nad Belwederem - wiersz (czwartki literackie)

avatar użytkownika szymon poeta obywatel
http://szymonpoetaobywatel.blogspot.com kołują kawki. skrzeczą bo taka kawek skrzekliwość jak wierny pismak zleconą potwarz, tak rąbią na dół co im pod ogonem, lub pani z radia która jak co rano przy kawce snuje swój kawczany wątek był 1830. książę Konstanty w kobiecym przebraniu uciekł przed zemstą polskich podchorążych minął listopad, niebezpieczna pora. nadeszły zimy i lata nie swoje. inne orły i sprytnych kawek skrzekliwość nad białym pałacem przeorały pola udręczony człowiek, gdy jemu oddani nie potrafią pomóc, bo rzecz przekracza miarę człowieka. gdy na ścianie zobaczy nieuchronną łunę nie kawek, nie ptaszków, ciężkie hufce zbrojne gotowe rozświetlić w dzień Park Łazienkowski zawsze będzie słońce, tylko się zmieniają symbole szczęścia. gdy zajdzie czerwono albo wstanie o świcie i wzbudzi nadzieję może też spalić na drzazgę. lecz gdy słońce wchodzi w sale Belwederu, nad biały kominek gdzie w marmurze godło, mazurek się rozdzwania jak kiedyś w Soplicowie... jeszcze Polska nie zginęła
Etykietowanie:

2 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. mazurek się rozdzwania jak kiedyś w Soplicowie... jeszcze Pols

Witam, bardzo piękny wiersz.A słońce....znów robi sie czerwone. pozdrawiam serdecznie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika WiKat

2. Pozdrawiam i gratuluję!!

Dobre!