W roku 2010 z wielką pompą zorganizowano państwowe obchody 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem, w której to szeroko pojęci „nasi”, dali Krzyżakom łupnia. To miało nas przekonać, że my Polacy, pod rządami PO-PSL, potrafimy się cieszyć ze zwycięstw i kultywujemy pamięć historyczną.

Pragnę więc zapytać: Cóż się teraz takiego stało, że w tym roku nie będziemy świętować oficjalnie 400-lecia kolejnego naszego zwycięstwa, tym razem nad Rosją? Krótki łyk historii każe mi o nim przypomnieć. Jest rok 1610. W bitwie pod Kłuszynem Rosja ponosi klęskę. Hetman Żółkiewski, mając pod sobą oddział w liczbie 7000, wygrywa z wojskami rosyjskimi, liczącymi 30000 żołnierzy, dodatkowo wspieranymi przez szwedzki korpus w liczbie 5000. Zajmuje Moskwę na dwa lata, bierze cara w niewolę i przywozi go do Warszawy.

29 października 1611 roku Krakowskim Przedmieściem przejechał pochód, o którym dziś władza jakby kazała nam już nie pamiętać. W charakterze jeńca przejeżdża nim car Wasyl Szujski razem z rodziną. Chwilę później na Zamku Królewskim oddadzą oni królowi Zygmuntowi III Wazie tzw. hołd ruski. Car odda pokłon polskiemu królowi, jego brat Dymitr będzie bił czołem w posadzkę przed polskim królem, a kniaź Iwan będzie zanosił się szlochem. Rosja zostaje upokorzona.

Być może zdaniem polskich władz, zwycięstwo Żółkiewskiego i zajęcie Kremla, nie jest wydarzeniem, które warto upamiętniać. Po cóż niepotrzebnie drażnić rosyjskiego niedźwiedzia? Jeszcze nam kurek z gazem zakręci. Już wystarczy, że i tak płacimy za niego dwa razy więcej niż inni. Tymczasem ten rosyjski niedźwiedź nie ma takich skrupułów jak my.

Potrafi świętować swoje triumfy i dlatego od 2005 roku hucznie obchodzi dzień Jedności Narodowej, podczas którego Rosjanie świętują wypędzenie z Kremla… kogo? Tak, Polaków. Yhm, przepraszam, powinienem napisać „Polaczków”, bo my dla nich nie Polacy. Polacy mieliby dumę i honor. Polacy by świętowali rocznicę hołdu ruskiego.

Skoro tego nie robią, to znaczy że posłusznie słuchają się dziadka Władimira i wujka Dmitrija i żadnych rocznic hołdu ruskiego nie będą świętować i nie będą o nim pamiętać. Nadal będą Polaczkami, tymi z Polszy, tej Polszy z powiedzenia „kura nie ptica, Polsza nie zagranica”. Przez wiele lat sowieckiej kurateli nad nami, wszystkie miejsca związane z tym wydarzeniem były rugowane i sekowane, także z naszych mózgów. Nie wolno było o tym wiedzieć, mówić, pamiętać.

Tak jest zresztą i dziś. Chcąc poszukać na Wikipedii czegoś o hołdzie ruskim, nie znalazłem nic. To wydarzenie funkcjonuje tam jako… Hołd Szujskich. Sprytne, nie? Przypadek, zbieg okoliczności, szczegół taki. Tak jakby hołd pruski funkcjonował tam jako hołd Hohenzollernów. Zatem, Rodacy, zapomnijmy o hołdzie ruskim, wykreślmy z pamięci i historii to, żeśmy Rosję kiedyś sprali, Moskwę i Kreml zajęli. Bo po co nam hołd Ruski, skoro teraz mamy hołd KomoRuski?.

piotrcybulski.eu