Kosinski Mniejszy

avatar użytkownika Tymczasowy

Na  Holokauscie mozna sie dorobic (Holocaust Industry). Prosty socjolog moze zostac okrzykniety wybitnym historykiem (T.Gross), a namietny plagiator - wielkim pisarzem (J.Kosinski). Wlasnie wpadlem na slad jeszcze jednego. Nazywa sie Jack Kuper, kiedys Jankele Kuperblum z Warszawy? Pulaw? Siedliszcza?

Pisarz Jerzy Kosinski byl polsim Zydem, ktory okupacje przezyl jako nastolatek wraz z rodzina w Dabrowie Rzeczyckiej kolo Stalowej Woli. W odroznieniu od wielu innych Zydow nie ukrywali sie, a Jerzy nawet sluzyl do mszy w kosciele katolickim.  Po wojnie w kilka lat skonczyl socjologie i historie na Uniwersytecie Lodzkim. Nie ulega watpliwosci, ze byl dobry intelektualnie. W 1957 r.  wyemigrowal do Stanow Zjednoczonych. W 1965 r. wydal ksiazke pt. "Malowany Ptak", ktora przyniosla mu slawe i jak potezna winda wyniosla go do grona wybitnych pisarzy.

"Malowany Ptak" byl opowiescia autobiograficzna pokazujaca losy mlodego Zyda ukrywajacego sie w czasie okupacji po wsiach gdzies w Europie Wschodniej. Znalezc w niej mozna elementy nadrealizmu, odcienie fikcji oraz symbolizmu. Dosc szybko pojawili sie krytycy, ktorzy zdezawuowali autobiograficzny charakter dziela. kosinski szybko wycofal sie rakiem. Wykazano tez, ze znajomosc jezyka angielskiego rewelacyjnego pisarza nie mogla byc wystarczajaca, czyli po prostu ktos za niego ksiazke napisal. Nawet wskazano osobe  "co-writera". Prof. Monika Adamczyk-Garbowska z UMCS udowodnila, ze w ksiazce znajduje sie fragmenty przepisane zywcem z jednej z ksiazek polskiego Zyda, prof. etnografii, H. Biegeleseina.

Kosinski nie dozyl szescdziesiatki. Popelnil samobojstwo zazywajac leki z alkoholem oraz zakladajac sobie na glowe worek foliowy na glowe. Uduszonego znaleziono w lazience. Jako jedna z przyczyn podaje sie rekacje na miazdzaca krytyke. Moze byl wyniszczony seksualnymi ekscesami w klubach dla "swingers", gdzie chodzil wraz z polska piosenkarka jazzowa, Urszula Dudziak.

Czytajac ksiazke J.Kupera pt. "Child of Holocaust", PaperJack, Markham, Ontario, Canada 1978 od razu zwrocilem uwage na podobienstwa do "Malowanego Ptaka". Przede wszystkim, rzecz jest takze o zydowskim chlopcu ukrywajcym sie po wsiach. Najpierw zwrocilem uwage na nadmiar  spraw erotycznych, ktore wcale nie musialy sie znalezc w ksiazce tego typu. Kosinski epatowal dewiacjami seksualnymi i spolecznymi. Kuper obficie swa autobiografie okrasil erotyzmem. wyroznily sie dwie dziewczyny. Pierwsza, to Gienia, pietnastoletnia corka pani Pajzakowej, w ktorej domu we wsi Kulik (okolice Chelma) na poczatku sie Jankele ukrywal przed Niemcami i ukrainskimi policjantami. Napastowala w czasie przynoszonych posilkow  na lakach, pasacego krowy zydowskiego 9-latka. Zaraz potem pojawiali sie w jej ogrodku okoliczni mlodziency, czasem nawet w liczbie dwudziestu. a jak pojawili sie rosyjscy uciekinierzy z obozow i zarazem partyzanci, to uprawiala seks z kazdym z nich. Sam Jankele ktoregos razy schowany w oborze z bliska obeserwowal gospodynie w zimie dojaca krowe. Nie nosila na sobie  zadnej bielizny. Autor to pisal, choc nie musial. Podobnie jak inna kobiete z innej wsi, ktora sypiala ze wszystkimi mezczynami z calej okolicy, a niemiecki zolnierz reguylarnie zabieral ja gdzies na jazde rowerem. Miala na imie Mria i mieszkala na wsi tuz kolo miejscowosci Piaski. Jej maz,  Tadek byl kowalem. Muskularny, przystojny z kaleka, niewyrosnieta prawa reka.Zdarzylo im sie nieszczescie. Otoz jak powiedziano malemu Kuperblumowi, urodzila chlopca ze swinska glowa i racicami.  Czysta Kosinszczyzna. Po wyzwoleniu, Jankele odwiedzal po kolei gospodarzy, u ktorych sie w czasie okupacji ukrywal. Niestety nic nie napisal co dalej bylo z tym niezwyklym dzieckiem. Przeciez zaslugiwalo chocby na wzmianke Pisarza.

Ten watek naprowadzil mnie na trop. Sprawdzile date pierwszego wydania ksiazki. Okazalo sie, ze byl to rok 1967 (Routlege&Kegan Paul Limited,London), czyli dwa lata po Kosinskim. Zgadzalo sie. Nawiasem mowic, ksizke Kosinskiego przetlumaczono na 30 jezykow, podczas, gdy Kupera - na 12. I tak dobrze, bo najwyrazniej Kuper zerznal wzor od Kosinskiego. Dodac trzeba, ze w sposob malo udany. Jankele nie mial talentu. Aspirujac do napisania dziela czesto  przywoluje wewnetrzne dyskusje jakie toczyl sam ze soba, szczegolnie w krytycznych sytuacjach. Judaizm zmagal sie z katolicyzmem, wczesne doswiadczenia  o charakterze religijnym, np. obrzezanie,konfrontowal z nowymi doswiadczeniami rodzacego sie katolika. Jasne, ze te dyskusje, przedstawiane szczegolowo nie byly na miare 9-letniego dziecka. To efekt pracy umyslu 30-latka piszcego ksiazke.

Podobnie jak w "Malowanym Ptaku" narratora otacza antysemtyzm.  Jak pisze, wieczornre dysksje polskich wiesniakow nieuchronnie zmierzaly ku tematwi Zydow. Poglady byly przedstawiane prymitywnie, czesto agresywnie. Ludzie wsrod, ktorych Jankele przebywal zwykle byli brudni, mieli popsute zeby i pili samogon.

Prymitywni Polacy  rwali sie do grabiezy. Najpierw mienia pozydowskiego w miasteczku Siedliszcze, gdzie rozdzice Jankele/Jacka mieli dom przy rynku. Drugi opis dotyczy miasteczka Piaski tuz po wyzwoleniu.

Podobnie jak u Kosinskiego, tutaj tez chlopiec doaswiadcza agresji, oczywiscie o podlozu erotycznym. Najpierw koledzy ze wsi chca namolnie sprawdzic czy ma on juz owlosienie na podbrzuszu. Jankele/Jack wyrwal sie w ostatniej chwili. Gdyby zdjeto mu do konca spodnie, to by sie wydalo, ze jest obrzezany. Drugi przypadek, to ryzyko wsponej kapielki w rzece. Miejscowi chlopcy zwykli kapac sie nago. Jankele najpierw unikal kapieli, ale dlugo nie dalo sie tego utrzymac.Kombinowal, by sprytnie okrecic swoj czlonek skorka z kurczaka. Przez jakis czas udawalo mu sie wskakiwac do wody na koncu i boczkiem. Jednak to zauwazono. Zaciekawieni indagowali nieszczesnika dlaczego zaslania dlonmi swoj czlonek. Wyjasnil sprawe przy pomocy argumentow religijnych. Zas po latach, gdy Jack brylowal po salonach kanadyjskich przez wiele lat z ta swoja, niemal jedyna ksiazka i chetnie rozwijal ten interesujacy watek, podal nieco inna wersje. Wedlug niej przekonal kolegow, ze trzeba sluchac ksiedza, ktory jakoby mial mu powiedziec, ze jezeli bedzie nago skal do wody, to moze mu odpasc czlonek. Odtad gromada chlopcow zachowywala sie dziwacznie jak zwyczaje w tamtych okolicach - jedna dlonia zakrywali czlonki, a druga reke podnosili do gory i skakali do wody.

Autor nie poskapil tez czytelnikom polityki. Pod koniec ksiazki pojawia sie opowiastka o oddziale AK dowodzonym przez niejakiego Kasztana, niskiego wzrostem czlowieczka o krzywych nogach. Dzieki wysokiej czapie polskiego oficera wygladal na trche wyzszego czlowieka.On, niejaki  Eryk z bratem Bronkiem  i kilkoma innymi zajmowali sie bandytyzmem. Glownie zabierali  konie ubogim gospodarzom z odleglych wsi, ktore nastepnie sprzedawali.

"I znow slyszalem ich smiech i patrzylem jak pija samogon i sluchalem ich heroicznych opowiadan o tym jak przestraszyli jakiegos biednego chlopa, jak zabili uciekajacego Zyda i go obrabowali ze wszystkiego co mial na sobie, wlacznie z bielizna, zostawiajac go nagiego na polu".

Kiedys po wojnie, spity w trupa Eryk ruszyl w kierunku Jankele wymachuja rewolwerem. "Ty smierdzacy Zydzie, zdradziles mojego brata i innych!". Oddal trzy niecelne strzaly do uciekajacego naszego bohatera.Dwa dni pozniej Eryk zostal aresztowany przez dwoch rosyjskich zolnierzy. I zaraz potem pojawil sie Kasztan w nowitkich butach skorzanych i Lugrem u pasa. stanal przy plocie ojcowskiego domu i zabawial sie strzelaniem do malych ptaszkow siedzacych na drzewach. Nie pozyl dlugo. Dwa dni po przybyciu, znaleziono go martwego na srodku drogi z kula w glowie.

Kuper twierdzi, ze nieliczni Zydzi, ktorzy przezyli wojne wracali do swoich domow i tam zastawali nowych wlascicieli, Polakow. ci byli zdegustowani, ze Zydzi tak szybko wracaja i zadaja swojego mienia.Opowiada co przydarzylo sie Goldmanom jedynym Zydom-rolnikom w okolicy. Ochrzcili sie, zmienili nazwisko, ale i tak mowiono na nich Goldmanowie. Zrezygnowali ze swego domu przejetego przez rodzine Wajdow. Kuopili nowy. Ktoregos dnia grupa pijanych Polakow wtargnela do ich domu krzyczac: "Won do Palestyny, brudni Zydzi".Nastepnie  podpalili dom. Goldman wraz z corka uciekli w pola i slad o nich zaginal.

"prawie codziennie slyszalem opowiadania o zydach, ktorzy wyszli z ukrycia i mordowano ich. Czasem na pustej wiejskiej drodze, czasem gdy wrocili do swych domow, w pelni slonca na rynku w Piaskach. Te zabojstwa przypisywano organizacji podziemnej znanej jako A.K.".

Sam Autor kilkakrotnie przekazuje swoje odczucia z pierwszych miesiecy po wojnie. Ciagle mial wrazenie, ze ktos za chwile do niego strzeli z ukrycia. Byle laska w rekach starca zdawala sie byc karabinem w niego wymierzonym.

Trzeba przyznac, ze autor oddaje sprawiedliwosc tym, dzieki ktorym przezyl cale 4 lata okupacji. Trzeba dodac, jako jedyny ze swojej rodziny. Ze dwa razy mial marzenie, ze po wojnie wystawia im olbrzymi pomnik w podziece. Ale i tu nie zabraklo dziegciu. Na przyklad po wyzwoleniu jeden z tych ludzi o nazwisku Kozak   chcial go zmusic do niewolniczej pracy. 

"Czy nie ocalilem ci zycia chlopcze? Czy zdajesz sobie sprawe, ze gdyby cie wykryto, to wszyscy zostalibysmy zabici, a cale mienie spalone doszczetnie? Czy wiesz co to znaczy? Musisz zostac tutaj i pracowac dla nas do koca swojego zycia".

Jankele/Jack zmuszony byl udawac, ze jest katolickim dzieckiem, Staral sie nasladowac gospodarzy, a z czasem opanowal Katechizm. Nabieral niecheci do judaizmu, wyznawanej wczesniej wiary. Zaraz po wojnie prosil miejscowego ksiedz, by go ochrzcil. Ten sie nie zgodzil. Odpowiedzial, ze potrzebna jest zgoda obojga rodzicow. Inna mozliwoesc, to chrzest w wieku 21 lat. "Ale ty prawdopodobnie bedziesz juz daleko stad" - powiedzial kaplan. I mial racje, Jack wyemigrowal do Kanady w 1946 r.Tu  w 1952 r. zatrudniono go na stanowisku prjektanta graficznego w CBC, kanadyjskiej telewizji panstwowej. Mial dopiero 20 lat i gigantyczne luki w edukcji z powodu wojny.Szybko awansowal na szefa wydzialu. Prywatnie zalozyl jakas wytwornie filmowa, ale mu nie za bardzo szlo. Najbardziej znanym osiagnieciem jest film dokumentalny, w ktorym wykorzystal zdjecia wykonane przez niemieckiego sierzanta Heinza Josta, ktory na swoje urodziny w listopadzie 1941 r. udal sie do getta warszawskiego i nielegalnie narobil mase zdjec. Negatyw przelezal w muzeum w Izraelu wiele lat zanim nie dotarl do niego J.Kuper. Nosi tytul: "A Day in the Warsaw Ghetto. A Birthday Trip to Hell".Swoja droga, niemieccy filmowcy zydowskiego po ucieczce z Niemiec w latach 30-ych ubieglego stulecia nie mieli na poczatku latwo. Jednak swoi ich wsparli, no i czyj jest dzis Hollywood?

Mysle, ze takich Kosinskich Mniejszych bylo wiecej. Moze kiedys  trafie na dzielo ktoregos z nich?

 

3 komentarze

avatar użytkownika En passant

1. @Tymczasowy

Az sie ucieszylem, ze Autor Tymczasowy przypomnial o J.Kosinskim. Czytalem ksiazke J.Kosinskiego: Malowany ptak w wersji polskiej na poczatku lat 90-tych. Bardzo podobala mi sie, bylem pod wrazeniem stylu, realistycznych i symbolicznych watkow. Czytalo sie to jednym tchem. Wydaje mi sie, ze wroce do niej i przeczytam ja jeszcze raz, moze odkryje nowe rzeczy. Potem przeczytalem wiekszosc jego ksiazek. Mam je chyba do dzisiaj, stoja na regalach w piwnicy. Jego pisarstwo zaskakuje, przynosi ciagle niespodzianki, historie tez sa pierwszej wody. Co do kwestii tego, ze nie jest to powiesc autobiograficzna, to nie jest to zaden zarzut. Gdyby tak mialoby byc, to kazdy pisarz napisalby jedna ksiazke i to byloby na tyle. Uwazam zreszta, ze historia zycia kazdego czlowieka zasluguje na ksiazke, tylko kwestia jest jak to jest napisane, jakie refleksje ona zawiera. Wracajac do Kosinskiego, to jest mozliwe, ze przejal on watki, opowiesci z roznych historii , historyjek i zyciorysow. Zeby cos bylo interesujace trzeba tez siegnac do takich srodkow. To co on opisal nie mozna samemu przezyc. Przyjmuje, ze polska wersje ksiazki napisal on sam. Inna kwestia jest wersja angielska, ktora wyszla jako pierwsza w 1965 roku. Nie mozna wymagac od pisarza, ktorego ojczystym jezykiem jest polski, zeby zaraz pisal perfekcyjnie po angielsku. Wiem co to znaczy, to sie po prostu nie da zrobic. To moze zrobic rzadko kto. Nawet nasz papiez Jan Pawel II, ktory byl niezwykle utalentowany jezykowo pisal teksty po polsku a dopiero potem byly one tlumaczone na wloski, lacine, czyli na jezyki Watykanu. Tylko J.Conrad-Korzeniowski pisal bezposrednio po angielsku, ale wyjechal z Polski, gdy mial 15 lat, potem przez 22 lat plywal na statkach angielskich, i dopiero w wieku 36 lat zaczal pisac swoja pierwsza powiesc Szalenstwo Almayera po angielsku. Plywajac pod bandera angielska mowil i pisal tylko po angielsku. Nie ma tutaj porownania z Kosinskim, ktory przyjechal do USA w wieku 24 lat i po osmiu lat pobytu wydal Malowanego ptaka. Sluchalem kiedys wywiad z nim. Opowiadal, jak wydzwanial po nocach do pielegniarek, strozow itp., pytajac sie o poprawnosc sformulowan angielskich, ktorych uzywal w tej ksiazce. Trzeba wiedziec, ze Kosinski w 1962 roku ozenil sie z milionerka Mary Howard Weir. Ona mogla mu oplacic kogos, kto mu ta ksiazke przetlumaczyl i ubral w literacka forme. Za ta osobe uwazal sie amerykański poeta i tłumacz George Reavey. Tak dzieje sie z wszystkimi tlumaczeniami powiesci, a tlumaczenie poezji, to tak jakby ktos napisal na nowo wiersz. Tak wiec nie krytykowalbym Kosinskiego za sciaganie hstorii, opowiesci itd. oraz za korzystanie z pomocy przy obrobce jezykowej i literackiej jego pierwszej amerykanskiej powiesci.

En passant

En passant

avatar użytkownika Tymczasowy

2. Roznie to bywa

J.Conrad-Korzeniowski uzwazany jest wspoltworce jezyka angielskiego. Natomiast cierpialem sluchajac dukania profesora czeslawa Milosza na spotkaniu w kosciele uniwersyteckim w Toronto.
Co do Kosinskiego, nie lubie takich postaci. Przede wszystkim dlatego,ze mocno przylozyl sie do antypolonizmu. Ten "Malowany Ptak" byl przez dlugi czas na liscie lektur w czesci okregow szkolnych w USA.

avatar użytkownika Maryla

3. Tymczasowy

takich Kosińskich mniejszych było na pewno więcej. W Polsce był ich wysyp za czasów rządów PO-PSL. Posunęli się do sądzenia ludzi, którzy nie chcieli przepraszać za Jedwabne.Pedagogika wstydu i transport winy dotowane były "na bogato". Książki, filmy.
Za "Nie przepraszam za Jedwabne" do więzienia! Nie znamy dnia ani godziny, wszyscy pójdziemy siedzieć
List do MSZ . Irena Sendler, Witold Pilecki a Debbie Schlussel, Zeevie Cahor czyli Piekło wyborów.
List do MSZ i ambasady USA w sprawie przestępstwa kłamstwa oświęcimskiego przez Debbie Schlussel.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl