Dlaczego internowano takich ludzi jak Komorowski? (Internaut)

avatar użytkownika Maryla

Jest takie powiedzenie "ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację", które doczekało się już nawet procesu sądowego.
Obecny prezydent, którego nikt posiadający odrobinę oleju w głowie nie posądza o bycie tytanem intelektu sparafrazował je następujące, ja byłem internowany, więc jestem patriotą, a ci co nie byli nie mają racji i niech siedzą cicho.

Ponieważ o patriotyzmie Komorowskiego ostatnio jakby głośniej warto przyjrzeć się, czy internowanie było internowaniu równe.
Różne źródła podają liczbę internowanych osób od 7 tys. do 10 tys. osób. Różne były też ośrodki internowania.
Na liście obozów internowania znajdują się zakłady karne różnej wielkości i o różnym stopniu represyjności, areszty śledcze, a także areszty przy komendach wojewódzkich MO, w których przetrzymywano internowanych, również kobiety, przed przewiezieniem ich do właściwych obozów.
Wspomnienia internowanych w tych obozach jeszcze dziś przywołują dreszcze:
 "Strażnicy więzienni wpadli do celi i tłukli nas pałkami, potem przepędzili korytarzem do drugiego pawilonu, stali w rzędzie i dalej okładali tymi pałkami. To była taka swoista "ścieżka zdrowia".
http://www.mmszczecin.pl/19585/2008/10/5/scie...


 Stworzono też inne nieliczne kategorie ośrodków internowania wyjęte spod kurateli zarządu więziennictwa, jak chociażby ten w Ośrodku Wypoczynku Urzędu Rady Ministrów w Arłamowie, w którym przebywał Wałęsa, czy w wojskowym domu wczasowym w Jaworzu, gdzie przebywali m.in. Komorowski, Mazowiecki, Geremek, Bartoszewski, Niesiołowski.
 

Ośrodek w Jaworzu był jednym z kilku zaledwie obozów internowania stanu wojennego, który umieszczono nie w więzieniu, lecz w wojskowym domu wczasowym podległym dowództwu wojsk lotniczych.Działał do 22 maja 1982 r. Osobistą kontrolę nad obozem sprawował adiutant gen. Kiszczaka, pułkownik Romanowski.
 

...Ośrodek odosobnienia w Jaworzu, jako jeden z bardzo niewielu w kraju, odpowiadał warunkom internowania zapowiadanym przez władze stanu wojennego: dwa pawilony spełniały standard wczasowy, w pokojach ok. 10 m2, z przedpokojem mieszczącym szafę i umywalkę, mieszkały 3 osoby. Dwa prysznice i cztery kabiny WC na piętrze przypadały na 2030 osób. Czystość w pokojach, na korytarzu i w pomieszczeniach sanitarnych utrzymywali sami internowani. W oknach nie było krat, pokoje były otwarte, panowała swoboda poruszania się po korytarzach i wewnątrz pawilonu. Posiłki, przyrządzane smacznie, podawano do stolików w stołówce.
 W obozie istniała doskonała samoorganizacja dla zagospodarowania czasu: działała wszechnica jaworzyńska, której wykłady odbywały się początkowo codziennie później dwa razy w tygodniu, co sobotę odbywały się wieczory PEN-Clubu, a także wieczory poezji, seminaria historyczne i filozoficzne, spotkania okolicznościowe, działały lektoraty językowe. W Jaworzu i tylko w nim pojawił się poważny problem, którego nie znały inne obozy. Była w nim świadomość wyraźnego uprzywilejowania w stosunku do innych miejsc odosobnienia, stworzenia przez władze niewątpliwie celowo nie tylko odmiennych warunków zewnętrznych, ale i odmiennej socjologii internowanych, zniszczenia panującego przez 16 miesięcy legalnej działalności poczucia zbratania wszystkich warstw społecznych składających się na fenomen S. "

http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,12900887,wiadomosc.html?ticaid=1b726


Skąd taka różnica w traktowaniu internowanych i odmiennie różne warunki ich przebywania?

 

Cdn.

http://post.salon24.pl/260873,dlaczego-internowano-takich-ludzi-jak-komorowski-cz-1

 

Obiecany ciąg dalszy notki (obie części opracowanie własne w oparciu o dostępne publicznie materiały):

http://post.salon24.pl/260873,dlaczego-internowano-takich-ludzi-jak-komorowski-cz-1

Skąd taka różnica w traktowaniu internowanych i odmiennie różne warunki ich przebywania?

Często, jako równoznaczne dla internowanych w Jaworzu, przytacza się warunki w ośrodku internowania w Strzebielinku, gdzie jako jeden z pierwszych internowanych wylądował Lech Kaczyński, co miałoby uzasadniać tezę, że inaczej traktowano intelektualistów, niż pozostałą cześć opozycji.

Nic bardziej mylnego.
Co prawda Strzebielinek i tak był pewnie jednym z lepszych ośrodków odosobnienia w tamtym czasie, mimo to trzeba pamiętać, że został wyodrębniony na terenie zakładu karnego, warunki w obozie nie odbiegały od innych ośrodków, największą niedogodnością były bardzo duże, 14-16 osobowe cele, stale zamknięte. Spacer odbywał się grupami osób z poszczególnych cel, podobnie jak oglądanie TV w świetlicy. Służba więzienna - nie SB - była w miarę grzeczna, nie agresywna. Istniała możliwość korzystania z biblioteki. Wyżywienie było przeciętne.

Trudno znaleźć też w wolnej Polsce nazwiska osób, poza Lechem Kaczyńskim, które byłyby osadzone w Strzebielinku, a później awansowały w hierarchii politycznej, mimo że znanych opozycjonistów także tam nie brakowało, od małżeństwa Gwiazdów poczynając.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy na nobilitację wyselekcjonowanych opozycjonistów z Jaworza można odnieść wrażenie, że ich internowanie było próbą uwiarygodnienia ich opozycyjności i stworzeniem przez zapobiegliwy rząd Jaruzelskiego i Kiszczaka kadr dla okrągłostołowego porozumienia.
Podobnie, jak propagandowym posunięciem było internowanie w tym czasie Edwarda Gierka, Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha i Zdzisława Grudnia - jako ludzi odpowiedzialnych za kryzys gospodarczy państwa.

Dzisiaj, kiedy wiemy o teściu Bronka, że był pułkownikiem bezpieki w PRLu i teściowej także wysokiej funkcjonariuszce tej służby, kiedy dowiadujemy się, w jakich byli zażyłych stosunkach z młodą parą i jak pomocni byli dla młodego małżeństwa Komorowskich, to troszkę inaczej patrzymy na tą "walkę młodego opozycjonisty" i traktowanie go podczas internowania, jako "swojego człowieka".
W tym całym aspekcie kombatanctwo Bronisława Komorowskiego z okresu stanu wojennego wygląda co najmniej dwuznacznie i nie dziwię się, że bardziej nagłaśnia on krótkotrwały pobyt w AŚ Białołęce, niż właściwy okres internowania w "ośrodku dla wybranych" w Jaworzu.
http://media.wp.pl/kat,1022941,page,3,wid,12900887,wiadomosc.html
A tak naprawdę o wiele lepiej byłoby dla niego, gdyby czasem odrobinę mniej mówił, bo zgodnie z przysłowiem "im dalej w las, tym więcej drzew..." 
 

http://post.salon24.pl/260939,dlaczego-internowano-takich-ludzi-jak-komorowski-cz-2

 

Etykietowanie:

4 komentarze

avatar użytkownika Nathanel

1. Internowany nierowny internowanemu

Moja kolezanka byla dzialaczka Solidarnosci. Kiedy przyszli do jej mieszkania, zcela sie pakowac. Ale wzieli jej męza , agenta SB. Przpuszczam , ze przypadal 1 agent na 3-4 internowanych. Dzis wszyscy sa bohaterami.

avatar użytkownika HOBO

2. @

Wg. Komorowskiego i jemu podobnych ci z drugiego i następnych szeregów , którzy nie dali się złapać a odwalali całą konspiracyjną robotę powinni siedziec cicho - niedoczekanie!

hobo

avatar użytkownika Morsik

3. Proszę zwrócić uwagę...

...na "towarzystwo": Mazowiecki, Geremek, Bartoszewski, Niesiołowski a do nich dodano nic nieznaczącego wówczas Komorowskiego. Dlaczego? Zapewne dlatego, że był już przeznaczony do "nowych zadań" i potrzebował tylko "życiorysu".

Nathanelu, nie przesadzaj. Byłem w tym tyglu w samym środku. Mieliśmy agentów, ale na pewno nie oni stanowili o naszej "jakości" i nie było ich aż tak dużo. Mieliśmy też "pseudointernowanych" - nawet śpiewaliśmy im piosenki, ale nie oni kształtowali nasze charaktery. Piosenki o "takich" znajdziesz na stronie www.wielka-solidarnosc.pl.

 Niechlubny udział każdy ma: ten, który milczy, ten, który klaszcze...

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

4. Do Pani Maryli,

Szanowna Pani Marylo,

Towarzysza Edwarda Gierka tez internowano !
Gomuła i Spychalski, byli bici i torturowani przez kolegów z PPR.

Ten z Ryskich Bud, byc może przez pomyłkę !. Ania ponoć paczki mu przywoziła samochodem taty pułkownika UB.

Ukłony moje najniższe

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz