Być Polakiem to duma i zaszczyt

avatar użytkownika kokos26

 

 W 1989 roku, jako człowiek młody i naiwny sądziłem, że wraz z obaleniem komunizmu odejdzie też do historii tradycyjna pierwszomajowa propagandowa obłuda, hucpa i pompa, kiedy to jak Polska długa i szeroka przekonywano nas, że bylibyśmy nikim gdyby nie przynależność do rodziny państw socjalistycznych z bratnim Związkiem Radzieckim na czele. Wbrew elementarnej logice próbowano wbijać nam w głowy w myśl „doktryny Kononowicza”, że w Polsce nie byłoby nic. I oto nagle pojawili się zainstalowani tu przez Stalina komunistyczni tytani, którzy wydźwignęli nasz kraj z ruin i zgliszcz. Oczywiście według nich, nikt inny tego by nie dokonał. Nikt nie wybudowałby tych wszystkich szkół, przedszkoli, nowych dróg i osiedli, zakładów przemysłowych, a Warszawa stałaby ciągle zburzona i wypalona. 

Minęły długie lata, a ja w czwartek, 1 maja 2014 roku przeżyłem deja vu. Oto znowu okazuje się, że Polska i Polacy byliby nikim gdyby nie brukselski Wielki Brat i kolejna niezastąpiona wspólnotowa rodzina bratnich państw, która ucywilizowała i zupełnie bezinteresownie przeobraziła nadwiślańskich buraków w ludzi europejskich. Oczywiście nie stało się to dzięki normalnej pracy opłacanych przez nas wszystkich kolejnych rządów, ale jak wbijano mi do głowy w ten słoneczny pierwszomajowy dzień, dzieło stworzenia wymagało „tytanicznej pracy” pookrągłostołowej klasy politycznej, której powinniśmy być dozgonnie wdzięczni.  

Przez media przewaliła się cała plejada rozpromienionych propagandowych cukierników lukrujących rzeczywistość i wygadujących takie bzdury, że normalny człowiek czuł paraliżujące go zażenowanie. Oto dowiedziałem się, że te wszystkie dobrodziejstwa otrzymaliśmy i otrzymujemy zupełnie za darmo. Potwierdził to zaproszony do studia Wojtek Brzozowski, dzisiaj prężny przedsiębiorca, a kiedyś nasz wybitny reprezentant w windsurfingu. Ku nieukrywanej radości rozmawiających z nim dziennikarzy unijna pomoc to według niego darmowa manna lecąca nam z europejskiego nieba, a on, Wojtek Brzozowski już dzisiaj podobnie jak Jerzy Stuhr i cała masa pajaców, dla których historia Polski rozpoczęła się dopiero w 1989 lub 2004 roku, nie muszą się wstydzić i mieć kompleksów, że są Polakami.

Aby pokazać sukces tych „10 lat świetlnych”, co jakiś czas na ekranie telewizora serwowano nam planszę, na której widniały dwie liczby:

Średnia płaca w 2004 r. – 2000 zł

Średnia płaca w 2014 r. 4000 zł

Pomijam już nieprecyzyjność tych sum rozumiejąc, że zaokrąglono je po to by wzmocnić siłę przekazu i pokazać dwukrotny wzrost średniej płacy. Ja proponuję jednak posługując się jedynie oficjalnymi danymi GUS-u pokazać, jaki to sukces kryje się za tymi kwotami i jaki bezczelny propagandowy chwyt zastosowano.

Okazuje się, że w 2004 roku za średnią płacę mogliśmy nabyć 1693 bochenków chleba, a dzisiaj 1558. Wówczas była nas stać na kupno 200 kg wołowiny, której dziś za 4000 zł kupimy już tylko 149 kg. Mogliśmy kupić w 2004 roku 1572 litry mleka, a dzisiaj już tylko 1385 litrów. Mogliśmy zatankować 786 litrów oleju napędowego, którego dzisiaj wlejemy 692 litry. W 2004 roku za średnią płacę stać nas było na 1,06 m2 mieszkania, a dzisiaj już tylko na 0,93 m2.

Ja rozumiem, że tej manipulacji w stylu gomułkowskim i mówiącej, że „co prawda chleb zdrożał, ale staniały lokomotywy” nie prostują obecni i przyszli europarlamentarzyści, którzy co miesiąc zgarniają lub będą zgarniać nawet 70 tys. zł miesięcznie z unijnej kasy. Ja się pytam gdzie byli „wiodący” dziennikarze i „najwyżej cenieni” ekonomiści szczerzący do nas radośnie zęby od rana do wieczora w to 1-majowe święto.

A na zakończenie wszystkim żałosnym błaznom, którzy poddali się zastosowanej w III RP pedagogice wstydu i dopiero w 2004 roku po przystąpieniu do UE przestali się wstydzić, że są Polakami dedykuję fragment jednego z moich dawnych tekstów: 

„W XVII wiecznej Europie panowało powszechne snobowanie się na Polaków. W Italii, w dobrym tonie było ubierać się ala Polacca i w ten sam sposób przystrajać swoje pociechy. Niemieccy kronikarze opisywali i jako wzór przedstawiali szlacheckie obyczaje, maniery, sposób wychowywania dzieci, odwagę, waleczność, tolerancję i zdrowy tryb życia.

 Całkiem na serio, na podstawie obserwacji poczynionych w Rzeczpospolitej formułowano porady jak należy wychowywać chłopców, a jak dziewczynki, w jakiej wodzie i jak często je kąpać. Zastanawiano się, jaki wpływ na tą podziwianą potęgę ma niezwykła wysoka i odpowiedzialna rola kobiet na dworach i w zagrodach szlacheckich. Podziwiano niezwykły wprost do nich szacunek oraz mir, jakim cieszyły się w Rzeczpospolitej osoby starsze. Analizowano głęboki, lecz również odmienny typ religijności i niezwykle rozbudowany kult Matki Boskiej. 

 Na przeszpiegi do nadwiślańskiego kraju ruszali różni wysłannicy, aby rozszyfrować zagadkę; dlaczego tak wszechobecny w Europie syfilis czy podagra omijają Polaków? Spece od wojskowości analizowali oryginalną taktykę walki, odmienność uzbrojenia, dziwny, nietypowy sposób dosiadania koni, stanowiące łączenie i udoskonalanie tego, co najlepsze, zarówno na wschodzie jak i zachodzie.

Wigor, odwaga i waleczność tego narodu stawała się niedościgłym wzorem, a słynni Lisowczycy, jedyna jazda, która była w stanie w ciągu dnia pokonać nawet 150 km, nie tylko byli postrachem od Renu po Morze Białe, ale stawali się natchnieniem dla takich malarzy jak Rembrandt. Obraz „Lisowczyk”, zwany również „Jeźdźcem polskim” był jednym z zaledwie dwóch portretów konnych, jaki namalował wielki artysta. Sprzedany został w 1910 roku przez Zdzisława Tarnowskiego i obecnie znajduje się w kolekcji Fricka w Nowym Jorku.

Czy był to epizod w naszej bogatej historii? Nie, to prawie trzy wieki, niemal jedna trzecia naszych dziejów, jako państwa, zakłamywana i wykoślawiana przez obcych, by gloryfikować haniebny czas pozbawiania Polaków tożsamości narodowej i jako epokowe wydarzenia w dziejach przedstawiać różne historyczne geszefty.”

Być Polakiem to duma i zaszczyt, a nie wstyd i powód do kompleksów. Do was to mówię wynarodowieni renegaci i ogłupieni antypolską propagandą pajace, którzy dopiero pod błękitną unijną flagą pozbyli się kompleksów, odetchnęli i przestali się wstydzić.

Nasi przodkowie postawili nam poprzeczkę bardzo wysoko, więc startujmy w konkurencji skoku w z wyż, a nie w zawodach plucia na odległość i to pod wiatr.

Zapraszam wzięcia udziału w plebiscycie na Prawego Polaka ostatniego 25-lecia zorganizowanego przez Warszawską Gazetę, Polskę Niepodległą i Zakazaną Historię. Głos można oddać także na Facebooku: https://www.facebook.com/prawypolak?fref=ts

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie

Najnowszy numer Polski Niepodległej już w kioskach

Etykietowanie:

4 komentarze

avatar użytkownika gość z drogi

1. Być Polakiem to duma i zaszczyt, a nie wstyd i powód do kompleks

"Być Polakiem to duma i zaszczyt, a nie wstyd i powód do kompleksów. "
To zdanie wydaje sie Takie oczywiste...ale dla nas,a nie dla polaków przyniesionych w taśkach lub sumkach ...Polsce...jeden orła czekoladowego wyznaje a drugi wieniec laurowy zakłada na miedziane czoło..wieniec z imieniem tego,który nienawidził Polaków...
ukłony

gość z drogi

avatar użytkownika gość z drogi

2. a teraz o dwu" dziwnych ludziach"

czyli o cieciu od niemieckiej chałupy,katoryj gawarił ponad naszymi głowami do ruskich przyjaciół,przepraszając ich za ...zgroza...ze taki człek nadal pełni funkcję ministerialną...cieć,czy dozorca Anioł...?
a ten drugi ?
za chwilkę...

gość z drogi

avatar użytkownika gość z drogi

3. a teraz o tym drugim...

a może inaczej ,czyli tak jak obecna nowomowa brzmi: t.j dwa w jednym ?
Mam jakieś dziwne przeczucia,że ci dwaj...to jakieś echa dawnej NFI a szczególnie jednego z nich....III NFI,które zamieniło sie szybko w NFI Jupiter ....
Dlaczego takie skojarzenia? a no dlatego,że związki dosyć "namacalne ...
przykład - nocne spotkanie Grasia z nowym "właścicielem"kolejnej" polskiej gazety...
o kim mowa ,wiadomo...
niemieckie nitki...
...pamietam rozmowę z pewnym prominentnym "byznesmenem"który tłumaczył mi dlaczego należy zmienić działający dotychczas Kodeks Handlowy....no właŚNIE dLACZEGO ?
a no dlatego, by przybliżyć go do niemieckiego prawa...a było to w końcówce lat dziewięćdziesiątych.... :(

co ma wspólnego NFI Jupiter SA z "kupnem" Polskiego tytułu...
a to już warto poszukać u wujka google...
ci sami ludzie,te same metody ... i kupowanie spółek za ich pieniądze...tu gazeta akurat...
ale skutki ...też te same....gazeta przejęta...a dwaj panowie w nocnym mroku spotykają sie
w celach "dziwnych" po rewelacjach pana Cezarego...Gmyza....
a wszystko przedziwnym trafem ma początki jak nie w Wiedniu,to w Niemczech....
WSI sPOkojna
WSI wesoła....

gość z drogi

avatar użytkownika guantanamera

4. Hańba

to być żałosnym błaznem...