UBECY - XIII

avatar użytkownika Tymczasowy

Nie wiem jak to jest, ale nawet czlowiek niedoswiadczony w konspiracji, gapa po prostu mogla nie dopuscic fachowcow od inwigilacji by zebrali pozadane informacje. Mnie zdarzylo sie to dwa razy.

Pierwszy raz, gdy zalozono Sprawe Operacyjnego Sprawdzenia (SOS) kryptonim "Wojt" i prowadzono ja w latach 1977-1978. Oczywiscie, ze nic o tym nie wiedzialem, bo sprawa byla tajna. Sam wybor kryptonimu swiadczy o tym, ze ubectwo bylo na poziomie uczycieli, nadzwyczajnej kasty pod wzgledem politycznym. Co wchodzil do klasy nauczyciel na poczatku roku szkolnego w podstawowce, to po dotarciu do  mojego nazwiska niezmiennie tryskal humorem: "A kiedy zostaniesz wojtem? Ha! ha! ha! dla wyjsanienia, nazywam sie Soltys, czyli tak, jak najnizsze stanowisko w administracji panstwowej, a przed wiekami wchodzacy w sklad wojska prawie jak rycerz, bo w domu mial zbroje i miecz oraz bojowego konia. Wszak samej szlachty do wojska by nie wystarczylo.

To SOS znaczy kategorie sprawy operacyjnej podjetej w celu wyjasnienia zdarzen okreslanych jako "wroga dzialalnosc". Obserwacje odkrylem przypadkiem. Siedze sobie w katowickiej kawiarni ze znajomymi popijajac piwo (nie da sie ukryc, ze czesto sie tym zajmowalem), kiedy tuz, tuz do sasiedniego stolika przysiadl sie w miare mlody czlowiek o wysokim wzroscie. Siadl za moimi plecami obracajac sie tylem i zabral sie za czytanie szeroko rozlozonej gazety codziennej. Po kilku latach rozpoznalem go na korytarzu na Mikolowskiej, gdy wracajac ze spacerniaka moj widok zatrzymal ozywiona perswazje bylego studenta psychologii, a wowczas oficera SB, ktory tlumaczyl innemu funkcjonariuszowi jak podchodzic podejrzanych.

Drugi przypadek, to juz w ramach bardzo powaznej sprawy najbardziej znanej jako Sprawa Operacyjnego Rozpracowania "Osmiornica"  (SOR) obejmujacej rozpracowywanie katowickiego oddzialu "Solidarnosci Walczacej". Dla porzadku, podaje namiary na wzmianki o mnie w "Solidarnosc Walczaca w dokumentach" Tom I, wyboru dokumentow dokonali Lukasz Kaminski, Wojciech Sawicki, Grzegorz Waligora, IPN Warszawa 2007, s. 200, 203, 256, 258, 338. Mnie wsadzili w ramach innego SOR-u noszacego kryptonim  "Siec". Sprzedal mnie kolezka z dzialalnosci podziemnej, inz. Marek Jalosinski. Poza zeznaniami konfidenta nic na mnie nie mieli. Pozniej zalozyli mi KE kryptonim "Socjolog". Tym razem poszli po moim zawodzie. KE, to kategoria sprawy operacyjnej polegajaca na inwigilacji (kontroli operacyjnej) osoby.

Tak wiec, jako osoba przestrzegajaca zasad konspiracji, ale i tak - gapa, jade sobie tramwajem linii chyba nr 6 w Katowicach. W pustawym tramwaju zaswitala mi, sam nie wiem dlaczego, mysl by dokonac malego sprawdzenia. Tramwaj dojezdza do przystanku przy Pomniku Powstancow Slaskich. Tam wysiadam i tramwaj ostro skreca w kierunku Chorzowa (Stadion Slaski, ZOO itd.). Katem oka obserwuje, kto wysiada, tak jak ja. Trzy osoby. Nastepnie przejezdzaja ze trzy tramwaje jadace dalej w tym samym kierunku, czyli mijajace "Spodek", itd. Nadjezdza "szostka", wiec wsiadam by kontynuowac przerwana podroz. Ze stojacych na przystanku wsiada rowniez bardzo niepozorny osobnik w srednim wieku, niski, lysawy, w beretce z teczka pod reka. Jakis zaopatrzeniowiec, czy cos takiego, ale dlaczego marnowal czas i wysiadl ze "swojego" tramwaju by jak glupi wsiasc do innego jadacego dokladnie w tym samym kierunku? Pozniej trafilem innego, chodzacego za mna mlodszego wiekiem  szpicla.

Z akt zorientowalem sie, ze mimo zeznan konfidenta nic nie wiedzieli moich zwiazkach z SW Oddzial Katowice i o kilkuletniej dzialalnosci w Regionalnej Komisji Koordynacyjnej (RKK) skupiajacej kilkanascie nielegalnych gazet, ktora koordynowala prace podziemna w Regionie Slasko-Dabrowskim. Krotko mowiac, ci szpicle, to agenci jak z koziej d... traba.

Niby to byli fachowcy, wyszkoleni i pelni zapalu i co czesto wychodzilo? D... sucha! Wezmy na ten przyklad takiego mir. Ociepke Jerzego (ur. 1927 r.). Wykonywal swoj proceder w Politechnice Slaskiej i srodowiskach tworczych. Jak wynika z opinii zwierzchnikow: "Czesto angazuje sie w czynnosci sluzbowe w godzinach ponadnormatywnych i w dni wolne od pracy. Szczegolnie duzo czasu poswieca na polepszenie poziomu pracy obserwacji". Krotko mowiac, idzie taki ubek na spacer z dzieckiem, a oczka mu na boki lataja. Nagle, trzask, prask, chowa sie za drzewo. Albo opuszcza zonke w cieplym lozezku, wklada plaszczyk, nasuwa na oczy kapelusik i biezy pod dworzec kolejowy. Tam zza wegla obserwuje wychodzacych ludzi. Nawiasem mowiac, na jednej z demonstracji w Katowicach ubectwo powkladalo czapeczki w kratke by inni funkcjonarusze nie dali im pala.

Inny ptaszek, to Jerzy Nowak (ur. 1943 r.) Przyszedl do ubecji jako robotnik bez zawodu, wyszedl w wieku 47 lat w stopniu podpulkownika. Funkcjonariusz ow w latach 1967-1968 byl sluchaczem Rocznej Szkoly Oficerskiej Obserwacji Zewnetrznej CW MSW w Legionowie. Pozniej szkolil sie w Wyzszej Szkole bezpieczniackiej w Leningradzie. Prawdziwa gosciowa!

Zrodlo:

"Kadra bezpieki 1945-1990. Obsada stanowisk kierowniczych aparatu bezpieczenstwa w woj. slskim/katowickim, bielskim i czestochowskim", red. Waclaw Dubianski, Adam Dziuba, Adam Dziurok, IPN Katowice 2009.

2 komentarze

avatar użytkownika En passant

1. Ubecy

Ciekawe czy ta cala ubecka cholota pracowala potem uczciwie po 1990 roku. Jak wiadomo, czesc z nich weszla juz wczesniej w interes i zakladala kioski warzywnicze.
Pozdrawiam serdecznie
Sz.

En passant

avatar użytkownika Tymczasowy

2. Oby tylko

kioski warzywnicze. Zakladali olbrzymy medialne, np. TVN.