Pomnik pod Rokitną

avatar użytkownika PiotrJakubiak

Zamieszczam jeszcze raz całość komunikatu, ponieważ w pierwszej wersji był poważny błąd w numerze konta (obecnie poprawiony). Trzecia grupa cyfr powinna być 0004.

Pomnik Bitwy pod Rokitną

 

13 czerwca 1915 roku 2 szwadron ułanów II Brygady Legionów Polskich przekroczył granicę austriacko-rosyjską na rzeczce Rokitna i wykonał szarżę na poczwórne okopy rosyjskie we wsi Rokitna. W wyniku szarży Rosjanie wycofali się, co zapoczątkowało natarcie II Brygady w głąb Besarabii w kierunku na Chocim. W szarży brało udział 64 ułanów, tylko 6 powróciło bez szwanku, 15 poległo, pozostali byli ciężko ranni lub kontuzjowani. Na czele ułanów poległ dowódca dywizjonu, rotmistrz Zbigniew Dunin Wąsowicz. Szarża przeszła do legendy jako jeden z najbardziej symbolicznych czynów oręża polskiego w historii, jednak samo miejsce bitwy dotychczas nie zostało upamiętnione.

W setną rocznicę szarży odsłonięty zostanie pomnik w miejscowości Rokitna obwodu czerniowieckiego (Ukraina). Poniżej podajemy komunikat Komitetu Budowy Pomnika Bitwy pod Rokitną.

 

Komitet Budowy Pomnika pod Rokitną

 

KOMUNIKAT NR 1

 

·       Zawiązuje się Komitet Budowy Pomnika pod Rokitną.

·       Celem Komitetu jest zbudowanie pomnika bitwy pod Rokitną na polu bitwy w miejscowości Rokitna obwodu czerniowieckiego na Ukrainie. Pomnik będzie odsłonięty w 100 rocznicę bitwy dnia 13 czerwca 2015 roku.

·       Skład Komitetu:

Dowódca Jednostki Strzeleckiej nr 3003 st.insp. ZS Roman Chandoha – przewodniczący

Druż. ZS Paulina Młodzik – zastępca

Dr Jerzy Bukowski

              Piotr W. Jakubiak

·       Siedzibą Komitetu jest Trzebnica, ul. Wojska Polskiego 20, 55-100 Trzebnica,

 tel. 071 312 19 02, e-mail: trzebnica-js3003@wp.pl

·       Wpłat na budowę pomnika można dokonywać na konto ZW. STRZEL. STRZELEC – OSW w Banku Spółdzielczym w Trzebnicy

      69 9591 0004 2001 0000 5119 0001   z dopiskiem Budowa Pomnika w Rokitnej.

Wpłaty z zagranicy: Bank BPS S.A. kod SWIFT:  POLUPLPR  plus nr konta. Beneficiary: ZW. STRZEL. STRZELEC- OSW, ul. Wojska Polskiego 20, 55-100 TRZEBNICA , WROCŁAW, POLAND

 

Trzebnica, 18 czerwca 2014

 

 

 

 

 

Etykietowanie:

9 komentarzy

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

1. Pan Pitr Jakubiak

Szanowny Panie,

 Cenna inicjatywa.
Ukłony.
 Wybaczy Pan mały komentarz:

W dniu 13 czerwca 1915 roku zginął rotmistrz Legionów Polskich, Zbigniew Dymitr Dunin Wąsowicz herbu Łabędź, prowadząc szarże ułanów 2 szwadronu II Brygady Legionów Polskich pod Rokitną koło Rarańczy w rejonie Czerniowiec na granicy Bukowiny i Besarabii na dobrze umocowane pozycje rosyjskie.
Bezmyślny rozkaz do ataku wydał austriacki dowódca II Brygady płk.Ferdynand Küttner wraz ze swoim szefem sztabu kpt. Vagasem. Rozkaz szarży ułanów na umocnione rosyjskie okopy był szaleńczy, tym bardziej, że z punktu widzenia sztuki wojennej, nieuzasadniony.Więcej bezmyślny
Rozkaz wydał Polakom, austriacki dowódca.


W dniu 15 czerwca 1915 roku odbył się
na maleńkim bezimiennym wojskowym  cmentarzu w Rarańczy uroczysty
pogrzeb Dunin-Wąsowicza i jego żołnierzy . Na grobie rotmistrza złożono
ułańskie czako i złamaną szablę. Odśpiewano "Boże coś Polskę"
Uroczystości żałobne odprawiał Ks. proboszcz,  ppłk Józef Panaś, obrońca Lwowa.


Uroczystości pogrzebowe w Rarańczy, pogrzeb uczeestniów szarży



 
Ksiądz, superior, podpułkownik Józef Panaś, zamordoany w Katyniu
 

 

Kapelan 3 Pułku Piechoty Legionów
Polskich. Od sierpnia 1915 r. szef referatu spraw duszpasterskich
Komendy Legionów. Od grudnia 1916 r. superior polowy przy Komendzie
Legionów. Po bitwie pod Rarańczą w 1918 r. internowany na Węgrzech.

Pozdrawiam


Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika PiotrJakubiak

2. Pan Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

Szanowny Panie Michale,
serdecznie dziękuję za kontynuację poparcia i za cenny komentarz. Doskonale rozumiem Pana dążenie do podkreślenia tragizmu losu 2 pułku ułanów, Drugiej Brygady i nawet całych Legionów, które były zmuszone współpracować taktycznie z naczelnym dowództwem austro-węgierskim, a więc z jednym z zaborców. Nigdy za wiele przypominania tego tragizmu.
Łączę pozdrowienia.

Piotr Wiesław Jakubiak

avatar użytkownika Maryla

3. Prośba do wszystkich

o propagowanie idei budowy pomnika i numeru konta do wpłat.
Kto ma pytania - podane są dane kontaktowe w Trzebnicy.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika PiotrJakubiak

4. Do wszystkich

Drobna poprawka: siedziba Komitetu jest w Trzebnicy, jak w Komunikacie.

Piotr Wiesław Jakubiak

avatar użytkownika PiotrJakubiak

5. Komunikat

Dałem na "Mogiłę Pradziada Ocal od Zapomnienia" na Facebook.

Piotr Wiesław Jakubiak

avatar użytkownika Maryla

6. W setną rocznicę bitwy pod Rokitną chcą upamiętnić szarżę Legion

http://wdolnymslasku.pl/wydarzenia/830-w-setna-rocznice-bitwy-pod-rokitn...

autor: Łukasz Wolski

materiały graficzne Piotr Wiesław Jakubiak

materiały graficzne Piotr Wiesław Jakubiak

- Szarża, porównywana do Somosierry, przeszła do legendy
jako jeden z najbardziej symbolicznych czynów oręża polskiego w historii
- mówi nam Piotr W. Jakubiak z Komitetu Budowy Pomnika pod Rokitną. W
2015 roku mija sto lat od tego wydarzenia, dlatego też grupa patriotów z
dowódcą Jednostki Strzeleckiej nr 3003 Romanem Chandohą na czele chce
godnie upamiętnić ten dzień.

W czerwcu zawiązał się specjalny komitet, którego celem jest budowa
pomnika w miejscu bitwy, która odbyła się 15 czerwca 1915 roku, a
podczas której polscy żołnierze dokonali szarżę na poczwórne okopy
Rosjan, dotychczas niesforsowanych przez inne wojska. Przewodniczący
komitetu ma spore doświadczenie w ratowaniu polskich cmentarzy na
Kresach. Potrzebne są jednak pieniądze, by cel udało się zrealizować w
setną rocznicę szarży.

-Wszystkie ważniejsze pola bitew legionowych na terenie Polski i
Ukrainy zostały upamiętnione, z wyjątkiem Rokitny. Nazwa ROKITNA
znajduje się na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, polegli ułani
mają grobowiec na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, jednak samo miejsce
bitwy nie jest w żaden sposób upamiętnione - tłumaczy nam pomysł takiej
inicjatywy Piotr Jakubiak.

Członek specjalnego komitetu od wielu lat zajmuje się historią
polskich legionistów i ubolewa, że ci, którzy polegli blisko sto lat
temu, nie zostali jeszcze godnie uhonorowani na polu bitwy.

-Miejsca wielkich wydarzeń historycznych powinny być zaznaczone w
terenie, aby kiedyś nasi wnukowie mogli tam przyjść i przypomnieć sobie,
o czym uczyli się w szkole, o czym śpiewali przy harcerskim ognisku.
Wędrowcy docierają do Lasków, Krzywopłotów, Łowczówka, Rafajłowej,
Kościuchnówki, Cecory, Kłuszyna i Smoleńska. Odwiedzają Kamieniec
Podolski i Chocim. Patrzą na to samo niebo, w które patrzyli kiedyś
umierający bohaterowie, patrzą na kwiaty, które wyrosły z ich krwi -
opowiada nam Polak mieszkający w Kanadzie.

Przydatne informacje:

Wpłat na budowę pomnika można dokonywać na konto ZW. STRZEL. STRZELEC – OSW w Banku Spółdzielczym w Trzebnicy
69 9591 0004 2001 0000 5119 0001 z dopiskiem Budowa Pomnika w Rokitnej.

Wpłaty z zagranicy: Bank BPS S.A. kod SWIFT: POLUPLPR plus nr
konta. Beneficiary: ZW. STRZEL. STRZELEC- OSW, ul. Wojska Polskiego 20,
55-100 TRZEBNICA , WROCŁAW, POLAND.

Siedzibą Komitetu jest Trzebnica, ul. Wojska Polskiego 20, 55-100 Trzebnica,
tel. 071 312 19 02, e-mail: trzebnica-js3003@wp.pl

O to fragment opisu bitwy autorstwa Piotra Wiesława Jakubiaka:

[...]Bezpośrednim skutkiem szarży było całkowite złamanie morale
Rosjan i ich wycofanie się z zajmowanych pozycji. Tak więc szarża była
zwycięska nawet w realnym znaczeniu taktycznym. Przyniosła wynik,
którego nie mogły dać długotrwałe wysiłki licznych pułków polskich,
węgierskich i austriackich: linia frontu została przesunięta z granicy o
kilkanaście kilometrów w głąb terytorium rosyjskiego[...].

Tak obecnie wygląda miejsce bitwy:

tytuł

tytuł

Pomnik z cmentarza w Rarańczy z 1932 roku, który może robić jako wzór dla upamiętnienia legionistów polskich.

tytuł


-------------------------------
Ratowanie Kurhanu żołnierzy II Żelaznej Brygady w Pasicznie na Pokuciu.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

7. Zdjęcie: arch./

zdjecie

Zdjęcie: arch./
-

Wymarsz ku wolności


Latem 1914 r. spełniała się
modlitwa, jaką w „Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”
zanosił do Boga Adam Mickiewicz. Zbliżała się „wojna powszechna za
wolność ludów”. Konflikt między państwami, które w końcu XVIII w.
doprowadziły do upadku Rzeczypospolitej, rodził szansę powrotu Polski na
mapy świata.

Symbolicznym aktem końca zaborów stało się obalenie słupów
granicznych w podkrakowskich Michałowicach przez strzelców I Kompanii
Kadrowej. Rankiem 6 sierpnia 1914 r. rozpoczął się ich marsz ku
wolności, którego zwieńczeniem stał się po czterech latach 11 listopada
1918 roku.

Hej, strzelcy wraz

Serce ruchu niepodległościowego biło przed I wojną światową w
Galicji. Dzięki autonomii, jaką Polacy mogli się cieszyć w zaborze
austriackim, Józef Piłsudski i jego współpracownicy tu właśnie szkolili
kadrę przyszłej armii. Kraków, Lwów, Stanisławów, Brzeżany i całe
Podhale tętniły życiem strzeleckim. Jak słusznie zauważał w 1910 r.
minister spraw wewnętrznych Rosji Makarow: „centrum polityczne sprawy
polskiej leży obecnie nie w Królestwie, ale w Galicji. W Królestwie
wszystko jest spokojne, w Galicji natomiast wszystko wre, tam organizują
się półjawnie i jawnie oddziały strzelców pod wodzą Piłsudskiego,
któremu lekkomyślnie pozwoliliśmy ujść z więzienia”.

Do organizacji strzeleckich zgłaszali się masowo młodzi studenci,
robotnicy, chłopi, aby w szeregach „Strzelca” zdobyć umiejętności
niezbędne do prowadzenia przyszłej walki. Ćwiczyli musztrę, strzelectwo,
poznawali topografię zaboru rosyjskiego. Mundury kupowali za własne
oszczędności, broń – często przestarzałą – dostarczali Austriacy. Dla
większości z nich był to pierwszy kontakt z karabinem. Trudno zresztą
się dziwić. Przeważali bowiem studenci i absolwenci medycyny, prawa,
kierunków technicznych i… malarze.

Nie bez powodu krakowską Akademię Sztuk Pięknych nazwano w II
Rzeczypospolitej kuźnią generałów. Sztalugi malarskie zamienili na
mundur strzelecki Edward Rydz-Śmigły, Józef Kordian-Zamorski czy Czesław
Jarnuszkiewicz. Młodzieży tej brakowało wprawdzie doświadczenia
bojowego, a jako pokolenie „urodzonych w niewoli, okutych w powiciu” nie
poznali dotychczas, jak smakuje niepodległość, jednak nie brakowało im
zapału. Jak stwierdzał obserwujący ich wysiłek Stefan Żeromski, byli
przepojeni „niewzruszoną wiarą” w sens walki zbrojnej o wolność.
Wierzyli w słowa Piłsudskiego, który przekonywał, że „w kryzysach i w
boju zwycięstwo dokonuje się w tajnikach duszy ludzkiej. Szala
zwycięstwa rozstrzyga się w sercu, woli, charakterze i umiejętności
trwania u człowieka. W kryzysie technika ustępuje miejsca charakterowi”.
Gdy wybuchła wojna, ruch strzelecki liczył kilkanaście tysięcy ludzi
oddanych bezgranicznie sprawie niepodległości.

Ułani, ułani

Nieopodal krakowskich Błoń miłośnicy kwiatów, krzewów i drzew mogli
podziwiać ciekawą ekspozycję otworzonej w 1912 r. Wystawy Architektury i
Wnętrz w Otoczeniu Ogrodowym. Do sceny letniego teatrzyku prowadził
szpaler pachnących oleandrów. W upalne lato 1914 r. słowo „oleandry”
nabrało nowego znaczenia. W miejscu pelargonii, cyprysów, rozmarynów i
malw zakwitły „żelazne kwiaty” – chłopcy w szarych mundurach i
maciejówkach z polskim orłem, którzy przybywali na tereny powystawowe z
różnych zakątków Polski, a także ze środowisk emigracyjnych, wykonując
rozkaz mobilizacyjny swego Komendanta.

Wojna wisiała na włosku. Nadchodził czas „ugrania polskiej karty”. W
nocy z 2 na 3 sierpnia, gdy pogasły już ogniska strzeleckie na
Oleandrach, w stronę granicy z Rosją wyruszył siedmioosobowy patrol
dowodzony przez Władysława Belinę-Prażmowskiego. Szli pieszo z rozkazem
dokonania rozpoznania w pasie przygranicznym i z nadzieją, że… uda im
się pozyskać gdzieś we dworach konie, bo – jak mówili – „marny jest
zwiad spieszony”.

Zadanie było niebezpieczne, na miarę bohaterów powieści Sienkiewicza,
który kształtował ich pokolenie. Nie bez przyczyny wybierali sobie
pseudonimy odnoszące się do bohaterów Trylogii. Jeden z siódemki –
Ludwik Skrzyński – wyruszał na zwiad, obrawszy sobie pseudonim „Kmicic”.

Dotarli ponad 50 km w głąb zaboru rosyjskiego. Konie pozyskało tylko
pięciu, dwóch nosiło przez pewien czas siodła na plecach. Jak wspominał
Kazimierz Sosnkowski: „wykonali znakomicie powierzone zadanie. Patrol
spenetrował Słomniki, Miechów i Jędrzejów, ukazując się tu i ówdzie w
mundurach i w pełnym uzbrojeniu. Lotem błyskawicy rozeszła się wieść o
inwazji ’wielkich sił strzelca’. Drobne oddziały straży granicznej i
policji uchodziły pospiesznie na północ. Jeszcze w tydzień później,
podczas marszu na Kielce, mogłem na własne oczy oglądać w Jędrzejowie
ślady popłochu, a więc akty mobilizacyjne, walające się po podłodze w
urzędzie powiatowym”.

Siódemka powróciła szczęśliwie do Krakowa 4 sierpnia. Chyba nikt nie
spodziewał się, że patrol Beliny otworzył nową kartę w dziejach polskiej
kawalerii i że za sześć lat kawaleria ta, licząca na razie tylko
siedmiu ułanów, rozgromi wielką Armię Konną Budionnego pod Komarowem.

To Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza

„Spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do
Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru jako czołowa kolumna
wojska polskiego, idącego walczyć za oswobodzenie ojczyzny”. Tych słów
Komendanta Piłsudskiego wysłuchało ze wzruszeniem blisko 160 strzelców
zebranych na zbiórce w Oleandrach późnym popołudniem 3sierpnia 1914
roku.

Pierwsza Kompania Kadrowa, nazwana popularnie Kadrówką, sformowana
została z wyróżniających się członków Związku Strzeleckiego i Polskich
Drużyn Strzeleckich. Organizacje te konkurowały dotychczas ze sobą, choć
– rzecz jasna – miały ten sam cel działania. Aby zatarły się
jakiekolwiek różnice i aby dokonać symbolicznego połączenia obu formacji
tworzących Kadrówkę, Piłsudski odpiął ze swej maciejówki orzełka
Związku Strzeleckiego i wręczył go dowódcy kompanii Polskich Drużyn
Strzeleckich Stanisławowi Burchardt-Bukackiemu, otrzymując od niego w
zamian tzw. blachę, czyli owalne oznakowanie noszone na czapkach
członków PDS. W ślad za tym gestem wszyscy żołnierze powołani w skład
kompanii dokonali między sobą podobnej wymiany. Od tej pory – jak
stwierdzał Komendant – „jedynym waszym znakiem jest orzeł biały”.

Było to niezwykle młode wiekiem wojsko. Najmłodszy – Jerzy
Morris-Malcolm ps. „Poraj” – przed dwoma tygodniami ukończył zaledwie 14
lat. Ponieważ wyglądał nad wiek dojrzale, podawał w ewidencji
strzeleckiej fałszywą datę urodzin, dodając sobie pięć lat życia. Rzecz
sprostował dopiero w okresie międzywojennym, gdy służył w baonie
wartowniczym w Warszawie i Policji Państwowej.

Nieco starsi byli Adam Buczma i Józef Sujkowski, liczący sobie
niespełna 16 lat. Pierwszy z nich służył później jako wachmistrz w
Szwadronie Przybocznym Prezydenta RP, drugi po latach został wybitnym
profesorem geologii i mineralogii na Uniwersytecie Warszawskim, a w
czasie II wojny światowej kierował najpierw Biurem Studiów Kedywu Armii
Krajowej, a później Wydziałem Operacyjnym Oddziału VI Sztabu Naczelnego
Wodza.

Z kolei najstarszym kadrowiakiem był Ignacy Boerner, przy czym słowo
„najstarszy” jest i tak przesadne, jako że liczył sobie 39 wiosen. Ten
syn pastora ewangelicko-augsburskiego, wybitny inżynier, miał za sobą
już wspaniałą przeszłość niepodległościową. W 1905 r. był prezydentem
tzw. Republiki Ostrowieckiej, tworzył struktury Związku Walki Czynnej i
„Strzelca”. W latach międzywojennych piastował wiele funkcji w Wojsku
Polskim i administracji cywilnej, których ukoronowaniem był urząd
Ministra Poczt i Telegrafów sprawowany w kilku gabinetach.

W Oleandrach wszyscy byli równi stopniem. W rozkazie wygłoszonym do
strzelców Piłsudski stwierdzał wyraźnie: „Wszyscy jesteście równi wobec
ofiar, jakie ponieść macie. Wszyscy jesteście żołnierzami. Nie naznaczam
szarż, każę tylko doświadczeńszym wśród was pełnić funkcje dowódców.
Szarże uzyskacie w bitwach”.

Nad nami Orzeł Biały

W inny sierpniowy czas tłumy warszawiaków stały na stokach Cytadeli.
Wyrokiem sądu rosyjskiego na ustawionej szubienicy kończyli życie
członkowie Rządu Narodowego na czele z Romualdem Trauguttem. Aby jeszcze
bardziej upokorzyć przywódców powstańczej Polski, rosyjska orkiestra
grała tanecznego walca. Na przekór tej hańbie lud stolicy runął na
kolana przed Rządem Narodowym i śpiewał ze łzami w oczach suplikacje
„Święty Boże, Święty mocny…”.

Dokładnie pół wieku później, 5 sierpnia 1914 r., w Oleandrach trwali w
gotowości bojowej spadkobiercy insurekcji 1863 roku. Nazajutrz, jeszcze
przed wschodem słońca, ogłoszono alarm. Ulicami uśpionego Krakowa
Kadrówka ruszyła na północ – ku granicy z imperium rosyjskim. W
Michałowicach przed posterunkiem granicznym dowódca kompanii Tadeusz
Kasprzycki zatrzymał strzelców. „Przed nami ziemia od lat w niewoli!
Idziemy ją wyzwolić!” – zawołał.

Świadomość dowodzenia pierwszym polskim oddziałem od czasów Powstania
Styczniowego potęgowała poczucie ogromnej misji i obowiązku wobec
Polski. Kasprzycki nie krył wzruszenia, gdy po śmierci Piłsudskiego
spisywał jako minister spraw wojskowych swoje wspomnienia. Nie krył go
również wtedy, gdy na kilka lat przed śmiercią powracał do sierpnia 1914
r. w audycjach emitowanych na falach Radia Wolna Europa w latach 60. Na
jego rozkaz obalono słupy graniczne rozerwanej przez zaborców Polski i
podeptano portret cara wiszący w komorze celnej.

Ruszyli ku Kielcom. Pierwsi od pół wieku żołnierze z polskimi orłami i
polską komendą wkroczyli na teren zaboru rosyjskiego. Pierwsi polscy
żołnierze w tej wojnie… Towarzyszyła im pieśń, której brzmienie
przerwali brutalnie Rosjanie, pacyfikujący Powstanie Styczniowe: „Hej,
strzelcy wraz! Nad nami Orzeł Biały…”. Wierzyli, że z tą pieśnią poderwą
Naród do kolejnego powstania. Wzmacniał tę wiarę Piłsudski, ogłaszając,
że w Warszawie powstał Rząd Narodowy, pod którego przewodnictwem muszą
zjednoczyć się wszystkie siły polskie. Była to wprawdzie swego rodzaju
polityczna fikcja, ale miała służyć obudzeniu zastraszonego i uśpionego
po klęsce ostatniej insurekcji społeczeństwa.

A nasi strzelce zdobyli Kielce

Rosjanie na wieść o maszerujących oddziałach polskich opuszczali
swoje posterunki w Słomnikach, Miechowie, Jędrzejowie i Chęcinach. Wraz
ze strzelcami wracała Polska. Ustanawiano komisariaty wojsk polskich i
usuwano z gmachów publicznych napisy w języku rosyjskim, zastępując je
polskimi.

W ślad za Kadrówką nadciągały następne kompanie dowodzone przez
Mieczysława Norwid-Neugebauera, Stanisława Zosika-Tessaro, Wacława
Scaevolę-Wieczorkiewicza. Siły strzeleckie liczyły już ponad tysiąc
sześciuset żołnierzy. W okolicach miejscowości Brzegi strzelcy
sforsowali Nidę. W Słowiku pod Kielcami, gdzie zatrzymano się na nocleg,
zawiązany został Batalion Kadrowy, którego dowództwo objął Kazimierz
Herwin-Piątek. 12 sierpnia Batalion wkroczył do Kielc. Strzelcy zajęli
ważne punkty miasta, m.in. dworzec kolejowy i stoczyli walki z Rosjanami
na folwarku Czarnów, a także w okolicach Szydłówka i Zagórza. Niestety,
nazajutrz wobec okrążenia miasta przez przeważającą liczebnie armię
rosyjską musieli opuścić Kielce i przez Karczówkę, Brusznię, Białogon i
Słowik wycofać się do Chęcin.

Odwrót był bolesnym doświadczeniem, ale znacznie bardziej bolał brak
oczekiwanego wsparcia ze strony społeczeństwa, któremu nieśli wolność.
Piłsudski pisał: „że szabla nasza była mała, że nie była godna
wielkiego, dwudziestomilionowego narodu – nie nasza w tym wina. Nie stał
za nami naród, bojący się spojrzeć olbrzymim wypadkom w oczy”. W
pamiętnikach tamtego czasu znalazło się wiele przepełnionych goryczą
relacji. Kapelan oddziałów strzeleckich kapucyn o. Kosma Lenczowski
opisał, jak na jarmarku w jednej z miejscowości przemówił do tłumów,
kończąc swe wystąpienie okrzykiem: „Niech żyje Polska!”. „Jedna tylko
staruszka – wspominał – zawołała nieśmiało: ’niech żyje’ i nie
dokończyła. Ktoś ją szarpnął za zapaskę i umilkła”. Zbyt silny był lęk
przed powrotem Rosjan i represjami, jakie mogły spotkać każdego, kto
udzieliłby pomocy polskiemu wojsku. Pamięć o szubienicach wystawionych
na rynku kieleckim i tysiącach zesłanych na katorgę budziła ogromny lęk,
którego nie było w stanie przełamać niesione przez strzelców umiłowanie
wolności.

Ale strach ten topniał z miesiąca na miesiąc. Wkraczających ponownie z
końcem sierpnia 1914 r. do Kielc żołnierzy Legionów Polskich nie witały
już zamykane okiennice, ale wdzięczność. Historia przyznała im rację.
Udowodnili, że są – jak stwierdzał po latach Piłsudski – „spadkobiercami
godnymi wielkiej przeszłości polskiej”.

Jan Józef Kasprzyk

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika PiotrJakubiak

8. Praca strzelców na Ukrainie

Wg ostatnich doniesień reportaż z pracy strzelców na Ukrainie będzie w Studio Wschód TV Polonia w dniu 29 lipca oraz 4 sierpnia o godz.16:30

Piotr Wiesław Jakubiak

avatar użytkownika PiotrJakubiak

9. Rozpoznanie terenu na Ukrainie

Pani Grażyna Orłowska-Sądej była na polu bitwy pod Rokitną dnia 19 lipca. Program o tej wizji lokalnej będzie wkrótce w Studio Wschód.

Piotr Wiesław Jakubiak