Sypiając z wrogiem

avatar użytkownika jwp

Gdy śpisz, to wróg się coraz bardziej przytula.

Jest to jeden z tych tematów, który jest bolesny zarazem, a i też leży u podstaw ludzkiej zaćmy. To jak z kamieniem milowym po części, mijamy go codziennie, lecz nie zauważamy. Tak samo, lecz z bardziej nie potknięcie, dotkliwą konsekwencją tolerujemy, a nawet żyjemy z wrogami w bliskich związkach. Od najbardziej trywialnych przykładów jakim jest wspieranie totalitarnych systemów poprzez zakupy produktów naznaczonych wyzyskiem i krwią, do współżycia, niejako koegzystencji ze światem obcym naszym wartościom.

Zbyt mało jest w nas sprzeciwu, a coraz więcej przyzwolenia, na rzeczy, sprawy, postawy i czyny, za które kiedyś nie tylko w pysk lano. Bielma nie tylko materialne, również uczuć i fascynacji zakrywają oczy równocześnie otwierając drogę do naszej łożnicy. Gdzie sen powinien być zdrowy, a potomstwo płodzone bez jadu węża.

Tytuł zapożyczyłem z filmu „Sleeping with enemy”. Taki sobie thriller. Dotyka tylko części problemu. Tam akurat istnieje do czasu pewne pogodzenie i wybór niby świadomy, ale jednak zdeprecjonowany sytuacją pozornie bez wyjścia. Co powoduje, iż bardzo trudno jest się wyzwolić z po części naszymi rękami i sercem tkanej pułapki. Natomiast tu i teraz oraz od wieków wielu praktycznie nie istnieje obszar w którym nie tylko nie przespaliśmy się z wrogiem, ale i na jawie pieszczeni, a czasem dręczeni przywalamy na zbliżenie zbyt wielkie.

Nie trzymamy dystansu, a ten z powodu innej niż ich budowa jest nam niezbędny. Różnie wychodziły nam bezpośrednie zwarcia, jednak uścisk najczęściej bywał co najmniej obezwładniający. Choć i śmiertelny się zdarzał.

Słodka naiwność, hodowana w nas przez propagandowe kołysanki najczęściej kończyła się atakiem czerwonych lub innych mutacji o świcie. Gdy trwaliśmy w głębokim śnie. Wiele ponoć było zrywów, nigdy jednak właściwego przebudzenia. Miast ziewać i przeciągać się winniśmy byli prosto z pieleszy wyruszyć w bój. Być może śmiertelny, z nadzieją, że nie tylko dla nas. Gdyż zwycięstwo nie zawsze oznacza przetrwanie jednostki, jest to cena za przeżycie Ojczyzny i Narodu.

Niemała jest w tym rola służb, lecz i my nie pozbawieni „zasług”. Łatwo dajemy się uwieść. Nie jest to jednak jakaś nasza wyjątkowa cecha, to zwykły grzech pierworodny ludzkości. Szatan, również jako symbol i ucieleśnienie Zła ma mowę gładką i jest mistrzem kłamstwa, które podaje nam, jak najlepsze owoce na zdobnych tacach. Tylko w tym jabłku brak ogonka i zaraz wchodzi przez małą dziurkę, by spotęgować się w pestce.

Podsuwane emocje zbyt często za nas dokonują wyborów, a to prowadzi nas do smutnego i już niemożliwego do odwrócenia przebudzenia w świecie bynajmniej nie naszym. Otaczamy się ułudą dla pozornej wygody i bezpieczeństwa. Wydaje się nam, że kochamy i jesteśmy obdarzani uczuciem wzajemnym. A tam tylko koszmar czeka, by w odpowiednim momencie stać się jawą. Najbardziej brakuje nam wymogów wzajemnych, zamiast pustych i wzniosłych deklaracji zbudowanych na lichym gruncie bezgranicznego zaufania do „życiowych” partnerów.

Są też tacy, którzy z różnych powodów kładą się do łóżka z nawet ze zbrodniarzami. Często oprawcami ich matek i ojców, przodków i Ojczyzny. Wybitnym przykładem tego jest "Sybirak inaczej" - zdrajca Jaruzelski i jemu podobni. Jedni dla korzyści finansowych, inni bo ulegli słabością swoją lub duchem ubogim. Jeszcze inni, bo taka ich kurewska natura, od pokoleń, czy też nowo nabyta.

Nie osądzam, nie mnie czynić Sąd Ostateczny. Nam jednak trzeba eliminować stare cudzołożnice i potencjalne cichodajki. Z własnego otoczenia i ze szczytów władzy, pozornie tylko niedosiężnych. Bywają też Wallenrodzi, tyle, że coraz trudniej rozpoznać kto nim jest naprawdę, a kto miał inne intencje ubierając taki płaszczyk. Czego mamy współczesne dowody. Lub też w trakcie misji perspektywa mu się zmieniła. Zbliżenie z wrogiem często kończy się zakażeniem, a wtedy najlepszy lekarz nie pomoże. Choroba bowiem do czasu jest bezobjawowa, a nawet ma syndromy zdrowia i powoduje objawy źle pojętego szczęścia i pomyślności.

A kim są owe Różyczki i inne osobniki, które niby to z nami w aliansach. Przecież nie jest tajemnicą, że każdy robi pod siebie. Może to nie jest Boska Konstrukcja człowieka, ale jednak jej ważny, nie tylko w negatywie, element. Tyle, że próżność i chęć samozadowolenia można rożnie spożytkować. Mniej lub bardziej wsobnie, a najlepiej gdy przejdzie przez pryzmat i rozszczepi się na całe widmo dobroci i kiedyś, być może, bo to nie winni być wymogiem, wróci do nas. Choćby dobrym słowem lub radością ze szczęścia niekoniecznie własnego. A nawet gdy nie od razu, nawet gdy boleśnie nas doświadczy, to gdzieś tam w Kosmosie Dobrych Uczynków zabłyśnie Nasza Gwiazdka. A ich mnogość zaświeci wielkim światłem gwiazdozbioru.

Trzeba nam tylko pamiętać, że gdy wróg nie śpi, nam nie wolno oczu ni zmrużyć. Ni też nie dać się uwieść i zejść z drogi naszego powołania. Bo żaden byt nie jest bez przyczyny powołany i talenty dane nam od Boga prędzej, czy później wystawią nam rachunek zaniedbania. Które czynimy w złej trosce. Równie złej, jak nadgorliwość jej bratnia.

Najmniejsza chwila uśpienia może zaważyć na lata świetlne i tyleż samo mogą trwać jej skutki. Nie wierzmy w to, że mieszkamy poza dżunglą, zbudowaliśmy jeszcze bardziej od nas czujności wymagająca. Nie tylko na zewnątrz. Ale i tą wewnętrzną, która nie przeoczy żadnej chwili naszej słabości i bezlitośnie domknie nam powieki, gdy sami się pozbawiamy cech z natury podstawowych.

A wystarczy raz na jakiś czas zetrzeć z oczu zaślepiający makijaż i dobrze przyjrzeć się nocą z kim śpimy, a nawet śniadamy o poranku. A strawę i ją serwujących przejrzeć, jak i całe domostwo z obejściem. Tak samo jak my są tylko ludźmi, nie wszyscy są wrogami, czasem stają się nimi z naszej przyczyny i za naszym przyzwoleniem.

A teraz z innej beczki.

W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem
Gdy szarzeje za oknami pierwszy świt
W oświetleniu tym korzystnie
Wyglądają starsze panie
A i panom nie brakuje wtedy nic
Oczywiście kiedy całkiem się rozjaśni
Pewne braki wyjdą na jaw tu i tam
Lecz na razie póki wszystko
Widać jeszcze niewyraźnie
Triumfuje dumne piękno ludzkich ciał

W prosektorium najweselej jest nad ranem
Później także tam wesoło , ale mniej
Świeży uśmiech opromienia
Tak poważne kiedyś twarze
A niektórzy szczerze szczerzą ząbki swe
Tylko jeden - ten co leży pierwszy z brzegu
Nie uśmiecha się bo głowy nie ma już
Lecz udziela mu się nastrój
Wytwarzany przez kolegów
W martwym ciele nadal mieszka zdrowy duch

W prosektorium najzabawniej jest nad ranem
Czasem spadnie coś ze stołu - czasem ktoś
Po czymś takim następuje
Ożywienie zrozumiałe
Krótkotrwałe bo dzień wstaje jak na złość
Jasny dzień ma swoje różne jasne strony
Lecz ja jednak mimo wszystko twierdzę, że
W prosektorium najprzyjemniej
Moim zdaniem jest nad ranem
Zresztą sami przekonacie o tym się

Czesław Niemen - Antropocosmicus - link do klipu

Mało znany - wstrząsający utwór.

1
Dziwaczny osobnik
na cienkich kończynach
unosi w pionie
niedorzeźbiony
kadłub ciała
i opętany żądzą
przemożnej władzy
pnie się w górę
upiornych idei
spada na głowę
rzadko bezkarnie
Antropocosmicus
toporny cywilizator

2
z komórek
dawniej czystych
nieskażonego mózgu
powstała szara masa
szarego myślenia
tryska
skwiercząc tłuszczem
fermentem kanibalizmu
rzeźnik
w codziennym
mięs pożerania
wszędzie go pełno
dzieli się
mnoży
Antropocosmicus
nachalny multiplikator

3
ogłasza doktryny
kolejnych urojeń
hasła wyblakłe
l i t e r o i z m y*
ulepsza dobro
pogarsza zło
choć prawd oczywistych
nikt nie podważy
kto z prochu ten w proch
kto z małpy ten w co?
Antropocosmicus
zawzięty darwinizator

*na przykład: socjalizm

Idzie diabeł ścieżką krzywą pełen myśli złych
Nie pożyczył mu na piwo, nie pożyczył nikt
Słońce praży go od rana, wiatr upalny dmucha
Diabeł się z pragnienia słania w ten piekielny upał

Idzie anioł wśród zieleni, dobrze mu się wiedzie
Pełno forsy ma w kieszeni i przyjaciół wszędzie
Nagle przystanęli obaj na drodze pod śliwką
Zobaczyli że im browar wyszedł na przeciwko

Nie ma szczęścia na tym świecie ni sprawiedliwości
Anioł pije piwo trzecie, diabeł mu zazdrości
Postaw kufla - mówi diabeł - Bóg ci wynagrodzi
My artyści w taki upał żyć musimy w zgodzie

Na to anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem
I powiada - dam ci dychę w zamian za twą duszę
Musiał diabeł duszę wściekłą aniołowi sprzedać
I stworzyli sobie piekło z odrobiną nieba

Ballada o nieobecnej klaczy - Maciej Zembaty

Módlmy się za kowboja, uciekła mu klacz
Musi szukać jej teraz, zbiera mu się na płacz
A tu rzeka wylała, drogi zmył rwący prąd
I od lęku przed stratą w przepaść zwalił się most.

Nie ma czego się trzymać, ani pójść nie ma gdzie
Klacz zniknęła jak lato, przepadła jak śnieg
Świerszcze grają żałośnie, w serce wkrada się żal
A tu noc już nadchodzi, przepastna i zła

Czy naprawdę uciekła, czy to tylko był sen
Czy złamała zagrodę, wyrwała się w step
Odciskając w błocie złotych podków ślad
Sam ją nimi podkuwał jako władca i pan

I choć ona zaledwie o minutę jest stąd
On jej szuka daleko i wciąż gubi trop
Ślepy na jej obecność porównuje swój ból
Z karą którą wymierzy, gdy pochwyci ją już

A wtem nagle znienacka na najwyższym z drzew
Ptak wychylił się z gniazda i rozległ się śpiew
Słońce znów świeci, wiatr cichnie też
Daleko nad rzeką wśród kwitnących wierzb

A świat znowu jest piękny, ach szeroka jest ziemia
Jest klacz na granicy światła i cienia
Kłęby pary nad grzywą, jest nieśmiała lecz wielka
Kiedy biegnie po niebie to księżyca dosięga.

Jeszcze nie poskromiona, lecz podchodzi do ręki
I znów pragnie mu uciec, on do tego też tęskni
Zaraz wierzgnie i skoczy i pogna przez błonia
Aby się tarzać do woli w górskiej trawie zielonej

Albo wyrwie się dalej, żeby sobie pobiegać
Gdzie nic nie ma powyżej i poniżej nic nie ma
Odtąd nadszedł czas zmagań, pora bata i ostróg
Czy klacz przejdzie przez ogień, czy mu wyjdzie strzał z biodra

Więc do klaczy w galopie przywiązuje się mocno
Ona także się wiąże ze swoim pogromcą
Tu już nie ma przestrzeni, lecz kierunki są wciąż
Czasu także już nie ma, lecz jest dzień i noc

Leżąc klaczy na szyi cicho szepcze tak
Gdzie pójdziesz najdroższa, tam pójdę i ja
Zawracają jak jedno do domu przez step
Nie trzeba już bata, wędzidła też nie

Kto połączył ich związek, złączył ich z całej mocy
Kto klamrę rozerwał nim minęło pół nocy
Jedni mówią klacz, drudzy mówią jeździec
Albo mówią że miłość - to jednak najwięcej

A ty mówisz Leonard, daj mi jechać spokojnie
W końcu western to western kończ tę starą historię
I ruszają przed siebie choć melodia wciąż brzmi
I znikają w oddali jak piosenka, jak dym

21 komentarzy

avatar użytkownika intix

1. JWP

Pięknie Tobie za ten wpis... Dziękuję...
Pozwól, proszę... "z beczki... do beczki..." dorzucę...

http://youtu.be/VBbf0ZzflAY
Ernest Bryll
Jakże człowiek jest piękny.

Jakże człowiek jest piękny, kiedy się opiera
burzom, co wszystko łamią, a jego nie ugną
Jakże człowiek jest piękny, gdy w niebo spoziera
Jakże człowiek jest silny,chociaż jest tak nagi...
Tak w piaski wczepiony
jak jałowiec na lute mrozy wytrzymały...

Urodzić się gdzie ziemia jałowa to znaczy
tytuły poematów... Jak ogromne drzewo
mogła być jego poezja...
Nie pierwszy
poeta tu umiera młodo. Gdyby z wierszy
tych najbardziej mistrzowskich ktoś umiał zbudować
potęgę tego kraju...
Oni wiedzieli wtedy, że nie czas rachować
ile talentów pada w każdej tyralierze...
Naiwni byli i wierzyli szczerze
że najważniejsi zawsze w tym kraju żołnierze
że jeśli amunicji nie ma - trzeba bombardować,
strzelać do wroga brylantami...
Oto ona - kraj krzyżów,
Ojczyzna moja, skąd Anhelli leciał na przestwór szeroki...
czasem znak tylko jak ostatnia płonąca litera
w kamieniu wydrapana...
Jakby tam umierał
człowiek z samego ognia...
On nie musiał patrzeć
On wie o Polsce prawdę, którą napisali poeci.

***
Serdecznie Pozdrawiam

avatar użytkownika Morsik

2. Jaśnie Wielmożny Panie...

Marzy mi się, aby powróciły słynne "kołchoźniki" i w każdym polski domu Twoje artykuły były przez nie czytane z przerywnikami muzycznymi, które wynajdujesz z zakamarków przeszłości...

Intix, z poezji Ernesta Brylla polecam cykl 14 "komentarzy" do Drogi Krzyżowej zwanej Golgotą Jasnogórską, którą namalował Jerzy Duda-Gracz. Oto jeden z nich:

Narody małe – kiedy krzyżowane
są jako Chrystus czyste.
Gdy się urwą z krzyża
muszą ozdrowieć szybko,
zamknąć każdą ranę.

Więc jako pies wytrwale
krew językiem liżą
i pozostają czasem
w tym półpsim ukłonie,
Już z dobrowoli czujnie uśmiechnięci
do tych, co mogą kopnąć…
dawniej jako święci.

Dzisiaj już tylko… Jezu!
Czuwaj nad mym krajem!
Bo czasem nie wiem:
czyśmy wielkim bólem zgięci,
czyli też z przypodchlibstwa?…
jak wierni lokaje.

 Niechlubny udział każdy ma: ten, który milczy, ten, który klaszcze...

avatar użytkownika gość z drogi

3. JWP :) "Dziwny jest ten Swiat"

jak Niemen to i to właśnie
bo naprawdę dziwny jest ten świat.....świat zdrady,Różyczek i popsutych Wallenrodów,czy
Ketmanów
serdeczne pozdrowienia z nutą optymizmu i uśmiechu:)

gość z drogi

avatar użytkownika nadzieja13

4. "Gy śpisz, to wróg się coraz bardziej przytula"....

Tak...
Spokojny sen wielu pozwolił na mariaż zepsutych... Nadszedł czas pilnego włączenia budzików..

'Świat zepsuty"

Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,

Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić.

Godzi się kraść ojczyznę łatwą i powolną,

A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna -

Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna.

Gdzieżeś cnoto? gdzieś prawdo? gdzieście się podziały?

Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.

Czciły was dobre nasze ojcy i pradziady,

A synowie, co w bite stąpać mieli ślady,

Szydząc z świętej podściwych swych przodków prostoty,

Za blask czczego pozoru zamienili cnoty.

Słów aż nadto, a same matactwa i łgarstwa;

Wstręt ustał, a jawnego sprośność niedowiarstwa

Śmie się targać na święte wiary tajemnice;

Jad się szerzy, a źródło biorąc od stolice

Grozi dalszą zarazą. Pełno ksiąg bezbożnych,

Pełno mistrzów zuchwałych, pełno uczniów zdrożnych;

A jeśli gdzie się cnota i pobożność mieści,

Wyśmiewa ją zuchwałość nawet w płci niewieściej.

Wszędzie nierząd, rozpusta, występki szkaradne.

Gdzieżeście, o matrony, święte i przykładne?

Gdzieżeście, ludzie prawi, przystojna młodzieży?

Oślep tłuszcza bezbożna w otchłań zbytków bieży.

Co zysk podły skojarzył, to płochość rozprzęże;

Wzgardziły jarzmem cnoty i żony, i męże.

Zapamiętałe dzieci rodziców się wstydzą,

Wadzą się przyjaciele, bracia nienawidzą,

Rwą krewni łup sierocy, łzy wdów piją zdrajce,

Oczyszcza wzgląd nieprawy jawne winowajce.

Zdobycz wieków, zysk cnoty posiadają zdzierce,

Zwierzchność bez poważenia, prawo w poniewierce.

Zysk serca opanował, a co niegdyś tajna,

Teraz złość na widoku, a cnota przedajna.

Duchy przodków, nadgrody cnót co używacie,

Na wasze gniazdo okiem jeżeli rzucacie.

Jeśli odgłos dzieł naszych was kiedy doleci,

Czyż możecie z nas poznać, żeśmy wasze dzieci?

Jesteśmy, ale z gruntu skażeni, wyrodni,

Jesteśmy, ależ tego nazwiska niegodni.

To, co oni honorem, podściwością zwali,

My prostotą ochrzcili; więc co szacowali,

My tym gardziem, a grzeczność przenosząc nad cnotę,

Dzieci złe, psujem ojców podściwych robotę.

Dobra była uprawa, lecz złe ziarno padło,

Stąd ci teraz Feniksem prawie zgodne stadło.

Zysk małżeństwa kojarzy, żartem jest przysięga,

Lubieżność wspaja węzły, niestatek rozprzęga.

Młodzież próżna nauki, a rozpusty chciwa,

Skora do rozwiązłości, do cnoty leniwa.

Zapamiętałe starcy, zhańbione przymioty.

Śmieje się zbrodnia syta z pognębionej cnoty.

Wstyd ustał, wstyd ostatnia niecnoty zapora;

Złość, zaraźna w swym źródle, a w skutkach zbyt spora

Przeistoczyła dawny grunt ustaw podściwych;

Chlubi się jawna kradzież z korzyści zelżywych.

Nie masz jarzma, a jeśli jest taki, co dźwiga,

Nie włożyła go cnota - fałsz, podłość, intryga.

Płodzie, szacownych ojców noszący nazwiska!

Zewsząd cię zasłużona dolegliwość ściska:

Sameś sprawcą twych losów. Zdrożne obyczaje,

Krnąbrność, nierząd, rozpusta, zbytki gubią kraje.

Próżno się stan mniemaną potęgą nasrożył,

Który na gruncie cnoty rządów nie założył.

Próżno sobie podchlebia. Ten, co niegdyś słynął,

Rzym cnotliwy zwyciężał, Rzym występny zginął.

Nie Goty i Alany do szczętu go zniosły:

Zbrodnie, klęsk poprzedniki i upadków posły,

Te go w jarzmo wprawiły. Skoro w cnocie stygnął,

Upadł - i już się więcej odtąd nie podźwignął.

Był czas, kiedy błąd ślepy nierządem się chlubił:

Ten nas nierząd, o bracia, pokonał i zgubił,

Ten nas cudzym w łup oddał, z nas się złe zaczęło:

Dzień jeden nieszczęśliwy zniszczył wieków dzieło.

Padnie słaby i lęże - wzmoże się wspaniały.

Rozpacz - podział nikczemnych! Wzmagają się wały,

Grozi burza, grzmi niebo; okręt nie zatonie,

Majtki, zgodne z żeglarzem, gdy staną w obronie;

A choć bezpieczniej okręt opuścić i płynąć,

Podściwiej być w okręcie, ocalić lub zginąć.

Ignacy Krasicki

avatar użytkownika jwp

5. Intix

Witam serdecznie i dziękuję za dołożenie do beczki, lepiej się nam to wszystko ukwasi.

Pozdrawiam

JWP

avatar użytkownika jwp

6. Morsik

Witaj,
kołchoźniki pamiętam, jak przez mgłę, ale pamiętam ze wsi i jeszcze nie tak dawno były w małych miasteczkach.

Za mało przywołuje się polską muzykę, poezję i literaturę, że nie wspomnę o poezji. Narody z krótszą historią więcej w tej materii czynią.

I dziękuję za kolejne polskie strofy.

Pozdrawiam

JWP

avatar użytkownika jwp

7. Gość z Drogi

Witaj Gościu,
istotnie zadziwiające jest, że ludzie nie chcą, a może już nawet nie potrafią żyć pięknie.
Tylko katharsis...



Pozdrawiam Was Serdecznie

JWP

avatar użytkownika jwp

8. Nadzieja13

Witam,
jak to udowadnia Ignacy Krasicki przez Ciebie przytoczony problem istnieje nie od dziś.

A z budzikami jest tak, że lepiej by własny zegar nami kierował.

Pozdrawiam

JWP

avatar użytkownika zz

9. "Zbyt mało jest w nas

"Zbyt mało jest w nas sprzeciwu, a coraz więcej przyzwolenia, na rzeczy, sprawy, postawy i czyny, za które kiedyś nie tylko w pysk lano. Bielma nie tylko materialne, również uczuć i fascynacji zakrywają oczy ..." Nie umiałabym tak pięknie ubrać w słowa własnych myśli.
Ale jak te piękne słowa przekuć w piękne życie? Jak walczyć, gdy po drugiej stronie nie ma zasad? Jak, nie przejmując nikczemnych metod, wygrać tu i teraz, nie tylko tam w górze i kiedyś?

zz

avatar użytkownika zz

10. "Zbyt mało jest w nas

"Zbyt mało jest w nas sprzeciwu, a coraz więcej przyzwolenia, na rzeczy, sprawy, postawy i czyny, za które kiedyś nie tylko w pysk lano. Bielma nie tylko materialne, również uczuć i fascynacji zakrywają oczy ..." Nie umiałabym tak pięknie ubrać w słowa własnych myśli.
Ale jak te piękne słowa przekuć w piękne życie? Jak walczyć, gdy po drugiej stronie nie ma zasad? Jak, nie przejmując nikczemnych metod, wygrać tu i teraz, nie tylko tam w górze i kiedyś?

zz

avatar użytkownika benenota

11. :)

piZap.com free online photo editor, fun photo effects

Tak mi tu dobrze...ze dobrze mi tak.
avatar użytkownika jwp

12. ZZ

Powiem tak za dużo w Nas grzechu zaniechania. Tam gdzie ręka serdecznie wyciągnięta więcej znaczy niż pokolenia "Dobrodziei".
Jak walczyć, jak trwać ?

Otóż jest metoda.

Na czas trudny, jak nigdy, tak mi się nie tylko wydaje, powiesić na kołku zasady wzajemne i dyplomację.

Dać czas, krótki, na ostateczny wybór.

Sztuka walki mówi, o ile walczymy o dobro i ze złem, że nie ma zasad. Za wyjątkiem obrony własnych. Najbardziej uderza w nich własna broń.

Jak nie przejmując ich metod ?, tak po prostu, nawet wbrew sobie się broniąc, trwać na szańcach.

Uderzać w Jądro Zła, nawet kosztem ofiary. Nie na ołtarzu, zbyt swawolnie wykorzystywanym. W pokłonie i wyrzeczeniu, nie tego0 co najważniejsze, a tego co zbędne. Co ciąży, tak naprawdę Nam i ugnie do gleby potomnych.

Pozdrawiam

JWP

avatar użytkownika jwp

13. ZZ

Nie modlić się Mantrą. a modlitwą uczynków codziennych.

JWP

avatar użytkownika gość z drogi

14. szanowny JWP :) myśle,że więcej takich "występów owsika czyli

pochwały EUTANAZJI,a nawet lemingi się przestraszą...nazbierali tych orzeszków,zawijali te sreberka...a TU bach,owsik chce ich uśmiercać...bo po co nam staruszkowie...
gdyby głuPOta mogła fruwać,to by....
ale owsik odfrunął niesamowicie..więc ?
ciekawe co na to dwu naczelnych staruszków,dziadziusiów...?

gość z drogi

avatar użytkownika zz

15. nie jest to tylko problem lemingów

Niestety ci wrogowie, potrafią przybierać skórę baranków. Taki "dobry" Owsiak, wciąga w swoje gierki młodych, często (nie zawsze) wspaniałych, bezinteresownych, pełnych poświęcenia ludzi, którym trudno wytłumaczyć, że biorą udział w budowaniu fałszywych autorytetów. Przykre, że to często nauczyciele, wykazują zbyt mało ostrożności. W trudnej też sytuacji są księża. Jak tu takie dzieciaki przepędzić spod kościoła? Z drugiej jednak strony, gdyby "wielki" Jerzy miał odrobinę honoru organizowałby zbiórki pod siedzibami PO, SLD, RPP,..... a nie pod kościołami.

zz

avatar użytkownika gość z drogi

16. zz, "taki dobry" Owsiak :)

przykre ale prawdziwe i z życia wziete...do pozytecznego idioty dołączają rodzice wolontariuszy i autami prywatnymi,ganiają ze swymi pociechami w pogoni za "dobroczyncami"by dzieci dostały lepsze punkty w szkole....nieprawda? ..prawda,prawda...
pozdr
pełna demoralizacja...

gość z drogi

avatar użytkownika Beta

17. ,,Gdyby Jerzy miał odrobinę

,,Gdyby Jerzy miał odrobinę honoru organizowałby zbiórki pod siedzibami PO, SLD, RPP,..... a nie pod kościołami." - i nie wysyłałby w miasto z puszkami maluchów ,tylko tych drabów którzy przyjeżdżają na Woodstock. Pytam , co te grupy społeczne i wiekowe mają ze sobą wspólnego. Maluchy zarabiają na koncerty tych starych koni, czy jak?
Dwa maluchy widziałam po wyjściu z kościoła - i dobrze, bo tu najbezpieczniej. Nie było z nimi
osoby dorosłej.
Nie wiem, nie wiem. Nasze władze nie są kompetentne i do tego mają złą wolę.
Zatem tylko wiem , że gigantyczne pieniądze wydane na fajerwerki przed Pałacem Kultury nie zostałyby przeznaczone przez Bufetową ,na pensje kucharek w warszawskich szkołach. Na obiadki dla maluchów wystających z puszkami.
Czego nie wiem? nie jestem wszystkiego tak pewna ,jak Wy. Nie sposób porównać ze sobą kosztów finansowych z kosztami i osiągnięciami społecznymi. Młodzi nie otrzymują tego, co im się należy od instytucji państwa. To jest namiastka. W tym wszystkim najmniej interesuje mnie Owsiak .
Już pisałam : w przestrzeni medialnej nie ma śladów wiedzy o mechanizmach, jakimi kieruje się człowiek w swoich wyborach. To dziś wiedza zarezerwowana dla potrzeb manipulacyjnych. Inteligencja racjonalna i inteligencja emocjonalna - te dwa pojęcia są potrzebne w wychowaniu świadomego obywatela. Ale świadomy obywatel nie jest pożądany w państwie zmierzającym ku totalitaryzmowi.
PS. Gdy myślę o emocjach, przywołuję kraje arabskie. Prawda, jak łatwo tam wzburzyć
tłum i postawić kogoś na jego czele?
W krajach chrześcijańskich inaczej. Tu akceptowanym wzorcem jest empatia. I kto jest najbardziej empatyczny w Polsce?

avatar użytkownika Obibok na własny koszt

18. @JWP

Gdy ramię gramofonu dobiegnie końca ścieżki i przełożymy ten czarny krążek winylowy o nr katalogowym  SXL 0710 dwupłytowego albumu płyt winylowych usłyszymy na stronie B jako pierwszy to arcydzieło do wiersza C.K.Norwida, do którego muzykę skomponował Czesław Niemen.
Pierwszą płytę tego albumu artysta nagrał w Studiu Polskich Nagrań w
dn.18-28 grudnia 1970 roku.
Na tej właśnie płycie znalazł się utwór "Aerumnarum plenus", który dedykuję Tobie i Twoim Gościom.

http://www.youtube.com/watch?v=12mdWiw70PY

Pozdrawiam.

Kiedyś "Mieszko II"

avatar użytkownika Obibok na własny koszt

19. PS

@JWP,

jeśli możesz to usunąć mój komentarz z tym PS.

Będę zobowiązany.

Przemieszczenie go przez niewidzialną rękę, co do jego pierwotnego miejsca mija się z jego celem.

Pozdrawiam i oddalam się by TU nie wadzić Nikomu.

PS
W ogóle to wychodzę tak, jak właśnie dziś wyszedłem z Niepoprawnych.
Onwk.

Kiedyś "Mieszko II"

avatar użytkownika gość z drogi

20. szanowny @Obibok na własny.... :)

Dlaczego ?
po pierwsze dzięki za Niemena i za Norwida,uwielbiałam Niemena ,to były mimo PRLu piękne lata,lata młodości...
po drugie,dlaczego odchodzisz,czujesz się zmęczony,wypalony ?a może z innych powodów?
Nic dwa razy się nie zdarzy,spiewano wiele lat temu....
Czas "Solidarności" był jeden,jedyny...teraz czas na coś innego....inny sposób,innymi metodami...
i jeśli instynkt mnie nie zawodzi,to teraz będzie to CZAS Młodych...bo to ich życie się marnuje,ich CZAS...
a my ? my musimy im ich wspierać swoim doświadczeniem i zrozumieniem...tak jak wspierali nas,CI,duzo wtedy starsi od nas...
smutek,zmęczenie,rozumiem to wszystko...ale jeszcze jesteśmy,jeszcze nas nie pozamiatano :)
serdecznie pozdrawiam :)

gość z drogi

avatar użytkownika gość z drogi

21. szanowny@ Obiboku na własny koszt...:)

pamiętasz tamte nasze rozmowy :) ?
"jeszcze jesteśmy ,jeszcze nie odchodzimy :)
serdeczności :)
i Dobrej Nocy,pełnej dobrych myśli i optymistycznych rozważań :)

gość z drogi