Debata "Walka o wolność słowa" na Foksal

avatar użytkownika elig

 

W dniu czwartego czerwca przypadają rocznice różnych ważnych wydarzeń. Na świecie było to krwawe stłumienie przez armię chińska protestów studentów na placu Tian An Men. W Polsce natomiast, w tym samym roku 1989 i również 4 czerwca odbyły się pierwsze częściowo wolne wybory, które pokazały, że społeczeństwo polskie zdecydowanie odrzuca komunizm.

W trzy lata później, 4.06. 1992 miała miejsce "nocna zmiana", czyli obalenie demokratycznie wybranego rządu Jana Olszewskiego. Przyczyny tego omawiałam / http://naszeblogi.pl/29370-dlaczego-obalono-rzad-jana-olszewskiego /. Pod koniec kwietnia 2013 polski Sejm przyjął uchwałę ustanawiającą 4 czerwca Dniem Wolności i Praw Obywatelskich, co wzbudziło liczne kontrowersje.

Pomimo nich "Gazeta Polska" postanowiła uczcić 4 czerwca debatą zatytułowaną "Walka o wolnośc słowa". Impreza zaplanowana na godz 18:00 rozpoczęła się z ponad pietnastominutowym opóźnieniem od zagajenia redaktora naczelnego "Gazety Polskiej", Tomasza Sakiewicza. Powiedział on m.in., iż jest ona częścią obchodów dwudziestolecia "Gazety Polskiej", które potrwają do jesieni.

Przedstawił też uczestników pierwszego panelu, czyli Teresę Bochwic ze Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, Jacka Szymanderskiego ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa, Elżbietę Kruk - posła na Sejm, byłą przewodniczącą KRRiT oraz Krzysztofa Czabańskiego z Kongresu Mediów Niezależnych.

Pierwsza głos zabrała Teresa Bochwic. Przypomniała pokrótce dzieje "Gazety Polskiej" i poprzedzającego ją dziennika "Nowy Świat". Mówiła też o początkach wolnego słowa po 1989 roku. Wcale nie wszyscy byli wtedy za zniesieniem cenzury. Był także problem - ile ma być gazet opozycyjnych? Co ciekawe - Kiszczak uważał, że powinno ich być kilka, podczas, gdy strona solidarnościowa opowiadała się za jedną.

Do tych poczatków nawiązywali wszyscy kolejni dyskutanci. Szymanderski opisał, jak to się stało, że Michnik został szefem "Gazety Wyborczej". Stwierdził też, iż największym błędem bylo to, że nie nazwano zła po imieniu. Potem jednak przedstawił wyidealizowaną wizję działania wolnego rynku w świecie mediów, daleką od rzeczywistości. Zirytowało to jego kolege ze Stowarzyszenia, który aż wyszed z sali.

Pani Kruk i Czabański nie zgodzili się z Szymanderskim. Pani Kruk opowiedziała, w jaki sosob zlikwidowano cenzurę. Po prostu przeznaczono w budżecie na jej działalność 0 zł. Czabański stwierdzil, że polski kapitał powiązany jest z tajnymi słuzbami czasów PRL i dlatego popiera postkomunistów i ludzi władz. Państwo i samorządy dotują przychylne sobie media zamieszczając w nich ogłoszenia i reklamy. Nie ma tu mowy o wolnym rynku.

Nie tylko sprawy historyczne były przedmiotem dyskusji. Tomasz Sakiewicz mówił o wykluczeniu i ostracyzmie, któremu próbuje się poddawać przeciwników władzy lub politycznej poprawności. Przypomnał akcje OB-CIACH, polegającą na demonstracyjnym czytaniu prawicowych gazet w miejscach publicznych. Teresa Bochwic odczytała długą listę naruszeń wolności słowa przez aktualne władze III RP. Szymanderski nie zgodził się z Sakiewiczem, twierdząc, że to wykluczenie to normalny przejaw "walki o rząd dusz".

Pani Kruk stwierdziła, że nie jest normalne, iż różne opcje polityczne mają tak nierówny dostep do mediów , zwłaszcza do telewizji i podała przykład cyfryzacji, która w Polsce prowadzona jest fatalnie i nie zwiększa pluralizmu. Najbardziej znana jest oczywiście sprawa Telewizji Trwam, ale nie tylko to jest problemem. W czasie dotychczasowego rozdziału miejsc na multipleksach dopuszczono tylko jednego całkiem nowego nadawcę - Telewizje ESKA.

Dyskusja trwała ponad godzinę. Po niej red. Piotr Lisiewicz mówił o historii "Gazety Polskiej" poczynajac od roku 1826 kiedy to pierwsze pismo pod tą nazwą założono w Królestwie Polskim. W latach 1826-29 jej publicystą był Maurycy Mochnacki. W 1859-62 redaktorem "Gazety Polskiej" był Ignacy Kraszewski, a w latach 1873-82 redagował ją Henryk Sienkiewicz. Współpracownikami pisma byli też Bolesław Prus oraz Roman Dmowski.

W latach 1929-39 ukazywała się prorządowa "Gazeta Polska". Redagował ją najpierw Adam Koc, potem Bogusław Miedziński i Mieczysław Starzyński. Współpracowali z nią Juliusz Kaden-Bandrowski i Kazimierz Wiierzyński, a głównym publicysta politycznym był Ignacy Matuszewski.

Potem głos zabrał Cezary Gmyz. Byl on niepocieszony, gdyż liczył na to, że będzie mówił nawet półtorej godziny, a tu jego poprzednicy tak się rozgadali, że zostalo mu tylko 15 minut. W tym czasie opowiedzial o nowych wynikach dotyczacych materiałów wybuchowych na wraku Tupolewa, w szczególności o obecności tam t.zw. mieszanki C4.

Po nim Anita Gargas mówiła o tematach tabu. Jako przykłady podawała fakty dotyczące Aleksandra Kwaśniewskiego i Jolanty Kwaśniewskiej, oraz Komorowskiego. Stwierdziła, że to "Gazeta Wyborcza" decydowała o czym nalezy mówić, a o czym nie. Zakończyła jednak optymistycznie, gdyż uważa, iż rozwój Internetu i mediów elektronicznych uniemożliwi uznawanie pewnych tematow za tabu.

Dorota Kania mówiła krótko o resortowych dzieciach i skutkach braku lustracji. Zapowiedziała, że na jesieni wyda książkę na ten temat, opracowaną przy pomocy dr Jerzego Targalskiego, ostatniego mówcy w debacie. Tematem jego wystąpienia było: "Gazeta Polska" w walce o suwerenność Polski".

Zaczął od stwierdzenia, że Polska nie jest niepodległa. Jak utraciła suwerenność w 1939, tak dotąd jej nie odzyskała. Jest terytorium zależnym i tylko czasem przybliża się do niepodległości. Jeśli chodzi o "Gazetę Polską" to reprezentowała ona zawsze opcje proamerykańska. Było to głównie zasługą śp Jacka Kwiecińskiego. Po jego śmierci tematyką amerykańską zajał się Antoni Rybczyński, twórca tezy o kondominium niemiecko-rosyjskim w Polsce. Targalski zakończył omówieniem sprawy nieruchomosci rosyjskich w Warszawie.

Spotkanie zakończyło się o 21:30. Poczatkowo wzięło w nim udział ponad 100 osób, a do końca dotrwało kilkadziesiąt.

 

napisz pierwszy komentarz