Wtedy na Jasnej Górze...

avatar użytkownika guantanamera

 

 

         12 sierpnia 1991 roku w południe wyruszałam w podróż na spotkanie z Janem Pawłem II. Po południu dojechałam do Balic. Tu mogłam się zatrzymać... I 13-go rano pojechałam na lotnisko przywitać Papieża. Oczywiście, samochód musiałam zostawić gdzieś dalej, a potem szłam piechotą... Oczywiście pozwolono mi stanąć w najdalszych sektorach lotniska. Ale byłam tam! A kiedy po ceremonii powitania piechotą wracałam na parking poboczem drogi, jadący samochodem Jan Paweł II przez otwarte okno pobłogosławił i pozdrowił nas, idących...

           Tego samego dnia w Krakowie uczestniczyłam we Mszy świętej, podczas której Jan Paweł II dokonał beatyfikacji Anieli Salawy – tej poświęcającej się Bogu i ludziom służącej i wolontariuszki niosącej pomoc rannym podczas I wojny światowej...

               A następnego dnia pojechałam do Częstochowy. To był główny cel mojej podróży - nie mogłam tam nie pojechać! Przecież miałam w pamięci swoją pielgrzymkę na Jasną Górę w 1987 roku – pisałam o tym w „Po prostu w i e m (6)” - podjętą w intencji wolności wiary w ZSRR! Przecież miałam w pamięci tę Polkę, która ze swoim 12- to letnim synem przyjechała z ZSRR wymodlić u Maryi Częstochowskiej cud, żeby koledzy jej syna mogli w ZSRR jawnie wyznawać wiarę... Spotkałyśmy się zrządzeniem Opatrzności na postoju – opowiadała tam o intencji, w jakiej oboje idą... Pamiętam swoje ogromne zaskoczenie – i myśl, że tam „gdzie dwoje lub troje” (Mt 18,20) ... I że zostaniemy wysłuchani, bo teraz jest nas już nie dwoje ani troje, ale dziesiątki osób które dołączyły i proszą o tę łaskę równie żarliwie...

        Więc jechałam na Jasną Górę dziękować Panu Jezusowi i Maryi za to, że nasze prośby zostały wysłuchane i że na te światowe Dni Młodzieży ma przybyć do Polski wiele tysięcy młodych zza wschodniej granicy... Miałam świadomość, że także moja modlitwa, moje pielgrzymowanie przyczyniły się do tej radykalnej zmiany, którą mogliśmy teraz ze zdumieniem, oczarowani, obserwować.... Zastanawiałam się, czy wśród tysięcy młodych ludzi przybyłych zza tej wschodniej - tak niedawno jeszcze zamkniętej - granicy jest ów chłopiec polskiego pochodzenia, który swoją prośbę o otwarcie granic dla wiary niósł do Matki Bożej Częstochowskiej w sierpniu 1987 roku.

         Tam, w Alei NMP – bo dalej już nie udało się przejść - wchłaniałam sercem radość i entuzjazm młodych ludzi którzy tak jak ja śledzili wydarzenia na telebimie. Ich serdeczność była zwyczajna. Ich zachowania naturalne, niewymuszone, wypływające ze szczerej woli. Tym, którym trzeba było pomóc – pomagali. Tym, którym trzeba było ustąpić - ustępowali... Słuchałam wypowiadanych przez nich dobrych słów.

       Pamiętam pełne radości rozmowy pielgrzymów o gościnności mieszańców Częstochowy, dzięki którym szybko pokonywane były trudności z noclegami niespodziewanych przybyszów ze Wschodu... Bo tych młodych ze Wschodu spodziewano się dziesięć, najwyżej kilkadziesiąt tysięcy, a przyjechało ich z różnych republik ZSRR... ponad 200 tysięcy. Tego nikt z organizatorów się nie spodziewał. Dla tej ludzkiej rzeszy trzeba było znaleźć noclegi – i one się znalazły! Ktoś niedaleko mnie pytał stojących wokół, czy mają gdzie mieszkać, bo u jego gospodarzy jest jeszcze jedno lub dwa miejsca i oni nas zapraszają...

        Pamiętam ciepło uczuć zgromadzonych ludzi. Nasze wielokrotnie złączone ręce. Zapamiętałam, że jedna z dziewczyn opisując wygląd Papieża, powiedziała, że miał taką uśmiechniętą... tu zawahała się i dokończyła - buzię. Słowo „twarz”, za mało ciepłe, za mało serdeczne, nie zmieściło się w tamtym nastroju...

               Byłam częścią wspólnoty, która składała się z prawie 2 milionów ludzi w Częstochowie i tych wielu milionów przed telewizorami na całym świecie.... I okazało się, że niepotrzebne nam były żadne specjalne formuły „uwspólnotowienia”, żeby po prostu być razem... Śpiewaliśmy hymn tamtych dni - autorstwa dominikanina o. Jana Góry:

 Wszyscy jesteśmy braćmi

Jesteśmy jedną rodziną.
Tej prawdy nic już nie zaćmi
I teraz jest jej godzina.

       I to było p r a w d ą dla śpiewających. Dla tych ze Wschodu i z Zachodu. Z Północy i Południa. Za wszystkie deklaracje na piśmie wystarczyła ta pieśń do Boga: Abba - Ojcze.... Po prostu byliśmy, bo chcieliśmy być, zgromadzoną przez Jezusa - na wezwanie Jana Pawła II - WSPÓLNOTĄ.

 

         A potem młodzi ludzie nieśli na szczyt Jasnej Góry przez Częstochowę Krzyż Światowych Dni Młodzieży.

       Jak oni szli! Z jaką powagą przemierzali długą drogę pośród milionowych tłumów! Ile było godności, ile dumy w ich pochodzie z Krzyżem na Jasnogórskie Wzgórze! To był najbardziej przejmujący moment spotkania – ta cześć oddana Krzyżowi! Przez nich i przez wszystkich ...

           I doprawdy. Tamtego dnia było niemożliwe, zupełnie niemożliwe, w najbardziej pesymistycznych przewidywaniach, w najczarniejszych snach zobaczyć to, co stało się niespełna 20 lat później tu, w Polsce, w Warszawie... Zobaczyć te hordy, które napadały na modlących się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu i przynosiły tam krzyż z puszek po piwie...

         Jak to się mogło wydarzyć?! Jak mogło do t e g o dojść?!  Janie Pawle II - jak?!!

          15 sierpnia 1991 w dniu Wniebowzięcia NMP Jan Paweł II przewodniczył Mszy świętej na szczycie Jasnej Góry. Na zakończenie homilii powiedział:

             Ten szósty z kolei Światowy Dzień Młodzieży posiada swoje szczególne znamię, które odróżnia go od poprzednich: po raz pierwszy uczestniczą w nim licznie młodzi ludzie z Europy Wschodniej.

              Jakże nie widzieć w tym wydarzeniu wielkiego daru Ducha Świętego — razem z wami składam Mu za to dzięki. Po długim okresie, w którym granice pozostawały właściwie zamknięte, Kościół w Europie może w końcu oddychać swobodnie obydwoma swoimi płucami.

             Wasza obecność, drodzy młodzi przyjaciele z Europy Wschodniej, jest dziś niezmiernie ważna. Kościół powszechny potrzebuje waszego świadectwa chrześcijańskiego jako cennego skarbu: świadectwa, za które trzeba było często płacić wielką cenę cierpienia w wyobcowaniu, prześladowaniach, w więzieniu, wielką cenę.

                 Serce moje napełnia się radością, gdy widzę was razem, gdy widzę was razem, drodzy młodzi przyjaciele ze Wschodu i Zachodu, z Północy i Południa, gdy widzę was zjednoczonych wiarą w Chrystusa, który jest „wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13, 8). Wy jesteście młodością Kościoła, który stoi wobec wezwania nowego millennium. Jesteście Kościołem jutra, Kościołem nadziei

          Drodzy przyjaciele, wiecie z doświadczenia, że upadek ideologii w krajach Europy Środkowej i Wschodniej pozostawił w wielu waszych kolegach i koleżankach uczucie głębokiej pustki, wrażenie, że zostali oszukani, a także zniechęcenie i lęk przed przyszłością.

                  Również w krajach Europy Zachodniej wielu młodych ludzi zatraciło motywy, dla których warto żyć. Objawem tego głębokiego zagubienia jest zjawisko uciekania się do narkotyków. Brak zainteresowania polityką zdradza u wielu poczucie bezsilności w walce o dobro.

                Do tych braci i sióstr jesteście posłani wy, jako zwiastunowie Dobrej Nowiny o zbawieniu. Spotykając Jezusa Chrystusa dzięki waszemu radosnemu świadectwu, spotykając Chrystusa i poznając nasze powołanie do godności synów Bożych, będą mogli odnajdywać sens życia. Cierpienie ich bowiem to pragnienie odkrycia znaczenia ludzkiego życia, a przecież Chrystus jest Prawdą, która człowieka wyzwala!

               Tych wszystkich, którzy są zawiedzeni ziemskimi zadaniami cywilizacji, zapraszajcie do współpracy w budowie „cywilizacji miłości”. Wielkim programem tej cywilizacji jest nauka społeczna Kościoła, którą przypomniałem i potwierdziłem niedawno w encyklice  Centesimus annus.

                Pracować wielkodusznie nad budową społeczeństwa odznaczającego się stałym poszukiwaniem sprawiedliwości, zgody, solidarności i pokoju, oto ideał, który odsłania każdemu bogactwa daru z samego siebie oraz służby. Ideał, jaki każdy w sobie nosi.

                 We współpracy nad budowaniem braterstwa między ludźmi pośród narodów, w wielkodusznym niesieniu pomocy najuboższym, człowiek może odkryć piękno życia.

                Jesteście odpowiedzialni, drodzy przyjaciele, za to orędzie ewangeliczne, które prowadzi do życia wiecznego, a zarazem wskazuje bardziej godne człowieka bytowanie na ziemi.

       Wiele z tego, co będzie jutro, zależy od zaangażowania się dziś dzisiejszego pokolenia chrześcijan. Zależy nade wszystko od waszego zaangażowania, dziewczęta i chłopcy, na których wnet spocznie odpowiedzialność za decyzje, od których zależeć będą nie tylko wasze losy, ale także losy wielu innych ludzi.

      Waszym posłannictwem jest zabezpieczenie w jutrzejszym świecie obecności takich wartości, jak pełna wolność religijna, poszanowanie osobowego wymiaru rozwoju, ochrona prawa człowieka do życia począwszy od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, troska o rozwój i umocnienie rodziny, dowartościowanie kulturowych odrębności dla wzajemnego ubogacania się wszystkich ludzi, ochrona równowagi naturalnego środowiska, które coraz bardziej bywa zagrożone.

Są to, moi drodzy, zadania ogromne. Wymagają serc nieustraszonych, zdolnych uwierzyć nadziei, tej nadziei (por. Rz 4, 18).

                Jednakże, droga młodzieży, w zadaniu tym nie jesteś osamotniona! Jest z tobą Chrystus Pan, Ten, który powiedział: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on zapłonął” (Łk 12, 49).

                 Ogień: oto co może hartować wasze serca i pobudzać je do podejmowania zadań nawet najtrudniejszych: ogień, który przyniósł Chrystus, ogień Ducha Świętego, który spala wszelką ludzką nędzę, każdy ciasny egoizm, każde małostkowe myślenie.

             Pozwólcie, by ogień ten wybuchał w waszych sercach.

                 Dziś zapala go w was, tu na Jasnej Górze, Maryja Wniebowzięta. Nieście z sobą ten ogień do wszystkich braci i sióstr we wszystkich krajach i na kontynentach. Weźcie go z sobą. Oby nic i nikt nie potrafił go zgasić! Czym się stała dla nas Jasna Góra? Stała się dla nas dzisiaj wieczernikiem.

                   Oto nowe Zielone Święta, nowa Pięćdziesiątnica: Kościół jeszcze raz zgromadzony razem z Maryją, Kościół młody, Kościół misyjny, świadom swojego posłannictwa.

                 Drodzy młodzi przyjaciele! Przyjmijcie Ducha Świętego i bądźcie mocni!

                  Dzisiaj wspominam tamte dni, ceremonię wnoszenia Krzyża, ludzi ze Wschodu i Zachodu zjednoczonych w Chrystusie, wspominam Jana Pawła II, wołającego, że nasze serca powinien hartować ogień Ducha Świętego, który spala wszelką ludzką nędzę, każdy ciasny egoizm, każde małostkowe myślenie. Proszącego: Pozwólcie, by ogień ten wybuchał w waszych sercach...

I coś mnie w sercu pali. Ale to jednak nie ogień - to ból...

                Janie Pawle II – dlaczego?

 

Etykietowanie:

15 komentarzy

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

1. Pani Guantanamera

Szanowna Pani

Otwórzcie drzwi Chrystusowi

Ukłony

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Krzysztofjaw

2. @Autorka

Pięknie i wzruszająco. Ja byłem w Częstochowie w 1983. Niesamowite przeżycie, które ukształtowało mnie na całe życie i nawet, gdy agnostycznie odszedłem od wiary pozwoliło mi do niej powrócić. Byłem też w łodzi (1987) i Toruniu (1999).

Dziś też czuję ból widząc tą walkę z krzyżem i naszym narodem...

Pozdrawiam, Szczęść Boże

Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)

avatar użytkownika guantanamera

3. @Pan Michał St. de Zieleśkiewicz

Dziękuję. Ale tak się zastanawiam... Czy nie powinniśmy jednak mówić: "Otwórzmy drzwi Chrystusowi...". To bardziej zmobilizuje n a s .
Pozdrawiam.

avatar użytkownika guantanamera

4. @Krzysztofjaw

Dziekuję... Tak, wiem jak bardzo Pana boli to, co się dzieje z Polską....
Ale może coś się jednak zmieni?! Może to wymodlimy? Może jeszcze wróci nasz entuzjazm?
Znam też wahania wiary... Może nie odeszłam nigdy całkowcie od Boga, ale w moim życiu był bardzo długi okres letniości, kiedy na niedzielne Msze święte (i to nie zawsze!) szłam z uprzejmości - dla Pana Boga - wyłącznie... Sama siebie dzisiaj nie rozumiem...:)) Pozdrawiam. Szczęść Boże.

avatar użytkownika intix

5. @guantanamera

...I coś mnie w sercu pali. Ale to jednak nie ogień - to ból...
Janie Pawle II – dlaczego?
***
Guantanamero...
Ja... czuję TEN ogień...
On pali się w moim sercu...
Ale podobnie jak TY... czuję też ból...
I gdy patrzę na Polskę
Z każdym dniem boli coraz więcej...
Często myśląc o Janie Pawle II
Modląc się też o wsparcie do Niego
Nie zadaję Mu pytania
...Janie Pawle II – dlaczego?
Dlaczego tak boli...?
Myślę wtedy o Nim...
Jak Jego musi boleć
Gdy patrzy na Swoją Ukochaną Ojczyznę...
Na Matkę Naszą i Jego...
Myślę, że to On zadaje pytanie
...Polsko - DLACZEGO...?
Nie tak dawno w rozmowie z Zofią o tym pisałam
Kiedy wraz Nią o Janie Pawle II, patrzącego na Pielgrzymki do Mateńki Naszej, rozważałam:
...był uśmiechnięty...
Ale też myślę często... jaki ma wyraz twarzy, gdy patrzy na całą Polskę...Europę...
Gdy szuka w Niej Ukochanej Ojczyzny... Jego Ojczyzny... Naszej Ojczyzny...
Myślę, że wtedy... gdy pada deszcz... Jego łzami płacze...
Tak myślę... że inną Ojczyznę chciałby każdego dnia zobaczyć...
***
Wierzę... że jeszcze zobaczy...
Że ostatecznie... nie zawiedziemy Go...
Że zdołamy wypełnić Testament Jana Pawła II...
Uciekajmy się do Królowej Polski... Naszej Mateńki
Tak jak robił to On... Jan Paweł II... Polskiego Narodu Syn Wielki...
I... Nie lękajcie się...otwórzcie NA OŚCIEŻ drzwi Chrystusowi...
Każdego dnia o tym pamiętajmy... OTWIERAJMY NA OŚCIEŻ...nie lękajmy się...
***
Dziękuję Ci za wzruszający i bardzo potrzebny Wpis...
Pozdrawiam...



avatar użytkownika guantanamera

6. @intix

Moje pytanie: "Janie Pawle II - dlaczego?" znaczy:

Dlaczego nie ma TU, w Polsce dzisiaj nikogo jak TY?!!!
Dlaczego nikt nie dorósł do Twego formatu?
Dlaczego nikt nie chce w sobie odkryć równego Twojemu charyzmatu?
Dlaczego nikt nie ma takiego jak Ty entuzjazmu?

Tak naprawdę NIE jest to pytanie do Jana Pawła II.
Ale - do kogo mam je skierować?

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

7. Pani Guantanamera,

Szanowna Pani Guantanamero.

Ma Pani rację:

Otwórzmy drzwi Chrystusowi.

Ukłony

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika guantanamera

8. @Pan Michał St. de Zieleśkiewicz

Chyba tak... To wezwanie budzi nadzieję - i łączy! Dziękuję! Cieszę się, że się tu znalazło, bo dzięki niemu chyba zrobiło się tu jaśniej ....
Pozdrowienia.

avatar użytkownika intix

9. Guantanamero...

Moje pytanie: "Janie Pawle II - dlaczego?" znaczy:
Dlaczego nie ma TU, w Polsce dzisiaj nikogo jak TY?!!!...
***
Dobrze, że to napisałaś, wyjaśniłaś...ponieważ z Twojej wypowiedzi we Wpisie, odebrałam tak, jak odebrałam...dlatego napisałam co napisałam...
Guantanamero Droga...
Spróbujmy podejść inaczej do Twoich pytań w komentarzu zadanych...
Mieliśmy bardzo wiele szczęścia przez wiele długich lat, trudnych lat, mając wielu Wielkich Pasterzy... zostaliśmy Nimi OBDAROWANI jako Naród przez Ojca Niebieskiego... i dziękujmy Mu za TO każdego dnia... bo gdyby nie Oni, nie wiem kim bylibyśmy dzisiaj...
Wszyscy Wielcy prowadzili nas, uczyli, wskazywali DROGĘ... zostawili nam Swoją Spuściznę, wystarczy TYLKO do Niej sięgnąć i zaczerpnąć... ale trzeba TEGO chcieć...
Prawdą jest, że potrzeba nam Kogoś, Kto stałby na Przodzie i prowadził... jak dziecko za rączkę... często potrząsnął... ale myślę, że stać nas na to, mając takie KORZENIE. aby zacząć IŚĆ o własnych siłach... Siłach, które zostawili nam Oni... Wielcy Pasterze... i przede wszystkim... Ten Pierwszy, Sam Jezus Chrystus...
Myślę, że to jest TEN CZAS... czas naszej wielkiej próby...
Podnieśmy się... i IDŹMY za Nimi... w tych bardzo trudnych czasach...
Jan Paweł II powtarzał: ...musicie być MOCNI... MOCĄ JAKĄ DAJE WIARA...
Uciekajmy się też nieustannie do Najświętszej Mateńki... aby nas chroniła, przed błądzeniem broniła...
***
Pozdrawiam serdecznie...

avatar użytkownika guantanamera

10. @intix

Dziękuję.... O to właśnie chodziło.

avatar użytkownika intix

11. @guantanamero

Obie wiemy, że nie ma przypadków...
Ta nasza pod Twoim wpisem rozmowa... myślę... będąc w pokorze... że TO miało zostać powiedziane... że to także jakaś SIŁA, która nas prowadzi...
Widzisz... Nasz wróg - ONI/OBCY jak często ICH nazywamy... doskonale zdają sobie sprawę z tego, że baaaardzo brakuje Nam Wielkiego Pasterza dzisiaj...
I bardzo skrupulatnie TO wykorzystują do własnych celów przeciwko Nam...
Robią też wszystko abyśmy czuli się mali, nie mając dzisiaj silnego Przewodnika...
Dlatego uważam, że ta dzisiejsza nasza rozmowa nie jest przypadkowa... że KTOŚ nas prowadzi... IDŹMY SILNI ale z wielką pokorą... IDŹMY za TYM GŁOSEM dalej...

avatar użytkownika guantanamera

12. @intix

" KTOŚ nas prowadzi". Myślę, że jednak Jan Paweł II.

avatar użytkownika intix

13. Guantanamero Droga

Ja już kiedyś pisałam w którejś rozmowie z Tobą, że świadoma tego jak trudne są czasy, że szatan wyjątkowo nie próżnuje... na nas wszystkich w każdej chwili poluje.... często, bardzo często modlę się... aby nie dopuszczać do siebie Zła... tym bardziej, że piszę i jestem odpowiedzialna za to co piszę i nie chciałabym aby mnie Zło prowadziło...
Dlatego też m.in bardzo często przebywam w Tej Ciszy... bo uważam, że to najlepszy sposób na walkę ze Złem... Modlitwa jest barierą dla Zła...
Daje sił i pomoc w tej walce... natchnienie... wyczula na Zło...
O to też nas prosił Jan Paweł II, aby nie ustawać w Modlitwie... i ja jestem posłuszna...:) i wdzięczna... bo modląc się odzyskuję też spokój, którego tak bardzo potrzeba...
Pisałam też kiedyś, że bł.Jan Paweł II jest moim Patronem... jest Nią także Św.Bernadeta z Lourdes... i jeszcze Ktoś... do Nich też się modlę...
Każdego dnia modląc się proszę też:
...Panie Jezu... prowadź mnie drogą przez Ciebie wyznaczoną, dla mnie przeznaczoną...
Tę krótką Modlitwę, którą już na BM Wam przekazywałam,   Ktoś mi kiedyś przekazał... i bardzo jestem Tej Osobie wdzięczna i też modlę się za Nią, dziękując Panu Bogu, że nasze drogi kiedyś się spotkały...
Guantanamero... to tyle, co mogę powiedzieć na temat KTO mnie prowadzi...
Napisałam wcześniej "nas" ponieważ to była rozmowa pomiędzy nami...:)

Z Panem Bogiem...

avatar użytkownika guantanamera

14. @intix

Napisałam wcześniej "nas" ponieważ to była rozmowa pomiędzy nami...:)
Pomiędzy nami, ale  o  Janie Pawle II, więc miał prawo wziąć w niej udział... :))  

avatar użytkownika intix

15. Guantanamero:)

Ja... tylko dlatego napisałam ostatni swój komentarz w takiej formie ponieważ tak naprawdę nie wiem KTO mnie prowadzi... nie mam tej pewności, którą Ty posiadasz...
Natomiast
...Pomiędzy nami, ale  o  Janie Pawle II, więc miał prawo wziąć w niej udział...:))  

Tak...:) miał prawo... ja mam też cichutką nadzieję, że bierze w niej udział, że jest pomiędzy nami, nie tylko z powodu, że nie lubię rozmawiać o nieobecnych...:)
Głównie z innego, o co sama często proszę
...Janie Pawle II w aureoli Jasności...
Proszę… Módl się  za nami...
Kieruj naszymi w działaniach myślami...

Albo:
...Janie Pawle II Błogosławiony…
Do Ciebie… nieustannie prośby nasze płyną…
Abyś wspierał nas…
Te prośby w Modlitwach płyną... z mojej strony każdego dnia... ale płyną też do Innych Świętych i Patronów... więcej... płyną do Najświętszych...
Trudno węc mi odpowiedzieć KTO...
Jedno mogę chyba powiedzieć z pewnością... Wszyscy byli...SĄ nadal... połączeni JEDNYM Duchem...
***
Pozdrawiam Cię serdecznie....