Łażący Łazarz napisał o Paradoksach Polskiego Komunizmu

avatar użytkownika michael

 

http://lazacy-lazarz.salon24.pl/566353.html Zostawiłem tam komentarz, który po drobnych przeróbkach umieszczam tutaj. Ten komentarz jest potrzebny, bo widzę rodzący się mit PZPR jako organizacji zbrodniczej. ŁŁ napisał:

"Komunizm był zły, prowadził do zniszczenia i upodlenia Narodu Polskiego rękami sukinsynów, sługusów i wszarzy z PZPR. Nie ma w tej sprawie żadnych wątpliwości. A jednak, każdy Polak za czasów PRL miał w rodzinie lub znał osobiście co najmniej jednego członka PZPR, który był przyzwoitym człowiekiem. Na tym polega ten paradoks, dostrzeżony przez ŁŁ

A Biedronka posuwa sprawę tego mitu o krok dalej:

„Kto kiedyś należał do PZPR lub dziś należy do jej spadkobierczyni SLD - po wydarzeniach związanych ze śmiercią Grzegorza Przemyka, ks. Popiełuszki, po stoczni, po internowaniach i prześladowaniach - nie może być uczciwym człowiekiem.”

Dla niej już wszyscy z PZPR to „wszarze”. Grudeq pisze o komunistach, z którymi należy się rozprawiać. Zgadzam się z jego wnioskiem. Ale jeśli mamy się z nimi rozprawiać to powinniśmy postawić sobie pytanie: - Kto jest komunistą? - Jeśli ktoś komunistą był, to czy możliwe jest, by kiedykolwiek przestał nim być?

Zanim przystąpię do komentarza, dodam jeszcze coś. Polityczny interes takich ludzi jak Czesław Kiszczak, Aleksander Kwaśniewski polega właśnie na tym, by mogli ukryć się pośród milionów Polaków, którzy kiedyś byli członkami PZPR. Ich interes polityczny polega nawet na tym, aby wręcz wszystkich Polaków poczynić odpowiedzialnymi za komunizm i jego zbrodnie. Polacy mają być winni i odpowiedzialni za wszystko, za zbrodnię Holocaustu, za antysemityzm, za komunizm, za polskie obozy koncentracyjne, za wysiedlenie Niemców. Nikt konkretnie, ale za to wszyscy. Prawdziwym celem walki z lustracją jest poniżenie i zniesławienie polskiego ducha narodowego.

Prawda jest jednak inna. Całe polskie społeczeństwo stało się ofiarą niemieckich i rosyjskich zbrodni wojennych, całe społeczeństwo Polski stało się ofiarą komunizmu, a polscy kolaboranci to wyjątek, nie reguła. Kolaborantów można wskazać palcem. Pokażę to na przykładzie tego paradoksu, o którym pisze ŁŁ.

Mam taki pogląd: PZPR nie była organizacją zbrodniczą, choć była niezwykle parszywym narzędziem komunizmu. Była tylko narzędziem komunistów, służyła do przechwytywania i pacyfikowania najaktywniejszych ludzi dobrej woli. Często było tak, że najwartościowsi i najlepsi ludzie różnych społeczności chcieli należeć do PZPR w nadziei, że będą mogli zrobić coś dobrego. Był taki slogan Jacka Kuronia, opowiadającego o tym, że PZPR było jedyną legalną organizacją, w której można naprawdę zrobić coś dobrego dla Polski. Dziś wiem, że to kuroniowe bajanie było w jego ustach świadomym kłamstwem, ponieważ musiał wiedzieć, że ten jego slogan był świadomym fałszerstwem. Jacek Kuroń był jednym z pomysłodawców i przywódców tak zwanego czerwonego harcerstwa, którego zadaniem było przysparzanie komunizmowi młodych i całkowicie zasklepionych ideologicznie młodych janczarów partyjnych.

Badałem i analizowałem temat faktycznych metod i środków działania komunizmu, opowiadałem kiedyś o moim zaciekawieniu z lat siedemdziesiątych poprzedniego wieku. Próbowałem zainspirować różnych ludzi do zajęcia się tematem, któremu nadałem nazwę "STRUKTURA BETONU". Później ta nazwa kojarzyła się z tytułem filmu Zanussiego - "Struktura kryształu", mnie jako fizyka pociągało zbadanie, jaka jest prawdziwa struktura betonu czyli tej najtwardszej komunistycznej substancji. Było znane w tamtych czasach pojęcie partyjnego betonu.

Symbolem tego betonu są nazwiska - Tadeusz Grabski czy Stefan Olszowski. Dam taki cytat z wypowiedzi historyka, Antoniego Dudka: „Michał Atłas zaliczał się do betonu partyjnego. Jasno mówił swoim interlokutorom ze służb NRD, że w istniejącej sytuacji tylko interwencja wojsk Układu Warszawskiego może zdławić kontrrewolucję w Polsce, ponieważ partia jest za słaba, żeby uczynić to własnymi siłami. Wszystkiego jednak wciąż jeszcze nie wiemy.” [Michał Atłas, był kierownikiem wydziału administracyjnego Komitetu Centralnego PZPR w tamtym czasie]

ABY LUDZI OSĄDZAĆ, NAWET MORDERCÓW I ZŁODZIEI, NAJBARDZIEJ ZDEMORALIZOWANYCH BANDZIORÓW, TRZEBA WIEDZIEĆ, W CZYM FAKTYCZNIE UCZESTNICZYLI, CO RZECZYWIŚCIE ROBILI I ZROBILI.

Realnie analizując trakty karier i systemy selekcji faktycznie realizowane w PZPR, a robiłem to, przygotowując ten temat "STRUKTURA BETONU" w Ośrodku Prac Społeczno-Zawodowych Solidarności, przed 13 grudnia 81, już wtedy wiedziałem, że sama przynależność do PZPR nie może być świadectwem dyskredytującym moralnie człowieka.

Przypominają mi się kręgi piekieł Aleksandra Ściosa. PZPR było narzędziem przypominającym sieć rybacką, wycelowaną właśnie na połów najlepszych i najwartościowszych osób. Od samego początku włączał się selektor, bardzo starannie "segregujący ludzi", przepuszczający ich przez system piekielnych kręgów, które deprawowały, prały mózgi, ale i zarazem wyrzucały ze swoich trzewi ludzi, którzy zdeprawować się nie dali, do komunistycznej kariery się nie nadawali. Komuniści już wtedy posługiwali się zaawansowanymi metodami cybernetyki społecznej, służącej im do manipulowania ludźmi.

Dopiero wtedy, gdy dowiadujemy się jak to było, gdy pomyślimy jak to się prawdziwie i realnie w PRL działo, zastanówmy się i dołączmy do tej rozprawy rozważania Jana Pawła II wyczytane z jego testamentu, z Jego wskazówek dla nas. Zajrzyjmy do książki "Pamięć i tożsamość", poczytajmy rozważania o winie, o odpowiedzialności, usprawiedliwieniu i odkupieniu i wreszcie o zbawieniu. Jedną z istotnych uwag Jana Pawła II była sugestia by nie traktować usprawiedliwienia jako zwolnienia z obowiązku zrozumienia i uznania własnego grzechu, istnienie usprawiedliwienia nie jest zwolnieniem od odpowiedzialności. Warto poczytać.

Dlatego dzisiaj słucham ze szczególnym obrzydzeniem właśnie usprawiedliwień Lecha Wałęsy. „Jeśli nawet donosił – to raczej nikogo nie skrzywdził zbyt poważnie”. Potrzebne jest naprawdę wielkie wyjałowienie wychowania w świadomości etycznej, aby mogło dojść do tak prymitywnego osądzania ludzi. Chodzi zarówno o to usprawiedliwienie jak i o przekonanie, że ktoś, kto kiedyś był w PZPR - nie może być dzisiaj uznany za uczciwego człowieka.

A taka ocena mocno zależy od tego, z którego kręgu piekieł pochodzi konkretny członek PZPR.

Takie typy jak Michał Atłas, Stefan Olszowski, Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Stanisław Ciosek, Czesław Kiszczak należeli do siódmego kręgu, byli już pełnoprawnymi członkami komunistycznego gangu, czyli tej zbrodniczej organizacji, która także i dzisiaj sprawuje władzę, dokładnie w ten sam sposób.

Wskazuję dobry kierunek myślenia o totalitarnych systemach władzy: - Kręgi Piekieł Aleksandra Ściosa & "ZŁY" Leopolda Tyrmanda. Tamtejsze formalne systemy rządzenia, zarówno pionu administracji rządowej, jak i aparatu partyjnego nie miała prawie nic wspólnego z rzeczywistymi strukturami władzy i jej funkcjonowania.

Mało kto tak ufa Golicynowi jak ja. Ja to celowo badałem, opierałem się na faktach i żywych przykładach jako "świadek uczestniczący". Golicyn co do jednego ma strategiczną słuszność: - Komunizm jest przeniknięty dezinformacją do szpiku kości, każda nitka instytucji komunistycznych, praktyki działania, wszystko jest dezinformacją, która ukrywa prawdziwy i profesjonalny systemem sprawowania efektywnej i zbrodniczej władzy.

To są właśnie takie takie typy jak Michał Atłas, Stefan Olszowski, Aleksander Kwaśniewski, Stanisław Ciosek,... - członkowie PZPR, którzy wiedzieli wtedy i wiedzą dzisiaj jak to działa. Może stąd bierze się ich pogarda do nas. Tak jest, ponieważ oni są „wtajemniczeni”, oni "wicie, rozumicie", rozumieją się bez słów... Należą do loży, ale nie jest to masoneria,...

I są dziesiątki i tysiące byłych członków PZPR, którzy do tej loży nigdy nie należeli, zostali zdyskwalifikowani, nie nadawali się. Spotkałem kiedyś w życiu człowieka, którego wtedy uważałem za jednego z najuczciwszych ludzi tego świata. Nazwijmy go panem B. Jest to prawdziwy inicjał jego nazwiska. Był to w dodatku człowiek naprawdę szczerze dobry, prawie każdy mógł liczyć na jego spontaniczną pomoc albo chęć pomocy. Był to "prawdziwy francuski komunista", Polak, który z patriotycznych pobudek powrócił zaraz po II Wojnie Światowej z kilkudziesięcioletniej emigracji do Polski. Edward Gierek należał do tej samej grupy komunistycznych repatriantów. Edward Gierek wracając już należał do siódmego kręgu komunistycznego piekła.

Pan B. nie zakwalifikował się do kariery, nawet w pierwszym z tych kręgów piekieł. Do końca życia pozostał członkiem PZPR, jako wzór uczciwości i patriotyzmu. Był partii potrzebny, by mogła mówić o sobie, że jest organizacją masową. Był partii potrzebny, by inni mogli uwierzyć, że jest masową organizacją ludzi uczciwych, ideowych i dobrych. Dla takich ludzi jak Pan B. wykluczenie z partii było surowszą karą niż więzienie, było prawdziwą tragedią, było równe śmierci cywilnej.

Pan B. był ofiarą systemu, mimo, że należał do PZPR. Był ofiarą dlatego, że nie nadawał się nawet na użytecznego idiotę, nie był użytecznym idiotą. Był po prostu naprawdę uczciwy. Użyteczni idioci to pierwszy krąg piekieł w komunistycznej karierze. To są tacy ludzie jak Katarzyna Kolęda-Zaleska albo Monika Olejnik – umyślny użyteczny idiotyzm. Perfidnie grają głupa. Nawet jeśli robią to bardzo kiepsko, są jednak bardzo użyteczne. Równie dobrze mogłyby dawać… , za pieniądze.

Napisałem ten tekst dla Łażącego Łazarza, pro memoriam i w poparciu zastanowienia nad moralnymi meandrami komunistycznej przeszłości. I jeszcze wniosek: Ten tekst jest według mojego przekonania poważnym argumentem za przeprowadzeniem bardzo wnikliwej lustracji, abyśmy wiedzieli, kto jest kim. Abyśmy wiedzieli, kto był i pozostał łajdakiem. Abyśmy wiedzieli, że łajdakami byli i są ludzie należący do diabelskich elit piekielnych kręgów. Dlatego tak potężny jest antylustracyjny wrzask. Wrzeszczą wszystkie nożyce na stole. Abyśmy wiedzieli także, kto i kiedy zrozumiał swoje grzechy i wszedł na trudną ścieżkę odkupienia, bez usprawiedliwiania się, albowiem nigdy łajdakiem nie był. Abyśmy mogli wyłączyć bolszewizator, do dziś zatruwający polskie życie na co dzień.

Przypis: - link przybliżający pojęcie betonu: http://www.tygodniksolidarnosc.com/2007/7/2d_nie.html

 

 

* * *

______________________
następny - poprzedni

6 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. a polscy kolaboranci to wyjątek, nie reguła.

Witam, Michaelu, masz rację, a ci sprytni szubrawcy juz w 1980 roku szykowali sobie kamuflaż, aby sie ukryć w dużej grupie ludzi. Stąd rozpuszczane plotki o " a na drzewach zamiast lisci będą wisieć komuniści" - straszono te doły partyjne, mundurowych, straszono, aby identyfikowały wroga jako niosącego osobiste zagrozenie dla nie tyle przywilejów, bo ta szara masa nie miała ich za wiele, ale jako zagrozenie zycia dla nich i ich rodzin. Propaganda iście szatańska, perfekcyjna i perwersyjna. Wystraszone owce ukryły w swoim kierdlu prawdziwie krwiożercze bestie. pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika UPARTY

2. OCENA PRZNALEŻNOLEŻNOŚCI DO PZPR

Tak, każdy członek PZPR jest współodpowiedzialny i współwinny każdej zbrodni komunizmu, każdej nieprawidłowości, każdemu łajdactwu jakie miało miejsce w tamtym czasie. Mając świadomość iż PZPR jest siłą kierowniczą winien on, każdy członek, starać się wymusić na PZPR-rze działania mające na celu zmianę tego stanu rzeczy. Powinien on o każdym zasłyszanym świństwie czy zbrodni dyskutować na zabraniach partyjnych, na których obecność była obowiązkowa i powinien przedstawiać tam opinie "przyzwoitego człowieka" i uzyskać poparcie dla wniosków z tych opinii płynących pod rygorem wypisania się z tej organizacji, czyli jej osłabienia. Do czasu stanu wojennego takie postawy były niezmiernie rzadkie a przez to elity partyjne słusznie uważały, że masy je popierają. Gdyby masy ich nie popierały musiałby aktyw zmienić swoje zachowanie, bo został by bez członków. Komunizm zaczął by żeglować w dobra stronę.Wśród znajomych mego ojca też był przyzwoity partyjny. Później okazało się, że jeszcze przed wojną był on współpracownikiem NKWD i zaraz po zajęciu naszego kraju przez armię czerwoną został on desygnowany na b. wysokie stanowisko przez samego marszałka Bułganina. W czasie jednak, gdy funkcjonował on jako "przyzwoity partyjny" nie było to dla nas jasne. Poza tym to już był przyzwoity. Tak zwani "przyzwoici partyjni" to byli ludzie, o których nie było wiadomo jakie świństwa popełnili a nie ludzie kryształowi. Masowe odchodzenie ludzi z PZPR po stanie wojennym wcale nie było związane z tym, że partyjni na oczy przejrzeli a bardziej z tym, że na skutek kryzysu nie było już w PZPR-rze żadnych konfitur, a kto będzie się kurwił za darmo! Ponieważ w 81 roku było wiadomo, że nachodzi nowa władza i ta wymaga innej pryncypialności, wiary w demokrację i obecności w Kościele. A to taki "przyzwoity partyjny" nie będzie się z koniem kopał . Pójdzie na zebranie partyjne w niedzielę do Kościoła. Stąd fenomen "niewierzących praktykujących", którzy w duchu winszowali sobie przezorności, winszowali sobie tego, że nie zerwali wszelkich kontaktów z ludźmi nie partyjnymi i mogli dzięki temu znowu znaleźć się po właściwej stronie. Michalelu, albo jesteś pożytecznym idiotą uprawiającym prosowiecka politykę historyczną, albo jesteś człowiekiem niezwykle naiwnym. Komunizm w Polsce był cały czas okresem niezwykle ostrego konfliktu ideologicznego i narodowego. Jeśli ktoś się zapisał do PZPR to przeszedł na drugą stronę. Natomiast z faktu, że nie spalił za sobą wszystkich mostów nie wynika wcale, że nie był łajdakiem, wynika z tego, że nie był pewien co będzie w przyszłości.

uparty

avatar użytkownika michael

3. Uparty, uprawiasz komunistyczną politykę prosowiecką

choć o tym nie wiesz. Masz w mózgu zamontowany BOLSZEWIZATOR, który jak automatyczna maszyna gotowa jest zastosować bezmyślne kryterium odpowiedzialności zbiorowej, DZIELĄCE bezmyślnie POLAKÓW na tych dobrych i tych złych. Tak w praktyce działa stara imperialna zasada
divide et imperia.
W praktyce, recepta na jej użycie była prosta: Totalitarny łajdak znajdował jedno proste,łatwe do identyfikacji kryterióm, na podstawie którego dzielił ludzi na tych dobrych i tych złych, chętnie zwanych łajdakami.. I stawiał tych ludzi przeciwko sobie. Dobre kryteria do tego dzielenia ludzkich społeczności to kryteria nadrodowościowe, rasowe, religijne, kryterium przynależności kastowej, grupowej, organizacyjnej albo kryterium statusu społecznego. Stąd biorą się różne rasizmy, antysemityzmy, ksenofobie albo Agorafobie. Zauważ, towarzyszu uparty. Jeśli ktoś chce dzielić ludzi w ten sposób to wtedy faktycznie wykorzystuje ich najniższe instynkty. Dzieje się tak, ponieważ taka metoda dzieli ludzi automatycznie wyłączając rozum i myślenie. Oczywiście, do najbardziej głupiego i krzywdzącego ludzi podziału trzeba wymyśleć jakąś dobrze brzmiącą i niekoniecznie prawdziwą ideologię. Stalin wymyślił np. tzw. teorię zaostrzającej się walki klasowej, która pozwalała mu mordować nawet komunistów w niby komunistycznej satrapii. Wystarczyło podzielić swoich własnych towarzyszy na tych stalinowskich komunistów i tych od Lwa Trockiego. Tak można wywoływać konflikty nawet tam gdzie ich w rzeczywistości nie ma,odwracając uwagę od prawdziwego źródła zła. Ten twój wywód,panie uparty bardzo jest podobny do tej konkretnej stalinowskiej teorii uzasadniającej uproszczony podział Polaków na tych dobrych i tych łajdaków. Ktoś mądry powiedział, że najskuteczniejszą antykomunistyczną metodą działania jest zacząć od siebie. 60 lat komunizmu w Polsce pozostawiło swoje ślady w każdym z nas.Trzeba to piętno komunizmu w sobie znaleźć i wytępić, wypalić gorącym żelazem. Zacznij od siebie, zanim będziesz osądzać innych. Skorzystaj z mojego odwołania się do Jana Pawła II, zachęcam do czytania o winie i karze, o grzechu, odpowiedzialności i odkupieniu. Dziedzictwem komunizmu jest sprymitywizowanie ocen, polegające na bezmyślnym dzieleniu ludzi. Tak zawsze rodził się komunistyczny jakobinizm, komunistyczna skrajność zwana pryncypialnością. Tak myślał Pawka Morozow, który z powodu komunistycznej pryncypianlności wysłał własnego Ojca na śmierć. Twoja argumentacja jest czystym przykładem komunistycznej pryncypialności, dzielącej Polaków na łajdaków i tych dobrych. W ten sposób myśląc należy wykluczyć z Polski wszystkich dawnych obywateli PRL, ponieważ rozumieli co się dzieje i nie skorzystali ze swojego prawa do przeciwstawienia się, w warunkach ostrego konfliktu politycznegoi - więc są winni, wszyscy są łajdakami. Dziwne, skąd biorą się w Polsce łajdacy urodzeni po 1989 roku? Polecam znajdź w google artykuły o zjawisku zwanym BOLSZEWIZATOR. I zacznij myśleć prawicowo, czyli pozytywnie, pomyśl o wykorzystaniu pozytywnych emocji i aspiracji ludzkich, zamiast obdzielać ludzi epitetem łajdaka w niedzielny poranek. POINTA: Lepiej by było, gdyby solidna kara spotkała imiennie wszystkich prawdziwych łajdaków z wyższych kręgów komunistycznegoi gangu, po dokładnym zbadaniu ich uczynków. Do tej metody potrzebna jest jednak praca, porządna lustracja i wymiar sprawiedliwości. Niech by Kiszczak zadyndał za Popiełuszkę. To byłoby sprawiedliwe. Zamiast skazywać na infamię masę kilku milionów byłych właścicieli legitymacji. Tak myślę, ponieważ ten drugi sposób jest łatwy i wykorzystuje typowo totalitarną metodę. Odpowiedzialność zbiorowa. I już słyszę radosny chichot Urbana, przy wódeczce z Kiszczakiem i Michnikiem.
avatar użytkownika UPARTY

4. Dziękuje za uznanie

Ja na prawdę nie sadzę, że wszyscy co mieszkają w Polsce to Polacy.Czy Lew Rywin, który urodzony w rodzinie rosyjskiej przyjechał do Polski z ZSSR w wieku 14 lat i po 4 latach pobytu wyjechał na studia do USA to Polak. Obywatel polski tak, ale nie Polak. Takich ludzi mamy więcej i o tym nie wiemy. Jeśli chodzi o odpowiedzialność zbiorą, to Michaelu pleciesz bzdury. Wstąpienie do partii była aktem indywidualnym, poprzedzonym stażem kandydacki. Nie każdy kandydat zostawał członkiem partii i co więcej jeśli ktoś nie sprawdził się w trakcie stażu nie był prześladowany tak jak ci co z partii wystąpili. Co do dzielenia Polaków i realizowania polityki sowieckiej to tez niestety jesteś w błędzie. Przecież w najżywotniejszym interesie Rosji leży utrzymanie w naszym społeczeństwie sojuszników Wielkiej Rosji. Każda więc próba ich stygmatyzacji ogranicza rosyjskie wpływy w naszym kraju. Jak ich jest dużo zobacz w TVN. W każdym dzienniku masz wiadomość z Moskwy, by można było wiedzieć co się dzieje w stolicy- mojej? Co mnie obchodzi co się dzieje w Moskwie, czy są korki lub jakie są ceny nieruchomości. A jednak są tacy dla których Moskwa to dalej punkt odniesienia. Ja nie chcę by ci ludzie mieli wpływ na sprawy mego kraju. Wstępując zaś do partii trzeba było stać się "tym człowiekiem". Ja wiem, że to co mówię jest trudne, że wymaga od nas siły i zdecydowania ale nikt nikomu nie mówił, że w życiu będzie łatwo

uparty

avatar użytkownika michael

5. UPARTY Powtarzam: grzeszysz bolszewizmem. Powtarzam:

To jest ta sama metoda drogi towarzyszu uparty. Ktoś mądry powiedział kiedyś, by walkę z komunizmem zacząć od odszukania i wytępienia tego komunisty, który siedzi w nas samych. Tego trzeba zabić najpierw. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. POINTA: Lepiej by było, gdyby solidna kara spotkała imiennie wszystkich prawdziwych łajdaków z wyższych kręgów komunistycznegoi gangu, po dokładnym zbadaniu ich uczynków. Do tej metody potrzebna jest jednak praca, porządna lustracja i wymiar sprawiedliwości. Niech by Kiszczak zadyndał za Popiełuszkę. To byłoby sprawiedliwe. Zamiast skazywać na infamię masę kilku milionów byłych właścicieli legitymacji. Tak myślę, ponieważ ten drugi sposób jest łatwy i wykorzystuje typowo totalitarną metodę. Odpowiedzialność zbiorowa. I już słyszę radosny chichot Urbana, przy wódeczce z Kiszczakiem i Michnikiem. Nie bronię komunizmu, ani komunistów. Sprzeciwiam się jedynie stosowaniem komunistycznych metod, w walce z komunizmem. Bo to zawsze w końcu prowadzi do sukcesu tego diabła, który czai się w nas. Prowadzi do sukcesu komunizmu. Wyżej cenię jednego myślącego człowieka od tysiąca pryncypialnych. ___________________________________________________________ P.S. A Twój argument o stażu kandydackim jest jedynie racjonalizacją wyboru odpowiedzialności zbiorowej, jako usprawiedliwienia wyboru złej drogi. Józef Stalin także musiał wyłuszczyć swoim towarzyszom z WKP(b) teorię nasilającej się walki klasowej, by znaleźć usprawiedliwienie wysyłanie milionów ludzi do obozów koncentracyjnych. Powiadam, na tej samej zasadzie można wskazać wszystkich obywateli PRL jako zdrajców narodu i pozbawić ich wszystkich praw w III RP. Zachęcam do przeczytania w Pamięci i Tożsamości papieskich słów o grzechu, winie, odpowiedzialności, usprawiedliwieniu, o przyznaniu się do winy i odkupieniu. O ODKUPIENIU. To jest przecież żywe pojęcie etyki chrześcijańskiej, panie UPARTY. Użył Pan słowa stygmatyzacja. Tak. To jest w Pana rozumowaniu upiorne. To jest czyste bolszewickie, najbardziej zakapiornie komunistyczne dziedzictwo, lewactwo idealne. Zabij komunistę w sobie, zanim zabierzesz się do innych. Zrób to,... Pod tym względem również jestem bardzo UPARTY. Nienawidzę komunizmu i lewactwa w każdej postaci.
avatar użytkownika michael

6. @ Stagaz- Łajdacy są beneficjentami systemu III RP,

Napisał dzisiaj stagaz o ofierze generała Nila, który został powieszony "za Polskę". http://blogmedia24.pl/node/12540 Niestety, właśnie ci sami łajdacy,którzy go wieszali są beneficjentami systemu III RP, mają dzisiątki adwokatów, w osobach takich ludzi jak Andrzej Celiński, Stefan Niesiołowski,... bardzo długa jest to lista, na niej biskupi i kardynałowie, mówiący o zemście, gdy my myślimy o sprawiedliwości. POINTA: Lepiej by było, gdyby solidna kara spotkała imiennie wszystkich prawdziwych łajdaków z wyższych kręgów piekieł komunistycznegoi gangu, po dokładnym zbadaniu ich uczynków. Do tej metody potrzebna jest jednak praca, porządna lustracja i wymiar sprawiedliwości. Niech by Kiszczak zadyndał za Popiełuszkę. To byłoby sprawiedliwe. Napisałem wyżej długi tekst, umieściłem kilka razy cytowaną wyżej POINTĘ. Piszę jednak, że to wymaga pracy i przygotowania, a przede wszystkim wysiłku woli. Aby nie iść na haniebną łatwiznę. Aby zrozumieć tamten czas i osądzając sprawiedliwie - iść w przyszłość. Haniebne jest, że dzieje się niesprawiedliwość, haniebne jest to, że ofiara generała Fieldorfa wygląda na daremną.