury, nauki, sztuki. Przeciwstawiano Zachodowi i jego
osiągnięciom myśl Wschodu… Dlatego też niszczono zabytkowe kościoły i
klasztory, sanktuaria, pomniki kultury. Duchowni byli mordowani, gdyż
byli przedstawicielami kultury zachodniej. W wielokulturowym
społeczeństwie Kresów duchowni byli niekwestionowanymi autorytetami
moralnymi, społecznymi i politycznymi.

A wprowadzany przez Ukraińców nowy ład (zobacz „dekalog ukraińskiego
nacjonalisty”) takich autorytetów nie mógł tolerować. Ponadto w wielu
miejscowościach, przetrzebionych sowieckimi zesłaniami do łagrów i do
Kazachstanu, niemieckimi wywózkami do obozów i na przymusowe roboty do
Niemiec, a także zbrodniczą działalnością UPA, duchowni byli często
jedynymi mężczyznami zdolnymi organizować samoobronę, leczyć chorych, w
przypadku braku nauczycieli prowadzić zajęcia na wzór szkolnych.
Organizowali pomoc materialną, wspierali duchowo i moralnie. I dlatego
byli „zagrożeniem” dla Ukraińców prowadzących czystkę etniczną.

W działaniach Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i przywódców
Ukraińskiej Powstańczej Armii widoczna jest wyraźna tendencja do
niszczenia nie tylko tego, co polskie i „nieukraińskie”, ale również
tego, co katolickie, co chrześcijańskie i Boże.

Nacjonaliści ukraińscy kierowali się nienawiścią do Bożych przykazań,
dogmatów, nauki Kościoła katolickiego, sprawiedliwości społecznej,
poszanowania poglądów drugiego człowieka. Trudno znaleźć odpowiedź na
pytanie, co było źródłem tak wielkiej nieprawości i szału mordowania.
Jaki ciężar kryje w sobie „misterium iniquitatis” (tajemnica
nieprawości), która dokonała się na Wołyniu i Kresach Wschodnich, co
było jej źródłem?

Ginęli świadkowie Jezusa Chrystusa

Większość osób duchownych i zakonnych, które poniosły śmierć z rąk
ukraińskich nacjonalistów, zginęła nie tylko dlatego, że byli Polakami.
Ginęli, gdyż byli świadkami Jezusa Chrystusa, sprzeciwiali się łamaniu
Bożych przykazań, opowiadali się za sprawiedliwością społeczną. Bronili
niewinnych, pokrzywdzonych, cierpiących i chorych.

Zostali wyniesieni na ołtarze męczennicy z czasów rewolucji
francuskiej, wojny domowej w Hiszpanii, ofiary niemieckich obozów
koncentracyjnych oraz reżimu komunistycznego. Wszyscy oni, jak polscy
duchowni z Wołynia i Małopolski Wschodniej, byli świadkami miłości,
wiary, sprawiedliwości społecznej.

W czerwcu 1943 roku neounita o. Kasjan Czechowicz z klasztoru
Kapucynów w Lubieszowie na wieść o planowanych napadach na polskie
miejscowości udał się do siedziby UPA w Kowlu z prośbą, by ich
zaniechano. Gdy został zapytany, jak śmie zwracać uwagę dowódcom UPA,
zaczął recytować po ukraińsku przykazania Boże. Przerwano mu, gdy
doszedł do „nie zabijaj”. Uwięziono go i przekazano Niemcom, a gdy oni
„nie znaleźli w nim winy” i polecili uwolnić, został przez Ukraińców po
torturach wrzucony z mostu do rzeki Styr.

Gdy radzono mu, by nie udawał się do Kowla, oświadczył, że „się
ofiarował Bogu na męczeństwo, więc nie lęka się śmierci”. Jego zakonny
współbrat br. Sylwester Hładzio przed oprawcami schronił się w świątyni
klasztornej. Przymuszany do przejścia na prawosławie za cenę uratowania
życia zdecydowanie odmówił. Roztrzaskano mu głowę na ołtarzu, którego
się kurczowo trzymał.

Ksiądz Stanisław Dobrzański został zamordowany 30 sierpnia 1943 roku
podczas napadu na Ostrówki. Mimo polecenia władz kościelnych, by opuścił
zagrożony teren, zdecydował się „trwać na posterunku do ostatniej
chwili” – jak zapisał w liście do dziekana ks. Stefana Jastrzębskiego.
Ukrył się w stercie słomy, gdzie został odnaleziony przez Ukraińców i
zamordowany. Wraz z nim zginęło 1038 parafian. W tym samym dniu zginął
chrystusowiec br. Józef Harmata pochodzący z Woli Ostrowieckiej.

W styczniu 1944 roku, mimo propozycji żołnierzy węgierskich, by
uchodzili z życiem, w klasztorze w Wiśniczu pozostali o. Kamil Gleczman i
br. Cyprian Lasoń. Pozostali, by uchodźcy z okolicy (około 600 osób)
nie byli pozbawieni opieki duszpasterskiej. Zginęli z rąk ukraińskich
nacjonalistów 7 lutego 1944 roku w podziemiach klasztoru.

Proboszcz parafii Świrz ks. Stanisław Kwiatkowski, mimo wydanego na
niego przez UPA wyroku śmierci, mimo ostrzeżeń, by się ukrył lub
wyjechał do Lwowa, zdecydował się pozostać w parafii, zasłaniając się
obowiązkami duszpasterskimi. 14 lutego 1944 roku został uprowadzony do
komendy ukraińskiej w Ładańcach, gdzie przez dwa tygodnie był
torturowany. Jak relacjonowali naoczni świadkowie, został odarty żywcem
ze skóry. Zmuszano go także do porzucenia stanu duchownego i ocalenia
przez to życia.

Oblat Maryi Niepokalanej o. Ludwik Wrodarczyk – administrator parafii
Okopy – został porwany w nocy z 6 na 7 grudnia 1943 roku z kościoła, w
którym się schronił, wleczony około 7 km za saniami do Karpiłówki i tam
bestialsko zamordowany. Znany był jako zielarz i medyk oraz działacz
charytatywny. Bezinteresownie leczył wszystkich bez względu na
przynależność religijną czy narodową. Mówiono o nim, że kochał Ukraińców
i ich kulturę. Za opiekę nad Żydami został odznaczony pośmiertnie
medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Istnieje kilka
potwierdzonych źródłowo wersji jego śmierci. Najbardziej prawdopodobna
wydaje się ta, według której po licznych torturach został półżywy
wyrzucony nagi na śnieg, a z rozrąbanej piersi jeden z oprawców wyrwał
mu serce. Świadkowie tortur i śmierci po latach wspominali, że w
ostatnich godzinach życia modlił się za swoich oprawców i im przebaczał.

Kilku kapłanów spłonęło żywcem w świątyniach, gdyż nie chcieli
pozostawić kościoła i Sanctissimum bez opieki, kilku innych poniosło
śmierć w czasie Mszy Świętej lub prowadząc kondukt pogrzebowy. Często
świadkowie podkreślali, iż kapłani powtarzali, że pragną ze swymi
wiernymi pozostać „do końca”.

Beatyfikacje

Najbardziej zaawansowany jest proces beatyfikacyjny o. Ludwika
Wrodarczyka, oblata, który poniósł męczeńską śmierć z rąk ukraińskich
nacjonalistów w 1943 roku. Przez ostatnie 20 lat dokumentację do procesu
zbierali oblaci. W kwietniu br. Konferencja Episkopatu Ukrainy wyraziła
zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego zakonnika. Ksiądz
arcybiskup Mieczysław Mokrzycki zapewnia, że sprawę innych formalnych
procesów beatyfikacyjnych ofiar rzezi wołyńskiej Kościół na Ukrainie
będzie starał się podjąć w najbliższych latach.

Czas męczenników nie minął. Kapłani Kresów, Małopolski Wschodniej,
Polesia i Chełmszczyzny, którzy zostali okrutnie zamordowani, mogą być –
taką nadzieją. Kresowiacy – mogą być patronami pojednania,
przebaczenia, zgody. Przypominać będą nie tylko tragiczne losy Polaków
katolików na Kresach, ale będą także świadczyć o historii Kościoła
katolickiego na tamtych terenach.

Ks. prof. Józef Marecki

http://www.naszdziennik.pl/mysl/47677,meczennicy-wolynia.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

79. PO rozmywa prawdę

PO rozmywa prawdę historyczną

Dzisiaj odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, podczas której posłowie poparli poprawkę do projektu uchwały o zbrodni wołyńskiej, która określa to wydarzenie jako „ludobójstwo”.

Ale należy podkreślić, że w dalszym ciągu posłowie Platformy Obywatelskiej nie chcą ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej i Męczeństwa Kresowian.

Obawiam się, że na tym polu Platforma nie ustąpi, i podkreślam, że podczas jutrzejszego głosowania na posiedzeniu plenarnym Sejmu Prawo i Sprawiedliwość będzie dalej domagać się godnego upamiętnienia Polaków pomordowanych na Wołyniu w 1943 roku.

Nie wyobrażamy sobie, żeby ta uchwała miała nie zawierać tego ważnego sformułowania, które by oznaczało trwałe upamiętnienie ofiar UPA na Kresach. Okolicznościowa uchwała to jest o wiele za mało wobec ponad 100 tys. pomordowanych w bestialski sposób Polaków.

Muszę wyraźnie podkreślić, że zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć względów, jakimi kieruje się PO, odrzucając możliwość ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian.

Podczas wczorajszej debaty przypomniałem posłom, że przecież obchodzimy i istnieje w świadomości Polaków 1 września, jako dzień pamięci ofiar inwazji niemieckiej na Polskę, oraz 17 września, jako dzień pamięci ofiar Armii Czerwonej. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by przyjąć stosowną uchwałę upamiętniającą ofiary Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Chcielibyśmy jednocześnie nadać szerszy i formalny wymiar zarówno obchodom kolejnych rocznic zbrodni na Wołaniu, jak i obchodom 1 i 17 września.

Niestety, dzisiaj podczas obrad komisji usłyszeliśmy, że Platforma chciałaby to wszystko rozmyć i zakamuflować, ewentualnie ustalając 17 września Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.

Ale zauważmy, jakie byłyby tego konsekwencje: 17 września nie kojarzy się w żaden sposób ze zbrodnią wołyńską czy z innymi zbrodniami dokonanymi przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach, a co więcej – rozmyte zostaje znaczenie tego dnia jako dnia inwazji sowieckiej na Polskę. Nazwanie 17 września Dniem Pamięci Kresowian rozmywa historyczną prawdę.

Zauważmy, że Platforma poszukuje takich rozwiązań, które nie tyle upamiętnią poległych Polaków, którzy oddali życie za niepodległą Polskę, którzy ginęli prześladowani, ile dbają o to, aby nie urazić Niemców, Rosjan czy Ukraińców.

not. MM

Piotr Babinetz, poseł PiS, członek sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/47742,po-rozmywa-prawde-historycz...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

80. krew pomordowanych na głowy zaprzańców...

Prezydent o rzezi wołyńskiej:

Zbrodnia o znamionach ludobójstwa

Prezydent o rzezi wołyńskiej:<br />
Zbrodnia o znamionach ludobójstwa

Zbrodnią o znamionach ludobójstwa, jednym z najbardziej
bolesnych doświadczeń Polaków podczas II wojny światowej, nazwał...
czytaj dalej »


Jestem wzruszony mogąc spotkać się tutaj dzisiaj z Państwem na wspólnej
modlitwie za dusze ofiar zbrodni wołyńskiej, która była zbrodnią o
znamionach ludobójstwa - powiedział prezydent Komorowski na Skwerze
Wołyńskim na warszawskim Żoliborzu, podczas odsłonięcia Pomnika Ofiar
Zbrodni Wołyńskiej. 

Jestem wdzięczny, że razem mogliśmy modlić się po chrześcijańsku mówiąc i
przypominając światu, ale także samym sobie modląc się słowami "I
odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Jest co
odpuszczać. Jest o co prosić dobrego pana Boga, aby darował ludziom
zbrodnie. Bo ta zbrodnia była jedną z najbardziej bolesnych doświadczeń
Polaków w czasie II wojny światowej - dodał Komorowski.

"Straszny czas"

Prezydent podkreślił, że "był to straszny czas, był to rejon szczególnie podatny na zbrodnie wzajemne".

-
Dlatego czcząc dzisiaj polskie ofiary pamiętajmy także i o zagładzie
Żydów na tych terenach, pamiętajmy także o śmierciach Ukraińców i o
śmierciach wszystkich innych mieszkańców tych dawnych
południowo-wschodnich terenów kresowych Rzeczpospolitej - powiedział
Komorowski. 

Zaznaczył, że czwartkowe uroczystości odbywają się dokładnie w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej.

- Spotykamy się, aby współczującą pamięcią objąć wszystkie ofiary tamtego strasznego czasu - powiedział

Prezydent
podkreślił, że wierzy, iż dzięki wspólnemu wysiłkowi Polski i Ukrainy
możliwe stanie się "godne upamiętnienie ofiar w miejscu ich cierpienia i
śmierci".

- Chcemy zrealizować prawo do ich chrześcijańskiego pochówku - powiedział Komorowski.

Dodał, że te działania trzeba podjąć dla wspólnej, polsko-ukraińskiej przyszłości.

"Oddajemy hołd wszystkim"

Jak
mówił prezydent, tylko bowiem oparta na prawdzie, rzetelna wiedza, może
być szansą na to, by stała się fundamentem polsko-ukraińskiego
pojednania.

Dzisiaj pochylamy głowy przed tablicami z nazwami miejscowości, których
mieszkańcy zginęli z rąk ukraińskich nacjonalistów już 70 lat temu.
Oddajemy hołd wszystkim: kobietom, dzieciom, starcom, łączymy się z ich
rodzinami, które przez długi czas w zapomnieniu opłakiwały stratę
najbliższych - powiedział Komorowski.

Prezydent podkreślił zasługi Rodzin Kresowych, które konsekwentne upominały się o pamięć i prawdę o śmierci najbliższych. 

-
Dzięki tej determinacji ocaliliście państwo od zapomnienia i
przekłamania ważną kartę narodowej historii. Suwerenna i demokratyczna
Polska jest wam za to wdzięczna. Dzisiaj, jako obywatele wolnej
Rzeczypospolitej, jesteśmy wspólnie odpowiedzialni za to, co uczynimy z
tą bolesną prawdą o zbrodni wołyńskiej. Prawda, nawet wtedy gdy jest
bolesna, nigdy nie szkodzi. Prawda w pełni zrozumiana i odpowiednio
przeżyta może być wielką szansą na to, by rzetelna wiedza o tamtym
dramacie stała się fundamentem polsko-ukraińskiego pojednania -
zaznaczył Komorowski.

Przełomowy krok?

Podczas uroczystości poświęconych 70.
rocznicy zbrodni wołyńskiej na warszawskim Skwerze Wołyńskim prezydent
zwrócił uwagę na istotną rolę duchowieństwa w staraniach na rzecz
polsko-ukraińskiego dialogu.

Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi
stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli - przywołał słowa Jana
Pawła II, które - jego zdaniem - powinny stanowić drogowskaz dla działań
Kościółów rzymsko- i greckokatolickiego.

- Wzajemnie pojednanie buduje się zawsze i tylko i wyłącznie na prawdzie - wyjaśnił prezydent.

Jak
podkreślił, przykładem wspólnego polsko-ukraińskiego poszukiwania
prawdy o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej
sprzed 70 lat jest ogłoszona 28 czerwca deklaracja biskupów z obu
państw, w której duchowni dystansują się od poglądów i osób
zakłamujących oraz usprawiedliwiających zbrodnie na Polakach, potępiają
"skrajny nacjonalizm i szowinizm, który przed 70 laty popchnął do
zbrodni Organizację Ukraińskich Nacjonalistów".

Deklaracja -
tłumaczył Komorowski - mówi otwarcie o zbrodniach na Wołyniu, których
symbolem stały się wydarzenia z 11 lipca 1943 r. - Ani przemoc, ani
czystki etniczne nigdy nie mogą być metodą rozwiązywania konfliktów
między sąsiadującymi ludami czy narodami, ani usprawiedliwiona racją
polityczną, ekonomiczą czy religijną - cytował dokument Komorowski.

W
ocenie Komorowskiego, jeśli deklaracja zostanie właściwie przemyślana,
będzie przełomowym krokiem na drodze do polsko-ukraińskiego pojednania.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

81. Zbrodnia wołyńska jednak

zobacz więcej »

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

82. Michalkiewicz: O

Michalkiewicz: O dobrodziejstwach współpracy i pojednania między Polską a Rosją, Niemcami i Ukrainą


Ach, ileż dobrodziejstw przynosi współpraca i pojednanie między
narodami! Zaledwie po miesiącu, jaki upłynął od sławnego rozporządzenia
prezydenta Putina, nakazującego rosyjskiej Federalnej Służbie
Bezpieczeństwa nawiązanie ścisłej współpracy ze Służbą Kontrwywiadu
Wojskowego w Polsce, Prokuratura Wojskowa mogła przedstawić kompletne
wyniki badań 250 próbek nadesłanych z Rosji w charakterze szczątków
samolotu, który rozbił się 10 stycznia 2010 roku w Smoleńsku. I co się
okazało?

Okazało się, to znaczy biegli stwierdzili ponad wszelką wątpliwość,
że żadnego trotylu nie ma, nie było i nie będzie, zaś ślady
nitrogliceryny pochodzą z nasercowego lekarstwa. Pamiętamy, że zanim
jeszcze FSB nawiązała współpracę ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, a
Służba Kontrwywiadu Wojskowego – współpracę z FSB, kiedy zatem światło
nie zostało jeszcze wyraźnie oddzielone od ciemności, pan pułkownik
Szeląg z Prokuratury Wojskowej nie był pewien, w jaki sposób ma
„uspokoić opinię publiczną” – czy mianowicie potwierdzeniem obecności
trotylu, czy odwrotnie – stwierdzeniem jego nieobecności. Nie mając
pewności, jaki właściwie jest rozkaz, wybrnął z sytuacji w ten sposób,
że wprawdzie potwierdził obecność trotylu, ale zarazem zauważył, iż ta
obecność wcale nie oznacza, że trotyl tam był.

I dopiero ścisła współpraca między FSB i SKW pozwoliła nie tylko
biegłym, ale i wojskowym prokuratorom nabrać pewności siebie, dzięki
czemu i opinia publiczna otrzymała wyraźną wskazówkę, czego się trzymać.
Z wyraźną ulgą powitał ten komunikat premier Tusk, nie tylko ogłaszając
zakończenie „afery trotylowej”, ale wyrażając nadzieję, że ci wszyscy,
którzy dopuścili się „ciężkiej obrazy”, pospieszą z przeprosinami.
Najwyraźniej dzięki wspomnianej współpracy również i on nabrał otuchy,
że jeśli nawet będzie musiał wkrótce beknąć za to czy za tamto, to
przynajmniej nie z powodu smoleńskiej katastrofy.

Wygląda na to, że prezydent Putin nie potrzebuje wysadzać w powietrze
III Rzeczypospolitej ani nawet premiera Tuska, że metody łagodne w
postaci ścisłej współpracy FSB i SKW w zupełności wystarczają, żeby
wszystko chodziło jak w zegarku.

Oczywiście zarówno FSB, jak i SKW mają swoje metody perswazyjne,
dzięki którym zarówno niezależna prokuratura, jak i biegli w mgnieniu
oka zrozumieli, z jakiego klucza wypada im śpiewać – ale to właśnie
dobrze, bo w ten sposób sytuacja w naszym nieszczęśliwym kraju staje się
z tygodnia na tydzień coraz bardziej przewidywalna.

Wskazuje na to również wyraźne zaostrzenie na odcinku świętej wojny z
„faszyzmem”. Białostocki prokurator Dawid Roszkowski – oczywiście
cywil, bo prokurator wojskowy, a nawet niekoniecznie wojskowy, bo
wystarczyłoby, że konfident, znałby mores – który zauważył, że swastyka w
wielu kulturach oznacza symbol szczęścia, został pryncypialnie
napiętnowany nie tylko przez zawiedzionego donosiciela, ale przede
wszystkim przez posła Roberta Tyszkiewicza z PO, któremu taka rzecz nie
mogła pomieścić się w głowie i który przy okazji postawił niezależne
prokuratury do pionu, a białostocki prokurator okręgowy, pan Marek,
zapowiedział przeciwko panu Roszkowskiemu dyscyplinarkę. Jak widzimy,
kiedy FSB współpracuje z SKW, a SKW – z FSB, to nawet prosty poseł
nabiera tytanicznej mocy, której lękają się nawet znani z niezależności
prokuratorzy. Już teraz żadnemu z nich nie przyjdzie do głowy
dopatrywanie się w swastyce symbolu szczęścia czy ognia, bo represja z
tego tytułu nie będzie już odbywała się na zasadzie winy, tylko na
zasadzie skojarzenia.

Z czym się swastyka czy tam co innego skojarzy panu posłu
Tyszkiewiczu Robertu, tak orzekną niezawisłe sądy. I słusznie – bo jak
wojować, to wojować. Za czasów Józefa Stalina z „faszystami” nikt się
nie ceregielił i było dobrze. Zresztą – co tam mówić o „faszystach”,
kiedy nikt nie ceregielił się nawet z „bikiniarzami” czy „bumelantami”,
których trzeba było „piętnować”, a nawet „izolować”? Ciekawe, że wtedy
do „piętnowania” i „izolowania” zarówno „bikiniarzy”, jak i „bumelantów”
– że o „zaplutych karłach reakcji” nie wspomnę – nawoływali
przedstawiciele poprzedniej generacji obecnego środowiska „Gazety
Wyborczej”, reprezentowanej aktualnie przez pana prof. Zygmunta Baumana.

Prof. Zygmunt Bauman na swastykę ma pewnie alergię i na jej widok
dostaje wysypki, ale z pewnością nie ma jej w stosunku do
marksistowskich emblematów w postaci sierpa i młota, jako że marksizmem
oduraczył co najmniej ze dwa pokolenia, podobnie jak teraz duraczy
kolejne „postmodernizmem”. Kiedy jednak we Wrocławiu okazało się, że
marksistowskie inklinacje prof. Baumana źle kojarzą się młodym ludziom z
NOP do akcji wkroczyli golędziniacy, dzięki czemu pan prof. Bauman mógł
odnaleźć się w znajomej atmosferze z okresu dobrego, stalinowskiego
fartu.

Wygląda na to, że skojarzenia skojarzeniom nierówne, więc jeśli tylko
współpraca FSB ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego potrwa jeszcze trochę,
to tylko patrzeć, jak i niezawisłe sądy otrzymają po linii służbowej
rozkazy, które skojarzenia uwzględniać, a których nie.

To się zresztą może zmieniać, w zależności od mądrości etapu, które z
kolei będą wynikały z niemieckiej polityki historycznej. Na etapie
obecnym mamy już rehabilitację niemieckiego pokolenia okresu II wojny
światowej – ale jeszcze bez złych „nazistów”, co to „okupowali” Niemcy
jako pierwszy kraj na świecie – jednak jeśli tylko uzbroimy się w
cierpliwość, to kto wie – może i na „nazistów” trzeba będzie spojrzeć po
nowemu, to znaczy po staremu?

Tymczasem „nacjonalizm” został właśnie potępiony przez JE abp. Józefa
Michalika przy okazji podpisania polsko-ukraińskiej deklaracji o
pojednaniu, zredagowanej tak, żeby tylko nikogo nie urazić. W rezultacie
nie bardzo wiadomo, co się na tym całym Wołyniu właściwie stało,
dlaczego i z jakim skutkiem – ale to przecież nieistotne, bo
najważniejsze jest „braterskie zbliżenie”, które – cokolwiek miałoby to
znaczyć – nie może dokonać się bez „pojednania”. Warto tedy przypomnieć,
że przy okazji ubiegłorocznej wizyty metropolity Cyryla podobnie
pojednaliśmy się z Rosjanami – a w tej sytuacji ścisła współpraca FSB ze
Służbą Kontrwywiadu Wojskowego zyskuje coś w rodzaju sankcji
nadprzyrodzonej.

Czegóż chcieć więcej? Skoro tedy „nacjonalizm” został jednostronnie
potępiony, to może a cotrario na obecnym etapie zalecany jest
internacjonalizm? Czy jednak aby na pewno?

Oto Jego Świątobliwość Franciszek podczas niedawnej konferencji z
rabinami stwierdził, że „chrześcijanin” nie może być „antysemitą”. Jak
tak dalej pójdzie, to bycie chrześcijaninem może okazać się
niepodobieństwem z tego prostego powodu, że o tym, kto jest antysemitą, a
kto nie, decydują różne gremia żydowskie, zorganizowane według zasady
nacjonalistycznej i kierujące interesem narodowym. Wynika z tego, po
pierwsze – że Żydzi wiedzą, co dobre; po drugie – że nacjonalizm, jeśli
nawet jest potępiony, to przecież nie bez wyjątków; a po trzecie – że o
tym, kto jest chrześcijaninem, a kto nie, będą decydować Żydzi. Czyżby
na tym właśnie miało polegać słynne „judeochrześcijaństwo”, o którym
tyle ostatnio słyszymy?

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

83. Czy ofiary zwyciężą

Czy ofiary zwyciężą katów?   2013-07-11
 

Korespondencja z Kijowa. 

Obchody
70. rocznicy apogeum rzezi banderowskich, dokonanych na narodzie
polskim, ogołociły rzeczywistość ukraińsko-polskich relacji. Jeżeli
przez ponad 20 lat stosunków dwóch niepodległych państw starano się
zatuszować ciemne strony wzajemnych relacji w imię tzw. poprawności
politycznej, to przemilczana prawda o zbrodni wołyńskiej zaczęła wołać o
pomstę do Nieba. I gdyby nie galicyjska Ukraina, która zaczęła totalnie
gloryfikować zbrodniarzy spod znaku OUN-UPA, to być może zbrodnie
banderowskie nie miałyby w społeczeństwie polskich zbyt wielkiego echa.
Ale liczne marsze z pochodniami ukraińskich nazistów we Lwowie i Kijowie
przepełniły czarę cierpienia Polaków.

Dlatego
rocznica 70-lecia zbrodni banderowskich będzie decydującym momentem –
czy niezależna Polska będzie nadal tolerować u swoich granic rewanżystów
spod znaku zbrodniczej OUN-UPA, czy też w sposób polityczny położy temu
kres. Dużo w tej sprawie zależy od stanowiska władz ukraińskich i
samego narodu. Jeżeli nadal Ukraińcy będą manipulować faktami
historycznymi, nazywając ludobójstwo banderowskie – tragedią wołyńską
albo wojną polsko-ukraińską, to wtedy nie ma c o marzyć o pojednaniu obu
narodów. Mogą się po raz kolejny pojednać się prezydent Bronisław
Komorowski z Wiktorem Janukowyczem, jak to było w 2003 roku między
prezydentami Aleksandrem Kwaśniewskim i Leonidem Kuczm,  ale między narodami polskim i ukraińskim pozostanie gorycz kłamstwa i nieszczerości.

A
kłamstwo i manipulacje historyczne nadal pozostają bronią strony
ukraińskiej. Ukraińcy, którzy w okresie sowieckim stracili resztki
swojej inteligencji są bardziej od Polaków podatni na różnego rodzaju
okłamania i manipulacje. Stara sowiecka gwardia historyków Narodowej
Akademii Nauk Ukrainy teraz służy zamiast sprawie Lenina-Stalina sprawie
gloryfikacji Bandery-Szuchewycza. Gloryfikator pięciolatek
stalinowskich w przeszłości – dr nauk historycznych Stanisław Kulczyćkyj
8 lipca w audycji telewizji ukraińskiej „Werchowna Rada” stwierdził po
raz kolejny, że bez niepodległej Ukrainy nie może istnieć niepodległej
Polski. Wybitny historyk z Kijowa poszedł nawet w swoich wywodach dalej,
zaznaczając, iż II wojna światowa rozpoczęła się z powodu Polski. Ale,
gdyby w 1939 roku na mapie politycznej świata istniałaby niepodległa
Ukraina, to wtedy Adolf Hitler nie odważyłby zaatakować Polskę.

Nie
będę dyskutować z wybitnym ukraińskim specjalistą w sprawach
historycznych, ale uważam, że Ukraińcom spod znaku OUN bardziej niż
polskie mundury podobały się mundury hitlerowskiej SS lub Schutzpolizei.
Kilkakrotnie odznaczony nagrodami III RP za zasługi historyczne obecny
gloryfikator banderowskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego dr Kulczyćkyj
także uważa, że obchody 70 rocznicy rzezi OUN-UPA, dokonanych na
obywatelach polskich II RP nie służą sprawie pojednania obu narodów.
Kulczyćkyj zaznaczył w ukraińskiej telewizji parlamentarnej, że
definicja Senatu RP, iż formacja OUN-UPA dokonała „czystek etnicznych z
oznakami ludobójstwa” nie niesie za sobą żadnych prawnych konsekwencji.

Obserwuję
ten ukraiński teatr absurdu, bez żadnych skrupułów, pod tytułem
„Tragedia wołyńska” i nie widzę żadnego rachunku sumienia lub poczucia
winy za dokonane zbrodnie. I myślę, że na Ukrainie nigdy się nie narodzi
pisarz Wielkiego Sumienia –rangi Fiodora Dostojewskiego. A próba
zakłamanie historii banderowskiego ludobójstwa ma krótkie nogi, jak
każde kłamstwo, gdyż na kłamstwie nie pobuduje się nic dobrego i
trwałego.

Dlatego
ludzie dobrej woli w Polsce i na Ukrainie powinni stać po stronie
prawdy i Boga. I wtedy żadna nieprawda nie potrafi zwyciężyć prawdę
opartą na niewinnej krwi polskich dzieci, kobiet i starców, których
szczątki są rozsiane po całej Ukrainie. Nieszczęsny i żałosny naród,
który czci ludobójców spod znaku OUN-UPA i 14 Dywizji „SS Galizien”.

A ja w ten smutny Dzień Pamięci Polskich Ofiar Ludobójstwa banderowskiego zapalę na oknie w Kijowie  Świecę Pamięci obok flagi biało-czerwonej. Cześć Ich Pamięci!

Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów


http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8174

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

84. „Jak znajdziesz, to

„Jak znajdziesz, to dobijaj”


Relacja Stefanii Sawickiej z d. Macegoniuk, byłej mieszkanki wsi Kąty w pow. Luboml, woj. wołyńskie (w zbiorach Ewy Siemaszko)

(…) Niedziela, 30 sierpnia, w nocy straszny stukot w
okno. „Oczyniaj, skarej!”. Tato był na strychu, a mama otworzyła. Weszło
ich może z dziesięciu. „Swyty lampu!”. Mama ze strachu nie mogła
zapałek znaleźć. Krzyczy: „Skarej! Wychody!”. Wygnali nas do sieni i
pytają się: „A gdie twyj czołowik?”. A mama zauważyła siekierę. Siostra
Kasia, która miała 16 lat, zaczęła prosić: „Dzieduniu, nie bijcie nas,
co my komu zrobili, nie bijcie!”. Ja to usłyszałam i mnie w uszach
zadzwoniło, i upadłam bez pamięci. Mama obuchem w czoło dostała. Czaszka
pękła, ale do mózgu nie doszło. A siostrę ostrzem na pół, czaszka była
rozrąbana. Ale pierwsza tura nie paliła, tylko zabijała. Nie wiem, jaki
to cud, że nas nie zaciągnęli do studni. Bo wszystkie studnie były
zarzucone trupami. Zanim druga tura przyszła palić, to mama się obudziła
i podniosła Kasię, a ona nieżywa. Podnosi mnie, a ja się ruszam. Ale
nic nie pamiętam. Krwi zeszła okropna kałuża.

Wzięła mnie na plecy i wszystkimi siłami
po drabinie zatargała mnie na strych, a tato w kąteczku siedział i
usłyszał, że ktoś się wskrobał na strych, i myślał, że jego szukają. A
mnie zerwały wymioty, ale uchem krew poszła. Czaszka wgięta i nic nie
pamiętam. Jak tato usłyszał, że ze mnie rwą wymioty, a nie wiedział kto,
krzyknął: „Kto jest na strychu, to niech ucieka, bo się pali dom”. Jak
człowiek ze strachu, to tylko broni siebie. Nie popatrzył kto jest, żeby
pomóc, i uciekł, a mama znów mnie na plecy, i nie było już drabiny.

Upadliśmy ze strychu na dół. Już się
palił dom. Mama wywlokła mnie w kartofle na ogród i miała wynieść Kasię,
ale już cały dom był w płomieniach. Kasia spalona. Tato wyskoczył w
buraki i leżał, i widział, jak sąsiada ciągnęli do studni, a wszystkie
studnie były pełne trupów. Mama ze mną na plecach coraz dalej w pole.
Było ładne proso. Już tak spadła z sił, że nie dała rady mnie nieść. I
leżąc w tym prosie, słyszy mama głośny gwar: „Jak znajdesz, to
dobyjaj!”. A ja nic nie pamiętam, nieprzytomna byłam i wcisnęła głowę w
ziemię, żeby nie widzieć, jak będą dobijać. Tyle krwi zeszło i widocznie
ze zmęczenia usnęła. Obudziła się, ptaszęta śpiewają, krowy ryczą,
słońce ślicznie świeciło. Mama zaczęła głośno płakać: „Gdzie moja
Kasia!?”. I ja się obudziłam. Spojrzałam na mamę, a na twarzy sama krew.
I na sukience skorupa z krwi. Podnosi głowę, czy może ktoś jest. Ja już
oprzytomniałam i ciągnę mamę do ziemi. A mama mówi, że nie możemy tu
siedzieć, że trzeba szukać ludzi, może wszystkich nie pobili, i coraz
głowę do góry. I zobaczył tato, że ktoś jest w prosie, i pędzi, żeby
zobaczyć kto, i wziął nas w ramiona, i mówił, że czaszka na pół
rozrąbana, ale nie wiedział, która z nas. Mówi: „Ja wszystkich trupów
wyciągnął ze studni. A sąsiadka Czuniowa mówi, że widziała, jak twoja
Marysia niosła jedną z dziewczyn i uciekała w pole, a ona siedziała ze
swoimi dziećmi w grochu, to szukaj w polu, może żywe, a może nieżywe”. I
odnalazł nas, ale Kasi nie odnalazł. Pozbierał kości i w ogródku
zakopał. I do dziś leżą. A nas tato zawlókł na kolonię i tam byli
ludzie, no na kolonii nie bili, żeby ze wsi ludzi nie spłoszyć. Jak
zobaczyli, że trupy chodzące idą, to był wielki lament. I zawiózł koniem
do Lubomla, do szpitala. A tam pełne sale takich trupów. Dużo umarło.
Mamie na żywca wyłamywał kości potrzaskane, bo nikt nie znieczulał, bo
na to nie było.

 

Stefania Sawicka

http://www.radiomaryja.pl/polecamy/jak-znajdziesz-to-dobijaj/

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

85. Wystąpienie prezydenta z

Wystąpienie prezydenta z okazji odsłonięcia pomnika poświęconego Ofiarom Zbrodni Wołyńskiej

Wystąpienie prezydenta z okazji odsłonięcia pomnika poświęconego Ofiarom Zbrodni Wołyńskiej

Drogie Rodziny Ofiar Zbrodni Wołyńskiej!

Księża Biskupi!

Czcigodni Kombatanci!

Wszyscy Szanowni Państwo!

 

Jestem wzruszony mogąc spotkać się tutaj dzisiaj z Państwem na
wspólnej modlitwie za dusze ofiar Zbrodni Wołyńskiej, która była
zbrodnią o znamionach ludobójstwa. Jestem wdzięczny, że razem mogliśmy
modlić się po chrześcijańsku, mówiąc i przypominając światu, ale także i
samym sobie, modląc się słowami: „ I odpuść nam nasze winy jako i my
odpuszczamy naszym winowajcom.” Jest co odpuszczać. Jest o co prosić
dobrego Pana Boga, aby darował ludziom zbrodnie, bo ta zbrodnia była
jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń Polaków w czasie II wojny
światowej. Mówią o tym te tablice, zawierające nazwy ponad dwóch tysięcy
wsi, miejscowości na dawnych kresach Drugiej Rzeczpospolitej, gdzie
zginęło co najmniej pięciu Polaków. Mówią o tragedii Polaków, aczkolwiek
wiemy, że dramat, tragedia, zbrodnia, tragedia strasznych czynów
dotyczyła i innych nacji. Był to straszny czas, był to rejon szczególnie
podatny na zbrodnie wzajemne. Dlatego czcząc dzisiaj polskie ofiary,
pamiętajmy także o zagładzie Żydów na tych terenach, pamiętajmy także o
śmierci Ukraińców, o śmierci wszystkich innych mieszkańców tych dawnych
południowo-wschodnich terenów kresowych Rzeczpospolitej.

 

Spotykamy się 11 lipca, dokładnie w 70. rocznicę tych
strasznych wydarzeń, spotykamy się, aby współczującą pamięcią objąć
wszystkie ofiary tamtego strasznego czasu.

 

Spotykamy się tutaj na Skwerze Wołyńskim w stolicy Polski,
dzisiaj także centrum polskiej pamięci, gdzie od kilkunastu już lat,
krok po kroku, powstaje miejsce upamiętniające i zbrojną walkę, bo
tradycje wspaniałej 27. Dywizji Wołyńskiej Armii Krajowej, i
upamiętniające cierpienie i męczeńską śmierć polskich mieszkańców tych
kresów południowo-wschodnich. Dzisiaj pochylimy głowy przed tablicami z
nazwami miejscowości, których mieszkańcy zginęli z rąk ukraińskich
nacjonalistów już 70 lat temu.

 

Oddajemy hołd wszystkim; kobietom, dzieciom, starcom. Łączymy
się z ich rodzinami, które przez długi czas w zapomnieniu opłakiwały
stratę najbliższych.

 

Szanowni Państwo!

 

Wielką zasługą Rodzin Kresowych jest konsekwentne upominanie
się o pamięć i prawdę o śmierci najbliższych. Dzięki tej determinacji
ocaliliście Państwo od zapomnienia i przekłamania ważną kartę narodowej
historii. Suwerenna i demokratyczna Polska jest Wam za to wdzięczna.

 

Dzisiaj – jako obywatele wolnej Rzeczypospolitej - jesteśmy
wspólnie odpowiedzialni za to, co uczynimy z bolesną prawdą o Zbrodni
Wołyńskiej. Prawda nawet wtedy gdy jest bolesna nigdy nie szkodzi.
Prawda w pełni zrozumiana i odpowiednio przeżyta może być wielką szansą
na to, by rzetelna wiedza o tamtym dramacie stała się fundamentem
polsko-ukraińskiego pojednania. Nie chcemy pamiętać przeciwko
komukolwiek! Chcemy pamiętać, by żyć mądrzej i lepiej budować sąsiedztwo
i współpracę polsko-ukraińską.

 

Taką właśnie drogę polsko-ukraińskiego pojednania otwierają
przed nami Kościoły: rzymskokatolicki i greckokatolicki, w Polsce i na
Ukrainie. W tym działaniu kierują się one wskazaniem naszego wielkiego
rodaka, błogosławionego Jana Pawła II, który mówił: „Niech dzięki
oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to,
co jednoczy, niż to, co dzieli.” I takie  właśnie działania warte są
naszego wsparcia i naszego wspólnego zaangażowania.

 

Wspólna deklaracja biskupów polskich i ukraińskich ogłoszona 28
czerwca tego roku może być dokumentem przełomowym, jeżeli tę deklarację
przeżyjemy i przemyślimy, gdyż wzajemne pojednanie buduje się zawsze i
tylko i wyłącznie na prawdzie! Otwarcie więc ta deklaracja mówi „o
zbrodniach na Wołyniu, których symbolem stały się wydarzenia z 11 lipca
1943 roku. Ofiarami zbrodni i czystek etnicznych stały się dziesiątki
tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet, dzieci i starców, przede
wszystkim Polaków, ale także Ukraińców oraz tych, którzy ratowali
zagrożonych sąsiadów i krewnych”.

 

Ważne jest, że polscy i ukraińscy biskupi dystansują się od
poglądów i osób, zakłamujących i usprawiedliwiających te potworne czyny.
„Wiemy – stwierdzają w swojej deklaracji – że chrześcijańska ocena
zbrodni wołyńskiej domaga się od nas jednoznacznego potępienia i
przeproszenia za nią. Uważamy bowiem, że ani przemoc, ani czystki
etniczne nigdy nie mogą być metodą rozwiązywania konfliktów między
sąsiadującymi ludami czy narodami, ani usprawiedliwione racją
polityczną, ekonomiczną, czy religijną”.

 

Ważne jest również to, że biskupi potępiają „skrajny
nacjonalizm i szowinizm”, który przed siedemdziesięciu laty popchnął do
zbrodni Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Na szczęście, zwolennicy
tamtych skrajnych poglądów są dzisiaj w zdecydowanej mniejszości.
Powinniśmy zatem my, Polacy i Ukraińcy, być gotowi „do odważnego
otwarcia umysłów i serc na wzajemne przebaczenie i pojednanie.”

 

Dlatego działając w takim duchu pragniemy godnego upamiętnienia
ofiar w miejscach ich cierpienia i śmierci, chcemy zrealizować prawo do
ich chrześcijańskiego pochówku. Wierzę, że dzięki wspólnemu wysiłkowi
Polski i Ukrainy, naszych społeczeństw i naszych niepodległych państw,
stanie się to możliwe.

 

Te wszystkie działania musimy podjąć z myślą o wspólnej,
polsko-ukraińskiej przyszłości. Partnerstwo i wspólnota zamiast
narodowych waśni - to droga, którą od dziesięcioleci podąża cała Europa,
podążamy my Polacy i chcą podążać także Ukraińcy.

 

Jest w tej wspólnocie miejsce dla Polski i dla Ukrainy!

I razem chcemy i razem powinniśmy uczynić wszystko, aby stało się to faktem!

 

Razem także musimy udźwignąć ciężar ogromny bólu pamięci o
strasznych czasach, o podłych czasach, czasach, które jednak minęły.
Musimy udźwignąć ten ciężar pamięci i my Polacy. W sposób szczególny i
trudny dla nich muszą udźwignąć Ukraińcy, obywatele wolnej, niepodległej
Ukrainy dzisiaj.

http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/wystapienia/art,176,wystapienie-prezydenta-z-okazji-odsloniecia-pomnika-poswieconego-ofiarom-zbrodni-wolynskiej.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

86. Uroczystości upamiętniające

Uroczystości upamiętniające ofiary Zbrodni Wołyńskiej

Uroczystości upamiętniające ofiary Zbrodni Wołyńskiej

Zbrodnią o znamionach ludobójstwa, jednym z najbardziej bolesnych
doświadczeń Polaków podczas II wojny światowej nazwał prezydent
Bronisław Komorowski wydarzenia, które rozegrały się 70. lat temu na
Wołyniu. W czwartek odbyły się w Warszawie uroczystości upamiętniające
ofiary zbrodni. Wzięli w nich udział Prezydent RP i przedstawiciele
najwyższych władz państwowych m.in. rządu, Sejmu i Senatu.  Z ramienia
Kancelarii Prezydenta RP w uroczystości uczestniczyli m.in. Szef KPRP
Jacek Michałowski, minister Jaromir Sokołowski oraz doradca Tadeusz
Mazowiecki. Obecni byli także przedstawiciele środowisk kresowych i
krewni ofiar zbrodni UPA.

 

Uroczystości upamiętniające ofiary Zbrodni Wołyńskiej

Mszy św. polowej przewodniczył biskup polowy wojska polskiego Józef
Guzdek.  Następnie nastąpiło odsłonięcie Pomnika Ofiar Zbrodni
Wołyńskiej i złożenie pod nim kwiatów.  Pomnik odsłonił Prezydent RP
wraz z sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzejem
Kunertem i Stefanem Mizerą, który przeżył zbrodnię wołyńską (jako
sześciomiesięczne niemowlę, ocalał pod ciałem zamordowanej matki).

Uroczystości upamiętniające ofiary Zbrodni Wołyńskiej

 

- Jestem wzruszony mogąc spotkać się tutaj dzisiaj z Państwem na
wspólnej modlitwie za dusze ofiar zbrodni wołyńskiej, która była
zbrodnią o znamionach ludobójstwa - powiedział prezydent Komorowski.

 - Jestem wdzięczny, że razem mogliśmy modlić się po chrześcijańsku
mówiąc i przypominając światu, ale także samym sobie modląc się słowami
„I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Jest
co odpuszczać. Jest o co prosić dobrego pana Boga, aby darował ludziom
zbrodnie. Bo ta zbrodnia była jedną z najbardziej bolesnych doświadczeń
Polaków w czasie II wojny światowej - dodał prezydent.

 

Podczas uroczystości na warszawskim Skwerze Wołyńskim prezydent
zwrócił uwagę na istotną rolę duchowieństwa w staraniach na rzecz
polsko-ukraińskiego dialogu.

 

Uroczystości upamiętniające ofiary Zbrodni Wołyńskiej

"Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi
stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli" - przywołał słowa Jana
Pawła II, które - jego zdaniem - powinny stanowić drogowskaz dla
działań Kościołów rzymsko- i greckokatolickiego. - Wzajemnie pojednanie
buduje się zawsze i tylko i wyłącznie na prawdzie - wyjaśnił prezydent.

 

Jak podkreślił, przykładem wspólnego polsko-ukraińskiego poszukiwania
prawdy o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej
sprzed 70 lat jest ogłoszona 28 czerwca deklaracja biskupów z obu
państw, w której duchowni dystansują się od poglądów i osób
zakłamujących oraz usprawiedliwiających zbrodnie na Polakach, potępiają
"skrajny nacjonalizm i szowinizm, który przed 70 laty popchnął do
zbrodni Organizację Ukraińskich Nacjonalistów".

 

Deklaracja - tłumaczył Bronisław Komorowski - mówi otwarcie o
zbrodniach na Wołyniu, których symbolem stały się wydarzenia z 11 lipca
1943 r. - Ofiarami zbrodni i czystek etnicznych stały się dziesiątki
tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet, dzieci, starców; przede wszystkim
Polaków, ale także Ukraińców oraz tych, któzy ratowali zagrożonych
sąsiadów i krewnych - przypomniał prezydent dodając, że pragnieniem
Polaków jest godne upamiętnienie ofiar rzezi wołyńskiej w miejscach ich
cierpienia, co wynika z ich chrześcijańskiego prawa do pochówku.

 

"(...). Ani przemoc, ani czystki etniczne nigdy nie mogą być metodą
rozwiązywania konfliktów między sąsiadującymi ludami czy narodami, ani
usprawiedliwiona racją polityczną, ekonomiczą czy religijną" - cytował
dokument Bronisław Komorowski.

 

W ocenie prezydenta, jeśli deklaracja zostanie właściwie przemyślana,
będzie przełomowym krokiem na drodze do polsko-ukraińskiego pojednania.

http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,2627,uroczystosci-upa...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

87. PO boi się Święta Męczeństwa

PO boi się Święta Męczeństwa Kresowian, wyciąga wnioski z popularności święta Żołnierzy Wyklętych. NASZ WYWIAD z prof. Terleckim

"Politycy tej partii musieli się pogodzić z tym, że odbędą się
obchody w tym roku, ale starają się doprowadzić do tego, by się to nie
powtarzało. Za każdym razem będzie potrzebny polityczny spór, by o tej
dacie w ogóle pamiętać. To jest zdaje mi się de facto główny punkt
sporu".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

88. w 70. rocznicę rzezi

w 70. rocznicę rzezi wołyńskiej

Prezydent o rzezi wołyńskiej. Uroczystości w Warszawie



Prezydent o rzezi wołyńskiej. Uroczystości w Warszawie

Zbrodnią o znamionach ludobójstwa, jednym z najbardziej
bolesnych doświadczeń Polaków podczas II wojny światowej, nazwał
prezydent Bronisław Komorowski... więcej »

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

89. Po raz pierwszy od dłuższego

Po raz pierwszy od dłuższego czasu zostały zorganizowane na bardzo szeroką skalę uroczystości ku czci ofiar ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich. Odbywają się one od maja i będą trwały do września w różnych miejscowościach w całej Polsce, a także w ośrodkach polonijnych. Niestety nie doszło do porozumienia pomiędzy Kancelarią Prezydenta a środowiskami rodzin pomordowanych Polaków w sprawie zorganizowania 11 lipca wspólnych obchodów w Warszawie.

Prezydent nie przyjął patronatu nad uroczystościami obywatelskimi. Nie ma też zamiaru przybyć na mszę św., która dziś o godz. 12 zostanie odprawiona w kościele św. Aleksandra na stołecznym pl. Trzech Krzyży. Organizuje własne uroczystości, na które nie zaprosił większości rodzin kresowych. Powodem jest to, że rodziny pomordowanych domagają się powiedzenia prawdy o ludobójstwie na Wołyniu – i chcę, by właśnie tego terminu używano. Tymczasem Komorowski uważa, że nie było to ludobójstwo. Opisując rzeź wołyńską, używa eufemizmów, takich jak „tragiczne wydarzenia” czy „tragedia wołyńska”. To wszystko rani rodziny pomordowanych, które uważają, że bez prawdy nie da się zbudować dobrych relacji polsko-ukraińskich.
Autor: Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Żródło: Gazeta Polska Codziennie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

90. Sejmowa komisja kultury

Sejmowa komisja kultury poparła w czwartek poprawkę do projektu uchwały o zbrodni wołyńskiej, która określa to wydarzenie jako "ludobójstwo".

Negatywnie zaopiniowano poprawkę ustanawiającą 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej - Męczeństwa Kresowian.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

91. Kopacz o projekcie

Kopacz o projekcie nazywającym rzeź „ludobójstwem”:

„Większość na sali zdecyduje o uchwale ws. Wołynia”

O
kształcie uchwały w sprawie zbrodni wołyńskiej zdecyduje w piątek
większość na sali sejmowej – powiedziała marszałek Sejmu Ewa Kopacz,
komentując pozytywną rekomendację komisji kultury dla poprawki, która
określa zbrodnię wołyńską jako „ludobójstwo”.

Komisja kultury przygotowała projekt uchwały ws. zbrodni wołyńskiej, w
którym wydarzenie to jest określone jako „czystka etniczna o znamionach
ludobójstwa”. W czwartek posłowie z komisji kultury i środków przekazu
poparli jednak poprawkę do projektu komisyjnego głoszącą, że „zbrodnia
wołyńska na Polakach ze względu na jej zorganizowany i masowy wymiar to
zbrodnia ludobójstwa”. Poprawkę, autorstwa klubu SP, poparło 10 posłów, a
9 było przeciw.



Niekiedy na komisji są wnioski o odrzucenie projektu w całości,
inne rekomendacje niż chce większość na sali. Sprawozdawca komisji
będzie mówił, że taka jest rekomendacja komisji, ale decydująca będzie
większość na sali posiedzeń
– powiedziała Kopacz.



Marszałek Sejmu podkreśliła, że gdyby zapadła decyzja o przyjęciu
uchwały ws. Wołynia przez aklamację to w czwartek, kiedy przypada 70.
rocznica tych wydarzeń, posiedzenie Sejmu rozpoczęłoby się od odczytania
tej uchwały. – Ale tego konsensusu nie udało się wypracować – przypomniała.



Zdaniem Kopacz, tego rodzaju uchwały „powinny być przyjmowane przez aklamację”. – Bardzo prosiłam o to Konwent Seniorów – zaznaczyła.



Ta prawda historyczna jest już dla nas wszystkich znana, ale my
politycy musimy mieć odpowiedzialność polityczną za kraj i nie możemy
się izolować (...) Możemy swoim dzieciom i wnukom mówić, jaka była
prawda o tych wydarzeniach, ale tu mamy jeszcze jeden element – dobrej
polityki dla państwa. Nie możemy się izolować, nie możemy zamykać dróg
– podkreśliła Kopacz. Jak dodała, Polska jest krajem, który promuje się w regionie jako lider środkowej Europy.



W zaproponowanym przez komisję kultury projekcie uchwały zapisano też
m.in., że „Sejm RP oddaje hołd i cześć obywatelom II Rzeczypospolitej
Polskiej bestialsko pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów”. „W
lipcu 2013 r. przypada 70. rocznica apogeum fali zbrodni, których na
Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej dopuściła się Organizacja
Ukraińskich Nacjonalistów i oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Zorganizowany i masowy wymiar zbrodni wołyńskiej nadał jej charakter
czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa. W latach 1942-1945 na
terenie Wołynia i Galicji Wschodniej ofiarą zbrodni padło ok. 100 tys.
obywateli polskich” – brzmi projekt.



Przypomina też, że wschodnie ziemie II Rzeczypospolitej były szczególnie
mocno doświadczone w czasie II wojny światowej, a zróżnicowana
struktura narodowościowa komplikowała trudną sytuację wojenną. Ponadto
zawiera wyrazy wdzięczności dla Ukraińców, którzy podczas zbrodni
wołyńskiej ratowali Polaków. Wyraża także szacunek i uznanie dla rodzin,
środowisk i organizacji, które od wielu lat walczyły o prawo do prawdy o
zbrodni wołyńskiej. Projekt wieńczą podziękowania Ukraińcom, którzy
obecnie pomagają w dokumentowaniu zbrodni i uczczeniu ofiar.

http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/wiekszosc-na-sali-zdecyduje-o-uch...


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

92. „Kresowianie czują się

„Kresowianie
czują się upokorzeni. Żyjemy w państwie podłości i kłamstw ” – NASZ
WYWIAD ze St. Srokowskim, pisarzem kresowym, ocalałym z rzezi wołyńskiej

"Kto więc stanął do tej „bratobójczej walki”? Polscy bezbronni
chłopi, kobiety i starcy z pięściami przeciwko uzbrojonym po zęby w
karabiny, noże, siekiery i widły bojowcami z OUN i UPA?"


zdjecie

Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Przyszła garstka ludzi


Uroczystości państwowe na skwerze Wołyńskim w
Warszawie. Miało być godnie i podniośle, bo wszyscy jesteśmy to winni
ofiarom ludobójstwa OUN-UPA, ludziom, którzy zginęli za to tylko, że
byli Polakami. Wyszło marnie: zebrała się garstka oficjeli.

Każdy, kto oglądał relację telewizyjną, mógł się przekonać, że w
uroczystościach nie wziął udziału premier Donald Tusk. Na skwer Wołyński
dotarł prezydent Bronisław Komorowski, a także m.in. marszałek Ewa
Kopacz, przedstawiciele rządu, Sejmu, Senatu, prezydent Warszawy Hanna
Gronkiewicz-Waltz, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Andrzej Kunert.

Stowarzyszenia kresowe i rodziny ofiar nie były licznie
reprezentowane. Przyszło też może kilkudziesięciu warszawiaków. Nie
zostali jednak nawet dopuszczeni bezpośrednio pod pomnik.

Mszy św. w tym miejscu przewodniczył ks. bp Józef Guzdek, biskup
polowy Wojska Polskiego. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu nie
pozwolili, by z reguły sędziwi już ludzie mogli choć o krok zbliżyć się
do barierek, za którymi siedzieli przedstawiciele władzy i zaproszeni
goście. Stali więc kilkanaście metrów dalej, pod drzewami, gdzie z
trudem dochodził głos z głośników.

Odsłonięty wczoraj pomnik upamiętniający zbrodnie nacjonalistów
ukraińskich na dawnych Kresach II Rzeczypospolitej mogli zobaczyć
dopiero wtedy, kiedy ochraniane przez BOR osoby opuściły już po
skończonej uroczystości swoje miejsca.

– Przyszedłem tu, by uczcić tych, którzy zostali zamordowani w 1943
roku. Dziś mija rocznica tej największej pożogi na Wołyniu, która była
zbrodnią kainową. Szkoda, że ten pomnik znajduje się na peryferiach
Warszawy – mówi pan Antoni z Warszawy.

Jego zdaniem, to nie w porządku, że na pomniku nie znalazły się
wszystkie nazwy miejscowości, w których z rąk OUN-UPA zginęli Polacy
(według obliczeń Ewy Siemaszko, dokumentującej zbrodnie ukraińskie, na
pomniku powinno znaleźć się o tysiąc więcej miejscowości), oraz że
władzom tak trudno przez usta przechodzi słowo „ludobójstwo”, które
chętniej zastępują stwierdzeniem „czystki etniczne o znamionach
ludobójstwa”.

Pan Antoni uważa, że prezydent powinien uczcić ten dzień wspólnie z
Kresowiakami, podczas głównych uroczystości na placu Trzech Krzyży i
marszu pamięci, a nie alienować się od społeczeństwa.

– Podczas uroczystości na skwerze Wołyńskim zrobiono granicę między
władzą a ludnością. Ci, którzy przyszli tam uczcić pomordowanych
Polaków, przeważnie siwi ludzie z laskami, stali na murawie. Zostaliśmy
niejako zamknięci na tyłach krzyża i nie mogliśmy stać frontem do
tablic. Uważam to za okropną rzecz ze strony organizatorów, że notable
siedzieli, a nas przepędzano, mówiąc ciągle, że tu nie wolno stać. Było
to dla nas bardzo bolesne –żali się nasz rozmówca.

– To nie w porządku, że władza nie chce mówić wprost o ludobójstwie
na Wołyniu, że nie czci tego dnia z Narodem –dodaje pan Antoni.

Dobre relacje a prawda

„Straszny czas”, „okropna zbrodnia”, „znamiona ludobójstwa” –to tylko
niektóre zwroty, jakie Bronisław Komorowski zastosował w swoim
wystąpieniu pod pomnikiem.

Uciekał, jak mógł, by zbrodni ludobójstwa, jakiej na Wołyniu w 1943
roku dokonali na Polakach Ukraińcy, nie nazwać po imieniu. Dwoił się i
troił, by jego przemówienie było poprawne politycznie, by czasem nie
urazić Ukraińców, którzy muszą dziś razem z nami „udźwignąć ogromny
ciężar bólu pamięci”.

– Jestem wzruszony, mogąc spotkać się tutaj dzisiaj z państwem na
wspólnej modlitwie za dusze ofiar zbrodni wołyńskiej, która była
zbrodnią o znamionach ludobójstwa – rozpoczął.

– Jestem wdzięczny, że razem mogliśmy modlić się po chrześcijańsku,
mówiąc i przypominając światu, ale także samym sobie, modląc się słowami
„Iodpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Jest
co odpuszczać. Jest o co prosić dobrego Pana Boga, aby darował ludziom
zbrodnie. Bo ta zbrodnia była jedną z najbardziej bolesnych doświadczeń
Polaków w czasie IIwojny światowej – powiedział prezydent.

Jak dodał, świadectwem tego czasu jest monument z tablicami, które
zawierają nazwy ponad dwóch tysięcy miejscowości na Kresach II
Rzeczypospolitej; w każdej z uwzględnionych wsi zginęło co najmniej
pięciu Polaków.

Dalej prezydent skupił się raczej na innych narodach. – Był to
straszny czas, był to rejon szczególnie podatny na zbrodnie wzajemne.
Dlatego czcząc dzisiaj polskie ofiary, pamiętajmy także i o zagładzie
Żydów na tych terenach, pamiętajmy także o śmierci Ukraińców i o śmierci
wszystkich innych mieszkańców tych dawnych południowo-wschodnich
terenów kresowych Rzeczpospolitej – skwitował Bronisław Komorowski.

W homilii dedykowanej ofiarom rzezi wołyńskiej ks. bp Józef Guzdek
nawiązał do faktu, że w Krwawą Niedzielę, 11 lipca 1943 r., w wielu
kościołach na Wołyniu nie zostały dokończone Msze Święte.

– Zgromadzeni tam księża i wierni stali się ofiarami nienawiści
oprawców. Świadomość wielu niedokończonych Mszy niejako przynagla nas do
tego, aby je dokończyć – stwierdził duchowny.

Jednocześnie zaznaczył zdecydowanie, że „tylko poznanie pełnej prawdy
o dokonanej zbrodni może nas wyzwolić od postawy wzajemnych oskarżeń, a
nawet nienawiści”.

– Trzeba nazwać po imieniu zbrodniarza i ofiarę, należy określić
proporcje zadanych ran. Tylko na prawdzie i przebaczeniu można budować
dobre relacje obu narodów, polskiego i ukraińskiego – podkreślił biskup
polowy Wojska Polskiego.

Uczestnicy uroczystości złożyli pod pomnikiem wieńce, a Kompania
Reprezentacyjna Wojska Polskiego oddała salwę honorową. Uroczystość w
asyście honorowej Wojska Polskiego zakończył apel poległych.

Autorem pomnika ofiar zbrodni wołyńskiej jest rzeźbiarz Marek
Moderau. Głównym elementem nowego monumentu jest siedmiometrowy krzyż z
figurą Chrystusa bez rąk. Przed krzyżem znajduje się 18 tablic z nazwami
miejscowości z siedmiu przedwojennych województw II Rzeczypospolitej.
Wsarkofagu u stóp krzyża będzie gromadzona ziemia z 2136 miejscowości,
których nazwy widnieją na tablicach.

Piotr Czartoryski-Sziler

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

93. W związku z przypadającą

W związku z przypadającą rocznicą apogeum rzezi ludobójstwa na Wołyniu, Jacek Kurski (Solidarna Polska) zażądał 4 lipca 2013 r. na forum Parlamentu Europejskiego upamiętnienia ofiar Rzezi Wołyńskiej.

Mimo, że od 2004 roku Polska jest członkiem Unii Europejskiej to do chwili obecnej nie pochylono się nad ofiarami rzezi Wołyńskiej jako ludobójstwa na tle etnicznym. Mimo, że na forum Parlamentu Europejskiego poruszano wielokrotnie sprawy innych ludobójstw, często w odległych krajach od Europy, to ta tragedia w dalszym ciągu czeka na swoje upamiętnienie. Z szacunkiem pochylmy głowy nad ofiarami Wołynia lat 1943-44, gdy z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło prawie 100 tys. niewinnych ludzi, których jedyną winą było to, że byli Polakami.

Mordowano ich znienacka o świcie, siekierami i maczetami, palono żywcem całe wioski nie oszczędzając nawet dzieci czy kobiet w ciąży. Mordowano wszystkich jak leci. Jak długo jeszcze współczesna Europa będzie milczeć na temat Wołynia. Wybaczyć można wiele, ale nie można zapominać jaka była prawda. Nie można nie nazywać ludobójstwa, ludobójstwem. Dlatego też we wrześniu tego roku Parlament Europejski powinien podjąć rezolucję w sprawie upamiętnienia ofiar rzezi Wołyńskiej

- mówił Kurski podczas debaty w Parlamencie Europejskim.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

94. 70. rocznica rzezi

70. rocznica rzezi wołyńskiej. Uroczystości w hołdzie pomordowanym

Radio Maryja

Dziś w 70.
rocznicę zbrodni wołyńskiej,w całym kraju odbywają się uroczystości w
hołdzie pomordowanej ludności. Obywatelskie obchody zorganizowano m.in. w
Warszawie.

Uroczystości rozpoczęły się w południe na Placu Trzech
Krzyży. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył ks. bp Tadeusz Pikus,
biskup pomocniczy warszawski. Homilię wygłosił ks. abp Mieczysław
Mokrzycki, metropolita lwowski. Po Eucharystii o godz. 13.30 ruszył
Marsz Pamięci.

- Marsz o
charakterze żałobnym, ku pamięci ofiar. Był również hołdem oddanym
rodzinom, świadkom; przywróceniem pewnej godności tym osobom. Dla nich
to jest ważne, żeby w Warszawie tego dnia – tak jak np. podczas marszu
katyńskiego, marszu Sybiraków – żeby właśnie w taki sposób wyrazić swoją
pamięć. Później, około godz. 15:00 przy Domu Polonii na Krakowskim
Przedmieściu 64 – tam mieści się tablica upamiętniająca ofiary
ludobójstwa – zostaną złożone kwiaty, następnie będzie miał miejsce
krótki apel pamięci. O godz. 16:00 na Placu Zamkowym odbędzie się
koncert pamięci
– informuje Ewa Szakalnicka z Federacji Zrzeszającej Organizacje Kresowe.

Uroczystości zakończy pokaz filmów, które przybliżą problematykę zbrodni wołyńskiej.

Honorowego patronatu nad uroczystościami
społecznymi nie chciał udzielić prezydent Bronisław Komorowski, który
wraz z przedstawicielami rządu weźmie dziś udział w oddzielnych
obchodach, organizowanych w stolicy na Skwerze Wołyńskim. Podczas
uroczystości prezydent odsłoni tablicę z 2,5 tys. miejscowościami, które
padły ofiarą zbrodni OUN-UPA. Tymczasem takich miejsc było aż o tysiąc
więcej.

Bolesny dla Kresowiaków jest również
brak precyzyjnego określenia zbrodni wołyńskiej w uchwale Parlamentu.
Senat nazwał zbrodnię mianem „czystki etnicznej o znamionach
ludobójstwa”. Takie określenie PO proponuje również w Sejmie.

Mimo iż mord na Polakach na Wołyniu był
wcześniej zaplanowany i dokonany z premedytacją, to PO nie chce określić
tej zbrodni „ludobójstwem”. Argumentuje to obawą pogorszenia stosunków z
Ukrainą, gdzie do dziś ugrupowania nacjonalistyczne mają silne wpływy.

Właściwe określenie tych wydarzeń powinno być priorytetem polskiej państwowości – dodaje dr Dariusz Kucharski.

- To
powinna być polska racja stanu, podchodzenie do kwestii polskiej
przeszłości w sposób jednoznaczny. Te ukraińskie działania w pełni
zasługują na określenie ludobójstwa. Musi w końcu nastąpić sytuacja
poważnego podchodzenia do naszej przeszłości. My jako Polacy absolutnie
nie możemy kupczyć naszą przeszłością
– akcentuje dr Dariusz Kucharski.

Platforma nie chce się też zgodzić, by
11 lipca był obchodzony jako Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian. Wczoraj
podczas debaty, poseł Ryszard Terlecki mówił, że obawa PO – która tak
bardzo się upiera, żeby tego święta nie było – wynika z dużego poparcia
młodzieży dla podobnych inicjatyw.

- Sejm RP
uchwalił Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To święto chociaż nie jest
świętem państwowym, jest świętem symbolicznym, stało się modnym świętem,
obchodzonym wśród młodzieży w wielu miastach. Jednym słowem, jest
świętem, które coraz bardziej wpisuje się w kalendarz historycznych
obchodów Polaków. Natomiast Dzień Pamięci Kresów mógłby być takim samym
dniem, mógłby taka samo stać się elementem żywej, stałej pamięci także
młodych ludzi. Kiedy jednak ruguje się najnowszą historię ze szkół,
wykoślawia się historię różowymi balonikami i orłem z czekolady bez
korony to nie chce się także tego, żeby pamiętać o ważnych dla Polaków
rocznicach. Dlatego toczymy ten spór i dlatego Platforma tak
dramatycznie broni się przed uchwaleniem tego dnia jako naszego
polskiego święta
– powiedział poseł Ryszard Terlecki.

Dziś w Sejmie ma się odbyć głosowanie
nad uchwałą w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. W Parlamencie Klub
Parlamentarny PiS zorganizował wystawę o ludobójstwie na Wołyniu i w
Małopolsce Wschodniej.

11 lipca mija 70 lat od kulminacji
zbrodni popełnionych przez Ukraińską Powstańczą Armię na ludności
polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Zbrodnia oddziałów UPA
wspieranych przez miejscową ludność ukraińską z lat 1943-1945 pochłonęła
ok. 100 tys. ofiar.

Oddziały UPA z rana zaatakowały polskie
wsie, które zrównywały z ziemią i mordowały do ostatniego mieszkańca.
Wykorzystywały także to, że ludność polska chodziła na Msze św. do
kościołów, które były otaczane, a wiernych wyłapywano i w brutalny
sposób torturowano i zabijano.

Jak mówi historyk dr Dariusz Kucharski,
specjalista od spraw związanych z Polakami na wschodzie, ukraińskie
bojówki nacjonalistyczne działały w sposób zorganizowany i wyjątkowo
bestialski.

- 11 lipca
’43 roku to konsekwencja działań organizacji nacjonalistów ukraińskich,
działających głównie pod szyldem UPA czyli Ukraińskiej Powstańczej
Armii, która tego dnia – była to niedziela – w sposób zmasowany
zaatakowała polskie miejscowości; szacuje się około 100 polskich
miejscowości, wiosek, mniejszych i większych osad. Niestety polska
ludność została wówczas w sposób bestialski, bezprecedensowy
wymordowana. Praktycznie te miejscowości przestały istnieć. Tak złe
zachowania, jak obrąbywanie kończyn, strzelanie do małych dzieci,
okaleczanie ich, rozpruwano także brzuchy kobiet w ciąży i wyciągano te
małe nienarodzone dzieci
nie licują z żadnym elementem człowieczeństwa – akcentuje dr Dariusz Kucharski.  

DEKLARACJA Społecznego Komitetu Organizacyjnego Obchodów Rocznicy 11 Lipca

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

95. Leszek Żebrowski Dziś w

Dziś
w Warszawie odbyły się oficjalne uroczystości 70. rocznicy ludobójstwa
ukraińskiego na Wołyniu. Czekaliśmy w bulu i nadzieji, co powie
złotousty prezydent. Nic z tego, oczekiwane (?) słowo nie padło…
Wcześniej jego najważniejszy doradca, b. towarzysz Tomasz Nałęcz
uroczyście obwieścił, że słowo „ludobójstwo” może nam wyrządzić więcej…
szkody niż korzyści. Jaki doradca, taki jego przełożony.
Na tzw.
Skwerze Wołyńskim w Warszawie, na Żoliborzu, zgromadziły się o godz.
10.00 rano tłumy ludzi. To niesły6chane, ale było aż kilkadziesiąt osób:
oficjele, kilkunastu wazeliniarzy, kilkunastu ochroniarzy, garść
przypadkowych gapiów, dokładnie oddzielonych sznurem od swych
reprezentantów. Nowa jakość w polityce, tej historycznej też. Po co
ludzie, władza jest przecież samowystarczalna – rząd sam się wyżywi,
więc może robić także za publiczność.
Proszę zwrócić uwagę na ukraiński plakat w Polsce, jak jest napisany cudzysłów.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

96. załgany Nałęcz

"Świadomości historyczne w Polsce i na Ukrainie są odległe"



Krzysztof Grzesiowski: Doradca prezydenta
Rzeczpospolitej prof. Tomasz Nałęcz jest gościem Sygnałów dnia. Dzień
dobry, panie profesorze.

 

Tomasz Nałęcz: Witam panów, witam państwa.

 

Tak na początek, jaki sens ma przyjmowanie uchwały sejmowej w sprawie zbrodni wołyńskiej dzień po rocznicy?

 

Chodzi o ocenę tego zjawiska, chodzi o oddanie hołdu pomordowanym,
napiętnowaniem morderców. Chyba nie ma większego znaczenia, czy to
będzie dzień wcześniej, czy w rocznicę, czy dzień po, zwłaszcza że te
mordy trwały przez wiele, wiele miesięcy, kilka lat właściwie.

 

Ale nie udało się dzień przed.

 

Nie udało się, ponieważ upamiętnienie tej zbrodni jest też ofiarą polityki ukraińskiej i polskiej.

 

Dlaczego polskiej? Jak pan to komentuje?

 

No, polskiej w tym wymiarze, że to są różne podejścia do polityki i
do relacji polsko-ukraińskich. Tak naprawdę przecież w Polsce nie mamy
wątpliwości, co się wydarzyło na Wołyniu, mówiąc precyzyjnie i we
wschodnich województwach II Rzeczypospolitej, bo to było kilka
województw. Tam nastąpiła czystka etniczna właśnie o charakterze
ludobójczym. Nie chciano wszystkich Polaków mordować, chciano ich
stamtąd przepędzić, a tych, którzy nie chcieli zostawić ojcowizny, tych
okrutnie mordowano przy pomocy... w sposób, o którym nawet jest trudno
mówić, to było coś potwornego. I tu polscy historycy są co do tego
zgodni, moim zdaniem są zgodni co do tego też politycy. Jest tylko
pytanie: jak z tą prawdą wychodzimy ku Ukraińcom? Bo mamy do czynienia z
zasadniczą odmiennością świadomości historycznej w Polsce i na
Ukrainie. Ludzie, którym zależy na dobrych stosunkach z Ukrainą oni nie
chcą takim mocnym określeniem, właśnie jednym krótkim słowem ludobójstwo
tak bardzo konfrontować Ukraińców z tą potworną zbrodnią.

 

I tu warto zwrócić uwagę, że to jest pogląd bardzo wielu ludzi,
ponieważ PiS dzisiaj tak twardo stoi, chce, domaga się tego krótkiego
słowa ludobójstwo, a nie czystka etniczna o znamionach ludobójstwa, to
warto sobie zadać pytanie: dlaczego profesor prezydent Kaczyński nie był
zwolennikiem takiego rozwiązania? Ano dlatego, bo zależało mu na
relacjach z Ukraińcami, na tym, żeby Ukraińcy... żeby dać Ukraińcom
szansę dojścia do tej prawdy, żeby nie blokować tej drogi ukraińskiej
takim polskim jednoznacznym naciskiem tą polską prawdą w naszej ocenie, i
moim zdaniem słusznie, rzeczywistą prawdą. Można zadać pytanie:
dlaczego tego słowa tak bardzo prawdziwego nie używają biskupi polscy?
Czyżby nie znali istoty wydarzeń? Nie, świetnie znają istotę wydarzeń,
ale uważają, że jest wielką wartością, żeby wydać wspólne oświadczenie z
biskupami ukraińskimi. I tak bym mógł mnożyć, prawda? Wielokrotnie Jan
Paweł II wypowiadał się w tych kwestiach. Nigdy tego słowa nie użył. Też
moim zdaniem nie miał wątpliwości, co się wydarzyło, ale zależało mu
właśnie na tym, żeby przecierać oczy Ukraińcom na tę kwestię.

 

A czy owa czystka etniczna o znamionach ludobójstwa to nie jest
przypadkiem takie wyrażenie, taki zwrot trochę pokrętny? Bo to z jednej
strony dajemy satysfakcję rodzinom ofiar zbrodni, zresztą mówi o tym
pani Ewa Siemaszko, badaczka wydarzeń sprzed 70 lat, no a z drugiej
strony nie narażamy się Ukraińcom.

 

To nawet nie chodzi o to, czy my się im narażamy, czy nie, to znaczy
wydaje mi się, tak jak było naszym narodowym celem prawdę katyńską
upowszechnić w Rosji, w Polsce od początku nie było wątpliwości, co się
wydarzyło w Katyniu, prawda? Ale dramatycznie długo walczyliśmy, żeby
też Rosjanie przyznali prawdziwie, co się w Katyniu wydarzyło. Trochę
sytuacja jest analogiczna. Te nasze dzisiaj działania w sprawie
upamiętnienia zbrodni wołyńskiej one nie są bojem o naszą polską prawdę o
tym wydarzeniu, tak jak mówię, w tej sprawie w Polsce nie ma sporu,
znam świetnie polską historiografię, śledzę debaty polskie, nie
polsko-ukraińskie, tu sporu nie ma. Natomiast to nie jest ucieczka, to
jest chęć powiedzenia słowami prawdziwymi, bo to naprawdę była czystka
etniczna, która się odwoływała do ludobójstwa, w jednym słowie
ludobójstwo. Mówimy dzisiaj w rocznicę ludobójstwa w Srebrenicy, bo to
było...

 

Osiemnaście lat temu.

 

...osiemnaście lat temu, prawda? Tam było dokładnie to samo, była
czystka etniczna, która zastosowała ludobójstwo, ludobójcze rozwiązanie
wobec ludności Srebrenicy. Natomiast jak mówię, tak naprawdę spór idzie
nie o to, czy ktoś chce zakłamać, czy ktoś chce powiedzieć prawdziwie o
tym wydarzeniu. Mówię właśnie do posłów PiS-u, prezydent Kaczyński nie
chciał zakłamywać tej prawdy, ale nie używając tego określenia,
demonstrował swoją determinację, jeśli chodzi o relacje
polsko-ukraińskie. Nie da się mówić, że zależy nam na dobrych relacjach
polsko-ukraińskich, tak właśnie Ukraińców konfrontując z tą prawdą, do
której oni jeszcze nie dojrzeli. Chodzi o to, żeby oni coraz bardziej do
tego dojrzewali. Ja uważam za wielkie osiągnięcie wspólną deklarację
kościołów: polskiego i ukraińskiego. Tam biskupi ukraińscy decydują się
mówić o tej potwornej zbrodni słowami, które jeszcze do niedawna były
nie do pomyślenia na Ukrainie. Jeśli nie chcemy dezawuować tego
wielkiego osiągnięcia kościoła polskiego i kościoła ukraińskiego, jeśli
nie chcemy utrudniać tego pojednania na płaszczyźnie religijnej, no to
właśnie stosujmy pewien umiar nie w naszej, polskiej ocenie tej sprawy,
tylko w relacjach polsko-ukraińskich.

 

Pan profesor zna na pewno taki apel skierowany do polskiego Sejmu
przez część deputowanych parlamentu ukraińskiego, deputowanych
wywodzących się z Partii Regionów, partii prezydenckiej i z partii
komunistycznej, by Sejm polski uznał właśnie za zbrodnię ludobójstwa to,
co działo się na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Czyli można powiedzieć
tak: to wy uznajcie, a my w tej sprawie głosu na wszelki wypadek nie
będziemy zabierać. Dobrze rozumiem?

 

Ta gra chyba jest jeszcze bardziej skomplikowana, trochę jestem...

 

Bo w sumie jest to dosyć prowokacyjna propozycja.

 

Trochę jestem w niezręcznej sytuacji jako doradca prezydenta, bo
muszę komentować sytuację wewnętrzną na Ukrainie, ale nie ekscytujmy się
tak też tym apelem, bo deputowani komunistyczni ukraińscy...

 

Bo on ma zdecydowanie drugie dno, żeby było jasne.

 

Oczywiście, którzy nas namawiają do zapisania tego tak w polskiej
uchwale, oni jednocześnie uważają, że w Katyniu Polaków mordowali
Niemcy, nie Sowieci, ponieważ na Ukrainie...

 

A wielki głód nie był ludobójstwem.

 

A wielki głód nie był ludobójstwem. Na Ukrainie ścierają się dwie
takie... dwa takie mity założycielskie państwa ukraińskiego – jeden
sowiecki, który zakorzenia obecną Ukrainę w czasach sowieckich, i drugi –
taki narodowy, one się odwołują do tej tradycji nacjonalistycznej, dla
tego nurtu Bandera jest bohaterem, dla nas to jest zbrodniarz. On wtedy
siedział w więzieniu niemieckim już, ale bez tej ideologii to, co się
wydarzyło na Wołyniu, nie byłoby możliwe. Więc w żadnej właściwie innej
sprawie my z tym obozem takim postsowieckim w sojusze nie wchodzimy. W
gruncie rzeczy ten list moim zdaniem chce doprowadzić do rozprawy
wewnątrzukraińskiej polskimi rękami. Moim zdaniem byłoby źle, gdyby
polski parlament dał się użyć do takich wewnętrznych rozgrywek na
Ukrainie.

 

Panie profesorze, prezydent Bronisław Komorowski będzie 14 lipca w Łucku na uroczystościach...

 

Tak, na mszy świętej celebrowanej przez biskupa Mokrzyckiego na jego
zresztą zaproszenie. Jedzie tam jako pielgrzym z rodzinami wołyńskimi,
tak jak dzisiaj będzie z nimi myślą, tak będzie z nimi fizycznie w
katedrze łuckiej na tym nabożeństwie żałobnym. Zresztą niezwykle ważnym,
bo też ważnym dla pojednania na płaszczyźnie religijnej. O ile ta
deklaracja, którą przytaczałem, była deklaracją biskupów Kościoła
Rzymskokatolickiego i Greckokatolickiego, to w Łucku będzie wspólna
modlitwa tych dwóch kościołów, ale też będą biskupi prawosławni.

 

Czy będzie wspólna deklaracja prezydentów, chociaż jednego z
prezydentów nie będzie na tej uroczystości, czyli Wiktora Janukowycza.

 

Prezydent Janukowycz o tym bardzo szczerze powiedział prezydentowi
Komorowskiemu: ma niepolityczne powody, że do Łucka nie może przyjechać,
stąd inicjatywa prezydenta Janukowycza, żeby prezydenci Janukowycz i
Komorowski wydali wspólne oświadczenie w sprawie tej zbrodni tej
wołyńskiej, pracujemy intensywnie nad tą deklaracją, ale ja bym nie
chciał w tej chwili przesądzać ostatecznie faktu jej ukazania się, bo
jednak ta świadomość historyczna w Polsce i na Ukrainie jest tak daleka
sobie, że nie wiem, czy będzie możliwe pogodzenie w tej deklaracji
prezydenckiej tych dwóch stanowisk. Raz jeszcze wrócę do moim zdaniem
niesłychanie ważnej deklaracji kościołów. Coś się naprawdę wielkiego
wydarzyło. Jak czytamy, jak mówili polscy politycy włącznie z
prezydentem Kaczyńskim o tej zbrodni, to tekst wspólny biskupów idzie
znacznie, znacznie dalej. Nie możemy w deklaracji obecnej prezydentów
cofnąć się wobec tego tekstu. Zobaczymy, na ile nasi ukraińscy partnerzy
dojrzeli do tego, żeby podzielić słowa swoich biskupów. My na pewno
dojrzeliśmy.

 

Dziś, jedenastego, ta deklaracja jest na jakim etapie? Powstanie tej deklaracji?

 

Intensywnych konsultacji prac nad wspólnym tekstem. Raz jeszcze
powiem, bo to nie zdradzam tu wielkiej tajemnicy, my gorąco namawiamy
naszych ukraińskich partnerów, że żeby powtórzyć te ważkie słowa za
naszymi biskupami, my za polskimi biskupami, oni za swoimi ukraińskimi
biskupami, chcę wierzyć, że to będzie możliwe.

 

Dziś mamy uroczystości i państwowe, i społeczne. Państwowe
organizowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, z udziałem
pana prezydenta Bronisława Komorowskiego, organizacje kresowe mają swoje
uroczystości, począwszy od mszy świętej w kościele św. Aleksandra przy
Placu Trzech Krzyży, potem Marsz Pamięci i uroczystości, koncert na
Placu Zamkowym, będzie Oratorium "Kres Kresów" kompozycji Krzesimira
Dębskiego, który będzie naszym gościem po godzinie ósmej piętnaście. Pan
profesor w sumie nie dostrzega niczego niewłaściwego w tym, że te
obchody są organizowane przez dwie strony.

 

Nie, uważam to za rzecz naturalną, pod warunkiem że będą się one
wzajemnie dopełniały, stąd zaproszenie pana ministra Kunerta, także i na
państwa antenie, do rodzin kresowych, wołyńskich na Skwerze Wołyńskim,
bo naprawdę takie piękne narodowe sanktuarium w tym miejscu, przecież
nie teraz wybranym, tylko od dawna wybranym, warszawiacy znają to
miejsce, jak się jedzie Trasą Armii Krajowej, to jest przy tej trasie
niedaleko Wisły taki wielki monument w postaci miecza. To jest pomnik
hołdu dla walki i ofiary 27. Wołyńskiej Dywizji AK. I właśnie w tym
miejscu jest szereg upamiętnień. Teraz dochodzi piękne upamiętnienie w
postaci takiego stylizowanego krzyża, tablic z nazwami tych
miejscowości, które zostały wymordowane. Natomiast też miejmy
świadomość, że rodziny wołyńskie mają prawo do wyrażania swojego bólu w
taki sposób, jak uznają za słuszne. Państwo tu musi bardziej hamować
emocje i słowa i to dopełnianie się tych uroczystości i równoległy ich
charakter moim zdaniem w tym nie ma nic złego pod warunkiem właśnie, że
jest pełne zrozumienie państwa dla tej formy obchodów rodzin kresowych,
ale też że rodziny kresowe rozumieją, że państwo w tej sprawie musi być
bardziej stonowane.

 

Ale czy ktoś z Kancelarii Prezydenta będzie brał udział w uroczystościach organizowanych przez kresowiaków?

 

Oficjalnego zaangażowania nie ma, ale jak znam potrzebę serca ludzi z kancelarii, to myślę, że na pewno się tam ktoś pojawi.



A w drugą stronę? Czy przedstawiciele rodzin kresowych będą obecni podczas uroczystości państwowych na Skwerze Wołyńskim?

 

Jestem przekonany, że tak.

 

Czy zaproszenia zostały wysłane?

 

Z tego, co ja wiem, gospodarzem tej uroczystości (...) tam w gruncie
rzeczy jest honorowym gościem. Gospodarzem jest pan minister Andrzej
Kunert, sekretarz Rady Pamięci Miejsc Walki i Męczeństwa. Z tego, co
wiem, to tam pisemne zaproszenia nie były rozsyłane. Ja na przykład nie
dostałem, a się wybieram, ponieważ to zrozumiałe, że to jest formuła
powszechnego zaproszenia dla rodzin kresowych, dla warszawiaków. Z tego,
co wiem, to w bardzo żmudnym procesie przygotowawczym ta uroczystość
dojrzewała właśnie z udziałem w debacie, nieraz ostrej z rodzinami
kresowymi. Tak że myślę, że te zaproszenia ze strony ministra Kunerta,
przynajmniej dla części osób, które mogły mieć wątpliwości, czy są, czy
nie są zaproszone, poszły, ale to by trzeba było pytać pana ministra
Kunerta.

 

A tymczasem rozmawialiśmy z prof. Tomaszem Nałęczem, Doradcą
Prezydenta Rzeczypospolitej pPolskiej. Panie profesorze, dziękujemy za
rozmowę.

 

Pięknie dziękuję, miłego dnia panom życzę.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

97. Marsz Pamięci - Msza

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

98. krew ofiar na głowy wasze, ZAPRZAŃCY


W klubie PO będzie dyscyplina w głosowaniu ws. rzezi wołyńskiej

W piątkowym głosowaniu nad uchwałą w sprawie rzezi wołyńskiej w klubie PO ma obowiązywać dyscyplina. Posłowie Platformy mają poprzeć zapis definiujący tę zbrodnię jako "czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa", a nie - jak postuluje część opozycji - "zbrodnię ludobójstwa".
"Dyscyplina oczywiście w sprawie uchwały wołyńskiej obowiązuje. Wspieramy zarówno stanowisko ministra spraw zagranicznych, jak i przesłanie prezydenta Bronisława Komorowskiego" - powiedział szef klubu PO Rafał Grupiński dziennikarzom w czwartek wieczorem po posiedzeniu klubu PO, w którym uczestniczył m.in. szef MSZ.

Komisja kultury przygotowała pierwotnie projekt uchwały ws. zbrodni wołyńskiej, w którym wydarzenie to jest określone jako "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

99. Dzieci Wołynia

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/dzieci-wolynia,1,5559719,kiosk-wiadomosc...

Widziały, jak banderowcy męczą i zabijają ich rodziców i rodzeństwo. Te wspomnienia to przerażające świadectwo okrucieństwa dorosłych.
"Gospodarz leżał na podwórzu koło psiej budy, miał odpiłowane lub odrąbane ręce i nogi, obok wielka kałuża krwi. Już nie krzyczał, ale żył jeszcze, świadczyły o tym konwulsyjne drgania kadłuba. W dniu śmierci miał 42 lata. Jego żona Hanna – lat 36, córki: Kazimiera – lat 10, Leokadia – lat 7, Regina – lat 3, leżały nieco dalej w kurzu i krwi. Zostały potraktowane podobnie jak Siatecki", rozpoczyna swoją opowieść Jadwiga Kozioł. W dniu masakry rodzinnego Mogilna miała 16 lat.

"Gdy przyszliśmy na miejsce, mózg i jedna połowa głowy wciąż leżały na drodze, a pozostała część ciała niedaleko w kartoflisku. Liczyłem, ile rzędów rosnących ziemniaków przebiegł ten człowiek z połową głowy, było ich aż 14. Po chwili poszliśmy dalej na podwórko i tam zobaczyliśmy na trawie ciało ich matki, lat ok. 70. Leżała z rozłożonymi rękami, ledwie w samej koszulinie, znać było wyraźnie dwie rany postrzałowe na piersiach", opisywał pacyfikację Ułanówki Marian Sikorski, wówczas niespełna 10-latek.

Na Wołyniu zabijano dwa razy. Od siekier Ukrainców i przez wymazanie z pamięci

Liczbę ofiar ukraińskiego ludobójstwa szacuje się na ok. 100 tys. (inne
szacunki mówią o 200 tys.). Ile z nich to dzieci? Wciąż nie wiadomo.
Wiemy jedynie, że podczas mordów na ludności polskiej nie oszczędzano
nikogo, nawet najmłodszych. Ci, którzy przeżyli, dają przerażające
świadectwo okrucieństwa dorosłych. Wśród wielu wspomnień z Wołynia i
Galicji Wschodniej najbardziej wstrząsające są relacje dzieci. Chociaż
historie te zostały spisane często dekady po tragicznych wydarzeniach z
lat 1943-1945, nadal jest w nich świat widziany oczami kilku- i
kilkunastolatków. Sielski świat dzieciństwa brutalnie zburzony przez
wybuch wynaturzonego nacjonalizmu.

Sami swoi

Wielu urodzonym na początku lat 30. ostatnie chwile przed wybuchem wojny
mogły się wydawać czasem błogiego spokoju. Nic nie zapowiadało
nadchodzącej burzy. "Mieszkańcy wsi – wspominał 13-latek z Woli
Ostrowieckiej na Wołyniu – żyli zgodnie i przyjaźnie, zarówno między
sobą, jak i z mieszkańcami sąsiednich wsi ukraińskich. Pamiętam, że jako
pastuch krów przyjaźniłem się z chłopcami i dziewczynami – pastuchami
Ukraińcami".

Także Czesław Filipowski przedstawiał swoje wczesne dziecięce lata
raczej jako polsko-ukraińską wersję "Samych swoich" niż wojenny dramat.
Urodzony w 1932 r., do wybuchu wojny wychowywał się we wsi Wolica, gdzie
mieszkało niemal tyle samo Polaków, ile Ukraińców. "Z tego, co
pamiętam, żyliśmy w zgodzie – pisał wiele lat później. – Ponieważ nasi
sąsiedzi nie mieli dzieci, sąsiadka częstowała mnie nierzadko domowymi
wypiekami lub owocami z ogrodu. Od czasu do czasu pomagaliśmy sobie.
Drobne nieporozumienia zdarzały się wówczas, gdy kury sąsiada rozdrapały
świeżo zasianą grządkę lub gdy do ogrodu wdarła się świnia".

Jednak nadchodząca wojna dorosłych nie oszczędziła dzieci. Stanisław
Ciołek wspominał, jak jeszcze we wrześniu 1939 r. nieopodal jego
rodzinnych Kut ukraińscy nacjonaliści rozbroili, a następnie zamordowali
grupę polskich żołnierzy. W odwecie oddział żandarmerii zawrócił z
Rumunii i po sądzie wojennym powiesił winnych zbrodni. Wszystko to
działo się na oczach kilkuletniego wówczas Stasia i innych dzieci –
polskich i ukraińskich. W ten sposób antagonizmy dorosłych przechodziły
na najmłodszych.

Zapomniane zbrodnie na Wołyniu

Przekonał się o tym wkrótce siedmioletni Władysław Kaniuk z Hatowic.
"My, jako małe dzieci – pisał – byliśmy przez rówieśników ukraińskich
wyśmiewani, popychani i bici, a przez starszych opluwani i wyzywani od
najgorszych". Jednak do połowy 1941 r. relacje Polaków z Ukraińcami –
choć dalekie od idealnych – przeważnie wolne były od aktów bezpośredniej
agresji. Sytuację dodatkowo stabilizowała obecność niemieckich
żołnierzy, którym na rękę był względny spokój.

Dopiero wraz z wymarszem Wehrmachtu dalej na wschód krucha równowaga
została zburzona. "Pamiętam, jak w 1942 r. – wspominał Kaniuk – w
okresie odlotu bocianów, patrząc na ptaki, które obsiadły drzewa,
zostałem poczęstowany wiązką przez dorosłego Ukraińca, który m.in.
wrzeszczał, żebym lepiej zaglądał swojej matce pod spódnicę, a nie gapił
się na bociany. Niedługo po tym znalazłem mojego ulubionego pieska,
foksterierka, z poderżniętym gardłem".

Od szykan do mordów

Represje wobec Polaków, w tym dzieci, przechodziły stopniowo od szykan
do gwałtów i morderstw. Urodzony w 1936 r. Franciszek Filipowski
pamiętał, jak w wieku sześciu lat rozpoczął naukę w jednoizbowej szkole,
gdyż budynek, gdzie dotychczas mieściła się polska placówka, zajęli
Ukraińcy. "Będąc w drugiej klasie – wspominał – do szkoły chodziłem
tylko na początku roku szkolnego, ponieważ pewnego dnia nauczyciel
zebrał wszystkich uczniów (…), odesłał nas do domów i wyjechał do Lwowa.
Był to rok 1943 – jesień".

Jeszcze wcześniej, bo pod koniec 1942 r., z morderczą polityką UPA
zetknął się Władysław Kaniuk. Rychło się przekonał, że poderżnięte
gardło jego psa było tylko zapowiedzią eskalacji nienawiści wobec
polskiej ludności. "Początkowo – mówił – członkowie UPA, zwani
banderowcami, przychodzili po swoje ofiary nocą. Zaczęliśmy więc ukrywać
się nocami. UPA ogłosiła wkrótce listę Polaków do likwidacji, na której
nasz ojciec znalazł się na drugim miejscu, m.in. za to, że stawał w
naszej obronie".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

100. pod tym linkiem widac całą manipulację Komorowskiego i spółki

http://tvp.info/informacje/polska/marsz-pamieci-przeszedl-ulicami-warsza...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

101. Męczeństwo Kresowian

Męczeństwo
Kresowian przegrało nawet z rojeniami pederastami. Wystawę o Wołyniu
zobaczysz w sejmowych podziemiach. Jeśli trafisz...

Tylko u nas

"Czy w dniu symbolicznej 70. rocznicy Rzezi na Wołyniu, gdy Sejm
żyje głównie uchwałą w tej sprawie, nie można było znaleźć godniejszego
miejsca na uczczenie pamięci ofiar ludobójstwa na Kresach?"

Wydawałoby się, że 70. rocznica Rzezi Wołyńskiej jest dobrą
okazją, by w Sejmie nie tylko przyjąć uchwałę upamiętniającą tę
zbrodnie, ale również zorganizować wystawę jej poświęconą.

I rzeczywiście tak było. W czwartek otwarto wystawę poświęconą tej zbrodni.

Jednak nie odbyło się to z pompą. Skromna, mała uroczystość, zorganizowana przez PiS, jak i cała wystawa.

Myli się ten, kto sądził, że ekspozycja będzie w centrum.

Znalezienie jej wymaga nie lada wyczynu i wytrwałości. Trzeba
dać się dodatkowo wylegitymować strażnikowi, zejść, potem znów zejść po
schodach i iść, iść, iść...

Kto wytrwały i zaznajomiony z sejmową topografią, dotrze. W
podziemiach pomiędzy sejmowymi budynkami – główną siedzibą oraz hotelem
poselskim – będzie mógł zobaczyć wystawę poświęconą zbrodni wołyńskiej i
jej ofiarom. Refleksja o ludobójstwie będzie zapewne jego udziałem. I
będzie pod wrażeniem okrucieństwa i tragedii.

A wracając w jego głowie być może powstanie pytanie oczywiste
- dlaczego tak ważna wystawa, w rocznicę tak ważnego wydarzenia
znajduje się w tak mało istotnym miejscu?

Bo inne były zajęte.

- Najbardziej prestiżowe miejsce, otwieraną z pompą – przy obecności
marszałek Ewy Kopacz i ambasadora Izraela – wystawą o polskich Żydach.

 

- Miejsce przy szatni VIP-ów wystawą o żądaniach pederastów, udającą,
że są w Polsce dyskryminowani. Szopkę odstawiali tu poseł Biedroń z
wicemarszałek Nowicką.

 

- W Senacie dwoma wystawami. Pierwszą o polsko-pakistańskiej
przyjaźni i lotnikach. Drugą o alpinizmie i ludziach kochających góry.

 

Wycieczki chodzące licznie po Sejmie zatrzymują się zawsze chętnie
przy wystawach. Te najważniejsze są umiejscowione tam, gdzie docierają
wszyscy. Zarówno wystawę o Żydach jak i tę o pederastach widział zapewne każdy uczestnik wycieczki, która w ostatnich dniach trafiła do Sejmu.
O Wołyniu dowiedzą się jedynie najwytrwalsi, ci, którzy o wystawie będą
wiedzieć i będą mieli wystarczająco dużo uporu, by do niej dotrzeć.

Wystawowa hierarchia pokazuje gorzki obraz tego, co dzieje się w Sejmie.

Tematyka wystaw w Sejmie (poza tą o pederastach) jest ciekawa i godna sejmowej ekspozycji, ale czy
naprawdę w dniu symbolicznej 70. rocznicy Rzezi na Wołyniu, gdy Sejm
żyje głównie uchwałą w tej sprawie, nie można było znaleźć lepszego,
godniejszego miejsca na uczczenie pamięci ofiar ludobójstwa na Kresach?
Czy miejscem dla takiej ekspozycji musiała być parlamentarna piwnica?

Bez względu na to, kto zawinił, jest niezmiernie gorzką konstatacja,
że polski Sejm nie był w stanie grafika wystawowego zaplanować tak, by
Wołyń zajął godne miejsce.

Przelana krew Polaków przegrała nawet z chorymi rojeniami pederastów...

Jarosław Kaczyński na otwarciu wystawy nt. rzezi wołyńskiej: "To było ludobójstwo, ludobójstwo w najczystszej postaci"

Po raz pierwszy możemy w Sejmie otworzyć wystawę, która czci jedno
z większych i najbardziej dramatycznych wydarzeń, jakie w XX wieku
dotknęło obywateli Rzeczpospolitej Polskiej - podkreślił wicemarszałek
Sejmu Marek Kuchciński.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

102. Polacy z Wilna Polacy z


Polacy z Wilna pamiętają o rzezi wołyńskiej...

"Zabij mnie i moje dzieci,
Podpal nasz rodzinny dom,
Lecz wolności mej i dumy,
Nie pozwolę szargać psom."


O świcie (godzina 3:00 nad ranem) 11 lipca 1943 oddziały UPA (Ukraińska
Powstańcza Armia) dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich
miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim pod
hasłem Śmierć Lachom. Po otoczeniu wsi, by uniemożliwić mieszkańcom
ucieczkę, dochodziło do rzezi i zniszczeń. Ludność polska ginęła od kul,
siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni.
Polskie wsie po wymordowaniu ludności były palone, by uniemożliwić
ponowne osiedlenie. 11 lipca - 70 rocznica tej zbrodni.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

103. lokalizacja pomnika - gdzie diabeł mówi dobranoc

http://warszawa.gosc.pl/gal/pokaz/1626332.Nowy-pomnik-na-Skwerze-Wolynskim/

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

104. w sejmie hucpa

Sikorski przeszedł sam siebie, skandaliczne wystąpienie, posłowie zażądali przerwy, aby ustosunkowac się do bezczelnych kłamstw i matactw RadSika.
Zmanipulował wypowiedź posła Zycha i prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

105. nie będzie dnia męczeństwa kresowian 11 lipca

krew pomordowanych na głowy zaprzańców.

Nazwiska wszystkich zaprzańców głosujących przeciwko oddania czci pomordowanym w straszliwy sposób Rodaków zapiszemy do czarnej karty Judaszy.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

106. Sejm odrzucił wniosek o

Sejm
odrzucił wniosek o nazwanie zbrodni na Wołyniu ludobójstwem. Głosowanie
poprzedziła ostra debata, minister Sikorski straszył "upokorzeniem
Ukraińców"

"W tym posłaniu słowo ludobójstwo padło dwa razy. Lech Kaczyński
prowadził wyważoną politykę wobec Ukrainy, ale nie uznawał kompromisu z
prawdą" - odpowiadał Maciej Łopiński.

212:222. Takim stosunkiem głosów Sejm Rzeczypospolitej
Polskiej odrzucił poprawkę, by w uchwale upamiętniającej pomordowanych
na Wołyniu, zbrodnię tę nazwać ludobójstwem.

Ostra debata, wzajemne pretensje i przerzucanie się argumentami
historyczno-politycznymi. W takiej atmosferze polski parlament obradował
nad tą sprawą.

Jeśli zaostrzymy uchwałę, to może to utrudnić europejską perspektywę Ukrainy

- przekonywał w trakcie dyskusji nad uchwałą sejmową upamiętniającą mord na Polakach na Wołyniu, mówiąc o "upokorzeniu Ukrainy".

Owo "zaostrzenie" uchwały to parlamentarny spór o dodanie do uchwały słowa "ludobójstwo".

Minister spraw zagranicznych w trakcie debaty nad przyjęciem uchwały
powoływał się na autorytet śp. Lecha Kaczyńskiego, cytując jego
przemówienie do Ukraińców. Następnie przestrzegał przed "siłami", które
chcą Ukrainę przeciągnąć w inną niż zachodnią stronę:

Są siły, które inaczej niż my patrzą na kierunek, w którym
Ukraina powinna się integrować, które w tej chwili działają bardzo
aktywnie na rzecz uzyskania innego kierunku integracji Ukrainy.

(...) Ukraina, aby móc podpisać umowę, powinna w najbliższych
tygodniach zreformować odziedziczony jeszcze po Związku Radzieckim,
system prokuratury. Aby mieć szansę na umowę stowarzyszeniową, Ukraina
musi zmienić swój kodeks wyborczy

- mówił Sikorski, tłumacząc, że złe sformułowanie w przyjętej uchwale
- jego zdaniem - wpłynęłoby negatywnie na proces demokratyzacji
Ukrainy.

Szefowi MSZ odpowiedział poseł PiS, były minister w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego:

Powinienem się cieszyć, bo pan minister cytował mojego przyjaciela
prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego. Ale to wystąpienie było pełne
hipokryzji. Bo pan minister i jego urzędnicy zrobili wszystko by
zdewastować politykę wschodnią Lecha Kaczyńskiego. (...) Pan minister
Sikorski mógł się zapoznać z przesłaniem, jakie Lech Kaczyński skierował
do Światowego Zjazdu Kresowian. W tym posłaniu słowo
ludobójstwo padło dwa razy. Lech Kaczyński prowadził wyważoną politykę
wobec Ukrainy, ale nie uznawał kompromisu z prawdą

- ripostował Maciej Łopiński.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

107. Nie można budować na

Nie można budować na kłamstwie

Do poparcia poprawki określającej zbrodnię wołyńską mianem "ludobójstwa" przekonywali w piątek w Sejmie Józef Zych z PSL i Kazimierz Michał Ujazdowski z PiS. - Nie można budować stosunków z innymi narodami na zakłamaniu historii własnego narodu - podkreślił Zych.

Zych przypomniał, że zgodnie z konwencją ONZ z 1948 r. "ludobójstwem jest którykolwiek z (...) czynów dokonanych w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych rasowych lub religijnych".

- W świetle faktów i dokumentów nie może być wątpliwości, że definicja ta jest w pełni spełniona w odniesieniu do zbrodni wołyńskiej, a zatem zachodzi pytanie, czy wolno stosować inne kryteria pozaprawne? Nie może być takiej sytuacji, w której stosunki z innymi narodami miałyby być budowane na zakłamaniu historii własnego narodu - podkreślił Zych.

Z kolei Ujazdowski przekonywał, że nie tylko konwencje prawa międzynarodowego, ale także polskie prawo "zna jeden typ przestępstwa w odniesieniu do tego, co się stało na Wołyniu - to jest ludobójstwo". - Sejm nie może przeczyć prawu i instytucjom państwowym - zaznaczył Ujazdowski.

Prawda mogłaby zaszkodzić Ukrainie?

Minister Radosław Sikorski przekonywał natomiast, że przyjęcie uchwały w radykalniejszej formie może utrudnić europejską perspektywę Ukrainy.

- Jeśli zaostrzymy nasze stanowisko (...), to nie pomoże to w uzyskaniu zgody sił politycznych na Ukrainie i może utrudnić perspektywę europejską Ukrainy, która ma epokowe znaczenie - podkreślił szef MSZ.

Zaczynając swoje wystąpienie zanaczył, że przemawia w Sejmie jako szef MSZ, a nie przedstawia zdania Rady Ministrów, która nie zajmowała stanowiska w tej sprawie. Zaznaczył, że rząd szanuje prawo Sejmu do podjęcia uchwały. - Możemy tylko doradzać - dodał.

Powiedział, że zgadza się z opinią, że definicja ludobójstwa "jest na tyle pojemna i nieostra, że można te odrażające wydarzenia, które miały miejsce na Wołyniu w tej definicji zmieścić". Dodał, że można w niej też zmieścić i inne wydarzenia z historii Polski i Ukrainy.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

108. Prezydent nie miał odwagi

Prezydent nie miał odwagi powiedzieć prawdy   2013-07-12
 

Relacja
z Marszu Pamięci w Warszawie.  Dodam, że ani na część oficjalną, ani na
część organizowaną przez Rodziny Kresowe nie przybył ambasador Ukrainy.
To najlepszy dowód na to, jaki jest stosunek władz ukraińskich do
sprawy prawdy i pojednania.


http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8178

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

109. człowiek bez właściwości manipuluje, Zych w sejmie prostopwał

Donald Tusk o uchwale wołyńskiej: jednoznaczna i nie prowokuje
[DŹWIĘK]

Uchwała wołyńska wystarczająco mocno potępia wydarzenia sprzed 70 lat - uważa premier.

Zdaniem premiera, tekst dokumentu
stosownie czcił pamięć ofiar i był miażdżący dla sprawców. W wymiarze
międzynarodowym radykalna wersja uchwały była ryzykowna - uważa premier.
Jego zdaniem, mogła zaostrzyć relacje z Ukrainą i wypełnić intencje Kremla.

- Ludzie odpowiedzialni szukają sformułowań jednoznacznych i
jednocześnie takich, które nie prowokujących do licytacji na cierpienia.
Szanuję wszystkich, które mają odmienne zdanie w tej sprawie, ale nie
będę tolerował takich wypowiedzi, jakie padały dziś na sali sejmowej -
że jedna forma uchwały to jest patriotyzm, a inna to zdrada
- powiedział premier.

Premier wskazał też - za posłem PSL Józefem Zychem - że według
definicji ONZ, Ukraińcy za ludobójstwo mogliby uznać akcję Wisła.
Jego
zdaniem, wspólna uchwała powinna sprzyjać odnalezieniu wspólnoty na przyszłość z Ukrainą, a nie utrudniać to. W opinii premiera, przyjęta uchwała jednoznacznie potępia sprawców i nie prowokuje Ukrainy.

Za przyjęciem uchwały w przyjętej ostatecznie wersji głosowało 263
posłów, przeciwko było 33. Wstrzymało się od głosu 146 posłów. Przed
głosowaniem posłowie upamiętnili ofiary zbrodni wołyńskiej minutą ciszy.

Ukraina zignorowała uroczystości wołyńskie
Tylko
dziennik Ukraina Mołoda, związany z poprzednim prezydentem Wiktorem
Juszczenką, publikuje duży artykuł na temat wydarzeń na Wołyniu.Przedstawiona tam wizja odpowiada wersji części ukraińskich historyków, którzy mówią o wojnie polsko
- ukraińskiej nie wspominając o dysproporcji sił, a także odmiennych
celach: ukraińscy nacjonaliści dążyli do oczyszczenia Wołynia z Polaków,
a działania strony polskiej miały w dużym stopniu charakter obronny.

Czytelnik Ukrainy Mołodej o tym się nie dowie. Dziennik
publikuje jednak szokujące i warte przeczytania wspomnienia świadków
zbrodni dokonywanych przez Ukraińców i Polaków. Wspomina także o
przedstawicielach dwóch narodów, którzy w tych trudnych czasach sobie
pomagali. Na takich przykładach trzeba wychowywać ukraińską i polską młodzież - pisze Ukraina Mołoda.

W
dzienniku czytamy też o planowanej na niedzielę wizycie w Łucku
Bronisława Komorowskiego. Nacjonalistyczna Swoboda grozi demonstracjami,
jeżeli w uchwale Sejmu dotyczącej rzezi wołyńskiej padnie słowo ludobójstwo. Deputowani wołyńskiej rady obwodowej z tego ugrupowania szykują także uchwałę, w której znajdzie się krytyka pod adresem polskiego parlamentu. Ma ona zostać przyjęta w poniedziałek.

Portal Korrespondent
zwraca uwagę, że do Łucka nie przyjedzie Wiktor Janukowycz, a jedynie
wicepremier Kostiantyn Hryszczenko. Depesza została zatytułowana: Ochłodzenie polsko - ukraińskie.




Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

110. Urlop Janukowycza w rocznice

Urlop Janukowycza w rocznice rzezi Wołynia


Administracja Prezydenta poinformowała na swojej
stronie internetowej, że jest to urlop roboczy, w czasie którego szef
państwa będzie miał wiele spotkań i rozmów.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

111. kłamca Nałęcz

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

112. Deputowany partii

Deputowany partii Batkiwszczyna Mykoła Tomenko oświadczył, że posłowie Sejmu okazali się większymi patriotami Ukrainy, niż przedstawiciele większości w Radzie Najwyższej w Kijowie.


Definicja zbrodni

Zbrodnia wołyńska ludobójstwem nie jest, ma
tylko jego znamiona. Sejm przyjmuje uchwałę, ale nie wszyscy przyjmują
taki punkt...
czytaj dalej »

W
samej istocie projektu uchwały, nad którym procedujemy, była zasadnicza
intencja, żeby oddać cześć i hołd ofiarom bestialsko pomordowanym w
ludobójstwie. Wysoka Izba nie doszła do konsensusu, nie doszła do zgody,
co uwłacza treści tej uchwały.

Franciszek Stefaniuk z PSL




http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/poslowie-upamietnili-rzez-wolyn...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

113. Uchwała w tym kształcie to

Uchwała w tym kształcie to błąd moralny


Kaczyński zaznaczył, że media ukraińskie dostrzegły, że polski Sejm przyjął miękką wersję uchwały.

Miller zdumiony niekompetencją szefa MSZ

Teza, że użycie słowa ludobójstwo w uchwale o zbrodni wołyńskiej
utrudni Ukrainie drogę do Unii jest tak zdumiewająca, że trudno ją nawet
komentować
- uważa Leszek Miller.


Rozenek o uchwale wołyńskiej: oddaliśmy hołd poprzez minutę ciszy

Ruch Palikota jako jedyny klub zagłosował przeciwko przyjęciu przez Sejm uchwały wołyńskiej.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

114. HAŃBA! Najnowszy wpis Marii

HAŃBA!

Najnowszy wpis Marii Ochman, przewodniczącej Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”

Ze wstydem i narastającym przerażeniem wysłuchałam wystąpienia Radka Sikorskiego. Nie piszę MINISTRA, albowiem od dawna nie zasługuje on na to miano. Podobnie jak na imię Radosława (wszystkich znajomych i sympatycznych Radków tą drogą pozdrawiam). Mam bowiem wątpliwości, czyje interesy reprezentuje pan Sikorski.

Byłam niedawno na Ukrainie i miałam okazję przyjrzeć się, jak wygląda pamięć o polskich ofiarach Rzezi Wołyńskiej, jak „nieznani sprawcy” profanują groby Polskich Orląt i jak władze Ukrainy honorują pomnikami banderowskich oprawców. My za to w naszym, podobno wolnym i niezależnym kraju, nie możemy ludobójstwa dokonanego w nieludzki sposób nazwać po imieniu, bo to pogorszy nasze relacje... tylko pytam z kim??? Z banderowcami??? Z tymi, którzy otwarcie mówią o polskiej okupacji Lwowa i niszczą ślady polskiej historii???

Pytam więc, czy niedługo przeprosimy nie tylko za polską, historyczną obecność na Kresach, ale być może również za wybuch II wojny światowej??? Dzisiejszą hańbiącą decyzją Sejm odrzucił nie tylko prawdę o ludobójstwie – nie zezwolił również na to, by pomordowani na Kresach Polacy mieli swój Dzień Pamięci 11 lipca.

W tym dniu z rąk banderowskich oprawców zginęło kilkanaście tysięcy z ponad 100 tysięcy wymordowanych na Wołyniu naszych Rodaków. Ich mogiły nie wołają o pamięć, bo Oni nawet mogił nie mają.

A dziś polski rząd i polski Sejm odmówiły Im nawet prawa do pamięci we własnym kraju. Prawa, które przez cały ponadpółwieczny okres PRL-u było kwestionowane ze strachu przed Wielkim Sąsiadem.

Jaką zatem dziś mamy wolność? Ale tylko wam się wydaje, panie i panowie z PO, że prawdę o tej tragicznej historii uda się rozmiękczyć i podać Polakom w wersji soft.

Oni mają i będą mieli trwałe pomniki w naszych sercach. I w sercach następnych pokoleń... Jak to było w Konradzie Wallenrodzie? „Płomień rozgryzie malowane dzieje. Skarby mieczowi spustoszą złodzieje. Pieśń ujdzie cało”! PO was pozostanie wstyd.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/47865,hanba.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

115. pamietacie pana Sycza i skandal z ustawą w spr. akcji Wisła?

Kolejna interwencja w sprawie skandalicznego projektu sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych

Syn mordercy z UPA przewodniczącym sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych



Źródło: Gazeta Olsztyńska

Dziś
w Sejmie "RP" doszło do skandalicznego odrzucenia uchwały w sprawie
nazwania Zbrodni Wołyńskiej ludobójstwem. Jednak czy taki wynik
głosowania może dziwić, jeśli przewodniczącym sejmowej Komisji
Mniejszości Narodowych i Etnicznych jest Miron Sycz (PO), syn Aleksandra
Sycza, członka OUN i UPA, skazanego w 1947 roku na karę śmierci za
zbrodnie na Polakach?

Hipokryzja posła Sycza jest tym większa,
że 06.12.2012 roku pochwalił się on na swoim facebooku przegłosowaniem
uchwały w sprawie potępienia Akcji "Wisła", która była bezpośrednim
skutkiem bandyckiej działalności m.in. jego ojca. Sycz jest byłym
członkiem PZPR, a obecnie członkiem Stowarzyszenia "Ordynacka", a
wybrany na posła po raz drugi został z Bartoszyc, gdzie uzyskał niecałe 9
tys. głosów. Sycz nie kryje swojej ukrainofilii, a na jego facebookowym
koncie za zdjęcie w tle robi flaga ukraińska
(https://www.facebook.com/miron.sycz)

Takich właśnie ludzi PO widzi w roli
obrońców mniejszości w Polsce. Potomek UPA zasiada też w Polskim
parlamencie i głosuje przeciwko upamiętnieniu ofiar zbrodni, których
dokonywał m.in. jego ojciec.

Oto (PO)lska AD 2013.

http://www.narodowcy.net/index.php/polska/212-syn-mordercy-z-upa-przewodniczacym-sejmowej-komisji-mniejszosci-narodowych-i-etnicznych

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

116. O przygotowaniach do rzezi




O przygotowaniach do rzezi wiedzieli wszyscy poza Polakami. "Nie ostrzegła, choć od lat dostawała od moich dziadków jedzenie"

"Rzeź była dla nich całkowitym zaskoczeniem, nikt z Polaków nie
potrafił tego zrozumieć ani wyjaśnić. Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Czesi
żyli tam przez lata razem, pomagali sobie, bawili się razem, nie było
wrogości. W czasie II wojny, w sytuacji ekstremalnego zagrożenia w
ludziach obudziły się najgorsze instynkty".

Premier
zrównuje Wołyńską Rzeź z przesiedleniami: "Spór o definicję ludobójstwa
jest dwuznaczny. Ukraińcy mogliby podobnie zdefiniować akcję 'Wisła'"

"Nie najlepiej się czuję, gdy promuję głosowania i je przegrywam.
Po tym głosowaniu rozum był smutny, serce się cieszyło" - ocenił
zakazanie uboju rytualnego.

Ks.
Isakowicz-Zaleski: Platforma Obywatelska zapłaci ogromną cenę za swą
głupią politykę wobec ludobójstwa Polaków na Ukrainie. NASZ WYWIAD

"Skala błędów popełnianych przez obecną ekipę jest tak wielka i
okropna, że dzisiaj nie możemy mówić o jakiejś normalnej polityce
wschodniej. To polityka idiotyczna."

dzisiaj, 17:40Tylko u nas

Gadowski:
"Sikorski w sprawach polsko-ukraińskich zachowuje się jak minister
landu Nadrenii-Westfalii, a nie polski minister. NASZ WYWIAD

"Wydaje mi się, że minister Sikorski kompletnie nie rozumie
sytuacji na Ukrainie. Jedynym wyznacznikiem jakim się kieruje są
wytyczne poprawności politycznej, tak jak on stara się pojmować
niewypowiedziany jeszcze w tej sprawie głos Unii Europejskiej, a
zwłaszcza Niemców."



Ostra
dyskusja w trakcie debaty o Wołyniu. Poseł Golba: "Wiem, że na tej sali
jest poseł, którego ojciec działał w tej bandzie Mysnyki"

Poseł Solidarnej Polski miał na myśli Mirona Sycza, posła PO,
którego ojciec - Aleksander Sycz, był członkiem OUN i UPA, za co w 1947
r. został skazany za karę śmierci przez polski sąd. Karę złagodzono mu
do 15 lat pozbawienia wolności.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

117. Sejm RP przeciwko prawdzie

Za przyjęciem poprawki był w całości klub PiS, PSL i SLD oprócz Tadeusza Iwińskiego. Wśród posłów Platformy za było 10 posłów (m.in. Jarosław Gowin), a z Ruchu Palikota, który niemal w całości był przeciw, wyłamał się tylko Artur Dębski.

W głosowaniu nad całością uchwały „za” głosowało 263 posłów, przeciw było 33 posłów, a wstrzymało się 146. Przed głosowaniem posłowie, na wniosek Franciszka Stefaniuka z PSL, upamiętnili ofiary zbrodni wołyńskiej minutą ciszy.

Wcześniej w żywiołowej dyskusji posłowie Józef Zych (PSL) i Kazimierz Michał Ujazdowski (PiS) przekonywali posłów do zajęcia stanowiska, że rzeź wołyńska była ludobójstwem.

- W świetle faktów i dokumentów nie może być wątpliwości, że definicja ta jest w pełni spełniona w odniesieniu do zbrodni wołyńskiej, a zatem zachodzi pytanie, czy wolno stosować inne kryteria pozaprawne? Nie może być takiej sytuacji, w której stosunki z innymi narodami miałyby być budowane na zakłamaniu historii własnego narodu - przekonywał Zych i przypomniał, że zgodnie z konwencją ONZ z 1948 r. „ludobójstwem jest którykolwiek z (...) czynów dokonanych w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych rasowych lub religijnych”.

Z kolei Ujazdowski przekonywał, że nie tylko konwencje prawa międzynarodowego, ale także polskie prawo „zna jeden typ przestępstwa w odniesieniu do tego, co się stało na Wołyniu - to jest ludobójstwo”.

- Sejm nie może przeczyć prawu i instytucjom państwowym – tłumaczył Ujazdowski.

Innego zdania był szef MSZ Radosław Sikorski, który stwierdził, że jeżeli Sejm przyjmie uchwałę w radykalniejszej formie, „może to utrudnić europejską perspektywę Ukrainy”.

- Jeśli zaostrzymy nasze stanowisko, podejmiemy uchwałę w radykalniejszej formie, to nie pomoże to w uzyskaniu zgody sił politycznych na Ukrainie i może utrudnić perspektywę europejską Ukrainy, która ma epokowe znaczenie – powiedział Sikorski.

Po wypowiedzi Radosława Sikorskiego z trybuny sejmowej posłowie partii opozycyjnych zgłaszali liczne protesty i nie zgadzali się z wyrażoną prze niego opinią. Poseł Maciej Łopiński stwierdził, że oświadczenie Sikorskiego było "kuriozalne".

Głosami posłów w treści uchwały pozostaje zapis o „czystce etnicznej o znamionach ludobójstwa”.

Sejm nie zgodził się również na ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej - Męczeństwa Kresowian. Posłowie nie przyjęli w tej sprawie wniosku mniejszości zgłoszonego przez PiS ani poprawki SP do projektu uchwały ws. 70. rocznicy rzezi wołyńskiej.

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz%2Fsejm-rp-przeciw-prawdzie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

118. Poseł PO przyznaje: mój ojciec był w UPA, ale...miał znamiona

http://www.wprost.pl/ar/408052/Posel-PO-przyznaje-moj-ojciec-byl-w-UPA-ale/
Ojciec mój był w Wojsku Polskim od 1937 do 1939 roku, bronił Rzeczpospolitej przed napaścią hitlerowską. Pod koniec wojny miał wyjście: albo być zwerbowanym do Armii Czerwonej, albo pójść do ukraińskiej partyzantki. Wybrał to drugie - mówił na antenie TVN24 poseł PO ukraińskiego pochodzenia Miron Sycz.

Ołeksander Sycz, członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 roku oraz strzelec w kureniu "Mesnyky" Ukraińskiej Powstańczej Armii został skazany w 1947 roku przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności.

Miron Sycz zapewnił jednak, że jego ojciec nie brał udziału w rzezi wołyńskiej. - Absolutnie nie. To było w powiecie jarosławskim i nie miał w tym absolutnie nic wspólnego - podkreślił poseł PO. - Jestem dumny, że miałem takiego tatę - podsumował.

http://wideo.onet.pl/wiadomosci-ostre-slowa-ojciec-tego-posla-spalil-moj...

- Pochodzę z miejscowości Wiązownica, która 17 kwietnia 1945 r została spalona przez bandę UPA, oddział "Mesnyky", czyli "Mściciele". Dom moich rodziców został spalony, podobnie jak reszta wsi. Ja wiem, że na tej sali jest poseł, którego ojciec działał w bandzie, która spaliła tę wieś - mówił wcześniej z sejmowej mównicy poseł Solidarnej Polski Mirosław Golba.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

119. Zwyciężyła poprawność

Zwyciężyła poprawność polityczna
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/47851,boja-sie-prawdy-o-wolyniu.html
Poseł Jan Dziedziczak komentuje dzisiejsze głosowanie w sprawie uchwały o zbrodni wołyńskiej

Przebieg dzisiejszego głosowania w sprawie uchwały o zbrodni wołyńskiej był skandalem i hańbą. Prawo międzynarodowe, jak również definicje prawa karnego określają to, co działo się na Wołyniu i Kresach Wschodnich, jako ludobójstwo.

Obecnie w imię przedziwnej poprawności politycznej próbuje się to zmienić. Wystąpienie Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych, było skandaliczne i buńczuczne. Kontestowali je nawet posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Mam wrażenie, że wedle rządów PO wszystkie inne narody mogły paść ofiarą ludobójstwa, lecz w ich mniemaniu Naród Polski nigdy takiej ofiary nie poniósł, a wręcz przeciwnie – ewentualnie mógł być wykonawcą.

Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę, że Kresowiacy są pomijani przez obecnie rządzących. Przypomnę, że głosowanie nad uchwałą nad ludobójstwem na Wołyniu i ustanawiającą 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej – Męczeństwa Kresowian nie miało miejsca w dniu 70. rocznicy tej tragedii.

Była taka możliwość, lecz małostkowość decyzji obecnej władzy sprawiła, że dopiero dzień po rocznicy dyskutowaliśmy nad tym i głosowaliśmy.

Kolejną kwestią jest to, jak została potraktowana wystawa przygotowana przez Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, a ukazująca okrucieństwo i bestialstwo zbrodni ludobójczej dokonanej na naszych rodakach tylko dlatego, że byli Polakami. Nasza wystawa nie znalazła miejsca w najbardziej prestiżowym holu głównym Sejmu RP.

Natomiast w 70. rocznicę zbrodniczego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i Kresach Wschodnich, zgodnie z decyzją Prezydium Sejmu, odsłonięto wystawę wzywającą do przyznania przywilejów homoseksualistom. Jest to ekspozycja przeciwko homofobii, ukazująca m.in. tzw. małżeństwa homoseksualne. To nie tylko bulwersujące, ale również skandaliczne, że wystawa o prawdzie na Wołyniu została wyparta przez ekspozycję homolobby. Taką mamy obecną władzę.

Nie rozumiem, dlaczego Platforma Obywatelska boi się prawdy o tym ludobójstwie. Nie jest do przyjęcia taka degradacja wielkości tej zbrodni i jej skutków.

Prawo i Sprawiedliwość ostatecznie wstrzymało się od głosu nad całym projektem uchwały. Nie wyobrażaliśmy sobie, aby poprzeć uchwałę w tej wersji. Nie określono w niej po imieniu zbrodni wołyńskiej jako ludobójstwa.

Uchwała mija się z prawdą, dlatego nie mogła być ona poparta przez nasz klub. Nie zagłosowaliśmy przeciwko, gdyż jest to bardzo ważna kwestia. Przypomnę, że to Prawu i Sprawiedliwości zależało, by wymordowani na Wołyniu zostali przez Sejm RP godnie uczczeni.

Niemożliwe było więc poparcie zabiegów Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota cenzurujących uchwałę. Chcieliśmy godnie uczcić naszych Rodaków tak brutalnie wymordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA. Po raz kolejny obecna władza pokazała swoją małostkowość i strach przed prawdą.

not. IK

Autor jest posłem Prawa i Sprawiedliwości, zasiada w sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

120. Międzynarodowa konferencja w

Międzynarodowa konferencja w 70. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu

Centrum UCRAINICUM KUL oraz IPN i Region Środkowowschodni NSZZ
„Solidarność” organizuje międzynarodową konferencję naukową poświęconą
70. rocznicy ludobójstwa. Konferencja będzie trwała od 13-16 lipca.

Forum rozpocznie się w sobotę pielgrzymką na Wołyń do miejsc masowych
kaźni ludności cywilnej. Następnego dnia w Łucku odbędzie się Msza św.
żałobna w intencji ofiar ludobójstwa, której przewodniczyć będzie ks.
abp. Mieczysław Mokrzycki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu
Ukrainy.

Od 15 do 16 lipca w Kolegium Jana Pawła II, w sali 1031 na KUL-u odbędzie się sesja „Nie zabijaj. Kościół wobec ludobójstwa”.

Głównym celem konferencji jest moralno-etyczna ocena zbrodni,
przypomnienie martyrologium Kościoła na Wschodzie, zweryfikowanie postaw
chrześcijan wobec nacjonalizmu w przeszłości i dzisiaj.

O wypełnieniu tej martwej martyrologii tego co się działo na Wołyniu,
którą należy wypełnić mówi prof. dr hab. Włodzimierz Osadczy, dyrektor
Centrum UCRAINICUM KUL.

- To co się działo na Wołyniu, w Małopolsce wschodniej też jest tą
zapomnianą stroną martyrologii, którą musimy wypełnić. Cieszymy się, że
mamy doskonałe zrozumienie i poparcie ze strony Kościoła. Ksiądz
arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, Metropolita Lwowski obrządku
łacińskiego wraz z całym Episkopatem Ukrainy objął konferencję swym
patronatem. Bardzo zależy nam też na tym, żeby dyskusja, która będzie
środowiskiem kościelnym na Ukrainie zmierzała ku temu, aby dać
jednoznaczną ocenę i poruszyć pewne sprawy związane i z możliwością
beatyfikacji męczenników wołyńskich. Chcemy zwrócić swoją uwagę właśnie
na ten wątek kościelny, który niesłusznie jest pomijany w dyskusjach,
które odbywają się w przestrzeni publicznej, medialnej –
powiedział prof. dr hab. Włodzimierz Osadczy.

Naszym obowiązkiem jest dokładne poznanie tego co stało się i
dlaczego tak się stał. Jesteśmy to winni ofiarom tej zbrodni – akcentuje
prof. dr hab. Mieczysław Ryba, wykładowca KUL i WSKSiM.

- Wydaje mi się, że po raz pierwszy od odzyskania niepodległości w
Polsce, z takim rozgłosem odbywają się te obchody. Ci wszyscy nasi
kresowiacy mieli duże pretensje do władz polskich i do mediów polskich,
że tak często przemilczało się tą jedną z największych i
najokrutniejszych zbrodni. Wydaje mi się, że tutaj staramy się w jakiś
sposób wypełnić tę lukę, i od strony takich obchodów, ale zarazem też od
strony takiego treściowego poznania, co tam się stało i dlaczego tak
się stało; skąd te mordy. Wydaje mi się, że jesteśmy winni to ofiarom,
ale też narodowi polskiemu –
powiedział prof. dr hab. Mieczysław Ryba.  

Szczegółowy program konferencji

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

121. Głosowanie nr 14 -

Głosowanie nr 14 - posiedzenie 45.
Dnia 12-07-2013 godz. 10:05:11


Pkt
7. porz. dzien. Sprawozdanie Komisji o poselskich projektach uchwał w
sprawie ustanowienia Dnia Pamięci i Męczeństwa Kresowian, ustanowienia
11 lipca dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian, ustanowienia dnia 11 lipca
Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian, ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA
na ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 1939-1947, uczczenia
70. rocznicy tragedii ludności polskiej na Kresach Wschodnich


Głosowało - 437  Za - 212  Przeciw - 222  Wstrzymało się - 3  Nie głosowało - 23   

Klub/Koło Liczba czł. Głosowało Za Przeciw Wstrzymało się Nie głosowało
PO 206 196 10 184 2 10
PiS 137 131 131 - - 6
RP 36 32 1 31 - 4
PSL 29 28 28 - - 1
SLD 25 25 24 1 - -
SP 17 16 16 - - 1
niez. 6 5 2 2 1 1
ID 4 4 - 4 -

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

122. Agnieszka Żurek Zbrodnia z

Tylko u nas

Jeśli Wołyń to tylko zbrodnia „nosząca znamiona ludobójstwa”, to w myśl tej logiki nasz kraj „nosi znamiona niepodległości”.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

123. Jedwabne, czyli zaduch

Jedwabne, czyli zaduch kłamstwa

Rafał A. Ziemkiewicz

W cieniu rocznicowej awantury o nie nazywanie ludobójstwa ludobójstwem minęła inna rocznica − zbrodni w Jedwabnem. Fakt, nie była to rocznica okrągła, poza tym media najintensywniej propagujące kult Jedwabnego zajęły się akurat nagonką na abp Hosera jako rzekomego ludobójcę z Ruandy i antysemitę. Wpadł mi jedynie w ręce twitterowy apel Forum Żydów Polskich, by dołożyć wspólnych, polsko-żydowskich starań do wyjaśnienia wreszcie okoliczności tej zbrodni. Nie bać się przy tym prawdy, ale i wyrzec się politycznego żerowania na męczennikach sprzed 72 lat. W pełni ten apel popieram.

Jedwabne zrodziło w polsko-żydowskim dialogu poważny problem. Nie samo Jedwabne, to znaczy, nie sama zbrodnia, która tam miała miejsce, ale kłamstwo, które wyprodukował Jan Tomasz Gross i które podchwyciła, uwiarygodniła oraz rozpropagowała na cały świat michnikowszczyzna. Mit o pogromie, dokonanym spontanicznie przez polskich „sąsiadów”, gdy tylko przestali ich dzikie instynkty powściągać żołnierze radzieccy, stał się jednym z kłamstw założycielskich III RP, jej fałszywych fundamentów, obok np. kłamstwa o przeszłości Lecha Wałęsy.

Kłamstwo Grossa za jednym zamachem pozwoliło michnikowszczyznie osiągnąć kilka celów. Po pierwsze, dokonać podziału Polaków na „cywilizowanych” (tych, którzy kajają się za „polską zbrodnię” − arcyobłudnie, bo mówiąc „my” wskazują na winę Polaka-katolika ci, choć nigdy się z tą tradycją nie identyfikowali, a wręcz jej nienawidzą) oraz na niecywilizowanych, wymagających europejskiej tresury i reedukacji. Po drugie, po raz kolejny poniżyć Kościół, katolicyzm i religijność tresowanego narodu. Po trzecie wreszcie, wzmocnić w Polakach antysemickie resentymenty, które są dla michnikowszczyzny najbardziej pożądanym paliwem.

Dla przeciętnego Polaka bowiem za kłamstwo o Jedwabnem winę ponoszą – bez wdawania się w szczegóły – „Żydzi”. I to przeciw Żydom kieruje się reakcja budzonej tym kłamstwem niechęci. Jak powiedziałem, uważam, że macherzy, którzy stoją za sprawą, taki właśnie efekt chcieli osiągnąć. W istocie „Gazeta Wyborcza” nie jest, jak podsuwają naiwnym rozmaici „Andrzeje spod krzyża”, gazetą żydowską. Jest gazetą lewicową – papierkiem lakmusowym była tu napaść Guntera Grassa na Izrael, w stosunku do niej można było jasno zobaczyć, gdzie jest lojalność Czerskiej. Środowisko, które za nią stoi, uwielbia używać oskarżeń o antysemityzm do jątrzenia i do poniżania swych przeciwników, ale w istocie ma do żyda tradycjonalisty stosunek równie wrogi i pogardliwy jak do Polaka katolika. Jest to środowisko produktem nie żydostwa, ale post-żydowskiego wykorzenienia i wykolejenia, dziedzictwem „żydokomuny” − warto, jak chyba już wspominałem, przeczytać, jak w swej najnowszej książce portretuje je (opisując dom i świat swoich rodziców) Jerzy Urban.

Kłamstwo o Jedwabnem, jak wspomniałem, strukturą i funkcjonowaniem przypomina inne kłamstwa, na przykład to o boskiej roli Wałęsy w zrywie „Solidarności”. Korzysta z goebbelsowskiego mechanizmu wielokrotnego powtarzania, ogłuszania jednomyślnością i oczywistością serwowanego fałszu. Jest tak, bo to oczywiste, bo wszyscy wiedzą, że jest tak, bo tylko skończony idiota może wątpić, bo Wajda, bo Bartoszewski, bo Holland, bo Norman Davis, bo Olbrychski, bo Kondrat, bo całe, całe kohorty autorytetów wielokrotnie potwierdzały fałsz jako oczywistość, a podważają oficjalną wykładnię tylko jacyś koszmarkowaci ludzie bez zębów stawiający krzyże na Żwirowisku. Bo za ciężkie pieniądze nawydawano książek, naprodukowano promowanych na świecie filmów i sztuk teatralnych, które kłamliwy stereotyp mają wbić w głowy tak głęboko, aby każda próba jego rewizji budziła machinalny sprzeciw, szyderstwo i wyparcie.

To, owszem, mechanizm potężny. Sam, przyznaję, gdy pierwszy raz usłyszałem o dowiezieniu Wałęsy na strajk motorówką, uśmiechnąłem się, że zasłużona starsza pani musiała zwariować. I większość ofiar medialnego prania mózgów na tym etapie pozostaje, bo tak jest wygodnie.

Na szczęście takie systematy kłamstwa mają gdzieś zawsze słaby punkt. Wystarczy jedno proste pytanie, jedna oczywista odpowiedź, które sprawiają, że Orwellowskie kłamstwo sypie się w gruzy. Sto tysięcy razy powtarzano, że dzielny Wałęsa przeskoczył przez płot − i okazuje się, że nikt nie jest w stanie wskazać miejsca, gdzie przeskoczył, bo, okazuje się, nigdy żadnego płotu tam nie było! Więc czemu to powtarzanie służyło, co miało powtarzane kłamstwo przykryć? Sto tysięcy razy Wałęsa się zaklął, że nie był „Bolkiem”, ale papiery „Bolka” bezprawnie jako prezydent zabrał i nigdy nie oddał. Przecież jeśli nie był „Bolkiem” te papiery stanowiły niezbity dowód jego niewinności. I on, niby nie-Bolek, ten dowód zniszczył, względnie ukrył tak dobrze, że do dziś nikt go nie znalazł? Po co, żeby ochronić prawdziwego „Bolka” i uniemożliwić sobie samemu ostateczne oczyszczenie się z podejrzeń?

W wypadku Jedwabnego sprawa jest równie oczywista. Na ziemiach dzisiejszej wschodniej Polski, Ukrainy i Białorusi, doszło w wieku XX do kilkudziesięciu pogromów. Zostały one dobrze zbadane i opisane przez historyków. W żadnym z tych pogromów nie zdarzyło się, by wymordowano wszystkich zaatakowanych. Zazwyczaj ofiary śmiertelne stanowiło 30 – 50 proc. zaatakowanej populacji, około jednej trzeciej udawało się ujść bez szawnku. To oczywiste. Zaatakowani się rozbiegają, uciekają, bronią, a i atakujący niechają czasem pościgu by się zająć rabunkiem, albo jeden czy drugi się zlituje i zadowoli pobiciem.

W Jedwabnem zginęło jednego dnia praktycznie 100 proc. żydowskiej populacji. I to właśnie samo w sobie jest dowodem, że, po pierwsze, wykonawcy zbrodni mieli odpowiedni know-how, wiedzieli, że najpierw trzeba niepostrzeżenie zablokować drogi ucieczki, a potem dopiero rozpocząć skoordynowaną akcję, i, po drugie, że byli dowodzeni i wykonywali rozkazy z wojskową dyscypliną.

Jedno i drugie byłoby absolutnie niemożliwe, gdyby, jak głosi czarna legenda, po prostu polscy „sąsiedzi” pewnego dnia spontanicznie postanowili zgładzić żydowskich współobywateli miasteczka, uznawszy po odejściu jednego okupanta i przed nadejściem drugiego, że wreszcie mogą.

Jest więc oczywiste, że tzw. sprawstwo kierownicze zbrodni należało do Niemców. Wskazuje na to więcej oczywistych dowodów, na czele z niemieckimi archiwami, gdzie – pisał o tym bodajże prof. Strzembosz − zachowały się rozkazy i sprawozdania oddziału, który posłano w te właśnie okolicę aby „czyścił” ją z Żydów, z poleceniem maksymalnego wciągania do egzekucji miejscowej ludności.

Tych papierów historycy nie badają, z tej samej przyczyny, dla której, poza kilkoma odważnymi wyjątkami, ratującymi honor tego zawodu, nie badają historii WZZ-ów, Sierpnia i życiorysu Wałęsy. I z tej samej przyczyny, dla której pod potężnym światowym naciskiem przerwano ekshumację w Jedwabnem, gdy tylko w grobie zaczęto znajdować znaczne ilości łusek. Samo w sobie jest to jednoznacznym przygwożdżeniem kłamstwa.

Co miało miejsce w Jedwabnem? Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa jedna z wielu niemieckich zbrodni, o tyle odbiegająca od standardu, że udział w niej wzięli miejscowi Polacy. Ilu z nich zrobiło to dla rabunku, ilu z zemsty, ilu ze strachu przed Niemcami, na ile był to udział aktywny, na ile bierne wykonywanie niemieckich poleceń? To są pytania, na które powinny udzielić odpowiedzi badania historyków. Ale w tym celu Jedwabnem muszą się zająć historycy, a nie propagandyści, mający jeden z góry wytyczony cel: uczynienie z Polaków narodu oprawców, przypisanie polskiemu katolicyzmowi charakteru zbrodniczego i obrzydzenie polskości światu i samym Polakom. Można znieść każdą prawdę − kłamstwa, zwłaszcza tak promowanego, kolportowanego i nagłaśnianego, nigdy.

PS. Przypadek, który splótł rocznicę Jedwabnego z rocznicą „krwawej niedzieli” daje świetną okazję obserwowania z całą jaskrawością hipokryzji lewicy. Gorliwość promowania ukraińskiej wersji pamięci o Wołyniu pobudza jej przedstawicieli do wykorzystywania wszystkich możliwych usprawiedliwień, jakie da się znaleźć na rzecz rezunów. Polecam uwadze np. wywiad ze Sławomirem Sierakowskim w „Rzeczpospolitej”, gdzie wskazuje on na liczne okoliczności łagodzące – demoralizację okupacyjną, utratę przez Ukraińców elit wskutek eksterminacji sowieckiej i nazistowskiej etc. To wszystko jest oczywiście prawda. Tylko że tych wszystkich argumentów można użyć także do zniuansowania winy mieszkańców Jedwabnego. Lewica swe nieprzebrane pokłady empatii rezerwuje jednak tylko dla wrogów i oprawców Polaków, dla samych Polaków nie ma jej nigdy.

http://dorzeczy.pl/jedwabne-czyli-zaduch-klamstwa/

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

124. Wyznawcy Tuska i palikociarze zhańbili polski Sejm

W filozofii jest pojęcie "sytuacji granicznej", która zmusza
człowieka do pokazania swojej prawdziwej twarzy. Wczoraj taka sytuacja
zaistniała w czasie głosowania nad poprawką do uchwały o Zbrodni
Wołyńskiej. Wszyscy posłowie byli bowiem zmuszeni pokazać  kim naprawdę
są.

Zobacz wynik głosowania, który jest pod linkiem

http://sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=7&NrPosiedzenia=45&NrGlosowania=14

Wynik
ten jest wskazówką dla ludzi uczciwych, na kogo mają a na kogo nie mają
głosować. w najbliższych wyborach. A kampanii wyborczych w najbliższym
czasie będzie kilka. Mam nadzieję, że PO i RP zapłacą w czasie ich
trwania za swoje kunktatorstwo i cynizm.

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8180





Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

125. Jeszcze przed feralną


Jeszcze przed feralną uchwałą sejmową i rocznicą ludobójstwa UPA dr Lucyna Kulińska, badaczka nacjonalizmu ukraińskiego powiedziała, to co się dziś sprawdziło na naszych oczach: - Mamy się nie kłócić z Ukraińcami, bo taka jest wola wielkich, z którymi związały się kolejne polskie władze. Więcej: <a href=http://prawy.pl/z-kraju/3464-dr-lucyna-kulinska-o-70-rocznicy-zbrodni-up...
. (Na zdjęciu: dr Lucyna Kulińska podczas Mszy Św. w 70. rocznicę ludobójstwa UPA, pl. Trzech Krzyży w Warszawie, dnia 11 lipca 2013 r. fot. Barbara Rode.)" height="403" width="315">

Jeszcze
przed feralną uchwałą sejmową i rocznicą ludobójstwa UPA dr Lucyna
Kulińska, badaczka nacjonalizmu ukraińskiego powiedziała, to co się dziś
sprawdziło na naszych oczach: - Mamy
się nie kłócić z Ukraińcami, bo taka jest wola wielkich, z którymi
związały się kolejne polskie władze. Więcej: http://prawy.pl/z-kraju/3464-dr-lucyna-kulinska-o-70-rocznicy-zbrodni-upa-prawda-przegrywa-z-polityka.
(Na zdjęciu: dr Lucyna Kulińska podczas Mszy Św. w 70. rocznicę
ludobójstwa UPA, pl. Trzech Krzyży w Warszawie, dnia 11 lipca 2013 r.
fot. Barbara Rode.)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

126. Stanisław Janecki sprawie

Tylko u nas

Ustawka w sprawie uchwały dotyczącej ludobójstwa na Wołyniu
pokazuje taktykę rządu Tuska i PO na przyszłość. Będą robić konkretne
deale z Millerem i Palikotem, niespecjalnie się przejmując koalicyjnym
PSL. Będą tak robić, jak długo się da...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

127. "Polskie obozy zagłady 2.0"?

Tylko u nas

"Polskie
obozy zagłady 2.0"? Rozzuchwaleni ukraińscy nacjonaliści wykorzystują
słabość władz Polski i oskarżają nas o ludobójstwo na Wołyniu

Słaba postawa władz Polski wobec ludobójstwa na Wołyniu skończy
się tym, że to Polacy będą coraz częściej oskarżani wobec świata o
ludobójstwo.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

128. W Łucku rozpoczęła się msza

W
Łucku rozpoczęła się msza w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. W
uroczystościach uczestniczy prezydent Komorowski, prezydenta Ukrainy nie
ma...

Przeciwko wizycie Komorowskiego, w związku z rocznicą zbrodni
wołyńskiej, wypowiadali się niedawno przedstawiciele opozycyjnej,
nacjonalistycznej partii Swoboda, którzy uważają, że przyjazd prezydenta
może doprowadzić do zaostrzenia stosunków z Ukrainą.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

129. Zbrodnia wołyńska: Abp. Lwowa

Zbrodnia wołyńska: Abp. Lwowa nazywa rzeź wołyńską ludobójstwem. Komorowski: Razem przepraszamy


Czyż można zapomnieć ludobójstwo? Nie można takich plam przykryć
milczeniem lub zamalować kłamstwem - powiedział arcybiskup lwowski
Mieczysław Mokrzycki w Łucku podczas uroczystości w 70. rocznicę zbrodni
wołyńskiej.

W Łucku na Ukrainie, z udziałem m.in. prezydenta
Bronisława Komorowskiego oraz ukraińskiego wicepremiera Kostiantyna
Hryszczenki, trwa msza św. w intencji ofiar UPA.



Podczas homilii abp. Mokrzycki mówił m.in., że w Polsce i na Ukrainie wiele jest "śladów rzezi, której nie sposób zapomnieć".



"Znaczą one wspomnienia wielu, którzy jako dzieci byli świadkami
nienawiści prowadzącej do zbrodni. Nie można takich plam przykryć
milczeniem lub zamalować kłamstwem. Są ciągle zbyt bolesne, ciągle
świeże, obecne w wielu domach ofiar polskich, ukraińskich, żydowskich i
ormiańskich. Bo czyż można zapomnieć ludobójstwo?" - pytał metropolita
lwowski.Podkreślał, że każde zło wymaga zadośćuczynienia, naprawienia tego, co możliwe, wynagrodzenia zła.
"A czyż formą zadośćuczynienia nie powinno być upamiętnienie ofiar rzezi
z 1943 roku? Bo nadal oczekują na właściwe groby, na upamiętnienie,
postawienie krzyży w miejscach kaźni, odnalezienie śladów ich życia,
ocalenie nazwisk i imion. Mają oni prawo do naszej pełnej pamięci o
nich, tak jak mają prawo do naszej modlitwy" - powiedział.



Abp Mokrzycki podkreślił, że często "zapomina się o sumieniu tych
wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do zbrodni".
"Ale jak żyć, gdy ktoś odebrał życie swoim sąsiadom, dzieciom, kobietom,
palił domostwa czy okradał z dobytku. Można udawać, że nic się nie
stało wierząc, że zamilkły groby, a zgliszcza porosły zielskiem i
chwastami, a świadkowie odchodzą. Nie można jednak żyć krzykiem
sumienia, które każde zło wypomina i oskarża" - mówił.



"Gdy toczy się walka nikt nie zwraca uwagi na jej ofiary, a później
częściej broni się dobrego samopoczucia katów niż prawdy i pamięci o
zabitych, wypędzonych, skrzywdzonych. Opamiętanie i żal oprawców
przychodzą zdecydowanie za późno dla ofiar, często po latach kłamstw" -
mówił.

KOMOROWSKI
Jesteśmy tutaj razem, Polacy i Ukraińcy, razem oddajemy hołd wszystkim
ofiarom zbrodni wołyńskiej, razem przepraszamy Boga za zbrodnie -
powiedział prezydent Bronisław Komorowski w Łucku podczas niedzielnych
uroczystości w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej.



"Zgromadziliśmy się tutaj na modlitwie za dusze ofiar zbrodni
wołyńskiej. Jesteśmy tutaj razem, Polacy i Ukraińcy i myślą wracamy do
tamtego dramatu, do tamtej zbrodni, która rozegrała się na tej umęczonej
ziemi 70 lat temu
" - powiedział Komorowski.



"Razem oddajemy hołd wszystkim pomordowanym, razem przepraszamy Boga
za zbrodnie i krzywdy prostymi słowami: odpuść nam nasze winy jako i my
odpuszczamy naszym winowajcom" - dodał prezydent.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

130. wspólnego komunikatu tez nie ma

Wizyta prezydenta na Wołyniu "niestosowna" i "niepożądana"
Janukowycza nie będzie


Przeciwko wizycie protestuje tylko Swoboda. Reprezentanci innych
ugrupowań opozycyjnych wskazywali w odpowiedzi, że wizyta ta jest jak
najbardziej pożądana zarówno ze względu na przeszłość, jak i przyszłość
relacji ukraińsko-polskich.

Jak podkreślił deputowany
partii Batkiwszczyna (Ojczyzna) Mykoła Kniażycki, stanowisko
Komorowskiego w sprawie zbrodni jest istotne w związku z planowanym na
jesień podpisaniem umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE.


Uroczystości w Łucku organizuje Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie,
jednak zostali na nie zaproszeni także przedstawiciele innych Kościołów
obecnych na Wołyniu: m.in. prawosławnych patriarchatu kijowskiego i
moskiewskiego oraz greckokatolickiego. W obchodach nie weźmie udziału
prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz; stronę ukraińską będzie
reprezentował wicepremier Kostiantyn Hryszczenko.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

131. W Łucku obchody. We Lwowie

  • W Łucku obchody. We Lwowie plakaty: m.in.: "Polskie ofiary uhonorowali, a ukraińskie czekają" - pisze Ihor Tymots z Ukrainy.
    W niedzielę w Łucku rozpoczęły się obchody 70 rocznicy zbrodni wołyńskiej, w których bierze udział prezydent Bronisław Komorowski. Wspólnie z ukraińskim wicepremierem Kostiantynem Hryszczenko bierze udział w mszy świętej w intencji ofiar UPA.

    W trakcie ceremonii, która odbywa się w łuckiej katedrze pod wezwaniem Apostołów Piotra i Pawła, planowane jest wystąpienie polskiego prezydenta.

    Uroczystość zorganizował Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie. Zostali na nią zaproszeni także przedstawiciele innych Kościołów obecnych na Wołyniu: m.in. prawosławnych patriarchatu kijowskiego i moskiewskiego oraz greckokatolickiego.

    Oficjalnie Kijów nie zareagował na piątkową uchwałę Sejmu, w której zbrodnię na Wołyniu nazwano "czystką etniczną z elementami ludobójstwa".

    Za to na Rynku we Lwowie pojawiły się plakaty: "Wołyń - kiedy zginął Polak - ludobójstwo, kiedy zginął Ukrainiec...?" oraz "Wołyń 43 - ludobójstwo lub odpowiedzi na ludobójstwo?", "Polskie ofiary uhonorowali, a ukraińskie czekają".

    Część Ukraińców oburzyło, że 148 posłów rządzącej Partii Regionów i komunistów prosiło Sejm, by nazwać UPA winnymi "ludobójstwa". A jeden "regionał", Wadym Kolisniczenko, przyjechał nawet do Warszawy, żeby przekazać tę prośbę i osobiście obserwować debatę o Wołyniu w Sejmie. - To bezprecedensowe wydarzenie w historii świata, kiedy politycy proszą ustawodawców innego kraju, żeby oskarżyć ich kraj o najcięższe zbrodnie - powiedział pierwszy prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk, zaangażowany w pojednanie między Ukraińcami i Polakami. Krawczuk sam jest z Wołynia.

    Oficjalnie Kijów nie zareagował na uchwałę polskiego Sejmu w sprawie
    Wołynia. W centrum Lwowa pojawiły się plakaty - m.in.: "Polskie
    ofiary...



  • Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    132. Zbrodnia wołyńska. Papież

    Zbrodnia wołyńska. Papież Franciszek: Czyny te podyktowała nacjonalistyczna ideologia

    Podczas spotkania z wiernymi w niedzielę na modlitwie Anioł Pański papież Franciszek zwrócił się do uczestników trwających w Łucku na Ukrainie uroczystości w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Zbrodnię tę podyktowała "nacjonalistyczna ideologia" - powiedział.
    W czasie spotkania z wiernymi w Castel Gandolfo papież mówił po włosku: "Łączę się w modlitwie z duchowieństwem i wiernymi Kościoła na Ukrainie, zgromadzonymi w katedrze w Łucku na mszy za dusze ofiar w 70. rocznicę rzezi wołyńskiej".

    "Czyny te, podyktowane nacjonalistyczną ideologią w tragicznym kontekście II wojny światowej, spowodowały dziesiątki tysięcy ofiar i zraniły braterstwo dwóch narodów, polskiego i ukraińskiego" - powiedział Franciszek.

    "Bożej miłości zawierzam dusze ofiar, a dla ich narodów proszę o łaskę głębokiego pojednania i pogodnej przyszłości w nadziei i szczerej współpracy dla wspólnego budowania Królestwa Bożego" - podkreślił.

    Następnie papież pozdrowił duszpasterzy i wiernych, uczestniczących w pielgrzymce Rodziny Radia Maryja do Częstochowy. "Powierzam was opiece Matki Bożej i błogosławię was z całego serca" - dodał Franciszek.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    133. kto siebie nie sznuje, tego inni nie szanują

    Skandaliczny
    incydent w trakcie obchodów rocznicy zbrodni wołyńskiej. Prezydent
    Komorowski został obrzucony jajkami przez ukraińskich nacjonalistów

    "Jesteśmy tutaj razem, Polacy i Ukraińcy, razem oddajemy hołd
    wszystkim ofiarom zbrodni wołyńskiej, razem przepraszamy Boga za
    zbrodnie" - mówił Komorowski w swoim przemówieniu.

    W Łucku na Ukrainie, w trakcie obchodów rocznicy zbrodni wołyńskiej
    doszło do incydentu z udziałem prezydenta Bronisława Komorowski.
    Reprezentujący Polskę Komorowski, wychodząc z katedry, został obrzucony
    jajkami.

    Wcześniej prezydent wygłosił przemówienie, mówiąc o wołyńskiej zbrodni:

    Jesteśmy tutaj razem, Polacy i Ukraińcy, razem oddajemy hołd
    wszystkim ofiarom zbrodni wołyńskiej, razem przepraszamy Boga za
    zbrodnie

    - przekonywał Komorowski.

    Ukraińska policja natychmiast zatrzymała sprawcę. Z nieoficjalnych
    informacji wynika, że chodzi o jednego z ukraińskich nacjonalistów,
    którzy wcześniej protestowali przeciw wizycie prezydenta Polski.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Ukraińscy
    nacjonaliści nie chcą wizyty polskiego prezydenta na Wołyniu. Mówią o
    "narzucaniu neoimperialistycznej wersji wydarzeń 1943 r., opartej na
    sfabrykowanych faktach"

    Zgromadziliśmy się tutaj na modlitwie za dusze ofiar zbrodni
    wołyńskiej. Jesteśmy tutaj razem, Polacy i Ukraińcy i myślą wracamy do
    tamtego dramatu, do tamtej zbrodni, która rozegrała się na tej umęczonej
    ziemi 70 lat temu

    - powiedział Komorowski.

    Razem oddajemy hołd wszystkim pomordowanym, razem przepraszamy Boga
    za zbrodnie i krzywdy prostymi słowami: odpuść nam nasze winy jako i my
    odpuszczamy naszym winowajcom

    - dodał prezydent.

    W obchodach nie bierze udziału prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Wcześniej o wiele mocniejsze przesłanie w tej samej sprawie dał arcybiskup Mokrzycki.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Mocne przesłanie abpa Mokrzyckiego na mszy upamiętniającej ofiary Wołynia: "Czyż można zapomnieć ludobójstwo?"

    Temat będziemy kontynuować.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika guantanamera

    134. Jajka?

    No więc delikatność rządzących III RP przyniosła efekty... Tylko jajka. W lipcu 1943 Ukraińcy z OUN UPA rzucali granatami.
    A przy okazji - ciekawe kto napisał papieżowi Franciszkowi ten tekst o "nacjonalistycznej ideologii" bez wyjaśnienia czyjej. Autor, autor!
    Przykro mi, ale znów mnie zamurowało.

    avatar użytkownika Maryla

    135. Mocne przesłanie abpa

    Mocne przesłanie abpa Mokrzyckiego na mszy upamiętniającej ofiary Wołynia: "Czyż można zapomnieć ludobójstwo?"

    Abp Mokrzycki podkreślił, że pierwszym i zarazem fundamentalnym
    warunkiem pojednania jest rachunek sumienia, "czyli właściwe nazwanie
    swej przeszłości, stanięcie w prawdzie, spojrzenie na to, co uczyniliśmy
    z miarą własnego sumienia – głosu Boga w nas".

    "Pojednanie oparte na prawdzie pozwoli stawiać to, co jednoczy, o wiele
    wyżej niż to, co jest źródłem podziałów i nieufności. Warto pamiętać,
    że z konfliktów polsko-ukraińskich zawsze korzystał ktoś trzeci, ktoś
    kto zawsze czyhał na naszą niepodległość, na naszą wolność" - powiedział
    prezydent RP Bronisław Komorowski podczas uroczystej Mszy św. w Łucku z
    okazji 70. rocznicy Rzezi Wołyńskiej.

    Prezydent w przemówieniu wygłoszonym w katedrze pw. Apostołów Piotra i
    Pawła w Łucku podkreślił, że przeszłość, najbardziej nawet dramatyczna,
    nie musi dzielić na zawsze. "Uczciwie potraktowana może służyć
    pojednaniu i współpracy naszych narodów i naszych dwóch niepodległych
    państw" - zaznaczył.

    "Razem oddajemy hołd wszystkim pomordowanym. Razem przepraszamy Boga za
    zbrodnie i krzywdy prostymi słowami: «Odpuść nam nasze winy, jako i my
    odpuszczamy naszym winowajcom». Jesteśmy tu razem w odpowiedzi na
    wezwanie skierowane do wszystkich Polaków i do wszystkich Ukraińców o
    chrześcijańskie dzieło pojednania - mówił prezydent RP.

    Bronisław Komorowski nawiązał do wspólnej deklaracji podpisanej 28
    czerwca br. w Warszawie przez zwierzchników Kościołów:
    rzymskokatolickiego i greckokatolickiego w Polsce, Ukraińskiego Kościoła
    Greckokatolickiego i Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie. "Ta
    wspólna deklaracja o pojednaniu polsko-ukraińskim na gruncie Kościołów
    jest wydarzeniem niezwykle ważnym, a może stać się przełomowym
    wydarzeniem, o ile jego treść dotrze do szerokich rzesz wiernych na
    Ukrainie i w Polsce" - stwierdził szef państwa i dodał, że "jeśli
    zostanie głęboko przeżyta i głęboko przemyślana, jest tego warta".

    Przypomniał, że deklaracja otwarcie i prawdziwie mówi o zbrodniach na
    Wołyniu i jednoznacznie stwierdza, że ofiarami "zbrodni i czystek
    etnicznych stały się dziesiątki tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet,
    dzieci i starców, przede wszystkim Polaków, ale także Ukraińców oraz
    tych, którzy ratowali zagrożonych sąsiadów i krewnych".

    Niedzielną mszę św. w intencji ofiar zbrodni ukraińskiej odprawił
    nuncjusz apostolski na Ukrainie Thomas Edward Gullickson, a
    przewodniczył jej arcybiskup lwowski obrządku łacińskiego Mieczysław
    Mokrzycki, który wygłosił homilię. Mówił on m.in., że w Polsce i na
    Ukrainie wiele jest "śladów rzezi, której nie sposób zapomnieć". "Znaczą
    one wspomnienia wielu, którzy jako dzieci byli świadkami nienawiści
    prowadzącej do zbrodni. Nie można takich plam przykryć milczeniem lub
    zamalować kłamstwem. Są ciągle zbyt bolesne, ciągle świeże, obecne w
    wielu domach ofiar polskich, ukraińskich, żydowskich i ormiańskich. Bo
    czyż można zapomnieć ludobójstwo?" - pytał metropolita lwowski.

    Abp Mokrzycki podkreślił, że pierwszym i zarazem fundamentalnym
    warunkiem pojednania jest rachunek sumienia, "czyli właściwe nazwanie
    swej przeszłości, stanięcie w prawdzie, spojrzenie na to, co uczyniliśmy
    z miarą własnego sumienia – głosu Boga w nas". Nawiązał do przypowieść o
    synu marnotrawnym, który upadł na samo dno, ale podniósł się, dzięki
    temu, że chciał zobaczyć siebie w prawdzie i tę prawdę o sobie uznał –
    czyniąc ją początkiem odrodzenia.

    Kaznodzieja przypomniał, że wojna ma to do siebie, że wyzwala w
    ludziach najprymitywniejsze instynkty. "I łatwo wtedy nagrobki wrogów
    zamienia się w płyty chodnikowe, domy mieszkalne i kościoły w stajnie, a
    zabytkowe przedmioty codziennego użytku traktuje jako złom" -
    powiedział arcybiskup i podkreślił, że ideologia i systemy polityczne
    nie ułatwiają rachunku sumienia, politycy czynią z przeszłości przedmiot
    propagandy, zakłamania, sporów, manipulacji.

    "A historia – w statystyce ofiar – zaokrągla szkielety do zera: tysiąc i
    jeden to wciąż jeszcze tysiąc… Zapomina się o sumieniu tych wszystkich,
    którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do zbrodni. Ale jak żyć,
    gdy ktoś odebrał życie swym sąsiadom, dzieciom, kobietom, palił
    domostwa, czy okradał z dobytku? Chciałoby się udawać, że nic się nie
    stało, wierząc, że zamilkły groby, a zgliszcza porosły zielskiem i
    chwastami, a świadkowie odchodzą. Nie można jednak żyć z krzykiem
    sumienia, które każde zło wypomina i oskarża" - mówił abp Mokrzycki.

    Mówiąc o kolejnym warunku pojednania jakim jest "żal za grzechy"
    kaznodzieja przypomniał, że tylko człowieka sumienia stać jest na
    autokrytykę etyczną, która objawia się żalem i wstydem przed samym sobą z
    powodu popełnionego zła. "Buta i pewność siebie w obszarze samooceny
    cechuje kogoś, kto zatracił już zdolność rozróżniania dobra i zła,
    stłamsił sumienie, zagłuszył jego głos. Ale sumienie dokonuje oceny
    nawet wówczas, gdy nikt nie widział, jak ktoś grzeszył, gdy inni już
    zapomnieli, świadkowie pomarli" - mówił abp Mokrzycki.

    Przestrzegał przed światem „bez Boga”, który prowadzi do "moralnie
    nieuprawnionego usprawiedliwiania zbrodni". "Obojętnie zgadzamy się na
    różne wojny i „czystki” – zawsze związane z koniecznością strat wśród
    ludności cywilnej. Kolejne śmierci kobiet i dzieci tłumaczymy
    wprowadzaniem ładu w świecie. Gdy toczy się walka, nikt nie zwraca uwagi
    na jej ofiary. A później częściej broni się dobrego samopoczucia katów
    niż prawdy i pamięci o zabitych, wypędzonych, skrzywdzonych" -
    powiedział kaznodzieja i dodał: "Opamiętanie i żal oprawców przychodzą
    zdecydowanie za późno dla ofiar, często po latach kłamstw, niekiedy nad
    zdewastowanymi już grobami".

    Nawiązując do kolejnego warunku pojednania, mocnego postanowienia
    poprawy arcybiskup wskazał na znaczenie przykazania miłości Boga i
    bliźniego. Przywołał zasadę sformułowaną przez papieża Piusa X, która
    mówi, że wolno własny naród kochać mocniej i więcej niż inne narody, ale
    nie wolno żadnego nienawidzić!' Zwrócił uwagę, że tragedią
    współczesnego chrześcijaństwa jest rozdźwięk między przykazaniem
    miłowania Boga, a przykazaniem miłowania bliźnich. "Gdy kochamy Boga,
    nie miłując bliźniego, lub kochamy bliźniego, nie miłując Boga,
    zdradzamy naukę Chrystusa: słowo miłości, o pojednaniu, o
    sprawiedliwości, o dobru nie przekuwamy w czyn" - powiedział
    kaznodzieja.

    Odnosząc się do warunku szczerej spowiedzi abp Mokrzycki zwrócił uwagę,
    że człowiek bardzo szybko przywyka do zła. "Z czasem z trudem zauważa
    nawet grzechy ciężkie. Nie przerażają go, bo świat je akceptuje, stają
    się trwałym elementem życia, tak bardzo, że nawet przestaje się je
    nazywać złem" - powiedział i podkreślił, "jak jest trudno żyć w
    Prawdzie, zarówno jednostkom, jak i całym społeczeństwom".

    Arcybiskup przypomniał, że Kościół wielokrotnie przestrzegał przed tzw.
    „grzechem strukturalnym” bądź przed „strukturami grzechu” – to znaczy
    takim złem, którym wszyscy w danym środowisku są w jakiś sposób
    naznaczeni i dlatego bez wyrzutów go akceptują. "Ale każdy grzech ma
    swoje konsekwencje – indywidualne, ale też społeczne. A przy tym
    gromadzenie indywidualnych grzechów w różnych instytucjach przez długi
    czas powoduje niemożność rozeznania, kto za nie jest odpowiedzialny" -
    zaznaczył kaznodzieja i wezwał: "Trzeba szukać sprawiedliwości, prawdy i
    pokoju. Trzeba umieć wyznać swe winy, by mieć udział w radości powrotu
    do Ojca".

    Mówiąc o kolejnym warunku pojednania jakim jest "zadośćuczynienie"
    arcybiskup podkreślił, że każde zło wymaga zadośćuczynienia, naprawienia
    tego, co możliwe, wynagrodzenia zła. "A czyż zatem formą
    zadośćuczynienia nie powinno być upamiętnienie ofiar rzezi z 1943 roku?
    Bo nadal oczekują na właściwe groby, na upamiętnienie, postawienie
    krzyży w miejscach kaźni, odnalezienie śladów ich życia, ocalenie
    nazwisk i imion. Mają oni prawo do naszej pełnej pamięci o nich, tak jak
    mają prawo do naszej modlitwy" - powiedział. kaznodzieja.

    Na zakończenie abp Mokrzycki wskazał na potrzebę przemiany – matanoi,
    która jest stałym elementem życia Kościoła. Przestrzegł przed utopiami i
    ideologiami politycznymi, obietnicami wolności, także powstania
    własnego państwa za wszelką cenę, nawet kosztem innych. "Ale jedynie Bóg
    zna winę politycznych demagogów, którzy wzywali do zbrodni w imię
    szczęścia, rzekomej wolności i patriotyzmu. Jednak za ich hasłami poszły
    ku zbrodniom – karmione instynktami, nieprawością, zemstą – rzesze
    tych, którzy zapomnieli o powołaniu do bycia dzieckiem Bożym, bratem i
    siostrą dla bliźnich. Posłuchali demona pychy, który prowokuje „walkę o
    byt”, wojny, zbrodnie, czystki, ludobójstwa" - powiedział arcybiskup i
    wezwał: "Dzisiaj przepraszamy Boga za ich zło! Modlimy się o zbawienie
    niewinnych ofiar, łaskę skruchy i nawrócenia dla zaślepionych, dar
    prawdy dla wątpiących i zwiedzionych. I wołamy o pojednanie, by nigdy
    więcej człowiek nie stał się dla człowieka zbrodniarzem. By zwyciężył
    Chrystus, który po to za nas umarł i zmartwychwstał, byśmy `mieli życie i
    mieli je w obfitości` we wspólnocie braci i sióstr".

    Po uroczystościach w Łucku prezydent Komorowski udał się do Kisielina,
    gdzie upamiętni ofiary zbrodni wołyńskiej. W tej miejscowości w
    niedzielę 11 lipca 1943 r. zostało zabitych 90 Polaków uczestniczących
    we Mszy św. w miejscowym kościele.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    136. Wystąpienie na

    Wystąpienie na uroczystościach w Łucku na Ukrainie


    Drogie Rodziny Ofiar Zbrodni Wołyńskiej!

    Księże Nuncjuszu, Księża Arcybiskupi, Biskupi, Wszyscy Duchowni wyznania katolickiego i grekokatolickiego!

    Wszyscy Szanowni Państwo !

    Panie Premierze! Przedstawiciele Władz Państwa Ukraińskiego Niepodległej Ukrainy!

     

    Z prawdziwym wzruszeniem patrzę na Katedrę w Łucku i myślę, że ona
    sama w sobie jest niezwykłym symbolem ważnego procesu zachodzącego na
    naszych oczach, dziejącego się także w naszych sercach. Bo przecież
    tutaj w Łucku wszyscy jeszcze dobrze pamiętają, że tu, gdzie dzisiaj
    jest Katedra przez wiele lat było muzeum ateizmu.



    Jeszcze widać tutaj ślady zniszczeń, widać to, co zostało zniszczone
    bezpowrotnie. Ale widać jednocześnie, jak upływ czasu, ale i praca,
    konkretne działania w imię wiary, w imię woli służenia nowej
    rzeczywistości tę świątynię przywracają do jej pełnego blasku i chwały.
    Widać, że ta ciężka praca przynosi dobre owoce w postaci
    przezwyciężenia złego, paskudnego czasu i budowania normalności, gdzie
    Kościół, gdzie Katedra służy modlitwie, służy ludziom, którzy chcą swoją
    modlitwą okazać wiarę w to, że świat Boży idzie w dobrą stronę.

     

    Patrzę na tę Katedrę ze wzruszeniem i nadzieją. Z nadzieją, że także i
    te przerwane 11 lipca 1943 roku msze w kościołach katolickich zostaną w
    jakiejś mierze ukończone szczęśliwie przywracając nam wiarę w samych
    siebie, przywracając nam wiarę w świat.

     

    Zgromadziliśmy się tutaj na modlitwie za dusze ofiar Zbrodni
    Wołyńskiej. Jesteśmy tutaj razem - Polacy i Ukraińcy. I myślą wracamy
    do tamtego dramatu, do tamtej zbrodni, która rozegrała się na tej
    umęczonej ziemi 70 lat temu.

     

    Razem oddajemy hołd wszystkim pomordowanym. Razem przepraszamy Boga za zbrodnie i krzywdy prostymi słowami: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

     

    Jesteśmy tu razem w odpowiedzi na wezwanie skierowane do wszystkich
    Polaków i do wszystkich Ukraińców o chrześcijańskie dzieło pojednania.

     

    Niedawno podpisali je Arcypasterze czterech Kościołów:
    rzymskokatolickiego i greckokatolickiego w Polsce, Ukraińskiego Kościoła
    Greckokatolickiego i Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie.

     

    Ta wspólna deklaracja o pojednaniu polsko – ukraińskim na gruncie
    Kościołów jest wydarzeniem niezwykle ważnym, a może stać się przełomowym
    wydarzeniem, o ile jego treść dotrze do szerokich rzesz wiernych na
    Ukrainie i w Polsce. Jeśli zostanie głęboko przeżyta i głęboko
    przemyślana. Jest tego warta. Bo deklaracja otwarcie i prawdziwie mówi o
    zbrodniach na Wołyniu. Przywołuje wydarzenia z 11 lipca 1943 roku.

     

    Głosi jednoznacznie, że ofiarami „zbrodni i czystek etnicznych
    stały się dziesiątki tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet, dzieci i
    starców, przede wszystkim Polaków, ale także Ukraińców oraz tych, którzy
    ratowali zagrożonych sąsiadów i krewnych”.



    Takie słowa zapewne nie zyskają poklasku wśród tych, którzy chcą
    zbrodnie dokonane na Wołyniu pomniejszać lub usprawiedliwiać. Nie
    zostaną też przeżyte i przyjęte przez tych, którzy chcą utrzymania
    wzajemnej polsko-ukraińskiej wrogości.

     

    Mogą jednak być zaczynem dla dobrych myśli i dobrych działań tych
    wszystkich, którzy dążą do polsko-ukraińskiego pojednania budowanego na
    fundamencie prawdy, bolesnej prawdy, ale prawdy skutecznej.

     

    Dla tych zbrodni nie ma usprawiedliwienia. Bratobójcza walka zawsze
    jest złem. Pragnienie wolności i suwerenności nie usprawiedliwia ani
    czystek etnicznych ani masowych zbrodni.

     

    Historia Europy, szczególnie XX-wiecznej Europy, pokazuje, że zło,
    zbrodnia i nienawiść utrudnia osiągnięcie każdego celu i prowadzi narody
    do zgorszenia.

    Dlatego wielki ukraiński patriota Greckokatolicki Metropolita Andrzej Szeptycki przestrzegał w tamtym dramatycznym czasie: „Zbrodnia
    nie służy narodowi, zbrodnia popełniona w imię patriotyzmu jest
    zbrodnią nie tylko przeciwko Bogu, ale i przeciw własnemu
    społeczeństwu”.


     

    Podobnie oceniają dzisiaj tę zbrodnię ukraińscy i polscy Biskupi. Jestem pełen szacunku dla ich postawy wyrażonej w słowach: „Wiemy,
    że chrześcijańska ocena zbrodni wołyńskiej domaga się od nas
    jednoznacznego potępienia i przeproszenia za nią. Uważamy bowiem, że ani
    przemoc, ani czystki etniczne nigdy nie mogą być metodą rozwiązywania
    konfliktów między sąsiadującymi ludami czy narodami, ani
    usprawiedliwione racją polityczną, ekonomiczną, czy religijną”.



    Skrajny nacjonalizm i szowinizm nie służą narodom! Zatruwają bowiem ich
    rozumy i serca. Warto więc pamiętać, że nacjonalizm zniszczył także
    polsko – ukraińskie relacje w najtrudniejszym okresie XX wieku, właśnie
    wtedy, gdy nasze narody najbardziej potrzebowały wzajemnego wsparcia.



    Jestem pewien, że długo jeszcze będą się nad tym zastanawiali i
    opisywali i polscy i ukraińscy historycy. Długo będziemy wszyscy razem
    dźwigali ciężar tego bolesnego, dramatycznego doświadczenia.



    Wiemy, jak straszne czyny miały tutaj, na Wołyniu miejsce przed wielu
    już laty, przed 70 laty. Ale chcemy, aby to bolesne doświadczenie, ta
    pamięć zabliźniła się nie w wyniku upływu lat, upływu czasu, ale pod
    wpływem naszych świadomych działań, naszego przemyślenia, naszej
    refleksji nad zbrodnią.



    Dzisiaj niezbędne jest godne upamiętnienie ofiar w miejscach ich śmierci
    i cierpienia. To zadanie dla nas wszystkich, obywateli i polityków
    Polski i Ukrainy.



    Są wśród nas ci, którzy już upamiętnili miejsca kaźni na Wołyniu i w
    Polsce, upamiętnili z potrzeby serca, z potrzeby polskiego i
    ukraińskiego serca. Jesteśmy im wszystkim winni naszą ogromną
    wdzięczność. Wciąż jednak wiele ofiar spoczywa w niezidentyfikowanych,
    bezimiennych dołach śmierci. Wciąż czekają tam na chrześcijański
    pochówek. Czekają też ich rodziny, by móc nareszcie modlić się nad
    mogiłami najbliższych o spokój ich duszy.



    Szczególnym szacunkiem winniśmy razem otoczyć pamięć tych Ukraińców i
    tych Polaków, którzy ryzykując życie, ratowali od zagłady sąsiadów
    pomimo szalejącej wokół narodowej nienawiści. To prawdziwi bohaterowie.
    To prawdziwi wielcy ludzie. Ich postawa powinna być dla nas inspiracją i
    drogowskazem. Tak, byśmy z odwagą otworzyli: umysły - na prawdę, a
    serca – na przebaczenie.

     

    We wspólnej modlitwie powinniśmy także pamiętać o tych Ukraińcach,
    którzy w ramach zbiorowej odpowiedzialności za cudze zbrodnie padli
    ofiarą strasznego wojennego prawa odwetu z rąk polskich na całym
    obszarze objętym konfliktem i walką narodów.

     

    Szanowni Państwo!

     

    Przeszłość, najbardziej nawet dramatyczna, nie musi dzielić na
    zawsze. Uczciwie potraktowana może służyć pojednaniu i współpracy
    naszych narodów i naszych dwóch niepodległych państw.

     

    Pojednanie oparte na prawdzie pozwoli stawiać to, co jednoczy, o wiele wyżej niż to, co jest źródłem podziałów i nieufności.

     

    Warto pamiętać, że z konfliktów polsko-ukraińskich zawsze korzystał
    ktoś trzeci, ktoś kto także zawsze czyhał na naszą niepodległość i na
    naszą wolność.

     

    Warto też pamiętać o tym, że przecież tak wiele nas łączy.
    Nieprzypadkowo to Polska jako pierwsze państwo na świecie uznała w
    grudniu 1991 roku ukraińską proklamację niepodległości. I nie ma też
    drugiego kraju, który bardziej niż Polska doceniałby rolę niepodległej
    Ukrainy w Europie i życzliwiej wspierał jej proeuropejskie dążenia.

     

    My, Polacy i Ukraińcy, jesteśmy sobie potrzebni. Wspólnota celów i
    interesów jest najlepszą gwarancją naszej ścisłej współpracy. Wymaga ona
    jednak szczerego pojednania, także trudnego przebaczenia krzywd
    wyrządzonych dawniej. Wymaga wybaczenia i pojednania na fundamencie
    bolesnej i smutnej prawdy! Musimy jednak udźwignąć ciężar tej prawdy i
    my Polacy i Wy Ukraińcy. Muszą ją udźwignąć wszyscy, którzy pragną
    dobrego sąsiedztwa, bezpiecznej i pomyślnej przyszłości naszych narodów.

     

    Niech dobry Pan Bóg pomaga nam w tej trudnej pracy, w tym wielkim
    ważnym wysiłku, w tym potwierdzeniu naszego człowieczeństwa, naszego
    chrześcijaństwa i naszego politycznego rozumu.

    Prezydent: Przeszłość nie musi dzielić na zawsze

    Przeszłość, najbardziej nawet dramatyczna, nie musi dzielić na
    zawsze. Uczciwie potraktowana może służyć pojednaniu i współpracy
    naszych narodów i niepodległych państw - mówił Prezydent RP na obchodach
    70. rocznicy zbrodni wołyńskiej w Łucku na Ukrainie.

    Katedra pod wezwaniem Apostołów Piotra i Pawła w Łucku na Ukrainie. Obchody 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej

    Niedzielną mszę św. w intencji ofiar zbrodni ukraińskiej odprawił
    nuncjusz apostolski na Ukrainie Thomas Edward Gullickson. Homilię
    wygłosił metropolita lwowski Mieczysław Mokrzycki.

     

    Uroczystość zorganizował Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie.
    Zostali na nią zaproszeni także przedstawiciele innych Kościołów
    obecnych na Wołyniu: m.in. prawosławnych patriarchatu kijowskiego i
    moskiewskiego oraz greckokatolickiego.

     

    W polskiej delegacji są m.in. Podsekretarz Stanu w Kancelarii
    Prezydenta Jaromir Sokołowski, doradcy prezydenta Tomasz Nałęcz i Henryk
    Wujec, a także wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk, wiceminister
    spraw zagranicznych Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, sekretarz Rady Ochrony
    Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert, senatorowie, krewni
    ofiar i żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

     

    Władze ukraińskie reprezentował wicepremier Ukrainy Kostiantyn Hryszczenko.

     

    Po południu Bronisław Komorowski wraz z wicepremierem Hryszczenko
    odwiedził Kisielin, gdzie także upamiętnił ofiary zbrodni wołyńskiej.
    Prezydent RP złożył wieniec na mogile zamordowanych Polaków. Później odwiedził ruiny kościoła, gzie zostali zamordowani Polacy. W Kisielinie w niedzielę 11 lipca 1943 roku zostało
    zabitych kilkudziesięciu Polaków uczestniczących we mszy świętej w
    miejscowym kościele. Bronisław Komorowski złożył też kwiaty na mogile
    Ukraińców i Żydów zabitych rzez Niemców.

    W delegacji delegacji był także kompozytor Krzesimir Dębski, którego kilkunastu członków rodziny zginęło w Kisielinie.

     


    Prezydent poinformował, że rozmawiał z przedstawicielami władz
    Ukrainy, aby w tym miejscu w przyszłości odbył się koncert żałobny w
    wykonaniu Krzesimira Dębskiego. - Koncert, który byłby skierowany w
    stronę pamięci o tych, którzy zginęli, ale też w stronę tych, którzy
    chcą dzisiaj - ponad tą zbrodnią
    - budować lepszą przyszłość naszych
    narodów - zaznaczył Bronisław Komorowski.


    --------------------------------------------

    Przypominam, że koncert Krzesimira Dębskiego MIAŁ SIĘ ODBYĆ 11 LIPCA w Warszawie, ale władze państwowe NIE DAŁY DOTACJI - skromnych 30 tysięcy złotych, bo to obywatelski koncert był.

     

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    137. kto kłamstwem wojuje, jajkiem dostaje


    Prezydent Komorowski zaatakowany jajkiem na Ukrainie

    Prezydent Komorowski zaatakowany jajkiem na Ukrainie
    Do incydentu doszło po wyjściu prezydenta z katedry w Łucku.
    Bronisław Komorowski poleciał na Ukrainę wziąć udział w uroczystościach
    związanych z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej.
    zobacz więcej »

    Młody Ukrainiec nie był pijany. Odpowie za chuligaństwo

    - To nie ma co komentować, też słyszałem, że coś takiego
    miało miejsce - powiedział Bronisław Komorowski, odnosząc się do...
    czytaj dalej »

    Faryzeusze
    na ziemi uświęconej krwią bestialsko pomordowanych

    Kisielin na Ukrainie - Prezydent RP odwiedza ruiny kościoła, gdzie zostali zamordowani Polacy


    Zydzi i Ukraińcy pod krzyżem ?



    Kisielin na Ukrainie - Prezydent RP składa kwiaty na mogile Ukraińców i Żydów zabitych przez niemieckich okupantów
    fot. Piotr Molecki

     



    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    138. ZGNIŁE OWOCE TCHÓRZOSTWA KOMOROWSKIEGO I PO


    Wołyńscy deputowani: Polacy chcieli spalić setki wsi, Ukraińcy się tylko bronili

    Wołyńscy deputowani: Polacy chcieli spalić setki wsi, Ukraińcy się tylko bronili
    Wołyńska Rada Obwodowa potępiła uchwały Senatu i Sejmu RP ws. zbrodni wołyńskiej.
    czytaj dalej »

    "My, Deputowani Wołyńskiej Rady Obwodowej, potępiamy przyjętą przez
    Senat i Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałę w sprawie wydarzeń 1943
    roku na Wołyniu. Nazwawszy działania Ukraińców, którzy prowadzili walkę
    na swoim etnicznym terytorium o własną niepodległość przeciwko różnym
    okupantom, +etnicznymi czystkami o znamionach ludobójstwa+, Polacy
    poddali w wątpliwość fundamentalne prawo każdego narodu do
    samostanowienia" - czytamy w uchwale rady.

    "Świadomie ignorując i
    przemilczając historyczną prawdę, etniczne czystki, które przeprowadzały
    polskie formacje zbrojne na terytorium Wołynia, Chełmszczyzny, Zasania,
    Podlasia, Sejm i Senat odeszły od zasad wzajemnego wybaczenia,
    równouprawnienia i dobrosąsiedztwa" - uważają wołyńscy deputowani.

    "Nóż w plecach"

    Jak
    świadczą fakty historyczne, konflikt był rozpoczęty z inicjatywy
    właśnie polskiej strony, która nie chciała uznać prawa Ukraińców do
    bycia gospodarzami we własnym domu. I tylko wszechnarodowy sprzeciw
    pozwolił Wołyniowi uniknąć tragicznego losu Ukraińców z Chełmszczyzny,
    Podlasia, Łemkowszczyzny i Nadsania. Dzięki aktywnym działaniom
    Ukraińców udało się uchronić od spalenia przez polskie oddziały zbrojne
    setek wołyńskich wsi, a Wołynianie uniknęli losu Ukraińców, ofiar
    operacji "Wisła".

    fragment uchwały Wołyńskiej Rady Obwodowej

    "Jak
    świadczą fakty historyczne, konflikt był rozpoczęty z inicjatywy
    właśnie polskiej strony, która nie chciała uznać prawa Ukraińców do
    bycia gospodarzami we własnym domu. I tylko wszechnarodowy sprzeciw
    pozwolił Wołyniowi uniknąć tragicznego losu Ukraińców z Chełmszczyzny,
    Podlasia, Łemkowszczyzny i Nadsania. Dzięki aktywnym działaniom
    Ukraińców udało się uchronić od spalenia przez polskie oddziały zbrojne
    setek wołyńskich wsi, a Wołynianie uniknęli losu Ukraińców, ofiar
    operacji +Wisła+" - można przeczytać w uchwale rady.

    Jak podaje
    portal informacyjny ZIK, deputowany Anatolij Witiw posunął się nawet do
    stwierdzenia, że Sejm i Senat RP przyjęły przestępcze uchwały. Według
    niego niemiecka policja składała się wyłącznie z Polaków. - Tak, Polska
    jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy. I nie rozumiem, dlaczego
    właśnie Polska wbija nam nóż w plecy - mówił Witiw.



    Poseł PO Miron Sycz wyznaje: "Nie byłem chowany w miłości do Polaków." I nie waha się zrównać AK z bandami UPA

    "Jeśli trzymać się terminu "ludobójstwo" to i akcja "Wisła" była ludobójstwem" - odbija piłeczkę poseł PO.


    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    139. To Rosja chce konfrontacji Ukraińców z Polakami?

    Z inicjatywy partii Swoboda miał się 11 lipca odbyć w Żytomierzu spotkanie „okrągłego stołu” poświęcone „wydarzeniom na Wołyniu” w latach 1943-1944.

    Zaproszenie do udziału w tak anonsowanym spotkaniu otrzymali działacze społeczni Żytomierza, w tym żytomierscy Polacy. Przewodniczący lokalnej partii Swoboda” Wiktor Brokariew tak skomentował inicjatywę jego siły politycznej (podajemy za portalem WIZYT.net):

    „Zebraliśmy się z powodu wydarzeń, które miały miejsce w latach 1943-1944, kiedy odbywała się tak zwana „Rzeź wołyńska”. Były przypadki, kiedy UPA mordowała Polaków i odwrotnie, kiedy polska AK i polscy policjanci, którzy byli na służbie u Niemców, mordowali Ukraińców. Wskutek tych wydarzeń ginęli przedstawiciele obydwu narodów. Wcześniej już miał miejsce akt przebaczenia, już zapomnieliśmy o tej tragedii, a dziś zaczyna się wszystko od nowa. Po co? Chyba ktoś ma z tego korzyść. Myślę, że najbardziej z tej sytuacji skorzysta Rosja. Żeby skonfrontować Polaków z Ukraińcami. Jest takie przysłowie – „Dziel i rządź”… My jako ogólnoukraińskie stowarzyszenie „Swoboda” chcemy zgody. Fakty już od dawna są znane. Chcemy, by przeszłością zajęli się historycy a nie politycy. Zapomnieliśmy o dawnych pretensjach. Tym bardziej, że w roli poszkodowanych są obydwie strony i odbywało się to na ukraińskich etnicznych ziemiach. Dlatego ten temat jest wyczerpany”.

    W związku z tym, że na zaproszenie Swobody odpowiedziało obecnością na spotkaniu tylko 15 osób, zdecydowano się przenieść je na wrzesień.

    Kresy24.pl/WIZYT.net
    http://kresy24.pl/38370/to-rosja-chce-konfrontacji-ukraincow-z-polakami/

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    140. Ksiądz Isakowicz Zalewski:

    Ksiądz Isakowicz Zalewski: „Politycy nie radzą sobie z problemem Wołynia”
    http://moje.radio.lublin.pl/ksiadz-isakowicz-zalewski-politycy-nie-radza...

    W jego opinii wystąpienie prezydenta w Łucku było złe, ale jeszcze gorszy był incydent z jajkiem. Nie można tego wybryku bagatelizować - powiedział duchowny Radiu Lublin... Odtwórz nagranie

    Ksiądz Isakowicz Zaleski jest gościem odbywające się na KUL w Lublinie międzynarodowej konferencji naukowej „Nie zabijaj. Kościół wobec ludobójstwa”, zorganizowanej w 70. rocznicę rzezi Wołyńskiej.
    Celem konferencji jest ocena moralno-etyczna zbrodni wołyńskiej, przypomnienie martyrologium Kościoła na Wschodzie, weryfikacja postaw chrześcijan wobec nacjonalizmu w przeszłości i obecnie.


    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    141. a Komorowski w GW

    Komorowski: Nie biczujmy wnuków za grzechy dziadków

    W rozmowie z "Gazetą" prezydent broni polsko-ukraińskiego
    pojednania, namawia naszych sąsiadów do namysłu nad własną historią i
    martwi się o...

    Rozmowę z Bronisławem Komorowskim przeczytasz w "Polityce Ekstra".



    Wizyta Bronisława Komorowskiego na Ukrainie w rocznicę rzezi
    wołyńskiej rozpalała emocje jeszcze przed incydentem z jajkiem. Tamtejsi
    nacjonaliści nazywali prezydenta niepożądanym gościem, polska prawica
    narzekała, że wyciągamy rękę na zgodę wiedząc, że trafi w pustkę. Czy
    debatę o Wołyniu zawłaszczają ekstremiści? - Skrajności na pewno są i
    dają o sobie znać, ale pozostają marginesem - odpowiada Komorowski i
    przywołuje przykład wizyty w Kisielinie, gdzie w 1943 r. zginęło z rąk
    banderowców 90 Polaków. - Było tam mnóstwo Ukraińców i Polaków razem.
    Był hierarcha Kościoła prawosławnego z całą grupą księży i wiernych.
    Modlili się głośno w czasie całej smutnej uroczystości. Była w tym, w
    mojej opinii, potrzeba zrzucenia ciężaru winy i odpowiedzialności. A z
    polskiej strony - ciężaru bólu, który od tamtego czasu towarzyszy
    rodzinom. I to w Kisielinie, w scenerii pełnej dramatyzmu: ruiny
    kościoła, w którym bronili się, a potem ginęli Polacy, groby polskie i
    żydowskie... - wspomina.


    Dobra wola zwykłych ludzi to jedno, a oficjalna polityka drugie.
    Wiktor Janukowycz nie przyjechał na obchody, choć dystansuje się od
    gloryfikujących UPA posunięć swojego poprzednika, "pomarańczowego"
    Wiktora Juszczenki. Czy powinniśmy uznać tak wymowną nieobecność za
    policzek? Zdaniem Komorowskiego należy zrozumieć delikatną sytuację
    obydwu stron. - Państwowe obchody uniemożliwił klimat obaw przed 70.
    rocznicą zbrodni - tłumaczy prezydent. I zauważa, że wbrew pozorom
    ukraińskie władze nie uciekają od trudnych tematów. Jego zdaniem
    obecność w katolickiej katedrze w Łucku wicepremiera Konstantyna
    Hryszczenki to "nowa jakość". - Przeszliśmy razem po ziemi zbroczonej
    krwią. Składając razem kwiaty, pokazaliśmy w ten sposób również początek
    krwawej zbrodni na Wołyniu, jakim była zagłada społeczności żydowskiej.
    Mamy chęć wspólnego przepracowania tej lekcji historii.



    Równocześnie prezydent stara się wyjaśnić, dlaczego nasi
    sąsiedzi starają się pomniejszać swoje winy albo wręcz je negować. -
    Ukraińcy mają problem wynikający z odmiennego klimatu politycznego i
    innej drogi historycznej Ukrainy wschodniej i zachodniej - przypomina.



    Dlatego podbijanie narodowego bębenka przez nadwiślańską prawicę
    godzi w Polską rację stanu - nie możemy rozgrzeszać banderowców, ale
    też powinniśmy szanować świeży ukraiński patriotyzm, bo bez niego
    Ukraina nie będzie niepodległa.


    Pojednianie - tak, ale...




    Jednocześnie Komorowski nie jest zwolennikiem jednostronnego
    wybaczania i wyznawania win. - Od niepodległego państwa ukraińskiego
    mamy prawo oczekiwać, że dostrzegą oni i naszą wrażliwość, i np. nie
    będą stawiać pomników tym, którzy mają na sumieniu zbrodnie wojenne -
    zauważa prezydent.


    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    142. 17 lipca 2013 Odsłuchaj

    17 lipca 2013
    Odsłuchaj iWebreader. Naciśnij enter aby rozpocząć odtwarzanie
    "Nie biczujmy wnuków za grzechy dziadków"

    Wywiad ukazał się 17 lipca 2013 r. w "Gazecie Wyborczej"

    Maciej Czarnecki „Gazeta Wyborcza”: W Łucku 20-letni Ukrainiec rozbił jajko na pana mary­narce. Zbagatelizował pan ten incy­dent. Jednak czy to nie jest kolejny sygnał, że debatę o Wołyniu za­właszczają ekstremizmy? Wezwania nacjonalistycznej Swobody, by nie przyjeżdżał pan na Ukrainę, apel 148 ukraińskich deputowanych Partii Regionów i komunistów, by polski Sejm nazwał zbrodnię wołyńską lu­dobójstwem, a teraz to jajko...

    Prezydent Bronisław Komorowski: To jednostkowe zachowanie, kompletny margines. Przed katedrą były tłumy Ukraińców i Polaków, którzy przyje­chali w związku z 70. rocznicą zbrod­ni wołyńskiej. Reakcje były niesłycha­nie życzliwe. To samo w Kisielinie. Wy­dawałoby się, że zwłaszcza w tym miej­scu złe emocje mogłyby żyć do dziś i rzutować na klimat spotkania. Żyją tam także potomkowie tych, którzy 11 lipca 1943 r. brali udział w antypolskiej akcji. Tymczasem było tam niezwykle dużo sympatii i zrozumienia. Było mnóstwo Ukraińców i Polaków razem. Był hierarcha Kościoła prawosławne­go z całą grupą księży i wiernych. Mo­dlili się głośno w czasie całej smutnej uroczystości. Same sympatyczne re­akcje. Była w tym, w mojej opinii, po­trzeba zrzucenia ciężaru winy i odpo­wiedzialności. A z polskiej strony - cię­żaru bólu, który od tamtego czasu to­warzyszy rodzinom. I to w Kisielinie, w scenerii pełnej dramatyzmu: ruiny kościoła, w którym bronili się, a potem ginęli Polacy, groby polskie i żydow­skie... Skrajności na pewno są i dają o sobie znać, ale pozostają margine­sem. Był to incydent na tle wielkiego procesu pojednania i przeżywania prawdy, nawet jeśli ona jest bolesna.

    Niedzielne uroczystości przygotował ukraiński Kościół katolicki. Dlaczego nie udało się zorganizować wspól­nych obchodów państwowych z udziałem prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza?

    Zobacz także: Prezydent: Przeszłość nie musi dzielić na zawsze Upamiętnienie Polaków zabitych w Kisielinie Wzajemnie pojednanie buduje się na prawdzie Państwowe obchody uniemożliwił klimat obaw przed 70. rocznicą zbrodni. Jednak po raz pierwszy tak mocny wydźwięk miały piękne i mądre słowa biskupów rzymsko- i greckokatolickich z Polski i Ukrainy. To coś nowego, podobnie jak obecność w katolickiej katedrze w Łucku przedstawicieli władz najwyższego szczebla, wicepremiera Konstantyna Hryszczenki.

    Nigdy wcześniej nie było też takiej woli uczestniczenia w niezwykle trud­nej emocjonalnie uroczystości w Kisie­linie. Przeszliśmy razem po ziemi zbro­czonej krwią. Składając razem kwiaty, pokazaliśmy w ten sposób również po­czątek krwawej zbrodni na Wołyniu, ja­kim była zagłada społeczności żydow­skiej. Zaczęła się ona w 1941 r. po wkro­czeniu Niemców, miała swą kontynu­ację niestety z udziałem policji ukraiń­skiej, a zakończyła się piekłem Polaków. Na przykładzie Kisielina widać, że jed­na bezkarna i akceptowana zbrodnia pociąga za sobą następną. Mamy chęć wspólnego przepracowania tej lekcji hi­storii. Wszystko to składa się na obraz nadziei na przyszłość. Wykorzystałem obecność gubernatora wołyńskiego, aby pójść dalej. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że dziadek gubernatora zginął z rąk polskich. Chciałbym, by w tej niepraw­dopodobnej scenerii ruin kościoła w Ki­sielinie odbył się koncert symfoniczny z udziałem artystów polskich i ukraiń­skich oraz wszystkich ludzi dobrej wo­li, którzy chcieliby zamanifestować, że nie zapominają o tej zbrodni, ale chcą budować lepszą przyszłość. Namawiam Krzesimira Dębskiego, który był z na­mi w Kisielinie, a którego wielu krew­nych zginęło na Wołyniu - by tę orkie­strę poprowadził.

    To jeden ze sposobów, by „pomóc Ukraińcom radzić sobie ze swoją hi­storią", jak mówił w piątek w Sejmie Radosław Sikorski?

    Jest ich więcej. W Łucku spotkałem organizatorki trwającej już akcji pod tytułem „Zadbaj o grób pradziada", w ramach której siedem setek polskich dzieci z Dolnego Śląska razem z ukraińskimi rówieśnikami porządkuje polskie groby. Byli też tam harcerze z województwa łódzkiego, którzy z młodymi Ukraińcami opiekują się grobami polskich żołnierzy.

    Ukraińcy mają problem wynikający z odmiennego klimatu politycznego i innej drogi historycznej Ukrainy wschodniej i zachodniej. Musimy o tym pamiętać. W naszym interesie leży umacnianie się niepodległej Ukrainy i świadomości narodowej Ukraińców. Nie musi to oznaczać, że będziemy rozgrzeszać banderowców. Wręcz przeciwnie, od niepodległego państwa ukraińskiego mamy prawo oczekiwać, że dostrzegą oni i naszą wrażliwość, i np. nie będą stawiać pomników tym, którzy mają na sumieniu zbrodnie wojenne. Że będą zgody na budowanie polskich cmentarzy. Marzy mi się, by w Kisielinie lub gdzieś indziej powstało centrum spotkań młodzieży polskiej i ukraińskiej - właśnie na tych grobach, by pomogło to kształtować wyobraźnię młodych Polaków i Ukraińców.

    Sejm nazwał rzeź wołyńską „czystką etniczną o znamionach ludobój­stwa"? Czy w ogóle wypadało kłócić się o treść uchwały? Może lepiej by było, gdyby posłowie uczcili pamięć zamordowanych minutą ciszy?

    Kiedyś panował w Sejmie dobry obyczaj, że tego rodzaju uchwały przyj­mowano przez aklamację. Dziś jest to o wiele trudniejsze niż pięć czy dziesięć lat temu. To dowód na to, że spór poli­tyczny w Polsce się zaostrzył. Gorszą­ce sejmowe spory o uchwałę to była bie­żąca walka polityczna. Przecież te same kluby parlamentarne PiS, SLD, PSL w 2009 roku akceptowały inne brzmie­nie uchwały.

    Ukraińcy nie powinni się jednak dzi­wić takiej dyskusji w Polsce. Dobrze by było, by taka otwarta debata historycz­na odbyła się na Ukrainie, bo to stwarza dobry klimat do wybaczenia i pojednania. Nie chcemy utrudniać Ukraiń­com ich rozliczenia z tamtym strasz­nym okresem. Dlatego powinniśmy ich raczej do tego zachęcać, niż biczować wnuki za grzechy dziadków. To kwestia wyczucia, ale i powściągnięcia od po­kusy wyciągania korzyści politycznych, tu, w kraju.

    Janusz Palikot postulował podczas debaty nad sejmową uchwałą zwrot „wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Polska powinna prosić o wybaczenie za Wołyń?

    Doceniam w pełni tę sugestię i postawę. Jestem synem partyzanta Armii Krajowej. Wielu moich krewnych służyło w wileńskiej AK. To też był teren etnicznie wymieszany. Wiem z opowieści mojego ojca, jak trudne były to sprawy. Jak trudno było oddzielić kwestie słusznych racji politycznych czy wojskowych od emocji narodowych i jak łatwo było stanąć w obliczu dramatycznej potrzeby odwetu za zbrodnie. W warunkach pokoju - absolutnie nie do przyjęcia. Wystąpiło to także na Ukrainie, na całych Kresach Wschodnich, ale i na Chełmszczyźnie, gdzie to straszne wojenne prawo było stosowane nie tylko wobec sprawców zbrodni na Polakach, ale także w stosunku do ludzi bez osobistej winy. To też były rzeczy straszne.

    Oczywiście skala obu zjawisk była inna, więc nie wolno stawiać znaku rów­ności między polskim odwetem a ukra­ińską zbrodnią, która rozkręciła tę spi­ralę nieszczęścia. Trzeba sobie powie­dzieć, że też mamy wstydliwe sprawy na naszym koncie. Zemsta na przy­padkowych ludziach na zasadzie zbio­rowej odpowiedzialności jest moralnie nie do przyjęcia, nawet jeśli stoją za nią jakieś bieżące argumenty operacyjne, wojskowe czy polityczne.

    Występujący w niedzielę wicepre­mier Hryszczenko niebezpiecznie zbliżył się do owego zrównywania zbrodni Ukraińców i odwetu Polaków.

    Podobna argumentacja pobrzmie­wa często w ukraińskiej narracji w tej sprawie. Traktuję to jako dowód, że spo­łeczeństwo i państwo ukraińskie po­trzebują czasu i pracy, by spojrzeć praw­dzie prosto w oczy i nie szukać uspra­wiedliwienia przez kamuflaż, że wszy­scy są tak samo winni. Potrzebne jest przyjęcie prawdy, że ukraińscy nacjo­naliści mordowali ludność polską, a po­tem był odwet Polaków. I powtórzę: nie ma tu znaku równości. Trzeba konse­kwentnie proponować Ukraińcom wspólne przezwyciężenie dziedzictwa tego strasznego czasu, bo tędy wiedzie droga do wzajemnego wyznania win, wybaczenia i do pojednania.

    Próbowali tego kolejni prezydenci. Jednak Jarosław Kaczyński zerwał z polityką swego brata, apelując o umieszczenie w uchwale sformuło­wania o „ludobójstwie".

    Wszyscy, zwłaszcza polscy katolicy, powinni zastanowić się, dlaczego biskupi wydali oświadczenie, używając powściągliwego języka. Mówiąc zresztą o wiele straszniejszą prawdę, ale innym językiem. Politycy z kolei powinni pomyśleć, dlaczego wszyscy prezydenci niepodległej Polski starali się mówić podobnie. Uważam, że powinnością prezydentów było i jest mówić takim językiem, który nie pogarsza wzajemnych relacji, nie wywołuje jeszcze większego bólu. W sposób, który ułatwia, a nie utrudnia dokonanie samooceny, odcięcie się od zbrodni, prośbę o wybaczenie i wolę pojednania. To nie przypadek, że tak mówili prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Lech Kaczyński. Radziłbym to przemyśleć ich politycznemu zapleczu sprzed lat, czyli dzisiejszemu SLD, PiS, SP, dlaczego akceptowali taki język wtedy, a dzisiaj świadomie dążą do jego zaostrzenia.

    Nie powinniśmy więc naciskać na Ukraińców?

    Powinniśmy, ale mądrze i odpowiedzialnie. Jest coś na rzeczy, że ze względu na strategię wobec Ukrainy Polska za słabo zachęcała stronę ukraińską do rozliczenia zbrodni wołyńskiej. Polska nigdy nie wystąpiła o całościowe roz­wiązanie kwestii rozproszonych po­chówków w dołach śmierci i stworzenia cmentarzy.

    Zaapelował pan o godne upamiętnie­nie ofiar.

    Będę starał się budować klimat, który wyzwoliłby w Ukraińcach myśl, że czas najwyższy te problemy roz­wiązać. Wybaczenie nie może odby­wać się przez upływ czasu i zapo­mnienie, tylko poprzez świadome dzia­łanie, by prawda - nawet najbardziej dramatyczna - zmieniała współczes­nych w ludzi wrażliwych na krzywdy, w ludzi, którzy pamiętają nie tylko o swoich krzywdach, ale i tych wyrzą­dzonych przez własny naród.

    Nie obawia się pan, że apele o upa­miętnienie mogą odnieść odwrotny skutek? Jeden z posłów Swobody mówił ostatnio o „neoimperialistycznych zapędach" Polski.

    I cóż z tego? Jakie to ma znaczenie wobec dokumentu podpisanego także przez zwierzchnika Kościoła greckoka­tolickiego? Absolutnie nie mam takich obaw. Jeśli mówi się o sprawach nawet najtrudniejszych, bolesnych, ale takim językiem, który nie chce upokorzyć roz­mówcy, to można liczyć na postęp. Je­stem przekonany, że dzięki wspólnym wysiłkom po 70 latach jest możliwe przyspieszenie procesu pojednania polsko-ukraińskiego ponad grobami.

    W dużym stopniu zależy to jednak od sytuacji geopolitycznej. Ukraina stoi na rozdrożu. Czy są szansę, by na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie podpisała w listopadzie umowę o stowarzyszeniu z UE?

    Uważam, że tak. Rozmawiałem o tym w niedzielę z wicepremierem Ukrainy, rozmawiam za każdym razem z prezydentem Janukowyczem. Co prawda w parlamencie pojawiły się trudności z przeprowadzeniem ustaw, które warunkują podpisanie takiej umowy, ale wicepremier Hryszczenko zapowiedział, że Ukraińcy zdążą. Ważne jest to, że te ustawy są już w większości w parlamencie.

    Mówimy o reformach prokuratury i kodeksu wyborczego?

    Z prokuraturą może być problem. Projekt tej ustawy został wysłany do Komisji Weneckiej. Na ekspertyzę trzeba czekać nawet do dwóch miesięcy, co oznaczą że ukraiński parlament będzie mógł przystąpić do dalszych prac nad ustawą nie wcześniej niż we wrześniu. Pytanie, czy Ukraina zdąży z ustosunkowaniem się do opinii komisji i wdrożeniem ewentualnych zmian. Trwa wyścig z czasem, ale jest postęp w realizacji unijnych warunków.

    Najważniejsza jest jednak wola polityczna. To, czy Ukraina będzie chciała stowarzyszyć się z UE.

    Mamy o wiele większy problem: czy liczące się kraje Unii chcą Ukrainy stowarzyszonej z UE?

    Polska chce.

    Chce, ale my nie jesteśmy całą Unia. Trzeba pracować jednocześnie na dwóch frontach - i tak robimy. Z jednej strony zachęcamy Ukraińców do efektywniejszej pracy. Z drugiej konsekwentnie i stanowczo oddziałujemy na kraje członkowskie, które mają różne wątpliwości. To walka zarówno w interesie Polski, Ukrainy, jak i całej Unii.

    http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/wywiady/art,21...

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    143. Polacy nie chcą kompromisów w

    Polacy nie chcą kompromisów w relacjach polsko-ukraińskich [SONDAŻ]

    Jedna czwarta Polaków ma problem z oceną relacji polsko-ukraińskich.
    Choć większość liczy na pojednanie w przyszłości, uważa, że nie powinno
    odbywać się ono za wszelką cenę - wynika z badania CBOS

    W lipcu, tuż przed uroczystymi obchodami w Łucku, CBOS postanowił
    jeszcze raz zapytać Polaków o stosunki między obydwoma narodami. W tym
    czasie o zbrodni wołyńskiej było w Polsce głośno.

    Choć nie zarzuciliśmy nadziei na pojednanie narodów, nie chcemy iść na
    żaden kompromis. Ponad połowa badanych (58 proc.) uważa, że za cenę
    polepszenia relacji nie należy rezygnować z dążenia do ujawnienia całej
    prawdy o wydarzeniach sprzed 70 lat.

    Jak wynika z badania CBOS, w imię dobrych sąsiedzkich relacji
    "zapomnieć" o historycznych zaszłościach jest w stanie co trzeci dorosły
    Polak (33 proc.). Za to prawie połowa respondentów (47 proc.) wierzy w
    skuteczność wspólnego gestu duchownych dwóch narodów. Co trzeci (35
    proc.) jest sceptyczny, jeśli chodzi o znaczenie listu biskupów.







    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    144. Barbara

    Barbara Fedyszak-Radziejowska

    Amputowana tożsamość

    Dla wszystkich Kresowiaków najważniejszym doświadczeniem był w czasach PRL ból pamięci i milczenia »


    Doskonale pamiętam swój pierwszy kontakt z nauczaniem historii
    w chorzowskiej, skądinąd bardzo dobrej szkole podstawowej. Wróciłam
    do domu i zapytałam swoją śp. Mamę, dlaczego „oni tutaj nie wiedzą”,
    że wojna zaczęła się od niemiecko-sowieckiej agresji, a okupacja
    dzieliła się na trzy okresy, pierwszych Sowietów, Niemców i drugich
    Sowietów. Mama zareagowała szybko i zdecydowanie – po krótkim
    wyjaśnieniu stanowczo zaleciła milczenie. Dla wszystkich Kresowiaków
    „z urodzenia i z korzeni” wspólnym i najważniejszym doświadczeniem był
    w czasach PRL ból pamięci i milczenia. Oraz bezsilność wobec kłamstwa
    wpisanego w dowód osobisty „urodzony w ZSRR” i określenie „repatriant”.
    Ale istotą kresowej tożsamości była pamięć o sowieckich i ukraińskich
    zbrodniach, których symbolem są dzisiaj Katyń i Wołyń. Kresowiacy
    czuli się odpowiedzialni za przechowanie i przekazanie prawdy
    o zbrodniach sowieckich, o Katyniu, łagrach i wielu mordach popełnionych
    na kresach pod sowiecką okupacją. W ich pamięci tkwiły także bolesne
    doświadczenia zbrodni ukraińskich.

     

    Pamiętano je milcząc, rzadko rozmawiając nawet w najbliższym gronie.
    Ta zbrodnia bolała szczególnie – jej sprawcami stali się bowiem
    sąsiedzi, którym ufano. W opowieściach mojej rodziny jest historia o dwu
    egzaminach, które śp. Mama zdawała jesienią 1939 r. na Politechnikę
    Lwowska, gdy w ramach normalizacji Sowieci otworzyli lwowskie uczelnie.
    Pierwszy, po ukraińsku, pomagając przyjaciółce Ukraince, a drugi,
    po polsku – „za siebie”. Może nieładnie oszukiwać, nawet w imię
    przyjaźni polsko-ukraińskiej, ale ważniejsza jest puenta, czyli
    otrzymane przez mamę stopnie: „bardzo dobry” za egzamin zdawany
    po ukraińsku i „dobry” za ten zdawany po polsku. A przecież języka
    ukraińskiego uczono ją tylko dodatkowo w polskim gimnazjum w Samborze.
    Ojciec, działacz studenckiego Bratniaka, tylko dzięki ostrzeżeniu
    ukraińskiego portiera nie stawił się w październiku 1939 r. na spotkaniu
    z sowieckimi władzami i tym samym uniknął śmierci Z. Popławski, Semper
    Fidelis 1991/4].

    Po kilku latach, na lwowskiej ulicy przed śmiercią z rąk innego
    Ukraińca uratował go niemiecki oficer. Kresy to miejsce, gdzie polskość
    była poddana szczególnym próbom. Czy ma dzisiaj znaczenie, jak nazwiemy
    zbrodnie lat 1943–1945 roku, popełnione na Wołyniu i we wschodniej
    Małopolsce? Czy ok. 130 tys. Polaków i ponad 10 tys. Ukraińców zginęło
    w „wydarzeniach”, czy w czystce etnicznej? Są ofiarami wojny
    polsko-ukraińskiej, czy „zbrodni o znamionach ludobójstwa”? Hasła, cele
    i druki OUN i UPA oraz szydercze, okrutne słowa, które padały w trakcie
    mordowania naszych rodaków, nie pozostawiają wątpliwości. Celem
    ukraińskich nacjonalistów była eliminacja Polaków, starców, dzieci,
    kobiet i mężczyzn. Ziemie uznane za „własne” czyszczono z „obcych”.
    Mordowano tak, by wywołać strach tych, którzy przeżyli, by nie przyszło
    im do głowy kiedykolwiek powrócić. Polskie wsie poznikały z powierzchni
    ziemi. Cele zbrodni zostały osiągnięte.

    Czy nazwanie jej ludobójstwem przeszkodzi czy pomoże w pokonaniu
    przepaści między Polakami i Ukraińcami? Minione 70 lat milczenia
    nie zagoiło żadnej rany i niczego nie rozwiązało. Czas więc pokonać
    strach i nazwać zbrodnię jej prawdziwym imieniem: ludobójstwo. To pomoże
    odrzucić ją jako zawsze (!) niedopuszczalną, niezależnie
    od okoliczności. Dopiero wtedy budowanie własnej, narodowej oraz
    wspólnej – chrześcijańskiej – tożsamości będzie możliwe. Zbrodniarzy
    zastąpią bohaterowie, którzy pomagali ofiarom, a nie mordercom, i którzy
    mimo straszliwej presji odrzucili fanatyczny nacjonalizm.
    W dokumentacji Instytutu Pamięci Narodowej znane jest 1300 nazwisk
    Ukraińców pomagających Polakom. Kilkuset straciło życie, broniąc
    polskich sąsiadów. Dla Kresowiaków prawda o ludobójstwie też jest ważna,
    bo pomaga opanować ból i znaleźć siły do pojednania w chrześcijańskim
    geście przebaczenia. Repatrianci staną się tym, kim zawsze byli –
    wypędzonymi z ojczyzny Polakami.

    A sprawcy zbrodni – z „Ukraińców” staną się konkretnymi przywódcami
    politycznych ugrupowań, odpowiedzialnymi za zbrodnie, które dzisiaj
    osądza Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. W 70. rocznicę wołyńskiej
    zbrodni Kresowiacy usłyszeli słowa zasłużonych podziękowań za pamięć
    i cierpliwą, wytrwałą walkę o prawdę. To za mało. Amputowane w czasach
    PRL i wciąż nieobecne w polskiej tożsamości losy Kresowiaków
    domagają się ważnego miejsca w naszej narodowej wspólnocie. „Wypędzeni”
    Polacy mają prawo do wpisania swoich doświadczeń, wartości i interesów
    do współczesnej świadomości Polaków, tak jak niemieccy „wypędzeni”
    uczynili to we współczesnych Niemczech. Muzea Prus Wschodnich
    i Zachodnich są w Münster, Monachium, Lüneburgu, Ellingen, Greifswaldzie
    i innych niemieckich miastach. Muzea kresowe – pełne uroku i niewielkie
    – w Lubaczowie i Kuklówce Radziejowickiej. Niemcy budują Centrum
    Dokumentacji Wypędzeń, a Kresowiacy w lutym 2010 r. bezskutecznie
    apelowali o Muzeum Kresów Rzeczypospolitej.

    Nie Ministerstwo Edukacji Narodowej, lecz IPN przeprowadził konkurs
    na scenariusze lekcji poświęconych zbrodni wołyńskiej. Nic dziwnego,
    że w sondażu CBOS z czerwca 2013 r. aż 47 proc. Polaków deklaruje,
    że o Wołyniu nie wie nic, a tylko 30 proc. zna sprawców i ofiary tej
    zbrodni. O Wołyniu „wiele” słyszało 28 proc. Polaków, ale tylko 11 proc.
    najmłodszych, do 24. roku życia. Wiemy więcej niż 5 lat temu,
    ale amputowana tożsamość kresowa wciąż domaga się powrotu do ojczyzny.


    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    145. Zwiastun reportażu z marszu

    Zwiastun reportażu z marszu pamięci w 70 rocznicę ludobójstwa na Wołyniu.
    Więcej na kanale You Tube bho24h.
    Pełna wersja na http://youtu.be/xh4ZGbI4zZQ

    W Zielonej Górze na cmentarzu komunalnym odbyły się uroczystości 70 rocznicy mordu wołyńskiego. 11 lipiec to tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej.

    Ewa Siemaszko - Obchody 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu to sukces społeczników

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    146. Nałęcz pierwszy

    Trzaska druga, cała kancelaria jest z jednego pnia

    Skandal!
    Dla prezydenckiej urzędnik zasłużony kapłan jest jak ukraiński agresor,
    atakujący Komorowskiego. Trzaska-Wieczorek obraża ks.
    Isakowicza-Zaleskiego

    "Prezydent Komorowski nie tylko spotkał się z rodzinami
    pomordowanych, ale co więcej, wspólnie z nimi pielgrzymował i odwiedził
    miejsca, które są związane z naszą bolesną historią. Księdza
    Isakowicza-Zaleskiego tam nie było"

    Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski w rozmowie z portalem onet.pl
    sugerował, że atak jajkiem na prezydent Bronisława Komorowskiego był
    ceną, jaką Prezydent RP zapłacił za "to, że nie spotkał się z rodzinami
    pomordowanych na Wołyniu", bo "bo jajko rzucone w Łucku przez młodego
    Ukraińca pokazuje, że polityka zakłamywania historii niczego nie daje".

    Na te słowa odpowiada urzędniczka Kancelarii Prezydenta Joanna Trzaska-Wieczorek.

    Urzędniczka krytykuje duchownego za jego postawę związaną z rocznicą Rzezi Wołyńskiej.

    Prezydent Komorowski nie tylko spotkał się z rodzinami pomordowanych,
    ale co więcej, wspólnie z nimi pielgrzymował i odwiedził miejsca, które
    są związane z naszą bolesną historią. Księdza Isakowicza-Zaleskiego tam nie było

    - mówi Trzaska-Wieczorek.

    Co więcej, nakreśla dwa modele
    podejścia do kwestii ludobójstwa wołyńskiego, wskazując, że ksiądz
    Isakowicz-Zaleski nie różni się niczym od młodego agresora z Ukrainy.

    Istnieją dwie kategorie ludzi i dwa rodzaje postaw. Pierwsi są
    odporni na poszukiwanie pojednania w duchu prawdy, a drudzy pracują na
    rzecz wspólnej, lepszej przyszłości. Trudno oprzeć się wrażeniu,
    że ksiądz wypowiadając te słowa, a także ten młody Ukrainiec, który był
    sprawcą tego incydentu, należą do tej pierwszej grupy. A prezydent,
    przez konsekwentną, czasami trudną pracę znajduje się w tej drugiej

    - podsumowała.

    Czyli wszystko jasne, kto do polityki
    historycznej podchodzi inaczej niż prezydent ten agresor, nikczemnik i
    cham. Czy krytykuje, czy atakuje to już wszystko jedno. Każdego inaczej
    myślącego do jednego wora.

    Czy Pałac Prezydencki będzie wnosił o ściganie księdza Isakowicza-Zaleskiego za jajeczny zamach w Łucku?

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    147. Kłamstwa ukraińskiej

    Tak
    wygląda "pojednanie" polsko-zachodnioukraińskie (mylone zwykle z
    polsko-ukraińskim). Na Cmentarzu Obrońców Lwowa szpachluje się napisy po
    angielsku na pomniku poświęconym amerykańskim pilotom (po prawej od
    pomnika). Żeby przypadkiem żaden Amerykanin nie dowiedział się, że jego
    rodacy walczyli o Polski Lwów.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    148. ho ho, Sieniewicz nie tylko ściga faszystów razem z Sierakowskim

    bawią sie w adwokatów diabła banderowskiego.

    Nie poganiajmy Ukraińców do rozliczenia
    -
    Żeby zrozumieć rzeź wołyńską, musimy wyjść poza ramy narodowe. Nie
    można mieszać ofiar z historią. Dlatego boję się rocznic - mówił Timothy
    Snyder podczas rozmowy z ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem i
    Sławomirem Sierakowskim
    Sławomir Sierakowski: Czy możliwa jest wspólna polsko-ukraińska albo europejska pamięć na temat rzezi wołyńskiej?

     MARIUSZ GACZYńSKI/EAST NEWSTimothy Snyder:
    Po pierwsze - tak, a po drugie - to jest bardzo ważne. Bo jak dane
    wydarzenie ucieknie poza historię, to już go w ogóle nie ma. Pamięć jest
    bardzo nietrwała i szybko się zmienia. Ani polska, ani ukraińska
    perspektywa nie wyjaśniają nam tego, co się wydarzyło. Bolesne
    doświadczenia nie są tym samym co historyczne wyjaśnienia. To jest
    problem, bo im bardziej bolesne przeżycie, tym bardziej chcemy, żeby to
    doświadczenie wyczerpało wszystko to, co jest do powiedzenia na ten
    temat. I Wołyń jest bardzo...

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    149. Upamiętnienie w Dzierżoniowie

    Upamiętnienie w Dzierżoniowie ofiar banderowskiego ludobójstwa   2013-07-20
     http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8231

    W niedzielę 14 lipca br. na zaproszenie Stowarzyszenia Kresowian
    uczestniczyłem w Dzierżoniowie w przepięknej i doniosłej uroczystości.

    Plakat

    Najpierw w kościele Matki Bożej Królowej Różańca ....

    ..... odprawiona została msza św. za pomordowanych przez UPA ...

    .... w czasie której głosiłem kazanie.

    Po mszy św. ....

    ... procesja  z harcerzami ...

    ... i pocztami sztandarowymi wyruszyła ...

    ... pod pobliski pomnik Pomordowanych Kresowian i Księży Kresowych.

    Asysta kibiców sportowych.

    .Tutaj wspólnie z innymi księżmi ...

    ... odmówiłem modlitwę za zmarłych.

    Druga część uroczystości odbyła się na Rondzie Kresowian ....

    ..... gdzie ustawiony został kolejny pomnik - obelisk ....

    .... z napisem "Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary".

    Pomnik ten poświęciłem w obecności władz samorządowych i rodzin pomordowanych.

    Trzecia cześć uroczystości odbyła się w Domu Kultury ....

    .... gdzie wraz z pisarzem Stanisławem Srokowski z Wrocławia ...

    ... mówiłem o zmaganiach o prawdę.

    Na koniec obaj udaliśmy się pod kolejny pomnik upamiętniający Kresowian, który znajduje się przy wejściu na cmentarz.

    Drogi Czytelniku! Jeżeli kiedykolwiek przyjedziesz do Dzierżoniowa, to koniecznie odwiedź wszystkie trzy pomniki.  

     

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    150. Joanna Trzaska-Wieczorek z Kancelarii Prezydenta.

    W rozmowie z Onetem ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski powiedział, że "Bronisław Komorowski zapłacił już cenę za to, że nie spotkał się z rodzinami pomordowanych na Wołyniu". Odniósł się w ten sposób do "incydentu z jajkiem" na Ukrainie. - Prezydent Komorowski nie tylko spotkał się z rodzinami pomordowanych, ale co więcej, wspólnie z nimi pielgrzymował i odwiedził miejsca, które są związane z naszą bolesną historią. Księdza Isakowicza-Zaleskiego tam nie było - odpowiada na te zarzuty Joanna Trzaska-Wieczorek z Kancelarii Prezydenta. Istnieją dwie kategorie ludzi i dwa rodzaje postaw. Pierwsi są odporni na poszukiwanie pojednania w duchu prawdy, a drudzy pracują na rzecz wspólnej, lepszej przyszłości - mówiła Trzaska-Wieczorek. - Trudno oprzeć się wrażeniu, że ksiądz wypowiadając te słowa, a także ten młody Ukrainiec, który był sprawcą tego incydentu, należą do tej pierwszej grupy. A prezydent, przez konsekwentną, czasami trudną pracę znajduje się w tej drugiej - podsumowała.

    "Dziś rzucono jajkiem, jutro może będzie to kamień" Wcześniej w rozmowie z Onetem ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski mówił m.in., że obecna władza odeszła od polskiego społeczeństwa i "za to lekceważenie pamięci narodowej zapłaci cenę w czasie wyborów".

    - Nie tylko nie przyjął patronatu na obywatelskimi obchodami 70. rocznicy "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu, ale i nawet nie spotkał się z rodzinami pomordowanych. Też już zapłacił za to cenę, bo jajko rzucone w niego w Łucku przez młodego Ukraińca pokazuje, że polityka zakłamywania historii niczego nie daje - mówił o Bronisławie Komorowskim ks. Isakowicz-Zaleski. - Inna sprawa, że dziś rzucono jajkiem, jutro może będzie to kamień, a pojutrze granat - dodał.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kancelaria-prezydenta-odpowiada-na-zarzut...

    Jak Ksiądz przyjął uchwałę, w której Sejm uniknął słowa "ludobójstwo", a stwierdził jedynie, że zbrodnia na Wołyniu była "czystką etniczną o znamionach ludobójstwa".
    Bardzo źle. Od tych wydarzeń mija 70 lat i wydawało się, że już nastał czas, żeby powiedzieć pełną prawdę o tym, co się stało. To nie była żadna "czystka etniczna" czy "bolesne wydarzenia", czy "tragiczne wydarzenia", jak piszą niektórzy politycy. To było ludobójstwo, które nastąpiło w latach 1939-1947 na Wołyniu, ale też w Małopolsce Wschodniej, w województwie tarnopolskim, stanisławowskim, lwowskim po Przemyśl i Rzeszów, a nawet część Lubelszczyzny, województwa krakowskiego i Polesia.Bez powiedzenia pełnej prawdy wszelkie relacje polsko-ukraińskie są ciągle narażone na konflikty. Liczyłem, że politycy wreszcie się opamiętają i przestaną używać eufemizmów. Niestety, stało się inaczej, ale warto zwrócić uwagę, że zaledwie 10 głosami to przegłosowano, co znaczy, że nawet wśród polityków jest ogromny podział.

    Ta uchwała utrudnia walkę o prawdę?
    Uchwała jest dolaniem oliwy do ognia. Widać było wyraźnie, jakie były emocje w Sejmie, jak ogromnie politycy byli podzieleni i jakich argumentów używał Radosław Sikorki. Jeżeli coś mnie zaskoczyło w tej sprawie, to wypowiedzi Radosława Sikorskiego, który wręcz manipulował posłami. Przedstawiał sprawę tak, że jeśli padłoby słowo ludobójstwo, to wybuchłaby wręcz wojna polsko-ukraińska. Nieprawda, bo nawet znaczna część Ukraińców uważa, że to było ludobójstwo. Nie wiadomo, do czego ta, moim zdaniem, absurdalna polityka Radosława Sikorskiego ma prowadzić
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/949847,eufemizmy-zamiast-prawdy-w...


    http://malbork.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1929601,malbork-70-rocznic...

    W Malborku, gdzie wielu mieszkańców (mówi się o 30 proc.)
    pochodzi z Wołynia, podczas czwartkowych uroczystości była mowa wprost o
    ludobójstwie, a nie o czystkach.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    151. Skandaliczny atak podwładnej

    Skandaliczny atak podwładnej Bronisława Komorowskiego 2013-07-21

    Nie będę komentować skandalicznego ataku personalnego kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego na moją na skromną osobę, bo przecież wszyscy znają przysłowie "Jaki pan, taki kram".

    Zadam tylko pytanie: Panie Prezydencie, czy aż tak się Pan boi krytyki swoich nieudolnych działań, że nasyła Pan na zwykłych obywateli to raz ABW, to raz urzędników? A może Pan ma po prostu nieczyste sumienie w sprawie pamięci o ludobójstwie dokonanym na kresowych Polakach, Ormianach i Żydach? Czyżby nie pamiętał Pan swojego postępowanie w tej sprawie w 2008 r., gdy był Pan marszałkiem Sejmu RP?

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8245

    Komorowski w ślepej uliczce wytyczonej przez Giedroycia, Michnika i Geremka - NASZ WYWIAD z ks. Isakowiczem-Zaleskim

    O jajku rozbitym na prezydencie: "To znieważenie urzędu głowy
    państwa polskiego, ale też ostrzeżenie – dziś rzuca się jajkiem, jutro
    kamieniem, a pojutrze granatem. Ta błędna polityka Bronisława
    Komorowskiego do niczego dobrego nie prowadzi."

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    152. TERAZ W CAŁYM KRAJU

    TERAZ W CAŁYM KRAJU INSTALUJMY POMNIKI UPAMIETNIAJĄCE L U D O B Ó J S T W O NA WOŁYNIU I NA KRESACH

    Zdjęcie: TERAZ W CAŁYM KRAJU INSTALUJMY POMNIKI UPAMIETNIAJĄCE L U D O B Ó J S T W O NA WOŁYNIU I NA KRESACH



    LUBIN PIĘKNY POMNIK
    Album bez nazwy (zdjęcia: 6)
    Autor zdjęć


    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    153. List od księdza Tadeusza

    List od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

    Do Pana Posła Pawła Zalewskiego

    23 lipca 2013 r.

    Szanowny Panie Pośle!

    Gdy rok temu wiele razy dzwonił Pan do mnie i innych Kresowian, a tuż przed Wigilią przyjechał nawet do mojego domu, to z Pańskich ust usłyszałem wiele obietnic i deklaracji. Były one skierowane do Rodzin Kresowych, które wbrew establishmentowi Trzeciej RP pielęgnują pamięć o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich zbrodniarzy z UPA i SS Galizien. Przyznam się, że w te obietnice przez pewien czas wierzyłem.

    Kiedy jednak po swoich licznych zabiegach otrzymał Pan w końcu z nominacji partyjnej fotel współprzewodniczącym Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, to okazało się, że są to tylko „gruszki na wierzbie”. Do Forum weszli bowiem wyłącznie „sami swoi”, bez jednego choćby przedstawiciela Rodzin Kresowych. I to ma być przełom? Z kolei w czerwcu br. zwołane przez Pana spotkanie Forum z Rodzinami Kresowymi zakończyło się fiaskiem, bo z Forum przybyła łaskawie tylko jednak osoba. Aż wstyd pisać o takim postępowaniu.

    Miałem tego wszystkiego nie upubliczniać, ale dziś na Pańskiej stronie przeczytałem dwa teksty, w których, wtórując imperium medialnemu Adama Michnika i Związkowi Ukraińców, nie tylko atakuje Pan organizatorów rekonstrukcji historycznej w Radymnie, ale i szarga hasło Rodzin Kresowych „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Przy tym powołuje się Pan na Jana Pawła II, ks. Jerzego Popiełuszkę i Krzysztofa Kieślowskiego. Obrzydliwa manipulacja.

    W ten sposób staje się Pan nie kreatorem nowych relacji na linii obóz władzy a Rodziny Kresowe, ale politycznym sobowtórem swoich towarzyszy partyjnych. Tak tych dawnych z PiS (Pawła Kowala, Anny Fotygi i Michała Kamińskiego), jak byłych i obecnych z PO (Janusza Palikota, Mirona Sycza i Radosława Sikorskiego).

    Warto w tym miejscu zaznaczyć, że służąc w szeregach PiS nie miał Pan odwagi krytykować publicznie ewidentnych absurdów czynionych przez obóz śp. Prezydenta, Podobnie i obecnie, służąc w szeregach PO, kolejnych absurdów, czynionych przez obóz obecnego Prezydenta.

    Nie ma Pan także odwagi protestować w Brukseli przeciwko narastającym na zachodniej Ukrainie fatalnym zjawiskom: faszyzmowi, antysemityzmowi i antypolonizmowi oraz gloryfikacji ludobójców. A milczenie jest wspieraniem zła.

    Tej odwagi zabrakło również min. Radosławowi Sikorskiemu. W swoim przemówieniu straszył on posłów którzy chcieli prawdy o ludobójstwie na obywatelach Drugiej (w tym też Żydach i sprawiedliwych Ukraińcach). Kilku się wyłamało., ale zabrakło zaledwie dziesięciu sprawiedliwych. Tak jak w Gomorze i Sodomie.

    Odwagi zabrakło też prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który nie tylko, że odmówił patronatu nad uroczystościami społecznymi, przygotowanymi przez Rodziny Kresowe, ale i uchylił się na wiosnę br. od osobistej rozmowy z krewnymi ofiar, choć jednocześnie omawiał wszystkie kwestie z Mironem Syczem, synem członka krwawego kurenia UPA „Mesnyki”. Żadna z Rodzin Kresowych nie została także zaproszona na żałobną panichidę w cerkwi w Warszawie, a większość z nich nie otrzymała zaproszenia na odsłonięcia pomnika w dniu 11 lipca br. Przy selekcji zaproszeń zastosowano chyba metody Czesława Kiszczaka, który swego czasu tworzył „konstruktywną opozycję”.

    Inna sprawa, że Prezydent RP nie powiedział prawdy o ludobójstwie, a wspomniany pomnik po naciskami Pańskich towarzyszy stanął nie w centrum stolicy, ale na peryferyjnych ogródkach Żoliborza. Z kolei ambasador Ukrainy, w przeciwieństwie do ambasadora Izraela, nie przybył na żadną z uroczystości, a prezydent Janukowycz odmówił przyjazdu do Łucka. Pełna żenada.

    Większość przedstawicieli Rodzin Kresowych tę odwagę jednak ma. I tym zasadniczo różnimy się od wielu polityków tzw. autorytetów moralnych. Proszę przeczytać choćby teksty Ewy Siemaszko, dr Lucyny Kulińskiej, prof. Czesława Partacza czy prof. Bogusława Pazia, a także moje własne, gdy prezydentem był śp. Lech Kaczyński a marszałkiem Sejmu Bronisław Komorowski. Nikt z nas nie bał się krytykować ani tych dwóch polityków, ani innych, .

    Dziś mówimy i piszemy to samo, gdy prezydentem jest Bronisław Komorowski, który nie tak dawno jeszcze twierdził, że „za Wołyń odpowiadają Sowieci”. Dlaczego nasze środowisko, choć było bite po twarzy tak w czasach PRL, jak i Trzeciej RP, tę odwagę wciąż ma? Pomimo bowiem wielu swoich wad, jak i wewnętrznych podziałów, nie jesteśmy kunktatorami i kameleonami politycznymi. Nie mamy też geszeftów ani z ekipą Juszczenki, ani Janukowycza.

    W najbliższym czasie odbędzie się kilka kampanii wyborczych, w tym do Europarlamentu. Mam nadzieję, że osoby, które dały się nabrać na wspomniane obietnice, przypomną to Pańskim potencjalnym wyborcom.

    I jeszcze jedno. Po powrocie z Radymna zastanawiałem się, czy z okazji przypadającej w przyszłym roku 70. rocznicy ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej (w tym też w Korościatynie k. Buczacza, rodzinnej wsi moich dziadków) warto powtórzyć inscenizację, czy nie. Pańskie dwa teksty przekonały mnie, że warto. Jest to jedyny plus jaki mogę zapisać na Pańskie konto.

    Z należnym poważaniem

    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Maryla

    154. Bardzo niska kara dla sprawcy

    Bardzo niska kara dla sprawcy ośmieszyła Komorowskiego 2013-07-23

    Młody Ukrainiec, który zaatakował polskiego prezydenta, otrzymał nadzwyczaj niską karę. Rok więzienia w zawieszeniu na rok. W realiach ukraińskich jest to tyle, co nic. Oznacza to także, że sprawca nie spędzi ani jednego dnia w więzieniu. Gdyby zaatakował on prezydenta Putina czy własnego prezydenta, Janukowycza, to zostałby od razu aresztowany i z więzienia nie wyszedłby przez lata. O ile w ogóle przeżyłby.

    Poprzez taki wyrok władze Ukrainy pokazały Bronisławowi Komorowskiemu gdzie jest jego miejsce w szeregu. Co więcej ta śmieszna kara tylko zachęci do dalszych ataków i znieważeń strony polskiej, która od dwudziestu paru lat robi co może, aby podlizać się ukraińskim banderowcom i komunistom.

    Posłuchaj komentarza Maxa Kolonki

    http://www.youtube.com/watch?v=BTlaHaNl-Hc&feature=youtu.be

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=8254

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

     

    avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

    155. Do Pani Maryli

    Szanowna Pani Marylo,

    Od czasów paktu Ribbentrop-Mołotow, Polska już nie była krajem wolnymi nie miała własnej polityki zagranicznej. Przyjaciele, Anglicy i Francuzi, którzy znali tajny kodycyl o rozbiorze Polski nas nie powiadomili. W czasie wojny byliśmy dla zachodu dostarczycielami mięsa armatniego.
    Po wojnie też, najlepszym przykładem jest Proces w Norymberdze gdzie nas nie zaproszono a wcześniej układy ze Stalinem w Teheranie, Jałcie i Poczdamie.
    Po wojnie byliśmy krajem zależnym od Rosji.
    Dziś jesteśmy zależni od wszystkich. Polska , Sikorski, nie ma żadnego pomysłunku na politykę wschodnią, bo Rosji się boi. Turowski mu się kłania.
    W czasie polskiej prezydencji, głównym programem miało być partnerstwo wschodnie. Były bączki i krawaty.
    Proszę sobie wyobrazić, że od Anglików dostałem dwa polskie krawaty wykonane na polską prezydencję. Jeden dałem wnukowi.

    MM Kolonko jest zawodowcem i pięknie wywiódł kompromitację dziadzi o czym myśmy wiedzieli. Nie znaliśmy drugiego nagrania.

    Muszę napisać, MM Kolonko z historią Polski jest na Bakier !
    W Wersalu to dzięki Francji uzyskaliśmy w miarę dobre granice.
    Thomas Woodrow Wilson jechał do Paryżu z myślą aby Polska uzyskała granice sprzed rozbiorów. Pod wpływem angielskiego premiera Davida Lloyd George`a zmienił zdanie. Anglik powiedział: Polsce dać Śląsk to tak samo jak małpie zegarek.
    To za sprawą Davida Lloyd George`a Namier –Namierowski zminił granice Lwowa.

    MM Kolonko mówi, że Pułaski pochodził z Podola !
    Generał Kazimierz Pułaski, ojciec kawalerii amerykańskiej pochodzi z Warki a urodził się chyba w Warszawie. Być może przy ulicy Wareckiej

    Jedno jest faktem, że dziadzia i Polska dała …. Na Ukrainie i w Łucku.

    Ukłony moje najniższe

    Michał Stanisław de Zieleśkiewicz