PRAWICOWY KOD IGORA JANKE

avatar użytkownika Aleksander Ścios

 Od dawna podejrzewałem, że redaktor Igor Janke jest stronnikiem PiS-u i wykonuje dobrą robotę na rzecz partii Kaczyńskiego. Już przed rokiem w tekście „JAK IGOR JANKE KOMOROWSKIEGO ZDEMASKOWAŁ”sygnalizowałem, że w osobie dziennikarza „Rzeczpospolitej” znajdujemy skrytego wyznawcę konserwatywnych poglądów i dobroczyńcę „zadeklarowanych wyborców Kaczyńskiego”.

 

Nietrudno było się tego domyśleć po lekturze artykułu „Komorowski tłumów nie porwie” z 28 marca 2010 roku, w którym Janke, w sposób wielce inteligentny przemycił treści kompromitujące kandydata PO na prezydenta i objawił nam plany środowiska Platformy. Obawiałem się nawet, że tak obcesowe wyjawienie istoty przekazu, może zaszkodzić popularnemu dziennikarzowi i postawi go w mocno niekorzystnym położeniu. Na szczęście niszowy charakter mojego bloga i ogólne przeświadczenie o „teoriach spiskowych” Ściosa, uchroniły pana Igora od przykrości, jakie mogły go spotkać po ujawnieniu prawdziwych intencji.
Co jednak począć, gdy redaktor Janke ponownie opublikował artykuł, w którym aż roi się od doskonale zakamuflowanych, propisowskich stwierdzeń? Jak nie wykorzystać tej sytuacji, by udowodnić niedowiarkom, że wśród dziennikarzy „Rzeczpospolitej” mamy gorliwych sprzymierzeńców, którzy pod szatą politpoprawnej bezstronności noszą zbroje żołnierzy Kaczyńskiego i gorące serca po prawej stronie? Byłoby też aktem niewdzięczności nie docenić tych wysiłków lub przemilczeć głos naszych dobrodziei. 
Powiedzmy zatem otwarcie, że w nowym artykule dziennikarza „Rzeczpospolitej” zatytułowanym „Naród Kaczyńskiego” otrzymaliśmy niezwykle głęboką wręcz filozoficzną analizę polskiej rzeczywistości. Nieczęsto w polskiej publicystyce pojawiają się teksty tak doniosłe i wnikliwe, a jednocześnie pisane prostym i przystępnym językiem.
Z tym większym zaskoczeniem przyjąłem głosy krytyczne wobec artykułu. Można je wyjaśnić, gdy pochodziły ze strony zwolenników obozu rządowego. Czym jednak - jeśli nie brakiem zrozumienia, wytłumaczyć nieżyczliwe reakcje blogerów prawicowych i nierozumne pretensje pod adresem autora? Najwyraźniej wielu z nich żyje w świecie łatwych stereotypów lub zapomniało o niezastąpionej w trudnych czasach umiejętności czytania „między wierszami”.
A tymczasem, już sam tytuł publikacji nie pozostawia wątpliwości, że autor należy do grona dziennikarzy prawicowych i swoim piórem służy dobrej sprawie. Bo czy można dobitniej przedstawić w dwóch słowach koncepcję identyfikacji zwolenników Jarosława Kaczyńskiego jako przedstawicieli narodu? W samym tekście artykułu bez trudu dostrzeżemy, że wskazane zostały wszystkie cechy przynależne wspólnocie narodowej, a zatem język, kultura, system wartości i poczucie odrębności – bez których istnienie narodu byłoby niemożliwe.
To twierdzenie o kolosalnym znaczeniu i konsekwencjach. Jeśli bowiem Igor Janke nazwał ów „lud pisowski” narodem i trafnie przypisał mu „własne więzi społeczne, symbole i tradycje” – o jakiej wspólnocie narodowej mógł napisać? Nie sposób przecież przypuszczać, by w obrębie jednej zbiorowości, jednej kultury i historii mogły istnieć dwa narody. Skoro więc autor mówi o „narodzie Kaczyńskiego” i nazywa go „odrębnym światem, z własnym systemem wartości, własnymi emocjami, wiarą, własnymi bohaterami, symbolami, rytuałami. I wrogami.” – czy może mieć na myśli jakikolwiek inny naród niż polski?
Niepodobna sądzić, że używając tego terminu Janke potraktował go niczym epitet lub mianem narodu określił grupę ludzi, którymi gardzi lub wobec których żywi niechęć. Jestem przekonany, że gdyby miał takie intencje, użyłby właściwego słowa „sekta” i w czytelny sposób ujawnił swój stosunek wobec 6 milionów Polaków – wyborców PiS-u. Znając bezkompromisowość i odwagę autora – nie wątpię, że tak właśnie by postąpił.
Tym bardziej, nie sposób dopatrywać się perfidnego szyderstwa. Autor należy bowiem do ludzi szanujących system prawny i odnoszących się z atencją nawet do przeciwników politycznych i musi pamiętać, że polskie prawodawstwo przewiduje karę 3 lat pozbawienia wolności za znieważanie narodu. 
Nie przypuszczam również, by dziennikarz „Rzeczpospolitej” nie rozumiał definicji tego słowa lub przypisywał mu znaczenie inne, niż wynika z wiedzy na poziomie gimnazjalnym. Musimy zatem przyjąć, że pisząc o „narodzie Kaczyńskiego”, Igor Janke pisał o narodzie polskim i świadomie utożsamił wyborców PiS-u z Polakami.
Ta, jakże ważna konstatacja najwyraźniej umknęła uwadze większości odbiorców, to zaś pozbawiło ich zdolności prawidłowego odczytania kodu autora.
Janke pisze przecież wyraźnie: „Naród Kaczyńskiego ma też inną rzecz niezbędną, aby czuć silną wspólnotę. Wspólnego, śmiertelnego wroga – Donalda Tuska. To symbol całego zła, sprawca wszelkich nieszczęść”, wskazując tym samym na inną właściwość, niezbędną dla istnienia narodu.
To przecież poczucie odrębności wyznacza granice tego, kim jesteśmy, do jakiego kręgu kultury należymy i co identyfikujemy jako nasze. Wskazanie wrogów, nazwanie obcych - pełni ważną funkcję i buduje grupową solidarność. Jest konieczne, by świat stał się uporządkowaną rzeczywistością, a nie chaosem przypadkowych, nienazwanych relacji.
Jeśli nawet Janke – chcąc osiągnąć mocniejszy efekt, wyolbrzymia rolę formalnego przywódcy grupy rządzącej, to przecież trafnie dostrzega w nim wroga „narodu Kaczyńskiego” – narodu polskiego. Bezbłędnie autor artykułu wskazuje na odwiecznych wrogów Polski – Niemców i Rosjan – pisząc, iż Donald Tusk jest „sojusznikiem obu mocarstw. Los Berlina i Moskwy jest bliższy jego sercu niż los Warszawy i Gdańska.”
 Jest to teza bliska wszystkim Polakom, oceniającym okres rządów obecnej ekipy, jako czas wasalizacji oraz niszczenia i dezintegracji państwa. Zdaniem Jankego, ta odważna konkluzja jest konieczna, by pokazać rzeczywistą dychotomię My – Oni, poprzez którą odnajdujemy autentyczną narodową tożsamość. Temu również służy mocno podkreślana przez autora odrębność „narodu Kaczyńskiego” w obszarze niezależnej kultury, posiadania wolnych mediów, „filmowców, autorów kilku ważnych filmów dokumentalnych” - tego co Janke, używając czytelnego kodu, nazywa „drugim obiegiem”. Czy nie na takiej samej podstawie identyfikowaliśmy się jako naród w okresie PRL-u, tworząc wolny od komunistycznego kłamstwa własny świat kultury?
Konsekwencje myśli autora „Rzeczpospolitej” sięgają jednak znacznie dalej. Bo skoro w obrębie jednej historii, kultury i tradycji nie mogą istnieć dwa narody, a naród Kaczyńskiego jest narodem polskim – powstaje pytanie: kim są pozostali, kim są ludzie identyfikujący się z grupą rządzącą? Jakie miano przypisać wszystkim, którzy znaleźli się poza wspólnotą, tak wyraziście opisaną przez Igora Janke?
Autor nie udziela nam odpowiedzi wprost, jednak umieszcza w swoim tekście wskazówki pozwalające samodzielnie ustalić odpowiedź na to pytanie. „Ten naród – pisze Janke - można było zobaczyć 10 kwietnia tego roku na Krakowskim Przedmieściu. Silnie przeżywający, składający hołd swoim bohaterom, jednoczący się wobec własnej martyrologii i wspólnego wroga”. I dalej – „Mitem założycielskim jest ich śmierć w katastrofie smoleńskiej oraz wspomnienie niezwykłych pierwszych dni po tragedii. Jednak ważne dla budowania tożsamości tego narodu były też późniejsze reakcje władz państwa i stolicy, ich niechęć wobec krzyża, pomnika, a nawet wobec palenia zniczy i układania kwiatów upamiętniających ofiary.”
Nie sposób wyrazić tego jaśniej. Śmierć w katastrofie smoleńskiej ponieśli najważniejsi przedstawicie narodu – dowódcy polskiej armii, reprezentanci parlamentu, szefowie instytucji państwa. Śmierć poniósł prezydent, którego Konstytucja RP nazywa „najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej”.
Ocena wymiaru tej tragedii poprzez pryzmat sympatii i poglądów politycznych bądź dostrzeganie w niej wyłącznie aktu zagłady oponentów – jest nie tylko nieludzkie ale przede wszystkim antypaństwowe i antynarodowe.
Naród polski nie może zatem godzić się na degradowanie znaczenia tej tragedii, na niszczenie dobrego imienia ofiar, na walkę z pamięcią o nich i z prawdą o ich śmierci. Ta martyrologia jest integralnym elementem polskości, przynależąc do niej w równym stopniu, jak pamięć o ofiarach Katynia i kto ją podważa, musi podważać całą historyczną pamięć Polaków. 
Gdy Janke pisze o ”niechęci władz państwa wobec krzyża, pomnika, a nawet wobec palenia zniczy i układania kwiatów upamiętniających ofiary” , czy nie wskazuje nam działań niezgodnych z polską tradycją?
W tej tradycji nie ma miejsca na drwiny ze zmarłych rodaków. Nie ma miejsca na podważanie prawa do dochodzenia prawdy o śmierci osób bliskich. Nie ma miejsca na zakazywanie czci zmarłym. Ci, którzy tak czynią, sami stawiają się poza tradycją narodową i ujawniają elementarny brak więzi z polskością. Są tylko bękartami w granicach naszej ojczyzny. Apatrydami i ludźmi bez ziemi. Są obcymi – których należy się pozbyć, by odzyskać Polskę.
Nie ma wątpliwości, że dla Igora Janke jest tylko jedna Polska i tylko z nią utożsamia „naród Kaczyńskiego”. Wyraźnie widzimy, że tragedia smoleńska nie rozbiła nas na „dwie Polski”, nie przecięła linią politycznych podziałów. Obnażyła to tylko, co ukrywano przez dziesięciolecia i odsłoniła prawdę, której bano się wykrzyczeć. Nie sposób przecież trafniej, niż czyni to Janke wskazać jakichkolwiek innych „więzi społecznych, symboli i tradycji”  utożsamianych z polskością. Autor nawet nie próbuje tego zabiegu, pozostawiając nienazwaną tę część społeczeństwa, która nie należy do „ludu pisowskiego”. Ta nieokreśloność i przemilczenie stanowi w istocie najmocniejszy akt oskarżenia.
Mam nadzieję, że redaktor Janke zechce mi wybaczyć demaskację jego poglądów – tak bliskich i zbieżnych z moimi ocenami polskiej rzeczywistości. Ponownie liczę, że ukazanie prawdziwego oblicza dziennikarza „Rzeczpospolitej” nie sprowadzi na niego problemów, jakie pod rządami obecnego układu dotykają niezależnych, prawicowych publicystów. Myśli Igora Janke były jednak nazbyt cenne, by zaniechać egzegezy tekstu i nie ukazać jego autentycznej głębi.
Uczyniłem to również w przeświadczeniu, że w osobie pana Janke znajdujemy sprzymierzeńca i orędownika dobrej sprawy. Odwaga, z jaką wpływowy publicysta „Rzepy” obnaża realia III RP, pozwala upatrywać w nim rzecznika naszych interesów. Zachęcam zatem wszystkich, by skorzystali z tej odważnej postawy dziennikarskiej i kierowali do Igora Janke apele o zadawanie rządzącym pytań, na które od ponad roku nie możemy otrzymać odpowiedzi. Dotyczą one przede wszystkim obszaru związanego z tragedią smoleńską, w tym decyzji podjętej przez Donalda Tuska o oddaniu całego śledztwa w ręce Rosji i zawartej w tej sprawie umowy z płk Putinem. Kto, jeśli nie autor „Narodu Kaczyńskiego”, mógłby mieć odwagę, by zadać te pytania rządzącym? W kim innym moglibyśmy upatrywać rzecznika interesów narodowych?
Igor Janke wie przecież, że nie jesteśmy już „ani zastraszeni, ani zahukani”. Jesteśmy „pewni siebie i gotowi na długi marsz”, w którym mamy prawo oczekiwać, że dziennikarze staną po naszej stronie i nie zasłużą na miano bękartów.
 
 
 

JAK IGOR JANKE KOMOROWSKIEGO ZDEMASKOWAŁ 

Etykietowanie:

26 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Panie Aleksandrze

:) prawicowy kod rzetelnego dziennikarza ujawni się dzisiaj dwa razy.

Raz w Pana wpisie, a drugi w protokole z rozprawy przed Sądem Okręgowym w W-wie w dniu 16.11.2011 r. Ciągle nie miałam czasu go zamieścić, ale dzisiaj jest wyjątkowa okazja.

Pozdrawiam serdecznie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika tu.rybak

2. A mi się juz nie chciało...

Zwracam uwagę, że publicysta Salonu24 Janke pytał, a jakże:



Myśli sobie, redaktor sobie [http://blogmedia24.pl/node/25632]



Jeśli nawet, formalnie, to... [http://blogmedia24.pl/node/43412]



a ostatnio pytał Kaczyńskiego (Czy uważa Pan, że Donald Tusk nie jest patriotą?) w dyskusji nad raportem PIS o stanie państwa (i nadział się na natychmiastową odpowiedź: Pan popada tu w taką dziennikarskość, ale tę, proszę wybaczyć, nie najlepszą, rozmawiamy na wyższym poziomie, mam nadzieję, że już takich pytań nie usłyszę; A sam dzień później wymyśłił odpowiedź, na S24, że będzie pytał o co będzie chciał...)

Rybak
avatar użytkownika triarius

3. ten Janke to ma łeb!

Słusznie prawi, szkoda że jeszcze nie uzupełnił, iż w ogóle polski naród do istnienia potrzebuje targowicy, jako wroga, który go konstytuuje.

Ale cóż wymagać od gościa, który kształcił się chyba na tajnych kompletach. Dla rabinów.


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika Józuś

4. Coś przegapiłem?

Wydaje mi się, że patronował Pan Lubczasopisma - jakiś rodzaj u Pana Janke na salonach. Proszę wyprowadzić mnie z błędu - czasami zdarza mi się mylić nazwiska i fakty.

Sam tekst w rp.pl, jest pro pisowski. Być może. Projekcja Polski, złożonej ze zwolenników pis i po, jest jak najbardziej na miejscu i ten naród pis, to środowisko naturalne red Jankego. Ciąg dalszy tej bajki, napiszę może na innej stronie i przepraszam, że nie rozpocząłem dawno temu, za siedmioma górami. Chyba, że u Pana także nie poznałem się na satyrycznym charakterze tekstu:) Pozdrawiam

Józuś

avatar użytkownika Aleksander Ścios

5. Pani Marylo,

Trzeba ten kod wciąż odczytywać, skoro tak wielu nie dostrzega kim jest Igor Janke.

Pozdrawiam

avatar użytkownika Aleksander Ścios

6. tu.rybak,

To były odważne pytania, zatem mamy prawo oczekiwać, że tej odwagi nie zabraknie panu Janke w konfrontacji z politykami PO.

avatar użytkownika tu.rybak

7. mhm

;)

Rybak
avatar użytkownika Aleksander Ścios

8. Józuś

Chyba sporo Pan przegapił. Również to, że nigdy żaden mój tekst nie znalazł się w "lubczasopismach".
Polecam ponowną lekturę.

avatar użytkownika Maryla

9. Panie Aleksandrze

zapraszam do pouczającej (dla tych, co obserwowali sprawę) lektury. Prawicowy KOD.

http://blogmedia24.pl/node/48646

Pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika spiskowy

10. @ Aleksander Scios

Jak zaczalem czytac panski tekst to mi wszystko spadlo z przyspieszeniem 9,81 m/s2. Bo jak dzieciak na serio na sam przod wzialem to i tamto.

Pan Janke to mi utkwil w pamieci klasycznymi metodami uzywanymi przez dziennikarzy nazwijmy ich systemowymi. Pamietam (bo teraz juz go nie czytuje) jego wpisy gdzie niby krytykowal rzad Tuska, a robil to tak, ze sie nachwalic nie mogl.

Choc prawdopodobnie ma pan racje. Ja sie wtedy nie wykazalem umiejetnoscia czytania pomiedzy linijkami (czytalem pomiedzy dwoma, a chyba trzeba bylo co 3 czytac) i on tak naprawde kodem wtedy w tego Tuska. I z nami razem - jarkowcami.

Ostatnio zmieniony przez spiskowy o ndz., 22/05/2011 - 22:13.

Ludzi stworzono by sie kochali. Przedmioty by je uzywac. Swiat dzis jest w chaosie, bo ludzie kochaja przedmioty a drugiego czlowieka uzywaja jak przedmiot.

avatar użytkownika kazef

11. Powtórzę koment z s24, na wypadek, gdyby stamtąd miał zniknąć

Szanowny Panie Aleksandrze

Pysznie Pan rozkodował "prawicowy kod" red. Janke, odpowiednie rzeczy dając słowo w formie sarkazmu najwyższej próby.

Tekst lekki i tnący precyzyjnie niczym brzytwa. Lecz owa lekkość udzieliła się też niestety odbiorcom, co - jak mniemam - nie było Pańskim zamiarem.
Nieprzypadkiem główny bohater tekstu był też zarazem jego pierwszym czytelnikiem i komentatorem. Szefowanie portalowi salon24 przynosi wszak pewne przywileje, wsród nich jest z pewnością możliwość oceny tesktu Ściosa przed jego publikacją oraz okazja umieszczenia pierwszego komentarza.
Red. Janke z przywileju skorzystał, a pierwszym i jedynym komentarzem skierował emocje na korzystne dla siebie tory:
"Ho, ho, ho, jaki Pan inteligentny. Dobrej zabawy, pozdrawiam" - napisał.

Tymczasem w przypadku dziennikarza Jankego mamy do czynienia z poważnymi symptomami zepsucia polskiego dzienniakrstwa. Nie raz pisano o tym w róznych miejscach, nie warto znów tego powtarzać. Dziwi niezmiernie jak wielu internatów wierzy wciąż w "prawicowy kod" Igora Janke.
Demaskuje Pan Ow "kod" najskuteczniej na końcu artykułu, domagając się zadawania ważnych dla "narodu Kaczyńskiego" pytań.
Tych pytań oczywiście nikt z NICH nie zada. Boją się.

Ale jest coś jeszcze.

Tekst szefa salonu24 wpisuje się w platformową, zwalczającą PiS narracje. Dla osób baczniej śledzących politykę salonu24 nie ma tu oczywiście najmniejszego zaskoczenia.
Janke ważnych pytań oczywiście też nie zada. Jest przecież (wydaje mu się, że inteligentnym) uczniem i słuchaczem prof. Jerzego Szaniawskiego i innych ideologów antykaczyzmu.
Prof. Szacki w rozmowie z agorowym cynglem Agnieszką Kublik, zaraz po rocznicy katastrofy smoleńskiej, 12 kwietnia, też mówił o "narodzie Kaczyńskiego", a Wyborcza podkreśliła to w tytule wywiadu:

"Życie polityczne normalnego kraju jest tak czy inaczej walką o hegemonię i definicje tego, co to jest naród i czym jest dobro narodowe. Naród Kaczyńskiego wyklucza część społeczeństwa, która myśli inaczej" - zawyrokował Szaniawski.

http://wyborcza.pl/10,82983,9421727,Agnieszka_Kublik_i_prof__Jerzy_Szack...

Jest więc tekst Igora Janke kolejną odsłoną platformianej walki ze zjawiskiem tzw. narodu Kaczyńskiego, zdefiniowanego w "wiodących mediach".

Ukłony.

avatar użytkownika Selka

12. @Panie Aleksandrze

Świetny, lekki i zarazem ostry jak brzytwa - tekst!
Uśmiałam się serdecznie :))

Śmiechem ich...!

Pozdrawiam serdecznie!

P.S. A adresat w mig pojął...

Ostatnio zmieniony przez Selka o pon., 23/05/2011 - 00:42.

Selka

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

13. Pan Aleksander Ścios,

Szanowny Panie,

Ja byłem długoletnim blogerem Salonu 24, Niemalże od początku.
Nie sądzę aby Igor Janke był SOCIUS ET AMICUS POPULI PISEI
Igor Janke jest sprawnym żeglarzem umiejącym swe łodzie ustawiać na wiatr.

Pozdrawiam

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika transfokator

14. Do autora: strzał w tarczę z mimikry!

Parę razy spostrzegłem, wdając się w bezpośrednie polemiki z IJ, że docinając mi tu i ówdzie "z mańki" jasno i klarownie referował moje intencje. Znajomi żartowali: co chcesz, nagłośnił cię tylko... Myślący potrafią wyciągnąć wnioski.
Pański tekst - choć przewrotny i prześmiewczy, ale intelektualnie finezyjny (gratuluję!) - jest na tym samym poziomie, na jakim - jeśli się na mój wywód takie założenie przyjmie - może chce się lokować nasz "bohater": barany czytają puenty a sprawni myślowo "wykładnię ku".
Powyżej ma Pan przykład jednego z poziomów interpretacji: mały sygnał niezrozumienia lub nieporozumienia, ale być może Janke wie, że chronią go przed sankcjami władzy miliony ledwie składających litery owych bezmózgowców... A dla elit, oscylatorowo-zamiennych, co się dzielą podatkowym kożuszkiem ze śmietanki ubijanej na pochołach, drugi poziom przekazu może sobie istnieć jako swoisty parasol ochronny, gdyby coś się nagle przekabaciło... Dociskanie do muru pana Janke nie ma sensu, bo to jest tak, jakby kazał Pan diabłu napić się święconej wody. Jakie reakcje Pan może sobie wyobrazić? Można ruszyć wyobraźnią do woli - i co z tego?

Ostatnio zmieniony przez transfokator o pon., 23/05/2011 - 21:22.
avatar użytkownika Józuś

15. Nie wszedł mi wpis wczoraj

Właśnie zdziwiłem się, że nie ma Pan tego "guanos". Musiały Pana dane być gdzieś w pobliżu, bo pozwoliłem sobie sparafrazować coś, właśnie w czasie, kiedy salon mnie ukrywał i wciskał w lubczasopisma.
Jeśli nie był Pan redaktorem, czy kim tam, to wchodzę pod stół\:)

Józuś

avatar użytkownika Józuś

16. Jako baran

śmiem zauważyć, że Janke się dookreslił kompletnie. Jego tekst, ustawia go tam, gdzie jest. I nie jest to idealne miejsce.

Józuś

avatar użytkownika Maryla

17. PiS ma mandat do rządzenia w


PiS ma mandat do rządzenia w Polsce. Jak Fidesz na Węgrzech [ROZMOWA]

rozm. Jarosław Zalesiński


Igor Janke: Wiele rzeczy na Węgrzech mi się nie podoba, ale może
Prawo i Sprawiedliwość nie pójdzie tak daleko.
Viktor Orbán powrócił do władzy w 2010 roku, po ośmioletniej
kwarantannie w opozycji, tak samo jak teraz Jarosław Kaczyński. Obaj
mieli dużo czasu, by się przygotować do przejęcia władzy, ale początek
ich rządów to chaos. Dlaczego?
Nie ma tu prostych paralel. W 2010 roku, kiedy Fidesz przejmował władzę,
węgierska gospodarka miała gigantyczne kłopoty. Polska nie jest w
takiej sytuacji. Po drugie - społeczeństwo nie jest u nas tak
zrewoltowane. A po trzecie - Donald Tusk to nie Ferenc Gyurcsány,
przywódca socjalistów, z którymi wygrał Fidesz. To, co węgierscy
socjaliści narobili, to jednak nie ośmiorniczki czy nawet afera
hazardowa.

Ostrość tej wojny tłumaczy Pan tym, że i Orbán, i Kaczyński rzucili
wyzwanie pewnemu biznesowo-politycznemu układowi?
Kaczyński nie rzucił wyzwania biznesowi. Raczej chce zmienić strukturę
państwa. PiS zmieniło swoje podejście do biznesu i przedsiębiorców. Mam
kontakty z wieloma przedsiębiorcami, nie widzę wśród nich wielkiej
paniki. Raczej zaciekawienie, wynikające z rozczarowania poprzednikami, w
których swego czasu przedsiębiorcy wierzyli.

Polska Rada Biznesu jest zaniepokojona rozwojem sytuacji wokół Trybunału
Konstytucyjnego.
To sygnał ostrzegawczy, ale strachu wśród większości biznesmenów nie
wyczuwam. Oczywiście w spółkach Skarbu Państwa tak, ale to specyficzny
rodzaj biznesu. W firmach prywatnych nie ma paniki.

Bo problem, moim zdaniem, nie polega na naruszaniu czyichś grupowych
interesów, tylko na tym że i Orbán, i Kaczyński chcą fundamentalnie
przebudować cały system polityczny. I stąd ten cały impet i zamieszanie.
Z tym się zgadzam. Na Węgrzech było to jasne, i tam ten walec zmian
pędził...

360 ustaw rocznie...
U nas jeszcze tak się nie rozpędził. Mam wrażenie, że Fidesz był lepiej
przygotowany do rządzenia niż jest przygotowane PiS. Fidesz w opozycji
zbudował bardzo silne think tanki, zaplecze eksperckie, intelektualne,
biznesowe. PiS wzięło się za to dopiero w ostatnich miesiącach przed
wyborami.

To jest przebudowa z czego w co? Są na ten temat dwie narracje. Jedna
PiS - że to likwidacja pokomunistycznych pozostałości. Drugą
wypowiedział Donald Tusk: W Polsce likwidowany jest tradycyjny liberalny
ład, a na to miejsce powstaje dyktatura demokratyczna.
Jestem daleki od głosów, które przesądzają, że to koniec demokracji. To
chyba naturalne, że kiedy ktoś wygrywa i ma zdecydowaną większość, może
więcej, bo ma demokratyczny mandat do dokonywania zmian. Czy politycy
PiS będą potrafili się powstrzymać, by szanować głos tej części
społeczeństwa, która nie popiera tej partii - zobaczymy. W wielu
komisjach sejmowych PiS oddało miejsca opozycji, choć nie musiało tego
robić. Z Trybunałem Konstytucyjnym rzeczywiście postąpiło bardziej
stanowczo.



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Tymczasowy

18. JANKES

mowiac slowami naszego kolegi z Tychow, jest madry i sympatyczny. Szkoda,ze jego Salon24 zszedl na psy. Ciagle dochodza nowe-nadaktywne sila rzeczy czy sluzby- agenciaki z malym dorobkiem. Coraz mniej Postaci, jak Maryla i Michal.

avatar użytkownika Maryla

19. @Tymczasowy

Jankes jak zwykle czujny - z jednej strony mówi sie o tym, że zajmie jakiś wysoki stołek w mediach publicznych, a z drugiej strony grzeje stołek w Polsacie i zostawia sobie szeroko otwarte drzwi do odwrotu :)
Tak jak zarobił kase na książce, udając przyjaciela Węgrów i Orbana, by zaraz potem zakrzyknąć, że to mały dyktator jest, jak ruszyła nagonka, włącznie z Sakiewiczem.
A. Ścios ma nosa do małych ludzi, a do pętaków to juz szczególnego :)

Wyjątkowo obrotowa postać, aż obła od różnych wygibusów.

http://jankepost.salon24.pl/456445,powstal-instytut-wolnosci-think-tank-... 19.10.2012

http://instytutwolnosci.pl/

http://instytutwolnosci.pl/index.php/o-nas/ludzie/rada



http://jankepost.salon24.pl/561990,viktor-orb-n-popelnil-strategiczny-blad

http://jankepost.salon24.pl/676270,wielki-sukces-i-wielka-odpowiedzialno...

http://jankepost.salon24.pl/677979,dziekuje-polsatowi


@LCHLIP

Obecnie zajmuję sie poprawianiem
rzeczywistości w innych miejsach niż media. Proszę śledzić działanośc
Instytutu Wolności. Jestem nadal współwłaścicielem Salonu24, formalnie
członkiem Rady Nadzorczej. Firmą zarządza Bogna, staram się ją wspierać w
róznych działaniach ale ona daje sobie świetnie radę
Igor Janke

IGOR JANKE5.11 10:21


http://instytutwolnosci.pl/index.php/o-nas/ludzie/rada

http://instytutwolnosci.pl/index.php/wydarzenia/325-gala-szkoly-przywodz...
32 wykłady, 160 uczestników i kilkunastu ekspertów-wykładowców. Dobiegła końca I edycja Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności

30 czerwca w Warszawie odbyła się uroczysta gala podsumowująca to przedsięwzięcie. Odbierający dyplomy słuchacze stali się tym samym członkami Klubu Absolwenta Szkoły – platformy, dzięki której młodzi, zdolni ludzie, będą mogli utrzymywać ze sobą dalszy kontakt, wymieniać opiniami i wspólnie organizować wydarzenia i seminaria.

\"""2015.06.24_instytut_wolności_114-male""\"

Przez ostatnie dwa miesiące czołowi polscy specjaliści, politycy i praktycy przekazywali młodym pasjonatom wiedzę z tematyki polityki zagranicznej, energetyki, bezpieczeństwa i przywództwa. Słuchacze Szkoły Przywództwa mieli okazję poznać takich ekspertów jak Mateusz Morawiecki (prezes BZ WBK), Andrew Michta (German Marshall Found), Jacek Kędzior (szef firmy E&Y), Maciej Witucki (Orange Polska) Wojciech Szczurek (prezydent Gdyni) czy Dariusz Mioduski (właściciel Legii Warszawa).

\"""2015.06.24_instytut_wolności_39-male""\"

Celem Instytutu Wolności była pomoc w kształtowaniu przyszłych elit naszego państwa, umożliwienie im kontaktu z najwybitniejszymi specjalistami, a także stworzenie miejsca do wymiany poglądów.

\"""2015.06.24_instytut_wolności_31-male""\"

Podsumowanie Szkoły na gali nie oznacza jednak jej zakończenia. Powstają już plany na pierwsze spotkania Klubu Absolwenta, a drugą edycję Szkoły wstępnie zaplanowano na 2016 rok.

Sponsor I edycji SPIW:

\"""znak_BZWBK_SANTANDER""\"

Partner I edycji SPIW:

\"""LOGO"\"
http://instytutwolnosci.pl/index.php/wydarzenia/312-rosja-nato-armia-woj...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Tymczasowy

20. Taki/a

Statue of Liberty - po prostu.
Prawda,ze ostatnio pluje na Orbana.A nieszczesny Lchlip ma zagwarantowane miejsce na \stronie \glownej, choc to typek malego kalibru. Za to natarczywy jak jakis Marek Zegarek. Plytko tam.

avatar użytkownika michael

21. Jest taki nawyk u pełnych pychy egotyków,

z kompleksem niższości.

Nie tolerują w swoim otoczeniu ludzi z własną osobowością. A ludzi z klasą wręcz nie znoszą. Sami zaś są dworakami.
Nie ma w tym żadnej aluzji do KRRiT.
Tam po prostu też tak jest.

avatar użytkownika Maryla

22. @Michalu

aluzji do nazwiska nie, ale co do osobowości - to i owszem. Tylko, że chyba ze względu na posturę i tubalność głosu , ten z KRRiT ma większą butę. On usuwa własnoręcznie przeszkody :)

Pozdrawiam świątecznie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika michael

23. @ Kochana Marylu

Idealnie tak jest. Przyszło mi na myśl, że zupełnie zapomnieliśmy o ważnym słowie języka polskiego. O słowie: "dworak".
To słowo określa bardzo liczną społeczność ludzi całkowicie pozbawionych własnej osobowości. Jest to feudalna gromada oligarchii III RP, charakterystyczna dla wszelkich totalitarnych formacji, członkowie wszelkich partii władzy, rzekomi intelektualiści i artyści, osoby z tytułami i cenzusami, sędziowie, profesorowie, celebryci, resortowe dzieci, poprawna politycznie antypolska agentura - same wielgachne formalne autorytety...
Czyli po prostu dworacy.

avatar użytkownika michael

24. dworacy i lemingi

Społeczność dworaków to coś zupełnie innego niż środowisko lemingów.

avatar użytkownika Maryla

25. Rusza rekrutacja do Szkoły

Rusza rekrutacja do Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności 2016

Wśród wykładowców wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki, minister nauki Jarosław Gowin,brytyjski
dyplomata Charles Crawford, prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, prezydent
Gdyni Wojciech Szczurek, szef EY Polska Jacek Kędzior, szef Orange
Polska Maciej Witucki, a także Igor Janke, Paweł Kowal, Andrew Michta i
inni.

Instytut Wolności

INSTYTUT WOLNOŚCI

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Ewaryst Fedorowicz

26. @Maryla

"trzeba zarobić ździebełko, na chlebek i na masełko" - to (za przeproszeniem) Miłosz.

Ewaryst Fedorowicz