Zybertowicz, Warzecha i Chludziński o zmianie systemowej

avatar użytkownika elig

 

W kawiarni "Niespodzianka" przy Marszałkowskiej 7 odbyła się 20.11. 2013 dyskusja n.t. "Zmiana systemowa, czyli jaka?". Udział w niej wzięli prof. Andrzej Zybertowicz, red. Łukasz Warzecha i prezes Fundacji Republikańskiej /organizatora imprezy/ p. Marcin Chludziński.

Spotkanie zaczęło się o godz. 19:10. Przyszlo na nie ok. 50 słuchaczy. Prowadzący, p. Jan Bondyra zaczął od kilku ogłoszeń. Zapowiedział dwie imprezy: w czwartek 20.11 w siedzibie Fundacji przy Nowym Świecie 41 o 19:00 będzie dyskusja na temat Ukrainy z udziałem m.in Witolda Waszczykowskiego, a w piatek 22.11 w kawiarni "Niespodzianka" o godz. 19:00 debata o gospodarczych uwarunkowaniach Polski.

Potem głos zabrał prof. Andrzej Zybertowicz. Mikrofon od razu zaczął brzęczeć i piszczeć. Profesor stwierdził z przekąsem: gdy zapraszają mnie kosmopolici, to technika działa bez zarzutu, a gdy robią to patrioci - od razu coś się psuje. I jak tu mówić o zmianie systemowej?

Po usunieciu awarii przeszedł do właściwego tematu. Nawiązując do swej ostatniej książki "III RP Kulisy systemu" /jej promocję opisałam / http://naszeblogi.pl/41050-promocja-ksiazki-zybertowicza-iii-rp-kulisy-s... / przypomniał pojęcie "wielopietrowego systemu klientelistycznego". Stwierdził, że III RP jest właśnie takim systemem i opisal trzy jego poziomy : mentalność ogółu, węzły władzy oraz zewnętrzne stabilizatory. Te ostatnie to n.p. wielkie korporacje i potężne państwa, takie jak Niemcy, Rosja, czy USA.
Profesor powiedział, że zmiana systemu III RP jest konieczna, bo Polska funkcjonuje w sposób suboptymalny, nie wykorzystujac swoich zasobów. Są one marnowane wskutek działania sieci klientelistycznych. Stabilizatory zewnetrzne działaja tak, by Polska była tylko częściowo państwem prawa. Ma być na tyle przewidywalna, by dało sie w niej inwestować, ale by zagraniczni inwestorzy mogli czerpać nienależne zyski.

Jak jednak moze dojśc do zmiany? Musi istnieć grupa dążąca do nich n.p. największa partia opozycyjna. Powinna ona uzyskać poparcie społeczne przełamując postkolonialną mentalność Polaków. Jeśli chodzi o węzły władzy to Zybertowicz proponuje sprytnę grę obliczoną na uzyskanie przychylności lub przynajmniej zneutralizowanie niektorych z nich. Należy też spróbować przekonać część zewnetrznych stabilizatorów do tego, że nasza partia lepiej zabezpieczy ich racjonalne interesy niż inni.

Red. Łukasz Warzecha zacząl o uwag na tematy historyczne, przypominając książkę Jana Sowy "Fantomowe cialo króla" i wspomimając o magnatach oraz ich klientach, drobnej szlachcie w XVII wieku. Wywołało to ostry protest prof. Zybertowicza, który oświadczył, że go to nie interesuje, jemu chodzi o to, co można zmienić tu i teraz. Red. Warzecha przyznał się też, iż nie czytalłksiążki Zybertowicza i dopiero teraz dowiedział się, co w niej jest. Zadał potem kilka pytań profesorowi.

Marcin Chludziński oświadczył, iż nie wierzy w możliwość jakiegoś przełomu. Powiedział, że wraca właśnie z Łomży, która uchodzi za ostoję prawicy. Obecnie jednak po 24 latach od upadku PRL rządzi tam były pierwszy sekretarz KW PZPR, a liczne stanowiska obsadzili jego kumple. Chludziński zalecał rozmontowywanie murów systemu, poprzez wyjmowanie z nich małych cegiełek. Jego zdaniem najlepiej nadaje się do tego działalność w samorządach.

Prof. Zybertowicz zaoponował, stwierdzając, iż władza centralna może to zablokować poprzez antyobywatelskie ustawy, tak jak robi to obecnie PO. Powołał się na przykład Szwecji, gdzie w walce z korupcją okazal sie skuteczny "wstrząs instytucjonalny", czyli nagłe wprowadzenie istotnych reform.

Zachęcał też do przyciągania do naszego obozu różnych grup społecznych i niewykluczanie nikogo, choćby przez nazywanie go n.p. "lemingiem". Red Warzecha zapytał, czy Zybertowicz zmienił zdanie, bo przedtem mówił, iż nie warto z "lemingami" dyskutować. Profesor odparł. że warto rozmawiać tylko z tymi, którzy są wrażliwi na argumenty, a z tymi kierujacymi się tylko odruchami stadnymi - nie.

Po godzinie tej dyskusji poproszono o pytania z sali. Ja zapytałam o cel zmiany systemowej, czyli o to, jaką Polskę chcemy stworzyć? Profesor Zybertowicz odpowiedzial, że taką, której on nie będzie się wstydził. To mnie zaskoczyło, bo nie sądziłam, że w tej chwili profesor wstydzi się naszego kraju. Chludziński i Warzecha odparli, że chodzi im o podmiotowość Polski.

Inny słuchacz spytał o wartości, na których ma się ta zmiana opierać. Zybertowicz powiedział, że chodzi o wartości patriotyczne i chrześcijanskie kultywowane przez PiS. Oświadczył także, iż partia ta dysponuje obecnie dobrze dopracowaną alternatywą dla obecnych rządów. Młody pracownik korporacji, który czytał książkę, uznał, że najwieksze wrażenie zrobiła na nim "odmowa wiedzy" u wielu Polaków. Stwierdził, iż w jego korporacji często zdarza się, ze jeśli ktoś przedłoży jakiś projekt, o którym nikt nie słyszał na Zachodzie, to nie jest on w ogóle brany pod uwagę. Jest to przejaw mentalności postkolonialnej. Podał też przykład Bułgarów, którzy wyszli na ulice i obalili rząd.

Ostatni głos w dyskusji należal do pani, która skrytykowała PiS za to, ze nie popularyzuje swoich projektów i nie próbuje przebic się z nimi do mediów /choćby do Internetu/. Trudno było nie przyznać jej racji.

Impreza zakończyła sie o 21:10. Filmowała ją jedna kamera. Potem prof. Zybertowicz podpisywał swoje książki.

 

napisz pierwszy komentarz