Mała religijna stabilizacja (1)

avatar użytkownika godziemba

 

 

Państwo komunistyczne po konfrontacji milenijnej nadal toczyło zdecydowaną walkę z Kościołem katolickim w Polsce, mimo iż kardynał Wyszyński wyraźnie dystansował się od bieżącej polityki.
 
Episkopat zdając sobie sprawę, że wydarzenia marcowe były przejawem walk frakcyjnych w PZPR, powstrzymał się od jakichkolwiek oficjalnych ocen w tej sprawie. Jedynie 21 marca 1968 roku w liście do premiera Cyrankiewicza zażądano uwolnienia młodzieży z więzień i aresztów oraz zaprzestania stosowania „anachronicznych środków represji”.
 
Ta powściągliwa polityka Prymasa nie zmieniła w żaden zasadniczy sposób polityki kościelnej kierownictwa PZPR. Kościół, jako jedyna niezależna instytucja, w oczach rządzących komunistów stanowił jedyną licząca się opozycje polityczną w kraju. Podporządkowanie sobie Episkopatu Polski oznaczało w rezultacie przejęcie pełnej kontroli nad całym Kościołem w Polsce. W związku z tym starano się podejmować cały szereg działań zmierzających do pogłębienia i podsycania „rozbieżności w łonie Episkopatu” oraz „poderwania autorytetu Wyszyńskiego w episkopacie i wśród kleru”. W sprawozdaniu Urzędu do Spraw Wyznań z 1966 roku podkreślono, iż „praca Urzędu powinna koncentrować się na działaniach zmierzających do dalszego rozwarstwienia kleru i przeciwstawienia go reakcyjnej części episkopatu”. W Urzędzie do Spraw Wyznań kontynuowano prowadzenie rozmów z księżmi oraz biskupami, które miały być „w założeniach czynnikiem kształtującym postawy biskupów i tym samym rozwarstwiającym politycznie hierarchię kościelną w Polsce”.   
 
Wszyscy członkowie Episkopatu posiadali w aktach Urzędu do Spraw Wyznań teczki personalne, w których umieszczano wszelkie dotyczące ich dane, teksty kazań, oficjalnych wystąpień i listów, a także wycinki prasowe i donosy. Szczególnie wnikliwie zajmowano się ścisłemu gronu kierowniczemu polskiego Episkopatu. Oto jego krótka charakterystyka z 1969 roku:
Kierownictwo sprawami Kościoła w Polsce sprawuje w zasadzie Wyszyński jednoosobowo. Do kierownictwa Episkopatu zaliczyć można również wąskie grono osób, wnoszących głownie koncepcje działań i wypracowujących metody ich realizacji. Należą tu:
Kardynał Wojtyła – podejmuje szereg prac koncepcyjnych, sporządza dokumenty Episkopatu, jego głos waży w decydowaniu o kierunkach działania, ale nie zajmuje postaw kontrowersyjnych wobec Wyszyńskiego;
Sekretarz Episkopatu bp Dąbrowski – w pełni podporządkowany Wyszyńskiemu, stanowi zasadnicze ogniwo wykonawcze jego dyrektyw, koncentruje w swym reku kontakty z władzami państwowymi, jest organizatorem zaplecza prawnego i propagandowego kierownictwa Kościoła;
Bp Tokarczuk – wysunął się na czoło ordynariuszy jako prognostyk polityczny, przedstawiciel nowoczesnej myśli kościelnej, rzutki organizator o cechach przywódczych;
Arcbp Baraniak – niewnoszący własnych koncepcji, ale popierający swoim autorytetem, wiedzą i doświadczeniem koncepcje Wyszyńskiego;
Arcbp Kominek – bardzo giętki, o dużych aspiracjach politycznych i ambicjach osobistych, twórca wielu koncepcji i dokumentów Kościelnych”.
 
Warto także podkreślić, iż wymieniony biskup przemyski Antoni Tokarczuk okazał w opinii władz czołowym przedstawicielem „reakcyjnej części Episkopatu”, który „nadużywa swej funkcji kościelnej, przekraczając obowiązujące przepisy prawne i nakazując podobne działania klerowi diecezji. W ciągu roku urzędowania utworzył on 10 placówek duszpasterskich z naruszeniem dekretu o organizowaniu i obsadzaniu stanowisk kościelnych oraz wydał szereg zarządzeń nakazujących księżom naruszanie przepisów administracyjnych”. Żadne interwencji Urzędu do Spraw Wyznań nie przyniosły skutku, a bp Tokarczuk cieszył się coraz większym poparciem ze strony Prymasa Wyszyńskiego. Jednak ani razu do końca 1970 roku nie uzyskał pozwolenia na wyjazd za granicę. 
 
Ważną metodą nacisku stosowaną przez władze komunistyczne wobec duchownych były zezwolenia na wyjazdy zagraniczne. Wszystkie wnioski paszportowe księży były opiniowane przez Urząd do Spraw Wyznań. Paszporty przyznawano duchownym, uchodzącym za lojalnych lub neutralnych w stosunku do władz, a odmawiano wykazującym tzw. postawę reakcyjną.
 
W przypadku kardynała Wyszyńskiego odmowa wydania paszportu była rodzajem kary za jego działalność. Przy okazji odmowy wydania paszportu  w styczniu 1966 roku, szef Urzędu Rady Ministrów decyzję uzasadnił, iż „swoją postawą zajętą poza granicami kraju (orędzie do biskupów niemieckich nie daje gwarancji zachowania postawy politycznej zgodnej z polską racja stanu”. Kolejny wniosek z 1967 roku także został odrzucony z tych samych powodów.
We wrześniu 1968 roku uznano, iż „ponieważ na przestrzeni ostatnich lat niemal wszyscy starający się o wyjazd biskupi, łącznie z kardynałem Wojtyłą otrzymują paszporty (…) odmówienie wydania paszportu Wyszyńskiemu raz jeszcze ukaże Watykanowi i całej opinii światowej na polityczne przyczyny takiej decyzji”. Ostatecznie jednak władze komunistyczne zgodziły się na wyjazd Prymasa, gdyż obawiano się, iż „konsekwentne odmawianie prymasowi Wyszyńskiemu paszportu nie przynosi zamierzonych skutków, natomiast daje prasie zachodniej powód do krytycznych artykułów na temat polityki wyznaniowej Polski Ludowej”
 
               Nie bez znaczenie była z pewnością również  wspomniana zmiana taktyki Prymasa, którą władze komunistyczne upatrywały w wizycie prałata Casaroli’ ego w Polsce w 1967 roku oraz dążeniu Watykanu do porozumienia z państwami komunistycznymi.    
 
Agostino Casaroli był podsekretarzem do zadań specjalnych Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, któremu podlegałaby Kościoły w Europie Wschodniej. Z jego inicjatywy Watykan podpisał – ostro krytykowane - porozumienia z Węgrami w 1964 roku oraz Jugosławią w 1966 roku. W opracowaniach Urzędu do Spraw Wyznań podkreślano, iż „rozwój historyczny rozwiał w Watykanie przekonanie o nietrwałości ustroju socjalistycznego. Czas obalił mit, że w ustroju socjalistycznym religia istnieć nie może, a w kapitalistycznym ma możliwości rozwoju”. Równocześnie z uznaniem powitano „powstrzymanie się od potępienia komunizmu w uchwałach soboru watykańskiego”, zaangażowanie Watykanu na rzecz pokoju w Wietnamie, „opowiadanie się za sprawiedliwością społeczną”. To wszystko spowodowało zdjęcie ze Stolicy Apostolskiej „piętna reakcyjności”.  
 
            Podczas wizyty w PRL, która trwała od połowy lutego do początków kwietnia 1967 roku Casaroli wizytował wszystkie polskie diecezje. Władze komunistyczne pilnie śledziły przebieg wizyty prałata. W jednej z notatek Urzędu zapisano, iż w trakcie wizyty Casaroli’ego na Akademii Teologii Katolickiej „jeden ze studentów księży zadał takie pytanie Casaroli’emu: za jaką cenę sprzeda Casaroli Polskę, tak jak to uczynił w Jugosławii i na Węgrzech? Casaroli miał odpowiedzieć: jak wisielec ma pętlę nad głową, to trzeba mu ulżyć i tę pętlę obciąć”.
Z kolei ks. Michał Czajkowski (wieloletni agent SB) miał stwierdzić, iż „Watykan chce przenieść kard. Wyszyńskiego do Częstochowy na <Prymasa matki Boskiej>, gdyż kult ten jest jego powołaniem, a politycznie staje się uciążliwym dla Watykanu”.
 
Wedle funkcjonariuszy Urzędu do Spraw Wyznań prawdziwym celem Casaroli’ego było „zademonstrowanie wobec Wyszyńskiego i innych biskupów uprawnień kanonicznych i jurysdykcyjnych Stolicy Apostolskiej w stosunku do Kościoła w Polsce oraz danie jeszcze jednego, kolejnego dowodu przede wszystkim krajom <świata trzeciego>, że Watykan konsekwentnie dąży do regulacji swoich stosunków z ustrojem socjalistycznym”. W rezultacie wedle optymistycznego sprawozdania Urzędu wizyta osłabiła „autorytet Wyszyńskiego wśród biskupów, kleru i świeckiego aktywy katolickiego, przekreśliła mit o nieograniczonym poparciu Watykanu dla niego i osłabiła przekonanie o opatrznościowej roli Wyszyńskiego jako jedynego rzecznika obrony kościoła przed komunizmem”. Zwracano jednak także uwagę, iż wizyta ta umocniła „w Watykanie przekonanie o mocnym poparciu kościoła we masach posiadanych w Polsce” oraz spowodowała „osłabienie ruchu księży postępowych <Caritas>, z uwagi na obawę księży przed porozumieniem między państwem a kościołem”.

            Ostatecznie zdecydowana polityka Prymasa uniemożliwiała zawarcie porozumienia między Watykanem a rządem PRL.
 
Cdn.
 

2 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. @Godziemba

jak nam brakuje takich Pasterzy jak kard. Wyszyński.... jak inna byłaby Polska w 22 lata po OS.

CUDEM OCALONY SLAD TAMTEJ WALKI  O POLSKOŚĆ I WIARĘ


Sztandar odzyskany po 64 latach

Do Szkoły Podstawowej nr 20 w Lublinie z honorami powrócił
historyczny sztandar z wizerunkiem Matki Bożej Ostrobramskiej poświęcony
w 1947 r. przez późniejszego Prymasa Tysiąclecia. Decyzją
komunistycznych władz sztandar miał wylądować na śmietniku. Ocaliła go
odważna pani woźna.

> Więcej <

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika godziemba

2. Maryla,

Niestety mało takich księży pozostało w polskim Kościele. Coraz więcej natomiast pseudoksięży pokroju Sowy, Pieronka, Bonieckiego.

Pozdrawiam

Godziemba