Tylko prawda nas wyzwoli

avatar użytkownika kokos26

W obronie TW „Bolka” opowiedziały się niemal w komplecie okrągłostołowe elity, ale to słowo „niemal” robi różnicę. Z donośnego chóru obrońców „legendy Solidarności” wyłamał się o dziwo Waldemar Kuczyński oraz etatowy historyk „Gazety Wyborczej”, Andrzej Friszke. Takich wyłomów i nawróceń będzie przybywać no, bo nie przystoi robić z siebie idiotę, kiedy już kolejny krzyżyk na karku, a skroń okrywa siwizna. Legenda Wałęsy jest wielką historyczną bujdą i blagą, a trwanie przy niej mimo odkrytej prawdy będzie wyglądało wkrótce tak jakby ci wszyscy beneficjenci III RP przekonywali, że to nie amerykański astronauta, Neil Armstrong, ale Pan Twardowski pierwszy stanął na Księżycu. Twardowski, który jak Wałęsa zaprzedał duszę diabłu.
 
Oczywiście to nie my zwykli obywatele odpowiadamy za propagandowe wytapetowanie kuli ziemskiej plakatami z człowiekiem, który w pojedynkę „obalył komunę” i rzucił na kolana całe komunistyczne imperium zła. Na ten wielki splendor i sławę zasługiwał jedynie wielki i wyjątkowy na skalę światową dziesięciomilionowy ruch społeczny o nazwie „Solidarność”, który nie dzięki, ale wbrew Wałęsie i jemu podobnym agentom wprawił w osłupienie cały świat, a wśród komunistów wywołał strach i panikę. Mimo nasycenia władz „Solidarności” agenturą nie udało się tego wielomilionowego ruchu opanować i sterować nim przy pomocy agentów i tak zwanych doradców. Nie udało się to pomimo, że sierpniowe porozumienia w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu z ramienia „Solidarności” podpisywali tajni współpracownicy służby bezpieczeństwa: Lech Wałęsa, Marian Jurczyk i Jarosław Sienkiewicz. Sytuacja na tyle wymknęła się czerwonym z rąk, że musieli 13 grudnia 1981 roku wypowiedzieć narodowi wojnę. Tak zwana druga „Solidarność” i wszystko to, co stało się po 1989 roku nie zasługuje już na miano jakiegoś wielkiego historycznego zwycięstwa. Po prostu w Polsce Kreml zapoczątkował pilotażowy program przekształcania komunistycznego bankruta, jakim był obóz socjalistyczny w twór, który pozwolił uniknąć namiestnikom Kremla kary oraz pozwolił im przefarbować się na socjaldemokratów z wypchanymi portfelami. Wielkie mocarstwa dogadały się do tego stopnia, że na dwa tygodnie przed wyborem Jaruzelskiego na prezydenta przyleciał do Polski prezydent Stanów Zjednoczonych, George Bush senior i uwiarygodniał krwawego dyktatora strzelając sobie z nim fotki. Opowiadanie o Jaruzelskim i Kiszczaku, jako o samodzielnych politycznych bytach, które podjęły suwerenne przełomowe decyzje organizując okrągły stół jest kpiną. Cała ich kariera wojskowa i polityczna to wynik służalstwa, zdrady i wyjątkowego poddania się i oddania bez reszty sowieckiemu zaborcy, któremu wszystko zawdzięczali. Bez zgody, albo rozkazu Kremla, Kiszczak i Jaruzelski mogli, co najwyżej zadecydować czy w domu na obiad będzie pomidorowa czy ogórkowa.  
 
Mówienie, że po 1989 roku Polska była pionierem i liderem przemian oraz wzywanie do uszanowania tego dorobku to zwyczajna hucpa. Wynoszenie Wałęsy „Bolka” pod niebiosa i mówienie, że doprowadził do wyprowadzenia radzieckich wojsk z Polski to kolejne nieporozumienie. To smutne, ale większość Polaków nawet nie zdaje sobie sprawy, że Polska nie tylko nie była liderem, ale wlokła się w ogonie przemian demokratycznych w dawnych demoludach. Zawarty przez PZPR i „konstruktywną opozycję”, czyli „Chamów” i „Żydów” tak zwany „wielki historyczny kompromis” to wielka klęska naszego naiwnego i dobrodusznego narodu. Jako epokowy przełom przedstawia się nam pertraktacje z terrorystami, którym nawet, kiedy już pozbawieni zostali broni i zakładników podstawiono luksusowe auta, portfele wypchano pieniędzmi oraz zapewniono im bezkarność i wpływy. Chciałbym, aby wszyscy moi rodacy raz na zawsze zapamiętali, że wojska radzieckie wychodziły z Polski na samym końcu. Wato wiedzieć, że w pełni wolne wybory odbyły się w Polsce dopiero 27 października 1991 roku, podczas gdy w NRD – 18 marca 1990, na Węgrzech – 24 marca 1990, w Rumunii – 20 maja 1990, w Czechosłowacji – 8-9 czerwca 1990, w Bułgarii – 10 czerwca 1990 r. Nawet Albania była przed Polską i wolne wybory zorganizowano tam 31 marca 1991 roku.
 
Tak wyglądało to liderowanie, z TW „Bolkiem” na sztandarach. Wszyscy, którzy stają dziś w obronie Wałęsy proponują nam życie w kłamstwie. Dlatego warto przypominać nieustannie te słowa ks. Jerzego Popiełuszki:, „Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. […] Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu, na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności”.
 
Tekst ukazał się w „Warszawskiej Gazecie”
Nowy numer tygodnika „Polska Niepodległa” od jutra w kioskach

Etykietowanie:

1 komentarz

avatar użytkownika michael

1. Tylko prawda. To powinno przede wszystkim dotyczy Lecha Wałęsy.

KOD, Potworna Obywatelska, Nowoczesna WSI i wszystkie służby specjalnie i z rozmysłem robią wielką krzywdę Lechowi Wałęsie nadal zmuszając go do tytłania się kłamstwie, a nas wszystkich na pożałowania godny teatr hipokryzji.

Errata:
Zwracam uwagę na użyte wyżej skojarzenia i rzekome pomyłki.
Następujące nazwy:
"Potworna Obywatelska",
"Nowoczesna WSI",
"wszystkie służby specjalnie i z rozmysłem..."
nie zawierają błędów.