„WSPÓLNOTA BRUDU”

avatar użytkownika Aleksander Ścios

Od czasu, gdy ówczesny kandydat na marszałka Sejmu Bronisław Komorowski, w reakcji na wezwanie przez Komisję Weryfikacyjną WSI oświadczył: „

Pan Macierewicz powinien zniknąć”,

osoba likwidatora Wojskowych Służb Informacyjnych należy do najczęściej atakowanych przez rządowe media i polityków grupy rządzącej.

Ta nieskrywana nienawiść do Antoniego Macierewicza ma całkowicie racjonalną podstawę.
Likwidacja WSI – owego „peryskopu, za pomocą którego Rosjanie pozyskiwali wiedzę o mechanizmach funkcjonowania naszego państwa” (jak określił tę służbę prof. Zybertowicz) sprawiła, że funkcjonujący dotąd „triumwirat” III RP (służb-biznesu-polityki) został mocno zdezorganizowany i osłabiony.
Dlatego bezwzględnym priorytetem rządu Donalda Tuska stało się przywrócenie wpływów środowiska WSI i powrót do wzorca służb ustalonego w roku 2004. Z chwilą przejęcia władzy przez Platformę, wszelkie działania rządu zostały ukierunkowane na zablokowanie procesu weryfikacji żołnierzy WSI, przejęcie nowopowstałych służb wywiadu i kontrwywiadu wojskowego oraz pełną reaktywację postkomunistycznego układu. Tuż po powstaniu rządu PO-PSL nastąpiły czystki w służbach specjalnych, szykany wobec szefów służb; nagonka na Mariusza Kamińskiego, oskarżenia przeciwko Święczkowskiemu, przesłuchania i represje wobec funkcjonariuszy kontrwywiadu wojskowego. Jedną z pierwszych decyzji nowego rządu było powołanie na stanowisko dyrektora Departamentu Kadr MON gen Janusza Bojarskiego, byłego szefa WSI. Zmiana ekipy politycznej uaktywniła również grupy obrońców tej służby. Już w listopadzie 2007 r. złożono do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją niektórych przepisów ustawy wprowadzającej ustawę o SKW i SWW. Kolejne miesiące przyniosły szereg zawiadomień do prokuratury przeciwko członkom Komisji Weryfikacyjnej oraz zawiadomień i pozwów przeciwko Antoniemu Macierewiczowi. W czerwcową noc 2008 roku, Sejm głosami obecnej koalicji uchwalił nowelizację ustawy o SKW i SW, która faktycznie zakończyła proces weryfikacji. W uzasadnieniu noweli napisano wprost: „Projektowane przepisy generalnie otworzą drogę żołnierzom zawodowym zniesionych Wojskowych Służbach Informacyjnych do „zagospodarowania ich” niezależnie od faktu czy Komisja Weryfikacyjna wyda, czy też nie, swoje stanowisko.”
Jednocześnie utrudniano pracę Komisji Weryfikacyjnej, dyskredytowano i zastraszano jej członków, pomawiano szefa komisji, a wokół procesu likwidacji wytworzono atmosferę oskarżeń i klimat działań nielegalnych. Pod koniec 2007 roku rozpoczęto kombinację operacyjną z udziałem ludzi WSW/WSI, szefostwa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, nazwaną przeze mnie aferą marszałkową. Polegała na działaniach zmierzających do uzyskania dostępu do tajnego aneksu z Raportu z Weryfikacji WSI, a gdy okazało się to niemożliwe, na zdyskredytowaniu członków Komisji Weryfikacyjnej i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Działania te miały również na celu zdezawuowanie treści zawartych w aneksie oraz uprzedzenie ewentualnych zarzutów dotyczących powiązań polityków Platformy ze środowiskiem byłych WSI.
Częścią operacji, prowadzonej m.in. przez rządowe media była kampania oszczerstw i pomówień pod adresem Antoniego Macierewicza oraz akcja dezinformacji społeczeństwa na temat skutków likwidacji wojskowych służb. Zadanie było o tyle łatwe, że zdecydowana większość Polaków nie mając żadnej wiedzy merytorycznej na temat działania służb i ich historii, ulegała komunałom podawanym przez dyspozycyjne media. Wiedzę na temat likwidacji WSI odbiorcy mieli czerpać głównie od brylującego w przekazach medialnych gen. Marka Dukaczewskiego, Dość przypomnieć o szczególnych rewelacjach generała: zatrzymaniu zagranicą „kilku znajomych jednej z osób wymienionych w raporcie”, „nielegalnym kopiowaniu ściśle tajnych dokumentów ewidencji operacyjnej”, „wygaszaniu” Służby Kontrwywiadu Wojskowego, „bo straciła kontrolę nad listą współpracowników”, „zagrożeniu życia dwóch agentów zdekonspirowanych w Raporcie”, czy najnowszych - o „hakach skrywanych w lochach Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego”, użyciu „w ciągu 10 dni skopiowanych, nielegalnych materiałów WSI przeciwko jednemu z kandydatów” i straszeniu publikacją aneksu, jako bronią wyborczą. Wprawdzie żadne z opowieści Dukaczewskiego nie znalazły potwierdzenia w faktach, nie przeszkadza to jednak  rządowym mediom nadal traktować byłego szefa WSI jako wiarygodne źródło informacji i obsadzać go w roli „eksperta”.
Skala manipulacji jest szczególnie widoczna, gdy zauważymy, że te same media zupełnie inaczej odnoszą się do słów Antoniego Macierewicza. Choć nigdy nie wykazano, by był on autorem jakiejkolwiek fałszywej informacji lub wprowadzał w błąd opinię publiczną - jest przez media szkalowany i przedstawiany jako człowiek niewiarygodny. Poziom nienawiści podsycanej najbardziej kłamliwymi i prymitywnymi oskarżeniami, można porównać tylko z poziomem lęku, jaki wśród politycznych patronów WSI wzbudza wiedza byłego przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej. Nie może zatem dziwić, że skala ataku jest zawsze proporcjonalna do skali lęku ale też do skuteczności działania Antoniego Macierewicza.
Nagonkę wobec polityka zorganizowano tuż po przejęciu władzy przez PO-PSL, rozpowszechniając brednie o rzekomym zatrzymaniu na lotnisku. Wkrótce potem bezprawnie pozbawiono go dostępu do informacji niejawnych i oskarżono o najcięższe zbrodnie: wynoszenie dokumentów, kopiowanie tajnych danych, zniszczenie wojskowego kontrwywiadu. Zgiełk wywołała kandydatura Macierewicza do sejmowej komisji ds. zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Ówczesny marszałek Komorowski posunął się nawet do politycznego szantażu informując reporterkę I programu radia, że jeśli klub PiS-u nie wycofa kandydatury, powołanie komisji stanie pod znakiem zapytania. „A przecież czekają na nią Polacy, czeka rodzina Olewników” - ubolewał Komorowski. Szczególne zainteresowanie osobą Macierewicza wykazują członkowie stowarzyszenia „Sowa”, zrzeszającego byłych żołnierzy WSI. Poseł PiS jest bohaterem większości publikacji zamieszczanych na stronie stowarzyszenia oraz zawiadomień kierowanych do prokuratury. Ataki medialne nasiliły się po objęciu przez Macierewicza funkcji przewodniczącego zespołu parlamentarnego PiS ds. tragedii smoleńskiej.
Te same media przemilczają fakt, że Macierewicz wygrał wszystkie procesy wytaczane mu w związku z Raportem WSI, zaś dobrowolne zobowiązania płacone z naszych podatków przez ministra Klicha są konsekwencją politycznych decyzji ministra o zawarciu ugody ze skarżącymi. Chodzi przy tym zwykle o te same osoby, których skargi przeciwko Macierewiczowi zostały już przez sądy odrzucone.
W październiku 2009 roku poseł PiS musiał żądać od Mirosława Harasima redaktora naczelnego Polskiej Agencji Prasowej sprostowania nieprawdziwych informacji na temat procesów, przesyłając obszerne fragmenty 17 orzeczeń, które zapadły w wygranych sprawach. Podobne oświadczenie złożył Macierewicz w maju br. w odpowiedzi na fałszywe informacje rozpowszechniane przez posłów PO i rządowe media. W oświadczeniu znalazły się słowa:
Pragnę wskazać, że stanowisko zaprezentowane przez Platformę Obywatelską w osobie posła Roberta Tyszkiewicza jest nieudolną próbą obrony premiera Donalda Tuska oraz Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha, których przychylność wobec byłych żołnierzy WSI skutkuje przegranymi przez Skarb Państwa procesami. Dlatego wskazaną przez posła Tyszkiewicza sumę powinni wspólnie i solidarnie wyłożyć premier Donald Tusk, minister Bogdan Klich oraz poseł Robert Tyszkiewicz.”
Jednocześnie od wielu miesięcy prokuratura wojskowa umarza kolejne postępowania prowadzone na skutek zawiadomień złożonych przez Komisję Weryfikacyjną WSI. W czerwcu br. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała np. o umorzeniu kilkunastu śledztw „dotyczących podejrzenia popełnienia szeregu przestępstw, których mieli się dopuścić oficerowie WSI w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych”. Wspólną cechą wszystkich rozstrzygnięć prokuratury, jest ich całkowita tajność. Opinia publiczna nie ma żadnych możliwości, by dowiedzieć się, na jakiej podstawie prokurator umorzył postępowanie. Nie ma również możliwości poznania opisu zdarzeń ani ustalonego stanu faktycznego. Żadna ze spraw nie została rozpatrzona przez sąd i w żadnej nie pozwolono na uchylenie rzekomych tajemnic wojskowych służb. To sprawia, że jesteśmy zdani wyłącznie na orzeczenia organu słynącego z apolityczności.
Mimo, iż prokuratorskie decyzje o umorzeniu nie mają mocy rozstrzygnięć sądowych, nie korzystają z tzw. powagi rzeczy osądzonej, są tajne i pozbawione uzasadnień – zostały przez media i środowisko byłych WSI okrzyknięte koronnymi dowodami na „niewinność”. Mają świadczyć, że w WSI w ogóle nie popełniano przestępstw i są wykorzystywane jako argument na podważenie wiarygodności Raportu. Dzięki tak skonstruowanej manipulacji, odbiorcy mają nabrać przekonania, że likwidacja WSI była szkodliwa dla Polski, a sam likwidator i jego Raport nie zasługują na zaufanie.
Nietrudno dostrzec, że nasilenie takiej retoryki ma miejsce w czasie, gdy Antoni Macierewicz przedstawił smoleńską Białą Księgę i 19 niezwykle poważnych zarzutów pod adresem obecnej władzy. Ludzie z byłych WSI nie ukrywają, że ich zamysł polega na demagogicznym zestawieniu Raportu z Weryfikacji WSI z tezami Białej Księgi. W tekście „Magia Macierewicza” zamieszczonym na stronie stowarzyszenia „SOWA”, można przeczytać:
„Mamy kolejny ”Raport Macierewicza”, tym razem na temat katastrofy smoleńskiej. Wierny harcownik Kaczyńskiego ponownie wkroczył do akcji i przy pomocy sprawdzonych, skutecznych metod sączy do głów Polaków to, co stanowi istotę bytu politycznego PIS-u, jad nienawiści zakamuflowany miłością do ojczyzny. [...] Mieszanina faktów i kłamstw oraz zarzutów o zbrodniczą działalność miała już miejsce wcześniej, w Raporcie Macierewicza dot. WSI. Na bazie fałszywych oskarżeń, czego dowodem są także umorzone sprawy przeciwko byłym oficerom WSI, dokonano w białych rękawiczkach egzekucji wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. [...] Ta sama metoda działania z nadzieją na kolejny sukces. Przecież już raz się udało. Z lekcji historii należy jednak wyciągać wnioski. Drugi raz się nie damy nabrać. A może jednak ???” – zadaje „dramatyczne”pytanie autor z „SOWY”.
            Wszelkie decyzje sądowe oraz rozstrzygnięcia prokuratury w sprawach dotyczących byłych WSI, wydają się nieprzypadkowe. Od wielu miesięcy wpisują się w ten sam proces reaktywacji wpływów, z którym mieliśmy do czynienia na początku rządów PO-PSL. Wówczas wydawało się, że rząd Tuska spłaca przedwyborcze zobowiązania wobec środowisk, które ułatwiły Platformie dojście do władzy. Jeśli również dziś obserwujemy ścisłą kooperację i wspólnotę intencji, warto zadać pytanie: jaką cenę przyjdzie nam jeszcze zapłacić?
 
...................................
 
 
„Wspólnotą brudu” - nazwał prof. Andrzej Zybertowicz grupę ludzi, "którzy mają wspólnie coś za skórą, mają interes, żeby się wzajemnie chronić, ale jednocześnie trzymają się wzajemnie na uwięzi"
 
 

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie.  

6 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Panie Aleksandrze

przeciwko wspólnocie brudu :


mam prośbe, może Pan PODPISAĆ SIĘ POD LISTEM i wrzucić na swoim blogu poza BM24 skrót z linkiem do blogu o akcji w sprawie :

http://blogerzystopcenzurze.wordpress.com/ - ustawa jest w sejmie , trzeba szybko zebrać podpisy i poinformować blogosferę

szczegóły tutaj

http://blogmedia24.pl/node/50149

Celem akcji jest zgromadzenie pod listem jak największej liczby
podpisów w celu przekazania władzom, że środowisko blogerskie
sprzeciwia się pomysłom ograniczania dostępu do informacji publicznej .

Po zebraniu podpisów na stronie blogerzystopcenzurze list  zostanie wysłany do premiera, prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, posłów i senatorów.

Osoby chcące być sygnatariuszami listu mogą wysłać swoją zgodę mailem na podany adres : stopcenzurze@o2.pl, albo mogą wyrazić podpisem w komentarzu pod treścią listu .

Wymagane dane to  imię i nazwisko (lub pseudonim blogerski z podaniem adresu swojego bloga), adres bloga, e-mail (do wiadomości redakcji), opcjonalnie nazwa bloga.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Aleksander Ścios

2. Szanowna Pani Marylo,

Doskonale rozumiem i podzielam Pani opinię na temat regulacji wprowadzanych przez ten rząd, ale listu podpisać nie mogę.
Proszę mi wybaczyć tę postawę, jednak staram się zachowywać konsekwentnie.
Nie mogę zwracać się z apelem/prośbą/petycją do ludzi, których władzę uznaję za antypolską, ludzi, którzy winni są śmierci mojego Prezydenta i wepchnięcia Polski w obszar obcej dominacji. Nie mogę zwracać się do ludzi, którymi gardzę.
Nie robiłem tego w czasach komuny, nie zrobię i dziś.
Oczywiście o akcji poinformuję na swoim blogu na blogspocie i S24.

avatar użytkownika Selka

3. Panie Aleksandrze

Witam!
Zawsze chylę czoła przy Pana tekstach - za "całokształt" (!)  a szczególnie - za "pozbieranie" tych odłamków wiedzy ogólnie niby dostępnej, ale jakże zapominanej w codziennej nawalance medialnej i umykającej nawet ludziom z dobrą pamiecią - dopiero to tworzy bardziej pełny, choć coraz bardziej zatrważający obraz naszego "dziś"...

I - co ważne - przeczytać na dole tekstu: "Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie" lub "...Gazecie Polskiej".


A przy okazji konstatacja - te fragmenty tekstu "Sowy" -  toż niezmierzony bełkot wyłącznie "ocen" autorskich wsi-oków i - żadnych argumentów! No tak - ale żeby to widzieć - trzeba wiedzieć !

Dzięki za Pana teksty!

Serdecznie pozdrawiam.
 

Selka

avatar użytkownika Aleksander Ścios

4. Witam Pani Selko,

Jak trafnie Pani zauważyła, tekst SOWY to demagogiczny bełkot. Świadczy nie tylko o intelektualnej niemocy ale też o pogardzie, z jaką ludzie tego środowiska traktują Polaków.
Tak bardzo uwierzyli, że jesteśmy społeczeństwem podatnym na manipulacje, że nie próbują nawet zdobyć się na rzeczowe argumenty. Wystarczy nienawistny bełkot.

Bardzo Pani dziękuję za wszystkie miłe słowa i serdecznie pozdrawiam.

avatar użytkownika Maryla

5. Wspólnota Honoru - każdy ma wolny wybór

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Sierota

6. "Nie mogę zwracać się do ludzi, którymi gardzę."

Czasami brakuje kropli, aby przelać wiadro no ale...każdy ma wolny wybór.