Jerzy Targalski promował "Resortowe dzieci. Służby"

avatar użytkownika elig

Kilkanaście dni temu też byłam na promocji tej książki pióra Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza. Była to monumentalna impreza w klubie Hybrydy, w której udział wzięli wszyscy trzej autorzy, pan Michał Jeżewski, prezes Frondy, oraz prof. Cenckiewicz jako prowadzący. Przysłuchwało się jej kilkaset osób, a ja opisałam ją / http://naszeblogi.pl/54353-promocja-ksiazki-resortowe-dzieci-sluzby-w-hy... /.

Wczoraj /14.05/ w księgarni na rogu Marszałkowskiej i Hozej /w Warszawie/ odbyło się spotkanie poświęcone tej samej książce. Miało ono jednal zupełnie inny charakter. Udział wziął w nim tylko jeden autorów - dr Jerzy Targalski oraz prezes wydawnictwa Fronda, pan Michal Jeżewski. Ich dyskusji przysłuchiwało się ok. 30-40 osób. Zamiast w podziemiu - byliśmy w akwarium, za oszkloną witryną wychodzaca na ul. Hożą.

Impreza zaczęła się o godz 18:03 od zagajenia Michał Jeżewskiego, który podkreślil, że praktycznie nikt z naukowców nie zajmuje się sprawami tajnych służb PRL oraz ich dziedzictwa w III RP. Zapytał następnie, skąd wziął się pomysł napisania cyklu książek "Resortowe dzieci..." /ukazała się przedtem jedna "Resortowe dzieci. Media", a planowane są trzy dalsze, poświecone wpływom funkcjonariuszy służb PRL /oraz ich rodzin/ w polityce, biznesie oraz nauce/. Jerzy Targalski odpowiedzial, że zajmował się tą problematyką od dawna, a pomysł cyklu zrodził się w rozmowie z red. Dorotą Kanią.

Pan Jeżewski przypomniał sukces wydawniczy i perypetie poprzedniej jego części - tej o mediach oraz wspomniał o wiadrach pomyj wylanych na nią przez "Gazetę Wyborczą" i podobne media. Stwierdził, iż "Resortowe dzieci. Służby" doczekały się już własnego steku obelg ze strony Piotra Pytlakowskiego w "Polityce". Jerzy Targalski zareagował dość ostro na tę wypowiedź, pouczając Jeżewskiego, że nie należy w ogóle zwracać uwagi na to, co wypisują media mainstreamu.

Doszło potem do jeszcze jednego starcia. Pan Jeżewski, podobnie jak w Hybrydach, zacytował słowa niedawno zmarłego /i pochowanego z honorami na Powązkach/ majora SB Wojciecha Garstki, który stwierdził, iż to, że w Polsce coś się zmieniło jest wyłączną zasługą SB-eków, takich jak on, oraz Jaruzelskiego, bo opozycja i Solidarność nie miały nic do gadania i nie mogły na nic wpływać. Targalski przerwał mu i oświadczył, że nie powinien powtarzać tego, co było już mówione w Hybrydach "Nie należy odgrzewać starych kotletów". - oświadczył.

Padło oczywiście nieuniknione pytanie: Czy dzieci SB-eków mają odpowiadać za czyny swych rodziców? Targalski odparł, że w całym cyklu "Resortowe dzieci..." nie pada ani jedno słowo o odpowiedzialnosci kogoś za coś. Przedstawione są tylko "gołe fakty" na temat zajmowanych stanowisk i rodzinnych powiązań.

Jerzy Targalski opowiedział następnie o tym, jak przebiega zbieranie materiałów do tych książek. Wymaga ono wielu godzin pracy w IPN, przeszukiwania archiwum cyfowego oraz zamawiania kwerend. Nie jest to wystarczające. Wiele cennych informacji jest n.p. w aktach paszportowych. Na ciekawe tropy można wpaść zupełnie przypadkowo przy okazji badania innych spraw. Wszystkie te stwierdzenia ilustrował przykładami postaci z promowanej ksiązki.

Przestrzegał też przed nadmiernym zaufaniem do Internetu. Podał przykład znanego blogera Mirosława Kokoszkiewicza, który przeczytawszy internetowe omówienie książki Sorosa, wysnuł na jego podstawie całkowicie fałszywe wnioski dotyczące Balcerowicza i Geremka. Muszę jednak powiedzieć, że w przeciwieństwie do naukowców, blogerzy NIE maja dostępu do archiwów IPN i nie mogą sobie zamówić tam kwerendy.

Potem pytania zadawali słuchacze. Podobnie jak w Hybrydach, domagano się części "Resortowych dzieci..." poświęconych sędziom i wymiarowi sprawiedliwości. Jerzy Targalski zapewnił, iż zbiera materiały na ten temat, choć nie jest to łatwe. Pytano, dlaczego zginął Petelicki? Targalski podejrzewa, że jego śmierć mogła być ostrzeżeniem dla innych agentów. Potem ktoś wspomnial o Zacharskim twierdząc, że ukradzione przez niego wynalazki przydały się przy produkcji polskich radarów. Targalski zauważył, że jeszcze więcej skorzystał na jego działalności Związek Sowiecki,

Inny słuchacz domagał się poruszenia sprawy agentury w Kościele. Michał Jeżewski zapowiedział, że na jesieni ukaże się w jego wydawnictwie książka Cezarego Gmyza "Za spiżową bramą" o agenturze SB i KGB w Watykanie.

Pytano też o "Stokrotkę". Targalski oświadczyl, że nie ma żadnych dowodów na to, iż Monika Olejnik była kiedykolwiek agentem zarejestrowanym po tym kryptonimem. Podawał też inne przykłady internetowych legend. Najwięcej uwagi poświęcono jednak pytaniu - co skłaniało skądinad zasłużonych ludzi do zostania agentami? Jerzy Targalcki nie wierzy tu w przymus i szantaże, jego zdaniam o wszystkim decydował charakter. Dobry agent to taki, który pracuje dobrowolnie.

Najważniejszym czynnikiem jest tu ego - chęć zdobycia znaczenia i władzy nad ludźmi. Znaczną rolę odgrywają też pieniądze. Najlepiej widać to na przykładzie Lecha Wałęsy.

Spotkanie zakończyło się o 19:40. Michał Jeżewwski życzył Jerzemu Targalskiemu dużo zdrowia, informując, iż wyszedł on właśnie ze szpitala. Potem Targalski zaczął podpisywać swą książkę. Niestety, nikt nie filmował ani nie nagrywał spotkania.

We wtorek, 19 maja o godz 18:00 odbędzie się w dolnej sali kościoła przy pl. Grzybowskim w Warszawie debata SPJN "W mrokach systemu" z udziałem Cezarego Gmyza i Wojciecha Sumlińskiego.

1 komentarz

avatar użytkownika Tymczasowy

1. Znowu dzieki

A za tymi, ktorzy stali jak Rycerze Giewontowi w czasie przemian, rewolucji, czy co tam jeszcze, siedzieli i sterowali tajniacy.
Centrum przemian w Demoludach znajdowalo sie w Leningradzie. General wyznaczony przez N.Ceausescu, Orla Karpat, na szefa MON, w pare dni pozniej znalazl sie w Trybunale, ktory skazal Nicolae i cuchnaca wicepremierowa Jelene C. na kare smierci. Wyrok wykonalo pospiesznie trzech komandosow.
Daloby sie to zrobic bez KGB?
Szkoda, ze tej znanej firmy nie ma dzis w Korei Polnocnej. Jednakze tlustawe dziecie z dynastii w ciagu najblizszych paru lat doczeka sie egzekucji. Gdybym mial wybieracv, to wskazalbym palcem w dol, czyli TORTURY. Albo jest Biblia, albo jej nie ma! Nasz pan Bog potrafil byc niezwykle okrutny. Na biblii mozna byloby oprzec z pol tuzina, a moze wiecej, baaardzo krwawych kryminalow.