Święty Andrzej z Awelinu, Wyznawca

avatar użytkownika intix

.

 

 

      
       
       * * *
       10 listopada
       Żywot świętego Andrzeja z Awelinu, Wyznawcy

       (żył około roku Pańskiego 1608)

       Lancelot (Władysław) Awelin, urodzony 1521 roku w ziemi neapolitańskiej, już w wieku dziecięcym odznaczał się pobożnością. Jeszcze nie umiał mówić, a już czynił znak Krzyża Świętego na czole i piersiach, jak go pobożna matka nauczyła; ledwie mógł powtarzać za matką święte słowa, a już codziennie odmawiał Różaniec na cześć Najświętszej Panny, którą miłował jako Matkę i Orędowniczkę swoją.

       Doszedłszy lat młodocianych, zwracał powszechną uwagę nadzwyczajną urodą, wysmukłym wzrostem, delikatnymi rysami twarzy, oczyma pełnymi wyrazu i ognia, wdziękiem postawy. Nienawidził pochlebstwa, a chucie cielesne poskramiał umartwieniem, gorliwą modlitwą i częstym przystępowaniem do Sakramentów Świętych.

       Gdy otrzymał niższe święcenia, zaczął okazywać rzadką gorliwość w ratowaniu dusz, zajmując się młodzieżą zaniedbaną. Wczas rano gromadził dzieci koło siebie, objaśniał im artykuły Wiary, uczył zasad bogobojnego życia, prowadził do kościoła, a po Mszy wysyłał je do pracy. Wieczorem znów uczył i odmawiał z nimi Litanię do Matki Boskiej, a w Niedziele prowadził je wśród modlitw i pobożnych pieni do kościoła. Za radą matki oddał się Lancelot studiom prawa kanonicznego i teologii, otrzymał stopień doktora i wyświęcony został na księdza. Nieraz kuszono się przyprawić go o utratę czystości, ale z tych pokus zawsze wychodził zwycięsko. Ustawicznym jego staraniem było pełnić jak najsumienniej obowiązki stanu, i znosić mężnie trudy i przykrości. Po jakimś czasie za podszeptem złego ducha obudziło się w nim pragnienie zaszczytów, wziętości i wygód, do czego właściwą drogą wydał mu się urząd adwokata przy sądzie duchownym. Pewnego razu, broniąc gorliwie przyjaciela, powiedział jakieś kłamstwo. Rozczytując się wieczorem w Piśmie św., spotkał w Księdze Mądrości słowa następujące : "Usta, które kłamią, zabijają dusze". Wylękły zawołał: "Coż uczyniłem, nieszczęsny! Aby się przypodobać przyjacielowi, utraciłem łaskę Boską! Uczyniłem to bez nagrody, więc czegóż się nie dopuszczę dla zysku? Jakże niebezpieczne są przyjaźnie światowe!" Przez całą noc opłakiwał grzech popełniony, a gdy zaświtał dzień, pobiegł do spowiednika, aby błagać o odpuszczenie, po czym złożył swój urząd i udał się na pokutę.

       Arcybiskup powierzył mu zarząd, klasztoru żeńskiego, który z powodu zaniedbania reguły był dla wielu kamieniem obrazy. Lancelot usunął powody zgorszenia, naprawił porządek domowy i własnym kosztem upiększył kościół. Gorliwość jego była atoli daremna wobec poru kilku niepoprawnych. Opierano się jego rozporządzeniom, zwano go tyranem bez serca i knuto spiski na jego życie. Namówiono nawet dwóch zbójców, którzy zaczaili się na niego w kościele i pokaleczyli mu twarz. Schronił się do pobliskiego klasztoru teatynów, którzy go wyleczyli, a tym czasem spodobał mu się święty spokój, panujący w klasztorze, prosił zatem o przyjęcie do zakonu.

 

      
                        Święty Andrzej z Awelinu

       W trzy lata po złożeniu ślubów zakonnych, przy których otrzymał imię Andrzeja, mianowała go zwierzchność klasztorna mistrzem nowicjuszów. Urząd ten pełnił z budującą pobożnością. Ustawicznie zajęty pracą, wierny był zasadzie, że trzy rzeczy najbardziej się Bogu nie podobają: oziębłość, roztargnienie duszy i lenistwo ciała. Co dzień poświęcał sześć godzin modlitwie i rozpamiętywaniu. W konfesjonale spędzał nieraz całe dni, od rana do późnego wieczora, zawsze oblężony przez penitentów. Do chorych i konających gotów był iść każdej chwili, nie czyniąc różnicy między żebrakiem a bogaczem. Ta pracowitość i rozliczne cnoty sprawiły, że kilka razy zmuszono go do przyjęcia urzędu przełożonego. Bóg obdarzył go taką oględnością, że pod jego zarządem zakon na nowo zakwitł i rozkrzewił się po całych Włoszech.

       Święty Karol Boromeusz darował mu celem fundacji klasztoru obszerny gmach w Mediolanie i wypłacał mu na utrzymanie braci klasztornej 25 dukatów miesięcznie. Andrzej odwdzięczał się kardynałowi za tę wspaniałomyślną szczodrobliwość największą gotowością do posług i taką bezinteresownością, że ilekroć inni dobrodzieje zaopatrzyli potrzeby klasztoru, on zwracał św. arcybiskupowi ofiarowane pieniądze.

       Nie był św. Andrzej wolnym od utrapień duszy. Osobliwie dręczył go brak zaufania do siebie i powątpiewanie o skuteczności pracy. Zdawało mu się, że wszystkie jego zachody i starania będą bezowocne, gdyż Bóg nie zechce wysłuchać modłów takiego grzesznika. Pomimo tych udręczeń nigdy się nie skarżył, a gdy się kto nad nim litował, odpowiadał: "Cierpieć muszą wszyscy. O to tylko chodzi, czy chcemy być ukrzyżowani po prawej, czy po lewej stronie Chrystusa".

       Bóg udzielił mu daru przenikania serc ludzkich i przepowiadania przyszłości. Gdy strudzony pracą i pochylony wiekiem pewnego dnia rozpoczynał Mszę św., padł w objęcia ministranta. Trzy razy powtórzył słowa: "Przystępuję do ołtarza Pańskiego", ale dalszych słów wypowiedzieć już nie zdołał. Zaniesiony do celi, przyjął Sakramenta Święte i zasnął wieczorem dnia 10 listopada, w 88. roku życia. W poczet Świętych Pańskich wpisał go papież Klemens XI w roku 1712.

       Nauka moralna

       Święty Andrzej tak się przeraził lekkomyślnie wyrzeczonym kłamstwem, że złożył zaszczytny urząd. Nie tłumaczył się, że to uczynił dla przyjaciela, lecz natychmiast porzucił drogę, która go mogła skłonić do ponownego popełnienia grzechu, który w jego oczach był wstrętny. Dlaczego kłamstwo jest tak szpetne?

       Duch Święty nazywa kłamstwo rzeczą haniebną: "Zelżywość bardzo zła w człowiecze, kłamstwo". Dlaczego? Bo kłamstwo pochodzi od największego nieprzyjaciela Pana Boga: szatana. Do Żydów powiedział Pan Jezus: "Wy z ojca diabła jesteście, ojca kłamstwa!" Kłamstwo należy do natury czarta, wszystko, co mówi i czyni, jest kłamstwem, toteż święci Doktorowie nazywają kłamców dziećmi czartowskimi. Jak istotą szatana kłamstwo, tak istotą Pana Boga jest prawda, więc kłamstwo najbardziej sprzeciwia się naturze Boskiej.

       Dar mowy na to jest nam dany, abyśmy mówili prawdę, stali się Bogu podobnymi. A nie tylko Bóg brzydzi się kłamstwem, o czym szeroko mówi Pismo, ale i ludzie. Człowiek z natury swojej pragnie prawdy, więc nie może chcieć, by go okłamywano. Kłamcą brzydzą się wszyscy, bo okazuje złe serce. Nawet poganie brzydzili się kłamcą. Cesarz rzymski Marek Aurelian kłamcę zwał bezecnikiem. Mędrzec Arystoteles przyrównuje kłamstwo do jadu żmii, i mówi, że od kłamcy trzeba uciekać jak od węża. Rzymianie wypalali kłamcom znamię na czole. Cóż mają sądzić o kłamstwie chrześcijanie, którzy wyrzekli się na Chrzcie ojca kłamstwa, szatana!

       Duch Święty przepowiada kłamcy rozmaite nieszczęścia i kary. Kłamca traci dobre imię i wiarę u ludzi, bo kto mu zawierzy? Przerażający jest los Ananiasza i jego żony Safiry, którzy dla małego na pozór kłamstwa zostali ukarani śmiercią przez świętego Piotra.

       Nie wolno kłamać, choćby nawet w najlepszym celu, bo każde kłamstwo jest grzechem, choć nie zawsze grzechem śmiertelnym. Jest kłamstwo dla żartu, jest kłamstwo dla przysłużenia się komuś, wreszcie kłamstwo złośliwe. - Gdyby ludzie nie kłamali, nie byłoby trzeba zarzekań się i przysięgania. Niestety, kłamstwo bardzo się szerzy, a zwłaszcza wśród prostego ludu wiele jest skłonności do przeinaczania i kłamania. Rodzice powinni dziatki swe oduczać kłamstwa i surowo za nie karać.

       Modlitwa

       Boże, któryś serce świętego Andrzeja, Wyznawcy Twojego, przez trudny ślub codziennego w cnotach postępu przedziwnie do Siebie prowadził, spraw łaskawie, prosimy, za jego zasługami i pośrednictwem, abyśmy podobnej łaski stając się uczestnikami, spełniali zawsze co jest doskonałe, a tym samym do szczytu chwały Twojej szczęśliwie doprowadzeni zostali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje po wszystkie wieki wieków. Amen.


Sw. Andrzej z Awelinu
Urodzony dla świata 1521 roku
Urodzony dla Nieba 10.11.1608 roku
Kanonizowany 1712 roku
Wspomnienie 10 listopada

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.

       * * *

       Dnia 10. listopada

 

      


       Święty Andrzej Avellinus. (1521-1608.)

       Święty Andrzej Avellinus przyszedł na świat r. 1521 w miasteczku Castronuovo w dawniejszem królestwie neapolitańskiem. Na chrzcie św. otrzymał imię Lancelota, które później zamienił na imię Andrzeja, kiedy wstąpił do zakonu Teatynów. Od samego dziecięctwa chwalebną odznaczał się odrazą do złego, a serdecznem umiłowaniem dobrego. Jeszcze jako niemowlę starał się sam naśladować znak krzyża św., którym go matka pobożna często znaczyła. Ledwie mówić zaczynał, a już gorliwie odprawiał różaniec św. Nie pociągały go zabawy innych dzieci; wolał budować małe ołtarzyki i przy nich poważnie święte odtwarzać obrzędy.
  
       Jako młodzieniec jaśniał pięknością duszy i pięknością ciała. Pomimo swej woli był sposobnością do rozbudzenia żądzy zmysłowej w osobach rozwiozłych; sam stąd nieraz w wielkich znajdował się niebezpieczeństwach utraty swej nieskalanej czystości, którą chował jako skarb najdroższy i najszlachetniejszy. W miastach, w których odbywał swe nauki, niecne kobiety pragnęły go doprowadzić do upadku. W Sinesio wdowa rozgorzała pożądaniem szesnastoletniego młodzieńca; starała się zjednać sobie jego przychylność podarunkami - nigdy nie przyjmowanymi. Wobec zaś otwartej namowy do grzechu, św. Andrzej odpowiedział, że prędzej wzroku pozwoli się pozbawić niżby miał w jakikolwiek sposób wykroczyć przeciw woli Bożej i hańbą nieczystości się zmazać. Nawet w domu rodzicielskim nie był bezpieczny od grzesznych nagabywań; podstępem i czujnością stałą zdołał uniknąć zasadzek, jakie mu stawiała osoba, której zawdzięczał częściowo swoje w dziecięctwie wychowanie.
  
       Pełen gorliwości o chwałę Bożą, postanowił św. Andrzej poświęcić się stanowi duchownemu. Przyjąwszy niższe święcenia, zgromadzał w Roccanuovo codziennie chłopców i dziewczęta rano i wieczorem na wspólne nauki wiary i obyczajów; w uroczystych procesyach prowadził swych wychowańców w niedziele i święta do kościołów, obdarzał ich medalikami, obrazkami, różańcami. Niestety złość ludzka znowu stanęła mu na drodze; oszczerstwa nakłoniły go do zaniechania swej pracy zbożnej wśród niewdzięcznych mieszkańców; przeniósł się z woli matki do Neapolu, aby studyami dalszemi gotować się na święcenia kapłańskie. Ukończywszy chlubnie nauki swe prawnicze, został kapłanem w 26. roku życia swego. Dla swej wiedzy i biegłości otrzymał urząd obrońcy przy sądzie duchownem. Zdarzyło się, że w zapalnej mowie w interesie powierzonej mu sprawy małe wypowiedział kłamstwo. Sumienie jego się zaniepokoiło, a już zgryzoty go nieznośne ogarnęły, kiedy tego samego jeszcze wieczoru przy czytaniu Pisma św. napotkał na słowa: Usta, które kłamią, zabijają duszę (Mądr. 1, 11). Rychłem rankiem pobiegł do opata Teatynów, Pawła Marioni, aby wyznać mu swą winę. Nie zadowolony jeszcze uzyskanem przebaczeniem sakramentalnem, złożył swój urząd obrońcy, aby i na przyszłość nie narażać się na podobne uchybienia.
  
       Wysoki stopień cnoty, na jaki się był wzniósł św. Andrzej, nakłonił arcybiskupa Neapolu do zlecenia mu nader trudnego zadania. Miał przyprowadzić do pierwotnej karności zgromadzenie zakonnic, które niepomne na swe śluby wszelkich dopuszczały się nieprawości. Wysiłki kapłana świętego mało przynosiły owoców. Roznamiętnione zakonnice postanowiły gwałtem go nawet usunąć; jedna z nich w porozumieniu z młodzieńcem złych obyczajów przekupiła dwóch zbirów, którzy podjęli się zabić niewygodnego reformatora. Ciosy niewprawną zadane ręką trzy na twarzy Avellina zostawiły rany; w klasztorze Teatynów tak się z nich wyleczył, że żadna nie pozostała skaza. Bóg zaś straszną wymierzył karę; owa zakonnica nagłą zakończyła śmiercią; młodzieniec sam padł ofiarą skrytobójstwa; klasztor został zburzony, a mieszkanki do innych na pokutę przeniesiono zgromadzeń.
  
       Działalność w Neapolu zbliżyła św. Andrzeja do Teatynów; oni bowiem jeszcze za czasów nauk jego prawniczych podtrzymywali w nim ducha zaparcia się zupełnego; u nich szukał spokoju w sprawach swego sumienia; w ich klasztorze przebywał, gdy rany przez zbirów zadane wymagały większej opieki. Przejęty duchem umartwienia, wstąpił r. 1556 do Teatynów; wtedy to zamienił imię Lancelota na imię Andrzeja, bo pragnął naśladować wielkiego apostoła, dla Boga jedynie żyć i dla Boga umierać. Założycielem Teatynów był Piotr Caraffa z Teate; zakon się rozszerzył, kiedy Piotr został papieżem jako Paweł IV. Celem zakonu była karność wśród duchowieństwa świeckiego, które w wspólnych zgromadzeniach wszelkie miało spełniać posługi duchowne, a przytem w zupełnem żyć ubóstwie; dozwolonem było przyjmowanie ofiarowanej jałmużny; zakazanem było, o nią chociażby w największej prosić potrzebie.
  
       Przyjmując suknię zgromadzenia zakonnego, św. Andrzej do ślubów przepisanych dołączył dwa inne, które świadczą o wysokiej jego doskonałości; ślubował, że nigdy własną nie będzie się kierował wolą; że nadto ciągle do coraz większej będzie dążył doskonałości. Wyróżniał się też dziełami surowej pokuty, pragnieniem poniżenia, upokorzenia, ćwiczeniami w postach, modlitwach, biczowaniach. Nie dziw tedy, że już w piątym roku po złożeniu ślubów został mistrzem nowicyatu. Szeregi świątobliwych mężów, których wychowywał dla Boga, świadczą, jak umiał być nietylko sam świętym, ale i drugich do świętości prowadzić; wśród uczniów św. Andrzeja głośnym jest Wawrzyniec Scupuli z Otranto, którego dzieło pod napisem: Walka duchowna, w celi klasztornej ułożone, na rozmaite przetłomaczone zostało z czasem języki. Doświadczenie św. Andrzeja jednało mu powagę niezwykłą u licznych dostojników kościelnych. Paweł z Arezzo, kardynał i arcybiskup Medyolanu, radził się go we wszystkich ważniejszych sprawach. Św. Karol Boromeusz właśnie przez cześć dla Avellina, popierał w swej archidyecezyi Teatynów. Działalności też św. Andrzeja zawdzięcza zakon Teatynów i rozwój swój zewnętrzny i uporządkowanie wewnętrznego ustroju.
  
       Czas wolny od przejętych obowiązków w sprawach zakonu poświęcał Avellin swojemu własnemu udoskonaleniu jako i czynnościom duchownym. Zachował dawny swój zwyczaj wytrwałej, bo sześciogodzinnej codzień modlitwy; ponieważ za dnia czas na nią dla innych zajęć nie wystarczył, poświęcał jej noce. Natomiast za dnia pracował na kazalnicy i w trybunale pokuty, aby jak najliczniejsze dla niebios zdobyć zastępy dusz ludzkich.
  
       Pomimo cnoty i zbożnej pracy nie przeceniał św. Andrzej swych sił ani swej cnoty; w pokorze uważał się za najnędzniejszego grzesznika; nieraz obawa ogarniała go, czy uzyska wieczną szczęśliwość. Jeśli ten, mówił, musi i ma się nazywać sługą niegodnym, co wszystko spełnił, jakżeż ja się ostoję wobec sprawiedliwości Bożej, co tylko część nałożonych spełniłem obowiązków? Spoglądając na niebo, wzdychał św. Andrzej: Czyż wspaniałość chwały wiekuistej i mnie przypadnie w udziale? Czy Bóg uzna jej godnym mnie nieszczęsnego grzesznika, który li tylko zasługuje na pogardę? Bóg pocieszał św. Avellina w nadprzyrodzony sposób; tłumił i usuwał jego obawy niezwykłemi widzeniami. Ukazywali mu się św. Augustyn i św. Tomasz z Akwinu, do których szczególniejsze miał nabożeństwo; przyrzekali mu swą pomoc w chwili, kiedy przez śmierć będzie się miał przenieść do wieczności. Czas twej wiecznej szczęśliwości, mówili, jeszcze nie nadszedł. Ponieważ zaś wszystko na świecie jest niepewnem i wątpliwem, dlatego staraj się wytrwać w bojach i walkach o cnotę, jak dotąd czyniłeś. Zyskasz sobie wiele zasług, dla których Bóg nie zamknie przed tobą bramy niebieskiej.
  
       Zachęcony takiemi widzeniami, św. Andrzej podwajał pobożne i pokutnicze ćwiczenia. W ostatnich 18 latach swego życia nie spożywał ani mięsa ani ryb ani nabiału; żywił się tylko strączkami. Współzakonnicy prosili go, aby przy podeszłym wieku nie niszczył resztek swych sił. Św. Andrzej zaś odpowiadał: Wiek podeszły uwalnia mnie wprawdzie od przestrzegania ścisłych postów; dla grzechów jednak i dla lenistwa w służbie Bożej nakładam sobie ciężar dobrowolnych umartwień, aby przez pokutę chociażby częściowo przebłagać zagniewanego Sędzię niebieskiego. Sypiał na słomie, ułożonej na twardych deskach. Codziennie biczował się aż do krwi i prosił Boga, aby zesłał mu jakie upokorzenie lub cierpienie. Wszelkie nieszczęścia, krzywdy znosił z niewzruszonym spokojem i z dziwną pogodą ducha; nie myślał ani ścigać ani karać tych, co mu krzywdę wyrządzili; zawsze i wszędzie jaśniał wzniosłą miłością bliźniego. Skutków tej cnoty doznał człowiek, który bratanka św. Andrzeja z zemsty nieuzasadnionej zamordował. Święty zakonnik znał dobrze zabójcę, pomimo to nazwiska jego nie wyjawił, a od brata swego domagał się zaniechania słusznej ostatecznie kary. Poszukiwania wszakże wykryły mordercę; wtedy św. Andrzej błagał gorąco sędziów, aby łaskawością i miłosierdziem zechcieli się wobec winowajcy kierować.
  
       Głębokie miał św. Andrzej nabożeństwo do Męki Pańskiej; gorącem uwielbieniem otaczał tajemnicę Najśw. Sakramentu. Stąd też pomimo starości i słabych sił nie omieszkał odprawiać codziennie Mszy św. Przy stopniach ołtarza miał rozpocząć walkę śmiertelną. Poszedł bowiem, wspierany przez współzakonników, do kościoła, aby dopełnić ofiary Mszy św. Ledwie wymówił pierwsze wyrazy, kiedy paraliżem ruszony stracił władzę mowy i lewej strony ciała. Przeniesiony do celi, zaopatrzony Sakramentami św., udzielił chętnie swym współbraciom błogosławieństwa, aby, pocieszony objawieniem Najśw. Maryi Panny jeszcze w ostatniej chwili życia, przenieść się do wiecznej chwały dnia 10. listopada roku 1608. Ciało jego pochowano w kościele św. Pawła w Neapolu. Papież Klemens XI. policzył św. Andrzeja roku 1712 w poczet świętych.

       Nauka

       Mimowolne kłamstwo nie dawało św. Andrzejowi spokoju; w gorącej skrusze serdecznie żałował za swą winę. Ileż kłamstw na twojem ciąży sumieniu? Może nawet kłamstwo nałogowym twym grzechem? Prawda, że kłamstwo z istoty swej nie jest grzechem śmiertelnym, że zostaje nim przedewszystkiem dla okoliczności różnych i dla skutków nieraz bardzo szkodliwych. A jednak i najmniejsze kłamstwo jest obrazą Boga i stąd karygodnem.
  
       Kto nawyknie do kłamstwa chociażby początkowo tylko w drobniejszych sprawach, łatwo się posunie do kłamstwa i w ważniejszych rzeczach, a kto wie, czy nawet nie zechce potwierdzić go i fałszywą przysięga! Mylą się ci, co mówią, że wolno kłamać dla żartów lub dla uniknięcia szkody lub usunięcia swarów. Kto nieprawdę z rozmysłem mówi, grzeszy, chociażby nawet konieczność przemawiała na korzyść kłamstwa.
  
       Ciężki zaś grzech przez kłamstwo popełnia ten, co większą wyrządza bliźniemu szkodę, albo szkodę cięższą chce wyrządzić. Ciężkim grzechem jest kłamstwo w spowiedzi, jeśli chodzi o winy lub ich liczbę, skore niezbędnie muszą być wyznane dla ważności św. Sakramentu. Ciężkim grzechem jest kłamstwo potwierdzone przysięgą, chociażby nawet nie chodziło o szkodę bliźniego.
  
       Nie wolno też kłamać, skoro wzywa nas prawowita władza w prawowity sposób do wyjawienia prawdy; nikt jednak sam siebie nie potrzebuje oskarżać; może więc odmówić zeznania. Unikać też należy nadużywania przez t. zw. zastrzeżenie w myśli. Jedynie w wyjątkowych razach wolno dać dwuznaczną w wyrazach odpowiedź tak ułożoną, że przy pilniejszem zastanowieniu wykazać się może niedostateczność odpowiedzi.


"ŻYWOTY ŚWIĘTYCH PAŃSKICH" - Poznań, dnia 10 lutego 1908.
Na podstawie kalendarza kościelnego z uwzględnieniem dzieła ks. Piotra Skargi T.J.
oraz innych opracowań i źródeł na wszystkie dni całego roku ułożył
Ks. Władysław Hozakowski

       * * *
      
       Św. Andrzej Avellino CRT
.      Święty kapłan i zakonnik
(1521-1608).

       (...)

 

      
       Kościół p.w. św. Andrzeja Avellino w Radomyślu

       Kult św. Andrzeja Avellino w Polsce
        
       W Radomyślu, koło Siedlec, znajduje się kościół mu poświęcony wzniesiony w 1936 roku.
       Wizerunki św. Andrzeja znajdują się w kościele dominikanów w Krakowie (XXw.), w kościele bernardynów p.w. Krzyża Świętego w Tarnowie (XVIIIw.) i w kościele w Ulanowicach (XIXw.).

       Patron:
       Sycylii, Neapolu, Badolato; dobrej śmierci, kierowców. Wzywany w obronie przed nagłą śmiercią i apopleksją (udarem mózgu).

       Ikonografia:
       Przedstawiany jako kapłan, najczęściej w chwili upadku przed ołtarzem. Jego atrybutem jest: kielich, patena, dwa wieńce z róż, anioły.

       Cytaty:
       Nie można oddzielać Najświętszej Eucharystii od Męki Pana Jezusa.

       Dzieła:
       "Traktat o modlitwie"
       "Wykład Modlitwy Pańskiej"
       "Listy I-IIt."


.

3 komentarze

avatar użytkownika intix

2. Zakon Teatynów,

do którego wstąpił św. Andrzej z Avellino.

(...)
Historia:
Początki Teatynów związane są z niespokojnym okresem reformacji. Był to również czas gdy życie moralne duchowieństwa i świeckich pozostawiało wiele do życzenia.
Zakon powstał w 1524 roku, w dniu, w którym św. Kajetan wraz z towarzyszami złożyli przed papieskim ołtarzem św. Piotra w Rzymie uroczystą profesję zakonną. Głównym celem nowej wspólnoty był powrót do pierwotnego ideału życia apostolskiego, skłanianie ówczesnego duchowieństwa do prowadzenia przykładnego, budującego życia i świeckich do praktykowania cnoty. Teatyni gorliwie zaangażowali się również w zwalczanie błędów Marcina Lutra i reformacji, która po rozszerzeniu się w krajach północnych zaczęła docierać także do Włoch, zajęli się także posługą chorym.
Teatyni są pierwszym tego typu zgromadzeniem w Kościele - zgromadzeniem powstałym z kapłanów diecezjalnych, którzy przyjęli regułę zakonną i zasady życia zakonnego, a których sposób życia i apostolstwo pod wieloma względami przypomina życie duchowieństwa diecezjalnego, nie jest natomiast sposobem życia typowym dla mnichów.

Strony www:
Polska: www.teatyni.tnb.pl
Włochy: www.teatini.it
Hiszpania: www.teatino.es
Meksyk: www.teatinos.mx
Brazylia: www.teatinosnobrasil.com.br

(...)
Za: http://zakony-na-swiecie.blogspot.com/2011/04/teatyni.html
***

W całej wielkiej sieci internetowej niewiele można znaleźć dzisiaj na temat Zakonu Teatynów, do którego wstąpił św. Andrzej z Avelllino.
Strona, do której link podałam w pierwszym komentarzu, jest w przebudowie. Nowy, podany tam adres (jeszcze) prowadzi do-ni-kąd...
Strony www podane w tym komentarzu, powyżej... te linki też prowadzą do-ni-kąd...

***
...Teatyni gorliwie zaangażowali się również w zwalczanie błędów Marcina Lutra i reformacji...

***
Modlitwa...

Święty Andrzeju z Avelllino...
W czasach WIELKIEJ APOSTAZJI...
Proszę pokornie... módl się za nami...



avatar użytkownika intix

3. Koronka Teatyńska do 12 Przywilejów N.M. Panny Przeczystej

Nabożeństwo Zakonu Teatynów. Praktykowane i rozpowszechniane od początków XVI w.

Rys historyczny:
Koronka Teatyńska do 12 przywilejów Maryi składa się z trzech Ojcze nasz i dwunastu Zdrowaś Maryjo, podzielone na trzy części, aby można ją było odmawiać w różnych porach dnia. Każde Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo jest poprzedzane krótkim, pobożnym wezwaniem podyktowanym w duchu gorliwości przez naszego czcigodnego ojca Franciszka Olimpio, teatyna, według zwyczaju św. Andrzeja Avellino.

W ten sposób chce się uczcić przez 3 Ojcze nasz Trzy Osoby Trójcy Świętej, a przez 12 Zdrowaś Maryjo dwanaście przywilejów Najświętszej Maryi Panny. Ojciec Wincenty Caracciolo każdego dnia na kolanach i z rozłożonymi na Znak Krzyża rękami odmawiał tę Koronkę.
Misjonarze Teatyńscy rozpowszechnili ową Koronkę nie tylko na terenie Włoch, lecz także w Gruzji, Kalchidii i w Konstantynopolu, tłumacząc ją na wiele języków. Czcigodny o. Franciszek Olimpio co roku w święto Niepokalanego Poczęcia po Mszy Św. rozdawał przy ołtarzu wiernym zrobione własnymi rękami specjalne różańce do odmawiania Koronki przez niego samego poświęcone na cześć Niepokalanego Poczęcia.

Św. Andrzej w liście do swojej córki duchowej pisał: „ Odmawiaj codziennie z rana 12 Zdrowaś Maryjo na pamiątkę i chwałę 12 przywilejów Najśw. Maryi Panny...Ta pobożność jest przez Nią wielce umilowana...Jak wiele miałbym do powiedzenia na temat tej Koronki... Znam pewną osobę, która podczas jej odmawiania widziała, że z każdym Zdrowaś Maryja, ofiarowywał się jeden z Aniołów Najświętszej Pannie, przez co doznawała uwielbienia i chwały. Bądź pewna, że przez tę Koronkę o wiele łatwiej wyprosisz łaski i doznasz wsparcia Najświętszej Maryi Panny w godzinie twojej śmierci.”

 
Przed I Ojcze nasz

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca ponad wszystkie rzeczy, o Przedwieczny mój Boże. Raduję się i składam dzięki przed Twoim Majestatem o Wszechmogący Ojcze za przywileje, które otrzymała Najświętsza Maryja Panna, Twoja umiłowana Córka. Proszę Cię, o Panie mój, abyś udzielił mi łaski bycia Twoim niewolnikiem za życia i po śmierci.

Przed I Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z Twojego Wybraństwa, przez które zostałaś wybrana na Matkę Boga. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa zdrowie i życie wieczne.

Przed II Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z Twojego Niepokalanego Poczęcia, przez które bez zmazy grzechu pierworodnego zostałaś poczęta. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa prawdziwą pokutę i przebaczenie grzechów.

Przed III Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z Twej głębokiej pokory i doskonałego posłuszeństwa, przez które nieustannie poddajesz się Woli Bożej. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa doskonaełe zjednoczenie z Wolą Bożą.

Przed IV Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z doskonałej świętości całego Twojego życia, w którym przez przywilej Boży nie dopuściłaś się grzechu najlżejszego. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa wytrwanie w Jego łasce i postęp w cnotach.


Przed II Ojcze Nasz

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca ponad wszystkie rzeczy, o Najświętszy Synu Boży i składam dzięki przed Twoim Majestatem za wszystkie przywileje udzielone Najświętszej Maryi Pannie, Twojej umiłowanej Matce. Proszę Cię, o Panie mój, abyś udzielił mi łaski bycia Twoim niewolnikiem za życia i po śmierci.

Przed I Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z poczęcia w Twoim łonie Syna Bożego, którego stałaś się Matką, poświęcając się Woli Bożej. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa łaskę doprowadzania dusz przed Jego oblicze.

Przed II Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się, że porodziłaś bez bólu Syna Bożego i wiecznie z Nim przebywasz. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa łaskę Bożą dla duszy mojej.

Przed III Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z Twojego wiecznego Dziewictwa, z bycia Matką i pierwszą ze wszystkich dziewic. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa czystość myśli i ciała.

Przed IV Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z podobieństwa jakie miałaś z Ofiarą Jezusa w doskonałym męczeństwie Twojego Serca, które przeszyło duszę Twoją mieczem boleści w zjednoczeniu z Męką Twojego Syna. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa łaskę cierpliwego znoszenia każdej przeciwności.


Przed III Ojcze nasz

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca ponad wszystkie rzeczy, Duchu Święty, mój Boże. Raduję się i składam dzięki nieskończone przed Twoim Majestatem za wszystkie przywileje udzielone Najświętszej Pannie, Twojej umiłowanej Oblubienicy. Proszę Cię, o Panie mój, Boże prawdziwy, abyś udzielił mi łaski bycia Twoim niewolnikiem za życia i po śmierci.

Przed I Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z pociech jakimi napełnione było Serce Twoje ze Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia Syna Twojego, oraz podczas Zesłaniu Ducha Św. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa prawdziwy pokój duszy.

Przed II Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z Twojego Wniebowzięcia z ciałem i duszą, przez które zostałaś wywyższona ponad chóry Anielskie i wszystkich Świętych. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa dobre życie oraz śmierć szczęśliwą.

Przed III Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się z Twojego bycia Królową Apostołów i Świętych, oraz Panią wszystkich rzeczy. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa łaskę bycia wiecznym sługą Twoim.

Przed IV Zdrowaś Maryjo

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno. Raduję się, że jesteś Pośredniczką naszą, Matką Miłosierdzia i Matką wszystkich żyjących. Proszę Cię, o Pani moja, abyś uprosiła mi u Jezusa, żebym miał Cię zawsze za swoją najukochańszą Patronkę. Amen.

Deo Gratias

Na zakończenie

Uwielbiam Cię i kocham z całego mojego serca o Najświętsza Maryjo Panno, jako Córkę Bożą, Matkę Jezusa i Oblubienicę Ducha Świętego. Uwielbiam Cię jako Królową Aniołów i wszystkich Świętych, jako naszą miłosierną Matkę oraz Stworzenie ponad wszystkie inne wywyższone i poczęte bez grzechu pierworodnego. Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament i błogosławiona Przeczysta i Niepokalanie Poczęta Najświętsza Maryja Panna. Amen.

* * *
a także: