Memoriał Swawolnego Słowa.

avatar użytkownika Ewaryst Fedorowicz

 

To był wspaniały dzień:

najpierw, media chyłkiem poinformowały, że co trzeci uczeń nie zdał matury i bezsensownie zupełnie podgrzały atmosferę uznając to za „porażający wynik, biorąc pod uwagę, że matury w tym roku były wyjątkowo łatwe” i dodając, „że naprawdę trzeba było się postarać, żeby nie zdać”.*

To chyba przecież dobrze świadczy o abiturientach, że im się chciało postarać?
Poza tym, ja bym się zaczął martwić, gdyby co 3 uczeń maturę zdał:

bo to by znaczyło, że odpowiedzialna (no, z tą odpowiedzialnością, to bym nie przesadzał – nie żyjemy w jakiejś dyktaturze, żeby odpowiadać) za ten stan rzeczy ministra Szumilas jest naprawdę groźna, a nie tylko.... no wiecie Państwo, jaka.

A tak, jak jest - git jest!

Przed południem zaś obejrzałem uroczystość odsłonięcia przez Prezydenta Komorowskiego „Memoriału Wolnego Słowa”, tuż przy sławnym budynku byłego Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, pieszczotliwie zwanego „cenzurą”, a mieszczącego się przy ul Mysiej 5.

Przez kilkadziesiąt lat wszystkie miłe urzędniczki i wszyscy mili urzędnicy z Mysiej 5 dbali, żeby słowo było owszem, wolne, ale nie swawolne, czyli – żeby było słuszne.

Miało to swój wymiar praktyczny, mianowicie taki, że nie do pomyślenia było powszechne dziś niechlujstwo, przejawiające się w zalewie błędów gramatycznych, stylistycznych, ortograficznych czy chamskich literówek we wszelkiego rodzaju publikacjach, na co już nikt nie zwraca uwagi.

A pracownicy z Mysiej 5 dbali nawet o to, żeby interpunkcja była jak trzeba!

Pewnie i dlatego urząd z Mysiej 5 został zlikwidowany dopiero w kwietniu 1990 roku, czyli po 7 miesiącach działania rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Dlaczego tak późno, ktoś zapyta?

No jak to dlaczego?

Przecież gdyby słowo stało się wtedy swawolne, to nasza transformacja mogłaby się nie udać inie bylibyśmy tam, gdzie jesteśmy, a gdzie jesteśmy, to niech każdy sobie sam odpowie.

W każdym razie, Prezydent Komorowski przemawiał, jak to ma w zwyczaju, pięknie, a ponieważ był uprzejmy nawet zacytować Jana Pawła II, ja też nie będę gorszy i też naszego świętego zacytuję w kontekście, przyznacie Państwo, stosownym:

„Wolność wszakże może przerodzić się w swawolę. A swawola - jak wiemy również z naszych własnych dziejów - może omamić człowieka pozorem „złotej wolności”.”
(Jan Paweł II, Jasna Góra, 13 czerwca 1987 r.)

Czyli wychodzi na to, że ci pracownicy cenzury, to wierni słuchacze św. Jana Pawła II byli i wcale się nie zdziwię, gdy za lat kilka, taka będzie oficjalna wykładnia – wszak nawet gen. Jaruzelski został już doceniony.

Na koniec – akcent optymistyczny:

Pan Prezydent w pewnym momencie powiedział „Chcę podziękować miastu stołecznemu Warszawy", co jest oczywiście jak najbardziej prawidłowo, choć PWN uparcie twierdzi inaczej:

Miasto Stołeczne Warszawa–Miasta Stołecznego Warszawy–Miastu Stołecznemu Warszawie itd. Odmieniamy wszystkie człony.”**

I dlatego proponuję likwidację PWN, choć jednocześnie nie mogę się oprzeć dziwnemu wrażeniu, że chciałbym doczekać odsłonięcia Memoriału Słowa Swawolnego.
--------------------

*http://wiadomosci.onet.pl/kraj/egzaminatorzy-co-trzeci-uczen-nie-zdal-matury/v3kqw
**http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10777
 

21 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Ewaryst Fedorowicz

z tym swawolnym słowem, skwerem i wstęga był niezły cyrk. Niecenzuralny :)
Za dużo było od 3 czerwca świętowania, toastów.... to im wyszło jak wyszło......białe myszki, zaniki pamięci i zwidy....



źródło: PAP/serwis codzienny Tu razem zbudujemy pomnik zwycięstwa wolnego słowa nad brakiem wolności,
cenzurą, nad dawną ulicą Mysią - mówił prezydent Bronisław Komorowski
podczas uroczystości nadania nazwy "Skweru Wolnego Słowa" placowi przy
siedzibie dawnej cenzury w Warszawie. 04-06-2012


26.04.2013

Skwer Wolnego Słowa. Po lewej tyły banku, po prawej najpierw budynek Liberty Corner, zanim dawny budynek cenzury

Skwer Wolnego Słowa. Po lewej tyły banku, po prawej najpierw budynek Liberty Corner, zanim dawny budynek cenzury (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)


Chodźmy, zrobimy to razem - zachęcił prezydent Bronisław Komorowski w trakcie uroczystości odsłonięcia Memoriału Wolnego Słowa na skwerze przy ul. Mysiej, gdzie w czasach PRL miał siedzibę urząd cenzury.
Uroczystość miała miejsce w południe. Tłum dawnych kolporterów, drukarzy i twórców wydawnictw podziemnych rzucił się do wstęgi, wprawiając w konsternację prezydencka ochronę. Wśród gości para prezydencka, byli także m.in. Mirosław Chojecki, Jan Lityński, Czesław Bielecki, Grzegorz Schetyna, Bogdan Borusewicz oraz prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Według wcześniejszych planów uroczystość miała się odbyć podczas pobytu Baracka Obamy i z jego udziałem, ale ostatecznie została przełożona. Grzegorz Boguta, członek komitetu budowy, a przed 1989 r. jeden z założycieli Niezależnej Oficyny Wydawniczej "NOWA" żalił nam się przed kilku dniami, że amerykański prezydenta nie znalazł jednak czasu na wydarzenie na Mysiej."

" Warszawa ma nowy skwer. W pobliżu była kiedyś cenzura"- ogłosił Polsce i światu niejaki Jerzy S. Majewski z Gazety Wyborczej.
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,16101324,Warszawa_ma_nowy_skw...


Memoriał Wolnego Słowa stanął przy Mysiej w stolicy

Memoriał Wolnego Słowa stanął przy Mysiej w stolicy
"Wolne słowo to był dynamit, który rozsadził system".
zobacz więcej »

Prezydent podziękował za to, że znalazła się grupa osób i instytucji,
które chciały to właśnie utrwalić w Memoriale Wolnego Słowa.  Podkreślił
także, że cieszy go obecność na uroczystości współczesnych
dziennikarzy, którzy dziś używają wolnego słowa. Dziękował tym, którzy
mądrze używają tej wolności słowa.


Koszt "wstęgi" to 1 milion złotych, na który zrzuciły się GŁÓWNIE państwowe instytucje, których szefów mianuje partia rządząca PO.
Wśród fundatorów znajdują się takie firmy i instytucje jak: Auchun
Polska, Pelion, Bank Gospodarki Żywnościowej, Fundacja Banku
Zachodniego WBK, Fundacja PGE-ENERGIA Z SERCA, Grupa Lotos, Hochland
Polska, Orange Polska, PKN Orlen czy Polskie Górnictwo Naftowe i
Gazownictwo.



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

2. SWAWOLNE SŁOWA KISZCZAKA

W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych niektórzy moi współpracownicy z Solidarności Walczącej zazdrościli działaczom innych struktur, zaopatrywanych w przemycany z Zachodu, nowoczesny i wydajny sprzęt poligraficzny. W zdecydowanej większości trafiał on do kraju za pośrednictwem brukselskiego przedstawicielstwa związku, z którego Solidarność Walcząca nie otrzymywała nic. My powielaliśmy więc głównie na ramkach a to, że naszych wydawnictw często było więcej, zawdzięczaliśmy ofiarności naszych ludzi.

Po jakimś czasie zauważyliśmy, że świetnie wyposażone podziemne drukarnie NSZZ Solidarność bardzo często „wpadają”. Ich szybkie likwidowanie przez SB początkowo przypisywaliśmy słabej jakości konspiracji, praktykowanej przez naszych przyjaciół z podziemnej Solidarności. Wkrótce zauważyliśmy jednak jeszcze jedno zjawisko. Współpracowaliśmy z wieloma warszawskimi wydawnictwami drugiego obiegu. Nasi ludzie, którzy przyjeżdżali do nich z plecakami po książki, zawsze wracali ciągnąc za sobą esbeckie „ogony”. Zrozumieliśmy, że wydawnictwa te są pod permanentną obserwacją a SB nie likwiduje ich dlatego, że wybrała wariant śledzenia i rozpracowywania wszystkich, którzy z namierzonymi oficynami wydawniczymi się kontaktują. O naszych podejrzeniach informowaliśmy naszych przyjaciół z tych konspiracyjnych struktur. Niestety nie wszystkie nasze ostrzeżenia zostały potraktowane poważnie.

Czas potwierdzał nasze obawy. Nie znaliśmy przyczyny, ale wiedzieliśmy, że z dobrze wyposażonymi podziemnymi wydawnictwami „coś jest nie tak”. Byliśmy więc bardzo ostrożni w tych kontaktach a coraz więcej książek drukowaliśmy sami. Nasi mistrzowie druku potrafili na „sitach” osiągać jakość nie gorszą, niż uzyskiwana na offsetach.

Na początku lat dziewięćdziesiątych wpadła w moje ręce, wydana przez oficynę BGW książka pt. „Generał Kiszczak mówi prawie wszystko”. Sięgnąłem do niej głównie dlatego, że z całkowicie pewnych źródeł dowiedziałem się, że wielu oficerów byłego MSW z najprawdziwszą wściekłością przyjęło jakąś informację, którą Kiszczak w książce tej ujawnił. I rzeczywiście – główny milicjant PRL-u chwali się w niej, że brukselskie biuro Solidarności od pierwszego do ostatniego dnia swojego istnienia było narzędziem Służby Bezpieczeństwa. Właśnie do brukselskiego biura Solidarności napływał z całego wolnego świata sprzęt poligraficzny, który potem przemycany był do Polski i trafiał do podziemia. Kiszczak ujawnił, że jego agenci w każdym kierowanym do podziemia sprzęcie montowali mikronadajnik – niemożliwy do wykrycia przez konspiratorów a emitujący impulsy radiowe, umożliwiające precyzyjne zlokalizowanie, w którym miejscu tak „zainfekowany” sprzęt się znajduje. Wszyscy kontaktujący się ze strukturami zaopatrzonymi przez Brukselę – byli więc dla SB widoczni „jak na patelni”.

Niewielu ludzi jest dla mnie równie mało wiarygodnych, jak Kiszczak, więc jego opowieści, choć logicznej, nie dałem wiary. Najbardziej absurdalne wydało mi się to, że ujawniając te fakty Kiszczak wsypywał swoich. Czyżby nie potrafił się powstrzymać przed pochwaleniem się tym, w jak wielkim stopniu zdołał spenetrować solidarnościową opozycję? Co prawda czasy podziemia się już skończyły, ale także ludzie wywodzący się z brukselskiego biura Solidarności robili wtedy w III RP oszołamiające kariery. Sprawa stała się dla mnie jasne kilka lat później , dzięki dokumentom zachowanym w archiwach IPN. Okazało się, że Kiszczak nie tylko w tym przypadku nie kłamał, ale przyznawał się tylko do części swojego sukcesu. Biuro brukselskie nie tylko wysyłało sprzęt, umożliwiający rozpracowywanie opozycji, ale także realizowało płynące z kraju zamówienia. Jak się okazało – w dużej mierze były to zamówienia składane przez SB. Liczni amerykańscy i zachodnioeuropejscy ofiarodawcy, do placówki kierowanej w Brukseli przez Jerzego Milewskiego, kierowali m.in. najnowocześniejsze urządzenia łączności elektronicznej. Także takie, które były objęte wydanym przez zachodnie rządy zakazem eksportu. Zakazem dyktowanym troską o to, by nowatorskie technologie nie służyły Armii Czerwonej i innym siłom Układu Warszawskiego. Ofiarodawcy byli oczywiście przekonani, że pomagają Solidarności. Skutkiem tego, że Jerzy Milewski i przynajmniej część jego współpracowników była agentami PRL-owskich służb specjalnych, te często nadzwyczajne dary trafiały do rąk - prześladowców Solidarności. A bardzo możliwe, że także do rąk ich sowieckich towarzyszy.

A jak się potoczyły losy szefa brukselskiego biura Solidarności po przełomowym roku 1989? Ten jeden z najbardziej zasłużonych w umacnianiu sowieckiego panowania i zwalczaniu podziemnej Solidarności - w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy a potem Aleksandra Kwaśniewskiego pełnił funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego…

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/200416-andrzej-kolodziej-dla-wpolityce...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

3. Prezydent: Wszyscy myślimy z

Prezydent: Wszyscy myślimy z troską o państwie polskim

Przeżywamy kryzys, w którym niewątpliwie się znaleźliśmy ze względu
na nowe bolesne zjawisko, jakim są ujawnione, nielegalnie nagrane taśmy;
wszyscy myślimy z troską o państwie polskim - powiedział w środę w
Sopocie prezydent Bronisław Komorowski.


Chcą zabrać latop Latkowskiego. "Nie ma zgody na zabieranie archiwum, maili"

Chcą zabrać latop Latkowskiego. "Nie ma zgody na zabieranie archiwum, maili"

Trwa batalia o laptop redaktora Sylwestra Latkowskiego,
redaktora naczelnego tygodnika "Wprost". - W tej chwili ośmioro czy...
czytaj dalej »


ABW
znów wtargnęło do redakcji "Wprost". Dotarła także policja.
Przeszukanie nie rozpocznie się, dopóki w redakacji są dziennikarze


Agenci Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego po raz kolejny wtargnęli do redakcji tygodnika "Wprost"






Z góry było wiadomo, że "Wprost" nie wyda nagrań, bo wtedy redakcja mogłaby zamknąć pismo lub przerzucić się na pisanie o wędkarstwie. Nikt nigdy nie przekazałby jej poufnych informacji.
Tajne służby i prokurator przygotowują się właśnie do "czynności" przeszukania redakcji tygodnika "Wprost". Powód? Naczelny tej gazety Sylwester Latkowski w południe odmówił agentom wydania nośników elektronicznych, na których zapisane są nielegalne podsłuchy rozmów najważniejszych urzędników w państwie. Prokuratura uzasadnia to w ten sposób, że nośniki są "dowodem w sprawie przestępstwa", jakim było potajemne nagrywanie spotkań ministrów.

Tyle że według Latkowskiego mogą tam też znajdować się elementy identyfikujące informatora, który redakcji dostarczał nagrania, zastrzegając sobie anonimowość. A ponieważ obowiązkiem dziennikarza, zapisanym w prawie prasowym, jest ochrona tożsamości informatora, to Latkowski nie może spełnić żądań prokuratury. Mógłby to zrobić tylko zmuszony przez sąd, i to wtedy, gdy chodziłoby o morderstwo czy zbrodnię szpiegostwa.

Na razie naczelny "Wprost" ma obowiązek odmówić prokuraturze i ABW. Jeżeli zaś służby zdecydują się na wariant siłowy, czyli przeszukanie wbrew woli redakcji, to złamią prawo i naruszą wolność słowa, która jest fundamentem demokracji.

Ale sprawa ma też aspekt praktyczny. Z góry było wiadomo, że "Wprost" nie wyda nagrań, bo wtedy redakcja mogłaby zamknąć pismo lub przerzucić się na pisanie o wędkarstwie. Nikt nigdy nie przekazałby jej poufnych informacji.

Wiadomo też było, że dziennikarze odpowiednio zabezpieczyli ten materiał, by go nie stracić w razie jawnego czy tajnego najścia służb. Tak w podobnych wypadkach zachowuje się każda redakcja.

Wejście ABW nie ma więc praktycznego sensu, bo poza awanturą agenci niczego nie osiągną.

Nielegalne nagrania spotkań polityków to dziś najgorętszy temat w Polsce. Bez względu na intencje nagrywających treści rozmów są kompromitujące lub co najmniej niewygodne dla rządu. Posyłanie w tej sytuacji tajnych służb do redakcji, która nagrania publikuje, jest bezprawne i głupie oraz świadczy o tym, że komuś całkiem już puściły nerwy.

Służby powinny skupić się na złapaniu tych, którzy podsłuchiwali ministrów, a nie na nękaniu dziennikarzy.

Media w Polsce muszą teraz solidarnie bronić "Wprost" i protestować przeciwko tej groźnej dla demokracji akcji.

Śledczy chcą laptopa redaktora naczelnego „Wprost”. „To bezprecedensowe naruszenie wolności słowa”



– Wszystko wskazuje, że mamy tutaj do czynienia z ostatnią misją
ministra Sienkiewicza, którą zapowiedział kilka dni temu – że już nie ma
przed nim kariery politycznej, ale jeszcze...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

4. Do redakcji pofatygował

Do redakcji pofatygował się sam Józef Gacek, czyli naczelnik Wydziału V Śledczego Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

To sprawdzony funkcjonariusz państwa Platformy Obywatelskiej. Prokurator ów osobiście podpisał się pod decyzją o umorzeniu tzw. wątku organizacyjnego w cywilnym śledztwie smoleńskim. Takie postanowienie oznaczało, że nie spadł włos z
głowy urzędnikom kancelarii premiera z samym szefem rządu na czele,
mimo że ta sama prokuratura stwierdziła w śledztwie i odnotowała w
kilkusetstronicowym dokumencie je zamykającym liczne nieprawidłowości,
jakich dopuścili się państwowi urzędnicy.

Gacek sam poszedł do „Wprost”, choć śledztwem ws. podsłuchów się nie
zajmuje. Prowadzi je prokurator Anna Hopfer, ale najwyraźniej żądanie od
dziennikarzy wydania niebezpiecznych dla rządu nagrań wymagało postawienia na nogi pana naczelnika.

Poniżej prokuratorskie pismo swojej podwładnej, z jakim Gacek stawił się w redakcji tygodnika.


Pismo opublikował na Twitterze dziennikarz
Pismo opublikował na Twitterze dziennikarz „Wprost” Michał Majewski

mt

http://wpolityce.pl/polityka/201314-prokuratura-wyslala-do-wprost-bardzo...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

5. Gacek i Latkowski

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

6. ABW w siedzibie redakcji Wprost - relacja Cezarego Gmyza 18.06.2

wszystko jest mozliwe w tym kraju

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

7. "To, co robi prokuratura,

zobacz więcej »

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

8. szanowna pani prezes,dziekuję za ten wątek

szczególnie,ze czas tzw "łykendowy" i wiele osób moze nie wiedzięc,czego dokonał dzisiaj tusku i jego straż przyboczna...
nie obchodzi mnie na dzień dzisiejszy życiorys pana Latkowskiego,obchodzi mnie natomiast GWAŁT na wolnosci słowa i prasy
i pani jak reprezentant tej grupy społecznej...doskonale to rozumie....
Dzisiaj złamano prawo,które i tak łamie sie codziennie..ale dzisiaj zrobiono to na oczach Polski...
Ukradziono nam emerytury,OFFE
oszukano przy Amber Gold

Zniszczono Stocznie,Huty,Cementownie ,Przemysł

kłamano rano,kłamano w dzień
a dzisiaj pokazali iles ą warci i gdzie mają
nas ,Naród...
serdeczne pozdrowienia z drogi do Wolnej i Prawej Polski...

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

9. @gość z drogi

sam spektakl w redakcji WPROST wydawał sie wyrezyserowany, jak samobójstwo na ekranie pułkownika z wojskowej prokuratury.
Nie zmienia to faktu, że dzisiaj Tusk przekroczył bardzo cienką granicę - zaprzyjaźnione z rządem media są przeciwko niemu.

Wajcha została przełozona, ale granica państwa policyjnego została dzisiaj ukazana we wszystkich mediach.
Nie wiemy jeszcze na czyje zlecenie, ale Tusk dzisiaj na ekranie, wcale sie nie pokazując, popełnił samobójstwo.

TVN24 nadaje NON STOP na żywo egzekucję tuskową.
Zaczęła Olejnik, potem Miecugow, teraz Durczok.

Donalda juz nie ma.

Pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

10. szanowna pani prezes i TO,tylko TO

się liczy...gdyby POLSKA umiałą się na moment zjednoczyć tak jak to widzielismy dzisiaj..to tusku wiało by ze swoimi sienkiewiczami i armią kolesi,gdzie pieprz rosnie...
Ten moment,ta chwila tylko sie liczy...i Polska i Wolnośc słowa...serdecznie pozdrawiam...i cieszę się,ze doczekałam takiego dnia
i ze moglam po drodze spotkać WAS Blogmedia 24.pl

Dobrej Nocy Dobrej Nocy Polsko a tusku raczej takiej dobrej nocy nie ma...
serdecznosci...

gość z drogi

avatar użytkownika gość z drogi

11. właśnie słucham Krzysztofa Skowrońskiego

Tak dzisiaj mozemy zaliczyć Dobry Dzień...dzien,w którym połaczone siły dziennikarskie /obu nurtów/pokazały tuskowi gest Kozakiewicza...
Dobrej Nocy :)

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

12. Koniec Tuska Rafał A.

Koniec Tuska
Rafał A. Ziemkiewicz
http://ziemkiewicz.dorzeczy.pl/id,3567/Koniec-Tuska.html
Najście ABW i prokuratora Gacka na redakcję „Wprost”, rewizja i zajęcie komputerów redaktorów to bezprawie i niespotykane w cywilizowanych krajach barbarzyństwo.

Nawet wysoko postawiony prokurator (p. Gacek jest tym akurat, który podpisał się pod umorzeniem śledztwa smoleńskiego, co wystarczająco świadczy o jego niezależności od obecnej władzy) nie może być tak głupi, by sądzić, że w czasach internetu i informatycznej „chmury” znajdzie gdzieś w szufladzie taśmy opatrzone podpisem tego, kto udostępnił je redakcji (choć gdyby nawet na to liczył, jego działanie byłoby sprzeczne z prawem). Oczywistą intencją sprawców tego najścia jest zastraszenie dziennikarzy i uniemożliwienie publikacji kolejnych kompromitujących PO i rząd Tuska nagrań.

Rządząca PO, która za swą śmiało mogłaby uznać słowa Bieruta „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” przekroczyła granicę zbydlęcenia. Do tej pory stosowała „miękką siłę”. Opierała się na kłamstwach i propagandowej manipulacji medialnych wasali, używała do tłumienia medialnej wolności narzędzi właścicielskich, przekupywała społeczeństwo i korumpowała liderów opinii kosztem dobra publicznego. Sięgnięcie po nagą policyjną przemoc – najpierw poprzez stłumienie demonstracji Ruchu Narodowego, potem przez najście na redakcję niezależnego tygodnika – jest przekroczeniem pewnej granicy.

W pewnym sensie PO doszła do podobnego momentu, jakim dla PZPR był stan wojenny. Pozory zarzucono, maski opadły. Widzimy, do czego zdolna jest ta ekipa, gdy znajdzie się w „stanie dygotalnym”, widzimy też, kim naprawdę są te indywidua, udające dotąd dziennikarzy, którzy ochoczo i spontanicznie rzucili się rozgrzeszać i wspierać bandyckie decyzje władzy.

4 czerwca skończył się komunizm. Niemal równo 25 lat po tym, tuż po hucznych i obłudnych obchodach „święta wolności”, skończyła się moralna legitymizacja III RP. Jeśli dotąd mieć mogliśmy, niczym w „Folwarku Zwierzęcym” Orwella wątpliwości, kto jest człowiekiem, a kto świnią – to od tego momentu wszystko staje się jasne.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

13. Ukłony dla RAZA

"kto jest człowiekiem, a kto świnią – to od tego momentu wszystko staje się jasne."
Dzisiaj leminowaci zobaczyli prawdziwą twarz tuska,tego tuska co to Polskośc dla niego Nienormalnosci i zbędnym balastem"
jeśli jeszcze mieli jakies złudzenia...to powinni się ich szybko pozbyc...

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

14. i to jest prawdziwy atak na wolne media

POlicja chce mnie odprowadzić do "suki". Za filmowanie protestu przeciwko rządowi 17.06.2014r

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

15. "Korzenie polskiej wolności i

"Korzenie polskiej wolności i demokracji są silne"

Inauguracja akcji sadzenia „Dębów Wolności” wspólnie z Ochotniczymi Strażami Pożarnymi w Łowiczu

Prezydent Bronisław Komorowski przy okazji inauguracji akcji
sadzenia "Dębów Wolności" w Łowiczu odniósł się do aktualnej sytuacji
politycznej w kraju. Podkreślił, że im silniejsze są korzenie wolności i
demokracji, tym łatwiej przetrwać wszelkie kryzysy.

Uroczysta Msza Święta w łowickiej Bazylice Katedralnej

Kryzysy są rzeczą normalną. Ale im silniejsze są korzenie, tym
trudniej złamać Dąb Wolności, tym trudniej zachwiać gmachem
niepodległego państwa polskiego. A czy te kryzysy potrafimy lepiej czy
gorzej przeżywać, zależy od nas. Wszyscy doskonale rozumiemy, że pożaru
nie gasi się dolewaniem benzyny do ognia. Pożary gasi się spokojnym
działaniem, opartym o fundamenty demokratycznego państwa – powiedział
prezydent.

 

Dodał, że tymi fundamentami, oprócz konstytucji, są zasady
demokracji, które mówią tyle, że jeśli pojawiają się sytuacje
szczególnie trudne, to po pierwsze trzeba mobilizować normalne władze
państwa polskiego do działania.

 

- A jeśli to się okazuje niemożliwe do spełnienia, to wtedy
trzeba odwoływać się do mechanizmu demokratycznych wyborów. Ale ważne
jest to, by mieć świadomość, że te korzenie polskiej wolności, polskiej
demokracji są na tyle silne, że te wszystkie kryzysy doskonale
przetrwają. To nie pierwszy kryzys i nie ostatni, który będziemy razem
pokonywali w ramach następnych 25 i 100 lat wolności i w następnych
wiekach – wyjaśnił prezydent.

 

Dęby Wolności mają upamiętniać 25. rocznicę wyborów 4 czerwca 1989 i
dalszych przemian demokratycznych w Polsce i na świecie. Drzewa są
sadzone w całej Polsce - w miejscach ważnych dla lokalnych społeczności,
w miejscach pamięci o bohaterstwie Polaków, a także przestrzeni
publicznej służącej mieszkańcom i turystom. Inicjatywa, której patronuje
prezydent Bronisław Komorowski jest realizowana wspólnie przez
Kancelarię Prezydenta RP oraz Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy
Państwowe. 

 

Akcja sadzenia Dębów Wolności realizowana w 2014 roku odwołuje się
wprost do spontanicznego sadzenia Dębów Niepodległości w latach
1918-1928. W tamtych czasach społeczeństwo wraz z leśnikami sadziło w
miastach, miasteczkach i wsiach drzewa, głównie dęby uosobienie siły,
długowieczności i nieprzemijającej pamięci jako wymowne świadectwo
odzyskania przez Polskę niepodległości.

 

W akcję sadzenia „Dębów Wolności” włączyły się Ochotnicze Straże
Pożarne. Prezydent Bronisław Komorowski z ogromną radością i uznaniem
przyjął wiadomość o zaangażowaniu w ten projekt ruchu ochotniczego
strażactwa.

 

Ochotnicza Straż Pożarna w Łowiczu obchodzi w tym roku 135. rocznicę powstania.

 

Miejsce posadzenia „Dębu Wolności” jest z wolnością szczególnie
związane. „Dąb Wolności” został bowiem posadzony przy pomniku Marszałka
Józefa Piłsudskiego, który znajduje się w pobliżu siedziby
Ochotniczej Straży Pożarnej w Łowiczu. W tym miejscu rośnie już jeden
blisko stuletni świadek odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918
roku.

 

Bronisław Komorowski bierze udział w uroczystościach Bożego Ciała.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

16. Zarząd Stowarzyszenia

Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich stanowczo protestuje przeciwko decyzji prokuratury i wkroczeniu funkcjonariuszy ABW i Policji do redakcji Tygodnika Wprost.

Skala i charakter działań podjętych wobec dziennikarzy w sprawie ujawnionych przez nich nagrań jest nieadekwatna do sytuacji i wątpliwa prawnie.

W naszej ocenie to nie są standardowe działania instytucji demokratycznego państwa. Domagamy się natychmiastowego ich zaprzestania.

W państwie demokratycznym wolność słowa i wolne media powinny być szczególnie chronione.

Krzysztof Skowroński Agnieszka Romaszewska-Guzy Piotr Legutko

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

Minister sprawiedliwości: pracujemy nad analizą prawną całego zajścia w redakcji "Wprost"

Minister sprawiedliwości: pracujemy nad analizą prawną całego zajścia w redakcji "Wprost"

- Od wczoraj pracujemy nad analizą prawną całego zajścia
w redakcji "Wprost". Zależy mi na jakości tej analizy, która musi
być...
czytaj dalej »

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Jagna

17. @ Marylo!!!!!!!!!

W Poznaniu też pan prezydent przyjechał na chwile wsadzić ,,Dęba Wolności,, ich wolności
jak pewnie wiecie na tym placyku ( ja tam mieszkam) psy chodzą się załatwiać , myślę , że jest
to dobra ranga dla ich wolności która nam zafundowali .Pozdrowienia z Poznania.

avatar użytkownika Maryla

18. @Jagna

Witam,

w Nowej Hucie już wyrwali z korzeniami dęba komorowskiego, ciekawe kiedy znikną kolejne? A może "jechał je pies", czyli uschną z nadmiaru miłości dla sadzącego?

Pozdrawiam serdecznie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Jagna

19. @ Marylo!!!!!!!!!

Pies je litościwie osika !!!!

avatar użytkownika Obibok na własny koszt

20. Ten niby mnister od zła wszelkiego sam winien

podlegać analizie prawnej za swój całokształt.

Lokaj Donka - taki z niego minister.

Kiedyś "Mieszko II"

avatar użytkownika Maryla

21. Bronka swawole na Mysiej - rok PO

Para Prezydencka na wystawie poświęconej prześladowanym za wolność słowa

Para Prezydencka na wystawie poświęconej prześladowanym za wolność słowa

W sobotę prezydent Bronisław Komorowski wraz z małżonką zwiedzili
wystawę zorganizowaną przy Memoriale Wolnego Słowa, na ulicy Mysiej w
Warszawie.Wystawa zorganizowana przez Stowarzyszenie Wolnego Słowa, Amnesty
International oraz Helsińską Fundację Praw Człowieka ma na celu
przybliżenie współczesnych zmagań jednostek w walce z represyjnymi
aparatami władzy krępującymi wolność wypowiedzi.

 

Para Prezydencka na wystawie poświęconej prześladowanym za wolność słowa

Autorami wystawy są architekci, którzy wykonali projekt Memoriału
Wolnego Słowa. Wystawa to 9 kolumn wykonanych ze stali, w środku których
zamontowane są ekrany z nagranymi wypowiedziami prześladowanych osób.

Para Prezydencka na wystawie poświęconej prześladowanym za wolność słowa
Para Prezydencka na wystawie poświęconej prześladowanym za wolność słowa


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl