Wall Street zarabia, a Polska traci

avatar użytkownika rewident
Większość z nas zadaje sobie pytanie w jaki sposób elity finansowe dopuściły do tak głębokiego kryzysu. Odpowiedź jest banalnie prosta. Kryzys nie wpłynął w żaden sposób na dochody możnych tego Świata, więcej – niektórzy z nich zarobili na nim miliardy dolarów. Spekulanci potrafią wykorzystać zmiany cen aktywów. W czasie chaosu i histerii, kursy akcji i walut wariują, co pozwala giełdowym hienom rozwinąć skrzydła. Dzisiaj ludzie tacy jak George Soros, który „przewidział” krach z października 2008, ubierają sie w piórka życzliwych doradców i perorują o „możliwych strategiach ratowania..” czy „potrzebie konsolidacji wokół…”. Chciwi bankierzy są już tak bezczelni, ze nawet nie starają się ukryć swoich rzeczywistych motywacji. Szefowie instytucji finansowych z Nowego Jorku wypłacili sobie ostatnio 18,4 miliarda dolarów premii. Ktoś powie, że mogli zaczekać choć 3 miesiące, kiedy afera trochę przycichnie. Niestety luksusowe metresy i jachty czekać nie mogą. Kolejny skok na kasę bankierów to sprzedaż toksycznych aktywów rządowi USA. W ten sposób nie będzie potrzeby odpisywania wartości złych długów, co mogłoby obniżyć zysk netto banków. A jak wiadomo poziom zysku netto określa wartość bonusa wypłacalnego naszym przyjemniaczkom z Wall Street. Dlatego też dziś trzeba postraszyć maluczkich kolejną porcją czarnej propagandy tak, aby nonsensowne gospodarczo plany nowej administracji USA, można było wprowadzić w życie. Kryzys przydaje się zresztą też podmiotom działającym w sferze realnej. Korporacje kupują dziś tańsze surowce i płacą mniej pracownikom. Ludzie są skłonni pracować więcej za mniejsze pieniądze. Niskie stopy procentowe wspierają kredytobiorców. Jak widać, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Przerażeniem może napawać fakt na jak niskim poziomie są polskie elity ekonomiczne. Jakiś dziennikarz nazwał ministra Rostowskiego najlepszym ekonomista od czasu Leszka Balcerowicza. O potężnych błędach jakie popełnił Balcerowicz nie ma sensu teraz mówić, jednak jakiekolwiek pochwały wobec Rostowskiego muszą wywołać ostry napad padaczki u każdego normalnego słuchacza. Minister Rostowski pod koniec 2008 roku zastosował metody zarządzania finansami państwa, które można porównać tylko do sposobu działania ociężałej umysłowo księgowej z GS-u (nie wiem czy młodsi internauci wiedzą co to był GS). Rostowski zatrzymał wypłaty należnych dostawcom pieniędzy i przesunął wydatki na 2009 rok. Komornik nie przyszedł do ministerstwa obawiając się zapewne gniewu Partii Miłości. Kilka dni później premier Tusk przyznał publicznie, że w budżecie zabraknie 17 miliardów złotych. Co gorsza nakazał swoim ministrom „znalezienie” oszczędności w ciągu trzech dni. Ten typ zachowania przypomina trochę komunistycznego działacza świetnie sportretowanego w jednej z komedii Bareji, w której „pan dyrektor” jednym ruchem ręki zmienia lokalizację jeziora na planie budowy nowego osiedla. Jest oczywiste, ze obcięcie wydatków o 17 miliardów naruszy podstawy gospodarki Polski i ograniczy wzrost PKB w 2009 roku i w latach następnych. Cięcia dotkną przede wszystkim inwestycje, a więc te obszary, które mogłyby podtrzymać wzrost w warunkach spadku popytu na Zachodzie. Polska będzie dużo wolniej nadrabiać dystans dzielący nasz kraj od bogatszej części Europy. Wykorzystanie środków unijnych wymaga tak zwanego wkładu własnego. Niestety minister Rostowski zadba, aby go po prostu nie było. Zwolennicy polityki Rostowskiego i Tuska twierdzą, że na „złe” czasy potrzebny jest niski deficyt budżetowy. Jest to całkowity nonsens. To właśnie podtrzymanie wydatków ma uchronić nas przed tymi „złymi” czasami. Jeśli dziś będziemy w imię widzimisię, bądź niedorzecznych eksperymentów teoretyka Rostowskiego, ciąć wydatki państwa, za kilka miesięcy obudzimy się w kraju pogrążonym w recesji. Jest jednak jedna jaskółka nadziei. Słabnący złoty poprawia konkurencyjność eksportu i obniża koszty wytwarzania w Polsce. Co więcej RPP może dopasować poziom stopy procentowej do aktualnych warunków rynkowych i poziomu awersji inwestorów do ryzyka oraz wiarygodności naszego kraju. Jedno i drugie nie byłoby możliwe, gdybyśmy weszli do strefy euro. Już dziś wychwalana przez fanatyków euro Słowacja, cierpi na drożyznę i regres na rynku usług turystycznych. Nam to jak na razie nie grozi. Kryzys ma jeszcze jeden pozytywny wymiar. Widać wyraźnie jak bardzo oszukali Polaków zwolennicy prywatyzacji banków. Jednym z nich był właśnie uwielbiany przez lewicowo-liberalne media Balcerowicz. Dziś niestabilność systemu przychodzi z zagranicy, czego przykładem może być zachowanie banku Unicredit, który miał podobno gwarantować stabilność przejętego za grosze Pekao SA. Włosi proszą o pomoc rządy krajów europejskich. I jak tu się nie roześmiać w twarz każdemu napotkanemu na ulicy liberałowi. PS W grudniu 2008 Polska otrzymała z Unii 315 mln euro. Wpłaciła 426 milionów. Gratulujemy minister Bieńkowskiej. http://biznes.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/mimo-kryzysu-wyplacili-sobie-hojne-premie,1251560,4199 http://www.rp.pl/artykul/5,255812_Kto_pomoze_UniCredit_.html

21 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. gratulujemy Polakom rządu !

Rostowski - chce likwidowac Numer Identyfikacji Podatkowej - niezbedny do obrotu wewnatrz wspólnotowego - bez tego numeru nie mozna rozliczyc VAT i akcyzy w obrocie UE. Wszyscy sie ciesza, jaki liberał, nikt nie pyta - jak to mozliwe? Bieńkowska anulowała zawarte umowy na wykorzystanie srodków UE, przez co polskie firmy straciły dwa lata, i zamiast brac kase z UE - wpłacaja ja, bo nie maja jak sie rozliczyć z inwestycji, których nie ma ! Tusk jedzie do Davos, by zaproponowac obcemu kapitałowi sięgnięcie po te pieniądze, które miały słuzyc rozwojowi polskich firm ! Bravo, bravo, bravissimo!

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika andrzejp

2. 1 listopada 2007 - początek "żonduf" Tuska

sprzedajemy hipotetyczną 1 akcję spółki notowanej na GPW na WIG20, wartą wtedy, w przeliczeniu ze złotówek, 1$ i tego dolara wkładamy do skarpety. Dzisiaj tj. 30 stycznia 2009 wyjmujemy tego dolara ze skarpety i zamieniamy go na złotówki i kupujemy 3,33 hipotetycznych akcji z WIG20. Takie wyliczanki dają wiele do myślenia i rozważenia, gdzie jest większe przegięcie w USA, czy w Polsce pod rządami tuskomatołów. ----------------- 2007-11-01 http://www.sii.org.pl/analizy/bilans,miesiaca/w,pazdzierniku,nasdaq,najmocniejszym,indeksem, 1dolar = 2,47zł WIG20 - 3800 2009-01-12 http://notowania.pb.pl/ 1 dolar = 3,45 WIG20 = 1594 --------------------------- 3,45:2,47=1,4 3800 : 1594 = 2,38 1,4 * 2,38 = 3,33 - tyle akcji dzisiaj, za 1 dolara z 2007 roku schowanego w skarpecie
avatar użytkownika Errata

3. rewident,

PS W grudniu 2008 Polska otrzymała z Unii 315 mln euro. Wpłaciła 426 milionów. Gratulujemy minister Bieńkowskiej. Alez to tylko 111 mln euro,przecież to drobnostka!

Errata

avatar użytkownika Maryla

4. słucham Tuska w TV - zidiociał?

to, co on gada , nadaje sie do badania przez specjalistów

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Przemo

5. Nie wiem czy znacie.

Można się pośmiać, ale też się wkurzyć. http://pl.youtube.com/watch?v=t0OsfaVAKAQ

Pozdr.
-------------------
GW nie kupuję.
TVN nie oglądam.
TOK FM nie słucham.
Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.

avatar użytkownika TrustMe

6. Tusk chce jechać na kongres PiS

http://wiadomosci.onet.pl/1907699,11,item.html
avatar użytkownika basket

7. Sam G.Soros

wielki guru i sponsor naszych wykształconych i znających języki zabrał głos: http://biznes.onet.pl/0,1907298,wiadomosci.html

basket

avatar użytkownika TrustMe

8. Władza wychodzi PO bokiem

"wielki guru i sponsor naszych wykształconych i znających języki zabrał głos:" Na PO padł śmiertelny strach. Stąd decyzja, aby wysłać Tuska na kongres PiS? :)
avatar użytkownika E-misjonarz

9. G Soros to najlepsza

G Soros to najlepsza inwestycja samego.....Stalina.
E-misjonarz
avatar użytkownika mamam

10. rewident

coś mi się tu nie zgadza. Do tej pory wydawało misie, ze liberalizm w sferze gospodarczej jest wartością pozytywną. Ponieważ oznacza jak najmniejszą ingerencję państwa (patrz polityków, instytucji państwowych itp) w działalność gospodarczą. I wydaje mi się to słuszne. Dziś nie ma gospodarek liberalnych i w tym leży cały problem. Wmawia się ludziom,że to wolny (liberalny) rynek jest sprawcą kryzysu i w tym samym zdaniu wskazuje się na Greenspana, jako na kogoś kto zbyt długo utrzymywał niskie stopy. To jest to w końcu wolny rynek czy regulowany między innymi przez pana G.? Juz się w tym gubię. A wpompowywanie w rynek publicznych pieniędzy czyli zadłużanie się na poczet przyszłych pokoleń to ingerencja państwa czy wolny rynek? Wydaje mi się, że pewne pojęcia są celowo ośmieszane i kompletnie mylone. Coś w rodzaje mówienia, że partia faszystowska była partią skrajnie prawicową, a przecież był partią typowo lewicową ze swoim brakiem poszanowania dla wolności człowieka i omnipotencją państwa. Być może nie mam racji, ale zawsze wydawało mi się, że do prawicy pasuje słowo liberalizm, a do lewicy co najwyżej libertynizm. Dlatego, gdy ktokolwiek pytał mnie o poglądy odpowiadałam, że są konserwatywno-liberalne. Konserwatywne w sferze ideologicznej, a liberalne w gospodarczej. Ale ostatnio zastanawiam się, czy wszystko dobrze rozumiem.
avatar użytkownika hak

11. @ mamam

Przyczyną kryzysu nie jest liberalizm ale jego dramatyczne wykoślawienie i degeneracja (post-liberalizm?). Kłopot polega na monopolizacji emisji światowego pieniądza (dolara) przez kartel bankowy. Żyjemy tak naprawdę w ustroju socjalizmu korporacyjnego, w którym potężna instytucje finansowe zawłaszczyły rynek i kształtują go wedle swojego widzimisię. Zresztą nie tylko rynek, ale także politykę państw (vide EURo), politykę społeczną (vide eksperymenty z promocją pederastii) i każdą inną. Zagowzdka polega na tym, że to właśnie kapitalizm równych przedsiębiorców o nierównych zdolnościach i chęci do pracy doprowadził po pewnym czasie do takiej koncentracji władzy i pieniądza. Co daje pod rozwagę ortodoksom wolnego rynku, zdającym się zapominać o tym słoniu w menażerii. :) Koniec końców staliśmy się zabawką w ich rękach. nb Czytałem gdzieś kiedyś, że cyklicznie wywoływane kryzysy mają pewien walor polityczny, pozwalają na stałe uzależnienie większości populacji od pracy zarobkowej, co fenomenalnie odwraca uwagę od naprawdę poważnych spraw świata.
hak
avatar użytkownika mamam

12. hak

ok, ale przeciętny człowiek widzi dwubiegunowo i w chwili obecnej wykreowany został podział na zły liberalizm, zły wolny rynek oraz dobre opiekuńcze, interwencyjne państwo, które wszystkim da (nieważne, ze wcześniej zabierze i część zabranego przebaluje). Przedstawiając w pejoratywnym znaczeniu słowo liberalizm sami wpychamy tę "większość populacji" o której piszesz, w uzależnienie od pracy zarobkowej, w konsumpcjonizm etc. Olbrzymie pieniądze, którymi dysponuje państwo i hołubione przez nie instytucje gosp, fin. wydają masę naszych pieniędzy na odpowiednią indoktrynację ludzi, którzy zapewnią im głosy w wyborach. Co do słonia w menażerii- wzbogaceni odpowiednio, w wyniku właśnie wolnej gospodarki, możni tego świata w pewnej chwili zaczęli robić wszystko, żeby od niej się uwolnić. Bo, czyż nie ma niczego lepszego dla firmy niż brak konkurencji, która funkcjonuje jedynie na liberalnym wolnym rynku? Wszystko zaczyna się w pewnym momencie od kłamstwa(w naszym przypadku ci bogaci przedsiębiorcy zaczynają wmawiać ludziom, że ten wolny rynek (liberalizm gospodarczy) jest zły i należy go ograniczyć , ludzie w to wierzą i zezwalają na coraz większą ingerencję państwa) i jeżeli chcemy powrotu do normalności musimy przywrócić słowom ich prawdziwe znaczenie. Inaczej będziemy brnęli nadal.Prawda, prawda i jeszcze raz prawda. :)
avatar użytkownika hak

13. @ mamam

ktoś ujął ładnie problem współczesnego dyskursu politycznego: "lewicowość i prawicowość to dwie strony tej samej monety bitej przez bankierów" powinniśmy toczyć wielką dyskusję na temat źródła pochodzenia pieniądza i procesu jego kreacji, niestety tego nie robimy, pozostawiając tą - jakże ważną - sferę zupełnie w "niewidzalnych rękach" "rynków finansowych" oraz tanich pomagierów w typie żurnalistów i wynajętych "profesorów". powinniśmy wrócić do tematu standardu złota i spokojnie rozważać jego konsekwencje powinniśmy wrócić się do problemu lichwy, czyli pożyczania pięniądza na procent (na każdy procent!) polska prawica popełnia szalony problem zaniedbując ten temat i podchodząc - uważam - z dziecięcą naiwnością do instytucji świata kapitalistycznego, podczas gdy prawdziwa władza (czyli moc zniewalania innych, z którą prawica tak walczy) ukryta jest właśnie w tych mechanizmach
hak
avatar użytkownika mamam

14. hak

i jeszcze jedno. Wiadomym jest, że wolny rynek nie jest receptą na wszystko. Ale przyznasz,ze połączenie wolny rynek (procesy gospodarcze) + zasady chrześcijańskie = mamy niemal idealne warunki do życia na ziemi. Symbioza jest niezbędna. Sam wolny rynek niekontrolowany moralnością= chciwość= dzisiejszy osławiony kryzys. A cudowne zasady wzajemnej pomocy, równość i braterstwo, pomocy państwa wszystkim biednym i uciskanym itd= to już świat przerabiał w ubiegłym stuleciu.
avatar użytkownika janekk

15. @Przemo

Można się pośmiać, ale też się wkurzyć. http://pl.youtube.com/watch?v=t0OsfaVAKAQ Znakomity skecz, dwóźdź wieczoru Pozdrawiam

janekk

avatar użytkownika Maryla

16. doskonały ten skecz

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika hak

17. @ mamam

Zgadzam się. Własność i praca. Powrót do chrześcijańskiej moralności, wyznawanej i praktykowanej w sposób fundamentalny wydaje się być może wystarczający dla pokoju i prosperity narodów.
hak
avatar użytkownika hak

18. @ Maryla

Rewelacja :) :)
hak
avatar użytkownika Maryla

19. janekk - to wszyscy powinni obejrzeć ;)

zapewniłeś nam "góźdź programu" - to powinni wszyscy obejrzec, zrozumieja, gdzie sa ich pieniądze ;)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika mamam

20. hak

to w takim razie nie oddawajmy hasła "liberalizm" Platformie i nie dezawuujmy go. Łączmy je z wartościami chrześcijańskimi i przedstawiajmy jako jedyne sensowne rozwiązanie.
avatar użytkownika Bernard

21. Marylo, ależ to nie jest skecz!

To szczera prawda, niestety