Do trzech razy Szczuka.

avatar użytkownika jwp

Nienawidzą mnie, bo jestem Żydówką i feministką, zwłaszcza feministką - Kazia Szczuka -  New York Times.

Droga Kaziu, że tymi słowy zacznę ten list, być może nie do Ciebie. Wybacz mi moją próżność, ale na moją nienawiść trzeba sobie zasłużyć. Żadna z Ciebie Żydówka, ani tym bardziej feministka, w dobrym tego słowa znaczeniu. Zatem gdybym nawet miał coś do starszych braci w wierze, czy też do kobiet palących biustonosze, co akurat może się podobać, gdyż idzie za tym ich istotny brak pod bluzeczką, to byłabyś ostatnią, która by mnie podjarała. Nie do Ciebie te słowa kieruję, jednak jesteś spinką, choć do Kamei Ci daleko. Choćby ze względy na fakt, iż jesteś miernotą wybitną. I to mi się właśnie w Tobie podoba. Ta Twoja wyjątkowa mizeria, okraszona zjełczałą śmietaną.

Nie po raz pierwszy na daleko wysuniętych przyczółkach bolszewików stoją w jednym szeregu zarówno tęgie umysły, jak i oddane do ostatniego zwoju nerwowego sieroty po komunizmie. Który to raz tępi odmieńcow z całą stanowczością, a innym razem przytula ich do czerwonego jak usta Stalina serca. Za pierwszy raz nie uważam zaborów, to zupełnie inna historia, choć bohaterowie podobni. Do tych, co po odzyskaniu „niepodległości” przez Polskę oddali się bezgranicznie krzewieniu nowej kultury i wdrażaniu postępu. Dla i w imię. Ten pierwszy raz to dla mnie rok 1945. Co się wtedy działo, powitania na miarę Żydów witających Armię Radziecką na Kresach. Ileż pięknych życiorysów pokazało, czy to ze zwykłego strachu, czy też z chęci, by żyło się lepiej, swoje prawdziwe oblicze. Ileż było deklaracji, manifestów i pieśni. Murarze przekraczali normy, rolnicy ścigali się na plon z hektara, a poeci krzyżowali pióra w pojedynkach o względy Batiuszki, a tak naprawdę o kolejny kieliszek i szpaltę na łamach. Gdy w lasach mordowano Polaków Wyklętych, to na salonach gościli piewcy Nowego Ładu. Od amatorów i nowicjuszy, do zawodowych prostytutek. Dla których obojętne, kto groszem i kaszanką rzuci, a czasem kawiorem i kieliszkiem, albo i całą skrzynką Coвeтcкoe Игpиcтoe.

Jakże szybko zdejmowali ze ścian krzyże i chowali portrety przodków ci zacniejsi. Przy jeszcze szybszej metamorfozie, a może jednak tylko adaptacji, czy też powrocie do swoich kacapskich korzeni. Trójcę zastąpiła nowa. W szkołach i w urzędach. Jak by tak dalej szło to i u nas kościoły zamieniłyby się w magazyny lub bardziej potrzebne sowieckim ludziom obiekty. Wspomnieć jednak warto, a nawet należy, że nie wszyscy czuli dziejową potrzebę oświecenia, które tak niespodziewanie dla wszystkich przyszło ze Wschodu. Jedni bardziej otwarcie, inni, i wybaczyć im można, bardziej lękliwie nie godzili się na deptanie Naszej Polskiej Ziemi i Serc sowieckim buciorem. Na zmianę punktu odniesienia, jakim zawsze były Nasze Własne Wartości. Zapewne będące wypadkową wielu kultur i ich naleciałości, nigdy jednak niepozbawione zdrowego rdzenia.

W każdej najmniejszej cząstce Naszego Ciała, geście, słowie i czynie trwała Polska. Wbrew Pra-Sczukom i innych jej WoleRuskim podobnych. Plan bowiem był lichy, zdając sobie sprawę z tego kim jesteśmy i jak mocne są Nasze Korzenie, postawili na powolny rozkład Narodu. By buntu nie wzniecić, ni żadnej pożogi, która strawiłaby ich niechybnie. W NRD i Czechosłowacji nie brakowało do czasu materialnego aspektu życia, a nam pozostała racjonowana rękami i piórami elit wolność. A i w fabrykach i PGR-ach powstawały spontanicznie Kółka Poetyckie. By dać ujście jedynej poprawnej myśli. Mieli przecież z kogo brać przykład nowoobjawieni poeci. Tak wiarygodni, bo z fabryk i z roli. Tam gdzie.

„…Niezwyciężone pepesze dał Stalin….”.

Władysław Machejek

Słowa „poetów” kierowane do Stalina, a tak naprawdę do swoich, tych sprawdzonych już wcześniej i neofitów są wymowne…

„…I Stalin mówi: Zwyciężymy! 

Wschodzi wolności pierwszy kłos…”.

Wiktor WoroszyIski

To bardzo ważne słowa, ten „pierwszy kłos” z ziarna zła gdy, wyrośnie, to nie ma zmiłuj. Zarośnie cała Polskę takie właśnie zboże, z którego prędzej samogon można uczynić niż dobrą polską nalewkę.

Znamienne jest też, iż podobnie jak dzisiaj ( tu daleki skok do PRL-u do czasów nam współczesnych ) prowadzona była niepodważalna narracja. Bezdyskusyjna jak argumenty lewaczków i ich promotorów. Sowicie - Sowiecko opłacanych kreatorów jedynie słusznego kierunku rozwoju, ku zatracie. W słowach piewców Stalina ukryty jest przekaz podprogowy owych czasów. Nie ma nic innego niż, co może ruszyć z posad bryłę świata. Tylko po co pytam ? Gdy raczej jawi mi się powrót do korzeni.

Adam Ważyk

Rzeka  

Mądrość Stalina 

rzeka szeroka 

w ciężkich turbinach

przetacza wody, 

płynąc wysiewa

pszenicę w tundrach,  

zalesia stepy

stawia ogrody.

Zalesia, stawia, przetacza. Wydawałoby się, iż już po robocie. A tu materia oporna, nie taka jak w Rosji. Krwi utoczonej sowieckim bagnetem i kulą tchórzliwą nie dało się zastąpić byle juchą. Nie prawdziwej sztuki, tą Szczuką Socrealistyczną. Która choć jak i ideologia na obraz i podobieństwo kultury hellenistycznej i też chrześcijańskiej kreowana była, to i tak pozostała tylko marną karykaturą.

Władysław Broniewski

Słowo o Stalinie

(fragment)

Pędzi pociąg historii, 

błyska stulecie – semafor 

Rewolucji nie trzeba glorii, 

nie trzeba szumnych metafor, 

potrzebny jest maszynista, 

którym jest On: 

towarzysz, wódz, komunista – 

Stalin – słowo jak dzwon!

By jednak spełnić odwieczne marzenie o Wielkie Rosji, czy pod Carem, czy też pod innym Wodzem, trzeba było poradzić sobie z własnym narodem. I dopiero wtedy można było ze zdwojoną siłą uderzyć na ostatnie bastiony. A takim była Polska. Wtedy Europa już się staczała w stronę Rzymu. Nie tego, jakim chciałby być w naszej pamięci. Tego prawdziwie barbarzyńskiego. Lenin, Stalin bardzo unowocześnili maksymę „Igrzysk i chleba”. Tego nie muszę chyba nikomu tłumaczyć. Przodownicy Pracy przegonili w trudzie i poświęceniu budowniczych piramid. Tych od potu i krwi. A wielcy kapłani i architekci tychże oraz „bogowie za życia” mogą się schować… Wobec tego jak potrafili wykorzystać ich doświadczenie i metody kontynuatorzy ich dzieła. Nic bowiem nie zmieniło się od zarania dziejów. Jedni dźwigają, by inni bawili się dobrze ich kosztem. Ponad miarę. Jak w dowcipie…

Dwie „świnie” jedzą łapczywie z koryta. Jednej się ulewa z pyska.   

Wtedy druga chrumka z oburzeniem - 

Nie dolewaj, tyle nie zjemy.

Ten drugi raz to nie 1989 rok. To wiele lat wcześniej. To budowanie styropianowych bohaterów, którzy jak się po latach okazało, nie wtedy, a teraz zatrzymują Tramwaj Historii, a raczej chcą go zwrócić. To kolejne pokolenia, które z powodu swojej duchowej marności i intelektualnej miernoty pocałują każdą dłoń gotową im rzucić kość do obgryzienia. I dla tej marnej strawy pójdą w każde zaprzaństwo, oddadzą się w całości, by i tak spłonąć na ołtarzu obcych nam idei. Mając we krwi geny swoich równie zauroczonych przodków…

Anatol Stem

Do współczesnych

(fragment)

O, przyjaciele! Nadejdzie stulecie,

Jasne jak szczęście – i zupełnie inne.

Ale mu za nie tych dni nie oddamy, 

Kiedyśmy żyli tutaj. Ze Stalinem.

A on nie przemija, niełatwo go wyplenić z wielu marzeń i wspomnień. Ze słów i czynów nie naszych Matek i Ojców. Jedyne, co daje nadzieje, to, że znowu oddzielimy ziarna od plew. Ile by to nie miało kosztować. Ofiarę krwi, rezygnację z pozorów dobrobytu. Iluzoryczny Gmach chyli się ku upadkowi, ruiną już jest. Nie tylko u nas. My nie mamy tak wiele do odzyskania i do obronienia, raczej do obrobienia naszej grządki jak nasi sąsiedzi. Przeca tam też ludzie żyją. Pięknie by było mieć ich za sąsiadów, jeżeli się wyzwolą spod jarzma. Narzuconego i  nieswoistego. Nie będzie to łatwe, bowiem dalej słowa „poetów” brzmią zbyt silnie…

Stanisław Jerzy Lec

Stalin

(fragment)

I moja lira z nowej stali  

i dumnie przemieniona muza,

obywateli jasny wzrok

i głos, i oddech, myśl i krok 

i wolność, która nas odurza,

– to Stalin!

Szczególnie ta „lira z nowej stali” brzmi niebezpiecznie i jakoś tak dziwnie współcześnie wybrzmiewa w kontekście „Młodych Wilków Batiuszki”. Dumnie, a może za kolejne srebrniki, tym razem „porszawki” i inne atrybuty zdrady. Miast czytać karty pocztowe i spoglądać na polskie na nich widoki odbieramy kolejny spam od Marty z Mobime i Fotosika z treścią, a raczej jej brakiem - „…Witaj! Gratuluję KLIKNIĘCIA! Potwierdzam ważność Twojego kuponu. Nowy telefon jest już w zasięgu Twojej ręki. Potwierdź swoją rejestrację i wybierz nagrodę…”.

Który to już nowy telefon, nie pomnę. Więcej jeszcze gadżetów dla świniopasów i ich trzódki. Tym więcej, im mniej ma być Polski, Świata. Normalnego i tak zdrowego jakim mógłby być. Co jest z ludźmi, że prze tyle tysięcy lat daje się zapędzać w kozi róg, I jeszcze zjada własne i cudze eksrementa. Bez treści pożywnej. Nic się nie zmienia, nic naprawdę do przodu nie idzie. Nie o to przecież chodzi. Zarówno nam, jak i im. Nasze kierunki są bardzo rozbieżne. Jak ruch na tureckiej ulicy. Jak polski i rosyjski interes. Nigdy zbieżne.

Zawsze się jednak znajdzie ktoś, kto będzie bronił straconej sprawy. Wierząc, że idzie pod prąd, a stare wróci. Tak z przekory, jak się na końcu cytatu okaże, a może z nadziei, że warto być wiernym. Aż do końca. A może jednak prześmiewca dał wreszcie wyraźny jak Dzwon Zygmunta głos ? Z tym pytaniem pozostawię Was do końca lektury.

Marian Hemar

Moja przekora

(fragmenty)

Zaledwie przyszła z Moskwy 

Komenda, żeby w try migi 

Likwidować Stalina, 

Już hurmą, na wyścigi, 

Ruszyli moi koledzy. 

Chruszczow kazał. Nu, znaczy, 

Bić Stalina, jak w kuper, 

Za przeproszeniem, kaczy. 

Hej, kto pierwszy ten lepszy! 

Do ataku! Do wierszy! 

Do satyr! Do dyskusji! 

Patrzcie – Słonimski pierwszy. 

I Jastrun, Kott, Broniewski, 

Przyboś, Mitzner, Osmańczyk – 

Patrzcie, który gorliwszy, 

Skwapliwszy wańczyk – wstańczyk. 

Z bohaterską odwagą, 

Z ryzykanckim zuchwalstwem, 

Krzyczą: Precz ze Stalinem! 

Krzyczą: Precz ze służalstwem! 

Krzyczą: precz z lizusostwem! 

Bez żadnych ceregieli 

Krzyczą. Bo Chruszczow kazał, 

By teraz tak krzyczeli. 

A ja człowiek przekorny. 

Ja odchodzę na stronę 

I myślę: Czas przed nimi 

Wziąć Stalina w obronę. (...) 

Ty, jeden z drugim, coś przed nim 

Drżał i truchlał, jak woźny – 

Ty teraz na niego z pyskiem? 

Że car Iwan był Groźny? 

Teraz „precz!” krzyczysz? Teraz 

Za późno! Teraz nie sztuka! 

Wara od Stalina wara. 

To jest moja chazuka. 

196 

On był dla was, jak ulał. 

W sam raz. Dobry. Wyborny.

Ja jego dzisiaj bronię!

(Bo ja człowiek przekorny...

W mojej podróży po Świecie spotkałem tyluż pięknych, co podłych ludzi. Sądzę jednak, że teraz jest ten trzeci raz. Bo powiedzenia i przysłowia, które są mądrością narodu nie powstały bez kozery. Ostrzegają i pouczają nas. Byśmy nie popełniali tych samych błędów uzbrojeni w mądrość naszych przodków. A także coraz lepiej ją wykorzystywali. Zarówno do sadzenia, jak i plewienia. A praca w polskim ogródku po srogiej zimie wkrótce się zacznie. Dzięki Bogu nie tylko u nas. Bo gdy sąsiedzi będą zajęci swoimi porządkami na wiosnę, tedy my będziemy na poważnie zająć się wietrzeniem Polski.

I może wtedy kolejny poeta z minionej, choć nie do końca epoki inaczej zważyłby słowa…

Ryszard Danecki

Niemieję zdumiony

(fragment) 

Którego pradziadów groby   

rozrzucono wzdłuż rzeki Warty 

który łączę słowa

tak samo uważnie

jak ojciec mój

szczepiął wagony pociągów – 

niemieję zdumiony,

gdy ktoś mnie pyta: 

– Czy jesteś za partią.

która jest polska

i robotnicza? 

Zapytajcie,

czy jestem 

za okiem moim

i sercem moim!

Miłaż memu sercu Mizerio, że tak się do Cię w ostatnich słowach zwrócę. Nie udało wam się dwa razy, to i teraz nie liczcie na sukces. Gdyż wobec tego, co za Nami, to wy cieniem bez osoby zaledwie jesteście. I nie ważne co za plecami, jacy sponsorzy, tudzież idee. Takie jak podpalanie bąków. Bo z tego i tak nic poza smrodem nie pozostanie. Nadchodzą wielkimi krokami zmiany, a może coś wraca. Wasze lęki i obawy. Jednakowoż z marnym zapleczem. Nie macie żadnych szans. Bowiem trzeci raz ta Szczuka nie przejdzie. Ani też żadna inna. My Kaziu nie walczymy, ani z Feministkami, ni też tym bardziej z Żydówkami. My walczymy o Polskę. W przeciwieństwie do was. Którzy innym Bogów macie.

„…Aborcja nie jest ani morderstwem, ani kosmetycznym zabiegiem, ani podłubaniem w nosie.

Aborcja to aborcja – przerwanie ciąży, usunięcie ciąży, spędzenie płodu, sztuczne poronienie…”.

Milczenie Owieczek - Kazimiera Szczuka.

Nie martw się jednak Kaziutku.

Nie Ty pierwsza i nie ostatnia dałaś DUPY.

A może by tak idąc śladem MaRyja Czubaszek i Kazi wyskrobać polskie podłogi.

Nie tylko na salonach, ale i w naszych izbach.

Z tego GóW- na co nam bolszewia naniosła.

Wtedy będzie można znów chodzić na bosaka po Naszej Ziemi.

Bez obawy, że nam się tak drzazga wbije i zajadzi...

Cytaty pochodzą z…

ANTOLOGIA POEZJI

GŁUPICH I MĄDRYCH POLAKÓW

W

LUDWIKA STOMMY

WYBORZE

A teraz z innej beczki.

Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy
Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy
I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,
Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.
Rozwiewała się, trzeszcząc gałęzista czupryna,
I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,
A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku,
A w organy od ściany uderzał po siekiersku!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Bił prawicą na lewo, a lewicą za prawo,
Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,
Aż z tej dudy - marudy dobył dłonią sękatą
Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.
Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku,
Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.
I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,
Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,
Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,
I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą
Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą.
I grał o tym, jak mszary jeno milczą,
Jak śmierć leśna śpi na wznak pod jagodą, pod wilczą,
I jak rosa beż oczu swymi łzami się nęka,
I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy,
Grał wszystkimi jarami wszystkie naraz parowy!
Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci,
Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.
A on wpodłuż organy, stare miażdżąc im koście,
Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,
I rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu,
Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Między Bogiem a grajem znikła inszość i przedział,
Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział.
"Odkąd żyje na świecie, a wszak jestem wieczysty,
Nigdym dotąd nie słyszał takiego organisty!"
Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę
Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje niestałe,
Rozmurawił ją dołem, aż się kościół zielenił,
A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną,
A w tej duszy mu było ruczajno i leśno,
I coś jeszcze miarkował i coś dumał na stronie
I biegł żywcem do grajka i wyciągał swe dłonie!
Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce
Poklękali radośnie wziąwszy siebie z ręce,
Bo od kiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,
Po raz pierwszy Bóg płacząc obejmował się z dębem!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Bolesław Leśmian - Dąb

8 komentarzy

avatar użytkownika mamakatarzyna

1. @jwp

Dzięki za tę lekcję historii i literatury. Kazia nie zasłużyła na taką ripostę, ale i ślepej kurze ziarnko się trafi. :-) Biedna ta Kazia. Tatuś zdradził, że ma chłopa i nie śpi z dziewczynami, czyli podrabiana lesbijka. Zamiast jej wolą Biedronia i Nowicką. A tak ciężko pracuje...
A swoją drogą nie sądziłam, że teraz modne jest przyznawanie się do żydowskich przodków. ;-)

Pozdrawiam

avatar użytkownika gość z drogi

2. Witam JWP :) mnogo tych "wańczyków wtańczyków"

Mama Katarzyna zdziwiona, ze mamy nową modę :) Mamo Katarzyno,była Polska ortalionowa jest Polska nagle pełna niepolskich Korzeni,niegdyś emigrowali,bo podobno rząd ich wyrzucił za "rodowód"
dzisiaj co drugi twierdzi,ze jest wyznania Mojżeszowego...
Nic mi do ich wyznać,póki się nie biorą za bycie "elytami" POuczającymi biednych polaczków,jak RZYĆ
Kazia jest dla mnie osobiście nikim, i tylko zapamiętam ją z jej występów HANIEBNYCH,gdy naśmiewała się z Madzi,z Radia Maryja
Kazia i Kuba,to
coś tak obrzydliwego,ze na mdłości się zbiera,gdy patrzę na tą "parę" ale takich błazenków
pewne telewizje POtrzebują,by śmieszyły swoich "wyznawców"
re piewców Stalina
a było ich,było...
brakło Stalina,to chwalili Bieruta i Breżniewa
serdecznie pozdrawiam
pozdrowienia dla Muzy :)

gość z drogi

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

3. Pani JWP,

Szanowna Pani

Polska Słowiańska zawsze była Narodem i Państwem tolerancyjnym.
My Polacy mamy prawo nienawidzieć żydokomuny, która przy pomocy bagnetów sowieckich mordowała polskich patriotów.
W czasie zaborów współpracowała z zaborcami . Vide HAKATA, Deutscher Ostmarkenverein Niemiecki Związek Marchii Wschodniej, założonej w Poznaniu, 3 listopada 1894roku przez Żydów niemieckich

Polacy w większości nie lubią Kazi Szczuki za jej głupotę, obnoszenie się jak Biedroń swoją inszością. Szkalowaniem Polski w mediach niemieckich

Pozdrawiam

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika jwp

4. Mama Katarzyna

Witaj,
to jak wiesz tylko pewien pretekst i klucz do ogólniejszych przemyśleń.
A przyznawanie się do pejsatych korzeni jest w modzie.
Taki łaps jak Jan Hartman też sobie przypomniał.
Jest synem Stanisława Hartmana i praprawnukiem rabina Izaaka Kramsztyka.

Tylko czy ich Izrael zechce.

Pozdrawiam

JWP

avatar użytkownika jwp

5. Gość z Drogi

Witaj Gościu,
to właśnie jest najgorsze, że więcej ich rośnie na naszej ziemi niż ich sowieci zasiali.
Podążają jak im się wydaje w słusznym kierunku.
A to jak pokazuje historia zły azymut.

Pozdrawiam Serdecznie

JWP

avatar użytkownika jwp

6. Michał St. de Zieleśkiewicz

Witam Szanownego Pana.

Tak jak Pan pisze nasza historia uprawnia pewne zachowania i uczy nas "who is who".
I ta Szczuka nie za bardzo im wyszła, rzeczywiście zdobyła sobie u większości zasłużoną antypatię.

Pozdrawiam Serdecznie

JWP

avatar użytkownika gość z drogi

7. JWP,dzięki za Grechutę :)

Brak uśmiechu,tak nie raz brak uśmiechu nawet
dzisiaj szczególnie,gdy 10 Kwietnia 2010 roku kawał Polski odleciało do Nieba...
serdeczne pozdrowienia z Uśmiechem :)

gość z drogi

avatar użytkownika amica

8. Szkoda talentu

Żarty nie przystoją, ale trzeba przyznać, że Broniewski i paru innych umieli pisać. Literacko niektóre są świetne. Ta willa, czy co tam dostał za Balladę o Stalinie, uczciwie poecie się należała. Oczywiście Stalin, Pol P{ot, Hitler to ta sama kategoria.