Stalin NIE czekał aż się Powstanie dopali… cz.II

avatar użytkownika witas

W poprzednim tekście przypomniałem „oczywistą oczywistość” – choćby drobna pomoc udzielona przez sowieckie lotnictwo mogła by zmienić losy Powstania Warszawskiego’44 i tysięcy walczącym w nim żołnierzy, setek tysięcy mieszkańców stolicy Polski…

   Był to artykuł napisany 2 lata temu, od tej pory dowiedziałem się, że rzeczywistość lata’44 nie była nawet taka jakiej się nie jeden z nas domyślał, a okazała się ona znacznie bardziej szokująca, nawet dla znawców II wojny światowej.
   W ubiegłym roku podczas długiej i bardzo burzliwej dyskusji o Powstaniu, m.in. pod wspaniałym tekstem Rosjanina Konstantina Kuczera „Jedna fotografia z Powstania Warszawskiego” ukazały się komentarze:
„Ja byłem na Pradze wtedy i to obserwowałem naocznie. To było to samo co pakt Ribbentrop -Mołotow tylko na miarę Warszawy, a nie całej Polski.
Stalin zakazał pomocy tj zezwolenia amerykańskich i brytyjskich samolotów za wisła np w Dęblinie czy na innych lotniskach pod groźbą zestrzeliwania.
A widziałem jak cały Sierpień parę niemieckich samolotów z Okęcia ( Ju-87) bombardowało Warszawę, a sowieckie mysliwce jak tu się przypadkiem zapędziły, zawracały, żeby Niemców, tych Sztukasów nie niepokoić.
Wystarczyło, żeby Stalin pozwolił bazować na jakimś lotnisku za Wisła nawet tylko jednemu czy dwum dywizjonom Polskim z Anglii i przebieg powstania byłby inny.
Kiedyś w Moskwie zapraszałem Rosjankę przewodniczkę Inturistu, żeby zobaczyła Warszawę odbudowaną po powstaniu. Ona mi powiedziała, że tam żadnego powstania nie było tylko jakieś bandy grabiły przy przejściu frontu. Jak jej opowiedziałem o Powstaniu to stwierdziła że ja nie mam pojęcia, bo jestem inżynier, a Ona mgr historii, która pracę magisterską napisała z ofensywy,która wyzwoliła Warszawe.”

WiKat
i
Moja Matka wspominała, że jednego dnia leciały samoloty niemieckie, drugiego radziecki, potem znowu niemieckie, następnie znowu radzieckie, i tak dosyć regularnie. Raczej sobie nie przeszkadzały. Była jakaś zmowa?”
 
Początkowo przyjąłem obie wypowiedzi za subiektywne, powstałe w tym zbiorowym, jakże słusznym rozgoryczeniu sowiecką „pomocą” obserwacje-wnioski, dlatego przesadzone. Ale…
Dotarłem do książki rosyjskiego historyka Nikołaja Iwanowa "Powstanie Warszawskie widziane z Moskwy" (Iwanow dotarł do rozkazu dla radzieckiego lotnictwa, w którym jednoznacznie zakazano wykonywania lotów bojowych nad Warszawą, dając tym samym wolną rękę znacznie słabszej Luftwaffe, dzięki czemu mogła on bezkarnie bombardować i ostrzeliwać powstańcze pozycje.) . Autor penetrując sowieckie archiwa dotarł m.in. do meldunków i rozkazów 16.Armii Lotniczej operającej w sierpniu i wrześniu’44 nad Wisłą. Znajdują się tam rozkazy i meldunki dotyczące zwiadów, bombardowań i walk powietrznych samolotów tej armii odbytych na wschód od Warszawy, na północ i południe, a nawet na zachód od niej. Nie ma natomiast żadnych materiałów, ŻADNYCH powtarzam, o powietrznych operacjach tej armii nad Warszawą między 1 sierpnia a 10 września 1944 roku. Nie ma, bo ich nie może być. Z prostej przyczyny – takich operacji powietrznych nad powstańczą Warszawą nie było.
    Takich operacji powietrznych nad powstańczą Warszawą być nie mogło. Dlaczego? Bo w armii wszystko wykonywane jest na rozkaz. Skoro takiego rozkazu nie było, operacji być nie mogło. Bo na taki rozkaz nie pozwolił Głównodowodzący siłami zbrojnymi ZSRR. Był za to zupełnie inny rozkaz …
   Kwestią otwartą pozostaje czy kiedykolwiek odnajdzie się w sowieckich archiwach taki rozkaz? Nie musiał on przecież zostać wydany pisemnie, słowo tow. Stalina było w jego państwie było więcej niż prawem…
Zresztą znalezienie takiego rozkazu stawiało by historyczną rolę ZSRR w Zwycięstwie [=Pobiedie] 1945 (w wojnie 1939-45, w której nie od początku Związek Sowiecki był po zwycięskiej stronie :) w bardzo niedogodnej sytuacji, co wobec ostatnich zabiegów polityki historycznej Rosji dyskontowania tego zwycięstwa i obrony jego propagandowej wymowy, było by szczególnie dotkliwe.
    Rozkazu pisemnego Stalina z wyraźnym zakazem działań lotnictwa nad Warszawą mogło nawet nie być. Przecież wystarczyły by jego pełne dwuznaczności uwagi o nagłej potrzebie wzmożenia działań lotniczych na innych kierunkach, o zagrożeniach dla samolotów z czerwoną gwiazdą nad szczególnie silną w obronę przeciwlotniczą Warszawę, potrzebie oszczędzania drogocennego paliwa, itp.
    Tutaj mała sensacja – niedawno przeczytałem u rosyjskiego pisarza i publicysty Popowa, że 2/3 paliwa lotniczego zużytego przez ZSRR w czasie II wojny światowej pochodziło z bezpłatnego dla Sowietów amerykańskiego Lend-Leasu. Jakiż paradoks! Komunistyczny despota pełen azjatyckiego rozmachu oszczędzał paliwo lotnicze (i samoloty, i broń) przysłane mu ZA DARMO przez nienawistnych mu „gniłych” kapitalistów, oszczędzał na krwi polskich patriotów przyjaźnie (zbyt!) i naiwnie nastawionych do zachodnich demokracji.
    Jednak nawet jeżeli nigdy nie zobaczymy takiego jednoznacznie przyjaznego hitlerowskiej Rzeszy dokumentu z 1944 r. z podpisem Stalin, to przecież znamy pełną czytelnych (nam) aluzji rozmowę Poncjusza z szefem tajnej służby Afraniuszem (rozdział XXV pt. „Jak prokurator usiłował ocalić Judę z Kiriatu?”), która jak wiemy, skutkowała prawie natychmiast śmiercią „podopiecznego": "– Zbyt pochlebny był twój sąd o mnie, procuratorze. Uważam, że nie zasługuję na to, abyś donosił o mnie Rzymowi. Mnie nic o tym nie wiadomo.
– Zasługujesz na najwyższe nagrody – odparł procurator. – Wiem jednak, że ten młody człowiek ma być dzisiejszej nocy zasztyletowany.
– Ośmielam się zapytać, od kogo pochodzą te wiadomości.
– Wybacz, że tego na razie nie zdradzę, tym bardziej że to wiadomości przypadkowe, niepewne i niejasne. Mam jednak obowiązek przewidzieć wszystko. Tego wymaga ode mnie mój urząd, a ja wierzę przede wszystkim moim przeczuciom, bo one nigdy mnie jeszcze nie zawiodły. Z raportu zaś, który otrzymałem, wynika, że ktoś z potajemnych przyjaciół Ha–Nocri, oburzony potworną zdradą tego wekslarza, zmawia się ze swymi kompanami, zamierzając zabić go dzisiejszej nocy, a pieniądze, które otrzymał za to, że zaprzedał gamalijczyka, podrzucić arcykapłanowi z notatką: “Zwracam przeklęte pieniądze”.
Komendant tajnej służby nie rzucał już więcej na hegemona swoich nieoczekiwanych spojrzeń, przymknąwszy oczy słuchał jego słów, a Piłat ciągnął:
– Pomyśl, proszę, czy przyjemnie będzie arcykapłanowi, kiedy w świąteczną noc otrzyma taki prezent?
– Czy przyjemnie? – odpowiedział uśmiechając się gość. – Sądzę, procuratorze, że to wywoła ogromny skandal.
– Jestem tego samego zdania. Dlatego właśnie chciałbym, byś zajął się tą sprawą, to znaczy, byś uczynił wszystko, co leży w twej mocy, by uchronić Judę z Kiriatu.
– Rozkaz twój zostanie spełniony – zaczął mówić Afraniusz – ale muszę cię, hegemonie, uspokoić. Zamysł zbrodniarzy jest nader trudny do wykonania. Proszę tylko pomyśleć – gość obejrzał się mówiąc, po czym ciągnął dalej – muszą wyśledzić człowieka, zabić go, w dodatku muszą się dowiedzieć, ile dostał i potem znaleźć sposób zwrócenia pieniędzy Kajfaszowi. I wszystko to w ciągu jednej nocy? Dzisiejszej nocy?
– A jednak zasztyletują go dzisiaj – powtórzył z uporem Piłat. – Mam takie przeczucie, powiadam ci! Nie zdarzyło się jeszcze, żeby przeczucie mnie zawiodło – i grymas wykrzywił twarz procuratora, hegemon ostro zatarł ręce."
Napisał ją genialny pisarz, który nigdy z Soso nie rozmawiał (za wyjątkiem jednej telefonicznej rozmowy „Bardzo wam nadokuczaliśmy?” zapytał wtedy pół-żartobliwie tyran). Ci, którzy z nim obcowali co dzień, doskonale rozumieli jego słowne zawijasy. Jeśli nie rozumieli, szybko przestawali go widywać. Zresztą nie tylko Genialnego Językoznawcy manierę, a całego systemu, który stworzył, a który inny genialny pisarz opisał w 3 hasłach:
„Wojna to pokój, Niewola to wolność, Niewiedza to siła”.

   Generał Sztiemenko, szef Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego wspominał narady Głównodowodzącego PKKA CCCP dotyczące Warszawy:
„Stalin zapytał czy Powstanie było pomocą dla Armii Czerwonej [= PKKA]. Zaprzeczyliśmy. (Prawilna reakcja, psy Pawłowa – dopisek Witek)
Badawczo patrząc na nas Głównodowodzący w dalszym ciągu rozważał na głos, że nikt nie może zarzucić ZSRR, iż okazuje zbyt małą pomoc narodowi polskiemu i Warszawie. Przecież najbardziej efektywną formą pomocy jest wyzwolenie Polski przez PKKA. Jest to zasługa wojsk sowieckich i tylko sowieckich, przelewających krew za Polskę.

4 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. @witas

"Jest to zasługa wojsk sowieckich i tylko sowieckich, przelewających krew za Polskę.”

Stalin umarł w 1956 roku, a jego doktryna wciąz obowiązuje. Wystarczy posłuchać i poczytać polskich (!) historyków . Nieusuwalne pomniki ku chwale Czerwonej Armii ... Ostatnio nowy pomnik w Ossowie ! I to pomnik, który ma uderzyć w najwieksze polskie zwycięstwo nad Rosją bolszewicką- Bitwę Warszawska.
'ARMIA NASZA JEST ZWYCIĘSKA"...wciąż brzmi mi w uszach refren piosenki, którą spiewalismy przy ognisku w latach 70-tych.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika witas

2. > Maryla

Znaczy - Stalin został osądzony (przez wspólników) - w 1956 r.
Ale jego widzenie historii i 2ww - częściowo obowiązuje. Nawet bardziej u polskich, niż, co można uważać za kuriozum, u rosyjskich historyków (za wyjątkiem sowieckich i stalinistów).

Naprawdę taką pieśń śpiewałaś przy ognisku?
A jak leciało dalej ?

Dziękuję za edycję tekstu - jakieś chochliki.

Witek
avatar użytkownika Maryla

3. @witas

:) TAK, SPIEWAŁAM. Znalazłam tekst, trochę inne zwrotki ktoś spamiętał i rozbudował, niż znane i zapamiętane słowa, które śpiewaliśmy , aby obronić się przed wszechobecną propagandą , która jak widać wciąż obowiązuje.

Nasz refren

"Armia nasza jest zwycięska, Lenin jest to k.. męska"

A TY MASZERUJ ▲

Dziś wszystkie kwiaty, wszystkie ptaki wszystkie drzewa, (a,d)

Cała przyroda o Leninie dzisiaj śpiewa. (E,a)

A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz (d,a)

Niech żyje nam Wołodia Iljicz (E,E7,a)

Dziś w telewizji nie wystąpi zespół Novi,

Bo cały program poświęcony Leninowi.

Dziś w telewizji nie wystąpi zespół Breakout,

Bo rząd radziecki znów na program by narzekał.

__

Dziś w Poroninie żyje jeszcze taki baca

Co Leninowi zsiadłym mlekiem leczył kaca

Dziś w Poroninie stoi jeszcze ten piaskowiec,

Z którego Lenin obserwował stado owiec.

Dziś w Poroninie rosną jeszcze takie drzewa,

Pod które Lenin kiedyś chodził się odlewać.

Dziś cała Moskwa pełna nocnych jest polucji,

Na samą myśl o wielkim wodzu rewolucji.

_

Pewnego razu przywieziono mi trofeum,

Czerwone ucho ukradzione z mauzoleum.

_

A gdy przekroczysz mauzoleum progi,

To wstrzymaj oddech, bo tam leżą Wodza nogi.

_

A kiedy rano nie chce ci się podnieść dupska

Przypomnij sobie jak walczyła Nadia Krupska

_

Podało radio i moskiewska prasa,

W Moskwie widziano Lenina na golasa.

_

Kiedy do łóżka wpycha tobie się dziewczyna

Wykopsaj ją i weź za dzieła się Lenina

Dziś na ranem szepnęła mi dziewczyna,

Oj niepodobny ty o Lenina

Dziś na ulicy widziałem Murzyna,

Który był podobny do Lenina.

_

Wczoraj widziałem nowy western w kinie,

Wszyscy kowboje śpiewali o Leninie.

Dziś w telewizji nie wystąpi striptiz szwedzki,

Bo spiker Suzin ciągle śpiewa hymn radziecki,

Każdego ranka, gdy oglądasz ten świat świński

wspomnij jak w dupę dawał nam Feliks Dzierżyński

W mojej szafie leży szokująca fotografia!

Lenin bez czapki! Toż to czysta pornografia!

A w Leningradzie żyje stary komsomolec,

co Leninowi kwaśnym mlekiem leczył stolec.

Pod Poroninem rośnie jeszcze ta brzezina,

Która pamięta, jak ją zrosił mocz Lenina.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika witas

4. Uderzasz w dobrosąsiedzkie stosunki między premierami naszych p?

> "A w Leningradzie żyje stary komsomolec,

co Leninowi kwaśnym mlekiem leczył stolec."

Piesn niezła - "Nasza armia jest zwycięska"

Witek