"Pakt Ribbentrop-Beck" wydanie ostateczne

avatar użytkownika nielubiegazety2

Na początku chciałbym serdecznie przeprosić Waffenlanserów za przypisywanie im mimowolnego działania. Myliłem się. Błądzić jest rzeczą ludzką. Entuzjazm jaki wzbudza propaganda pana Zychowicza pozwala mieć nadzieję, że historia w kolorze Feldgrau nie tylko nie powiedziała ostatniego słowa, ale dopiero się rozkręca i doczeka się osobnej półki w Empiku.

Ale nach Reich, jak mawiał Tacyt. Lepsze jest wrogiem dobrego. Nie będę w szczegółach opisywał co i jak. Po prostu mam niewątpliwą przyjemność przestawić ostateczną wersję historii po podpisaniu paktu Ribbentrop-Beck.

Na początek przeżyjmy to jeszcze RAZ.

Piotr Zychowicz Pakt Ribbentrop-Beck, wyd. I, rozdział pierwszy, rok 1945.

W czasie, gdy III Rzesza szykowała się do decydującej bitwy, do akcji wkroczyli Polacy. Zaczęło się spektakularnie – w powietrze wyleciała zbudowana zaledwie sześć lat wcześniej eksterytorialna autostrada przez polskie Pomorze. Oddziały Wojska Polskiego przekroczyły na całej długości granicę z Prusami Wschodnimi, ruszyły na Śląsk i Pomorze Zachodnie. Zaskoczeni zdradą sojusznika Niemcy niemal nie stawiali oporu. Wojska polskie zajęły Królewiec, Olsztyn i Gdańsk. Jednocześnie Polacy przecięli wszystkie linie komunikacyjne łączące Rzeszę z terytoriami okupowanymi na Wschodzie. Pozostałe tam niemieckie dywizje zostały otoczone i pobite w szybkiej kampanii przez Polaków i ich wschodnich sojuszników. Na wieść o tym, co się dzieje na Wschodzie, morale wojsk walczących przeciwko aliantom na froncie zachodnim upadło. Front się załamał i po ciężkich, zaciekłych walkach w sierpniu 1945 roku wojska anglosaskie wdarły się do niemieckiej stolicy. Adolf Hitler, zamknięty w bunkrze w pobliżu Kancelarii Rzeszy, poszedł w ślady Józefa Stalina i popełnił samobójstwo. Niemcy wkrótce kapitulowały i wojna w Europie Zachodniej dobiegła końca. Walki trwały jednak jeszcze na Wschodzie, gdzie rozgrywał się ostatni akt krótkiej kampanii polsko-niemieckiej. Polskie wojska pancerne w brawurowym rajdzie wkroczyły na terytoria zajętych przez Rzeszę państw bałtyckich, znosząc stacjonujące tam skromne siły okupacyjne. Mieszkańcy Litwy, Łotwy i Estonii, którzy od blisko pięciu lat żyli pod ciężkim niemieckim butem, witali Polaków jak wyzwolicieli. Prusy zostały formalnie inkorporowane do Rzeczypospolitej, a państwa bałtyckie, po zwróceniu im przez Polskę suwerenności, dobrowolnie dołączyły do tworzonej przez Polskę, Białoruś i Ukrainę federacji.

Pakt Ribbentrop-Beck, wyd. ostateczne, rozdział pierwszy i ostatni, rok 1942.

Gdy na Oceanie Atlantyckim, Bliskim Wschodzie, w Azji i na pustyniach Afryki Północnej toczyły się coraz bardziej zacięte walki między Niemcami i Anglosasami, w Europie Wschodniej zwycięzcy dzielili pomiędzy siebie tereny należące niegdyś do Związku Sowieckiego." Nad rzeką Woroneż doszło do spotkania, które wywróciło historię do góry nogami. Saper Józef Zychowicz z 2. Pułku Saperów Kaniowskich, rozminowując tereny byłego kołchozu im. Włodzimierza Lenina pod Woroneżem odnalazł przyrodniego brata Feliksa Dzierżyńskiego - Aleksandra Rafajłowicza. Aleksander Rafajłowicz, podobnie jak jego ojciec był fizykiem. Z części dostępnych w kołchozowej stajni i kuźni zbudował wehikuł czasu. Przy jego pomocy przeniósł się do roku 2012. Z pierwszego wydania "Paktu Ribbentrop-Beck" dowiedział się, że wojna będzie trwała jeszcze trzy długie lata. Nie chciał czekać. Do głowy przyszedł mu genialny plan. Zabrał książkę i wrócił do roku 1942. Plan był niesłychanie prosty. Należało tylko podstępem skłonić Hitlera do lektury mojej książki. Józef Zychowicz uznał, że po jej przeczytaniu, Adolf Hitler przekonany o nieuchronności klęski, najpóźniej wiosną 1943 roku ogłosi kapitulację. Na wszelki wypadek strony ostatniego rozdziału i ryciny nasączono trucizną. Misji dostarczenia książki do Wilczego Szańca podjął się oficer misji łącznikowej pomiędzy sztabami Polski i III Rzeszy. Przebiegła intryga zakończyła się sukcesem. Hitler zmarł. Jak stwierdził jego osobisty lekarz, prawdopodobnie już podczas lektury pierwszego rozdziału skonał ze śmiechu. Wtedy do akcji wkroczyli Polacy. Zaskoczeni zdradą sojusznika Niemcy niemal nie stawiali oporu. 2 miesiące po pogrzebie Hitlera III Rzesza poprosiła o zawieszenie broni. Akt kapitulacji został podpisany 1 kwietnia 1943 r. w altance na skraju Lasku Bielańskiego.

Historia wcale nie musiała się tak http://www.repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/5579 potoczyć

2 komentarze

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

1. Nielubięgazety2

Szanowny Panie,

Rząd II Rzeczypospolitej nigdy i w żadnych okolicznościach nie rozważał Paktu Ribbentrop-Mołotow odnośnie zmiany polskich granic czy ataku na Sowiety.

W dniu 26 stycznia 1934 w Berlinie przez Józef Lipski i Konstantin von Neurath; podpisali :
Deklaracja polsko-niemiecką o niestosowaniu przemocy (zwana też niesłusznie deklaracją o nieagresji.

Deklaracja była wynikiem tajnych rozmów z Francją w sprawie zaatakowania Niemców. Francja odmówiła

Ukłony

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

2. 26 stycznia 1934 – w Berlinie

26 stycznia 1934 – w Berlinie podpisano niemiecko-polską deklarację

Deklaracja została podpisana, gdy Piłsudski nabrał przekonania, że Francja jest coraz słabszym sojusznikiem Polski. Bezpośrednio potwierdziła to odmowa Francji przyjęcia tajnej propozycji wojny prewencyjnej przeciw Niemcom w obronie postanowień traktatu wersalskiego, wysuniętej przez Piłsudskiego w 1933. Piłsudski uważał Hitlera za racjonalnego, normalnego polityka.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl