Petra Reiber - burmistrz Westerlandu na wyspie Sylt, gdzie przez wiele lat jej poprzednikiem był rzeźnik warszawskiej woli, przeprosiła za zbrodnie Heinza Reinefartha.

Pani Reiber przemówiła dziś na Woli, bo mija właśnie 70. rocznica
masakry mieszkańców tej tranzytowej w 1944 roku warszawskiej dzielnicy. W
kilka dni bezprzykładnej furii niemieckich żołnierzy SS, rosyjskich oddziałów sojuszniczych oraz kryminalistów z grupy Oskara Dirlewangera, pod ogólnym dowództwem generała SS
Heinza Reinefartha, życie straciło ok. 60 tysięcy Polaków – ludności
cywilnej. Od kul i żywcem w płomieniach ginęły całe rodziny.

Reinefarth w latach 1951–1967 był burmistrzem Westerlandu. Zmarł w
1979 r. jako człowiek uniewinniony przez niemieckie sądy. Obecna
burmistrz Westerlandu powiedziała:

Gmina Sylt dziękuje Państwu za zaproszenie i serdeczną
gościnność. Dziękujemy, że możemy poznać to miejsce pamięci, Muzeum
Woli, i wiele innych ważnych historycznych miejsc w Warszawie.

Przybyliśmy tutaj, aby zmierzyć się z pewnym etapem historii
polsko-niemieckiej. Mówiąc „my”, mam na myśli przewodniczącego rady
gminy Sylt, pana Petera Schnittgarda, naszą panią pastor Anję Lochner
oraz mnie jako burmistrz gminy.

Przewodniczący rady gminy reprezentuje najwyższy organ polityczny
naszej gminy. Jako szef specjalnej komisji od wielu miesięcy zajmował
się on w ramach tego gremium sprawą Reinefartha i przygotowywał
wszystkie obchody służące upamiętnieniu powstania warszawskiego w naszej
gminie. Pani pastor Lochner działała w komisji jako przedstawicielka
Kościoła ewangelickiego. W czerwcu zeszłego roku to właśnie z tego
Kościoła popłynął impuls, aby w związku z siedemdziesiątą rocznicą
wybuchu powstania warszawskiego publicznie udokumentować straszliwe
wydarzenia związane z osobą znanego jako „kat
Warszawy” Heinza Reinefartha.

Zeznania świadków tych wydarzeń oraz treść dokumentów historycznych dowodzą, że Heinz Reinefarth jako wysoki oficer SS był współodpowiedzialny za masakry i masowe mordy na cywilnej ludności Warszawy.

Mimo wszczęcia przeciwko niemu kilku śledztw Reinefarth nigdy nie
został jednak skazany. Bardzo trudno nam to zrozumieć.Wręcz nie do
pojęcia jest natomiast, że burmistrzem Westerlandu mógł zostać człowiek
odpowiedzialny za masowe zbrodnie. Zdajemy sobie sprawę, jaki gniew i
smutek świadomość tego faktu musiała wywoływać u mieszkańców Warszawy
przez kilka ostatnich dziesięcioleci. Westerland, dziś część naszej
gminy, i Wolę łączy zatem mroczna przeszłość. Jest to przeszłość, za
którą muszą się dziś wstydzić nie tylko mieszkańcy Syltu, lecz i wszyscy
Niemcy, niezależnie od tego, czy należą oni do pokolenia czasu wojny, czy też do generacji powojennych.

Nasza mała delegacja przybyła tutaj, aby zapewnić Państwa, że chcemy stawić czoło przeszłości, że sprawa Reinefartha nie będzie już wymazywana z pamięci ani wypierana ze świadomości. Nie możemy naprawić krzywd wyrządzonych Polakom. Możemy
jednak wyznać winę naszych przodków, niemieckich nazistów, i poprosić
zmarłe oraz żyjące ofiary, a także rodziny oraz przyjaciół tych ofiar
– o przebaczenie.

*Możemy uczynić wszystko, aby nasze dzieci i wnuki głęboko
uświadomiły sobie swą odpowiedzialność za to, by podobne bestialskie
zbrodnie nigdy już nie miały miejsca.
Aby historia się nie
powtórzyła, w imię pokoju między naszymi narodami, pragniemy nawiązać z
Państwem długofalową partnerską współpracę. Z tego właśnie
powodu jesteśmy tutaj.

Sprawę Reinefartha udało się nam zrozumieć w dużej mierze dzięki
badaniom szwajcarskiego naukowca Philippa Martiego, który w swojej
książce Der Fall Reinefarth (Sprawa Reinefartha) pokazuje, w jaki sposób
jeden z największych zbrodniarzy wojennych mógł zrobić karierę jako
burmistrz i deputowany do Landtagu Szlezwika-Holsztynu. W swoim
przemówieniu z okazji odsłonięcia tablicy pamiątkowej przewodniczący
naszej rady gminy mówił, że z goryczą musimy pamiętać o tym, że
Reinefarth był jednym z nas, był reprezentantem naszego ratusza.
Ponieważ sama jestem prawnikiem, uświadomiłam sobie, że prawnik, którym
był Reinefarth, doskonale wiedział, jakie zeznania powinien
złożyć, aby nie obciążać samego siebie.
Udało mu się wiarygodnie usprawiedliwić swoją przeszłość i przedstawić
ją w odpowiednim świetle. Pomogli mu w tym świadkowie, dawni towarzysze
broni, którzy oczywiście chronili się nawzajem.

Bez odpowiedzi pozostanie pytanie, dlaczego mimo licznych
wniosków o ekstradycję z Polski Amerykanie zamiast wydać Reinefartha,
zwolnili go, dzięki czemu mógł on z obozu dla
internowanych w Dachau przyjechać do Westerlandu i zacząć się tam
piąć po szczeblach kariery politycznej. Wobec przedstawicieli
amerykańskiej armii Reinefarth wprost zaprzeczył, jakoby widział, że w
Warszawie rozstrzeliwano kobiety i dzieci. W komisji denazyfikacyjnej we
Flensburgu, gdzie następnie trafiły jego akta, zeznań
zainteresowanych nie sprawdzono dostatecznie starannie pod kątem ich
prawdziwości. Jednym z powodów było według Martiego
przeciążenie komisji denazyfikacyjnych.

*Dysponując zaświadczeniem o pozytywnym przejściu weryfikacji,
Reinefarth mógł zgłosić swoją kandydaturę na urząd burmistrza
Westerlandu. Postępowania, które prowadzono przeciwko Reinefarthowi pod
koniec lat pięćdziesiątych, utrudniała okoliczność, że materiał
dowodowy z Polski albo uznawano za nieautentyczny, albo też
dyskwalifikowano jako element wymierzonej w RFN komunistycznej propagandy. Śledczych i
sprawców łączyła często sympatia do nazizmu. W swojej pracy Marti
pokazał, że ci pierwsi poddawali materiał dowodowy takiej manipulacji,
że ostatecznie zabrakło wystarczających dowodów, które mogłyby
doprowadzić do wniesienia przeciw Reinefarthowi
oskarżenia, a tym samym skazania go.

Podjęta ze szczerej chęci, intensywna współpraca z
władzami polskimi umożliwiłaby z pewnością dojście do innych
rezultatów, a tym samym i skazanie obwinionego. Panie i Panowie, my
wszyscy, który przeczytaliśmy książkę Philippa Martiego, jesteśmy
przerażeni i zawstydzeni. Ja osobiście lepiej poznałam dzięki niej
funkcjonujące w powojennych Niemczech mechanizmy wypierania pamięci o
przeszłości ze świadomości społecznej i muszę przyznać, że moje
myślenie o procesach denazyfikacyjnych było zdecydowanie naiwne. Nie bez
powodu Niemcom brak dumy narodowej. Obok winy, jaką Niemcy obarczyli
się jako odpowiedzialni za rozpętanie II wojny światowej, istnieje druga wina, która rozkwitała w powojennym klimacie odwracania wzroku, milczenia i zaprzeczania.

Kto nie potrafi zmierzyć się ze swoją przeszłością, kto nie daje
szans prawdzie, temu brakuje fundamentu, na którym mógłby oprzeć swą
dumę narodową. Po mistrzostwach świata w piłce nożnej prasa pisała, że
wśród Niemców rozwinęło się nowe, niewymuszone, otwarte na świat
poczucie więzi ze swoim krajem. Ma ono prawo istnienia, ale pod
warunkiem, że będziemy w sposób odpowiedzialny podchodzić do swojej
przeszłości. Nie ma już w niej miejsca na tabu. 31 lipca odsłoniliśmy na
ratuszu w Westerlandzie tablicę pamiątkową o następującej treści:

Warszawa, 1 sierpnia 1944 roku
Żołnierze polskiego ruchu oporu powstają do walki z niemieckimi
okupantami.
Reżim nazistowski nakazuje stłumienie powstania.
Zamordowanych zostaje ponad 150 000 osób, niezliczeni mężczyźni,
kobiety i dzieci doznają ran i upokorzeń.
Heinz Reinefarth, w latach 1951–1963 burmistrz Westerlandu, był jako
dowódca jednej z grup bojowych współodpowiedzialny za te zbrodnie.
Ze wstydem składamy hołd ofiarom, mając nadzieję na pojednanie.
Z okazji 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Kościołowi ewangelickiemu dziękuję za współpracę przy organizacji
imprez upamiętniających powstanie warszawskie. W gminie Sylt do ich
przeprowadzenia przyczyniło się wielu polityków, pracowników
administracji samorządowej i obywateli, którzy uczestniczyli w szeregu
akcji, służących zapoznaniu szerokiej opinii publicznej z prawdą o
stłumieniu powstania warszawskiego.

Siódmego marca nasz prezydent Joachim Gauck powiedział podczas
wizyty w Grecji: „Szanujcie prawdę i szukajcie jej, bo jest ona siostrą
pojednania”.

W imieniu naszej delegacji i gminy Sylt proszę zatem Polaków o przebaczenie za krzywdy wyrządzone im przez generała SS Reinefartha i innych zbrodniarzy nazistowskich.

Slaw/ iktomaracje.pl