Kulisy polskiej polityki w Trzeciej Wazie

avatar użytkownika elig

To już druga debata w Trzeciej Wazie, której się przysłuchiwałam. Pierwsza miała miejsce w październiku i dotyczyła NATO /opisałam ją / http://naszeblogi.pl/50028-co-my-nato-debata-w-trzeciej-wazie //. Pisałam wtedy:

"Trzecia Waza to knajpka mieszcząca się na parterze Domu Polonii, Krakowskie Przedmieście 64 w Warszawie. Trudno powiedzić, czy jej nazwa pochodzi od Zygmunta III Wazy widniejącego na szczycie Kolumny Zygmunta, czy od trzeciej wazy zupy. ".

Wczoraj, 4.12.2014, dyskutowano tam dla odmiany o kulisach polskiej polityki, przy czym punktem wyjścia do debaty był znany amerykański serial "House of Cards". Udział w niej wzieli Cezary Gmyz, Piotr Palka oraz Łukasz Warzecha, a całość prowadził dziennikarz "Gościa Niedzielnego", Mariusz Majewski. Impreza zaczęła sie o 18:30, a na sali bylo dwadzieścia parę osób, prawie samych młodych.

Na poczatku zastanawiano się, kto może być odpowiednikiem głównego bohatera serialu, cynicznego polityka Underwooda. Cezary Gmyz wskazał na Grzegorza Schetynę, ale Piotr Palka i Łukasz Warzecha typowali Donalda Tuska. Potem Warzecha wygłosil krótką pogadankę o "złudzeniach szlachetności". Chodzoło mu o to, iż wydaje się nam, że jeśli partia stawia sobie szlachetne cele, to i jej działacze są ludźmi szlachetnymi, bez wad.

Tymczasem większą część energii poświęcają oni wzajemnemu podgryzaniu się i różnym intrygom. Jako przykład Warzecha podał sprawę pewnego doskonałego europosła, który nie znalazł się na liście, bo koledzy kopali pod nim dołki. Cezary Gmyz zaśmiał sie wtedy i powiedział, że chodziło o byłego europosła PiS, Konrada Szymańskiego.

Warzecha stwierdził na koniec, że w polityce nawet brutalne metody można usprawiedliwić i jako przykład podał zabójców Juliusza Cezara, którzy chcieli przywrócenia republiki rzymskiej /ciekawe, czy Eligiusza Niewiadomskiego Warzecha też by usprawiedliwiał?/.

Cezary Gmyz mówił o znaczeniu posiadania informacji. Depozytariuszami ich są n.p. ochroniarze znanych osobistości. Powiedział, że swój awans po Smoleńsku Marian Janicki zawdzięczał właśnie posiadanej wiedzy na temat różnych osób ze szczytów władzy. Gmyz mówil też o osobach bardzo wpływowych, ktore trzymają się w cieniu, n.p. o Małgorzacie Hirszel, pani sekretarz Komitetu Stałego Rady Ministrów, czy Jacku Sadowym, do końca 2013 - prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych..

W dyskusji nie mogło oczywiście zabraknać tematu wpływu tajnych służb oraz afery taśmowej. O tej ostatniej Gmyz powiedział, że nagrano m.in rozmowy Donalda Tuska na temat Amber Gold. W sumie nagrane jest kilkaset godzin rozmów z wielu spotkań polityków i biznesmenów.

Piotr Palka i Łukasz Warzecha zastanawiali się, dlaczego w Polsce dziennikarze interesują się ustawami dopiero wtedy, gdy są one "przyklepane" a nie śledzą samego procesu legislacyjnego. Cezary Gmyz odparł, iż pilotuje on ostatnio pewna ustawę o zmianach w kodeksie karnym i codziennie ma do przejrzenia co najmniej kilkadziesiąt dokumentów.

Powiedział też, że służby wcale perfekcyjnie nie działają, bo choć jest w nich sporo osób inteligentnych, to nawet tam wiekszośc stanowią durnie /podobnie jest wśród dziennikarzy. Z podziwem wyrazał się o fachowości rosyjskiego wywiadu, wobec poczynań którego polski kontrwywiad jest bezradny.

Jak zwykle, wszyscy zebrani dziennikarze biadali nad upadkiem dziennikarstwa śledczego. Po ponad godzinie przyszła kolej na pytania z sali. Ja przypomniałam rozmowę Sienkiewicza z Belką, kiedy to minister Siemkiewicz skarżył sie, że nie moze ruszyć BOR-u, i wysunełam hipotezę, iż ministrowie chronili się do knajp przed własna ochroną, po to tylko, by zostać nagrani przez tzw. "kelnerów" ze służb.

Innysłuchacz spytał o wybory samorzadowe. Łukasz Warzecha wygłosił tezę, ze jego zdaniem nie miało miejsca centralne fałszowanie wyborów, lecz jedynie oddolna "radosna twórczość". Moim zdaniem, ktoś na samej górze musiał jednak na to zezwolić. Pytano też m.in. o telewizję Republika i ewentualny powrór Bronisława Wildsteina. Cezary Gmyz pochwalił się przy okazji, że to on wymyślil nazwę "Republika". Przyznał, że stacja nie osiągnęła jeszcze samowystarczalności finansowej.

Dyskusja trwała do 20:20. Była ona nagrywana, a lecz nie filmowana.

napisz pierwszy komentarz