Reprywatyzacja, czyli jak gonić króliczka

avatar użytkownika eska

Powiem szczerze, że nawet nie słucham i nie czytam niczego na ten temat, bo jak zaczynam, to mi się krew gotuje, a dlaczego – wyjaśnię:

Pierwszy problem z lokatorami miał miejsce na Śląsku, lata temu. Na początku tzw. transformacji ogólnopaństwowa „własność wszystkiego” została podzielona na komunalne i państwowe, a to ostatnie poprzydzielano firmom, które tym władały.
Porządne firmy przekazywały swoje zasoby mieszkaniowe na rzecz miast, czyli mienie zostało skomunalizowane, cwaniacy sprzedawali budynki zakładowe razem z mieszkańcami, mimo iż były one budowane ze składek załóg. Skutek – jak dziś w Warszawie. Mało, że firmy w większości upadły i ludzie zostali bez pracy, to jeszcze ich wywalano na bruk.
Potem była słynna afera w Krakowie, właśnie uwłaszczanie się na mieniu pożydowskim. Sprawą długo zajmowała się prokuratura, kilka osób poszło siedzieć, jak się skończyło – już nie śledziłam. Dzisiaj mamy w końcu na warsztacie Warszawę.
I powiem szczerze, że ja kompletnie nic nie rozumiem, bo:

1. Dekret Bieruta nadal obowiązuje.
2. Większość tych kamienic, o których mowa, zwłaszcza Śródmieście, to były po wojnie ruiny.

Dlatego po prostu pytam > na jakiej podstawie prawnej te nieruchomości są zwracane lub wypłacane są za nie odszkodowania? Bo sądy sobie tak wymyśliły?
-----------------------------------
Dekret Bieruta.
Art. 9.

(1) Odszkodowanie za grunty, należne w myśl art. 7 ust. (5) oraz odszkodowanie za budynki, należne w myśl art. 8, ustala miejska komisja szacunkowa. Odszkodowanie to wynosi, jeżeli chodzi o grunty – skapitalizowaną wartość czynszu dzierżawnego (opłaty za prawo zabudowy) gruntu tej samej wartości użytkowej, a jeżeli chodzi o budynki – wartość budynku. Odszkodowanie wypłaca się w miejskich papierach wartościowych.
(2) Prawo do żądania odszkodowania powstaje po upływie 6 miesięcy od dnia objęcia gruntu w posiadanie przez gminę m. st. Warszawy i wygasa po upływie lat 3 od tego terminu.
(3) Minister Odbudowy w porozumieniu z Ministrami Administracji Publicznej i Skarbu określi w rozporządzeniu skład i tryb postępowania miejskiej komisji szacunkowej, zasady i sposób ustalania odszkodowania oraz przepisy o emisji papierów wartościowych, przeznaczonych na ten cel.
----------------------------------------------
Dnia 13 czerwca 2011 roku Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, że właściciele wszystkich gruntów przejętych po 1958 roku na mocy Dekretu Bieruta mają prawo do odszkodowania.
----------------------------------------------
Koniec, kropka. Wszystko jasne. Niech mi ktoś wytłumaczy, na jakiej podstawie sądy nakazują zwroty?
Przecież nie zniesiono dekretu Bieruta i nie zrobiono ustawy regulującej sprawy własności warszawskich, nie ma żadnej podstawy do zwrotu!!!!!

To jest, moi drodzy PT Czytelnicy, kant wymyślony absolutnie celowo przez szajkę rządzącą Polską przez lata. Zaczęło się od zniszczenia samorządu przez AWS, potem była poprawka Tuska, dająca potężne uprawnienia wójtom, burmistrzom i prezydentom poza władzą rady. Następnie opracowano taką ustawę o zagospodarowaniu przestrzennym, która pozwala na robienie kantów już „na żywca”, czyli de facto wyjęto spod kontroli rady czuwanie nad całością przestrzeni gminy - na rzecz opracowań fragmentarycznych i niespójnych, których ludzie nie rozumieją, więc łatwo je przepchnąć. Na końcu powstały szajki prawnicze do wyciągania kasy na najlepszych kąskach w mieście. Mogłabym długo i fachowo na ten temat, ale nie w tym rzecz. Cały problem polega na braku odpowiedniego prawa – przykłady:

1. Brak regulacji co do pierwszeństwa wykupu dla lokatorów w wyniku zasiedzenia.
2. Brak regulacji co do odpowiedzialności gminy za lokatorów społecznie upośledzonych.
3. Brak regulacji co do wyceny nieruchomości w związku z jej odbudową/remontami po wojnie.
Itd., itp.

W moim głębokim przekonaniu jedyne sprawiedliwe wyjście to przekazanie prawa własności gruntu na rzecz wszystkich pierwotnych właścicieli i ich prawomocnych spadkobierców, ale bez prawa władania nieruchomością do czasu „naturalnego” opróżnienia się lokali, nie tylko mieszkalnych. I to trzeba zrobić ustawą, a nie sądownie. Taki spadkobierca mógłby dostawać kwoty z opłat za ziemię, a prawo do kolejnych lokali pozyskiwać dopiero w miarę ich samoistnego opróżniania. 
Natomiast kamienice już pozyskane na lewiźnie należy odebrać i upaństwowić, miastu nic nie oddawać z powrotem, bo skoro się ich pozbyło, to nie ma, przepadło. Niech się sądzą, jak chcą – tu znowu potrzebna jest mądra ustawa. No i w końcu rzecz najważniejsza – skoro czynsze komunalne były regulowane, a miasto oddało lokatorów bez zastrzeżenia wysokości czynszu, to niech teraz miasto im wypłaci odszkodowania. 
Że nie starczy na inwestycje? Nie powstaną nowe teatry czy parki? Trudno, było nie wybierać HGW, niech warszawiacy bulą, ich problem. Całe społeczeństwo łożyło na rzecz odbudowy stolicy, np cegły przywożono z rozbieranych, dobrych budynków na ziemiach zachodnich. Wszystkich nas po trosze okradziono tymi „reprywatyzacjami” – to niech płaci ten, kto zrobił te „interesy” i kto je latami tolerował.

Dziura prawna trwa od 1989 roku i jakoś nikt nawet nie proponuje całościowych rozwiązań, za to sądy uprawiają samowolkę. To dotyczy wszystkich „reprywatyzacji”, tzn. nie ma jasnej wykładni, co musi być zwrócone, bo zostało zabrane poza ówczesnym prawem, czyli ukradzione nawet w świetle prawa PRL (np dworki czy małe zakłady produkcyjne), a co podlegało upaństwowieniu i nie może być oddawane na zasadzie „widzi mi się” sądów. 

Dopóki takich regulacji nie będzie, to wszystko jest tylko gonieniem króliczka w ramach „sprawiedliwości społecznej”, czyli (w moim głębokim przekonaniu) świetnie służy lansowi, ale sprawy de facto nijak nie rozwiązuje całościowo.
Podsumowując – co zabrano niezgodnie z prawem PRL, oddać bez gadania albo wypłacić odszkodowanie. Co zabrano na podstawie ważnych do dziś przepisów PRL – nie oddawać pojedynczo, tylko rozwiązać systemowo ustawami. Inaczej w życiu z tego nie wybrniemy i nadal będą kanty, jak nie w Warszawie, to gdzie indziej. 

4 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. @eska

ciekawe, jak sobie wyobrażasz zwrot ziemi podzielonej w ramach "reformy rolnej" - czyli podzielenie majatków ziemskich na 3 h gospodarstwa, na których zasiedzieli się rolnicy?
I jak zwrócic ziemie i majątki tym, których dobra zostały zagrabione przez przesunięcie granic?
Gadać jest prosto, żądac jeszcze prościej, zwrócic wszystkim wszystko - NIE WIE I NIE CHCE NIKT.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika michael

2. Szanowna ESKA - nie odnoszę się z pozoru do niczego w tekście,

dzielę się z czysto emocjonalnym wrażeniem, jakie odniosłem słuchając głosów przedstawicieli urzędującego prezydenta Miasta Warszawy w czasie posiedzenia komisji reprywatyzacyjnej w dniu 30 sierpnia 2017. 
Otóż Panie i Panowie prawnicy i urzędnicy w swoich wystąpieniach wykazali się całkowitą nieobecnością jakiejkolwiek empatii, ludzkiej wrażliwości i zrozumienia istoty spraw, w których działają.

Pierwszym skutkiem wieloletniego oddziaływania komunizmu, jest podporządkowanie tych ludzi nieludzkim automatyzmom "normatywizmu prawnego", wykluczającego wszelką samodzielność ich myśli.
Zero wyobraźni, zero wrażliwości, zero empatii i żadnego zrozumienia skutkującego kompletną obojętnością na ludzka krzywdę.
Tyle. 
avatar użytkownika eska

3. Maryla

A kto powiedział, ze maja dostać tę sama ziemię?
Kresowiacy na pewno nie dostaną, to i reszta nie musi - chodzi o ekwiwalent ukradzionego, czyli o sprawiedliwość.
Oczywiście tam, gdzie można - to ok, ale reszta może dostać np w obligacjach. Jest też ziemia w Agencji Rolnej, głownie dzierżawiona przez PSL, tysiącami hektarów. Są tereny na ziemiach zachodnich, po PGR.

Ludzie, myślcie, to nie boli...ha, ha....

avatar użytkownika Maryla

4. @eska

mityczne miliony hektarów ARN

http://www.pomorska.pl/strefa-agro/wiadomosci/a/zasoby-anr-sprawdz-ile-h...
Agencja Nieruchomości Rolnych istnieje od 1992 roku. Przejęła ze wszystkich źródeł do Zasobu 4,7 mln ha. Obecnie w Zasobie Własności Rolnej Skarbu Państwa pozostaje nieco ponad 1,4 mln ha, w tym ponad 1,02 mln ha jest w dzierżawie, a 248,2 tys. ha czeka na rozdysponowanie. W 2015 łącznie przekazała 1.852,1 mln zł do kasy państwa: 1.107,4 mln zł do budżetu i 744,7 mln zł na Fundusz Rekompensacyjny, realizując tym samym swój plan finansowy na 2015.
Okres trwania nowozawieranych umów dzierżawy, co do zasady, będzie wynosić 10 lat. Aktualnie ANR posiada w swoich zasobach ponad 100 tys. ha możliwych do wydzierżawienia", przedstawia warunki Strobel.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl