Kalendarium konfliktu oświęcimskiego

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

 

        Kalendarium Konfliktu Oświęcimskiego

                                                    Marzec 1983 -wrzesień 1998 

 

12 styczeń 1983 - siostra Zofia Jaśniak, przełożona domu sióstr karmelitanek bosych w Poznaniu, zwraca się do Urzędu do Spraw Wyznań w Warszawie z prośbą o założenie domu zakonnego w Oświęcimiu, w budynku starego teatru usytuowanego obok Żwirowiska.

 

2 luty 1983 - prowincjał karmelitów bosych o. Eugeniusz Jan Morawski w liście do Urzędu do Spraw Wyznań poparł ideę założenia klasztoru kontemplacyjnego w pobliżu byłego niemieckiego obozu Auschwitz. Prowincjał napisał m.in.: „uważamy za nieulegającą wątpliwości potrzebę założenia oraz nieustannej modlitwy i pokuty w tym miejscu, które bez Chrystusowego Krzyża tchnie beznadziejnością".

 

14 czerwca 1984 - po wielu trudnościach prezydent Oświęcimia Andrzej Tolka oddaje siostrom karmelitankom z Poznania w użytkowanie wieczyste terenu państwowego, zabudowanego budynkiem tzw. starego teatru, na siedzibę klasztoru kontemplacyjnego.

 

26 czerwca 1984 - w Państwowym Biurze Notarialnym podpisano akt notarialny, na mocy którego siostry karmelitanki bose z Poznania stały się prawnymi właścicielami budynku „starego teatru" i przylegającego do niego terenu na 99 lat.

 

2 sierpnia 1984 - do Oświęcimia przybyły pierwsze siostry karmelitanki.

 

30 grudnia 1985 - klasztor sióstr karmelitanek p.w. Świętych Obcowania w Oświęcimiu erygowano kanonicznie.

 

maj 1985 - w specjalnej ulotce niemiecka organizacja katolicka „Kirche in Not" („Kościół w potrzebie"), która na prośbę kardynała Stefana Wyszyńskiego objęła patronat nad sześćdziesięcioma klasztorami kontemplacyjnymi w Polsce, nawołuje katolików do materialnego wsparcia powstającego w Oświęcimiu Karmelu. W Niemczech ukazał się numer specjalny dwumiesięcznika „Echo der Liebe" w którym wydawca pisma o. Werenfried van Straaten zamieścił apel do społeczeństwa krajów Beneluksu, by pomogły siostrom karmelitankom z Oświęcimia w adaptacji zniszczonego „starego teatru". Apel o. van Straatena, który nosił tytuł Geschenk fuer den Papst - ein Kloster in Auschwitz (Klasztor w Oświęcimia w darze dla Papieża), nadał rozgłos powstaniu klasztoru nieopodal muzeum Auschwitz.

 

14 października 1985 - brukselska popołudniówka „Le Soir" daje początek oszczerczej kampanii przeciwko Kościołowi katolickiemu i dobremu imieniu Polski i Polaków. Na łamach „Le Soir" pisano, że w tym miejscu nikt nie ma prawa niczego sobie zakładać ani budować", zaś Oświęcim powinien pozostać przede wszystkim pomnikiem ofiar ludobójstwa Żydów".

 

28 marca 1986 - pięciu wielkich rabinów europejskich sprzeciwia się powstaniu oświęcimskiego karmelu. „Uważamy za rzecz niemożliwą do przyjęcia, aby uświęcać ziemię, która została sprofanowana i przeklęta, zroszona krwią milionów ofiar" - napisali rabini.

 

13 kwietnia 1986 - wizyta Jana Pawła II w głównej synagodze rzymskiej.

 

kwiecień 1986 - pierwsze wtargnięcie członków Światowego Kongresu .

Żydów na teren posesji karmelitanek. Żydzi grożą wysadzeniem budynku w powietrze i obrzucają zakonnice wyzwiskami.

 

13 maja 1986 - komunikat 213. Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski informuje, iż w momencie ożywienia dialogu chrześcijańsko- żydowskiego, czego wyrazem była niedawna wizyta Ojca św. w synagodze rzymskiej" powołano do życia Podkomisję ds. Dialogu z Juda­izmem. W podkomisji tej zasiedli między innymi znani przeciwnicy klasztoru i krzyża w Oświęcimiu - bp Henryk Muszyński (prze­wodniczący), ks. Stanisław Musiał oraz Jerzy Turowicz. Wkrótce po powołaniu podkomisji kardynał Franciszek Macharski zwrócił się do ks. S. Musiała i J. Turowicza z prośbą o przygotowanie rozmów z Żyda­mi protestującymi przeciwko istnieniu klasztoru. Chodziło także o wybranie przedstawicieli Kościoła z Europy Zachodniej do rozmów ze stroną żydowską

 

     

Wizyta Papieża w synagodze rzymskiej (13 kwietnia 1986)

 

Znamienny jest fakt, iż do delegacji kościelnej nie wybrano nikogo, kto reprezentowałby stronę bezpośrednio zainteresowaną - przykładowo: przełożona sióstr karmelitanek, prowincjał ojców karmelitów bosych w Polsce.

 

22 czerwca 1986 - artykułem Jerzego Turowicza pt. Karmel w Oświęcimiu „Tygodnik Powszechny" rozpoczął kampanię skierowaną przeciwko oświęcimskiemu klasztorowi karmelitanek. Argumentował on, że obecność sióstr karmelitanek w tym miejscu obraża uczucia Żydów.

 

22 lipca 1986(!!!) - w Genewie odbyło się pierwsze spotkanie przedstawicieli Kościoła katolickiego i środowisk żydowskich w sprawie sytuacji w Oświęcimiu. Stronę kościelną reprezentowali czołowi moderniści: kardynałowie Godfried Danneels (arcybiskup Brukseli), Albert Decourtray (arcybiskup Lyonu), Jean Marie Lustiger (arcybiskup Paryża), Franciszek Macharski (arcybiskup Karkowa), oraz ks. Stanisław Musiał SI i Jerzy Turowicz. Środowiska żydowskie reprezentowali natomiast: Tullia Ze vi - przewodnicząca Unii Wspólnot Żydowskich we Włoszech, Wielki Rabin Francji - Rene Samuel Sirat, Theo Klein - przewodniczący Rady Przedstawicielskiej Instytucji Żydowskich we Francji i Europejskiego Kongresu Żydowskiego, Marcus Pardes - prezydent Komitetu Koordynacyjnego Organizacji Żydowskich w Belgii oraz Ady Steg - prezydent Powszechnego Zjednoczenia Żydowskiego. W komunikacie końcowym czytamy: „Dialog winien trwać nadal\ by można było definitywnie ustalić zadowalający sposób poszanowania tego jedynego miejsca znajdującego się na polskiej, chrześcijańskiej ziemi". Poinformowano także o wspólnie zredagowanej tzw. Deklaracji Oświęcimskiej, dzięki której wyrażono „swoje wspólne pragnienie liczenia się z niekwestionowaną rzeczywistością symbolicznego charakteru b. obozu zagłady Auschwitz, pomnika i pamięci shoah". Sama Deklaracja Oświęcimska, rozpoczynająca się od słów „Zakhor! - Pamiętaj!" jest bardzo krótka. Czytamy w niej, że tereny Auschwitz i Birkenau są symbolicznymi miejscami „ostatecznego rozwiązania „w imię którego hitlerowcy dokonali eksterminacji (shoah) sześciu milionów Żydów którzy zginęli „w opuszczeniu i pośród obojętności świata". Właśnie zdanie mówiące o „opuszczeniu" i „obojętności świata" stało się podstawą do oskarżenia Polaków o obojętność, a nawet o sprzyjanie eksterminacji Żydów podczas II wojny światowej. Kampanię tę realizowano także w Polsce, szczególnie na łamach „Tygodnika Powszechnego". Miała ona uzmysłowić Polakom ogrom krzywd jakie popełnili oni względem Żydów podczas II wojny światowej. Miało to doprowadzić do sytuacji, w której polskie społeczeństwo, chcąc odkupić swe winy z czasów ostatniej wojny, zgodzi się na przeniesienie klasztoru sióstr karmelitanek w Oświęcimiu. Było to przygotowywanie gruntu pod decyzje, które miały zapaść podczas drugiego spotkania w Genewie.

listopad 1986 - Jerzy Turowicz w krakowskim Klubie Inteligencji Katolickiej wygłosił odczyt na temat źródeł antysemityzmu w Polsce.

Uzupełnienie(!!!) :  powyższego. Spotkanie nie odbyło się w „Genewie” jak pisze autor, ale na jakiejś wsi, w prywatnym domu żydowskim, u żyda o nazwisku Rothschild.

Jest tu konieczne podkreślić to, że decyzją kardynała Macharskiego, który był wtedy metropolitą krakowskim, negocjacje o katolickim klasztorze, o sprawach polskich, nie toczyły się w diecezji krakowskiej, w domu biskupa, a na prywatnej posiadłości u żyda w Szwajcarii.

Negocjacje te odbywały się u żyda, bo – jak kard. Macharski stwierdził (lub zgodził się ) – negocjacje powinny być przeprowadzone na gruncie neutralnym. Willa żydowska była miejscem właściwym, bo dom biskupi w Krakowie takim miejscem nie był.

Później, JPII dokonał nowego podziału diecezjalnego i sprawy Karmelitanek swobodnie już toczyły się poza plecami Narodu, bo nowa diecezja - na prowincji zabitej deskami - nie podlegała takiej kontroli społecznej jak diecezja krakowska, czyli faktycznie, było to świadome oszustwo.


 

 

Kopia informacji o zdradzie oświęcimskiej. ( poniżej tłumaczenie)

Od dziś   za 2 lata, karmelitanki z Oświęcimia zostaną przeniesione poza obręb obozu. Tak zostało zadecydowane przez siedemnaście osobistości i żydowskich i katolickich, zgromadzonych za zamkniętymi drzwiami w niedzielę 23 lutego w rezydencji Edmunda Rothschilda w Pregny niedaleko Genewy, z zamiarem zakończenia polemiki wywołanej instalacją w październiku 1984 klasztoru w miejscu gdzie nazistowscy kaci przechowywali mordercze gazy oraz nadające się do spieniężenia ( ubrania, buty etc.) ich ofiar.

Pomimo "deklaracji oświęcimskiej" podpisanej przez władze katolickie i żydowskie dnia 22 lipca 1986 w Genewie, spotkanie w Pregny zostało otwarte w atmosferze niepokoju. W przemówieniu zagajającym prof.Ady Steg. prezydent Światowego Zjednoczenia Żydowskiego przypomniał, że założycielka klasztoru twierdziła, iż karmelitanki nie opuszczą swego klasztoru obecnego oraz, że nie miały bynajmniej zezwolenia żydowskiego, jako że "nie są zainteresowani Oświęcimiem, nie zbudowali tam pomnika i nie umarli tam".

Na te wywody prof. Steg odpowiedział tak; "My którzyśmy przeżyli, jesteśmy rzecznikami /.../ i dodam zastępcami nieobecnych sześciu milionów   naszych braci, których marzenia zostały brutalnie zduszone. Dźwigamy ciężki i cenny i święty ciężar ich pamięci /... / Oświęcim jest symbolem niejednego wydarzenia, lecz jednej rzeczy: tej rzeczy nie do pojęcia nie do pomyślenia i nie do wyrażenia jaką  jest Shoah / Holokaust/ .

Orędzie żydowskie    zostało wysłuchane   w szczególności przez kard. Macharskiego, biskupa krakowskiego, a więc diecezji obrębie której znajdują się pozostałości, obozu zagłady w Oświęcimiu. Jego stanowisko jakby się zbliżyło do stanowiska swych odpowiedników zachodnich w ciągu kilku ku miesięcy, zwłaszcza od czasu, gdy udał się do Jerozolimy, by skupić się przy memoriale Jad Waszem poświęconym ofiarom Shoah. Ze swej strony kard. Decourtray arcybiskup Lyonu oświadczył , ze jest bardzo szczęśliwy i bardzo ulżony jako że przybył "zaniepokojony" na to zebranie, któremu przewodniczył Theo Klein, prezydent Rady Reprezentacyjnej Instytucji żydowskich we Francji - CRIF.

Delegacja katolicka. w której brał udział również   kard. Lustiger, arcybiskup Paryża, zobowiązała się do utworzenia "poza obszarem Oświęcim -Brzezinka" ośrodka informacji i modlitwy przeznaczonego do "podsycania wymiany poglądów   między kościołami europejskimi na temat Shoah oraz także na temat męczeństwa polskiego", jak również "żeby przeciwstawiać się dezinformacji i banalizacji Shoah i przeciw rewizjonizmowi". Jeśli chodzi o karmel to znajdzie on pomieszczenie w nowym ośrodku przeznaczonym, by popierać   dialog między żydami a chrześcijanami mając na uwadze uczucia wyrażone w sposób uzasadniony przez delegacją żydowską" . W konsekwencji nie powinien mieć miejsca stały kult katolicki na terytorium obozów zagłady. Kard. Macharski zobowiązał się do czuwania nad realizacją tak ustalonego projektu, zaś dygnitarze katolicy zachodni ze swej strony zobowiązali się do zgromadzenia środków po­trzebnych na ten cel i do realizacji    projektu w ciągu 24 miesięcy.

Reprezentanci judaizmu,którzy   domagali się tylko terminu dwunastu miesięcy, zgodzili się na przedłużenie, gdy rozmówcy zwrócili im uwagę, że w Polsce sprawy się toczą powoli.

Wszyscy uczestnicy zebrania ocenili, że doszli do wspólnego porozumienia, by "podkreślić" szczególny aspekt Shoah wśród tragedii hitlerowskiej, która tak ciężko poraniła narody Europy, zwłaszcza naród polski, jak również aby uznano tożsamość oraz wiarę każdego mężczyzny lub kobiety za życia oraz po śmierci".

Kard. Lustiger został zobowiązany do zdania sprawy papieżowi z niniejszego zebrania.

 

Izabella Vishnic

/1/ Osobistości katolickie: Kard. Daneels /Belgia/, kard. Decourtray /Iyon/, kard. Lustiger /Paryź/. kard. Macharski Kraków/, ojcowie Dujardin, Dupuy. Musiał i Turowicz /swiecki/. Osobistości żydowskie: wielki rabin Sirat. pp. Gerard Riogner / Światowy Kongres żydowski/, Ady Steg /prezydent Światowego Zjednoczenia Izraelickiego/ , Theo Klein / prezydent CRIF, Chock prezydent konsystorza izraelskiego w Belgii,   Ehrlich / przedstawiciel na Europę Bnai Brith międzynarodowego/. Tardes / prezydent rady konsultacyjnej organizacji żydowskich w Belgii/, pani   Sabina Reitmann /zobowiazana do koordynacji/ oraz Hoffenberg / delegat Bnai Brith przy UNESCO.

Le Monde

Tlum H.M  .KSC1995

 

 

 

Powyżej, kopie tłumaczenia, tłumacz Helena M. więźniarka oświęcimska, jedna z pierwszych, które osadzono w obozie. Była to kara za przewożenie cudzego listu, który zawierał niewłaściwe treści.

11 stycznia 1987 - Jan Błoński publikuje na łamach „Tygodnika Powszechnego" artykuł pt. Biedni Polacy patrzą na getto, w którym oskarża Polaków o współpracę z Niemcami w zagładzie Żydów.

22 lutego 1987 - w Genewie miało miejsce drugie spotkanie delegacji katolickiej i żydowskiej w sprawie Oświęcimia. Obie delegacje przyjechały w rozszerzonym składzie. Kościół katolicki reprezentowali: kard. Godfried Danneels, kard. Albert, kard. Jean Marie Lustiger, kard. Franciszek Macharski, bp Kazimierz Górny (sufragan krakowski), o. Bernard Dupuy i o. Jean Dujardin (członkowie Komisji Episkopatu Francji ds. Dialogu z Judaizmem), oraz ks. Stanisław Musiał SI i Jerzy Turowicz. Ze strony żydowskiej w spotkaniu udział wzięli: Tullia Ze vi, Rene Samuel Sirat, Theo Klein, Marcus Pardes, Ady Steg, Sam Hoffenberg - stały delegat loży masońskiej B'nai B'rith przy UNESCO w Paryżu, Ernest Ehrlich - przedstawiciel B'nai B'rith na Europę, Gerard Riegner - reprezentant Międzynarodowego Komitetu Żydowskiego dla Konsultacji Międzyreligijnych oraz Georges Schnek - przewodniczący konsystorza izraelskiego w Belgii. Zdaniem bpa Górnego (obecny ordynariusz diecezji rzeszowskiej), który jako jedyny nie podpisał wspólnej Deklaracji, w Genewie przeforsowany został punkt widzenia jednej strony. We wspólnie zredagowanej Deklaracji strona katolicka zobowiązała się do „,stworzenia ośrodka informacji, wychowania, spotkań i modlitwy". W drugim punkcie jest mowa o tym, że nowy ośrodek „zostanie stworzony poza obszarem obozów Auschwitz i Birkenau. W Deklaracji wymienia się też cele mającego powstać ośrodka: „walka z dezinformacją i banalizacją shoah oraz z rewizjonizmem'  „ przyjmowanie grup odwiedzających obozy w celu uzupełnienia ich informacji popieranie spotkań miedzy żydami i chrześcijanami „. Najważniejsza jest jednak końcowa część Deklaracji w której czytamy: Ustanowienie tego Ośrodka stanowi kontynuację i konsekwencję zobowiązań podjętych w czasie spotkania w Genewie w dniu 22 lipca 1986 r. Zakłada ono, ze inicjatywa modlitwy Sióstr Karmelitanek znajdzie w tym nowym kontekście swoje miejsce, swoje potwierdzenie i swój prawdziwy sens i że będzie to świadczyć o uwzględnieniu uczuć słusznie wyrażonych przez delegację żydowską. Nie będzie więc stałego miejsca kultu katolickiego na terenach obozów Auschwitz i Birkenau. Każdy będzie mógł się tu skupić zgodnie z własnym sercem, własną religią i własną wiarą". W punkcie czwartym jest mowa o tym, że kard. Macharski „będzie czuwał nad realizacją projektu" oraz., że będzie on „powiadamiał przewodniczącego Theo Kleina o postępach w realizacji tego projektu".

25 lutego 1987 - kardynał Macharski w krótkim przemówieniu wygłoszonym przez Radio Watykan uzasadniał cele powstania ośrodka, prosił też siostry karmelitanki o modlitwę „żeby Pan Bóg pobłogosławił temu wielkiemu zamierzeniu”.

18 stycznia 1988 - prowincjał karmelitów bosych o. Dominik Wider wystosował list do wszystkich członków zakonu karmelitańskiego w Polsce. Pisał: „Od dłuższego czasu nasilają się złośliwe ataki żydowskie oraz nacisk moralny kard. Franciszka Macharskiego na nasze Siostry w Oświęcimiu, by same dobrowolnie wyraziły zgodę na przeniesienie się w inne miejsce. Argumentuje się miłością bliźniego, nieprzeszkadzaniu w dialogu Kościoła z Żydami, niedawaniu podstaw do ataku na Ojca świętego i Kościół w Polsce. (...) Złożyłem protest u ks. kard. Macharskiego, a także u przedstawiciela strony zachodniej, ks. kard. Lustigera. Odwołałem się także do N.O. Generała. Pragnę powiadomić, że prawie wszyscy biskupi krakowscy są oburzeni na ten nacisk wywierany na Siostry. Podobnie myśli duchowieństwo Oświęcimia i jego okolic, a także wielu wiernych. Wszyscy oni uważają, że Siostrom dzieje się krzywda oraz że Siostry powinny trwać w obecnie zajmowanym klasztorze - swojej własności. Proszę wszystkich naszych Braci i Siostry I, II, III Zakonu o modlitwę w intencji Sióstr, by Pan je umacniał, ochraniał i bronił. W nim, w Niepokalanej Dziewicy Karmelu i św. Józefie cała nasza nadzieja".

24 czerwca 1988 - podczas wizyty w Austrii Jan Paweł II poparł powstanie ośrodka. Papież powiedział: „Spośród wielorakich inicjatyw, jakie w duchu Soboru podejmowane są dzisiaj na rzecz dialogu żydowsko-chrześcijańskiego, pragnę wskazać na powstający w Polsce ośrodek informacji\ wychowania spotkań i modlitwy.”

26 lipca 1988 - na Żwirowisku należącym do klasztoru sióstr karmelitanek ustawiono krzyż. Inicjatorem ustawienia krzyża był ks. Stanisław Górny, brat biskupa rzeszowskiego Kazimierza Górnego i były proboszcz parafii św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu. Ks. S. Górny wspominając tamto wydarzenie powiedział: „Byli więźniowie prosili nas, księży, żeby to miejsce, znajdujące się poza obozem, uczcić symbolem wiary katolickiej. Siostry karmelitanki bose, znajdujące się już wówczas w oświęcimskim klasztorze od 1984 r., zgodziły się na ustawienie krzyża”

 

27stycznia 1989 - metropolita krakowski kardynał Macharski skierował do wiernych w Oświęcimiu specjalny list, w którym poparł usunięcie sióstr z zajmowanego od 1984 r. klasztoru. Kardynał napisał, że „siostry będą wypełniać swoje powołanie w ich własnym nowym klasztorze, gdy tylko zostanie on wybudowany na wydzielonym terenie w obrębie Centrum, z którym siostry będą pozostawały w duchowej łączności.”

14 lutego 1989 - arcybiskup Lyonu, kardynał Decourtray wystosował list do przewodniczącego Rady Przedstawicielskiej Instytucji Żydowskich we Francji i Europejskiego Kongresu Żydowskiego Theo Kleina. W swym liście Kardynał przeprasza środowiska żydowskie za niedotrzymanie zobowiązań genewskich. Poza przeszkodami natury administracyjnej w budowie nowego klasztoru i Centrum, kard. Decourtray wskazuje „na trudności związane z polską opinią publiczną i narodową W liście Kardynała znalazły się też fragmenty obrażające siostry karmelitanki, które rzekomo wyraziły zgodę na opuszczenie klasztoru. W liście czytamy: „Dzisiaj siostry zaakceptowały decyzję budowy nowego klasztoru. Akceptacja ta stanowi fakt najwyższej wagi. Siostry osiadły w Oświęcimiu, aby się modlić za zmarłych. Ten ich gest w żaden sposób nie wyrażał lekceważenia męczeństwa narodu żydowskiego. Obecnie, w sposób nieodwołalny zaakceptowały decyzję przeniesienia klasztoru, rozumiejąc wyrażoną przez ich arcybiskupa intencję Kościoła katolickiego, by uszanować shoah. Pragną one przez ten akt posłuszeństwa przyczynić się do postępu w stosunkach między żydami i katolikami3 realizują w ten sposób życzenie Soboru Watykańskiego II zawarte w „Nostra aetate" i przyjmując postawę, do jakiej nieustannie wzywa Papież Jan Paweł II". Na koniec Kardynał zapewnia Żydów, iż wkrótce zwróci się z prośbą do przełożonego generalnego zakonu karmelitów o podjęcie kroków w celu prowizorycznego przeniesienia sióstr w oczekiwaniu na ukończenie nowego klasztoru”.

9 marca 1989 - za przeniesieniem sióstr do nowego klasztoru opowiedział się także Episkopat Polski. W komunikacie Episkopatu czytamy: „biskupi polscy uznają wielką ważność realizowanego przez metropolitę krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego Centrum Informacji, Wychowania, Spotkań i Modlitwy, które ma obejmować również nowy klasztor sióstr karmelitanek”.

17 maja 1989 - Wyżsi Przełożeni Zakonów Męskich w Polsce, zebrani na spotkaniu plenarnym w dniach 16-17 maja 1989 r. w Warszawie sprzeciwili się usunięciu sióstr karmelitanek z zajmowanego klasztoru. „Jesteśmy głęboko przekonani, że klasztor Karmelitanek Bosych, który jest ich własnością, znajduje się na właściwym i godnym miejscu w naszej Ojczyźnie i nie narusza niczyich praw i nikogo nie krzywdzi" - napisali Wyżsi Przełożeni Zakonów Męskich w Polsce.

14 lipca 1989 - sześciu członków Związku Studentów Żydowskich USA na czele z rabinem Avi Weissem wtargnęło na teren klasztoru karmelitanek. Przyjechali oni z grupą dziennikarzy i ekipą telewizyjną. Jeden ze świadków zdarzenia tak opisał to wydarzenie: Tymczasem rozpoczęli oni (Żydzi - przyp. S.C.) próby wyważenia drzwi wejściowych. Gdy nie udało się to, poprzestali na dobijaniu się  przeskoczyli też boczne parkany pomiędzy dziedzińcem a ogrodem, usiłując dostać się do środka przez okna (zakratowane), wygrażali też pięściami, krzyczeli”.

16 lipca 1989 - kolejne najście grupy Żydów. Odziani w ubrania imitujące pasiaki z gwiazdą Dawida i tym razem przeszli przez ogrodzenie, ale po odbyciu rytualnych modlitw i spokojniejszych nieco protestach sami opuścili teren klasztoru. Mimo jednak stosunkowo spokojnego przebiegu protestu, życie klasztoru było przez kilka godzin całkowicie sparaliżowane".

22 lipca 1989 - przed budynkiem Karmelu manifestują Żydzi z Belgii, przeskakują przez płot, odczytują protest i dmą w barani róg.

22 lipca 1989 - w trzecią rocznicę podpisania deklaracji „Zahor" kard. Decourtray przeprosił Żydów za opóźnienia w budowie Centrum. Kardynał w specjalnym komunikacie napisał: „Prosimy naszych partnerów Żydów, by wybaczyli nam to opóźnienie, spowodowane rzeczywistymi przeszkodami, z których powagi nie zdawał sobie sprawy żaden z sygnatariuszy porozumienia.”

8 sierpnia 1989 - kardynał Macharski wydał komunikat, w którym ubolewa nad zachowaniem niektórych środowisk żydowskich prowadzących „gwałtowną kampanię oskarżeń i pomówień, obraźliwą agresję nie tylko słowną, co się przeniosło na teren Oświęcimia. Dodał też, że „tego typu postawy i działania uniemożliwiają mi dalszą realizację budowy Centrum Kardynał kończy słowami: „Stoimy na stanowisku, jakie Kościół zajął w stosunku do Żydów na Soborze Watykańskim II, potwierdzonym dalszymi postanowieniami Stolicy Apostolskiej”

11 sierpnia 1989 - kard. Decourtray zapewnił Żydów, że „decyzja genewska nie zostanie zakwestionowana”.

26 sierpnia 1989 - Prymas Polski, kardynał Józef Glemp wygłosił na Jasnej Górze homilię w której bronił sióstr karmelitanek. Kardynał powiedział m.in.: „Kochani Żydzi, nie rozmawiajcie z nami z pozycji narodu wyniesionego ponad wszystkie inne i nie stawiajcie nam warunków niemożliwych do wypełnienia. Siostry karmelitanki, mieszkające obok obozu w Oświęcimiu, chciały i chcą być znakiem tej ludzkiej solidarności, która obejmie żywych i umarłych. (...) Waszą potęgą są środki społecznego przekazu, będące w wielu krajach do waszej dyspozycji. Niech one nie służą rozniecaniu antypolonizmu. Niedawno oddział siedmiu Żydów z Nowego Jorku dokonał napaści na klasztor w Oświęcimiu, wprawdzie nie doszło do zabójstwa sióstr lub zniszczenia klasztoru, bo zostali powstrzymani, ale nie nazywajcie napastników bohaterami".

2 września 1989 - kardynał Glemp w wywiadzie dla „La Republica" wystąpił w obronie sióstr karmelitanek. Wyraził też opinię, iż tzw. umowa genewska musi być renegocjowana, gdyż osoby, które ją podpisały były niekompetentne.

3 września 1989 - kardynałowie Godfried Danneels, Albert Decourtray, Jean Marie Lustiger oświadczyli, że „kard. Glemp, gdy mówił o renegocjacjach porozumienia genewskiego, mógł wyrażać jedynie swój osobisty punkt widzenia".

6 września 1989 - przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem bp Henryk Muszyński wydał komunikat, w którym zapewnia o realizacji Deklaracji Genewskiej.

15 września 1989 - kard. Glemp przyjął Zygmunta Nissenbauma.

 

   

Spotkanie prymasa Glempa z Zygmuntem Nissenbaumem (1989)

W komunikacie Sekretariatu Prymasa Polski napisano: „Podczas rozmowy zarysował się projekt zadowalającego rozwiązania sporu oświęcimskiego, co będzie prowadzone dalej przez odpowiedni zespół, który zajmie się konkretną realizacją budowy centrum informacji, wychowania, spotkań i modlitwy w Oświęcimiu”.

19 września 1989 - przewodniczący Komisji Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem, kardynał Johannes Willebrands oświadczył, że „Stolica Apostolska jest gotowa wnieść swój własny udział

 

     

Rabin Joskowicz z wizytą u Prymasa (1989)

finansowy na to, ażeby wesprzeć realizację" budowy Centrum i nowego klasztoru sióstr karmelitanek”

 

 

20 września 1989 - kard. Glemp wystosował list do Sigmunta Sternberga - przewodniczącego Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów, w którym zapewnił, że pragnie dotrzymać warunki Deklaracji Genewskiej z 1987 r. i dlatego chętnie przystąpi do dialogu między Chrześcijanami i Żydami”.

21 września 1989 - przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów Sigmunt Sternberg powiedział: Stwierdziłem, że Glemp jest gotów słuchać”

29 września 1989 - kard. Glemp napisał list do Zygmunta Nissenbauma w którym, przy okazji życzeń na żydowski Nowy Rok 5750, po raz kolejny poprał budowę Centrum.

22marca 1990 - rejestracja Krakowskiej Fundacji Centrum Informacji, Wychowania, Spotkań i Modlitwy w Oświęcimiu.

30 listopada 1990 -W 25. rocznicę soborowej deklaracji Nostra Aetate Episkopat Polski opublikował list pasterski piętnujący „polski antysemityzm". List odczytano 20 stycznia 1991 r.

25 stycznia 1991 - Ojciec Generał Zakonu Karmelitów Bosych, o. Felipe Sainz de Baranda napisał list do przełożonej sióstr karmelitanek w Oświęcimiu, s. Heleny Hadziewicz w którym polecił, by siostry przeniosły się do budowanego przy Centrum nowego klasztoru.

29 września 1991 - podczas wizyty w USA kard. Glemp spotkał się z Żydami. Przed wizytą w Spertus College of Judaica w Chicago Kardynał zdjął z piersi krzyż. Rabin Byron L. Sherwin po spotkaniu z Prymasem Polski powiedział: Kardynał Glemp przyszedł do nas bez krzyża na piersi. Myślę, że ten symboliczny gest był bardzo znaczący, pokazujący klasę Prymasa, który nie chciał niczym urazić swoich gospodarzy”.

9 kwietnia 1993 - w Wielki Piątek Jan Paweł II, za pośrednictwem bpa Tadeusza Rakoczego, napisał list do sióstr karmelitanek w którym nakazuje im „z woli Kościoła" przenieść się „w inne miejsce w tym samym Oświęcimiu".

23 maja 1993 - siostry karmelitanki przejęły na własność dotychczasową dzierżawę wieczystą.

24 maja 1993 - cztery siostry przeniosły się do nowego klasztoru, wybudowanego nieopodal Centrum.

 

 

Klasztor Karmelitanek w dniu wyrzucenia ich z ich własnej nieruchomości (konsekrowanego domu zakonnego). Foto Krzysztof Cierpisz.

8 czerwca 1993 - matka Maria Magiera wydzierżawiła odpłatnie budynek klasztorny na 30 lat Stowarzyszeniu Ofiar Wojny.

24 czerwca 1993 - matka Maria Magiera oraz Stowarzyszenie Ofiar Wojny poddzierżawiło część budynku klasztornego Fundacji Wioski Dziecięcej „Maja".

29 czerwca 1993 - próba przejęcia terenu sióstr karmelitanek przez władze RP . Prezydent Oświęcimia rozwiązał umowę dzierżawy pomiędzy klasztorem a Stowarzyszeniem Ofiar Wojny i zarządził jej odebranie Klasztorowi Sióstr Karmelitanek. M. Maria Magiera złożyła odwołanie; sąd zawiesił postępowanie.

30 czerwca 1993 - ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej bp Tadeusz Rakoczy ogłosił desakralizację kaplicy klasztornej.

6 lipca 1993 - ostatnie karmelitanki, wraz z siostrą przełożoną opuściły klasztor i wyjechały do klasztoru w Poznaniu.

8 sierpnia 1993 - przełożona sióstr karmelitanek wydzierżawiła klasztor i teren Żwirowiska Stowarzyszeniu Ofiar Wojny.

21-24 listopada 1993 - siostry karmelitanki przyjechały do swego nowego klasztoru w Rzeszowie.

17 sierpnia 1994 - manifestacja rabina Weissa i grupy kilkunastu Żydów z USA w Oświęcimiu. Weiss zakomunikował, że jego protest skierowany jest „jedynie" „przeciw polskiemu rządowi, polskiej hierarchii kościelnej i Watykanowi”. Najpierw protestowano przed kościołem Matki Bożej Królowej Polski w Oświęcimiu - Brzezince, który Żydzi uważają za dawną siedzibę komendantury obozowej. Po obklejeniu kościoła tekstem umowy genewskiej i symbolicznym zamknięciu świątyni (manifestanci zablokowali wejście do kościoła), Żydzi udali się w kierunku byłego klasztoru karmelitanek. Tam domagali się usunięcia z terenu Żwirowiska krzyża papieskiego. Na płocie okalającym teren byłego klasztoru Żydzi rozwiesili transparent głoszący, że jest to „żydowski cmentarz, a nie miejsce dla krzyża". Rabin Weiss oznajmił też, że „zamienianie najbardziej przerażających miejsc zagłady w kościoły i stawianie olbrzymich krzyży jest absolutnie nie do przyjęcia”.

22 grudnia 1994 - prowincjał karmelitów bosych, o. Benignus Józef Wanat wystosował list do bpa Kazimierza Nycza w którym w zdecydowany sposób broni krzyża i własności sióstr karmelitanek. O. Wanat pisał: „Nie powiedzieliśmy sobie szczerze o najważniejszym - ideowym wymiarze sprawy. Jest nią zorganizowana walka o Krzyż Chrystusowy. Z powodu tej walki siostry zostały zmuszone do odejścia ze Starego Teatru. Nakłaniano je, że powinny ze sobą zabrać Krzyż z miejsca egzekucji licznych Polaków dokonywanych przez hitlerowców. One tego nie mogły zrobić, gdyż uważały to za zdradę wiary i zaparcie się Krzyża na miejscu męczeństwa naszych rodaków. Oskarżono mnie, że udzieliłem zezwolenia poprzedniej przełożonej na wydzierżawienie majątku «skompromitowanemu człowiekowi». Nie wypieram się tego (...). Utworzenie w pomieszczeniach klasztoru archiwum było najmniej kontrowersyjne (...). Nie mogłem natomiast się zgodzić na prośbę aktualnej przełożonej na rezygnację z tytułu własności zakonnej do nieruchomości, na której stoi Krzyż (...). Takie przyzwolenie na oddanie terenu w nieodpowiedzialne ręce zawierałoby implicite zgodę na usunięcie Krzyża i oddanie terenu wrogom Kościoła. Dla wiernych byłoby to równoznaczne ze zdradą Chrystusa i zaparciem się wiary (...). Jestem też przekonany, że siostry zakonne w swej prostocie i łatwowierności są manipulowane i nie biorą pod uwagę wartości i potrzeby obrony znaku Krzyża”.

29 grudnia 1994 - matka Maria Kądziołka zwróciła się do szefa Urzędu Rady Ministrów z prośbą o rozpoczęcie postępowania w celu refundacji Siostrom kosztów poniesionych w latach 1984-1993 dla przeprowadzenia remontu kapitalnego tzw. starego teatru. Prośba pozostała bez odpowiedzi.

25 stycznia 1995 - kolejny protest grupy rabina Weissa przed kościołem Matki Bożej Królowej Polski w Oświęcimiu-Brzezince oraz przed byłym klasztorem sióstr karmelitanek. Żydzi ponownie domagali się likwidacji kościoła parafialnego w Oświęcimiu-Brzezince i usunięcia krzyża ze Żwirowiska.

marzec-kwiecień 1996 - Żydzi rozpętują spór o tzw. strefę ochronną wokół byłych obozów w Oświęcimiu i Brzezince. Od polskich władz domagają się oni zaprzestania budowy sklepów i punktów usługowych, a nawet, likwidacji wszelkich budynków mieszkalnych w promieniu 0,5 km od byłych obozów koncentracyjnych.

4 lipca 1996 - laureat nagrody Nobla, Eli Wiesel będąc w Polsce powiedział, że „obecność krzyży na świętej ziemi pokrywającej niezliczone żydowskie ofiary w Birkenau była i pozostaje obelgą.”

15 stycznia 1997 - matka Maria Kądziołka wypowiedziała Stowarzyszeniu Ofiar Wojny umowę dzierżawy, m.in. z racji niepłacenia czynszu.

16 lipca 1997 - siostry złożyły wniosek do Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Oświęcimiu o wykreślenie wpisu o dzierżawie w księdze wieczystej. Decyzją Sądu Rejonowego wpis został wykreślony, lecz wkrótce później postanowienie to anulował Sąd Wojewódzki w Bielsku Białej.

3 grudnia 1997 - z terenu byłego obozu niemieckiego w Brzezince usunięto krzyże, które stały tam od 1983 r. Zostały one przeniesione do oświęcimskiego kościoła p.w. św. Józefa Robotnika. Na przeniesienie krzyży wyraziła zgodę kuria diecezji bielsko-żywieckiej oraz Ministerstwo Kultury i Sztuki. Zdaniem ks. Romana Indrzejczyka (delegacja do Katynia przyp. K.C.) z parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie przeniesienie krzyży z Brzezinki

 

Wierni Tradycji na Żwirowisku (15 sierpnia 1998)

powinno satysfakcjonować każdego człowieka, niezależnie od jego przekonań. Cieszy mnie wszystko, co łagodzi, koi, stanowi próbę pojednania”. Natomiast Grzegorz Polak, dziennikarz KAI i członek Komisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem powiedział: Cieszę się, że sprawa została wreszcie sfinalizowana dla dobra obu stron, po wielu niepotrzebnych kłótniach mających również oddźwięk zagranicą”.

18 lutego 1998 - minister ds. kontaktów z diasporą żydowską Krzysztof Śliwiński powiedział w wywiadzie dla „La Croix", że „Krzyż, przy którym Jan Paweł II odprawił Mszę św. w Oświęcimiu w 1979 r., a który stoi obecnie na terenie dawnego klasztoru karmelitanek, tuż obok obozu koncentracyjnego, zostanie niedługo przeniesiony".

2 marca 1998 - siostry karmelitanki z Oświęcimia zrzekły się tytułu własności byłego klasztoru przy obozie Auschwitz.

15 marca 1998 - Zdaniem ministra Śliwińskiego „przedmiotem kontrowersji" nie jest „symbol, nie krzyż, tylko 8 metrów tuż przy ogrodzeniu Oświęcimia „.„Czy musi to być krzyż 8 – metrowy” - zapytuje Śliwiński.

19 lutego 1998 - minister Śliwiński ujawnił, że zgodę na przeniesienie krzyża wyraziła Stolica Apostolska i biskup ordynariusz Tadeusz Rakoczy.

23 marca 1998 - bp Tadeusz Rakoczy powiedział, że „nie ma pojęcia"  kiedy podejmie decyzję w sprawie krzyża. „Nie wykluczam, że (...) w Polsce możemy i pragniemy słuchać, brać pod uwagę odczucia innych ludzi i ewentualnie - to co jest możliwe w tej sprawie – zrobić „ Biskup Rakoczy zapewnił także, że w sprawie krzyża może „stać po każdej stronie”.

27 marca 1998 - Komitet Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem opublikował oświadczenie, w którym ze zrozumieniem odniesiono się do żydowskich „kontrowersji wokół krzyża na terenie byłego KL Auschwitz „Rozumiemy wrażliwość strony żydowskiej i jej obolałości we wszystkim co dotyczy rzeczywistości symboliki Auschwitz" - napisano w komunikacie.

29 marca 1998 - przewodniczący Komitetu Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem bp Stanisław Gądecki wyraził przekonanie, że zamiast krzyża na Żwirowni mógłby stanąć pomnik z wizerunkiem krzyża. Dodał, że „wydaje się to rozwiązaniem, które nie lekceważyłoby ani racji polskich chrześcijańskich, ani żydowskich. Wszystkie inne rozwiązania będą bolesne dla którejś ze stron.”

2 kwietnia 1998 - szef kancelarii premiera, minister Wiesław Walendziak powiedział, że „jeśli krzyż - który formalnie rzecz biorąc stoi poza terenem obozu - przeszkadza, to niebawem może zacząć się dyskusja czy na terenie miasta Oświęcim w ogóle mogą stać kościoły. Oczekuję od przyjaciół Żydów uszanowania uczuć religijnych katolików.”

8 kwietnia 1998 - członkowie Społecznego Komitetu Obrony Krzyża wystosowali list do Prymasa Polski, ordynariusza diecezji bielsko - żywieckiej bpa Tadeusza Rakoczego oraz premiera Jerzego Buzka domagając się w nim gwarancji, że krzyż papieski pozostanie. List pozostał bez odpowiedzi.

21 kwietnia 1998 - na łamach „Gazety Wyborczej" Dawid Warszawski napisał: „w doświadczeniu europejskich Żydów chrześcijaństwo przygotowało grunt pod Zagładę. Ten krzyż w Auschwitz to w naszych oczach znak prześladowców; nie ofiar; Wzniesienie go na cmentarzu żydowskich ofiar chrześcijańskiej Europy nas znieważa. Słowa te należy traktować jak najbardziej dosłownie „ Podobnie wypowiedział się naczelny rabin RP Pinchas Menachem Joskowicz: „Żydzi nie mogą modlić się do Boga, kiedy ktoś im przeszkadza. Krzyż nam w tym przeszkadza. Kiedy chcę się modlić, a przede mną jest krzyż, wówczas nie mogę się modlić.”

24-26 kwietnia 1998 - bp Tadeusz Pieronek wyraził wątpliwości co do intencji niektórych obrońców krzyża, którzy, jego zdaniem, „ten wielki symbol wykorzystują jako instrument walki, nawet z tymi chrześcijanami, którzy myślą inaczejBp Pieronek mówił: „Krzyż jest znakiem miłości, przebaczenia, pokoju. Nie można zeń czynić symbolu konfliktu, sporu, walki. (...) Miejsce krzyża w Oświęcimiu jest jego miejscem naturalnym. (...) Ale trzeba uszanować, że tam ginęli też ludzie, którzy inaczej myślą, którzy mają inną teologię. To ich prawo i ich godność trzeba uszanować”.

3 maja 1998 - premier Jerzy Buzek, który w liście do mieszkańców Podbeskidzia napisał, że „usuwanie krzyży wbrew woli wspólnot religijnych było cechą czasów totalitarnych". Premier napisał też, że bp Rakoczy „jako gospodarz diecezji bielsko-żywieckiej i osoba powołana przez Głowę Kościoła do podejmowania decyzji w sprawach wiary oraz znaków wiary nie musi obawiać się, że rząd pod moim przewodnictwem podejmie działania, które mogłyby w jakikolwiek sposób uchybić Krzyżowi Protest przeciwko próbom usunięcia krzyża w Oświęcimiu podpisało 130 parlamentarzystów.

3 maja 1998 -ks. Stanisław Musiał powiedział, że oświęcimski „Krzyż ustawiono po cichu, w pośpiechu, metodą konspiracyjną", a intencją tych, którzy go tam postawili było „nadanie temu skrawkowi ziemi i przyległemu doń klasztorowi statusu sakralnej nietykalności". Jego zdaniem przeniesienie krzyża ze Żwirowiska w inne miejsce nie byłoby „w żaden sposób profanacją tego symbolu religijnego". Prymas Polski powiedział, że „w Oświęcimiu krzyż stał i będzie stał" oraz, że nie może być on „przedmiotem przetargów, bo on jest pośród ludzi wierzących, którzy doświadczyli krzyża jako zbawienia".

4 czerwca 1998 - wiceprzewodniczący Światowego Kongresu Żydów,

Kalman Sultanik zażądał, aby obozy w Oświęcimiu były eksterytorialne i nie podlegały władzom RP. Wcześniej Sultanik stwierdził, że krzyże

 

 

Początek Mszy Sw. na Żwirowisku (15 sierpnia 1998)

Żwirowni powinien być przeniesiony, gdyż „Polska to obiecała".

12 czerwca 1998 - jeden z księży w Oświęcimiu, powołując się na zdanie ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej, zasugerował dziennikowi „Rzeczpospolita", że biskup nosi się z zamiarem „przeniesienia krzyża ale „nie ma obecnie atmosfery do podjęcia takich działań".

12 czerwca 1998 - wiceprzewodniczący Światowego Kongresu Żydów i członek Międzynarodowej Rady Muzeum Oświęcimskiego, Kalman Sultanik po raz pierwszy powiedział, że „teren Oświęcimia i Brzezinki powinien być eksterytorialny. Terenem obozów powinna zarządzać komisja międzynarodowa, np. pod auspicjami organu UNESCO".

14 czerwca 1998 - grupa osób, m. in. Kazimierz Switoń, podjęła dramatyczną decyzję o rozpoczęciu protestacyjnej głodówki na terenie byłego klasztoru sióstr karmelitanek. Protest ten, pomimo aż 42 dni trwania, był niemal przez cały czas pomijany w serwisach informacyjnych.

19 lipca 1998 - pikieta Społecznego Komitetu Obrony Krzyża przed siedzibą bielsko-żywieckiej kurii biskupiej w Bielsko-Białej. Kiedy pod kurią trwała manifestacja obrońców krzyża, bp Rakoczy, zapytany o to, czy krzyż może zostać usunięty, odpowiedział: „No pewnie, że może!". Obecni na konferencji prasowej obrońcy krzyża usiłowali uzyskać od biskupa jakieś wyjaśnienia, zapytali: „Dlaczego zostały usunięte krzyże z Brzezinki pod osłoną nocy?". „Z wami nie będę rozmawiał" - odparł Biskup. Biskup Rakoczy mówił też o tym, że w sprawie krzyża decyzję podjęto „bardzo dawno temu już, prawda, w czasie rozmów genewskich, słynnych deklaracji, że na miejscu krzyża zostanie zbudowany pomnik z elementem wyraźnym krzyża, prawda, pomordowanym tam ludziom, więc była sprawa, powiedzmy sobie karmelu, krzyż w jakimś sensie związany jest z karmelem".

21 lipca 1998 - zaproszony przez obrońców krzyża ks. Edward Wesołek z Bractwa Sw. Piusa X wraz gronem tradycyjnych katolików z całej Polski udał się do Oświęcimia. Mile przyjęty, ks. Wesołek poprowadził modlitwy i wygłosił krótkie kazanie pod papieskim krzyżem.

25 lipca 1998 - na prośbę abpa Kazimierza Majdańskiego i bpa Zbigniewa Kraszewskiego po 42 dniach głodówkę przerwano. Nieopodal krzyża papieskiego członkowie gliwickiego Duszpasterstwa Ludzi Pracy ustawili 3 metrowy krzyż i 50 małych inicjując tym samym akcję stawiania nowych krzyży na Żwirowisku. Duszpasterz pielgrzymów o. Siemiński powiedział: „Chcieliśmy zaznaczyć, że w naszej ojczyźnie jesteśmy gospodarzami i będziemy bronić naszej godności w sposób moralnie dopuszczalny".

27 lipca 1998 - biskup Gerard Kusz z Gliwic, zaniepokojony faktem, iż pielgrzymi z jego diecezji postawili na Żwirowni kolejny krzyż, powiedział: „Gdyby biskup został zapytany o krzyż, to opinia byłaby negatywna". Podobnie zareagował arcybiskup katowicki Damian Zimoń: „Jest to niepotrzebna manipulacja, tego typu działania są mi zupełnie obce".

2 sierpnia 1998 - Przewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów ks. Andrzej Zuberbier powiedział w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym", że Kościół „musi się też liczyć z drugą stroną, dla której krzyż nie jest znakiem nadziei ani zbawienia".

4 sierpnia 1998 - abp Józef Życiński (był żydem i ateistą przyp. K.C.)  powiedział, że „Polacy muszą sobie uświadomić, że żydowska teologia cierpienia różni się od chrześcijańskiej".

9 sierpnia 1998 - na łamach „Tygodnika Powszechnego", ks. Stanisław Musiał SI w gwałtownych słowach domagał się usunięcia krzyża: „Najwyższy czas, żeby Kościół w Polsce przebudził się i zabrał głos w sprawie nadużywania symboli religijnych do poza religijnych celów (...). Tak naprawdę, nie ci są przeciw Krzyżowi Chrystusowemu, którzy domagają się przeniesienia czy usunięcia krzyży ze żwirowiska nieopodal obozu w Auschwitz, lecz ci, którzy te krzyże tam postawili i ci, którzy opowiadają się za ich pozostawieniem. Krzyż Chrystusa to nie zaciśnięta pięść. A tym są krzyże na żwirowisku w Auschwitz. Z woli ich budowniczych i sprzymierzeńców. Zaciśniętymi pięściami przeciw".

Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich uważa, że działania o charakterze anarchistycznym, takie jak ustawianie bez porozumienia krzyży na terenie byłego obozu, nie mogą przynieść nic dobrego i nie powinny być tolerowane „. Jak zwykle swoją „otwartością i tolerancją" popisał się publicysta „Gazety Wyborczej" i „Midrasza" Dawid Warszawski. Pisze on, że krzyż Obraża i rani, gdyż jest jasne, że w tym celu zostały tam wzniesione. (...) Obecność krzyża - symbolu chrześcijaństwa, którego półtora tysiącletnie nauczanie nienawiści do Żydów przygotowało w Europie grunt pod Zagładę - w miejscu, gdzie zagłada się dokonała, rzecz jasna raniłaby nas nadal".

2 sierpnia 1998 - w komunikacie muzeum holocaustu Yad Vashem, co podała agencja Reutera w dniu 3 sierpnia br., a co nie było wówczas cytowane w Polsce, stwierdzono wyraźnie: uzgodniono, iż żaden pomnik nie powstanie" („it was agreed that a tombstone would not be erected").

4 sierpnia 1998 - rabin nowojorski Avi Weiss zapowiedział swój przyjazd do Polski, aby protestować przeciwko postawieniu na Żwirowisku i obecności kościoła obok byłego obozu w Brzezince.

6 sierpnia 1998 - Izrael zwrócił się w środę do Polski, by podjęła działania w celu usunięcia krzyży na Żwirowisku. Sekretarz gabinetu premiera, Danny Naveh poprosił ambasadora RP\ Wojciecha Adamieckiego, by podjął starania w celu usunięcia krzyży w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau, które naruszają charakter miejsca wymordowania milionów Żydów" - głosi oświadczenie biura premiera Izraela Benjamina Netanjahu.

6 sierpnia 1998 - oświadczenie kardynała Józefa Glempa w sprawie krzyża. Kardynał napisał, że Krzyż nie jest własnością Kościoła katolickiego, ale jest związany z chrześcijaństwem, a jako symbol jest czytelny i uznany w cywilizacji zachodniej jako znak ofiary miłości i cierpienia. Do tak pojętego znaku i jego obrony ma prawo nie tylko Episkopat, ale wszyscy, którzy z wiarą ten krzyż przyjmują. (...) Krzyż powinien stać, bo tu ginęły tysiące chrześcijan, w tym także Żydów chrześcijan. Ziemia ta jest polska, a wszelkie nakładanie innej woli jest

odbierane jako ingerencja w suwerenność. (...) Jako przyczynę wzrostu eskalacji napięć wskazuje się na p. Świtonia i jego grupę, która określa się jako obrońcy krzyża w Auschwitz» Trzeba w imię prawdy powiedzieć, że ten zespół powstał nie z fantazji, ale z powodu ciągłego i wzrastającego molestowania przez stronę żydowską o jak najszybsze usunięcia krzyża. Niewspółmierna do zagrożeń inicjatywa p. Świtonia i otaczających go osób wskazuje na daleko idące emocje społecznie, których nie da się rozładować zaraz i w sposób radykalny. (...) Sprawa musi znaleźć pozytywny finał pod warunkiem, że ludzie na usłudze jednostronnego rozwiązania sprawy, jak np. ks. Musiał, nie będą jątrzyć apodyktycznymi osądami".

8 sierpnia 1998 - wypowiedź Prymasa dezawuuje abp Henryk Muszyński, który powiedział, że „kompromisowe rozwiązanie sprawy krzyży w Oświęcimiu jest przede wszystkim zadaniem hierarchii. Spotykamy się w tym celu na konferencji Episkopatu 26 sierpnia w Częstochowie. Więc na razie krzyż papieski stoi i będzie stał. Uważam, że najpierw trzeba uporządkować jego otoczenie, czyli coś zrobić z krzyżami ustawianymi teraz na Żwirowisku jako instrument walki".

10 sierpnia 1998 - muzeum holocaustu Yad Vashem skierowało list do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, premiera Jerzego Buzka i marszałka senatu Alicji Grześkowiak w którym zażądało oficjalnie przeniesienia krzyży umieszczonych na Żwirowisku. „Jest to prowokacja i pogwałcenie porozumienia międzynarodowego, według którego w tym miejscu nie będzie się umieszczać żadnych symboli religijnych, ideologicznych i politycznych" - napisano w liście do władz RP.

11 sierpnia 1998 - prymas Glemp wycofał się ze swego stanowiska z 6 sierpnia. W nowym oświadczeniu, skierowanym do biskupów, Kardynał napisał: „Przed kilkoma dniami wypowiedziałem się na temat podjęcia na nowo dialogu o obecności krzyża na żwirowisku w Auschwitz. Chciałem wtedy zwrócić uwagę, aby; wobec nasilenia emocji pod wpływem oświadczeń ze strony rządu izraelskiego, złagodzić napięcia i wskazać na szerszą płaszczyznę dialogu dotyczącą krzyża. Jak się okazało wypowiedzi po stronie Izraela nie miały charakteru, który im wstępnie przypisywano. Fala emocji jednak nie obniżyła się. Przeciwnie, wzrasta,

 

 

i to już nie na fundamencie wiary. Widzę dwa niepożądane zjawiska: pierwsze to zmniejszanie wymowy krzyża-symbolu przez dostawianie dalszych krzyży i krzyżyków; drugie to przejmowanie akcji stawiania krzyży często przez zespoły nieodpowiedzialne. Żwirowisko przez to zatraca swoją powagę. Apeluję do wszystkich zainteresowanych tą sprawą o zaprzestanie dostawiania krzyży na żwirowisku. Zwracam się uprzejmie do wszystkich czcigodnych Braci Biskupów; aby starali się powstrzymać wzrost tej niekościelnej akcji".

11 sierpnia 1998 - Ośrodek Szymona Wiesenthal zwrócił się do rządu RP o usunięcie wszystkich krzyży z terenu Żwirowiska. „400 tysięcy członków Simon Wtesenthal Center domaga się zatem ze strony rządu polskiego szybkiej akcji na rzecz przywrócenia terenom obozu śmierci w Auschwitz charakteru cichego lecz potężnego przypomnienia jak nieludzcy byli ludzie wobec siebie nawzajem, oraz zapewnienia, by pamięć półtora miliona zamęczonych tam Żydów nie była więcej poniżana w miejscu ich morderstwa" - czytamy w liście skierowanym do władz RP.

12 sierpnia 1998 - sześcioro członków Izby Reprezentantów Kongresu USA wysłało do premiera Jerzego Buzka list z apelem o usunięcie krzyży oraz kościoła z terenów byłego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu- Brzezince. List był m.in. efektem zabiegów radykalnego rabina nowojorskiego Avi Weissa.

12 sierpnia 1998 - trwałe rozwiązanie problemu wymaga poszanowania prawa do używania w miejscach każni symboliki zgodnej z tradycją ofiar nazistowskiej represji" - napisał premier Jerzy Buzek do przewodniczącego Rady Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie Milesa Lermana. Jest to odpowiedź na list M. Lermana w sprawie konfliktu o krzyże na Żwirowisku.

14 sierpnia 1998 - przewodniczący komisji zakładowej NSZZ „Solidarność" w „Ursusie", Zygmunt Wrzodak próbuje nakłonić obrońców krzyża do zaniechania protestu. Społecznemu Komitetowi Obrońców Krzyża Wrzodak daje do podpisu projekt oświadczenia w którym czytamy, że dotychczasowa akcja obrony św. Krzyża (...), zakończyła się sukcesem". Kazimierz Switoń twierdzi, że „Wrzodak został wysłany przez Jakiegoś biskupa".

15 sierpnia 1998 - Prymas Józef Glemp w kazaniu na Jasnej Górze, powiedział, że w sprawie krzyży w Oświęcimiu Episkopat nie uczyni niczego, co byłoby uchybieniem miłości ewangelicznej i sprawiedliwości wobec mordów zadawanych przez hitleryzm niewinnym obywatelom wielu krajów". Nie zapomni także „o honorze i miłości Polaków do swojej ojczyzny, respektując praworządność państwową w solidarności wszystkich narodów i regułach partnerskiego dialogu".

15 sierpnia 1998 - w Oświęcimiu, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w 78 rocznicę „Cudu nad Wisłą" księża z Bractwa Sw. Piusa X odprawili Mszę św. oraz ustawili drugi co do wielkości krzyż (po krzyżu papieskim) na Żwirowisku. Po Mszy św. ks. Karl Stehlin poświęcił wszystkie nowe krzyże ustawione na Żwirowisku.

17 sierpnia 1998 - Jan Turnau w „Gazecie Wyborczej" bije na alarm: „Do obrońców krzyża dołączyli lefebryści, czyli przeciwnicy Papieża". „Gazeta Wyborcza" na 1, 2 i 4 stronie oczernia Bractwo Sw. Piusa X, przeciwstawiając mu jednocześnie „pozostające w łączności z Rzymem" Bractwo Sw. Piotra.

18 sierpnia 1998 - kilkudziesięciu rabinów Izraela zwróciło się do Ojca Świętego z przesłaniem, aby swoim autorytetem wspomógł wysiłki na rzecz rozwiązania konfliktu o krzyże w Oświęcimiu. Naczelny rabin Polski Pinchas Menachem Joskowicz, stwierdza, że teren byłego obozu Auschwitz-Birkenau powinien być eksterytorialny.

19 sierpnia 1998 - Urząd Rejonowy w Oświęcimiu wypowiedział w środę Stowarzyszeniu Ofiar Wojny umowę dzierżawy terenu Żwirowiska byłego obozu w Oświęcimiu. Stowarzyszenie od 1993 r. dzierżawi teren Żwirowiska, którego właścicielem jest Skarb Państwa. Rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Państwa przyznał publicznie, że UOP podjął działania operacyjne w sprawie konfliktu o krzyże w Oświęcimiu.

22 sierpnia 1998 - amerykańska organizacja „Shalom International", skupiająca ponad 500 organizacji żydowskich z 16 krajów, wezwała do międzynarodowej akcji bojkotu Polski. Prezes tej organizacji, Bob Knust w komunikacie napisał: „Nasz międzynarodowy bojkot, skierowany przeciw obelżywym atakom na naszą 'świętą ziemię\ jest tworzony przez tych wszystkich, których dotknęła straszna polityka, trywializacja, rewizjonizm oraz próby 'chrystianizacji i 'watykanizacji holokaustu

23 sierpnia 1998 - tygodnik „Wprost" przestrzega przed Bractwem Sw. Piusa X, które „chętnie przejęłoby struktury i zwolenników Radia Maryja".

23 sierpnia 1998 - ks. Karl Stehlin udzielił wywiadu „Tygodnikowi Siedleckiemu" na temat konfliktu wokół Oświęcimia. Ks. Stehlin zapytany, dlaczego Bractwo Sw. Piusa X zdecydowało się postawić swój krzyż na Żwirowisku, powiedział: „.Postawienie krzyża symbolizuje poparcie dla obrony symbolu naszej religii, jakim w tym wypadku jest tzw. papieski krzyż, jest wyrazem naszej woli na rzecz obrony wiary katolickiej, która jest, naszym zdaniem, zagrożona przez usunięcie bardzo ważnych znaków związanych nierozerwalnie z tożsamością narodu polskiego".

25 sierpnia 1998 - na temat krzyży w Oświęcimiu, w siedzibie Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie rozmawiali kardynał Józef Glemp i premier Jerzy Buzek. „Rząd i Episkopat mają wspólny pogląd co do sposobu rozwiązania konfliktu w Oświęcimiu" - powiedział minister Wiesław Walendziak.

 

 

25- 26 sierpnia 1998 - zebrała się na Jasnej Górze Rada Stała Episkopatu. W skład Rady wchodzą: prymas Józef Glemp, wiceprzewodniczący abp Henryk Muszyński, sekretarz generalny bp Piotr Libera oraz kard. Franciszek Macharski, abp Tadeusz Gocłowski, abp Józef Michalik, abp Juliusz Paetz, abp Damian Zimoń, abp Józef Życiński, bp Alfons Nossol i bp Kazimierz Ryczan. ,Akcja stawiania krzyży na Żwirowisku została podjęta bez zgody właściwego biskupa diecezjalnego, a nawet wbrew jego woli. Zarówno ksiądz prymas, jak i biskup miejsca i inni biskupi wzywali do dialogu i poszanowania innych przekonań" - głosi oświadczenie Rady Stałej Episkopatu Polski. Biskupi stwierdzają w nim zarazem, że samowolne stawianie krzyży na Żwirowisku „nosi znamiona prowokacji i jest niezgodne z powagą należną temu szczególnemu miejscu". „.Zorganizowana w ten sposób akcja godzi zarówno w pamięć pomordowanych ofiar; jak i w dobro Kościoła i narodu, a także boleśnie rani odmienną wrażliwość naszych braci Żydów" - piszą w oświadczeniu biskupi. „Niech wasze przywiązanie do krzyża wyrazi się w pełnych czci działaniach wskazanych przez władzę kościelną" - apelują biskupi. Wyrażają też ufność, że nowo postawione krzyże znajdą godne miejsce w naszych parafiach i świątyniach. Nawiązując do dokumentu Watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, biskupi piszą, że Kościół „jest związany z narodem żydowskim szczególnymi znakami duchowego dziedzictwa Rada Stała Episkopatu zwróciła się też z prośbą do Żydów w „imię Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, który dla nas chrześcijan jest także Bogiem Jezusa Chrystusa o kontynuowanie dialogu, aby „wspólnie przelana krew naszych Ojców i Dziadów, Braci i Sióstr,; dopomogła nam do tego, by imię Boga mogło być przez nas wspólnie uwielbione”.

26 sierpnia 1998 - pomimo oświadczenia Rady Stałej Episkopatu na Żwirowisku

ustawiono kolejne 4 krzyże. Abp Muszyński zapowiedział, że 14 września, w święto Podwyższenia Krzyża w polskich kościołach odbędą się nabożeństwa ekspiacyjne za niewłaściwe rozumienie teologii krzyża.

26 sierpnia 1998 - „Polakom nie można odebrać prawa do upamiętniania ich męczenników w sposób zgodny z ich wiarą i tradycją" - napisał szef Kancelarii Premiera Wiesław Walendziak w liście do sześciu kongresmenów amerykańskich, którzy 12 sierpnia skierowali list do Premiera w sprawie krzyży. Przypomniał, że obóz Auschwitz-1, obok którego stoi krzyż, był przeznaczony głównie dla Polaków. Podkreślił, ze na Żwirowisku, w miejscu znajdującym się poza obozem, hitlerowcy rozstrzelali w 1941 r. 152 Polaków. Walendziak stanął też w obronie kościoła sąsiadującego z murem byłego obozu w Brzezince. Wskazał, że Żydzi nie mieli zastrzeżeń do usytuowania kościoła ani podczas jego budowy, ani w momencie konsekracji w 1985 r. „Rozbiórka kościoła parafialnego dla ponad 5 tys. mieszkańców Brzezinki byłaby nie do przyjęcia nie tylko dla Polaków, ale również dla katolików na całym świecie, niezależnie od ich narodowości" - podkreślił minister. Walendziak przypomniał, że rząd Jerzego Buzka usunął z terenu dawnego obozu krzyże i Gwiazdy Dawida postawione tam przez harcerzy.

27 sierpnia 1998 - Premier Buzek podjął próbę wpłynięcia na decyzję sądu w sprawie odebrania Stowarzyszeniu Ofiar Wojny dzierżawy Żwirowiska. Jerzy Buzek powiedział: „Wierzę, że sąd zdaje sobie sprawę, że należy tu działać szybko, bo sędziowie to przecież też obywatele naszego kraju".

27 sierpnia 1998 - „Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża, ale musimy uczyć się i szanować wrażliwość innych. Potrzebna jest głęboka katecheza, by pojąć punkt widzenia Żydów. W Polsce jest on po prostu nie rozumiany" - powiedział wiceprzewodniczący Episkopatu abp Henryk Muszyński. Zdaniem abpa Józefa Życińskiego natomiast, dużym problemem są nie tylko reakcje środowisk żydowskich, ale niektórych katolików. „Nie jesteśmy optymistami, jeśli po naszym apelu radio, które nazywa się katolickie, nawołuje do stawiania krzyży na żwirowisku. Mamy tylko nadzieję, że ten komunikat przyczyni się do rozjaśnienia sytuacji. Z jednej strony mamy wyraźny głos biskupów a z drugiej skinheadów, lefebrystów, którzy przez Internet zapraszają na celebrę pod krzyżem, mamy dawnych pracowników SB zasłużonych w aferach międzynarodowych. Sądzę, że dla wielu osób wybór będzie jasny" - powiedział abp Życiński. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim rozpoczęły się coroczne Duszpasterskie Wykłady Akademickie. Podczas inauguracji abp Życiński przestrzegał przed fałszywym rozumieniem radykalizmu. „.Radykałowie pojawiają się w środowiskach kościelnych, a niektórzy z nich bronią krzyża przed biskupami. Lefebryści bronią nawet wiary przed Ojcem Świętym" - powiedział abp Życiński.

28 sierpnia 1998 - uznanie dla stanowiska biskupów polskich wyrazili uczestnicy konferencji Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów (ICCJ), która odbyła się w Erlbach w Niemczech. W specjalnej uchwale przedstawiciele 28 krajowych i lokalnych organizacji chrześcijańsko- żydowskich z całego świata podkreślili jednocześnie, że w ich rozumieniu „duży krzyż, który jest tam od roku 1989", miał być przeniesionym ślad za przeniesieniem klasztoru do budynku opodal Stanowisko polskich biskupów, którzy opowiedzieli się pozostawieniem krzyża papieskiego w tym samym miejscu, usunięciem pozostałych krzyży i kontynuowaniem dialogu Żydów i chrześcijan, spotkało się z „bardzo pozytywną" reakcją Światowego Kongresu Żydów. Kalman Sultanik, który jest wiceprezydentem tej organizacji, oświadczył w środę w Nowym Jorku, że wezwanie polskich biskupów „jest bardzo ważnym krokiem naprzód, który umożliwi kontynuowanie dialogu polsko- żydowskiego Zadowolenie z decyzji Episkopatu wyraził wiceprzewodniczący izraelskiego parlamentu Szewach Weiss: „Jest to bardzo ważna deklaracja i mam nadzieję, że ludzie usuną prywatne krzyże, które wyglądają jak prowokacja.”  Zdaniem Weissa, co do krzyża papieskiego byłoby najlepiej, ażeby światowe organizacje żydowskie rozmawiały o tym z samym papieżem. „Bo jednak papież tam był i my mamy do tego papieża sympatię. Wiemy, jakim jest humanistą i co robił jako młody człowiek, żeby ratować ludzi9 także Żydów" - powiedział Weiss. Jerozolimski Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem domaga się usunięcia ze Żwirowiska wszystkich krzyży, choć decyzję o Episkopatu określa jako pozytywną oznakę na przyszłość i wyraz dobrych intencji strony polskiej. „Domagamy się też jednak przeniesienia krzyża papieskiego. Umowy międzynarodowe przewidują, że na terenie obozu nie wolno umieszczać żadnych symboli o charakterze ideologicznym, politycznym lub religijnym. Dotyczy to nie tylko krzyży lecz także gwiazdy Dawida" - podkreślił dyrektor Yad Vashem, Awner Szalew. Menachem Pinchas Joskowicz, naczelny rabin Polski, komentując stanowisko Rady Stałej Episkopatu Polski w sprawie krzyży oświęcimskich oświadczył, że „jest ono niezadowalające".

28 sierpnia 1998 - prezydent RP Aleksander Kwaśniewski uważa, że przedłużanie konfliktu wokół krzyży na Żwirowisku w Oświęcimiu rujnuje dobry wizerunek Polski w świecie. Podczas konferencji prasowej w Krakowie prezydent podkreślił, że konflikt powinien zostać rozwiązany szybko i „w duchu poszanowania godności Polaków, Żydów i wszystkich ofiar tragedii zbrodni oświęcimskiej". , „Mam nadzieję, że wspólnymi silami  poprzez perswazję, a także działania administracyjne, które podjął rząd, uda nam się sprawę załatwić" - powiedział Kwaśniewski. Prezydent stwierdził, że bardzo docenia oświadczenie Episkopatu Polski w tej sprawie. „Uważam je za wydarzenie o wielkim znaczeniu. Jednoznaczność tego oświadczenia ma rzeczywiście wielką wagę" - powiedział.

29 sierpnia 1998 - Kardynał Glemp uzasadnia usunięcie krzyży ze Żwirowiska tym, że nie były one godnie poświęcone. Wypowiedź Prymasa zrelacjonował dziennik „Zycie" pisząc: „...nikt przecież tych krzyży nie poświęcał. Podkreślił przy tym, że godnie poświęconych krzyży Kościół będzie bronić wszędzie". W ten sposób Prymas skomentował uroczystości poświęcenia wszystkich nowych krzyży przez ks. Karla Stehlina z Bractwa Sw. Piusa X w dniu 15 sierpnia.

29-30 sierpnia 1998 - „Gazeta Wyborcza" w rubryce „Wczoraj przeczytane" zamieszcza fragment artykułu pt. Tu będzie dolina krzyży zamieszczonego w nr 23 „Zawsze Wierni". Natomiast „Tygodnik Powszechny" drukuje artykuł Jana Nowaka Jeziorańskiego Krzyż i ściana płaczu. Słynny „Kurier z Warszawy" napisał, że „Pielgrzymka do Oświęcimia schizmatyckiego „bractwa kapłańskiego" księdza arcybiskupa Marcela Lefebvre'a i ustawienie przez nią krzyża na Żwirowisku ma swoją niezwykłą wymowę. Lefebvre i jego „bractwo" ekskomuniko wał Jan Paweł II w roku 1988".

30 sierpnia 1998 - ks. Karl Stehlin odprawił Mszę Trydencką w intencji ofiar II wojny światowej pod papieskim krzyżem na Żwirowisku w Oświęcimiu. We Mszy św. uczestniczyło prawie 300 wiernych. Po Mszy

 

Msza Trydencka na Żwirowisku (30 sierpnia 1998)

św. ks. Stehlin poświęcił wszystkie nowe krzyże ustawione na Żwirowisku.

30 sierpnia 1998 -telewizja publiczna, oraz stacje komercyjne informują o Mszy Trydenckiej na Żwirowisku. W głównym wydaniu „Panoramy" Bractwu poświęcono kilka minut. W „Panoramie" wystąpił też ks. Dr Piotr Mazurkiewicz z Akademii Teologii Katolickiej. Powiedział on, ze Bractwo Sw. Piusa X „nie jest częścią Kościoła rzymskokatolickiego, a w Polsce jest grupą marginalną i, sugerując brak jedności pomiędzy biskupami i wiernymi, próbuje wykorzystać powstałą sytuację, aby móc zaistnieć w świadomości społecznej".

31 sierpnia 1998 - prasa informuje o Mszy Trydenckiej, którą na Żwirowisku w dniu 30 sierpnia odprawił ks. Karl Stehlin. Jacek Żakowski na łamach „Gazety Wyborczej" napisał, że „akcja oświęcimska" skierowana jest „w istocie nie tyle przeciw Żydom, co przeciw laickiemu społeczeństwu i Kościołowi modernizującemu się w duchu Soboru Watykańskiego 77". Jego zdaniem „na horyzoncie tego sporu coraz wyraźniej widać próbę stworzenia integrystycznego Kościoła ludowego działającego niezależnie od struktur kanonicznych".

31 sierpnia 1998 - abp Józef Życiński, komentując kazanie ks. Karla Stehlina podczas Mszy św. na Żwirowisku oznajmił, że „ks. Stehlin wybrał drogę późnego marksizmu

1 września 1998 - bp Tadeusz Pieronek określił postawę Bractwa Sw. Piusa X wobec sporu o krzyże na Żwirowisku mianem „typowo sekciarskiej". Komentując niedzielną Mszę św odprawioną pod papies­kim krzyżem na Żwirowisku przez ks. Karla Stehlina biskup Pieronek powiedział: „wydarzenia, jakie mają miejsce wokół krzyży oświęcim­skich, stanowią bardzo żałosny obraz całej tej sprawy, która przez wszystkich kompetentnych została już jasno określona Przewodniczący Kościelnej Komisji Konkordatowej, powiedział, że nie tylko Lefebryści ale także inni będą się gromadzić na żwirowisku, by jak „hieny zgarnąć swoje Ustosunkowując się do treści kazania ks. Stehlina, bp Pieronek stwierdził, że świadczy ono jedynie o tym, że „Steblin nie orientuje się w strukturze Episkopatu i nie wie, kto jest upoważniony do zabierania głosu". Natomiast arcybiskup Henryk Muszyński uznał kazanie ks. Karla Stehlina za „najczystszą formę demagogii” . Abp Muszyński, aby w jakiś sposób zdyskredytować Bractwo Sw. Piusa X, świadomie odwołał się do resentymentów polsko-niemieckich. Jego zdaniem „niemiecki ksiądz podejmuje działania, które - niezależnie od deklaracji ~ godzą w sposób wyraźny zarówno w Kościół, jak i w naród. Jakikolwiek komentarz jest po prostu zbyteczny" - dodał abp Muszyński.

2 września 1998 - wiceminister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski powiedział podczas konferencji prasowej w ambasadzie polskiej w Tel Awiwie, że krzyże na żwirowisku w Oświęcimiu „stawiane są przez ekstremistów, którzy potępieni zostali zarówno przez władze pań­stwowe, jak i kościelne. Cała afera prowokowana jest przez lefebrystów”.

2 września 1998 - Kuria Diecezjalna w Drohiczynie wyraziła solidarność ze stanowiskiem Rady Stałej Konferencji Episkopatu w sprawie krzyży oświęcimskich. Kuria nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że „krzyż papieski powinien pozostać tam, gdzie ginęli Polacy uważa jednak, iż „upolitycznienie sprawy przez ekstremistów z obu spierających się o Krzyże stron jest nadużyciem znaku naszego zbawienia, symbolu miłości i pojednania".

3 września 1998 - Ewa K. Czaczkowska pisze na łamach „Rzeczpospolitej": „Już dziś widać, jak konflikt na żwirowisku wygrywają lefebryści. Do tej pory tylko nieliczni w Polsce słyszeli o Bractwie Kapłańskim św. Piusa X, jeszcze mniej o jego obecności w naszym kraju. W niedzielę cała Polska zobaczyła, jak ks. Karl Stehlin odprawia mszę na żwirowisku i krytykuje biskupów katolickich. Nie bez przyczyny biskup Pieronek nie zawahał się porównać działania lefebrystów do hien, które żerują na konflikcie, by wyrwać coś dla siebie. Skądinąd po poświęceniu krzyży przez ks. Stehlina powstaje pytanie: do kogo one teraz należą i gdzie powinny zostać przeniesione?".

6 września 1998 - tygodnik „Wprost" w artykule pod znamiennym tytułem „Antykościół" pisze o „schizmatykach z Bractwa Sw. Piusa X". Zdaniem tego pisma „setkom tysięcy", a może nawet „milionom wiernych" katolików w Polsce „bliżej jest do schizmatyka abp. Marcela Lefebvre'a niż do Jana Pawła II".

7 września 1998 - przed Żwirowiskiem w Oświęcimiu, ks. Adolf Chojnacki odprawił Mszę św. dla około 100 osób. W swoim kazaniu ks. Chojnacki odwołał się do Mszy Św., odprawionej na Żwirowisku przez Bractwo Sw. Piusa X. Powiedział, że niedzielna msza odbywa się przed Żwirowiskiem, gdyż „ziemia, na której stoi papieski krzyż, została w ubiegłym tygodniu sprofanowana przez schizmatyków".

8 września 1998 - „Biuletyn Katolickiej Agencji Informacyjnej" poinformował, że „Biskupi z Europy Środkowej i Wschodniej, zgromadzeni na spotkaniu we Fryzyndzie, wyrazili swoją solidarność z abp. Józefem Życińskim, nazwanym oszczerczo przez ks. Karla Stehlina 'głównym wrogiem krzyża w polskim Episkopacie\ (...) 'Być Niemcem, przyjechać do obozu, w którym Niemcy mordowali Polaków, i tu w miejscu ich śmierci namawiać polskich katolików do nieposłuszeństwa swoim biskupom to największa bezczelność jaka może się zdążyć  - powiedział o ks. Stehlinie jeden z hierarchów niemieckich".

10 września 1998 - bp Tadeusz Pieronek powiedział, że „całą burzę" wokół oświęcimskiego krzyża wywołała „nieszczęśliwa" wypowiedź ministra Krzysztofa Śliwińskiego (pełnomocnika rządu ds. dialogu z diasporą żydowską). Śliwiński powiedział wiosną, że została już podjęta decyzja o przeniesieniu papieskiego krzyża ze Żwirowiska. Według bp. Pieronka, za wywołanie i eskalację konfliktu wokół Żwirowiska odpowiadają Kazimierz Świtoń, polscy lefebryści i środowiska żydowskie - „wszyscy po trochu".

11 września 1998 - wielki rabin Francji, sygnatariusz tzw. porozumień genewskich, Rene Samuel Sirat stwierdził, że krzyż papieski „w poszanowaniu danego słowa" powinien być przeniesiony z Auschwitz.

12 września 1998 - abp Józef Życiński powiedział w jednym z wywiadów: „Niedawno przeczytałem w liście od pewnego emerytowanego profesora, że Jan Paweł II zdradził Tradycję katolicką, której bronią zwolennicy Lefebvreya. Jeszcze większą groteskę znajdujemy w tłumaczeniach ks. Stehlina, który tłumaczy wyższą koniecznością to, że musiał sam odprawić mszę świętą dla wiernych w Oświęcimiu. Jakbyśmy nie mieli w Polsce duszpasterzy.”

13 września 1998 - ks. Karl Stehlin udzielił kolejnego wywiadu „Tygodnikowi Siedleckiemu". Ks. Stehlin powiedział, że „nie byłoby problemu krzyży oświęcimskich, gdyby Kościół trwał przy wiekowej Tradycji". Mówiąc o krzyżach na Żwirowisku, ks. Stehlin przypomniał spór o Karmel oświęcimski: „Przecież wówczas, pod naciskiem środo­wisk żydowskich, nie tylko usunięto siostry, ale także Najświętszy Sakra­ment! Dopiero teraz okazuje się, mówił o tym bp Rakoczy, że w 'umowie genewskiej' podpisanej przez kard. Lustigera, kard. Macharskiego i red. Turowicza zawarto klauzurę o usunięciu £krzyża papieskiego'".

14 września 1998 - na Żwirowisku ustawiono kolejne krzyże. Jeden z nich ufundował ks. prałat Ryszard Król ze Kępic koło Słupska. Pod krzyżem papieskim ks. Tadeusz Dzięgiel - Wołynowicz odprawił Mszę św. W kazaniu ks. Dzięgiel - Wołynowicz powiedział, że „Kościół hierarchiczny znacznie odszedł od Ewangelii". Mówiąc o obronie krzyży w Oświęcimiu Kapłan nawiązał do kazania ks. Edwarda Wesołka z 15 sierpnia, powiedział: „To jest Westerplatte, nie mamy gdzie się cofać. Chcemy się pojednać, ale na polskich prawach".

15 września 1998 - ordynariusz kielecki bp Kazimierz Ryczan skryty­kował organizatorów akcji na Żwirowisku. Ubolewał, że po raz pierwszy święty znak wiary został wykorzystany do dzielenia Polaków. Biskup powiedział też, że Żydzi nie znoszą widoku krzyża w Oświęcimiu, po­nieważ nie spotkali się z krzyżem. „Oni nie chcą spotkać się z krzyżem, oni gardzą krzyżem, oni nie widzą sensu cierpienia. Dla nich Szoah oświęcimski jest tylko zagładą - ciemna i pusta tragedia zgotowana ludziom przez ludzi. Bezsens cierpienia prowadzi do rozpaczy. Takim postawom przewodzi szatan. Krzyż przywraca sens cierpieniu, dlatego jest znienawidzony. Ten potrafi to zrozumieć, kto spotkał się z krzyżem" - mówił bp Ryczan. Jednocześnie biskup zwrócił uwagę, że nowe krzyże przynoszą niewierzący, innowiercy i kłamliwie podszywający się pod cudze imiona - „to nie nowość, tak było na Kalwarii dwa tysiące lat temu. Szatan zawsze znajdzie swych zwolenników".

27 września 1998 -ks. prałat Ryszard Król z Kępic koło Słupska, który 14 września ustawił krzyż na Żwirowisku, został za to ukarany rocznym urlopem przez biskupa Mariana Gołębiewskiego, ordynariusza diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

29 września 1998 - „Sprawa krzyży nie przestaje niepokoić Polaków, obrażać Żydów, zaprzątać światową opinię. Jest to tym bardziej zdumiewające, że na przeniesienie krzyży wyrazili zgodę biskupi" - napisali w liście do premiera Jerzego Buzka: Jan Błoński, Józef Gierowski, Czesław Miłosz, Władysław Stróżewski, Wisława Szymborska i Jerzy Turowicz. W ich opinii, „obrońcami krzyża mienią się także ludzie o kryminalnej przeszłości, dążąc najwyraźniej do wzniecania awantur i nieporządków w Oświęcimiu i całej Polsce". „Czas położyć temu kres, nie chować się za zbędnymi procedurami. Za porządek w państwie odpowiedzialny jest rząd" - napisali. Znamienne, że owi „intelektualiści" o komunistycznej przeszłości (Cz. Miłosz był po wojnie pracownikiem ambasady PRL w Paryżu, zaś W Szymborska pisała peany na cześć „jedynie słusznej ideologii"  piszą o „kryminalnej przeszłości" obrońców krzyża.

opracował Sławomir Cenckiewicz ( uzupełnił zdjęciami i krótkim komentarzami Krzysztof Cierpisz 2011-11-29)



 

                    

13 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Szanowny Panie Michale

to był niebywały skandal, dzisiaj warto przypomnieć.
https://sites.google.com/site/krzysztofcierpisz/karmelitankiwyrzuceniezk...


Lekcja żwirowiska Gazeta Wyborcza

http://wyborcza.pl/1,76842,8133487,Lekcja_zwirowiska.html

Zbigniew Pendel

13.07.2010

,

Ponad 10 lat temu przez wiele miesięcy relacjonowałem dla "Gazety" najgłośniejszą dotąd obronę krzyża - na oświęcimskim żwirowisku*.
To był niespotykany w Polsce po 1989 r. tygiel fanatyzmu (co chwila ktoś z broniących krzyża atakował nas antysemickim tekstem), manipulacji (tak jak dziś Zbigniew Ziobro, używano sobie wtedy do woli słów Jana Pawła II "Brońcie krzyża") i medialnego widowiska (co kilka dni główny obrońca Kazimierz Świtoń organizował konferencje prasowe i zapraszał na wkopanie kolejnego krzyża).

Tamta obrona krzyża z każdym dniem zamieniała się w haniebną farsę - z rzekomym zaminowaniem się przez Świtonia na finał.
Ale w końcu rząd Jerzego Buzka i Kościół pokazali, że można rozwiązać chorą sytuację, w której ktoś instrumentalizuje symbol religijny w miejscu, które wymaga ciszy, nie wojny. Choć o wiele za późno, krzyże ze żwirowiska w porozumieniu z ordynariuszem bielsko-żywieckim bp. Tadeuszem Rakoczym przeniesiono (zwłaszcza że zbliżała się pielgrzymka Jana Pawła II). Sprawa ucichła w kilka tygodni, Świtoń popadł w zapomnienie.

Dziś Kancelaria Prezydenta i warszawska kuria nie muszą wymyślać prochu, tylko - choć brzmi to paradoksalnie - wziąć przykład ze żwirowiska. I jak najszybciej przenieść krzyż w godne, wskazane przez Kościół miejsce.

Jeśli tego nie zrobią, tląca się na razie obrona krzyża na Krakowskim Przedmieściu zamieni się w podobną farsę, o której będą mówiły media całego świata. Wiadomo, kto spróbuje na tym zyskać - politycy grający tragedią smoleńską, dla których krzyż pod Pałacem będzie jedynie narzędziem mobilizacji zwolenników (już widzę te konferencje prasowe pod krzyżem). Wiadomo też, kto straci - państwo i Kościół, których obowiązkiem jest nie dopuścić do manipulowania tym krzyżem i tą tragedią.

XXX

*Oświęcimskie Żwirowisko

To trawiasty teren w sąsiedztwie Muzeum hitlerowskiego obozu Auschwitz-Birkenau otoczony z każdej strony skarpami i płotem. Na środku ośmiometrowy krzyż, zwany papieskim (był elementem ołtarza, przy którym na terenie byłego Auschwitz II-Birkenau modlił się w 1979 roku, podczas pierwszej pielgrzymki do kraju, Jan Paweł II. W 1988 roku, za zgodą Kościoła katolickiego, krzyż został przeniesiony w procesji na Żwirowisko, gdzie podczas wojny Niemcy rozstrzelali 152 polskich więźniów politycznych). Dalej budynek tzw. starego teatru. Tam jeszcze kilka lat temu był klasztor Sióstr Karmelitanek, przeniesiony w 1993 roku.

W 1998 roku akcję "obrony krzyża na żwirowisku", którego usunięcia domagały się środowiska żydowskie (traktują one cały teren b. obozu jako żydowski cmentarz), rozpoczął Kazimierz Świtoń - w latach 70. działacz niezależnych Wolnych Związków Zawodowych, były poseł Ruchu dla Rzeczypospolitej ze Śląska (w sierpniu 1995 r. zasłynął z opublikowania listy polityków pochodzenia żydowskiego). Wraz z innymi obrońcami rozstawił cztery namioty, sam mieszkał w największym, pomarańczowym.

Świtoń najpierw ogłosił głodówkę, a potem rozpoczęła się akcja stawiania kolejnych krzyży. Świtoń wiele razy powtarzał, żeby przynosić jasne krzyże, bo je lepiej widać. W sumie stanęło ich tam kilkaset.

Pod koniec maja 1999 roku Świtoń ogłosił, że ma ładunek wybuchowy. Groził jego odpaleniem i został zatrzymany. W tym czasie ówczesny szef MSWiA Janusz Tomaszewski wydał tzw. rozporządzenie wykonawcze do ustawy o ochronie b. niemieckich obozów zagłady, które pozwalało na przejęcie przez państwo kontroli nad żwirowiskiem. Decyzję o wywiezieniu krzyży podjęli wspólnie premier Jerzy Buzek, wicepremier Tomaszewski, wiceminister MSWiA Piotr Stachańczyk, szef kancelarii premiera Jerzy Widzyk oraz zastępca komendanta głównego policji Ireneusz Wachowski. Byli w kontakcie telefonicznym z biskupem diecezji bielsko-żywieckiej Tadeuszem Rakoczym.

W nocy z 28 na 29 maja na żwirowisko przyjechało ok. 150 żołnierzy z Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych z województwa śląskiego. Około 4 nad ranem zaczęli wynosić krzyże i układać je na ciężarówkach, którymi przyjechali. Przewieziono je na plac obok klasztoru Franciszkanów w Harmężach, kilka kilometrów od Oświęcimia. Na miejscu pozostał tylko krzyż papieski.

Rano na placu modlitwę odprawił bp Rakoczy. Razem z szefem kancelarii premiera złożył kwiaty i zapalił znicz pod krzyżem papieskim.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

2. Tygodnik Powszechny › Historia › Żydownik Powszechny (13/2010)

23 mar 2010


(..)
http://tygodnik.onet.pl/historia/ufam-ze-po-raz-ostatni/j0eg5

W środku chrześcijańskiej ponoć
Europy wymordowano 6 milionów Żydów. Zginęli "w opuszczeniu i pośród
obojętności świata", przy milczeniu Kościołów, milczeniu chrześcijan -
poza wyjątkami. Świadomość wyzwania, którego milczącym świadkiem jest
Oświęcim, musi wywoływać naszą szczególną wrażliwość na obawy i
niepokoje Żydów.

Tekst Jerzego Turowicza ukazał się w "TP" nr 20/93,
ale konfliktem wokół klasztoru Karmelitanek pismo zajmowało się również
w poprzednich latach, a redaktor naczelny "Tygodnika" był świadkiem
i uczestnikiem międzynarodowych negocjacji, mających przynieść jego
zakończenie. Sprawę Karmelu umieszczonego na terenie miejsca-symbolu
Zagłady Żydów światowe media (a wraz z nimi "Tygodnik") omawiały
zwłaszcza po tym, jak w lipcu 1989 r. pod jego murami doszło do
incydentu z udziałem rabina Avi Weissa (próbował sforsować klasztorną
bramę i został siłą usunięty przez pracujących robotników), i po
sierpniowym kazaniu kard. Józefa Glempa na Jasnej Górze ("Niedawno
oddział siedmiu Żydów z Nowego Jorku dokonał napaści na klasztor
w Oświęcimiu, wprawdzie nie doszło do zabójstwa sióstr lub zniszczenia
klasztoru, bo zostali powstrzymani, ale nie nazywajcie napastników
bohaterami"); zdaniem wielu komentatorów znalezienie rozwiązania
satysfakcjonującego obie strony było w tamtym okresie kluczem do poprawy
relacji między katolikami a żydami.(..)


Katolicy w obronie dialogu

Z kolei trzeba spróbować odpowiedzieć na pytanie,
jakie było stanowisko strony katolickiej w rozmowach genewskich
i dlaczego porozumienie (było to bowiem tylko porozumienie, a nie żaden
formalny układ czy umowa) zostało zawarte. Otóż w czasie rozmów
genewskich strona katolicka przede wszystkim tłumaczyła swoim żydowskim
partnerom, że nie było w żadnej mierze intencją Kościoła jakieś
"zawłaszczenie" czy też "chrystianizacja" Oświęcimia i jego symboliki.
Niemniej strona katolicka nie mogła nie uznać zasadności niektórych
wyrażonych ze strony żydowskiej obaw. Po wtóre, stronie katolickiej (tak
polskiej, jak i zachodnioeuropejskiej) zależało bardzo na pokojowym
rozwiązaniu konfliktu, na zasadzie kompromisu, w sposób sprzyjający
dalszemu rozwojowi dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.

A trzeba powiedzieć, że do tego dialogu,
prowadzonego z dużą intensywnością od czasu Soboru Watykańskiego II,
mającego na celu pojednanie z narodem żydowskim, przezwyciężenie
niedobrej przeszłości i usunięcie wzajemnych urazów i nieporozumień,
Kościół katolicki przywiązuje dużo większą wagę niż jego żydowscy
partnerzy. Kościół po Soborze jest świadom swej odpowiedzialności za
niezgodną z duchem Ewangelii przeszłość stosunków między Kościołem
a Żydami, po wtóre, lepiej i głębiej rozumie więź między judaizmem
a chrześcijaństwem, o czym była mowa wyżej. Natomiast wierzącym Żydom ów
dialog jest mniej potrzebny, wystarcza im Stary Testament i wyrosła
z niego tradycja, natomiast chrześcijaństwo, choć tak potężnie
rozrośnięte, uważają za swego rodzaju sektę.

Otóż konflikt o Karmel w Oświęcimiu spowodował
praktycznie blokadę tego dialogu, na przeciąg kilku lat. Dwa
najważniejsze, kolejne spotkania tego dialogu, w Zurychu i w Nowym
Jorku, spotkania organizowane od roku 1970 przez watykańską Komisję ds.
Religijnego Dialogu z Judaizmem oraz przez Międzynarodowy Komitet
Żydowski dla Międzyreligijnych Konsultacji, zostały odwołane właśnie
z powodu konfliktu o Karmel oświęcimski. Gdyby ostatnio, dzięki listowi
Ojca Świętego, konflikt ten nie został zażegnany, wolno by się było
obawiać, że owo forum międzyreligijnego dialogu
chrześcijańsko-żydowskiego ulegnie definitywnemu zniszczeniu. A -
powtarzam raz jeszcze - na tym dialogu bardziej zależy Kościołowi
katolickiemu niż stronie żydowskiej.

I wreszcie: w podejściu katolickich uczestników
spotkań w Genewie do sprawy sporu o klasztor szczególną rolę odgrywała
świadomość, jak olbrzymie wyzwanie dla chrześcijańskiego sumienia
stanowi zagłada Żydów, Shoah. Oto bowiem w ciągu kilku lat, w środku
chrześcijańskiej ponoć Europy wymordowano 6 milionów Żydów. Zginęli oni
"w opuszczeniu i pośród obojętności świata" - jak mówi pierwsza
deklaracja genewska. Zginęli przy milczeniu Kościołów, milczeniu
chrześcijan - poza wyjątkami. Zginęli jako ofiary ideologii
hitlerowskiej, która wprawdzie była także antychrześcijańska, ale której
antysemityzm był przecież szczytowym punktem antysemityzmu trwającego
dwa tysiące lat. Świadomość tego wyzwania, którego milczącym świadkiem
jest właśnie Oświęcim, musiała w czasie rozmów genewskich wywoływać
szczególną wrażliwość na obawy i niepokoje Żydów.

Porozumienie i zwłoka

Z tych to wszystkich względów delegacja katolicka
na rozmowy genewskie (o tym, czy to była delegacja, za chwilę), uznając
częściową słuszność żądań strony żydowskiej oraz pragnąc ocalić dialog
chrześcijańsko-żydowski, zdając sobie sprawę z całej delikatności
problemu i możliwych negatywnych reakcji w Polsce, postanowiła wysunąć,
sformułowaną przez ks. kardynała Macharskiego, propozycję budowy owego
ośrodka informacji, wychowania, spotkań i modlitwy i przeniesienia
klasztoru do tego ośrodka. Dodać tu trzeba, że zachodni członkowie
delegacji katolickiej na rozmowy genewskie w propozycji przeniesienia
klasztoru nie widzieli jakiejś "kapitulacji" przed żądaniami strony
żydowskiej, być może nie doceniając polskiej wrażliwości. Mówili oni, że
nie widzą, na czym polega różnica, czy siostry będą się modlić przy
ogrodzeniu obozu, czy też w odległości kilkuset metrów, zwłaszcza jeśli
przeniesienia klasztoru wymaga dobro Kościoła. Uznano bowiem, że
w zaistniałej sytuacji dla rozwiązania implikującego przeniesienie
klasztoru nie było żadnej alternatywy. A przecież nie było rzeczą pewną,
czy stronę żydowską takie rozwiązanie konfliktu zadowoli.

Na szczęście, po długiej dyskusji, strona żydowska
propozycję kard. Macharskiego przyjęła. Natomiast w jej realizacji - jak
o tym mówiliśmy wyżej - nastąpiła znaczna zwłoka i dotrzymanie
dwuletniego terminu okazało się z różnych przyczyn niemożliwe.
Opracowanie architektonicznego projektu ośrodka, jego lokalizacja,
uzyskanie zgody władz państwowych, wykup terenu, a wreszcie zbieranie
funduszów, wszystko to zajęło wiele czasu. Wprawdzie kardynałowie
z Francji i Belgii obiecali uczestniczyć w finansowaniu budowy ośrodka,
później dołączyły do tego Kościoły Niemiec i USA oraz Watykan, niemniej
fundusze te napływają powoli, a koszta budowy przekroczyły pierwotne
preliminarze.

Były jednak i inne przyczyny zwłoki w realizacji
genewskiego porozumienia. Jedną z nich była niechęć tak samych sióstr,
jak i znacznej części społeczeństwa do przyjętego w Genewie rozwiązania,
niechęć manifestowana w różny sposób, także w prasie. Obawiam się, że
pewną część odpowiedzialności za ten stan rzeczy ponoszą nasze władze
kościelne, które nigdy dostatecznie wyraźnie i jasno nie poinformowały
społeczeństwa, dlaczego Żydzi domagali się przeniesienia klasztoru,
dlaczego porozumienie w tej sprawie zostało zawarte, co ono oznacza,
jakie są jego konsekwencje oraz że w interesie Kościoła leży dotrzymanie
tych zobowiązań.

Dodatkową trudność stanowiła trwająca niemal do
końca niejasność, do kogo należy głos decydujący w sprawie realizacji
genewskiego porozumienia: do lokalnych władz kościelnych, czyli
ordynariusza diecezji, do władz zakonu karmelitańskiego, do watykańskiej
Kongregacji do Spraw Zakonnych, działającej w imieniu Stolicy
Apostolskiej, czy wreszcie do samych sióstr. Sprawę trzeba było
rozwiązać zgodnie z normami prawa kanonicznego, ale poszczególne
instancje chętnie uchylały się od odpowiedzialności ze względu na
delikatność sprawy. I tak np. Kongregacja watykańska posiadająca
odpowiednie kompetencje wolała, by problem rozwiązały władze zakonne,
centralne władze zakonne w Rzymie wolały zaś, by sprawę rozstrzygnęły
lokalne władze zakonu w Polsce, te zaś, widocznie nie rozumiejąc,
o jakie dobro Kościoła powszechnego tu chodzi, były niechętne wobec
genewskich postanowień. Ostatecznie - jak wiadomo - trzeba było
osobistej interwencji Ojca Świętego, by konfliktowi o klasztor położyć
kres.

Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia kilka spraw.
Przeciwnicy porozumienia genewskiego niejednokrotnie twierdzili, że
bynajmniej nie cała społeczność żydowska, a tylko jej ekstremistyczne
skrzydła protestowały przeciw obecności Karmelu w Oświęcimiu. Powoływano
się przy tym na artykuły dra Lichtena i dra Krajewskiego, ogłoszone
swego czasu w "Tygodniku Powszechnym", których autorzy stwierdzali, że
nie mają nic przeciw obecności i modlitwie sióstr. Otóż sprawa nie tak
prosto się przedstawia. W Genewie stronę żydowską reprezentowały czołowe
osobistości międzynarodowych organizacji żydowskich, tak świeckich, jak
i religijnych. Z ich stanowiskiem w sprawie Karmelu solidaryzowała się,
w różnym stopniu zaangażowania, niemal cała społeczność żydowska żyjąca
w Izraelu czy też w diasporze. Dr Lichten, serdeczny przyjaciel Polski
i Kościoła, już nie żyje, natomiast dr Krajewski w niedawnym artykule
("Gazeta Wyborcza" z 16 lutego 1993 r.), nie wypierając się bynajmniej
zajętego dawniej stanowiska i nie oponując przeciw klasztorowi, pisze:
"Jednocześnie zawsze w pełni podzielałem obawy i troski, które leżały
u podstaw żydowskich protestów".

Druga sprawa to kwestionowana reprezentatywność
i kompetencje delegacji katolickiej do rozmów w Genewie. Otóż - jak
chyba jasno wynika z przedstawionej wyżej historii sporu - żadnej
"formalnej" delegacji wybieranej przez kogoś (czy też przez siebie!) nie
było. Trzej kardynałowie z Francji i Belgii, powodowani troską o dobro
Kościoła, któremu szkodziła kampania w sprawie Karmelu, zwrócili się do
kard. Macharskiego z zaproszeniem do udziału w rozmowach, których celem
miało być zażegnanie sporu dotyczącego jego diecezji. Kard. Macharski
zaproszenie przyjął i ze swej strony do udziału w planowanym spotkaniu
zaprosił o. Stanisława Musiała SJ oraz niżej podpisanego, a to dlatego,
że obaj byliśmy (jesteśmy) członkami Komisji Episkopatu Polski ds.
Dialogu z Judaizmem oraz że na niełatwe rozmowy do Genewy Ksiądz
Kardynał nie chciał jechać sam. Niemniej, wraz z o. Musiałem, nie
uważaliśmy się nigdy za równoprawnych z czterema kardynałami
negocjatorów, a jedynie za doradców krakowskiego kardynała. Podkreślam
ten fakt, ponieważ p. Peter Raina w książce na temat sporu o klasztor
(pisałem o tej książce na łamach "TP") zupełnie bezpodstawnie obciąża
mnie całą odpowiedzialnością za porozumienie genewskie. Otóż nie taję,
że byłem i jestem przekonany o słuszności tego porozumienia, ale
w żadnej mierze nie mogę sobie przypisywać jego autorstwa. Gdy zaś,
w czasie drugiego spotkania, przyszło do podpisywania deklaracji
końcowej, zapytałem kard. Macharskiego, czy mam ją podpisać, bowiem -
powtarzam - nie uważałem się za pełnoprawnego negocjatora.

Zaś sprawa kompetencji? No cóż. Czterej
kardynałowie spotkali się z reprezentatywnymi przedstawicielami
społeczności żydowskiej, by przedstawić wzajemnie swoje stanowiska,
usunąć nieporozumienia i szukać rozwiązania dla wyeliminowania tak
szkodliwego dla Kościoła konfliktu. Gdy się okazało, że dla tego
konfliktu nie ma żadnego innego rozwiązania jak przeniesienie klasztoru,
zawarli w tej sprawie nieformalne porozumienie. Porozumienie, a nie
układ czy umowę, bowiem do powzięcia wiążącej decyzji o przeniesieniu
klasztoru istotnie nie posiadali kompetencji.

Porozumienie zawarto z nadzieją, że zostanie ono
ratyfikowane przez kompetentne instancje. Istotnie, w rezultacie
niełatwych starań, prowadzonych przez krakowskiego metropolitę,
osiągnięto aprobatę dla porozumienia genewskiego wszystkich
zainteresowanych organizmów: Episkopatu Polski, władz zakonu
karmelitańskiego oraz Stolicy Apostolskiej. Najtrudniej było uzyskać
akceptację tej decyzji przez same siostry karmelitanki, których ta
decyzja dotyczyła. Nie może to nie dziwić, jeśli się zważy, że zakonnice
wstępują do klasztoru, by służyć Chrystusowi i Jego Kościołowi,
i ślubują posłuszeństwo swoim władzom zakonnym, podobnie jak dziwić musi
wysuwane ostatnio twierdzenie, że decyzja w sprawie opuszczenia
dotychczasowego klasztoru należała do samych sióstr. Ale na ich
usprawiedliwienie trzeba powiedzieć, że - po pierwsze - miały jak
najlepsze intencje i były bardzo przywiązane do idei modlitwy na miejscu
zbrodni za jej ofiary, po wtóre - że widocznie nikt im w sposób
dostatecznie przekonywający nie wyjaśnił, że dobro Kościoła wymaga, by
opuściły dotychczasowy klasztor, a po trzecie - że w oporze przeciw
przeniesieniu się podtrzymywała je znaczna część społeczeństwa, w tym
wielu księży, a nawet niektórzy biskupi. Na szczęście słowo Ojca
Świętego przełamało resztki oporu.

Na zakończenie postscriptum, kilka słów pro domo
mea, acz nie tylko. W gazecie "Słowo - Dziennik Katolicki" ukazał się
kilka dni temu artykuł p. Edwarda Garstki pod tytułem: "Gdzie
tendencyjność - gdzie rzetelność", opatrzony podtytułem: "Spór
o oświęcimski klasztor w oczach Jerzego Turowicza". Artykuł ten
(wspominaliśmy o nim powyżej) stanowi polemikę z moim artykułem na temat
książki Petera Rainy o konflikcie wokół klasztoru. Artykuł skierowany
przeciw porozumieniu genewskiemu, pełen twierdzeń wymagających
sprostowania oraz insynuacji na mój temat. Na ten artykuł zamierzaliśmy
w "Tygodniku" zamieścić odpowiedź pióra o. Stanisława Musiała. Niedawne
napięcie wokół sprawy klasztoru i niejasność co do tego, jakie będzie
rozwiązanie powstałego kryzysu, sprawiły, że artykuł o. Musiała się nie
ukazał. Oczywiście teraz, kiedy konflikt został pozytywnie zakończony,
druk tego artykułu byłby bezprzedmiotowy. Ograniczę się do stwierdzenia,
że artykuł p. Garstki, dotyczący sprawy delikatnej i budzącej
kontrowersje, usiłujący podważyć sens przyjętego rozwiązania
i dostarczający argumentów przeciwnikom tego rozwiązania, rozwiązania
ostatecznie akceptowanego przez wszystkie instancje Kościoła, artykuł
ogłoszony w dzienniku, który pragnie uchodzić za organ Kościoła
katolickiego w Polsce, należy uznać za głos w sposób oczywisty dla
Kościoła szkodliwy.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika guantanamera

3. Szanowny Panie Michale

Dziękuję za to ważne dla nas kalendarium.
Łączy się ono z pewnym moim wspomnieniem...
Otóż niedawno sięgnęłam do moich rozważań o Bogu i wierze spisywanych wiele lat temu.
I znalazłam tam słowa wielkiego zaskoczenia, jakie wywarł na mnie film z Ziemi Świętej...
Byłam wstrząśnięta tym, co w tym filmie zobaczyłam, a co było dla mnie spostrzeżniem najważniejszym. Ja, wychowana w Polsce i Europie nie wyobrażałam sobie w ogóle takiego krajobrazu...
To był krajobraz bez krzyży...
Tam nie było przydrożnych krzyży ...
Nie było krzyży na kościołach.
Nie było tego Znaku, tego NAJWAŻNIEJSZEGO Znaku, który nawołuje do zastanowienia sie nad sobą, do zerwania z grzechem.
To był dla mnie straszliwie przygnębiajacy krajobraz.
Piękno tej ziemi - i pustka.

Gdy z Krakowskiego Przedmieścia zabrano Krzyż postawiony 96 ofiarom Smoleńska w internecie Ktoś opublikował wiersz zatytułowany "Zabrali krzyż..."
Jest tam taki fragment:

Zabrali Krzyż.... Gologota wieje straszną pustką...
Zabrali Krzyż.. Ta pustka teraz jest jak lustro...
Lustro...
Pozdrawiam.

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

4. Do Pani Maryli

Szanowna Pani Marylo,

Ja już od pół wieku wiem, że to nie My Słowianie , Polanie,nie jesteśmy prawowitymi właścicielami naszych prasłowiańskich ziem a Żydzi, wieczni tułacze, którzy z małym wyjątkiem nigdy nie mieli własnej Ojczyzny.
Pan Bóg im ojczyzny nie dał, za wieczne i te same grzechy.
Widzimy to wyraźnie w Księdze Wyjścia.

Ukłony moje najniższe

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

5. Do Pani Guantanamery

Szanowna Pani Guantanamero,

Krzyż smoleński zabrano na polecenie arcybiskupa Warszawy Kazimierza Nycza.
Hańba.
To zdrada Kościoła, Polaków, Katolików przez jednego z hierarchów.

Ukłony

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika guantanamera

6. Ta pustka jest jak lustro...

17 sierpnia 1994 - manifestacja rabina Weissa i grupy kilkunastu Żydów z USA w Oświęcimiu. Weiss zakomunikował, że jego protest skierowany jest „jedynie" „przeciw polskiemu rządowi, polskiej hierarchii kościelnej i Watykanowi”. Najpierw protestowano przed kościołem Matki Bożej Królowej Polski w Oświęcimiu - Brzezince, który Żydzi uważają za dawną siedzibę komendantury obozowej.
Po obklejeniu kościoła tekstem umowy genewskiej i symbolicznym zamknięciu świątyni (manifestanci zablokowali wejście do kościoła), Żydzi udali się w kierunku byłego klasztoru karmelitanek. Tam domagali się usunięcia z terenu Żwirowiska krzyża papieskiego. Na płocie okalającym teren byłego klasztoru Żydzi rozwiesili transparent głoszący, że jest to „żydowski cmentarz, a nie miejsce dla krzyża". Rabin Weiss oznajmił też, że „zamienianie najbardziej przerażających miejsc zagłady w kościoły i stawianie olbrzymich krzyży jest absolutnie nie do przyjęcia”.

avatar użytkownika guantanamera

7. Cytat stulecia z jakiegoś filmu...

"Komu jest potrzebna droga, która nie prowadzi do Kościoła?"

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

8. Do Pani Guntanamery

Szanowna Pani Guantanamero,

Żydzi od 200 lat myślą o stworzeniu swojej ojczyzny w Polsce.
Taką judeopolonie ze stolicą w Lublinie, obiecali im zaborcy, za donoszenie na buntowników Polaków
Palestyna to erzac.

Ukłony

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

9. Brzezinka. Świat powinien


Brzezinka. Świat powinien dowiedzieć się o wysiedleniach

Rodziny Tobiaszów, Kasperczyków, Rydzoniów, Czarników i setek
innych z Brzezinki z dnia na dzień zostały wypędzone przez Niemców ze
swoich rodzinnych domów

O losie rodziny Tobiaszów, Kasperczyków, Rydzoniów, Czarników i
setek innych osób z Brzezinki, które z dnia na dzień zostały wypędzone
ze swoich domów, przypomina tablica ufundowana przez Stowarzyszenie
Pamięć i Przyszłość XXI, która kilka dni temu stanęła przy drodze do
byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego.

Chcemy, żeby świat się dowiedział, co spotkało mieszkańców
Brzezinki, aby przestały pojawiać się pytania, dlaczego nie pomagali
więźniom – mówi Zbigniew Szczerbik, jeden z członków stowarzyszenia.

Wiosną powiało chłodem

To było w kwietniu 1941 roku. – W dniu, w którym nas wysiedlano, spadł
jeszcze śnieg – przypomina sobie Jan Tobiasz. Jego dom rodzinny stał
przy dzisiejszej ul. Czarnej. O tym, że Niemcy coś planują, wiadomo było
kilka miesięcy wcześniej, gdy we wsi pojawili się esesmani z komandem
więźniów i znaczyli domy, malując na nich znaki przypominające „X”.

– Jednocześnie spisywali, co było w domach, szczególnie wszystkie
żelazne sprzęty, nawet kuchenne moździerze – opowiada Jan Tobiasz.

Wtedy też zaczęli rekwirować mieszkańcom dobytek.

– Zabrali nam dwie krowy i jałówkę – wspomina z kolei Jan Kasperczyk,
wówczas siedmioletni chłopiec.

Brzezinkę wysiedlano od 7 do 9 kwietnia 1941 roku.


W Brzezince wyburzono niemal 100 proc. domów – zwraca uwagę dr
Jacek La­chendro, kierownik Centrum Badań w Państwowym Muzeum
Auschwitz-Birkenau.

Z końcem 1939 r. Brzezinka liczyła 3984 mieszkańców. Według niemieckiego
spisu urzędowego, we wsi znajdowało się 537 gospodarstw i 45 zakładów
pracy. Z ponad pół tysiąca domów mieszkalnych ostatecznie zostało tam
jedynie sześć.

Po Brzezince rozpoczęły się wysiedlenia w kolejnych okolicznych
miejscowościach – w Babicach, Broszkowicach.

Wcześniej podobny los dotknął mieszkańców Osady Barakowej w Oświęcimiu,
gdzie wysiedlenia rozpoczęły się już w czerwcu 1940 r. Potem w marcu
1941 r. przyszła kolej na ludność Harmęż, Pław, Rajska, części Brzeszcz –
wsi Bór.

W listopadzie 1940 r. podjęto decyzję o utworzeniu na wysiedlonych
terenach obozowego gospodarstwa rolnego i hodowlanego, w którym mieli
pracować więźniowie. Jesienią 1941 r. Niemcy rozpoczęli budowę KL
Birkenau.





Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

10. Kardynał Franciszek Macharski

Kardynał Franciszek Macharski w ciężkim stanie trafił do szpitala. Informację podała Archidiecezja Krakowska, która prosi o modlitewne wsparcie duchownego.

"Kard. Macharski przebywa w szpitali. Jego stan jest bardzo poważny. Kard. Stefan Dziwisz udzielił Mu sakramentu namaszczenia chorych i prosi wiernych Archidiecezji Krakowskiej o modlitwę wsparcia dla kard. Franciszka" - brzmi komunikat na stronie internetowej Archidiecezji.
Kardynał Franciszek Macharski urodził się 20 maja 1927 w Krakowie. W latach 1979-2005 sprawował funkcję arcybiskupa metropolity krakowskiego. W latach 1979-1994 był wiceprzewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, obecnie jest arcybiskupem seniorem archidiecezji krakowskiej.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

11. oczywiście,ze się modlimy

w Jego intencji/urodził się tego samego dnia i miesiąca ,podobnie jak ja,tylko innego roku/
Był naszą podborą w pierwszych dniach po śmierci Sw Jana Pawła II,naszego ukochanego Ojca

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

12. "Rzeczpospolita" artykuł

"Rzeczpospolita" artykuł Wiktora Ferfeckiego pt. "Spór o ciszę w obozie Auschwitz":

http://www.rp.pl/Historia/306129928-Spor-o-cisze-w-obozie-Auschwitz.html
Pod Ścianą Śmierci ma obowiązywać absolutne milczenie. Nie wolno będzie tu także odprawiać żadnych nabożeństw

Zakaz głośnych wystąpień i odgrywania hymnu. Nowe zasady obowiązujące w Auschwitz budzą opór.
Decyzją dyrekcji obozu wprowadzono tam strefę ciszy. Oznacza to, że we wtorek – w dniu Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady – po raz pierwszy od kilkunastu lat na dziedzińcu nie zabrzmi polski hymn i nie zostanie odprawiona msza święta.

Decyzję dyrekcji krytykuje Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich. – To przejaw szerszej polityki ograniczania na terenie obozu obecności znaków religijnych i kulturowych – mówi przewodniczący stowarzyszenia Krzysztof Utkowski.

To właśnie ono od 1999 roku organizuje wtorkowe obchody. Odbywają się one zawsze 14 czerwca – tego dnia w 1940 roku odbył się pierwszy masowy transport do Auschwitz. Do obozu przewieziono więźniów z zakładu karnego w Tarnowie.

Utkowski wspomina, że dla rodzin oświęcimskich szokiem było wystąpienie w 2000 roku ówczesnego niemieckiego kanclerza Gerhard Schrödera poświęcone Holokaustowi.

– Wyliczał różne grupy ofiar Auschwitz, ale zapomniał o Polakach – mówi Utkowski. Stowarzyszenie zaczęło wtedy zabiegać, by Dzień Pamięci ustanowił oficjalnie Sejm. Stało się to w 2006 roku.

Miejsce obchodów nie jest przypadkowe. Choć większość ofiar Auschwitz stanowili Żydzi, pod Ścianą Śmierci rozstrzeliwano głównie Polaków. Zginął tam m.in. dziadek Utkowskiego.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

13. Grupa Żydów protestowała


Grupa Żydów protestowała przeciwko kościołowi w Auschwitz. Internauci stanowczo: "Nie mają prawa narzucać tak rażących…

Zdjęcie ilustracyjne  / autor: PAP/Andrzej Grygiel

Żydowski aktywista i amerykański rabin Avi Weiss wraz z grupą
kilku osób protestował przed kościołem w Brzezince. Świątynia znajduje
się na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego
Auschwitz-Birkenau. Protestujący domagają się usunięcia kościoła.
Demonstracja wywołała falę komentarzy w mediach społecznościowych.

Weiss
swoje stanowisko ws. świątyni przedstawił już na łamach „Jerusalem
Post” oraz „The Times of Israel”. Jak stwierdził, „ze swoją nieuniknioną
chrześcijańską obecnością, stanowi jedno z najbardziej bezpośrednich
zagrożeń dla integralności pamięci o Holokauście”.

Z kartkami
z napisem „Nie ma miejsca na kościół w Auschwitz” czy „Przenieść kościół
gdzie indziej” (napisy w języku polskim i angielskim) Weiss wraz
z grupą kilku osób stanęli przed kościołem parafialnym pw. Matki Bożej
Królowej Polski w Brzezince.

CZYTAJ WIĘCEJ: Szokujące! Rabin z USA chce usunąć kościół z terenu obozu Birkenau: „Zagraża integralności pamięci o Holokauście”

Protesty przed kościołem wywołały lawinę komentarzy w mediach społecznościowych.

Co jest z tymi ludźmi? To jest Polska! Polacy mogą czcić, gdziekolwiek chcą. Idź do domu. Dość twojej nienawiści i kłamstw

— zwrócił uwagę Edward R.

Na początku lat 90tych wyrzucono karmelitanki
z klasztoru przylegającego do terenu obozu. Teraz nie podoba się
kościół. Przypominam: - Oświęcim to polskie miasto - obóz zagłady był
niemiecki - w obozie mordowano Polaków, Cyganów, Rosjan, nie tylko Żydów

— przypomniał Paweł Adamiak.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl