Następna wojna Izraela

avatar użytkownika Tymczasowy

Szybkimi krokami zbliża się kolejna wojna prowadzona przez Izrael. Tym razem z Hezbollahem wspieranym przez Iran. Samym Iranem mają zająć się Stany Zjednoczone. Strona izraelska zdaje sobie sprawę, że ta wojna jest nieunikniona. Izraelscy wojskowi, że będzie zacięta i straszna dla obu stron, choć gorzej ma na tym wyjść mała armia szyitów i ludność cywilna Libanu. Prognoza ta jest nie do końca ścisła, bowiem tym razem wojna pewnie odbędzie się gdzie indziej, a nie na terenach Libanu. Wersja libańskiego pola walki byłaby dla Izraela zbyt kosztowna.

Dla izraela wojna jest niczym nowym. Toczy je wręcz nałogowo. Najpierw należy wymienić cztery: 1948, 1956,1967 i 1973 r. Do tego należy dodać I Wojnę Libańską (1982) toczoną z PLO i Syrią oraz II Wojnę Libańską, zwaną Lipcową w 2006 r. właśnie przeciwko Hezbollahowi. Strony więc się bardzo  dobrze znają. Bardzo dobrze, nie  w sensie, że było  przyjemnie, tylko w sensie poznawczym. Wspomnienia z zaszłych wtedy  interakcji są paskudne tak dla Izraela, jak i Hezbollahu. Teraz będą jeszcze gorsze.

Obrazu dopełniają ekspedycje karne Izraelczyków przeciwko Palestyńczykom. Trzy główne przeprowadzono w latach: 2008-2009 (Wojna w Gazie), 2012 (Operacja Pillar  of Defence) i 2014 (Operacja Protection Edge).

II Wojna Libańska trwała ponad miesiąc (12 VII-14 VIII 2006) i zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym. Po prostu zakładane cele Izraelitów, na czele z zapewnieniem długotrwałego bezpieczenstwa kraju, nie zostały osiągnięte. W wojnie wzięło udział około 2 000 dobrze wszkolonych bojowników  Hezbollahu, dziś według ocen izraelskich sił zbrojnych (IDF) jest ich około 50 000, z czego 10 000 znajdujących się w Syrii jest świetnie wyszkolonych, nieźle  uzbrojonych i  bardzo doświadczonych.  W 2006 r. Hezbollah dysponował 13 000 różnego rodzaju rakietami, z których około 4 000 zostało wystrzelonych. Odpalano więc ponad 100 rakiet dziennie. Dziś nieprzyjaźni dla Izraela aktorzy tej sceny mają 230 000 rakiet, z czego okolo 150 000 jest w rekach Hezbollahu. Jest on w stanie odpalać  1 500 rakiet dziennie.

O wyniku nierozstrzygniętym można mówić także ze względu na straty ludzkie. Izrael stracił 121 żołnierzy, podczas gdy Hezbollahowi zabito 187 bojownikow. Izraelici twierdzą, że nawet 500, ale to nie ma większego znaczenia, bo nie ma różnicy skali. Natomiast ważne są nakłady Izraela poniesione na tę wojnę. Finansowo wyniosły $3.5 mld, i spadek dochodu narodowego. Siły powietrzne odbyły 11 897 lotów, czyli więcej niż w regularnej  wojnie 1973 r. Zrzucono 1.2 mln. bomb (cluster bombs), a artyleria wystrzeliła ponad 170 000 pocisków, czyli  2 razy więcej niż w 1973 r. Po jakimś czasie wysoki rangą oficer IDF stwierdzłl, że byłby bardzo zdziwiony, gdyby te pociski zabiły chociaż 5 żolnierzy Hezbollahu. Za to Izraelczycy bardzo skutecznie zniszczyli Liban, państwo, które nie brało udziału w wojnie. Zostało uszkodzonych 130 000  domów, a 15 000 całkowicie zniszczonych. Do tego zniszczono potężnie infrastrukturę: 640 km. drog, 73 mosty, 350 szkół itd. Zabito 1 300 cywili, w tym jedną trzecią stanowiły dzieci, a raniono 4 500. Żydowskich cywili zginęło mniej, bo tylko 46. Natomiast warto zwrócić uwage na mały szczegół. Ostrzał Hezbollahu spowodowal spalenie 67 km. kwadratowych lasów, dla Izraela są one bezcenne. Szacuje się, że trzeba okolo 50 lat na odtworzenie lasu.

Okoliczności wojen izraelskich były oczywiście za każdym razem inne. Tym razem, przeciwnicy Izraela pozornie znajdują się w gorszej sytuacji niż w przeszłości. Cudzymi rękoma zniszczono struktury państwowe Syrii i Iraku. Tyle, że nie ma na tamtych terenach pustki. Są przecież przeróżne ugrupowania wojskowe. Z nich to właśnie powstała "Oś Oporu" złożona z Iranu, Syrii i Hezbollahu. To jest łuk paramilitarny ciągnący się od Iraku przez Syrię do Libanu. Wojskowi izraelscy przewidują, że zwycięska koalicja w Syrii usadowi się koło Wzgórz Golan. Tam pewnie rozegra się nowa wojna. Iran zamierza wprowadziĆ do Syrii swoje wojska lądowe, lotnictwo oraz marynarkę wojenną. Do tych sił przystępują inni i można przypuszczać, że liczba ich będzie wzrastać wraz z rozwojem wydarzeń. W dniu 8 XII 2017 r. Kais Khazaali, szef znajdującej się w Iraku szyickiej grupy paramilitarnej Asaib Ahl al-Haq ogłosił, że w razie wojny z Izraelem przyłączy się do Hezbollahu. Taką też deklarację złożył w dniu 14 II 2018 r. Akram Kaabi kierujący iracką milicją Harakat Hezbollah al-Nujaba.

Mniejsze znaczenie, ale zawsze coś, mają oddziały bojowników palestyńskich w Gazie i Na Zachodnim Brzegu Jordanu. W Gazie Hamas ukrywa w miejskiej dżungli pewną ilość rakiet, którymi zamierza razić tereny Izraela. Są jeszcze oddziłly ISIS na Synaju. A sam Liban jest twierdzą osadzonego tam od ponad 30 lat Hezbollahu. Tam czekają liczne rakiety i rozbudowuje się ciągle podziemna sieć korytarzy i pomieszczeń.

Przywódca Hezbollahu, Hassan Nasrallah grozi, że rakiety są w stanie dosięgnąć reaktor jądrowy w Dimona na pustyni Negev. Może tak, może nie. W każdym bądź razie w porównaniu z rokiem 2006 obie strony dokonały dużego skoku w uzbrojeniu. W 2006 r. 95% rakiet Hezbollahu było wystrzeliwanych z mało celnych Katiusz (122 mm.m glowica 30 kg. i 30 km. zasiegu). 23% trafiło w tereny zabudowane, reszta poszła w pole. Teraz rakiety są znacznie celniejsze.Obecnie fachowcy izraelscy oceniają, że arsenał Hezbollahu obejmuje w 95% rosyjskie Grady i Katiusze. Dominują  10 kg. głowice o zasięgu 40 km. W razie wojny trafionych zostanie około 10 000 budynków, głównie na północy kraju. Natomiast rakiety z Gazy spadną na region Gush Dan. Mają  nadzieję, że system broniący przed rakietami średniego zasięgu, noszący nazwę Iron Dome, będzie w stanie zredukować  liczbę trafień w miasta do 1 %. Przy takich założeniach zginie jedynie 250-500 Izraelczyków. Planować sobie można. Przypomnieć należy, że Izrael jest wyśmienitym celem dla nawet mało celnych rakiet. Populacja liczy 8.8 mln. ludzi z czego 92% żyje w miastach.: Metropolia Tel Awiw- 3.8 mln., Jerozolima- 1.2 mln i Hajfa - 924 000. Na to ostatnie miasto już rakiety spadały w 2006 r.

Pewną zagadkę stanowią irańskie rakiety  z rodziny 'Fateh-110". Jest to już czwarta generacja. Są ciągle dopracowywane. W 2012 r. miały zasięg 300 km, a waga głowicy wynosiła 650 kg. Wiadomo, że lotnictwu izraelskiemu udało sią zniszczyć pare miesięcy temu transport tych rakiet z Iranu do Syrii. A co będzie, jeśli słynny wywiad izraelski (przede wszystkim elektroniczny) przegapił inne transporty? Te rakiety są tak groźne, że Izrael nakreślił "czerwoną linię",w żaden sposób nie pozwoli na budowę fabryk Fatehow w Libanie, gdyż oznaczałoby to zagładę państwa izraelskiego.

W Polsce gorąco dyskutuje się o problemie żydowskiej reakcji na nowelizację ustawy o IPN, a tymczasem w Izraelu w tych dniach najpoważniejszą sprawą jest zbliżająca się wojna. Doprawdy zadziorne jest to lilipucie rozmiarami państwo. W takich okolicznościach przyrody wypowiedzieli Polsce wojnę. 

Wojna z Hezbollahiem będzie jeszcze tym razem wygrana. Jaka będzie przyszlość? Może to będzie przedostatnia wojna w dziejach tego państewka-pieniacza?

 

3 komentarze

avatar użytkownika michael

1. Żaden Izrael nie wypowiadał Polsce wojny

Te różne prowokacje i ataki dobiegają zewsząd, ze wszystkich kątów, w których siedzi antypolska V kolumna. Taka agentura jak kiedyś Bill Gebert albo teraz Jan Grabowski, Jan Gross albo taki Waldi Kuczyński. Zawsze gdzieś na przodku antypolskiego szachrajstwa politycznego jest jakieś zdeprawowane szechterowanie, a później już tylko grossowanie, czyli wroga Polsce narracja.

Pamiętam marzec 1968, pamiętam plan Jurija Andropowa, którego idea była prosta jak sierp i młot - wysłać w świat masową inwazję komunistycznej agentury pod przykryciem antysemickich prześladowań. Masy agentów wpływu podających się za uchodźców, ofiary komunistycznych prześladowań. Znękana antykomunistyczna opozycja prześladowana przez antysemicka władzę.
Legenda super!
Kilka tysięcy nielegałów osiedlających się legalnie w europejskich i amerykańskich campusach, marksistowscy docenci wmieszani w tłum korzystajacych z okazji studentów, szukajacych swej szansy na Zachodzie.

-  Czy taki Zygmunt Bauman, politruk z KBW spod czerwonej gwiazdy miałby kiedykolwiek szanse osiedlić się na brytyjskim uniwersytecie?
-  Nigdy!
-  Ale jako uchodźca?
-  
avatar użytkownika Tymczasowy

2. @Michael

Jednakowoz, nie godzi sie zapominac o wypowiedziach premiera izraela oraz ambasadorki tego kraju w Warszawie reprezentujacej rzad swojego kraju.Gilbert,Grabowski,Gross i Kuczynski nie reprezentuja Izraela.

avatar użytkownika Maryla

3. wojenka trwa

Zdumiewający artykuł w "Jerusalem Post". Autor sugeruje, że Polska powinna jak Austria mówić o sobie jako ofierze i sprawcy II WŚ Dobry przykład myślenia izraelskiej publiki o Polsce jako o takim samym kraju jak Austria, która masowo poparła swego rodaka Hitlera.
Autor tekstu jest pod wrażeniem słów kanclerza Niemiec i przypomina, że polskie władze przyjęły ustawę o IPN, która każe m.in. za przypisywanie Polsce współudziału lub udziału w Holokauście.

Przemówienie to jest ważne w świetle tego, co dzieje się w Polsce, gdzie polscy ustawodawcy uchwalili ustawę, która czyni karalnym mówienie, że Polska była współwinna Holokaustowi

—czytamy.

kk/Twitter/JP

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl